(który JUŻ w roku 1970 był wśród tych polityków Niemiec – wówczas jeszcze NRF – którzy uznali granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej ZA OSTATECZNĄ)!
Tymczasem w Polsce nadal, a szczególnie miało to miejsce w ramach kampanii przedwyborczej, (przypominam, że piszę swoją autobiografię z dwumiesięcznym wyprzedzeniem), irytowała mnie (i nadal irytuje) nieustanna krytyka współczesnych Niemiec i to na ogół z jednoczesną z krytyką Unii Europejskiej.
Z tym nie mogę się pogodzić i nie chodzi mi o to, aby zapomnieć o straszliwych zbrodniach niemieckich na narodzie polskim popełnionych w czasie II wojny światowej, ale żeby
obecnie i w przyszłości żyć z Niemcami (zwłaszcza warunkach nadal trwającej wojny na Ukrainie) w możliwie jak najlepszych stosunkach dwustronnych, czyli po prostu NORMALNYCH.
Zwłaszcza, że współczesne pokolenia Niemców, jak również kolejne rządy RFN, nieustannie potępiają czyny „swych dziadków i ojców” (jeśli obecnie jeszcze żyją). A ponadto, o czym należy pamiętać, przecież wspólnie z Niemcami (i za ich silnym swego czasu poparciem) tworzymy dziś (obok innych państw) Unię Europejską. I oby Polska nigdy się z niej nie wycofała, a nasze wzajemne stosunki z zachodnim sąsiadem, w tym z NATO, USA i innymi ważnymi partnerami (nie tylko państwami UE), układały się możliwie jak najlepiej. A przede wszystkim dla wszechstronnego rozwoju gospodarczego Polski i pokoju w Europie.
Ten „fałszywy” obraz Niemców ma swoje źródło m.in. w stereotypach. Często uważamy, że są oni zbyt pewni siebie, wyniośli, posiadają najlepsze samochody; zazdrościmy im, że są bogaci (mimo przegranej wojny) i „rozpychają się w Unii”, dążąc do jej „niemieckości” (!), a nawet twierdzi się, że ona jest już „NIEMIECKA”.
I w ten sposób powstają i utrwalają się kolejne stereotypy.
Stąd m.in. – przykładowo – wciąż chętniej podróżujemy do Francji, Włoch, Hiszpanii niż do Niemiec; mniej jest u nas tłumaczeń literatury niemieckiej, prawie nie ma filmów czy
imprez upowszechniających współczesną kulturę niemiecką.
Moim zdaniem – czas to zmienić?! Tym bardziej, iż ze strony Niemców nie ma wrogich aktów hamujących polsko-niemieckie porozumienie czyli
„Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy Polski z Niemcami”!
Ja przynajmniej nigdy nie spotkałem się w Niemczech z żadnym wrogim aktem wobec Polaków i Polski. Spotykałem i nadal spotykam tam ludzi odrzucających jednoznacznie jakąkolwiek kontynuację czy rewindykację nazistowskiej przeszłości!
Nawet w śpiewanym hymnie (obecnie obowiązującej 3. zwrotce słynnej „Pieśni Niemców”), dobitnie podkreślane są słowa:
„praworządność, jedność i wolność na niemieckiej ziemi”.
(A propos tego hymnu: słowa do niego napisał poeta Hoffmann von Fallersleben żyjący w 1798-1874 (!), wówczas jako wskazanie moralne, gdy państwa niemieckiego – jako takiego – jeszcze nie było, po rozpadzie Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego!
(Jest na ten temat wartościowa książka w opracowaniu śp. prof. Tadeusza Namowicza, b. wicedyrektora Instytutu Lingwistyki Stosowanej UW – wydana w serii Poznańskiej Biblioteki Niemieckiej – pt. „Wizje wspólnot niemieckich od oświecenia do okresu restauracji” – Poznań, 2001).
Choć w okresie III Rzeszy pierwsza zwrotka tego hymnu, a zwłaszcza nadinterpretowane słowa „Deutschland, Deutschland über alles” (Niemcy, Niemcy ponad wszystko) uzyskały tragiczną w swej wymowie sławę, które potępia dzisiejsza Republika Federalna Niemiec i dlatego śpiewana jest tylko wspomniana przeze mnie 3. zwrotka ).
Stąd – przy okazji – postuluję o większą znajomość historii naszych sąsiadów, jeśli nie całej, to chociażby tej w kontekście historii naszego państwa z Niemcami w XX wieku.
Mając przy tym na względzie fakt, że współczesne Niemcy w niczym nie przypominają III Rzeszy i są dzisiaj jednym z najbardziej gospodarczo rozwiniętych i praworządnych krajów świata! Z plejadą wspaniałych (obecnie i w przeszłości) pisarzy, artystów, kompozytorów, ludzi nauki, wynalazców, humanistów i filozofów, również ludzi (Niemców), którzy zasłużyli się kulturze polskiej. Dość wymienić:
Artura Oppmana,
Aleksandra Brücknera,
Józefa Elsnera,
Samuela Bogumiła Lindego,
Oskara Kolbego.
Również św. Maksymiliana Kolbe,
Karla Dedeciusa,
Axela Schmidta (przew. Stowarzyszenia „Ost-west-forum Gut Gödelitz), współpracującego z naszym b. Międzywydziałowym Centrum Badań Niemcoznawczych Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora. Współpraca z nim na rzecz „normalności” pomiędzy naszymi krajami opierała się od początku do dzisiaj na pełnej partnerskiej wzajemności.
Choć zdaję sobie sprawę, że w zakresie PARTNERSTWA jest jeszcze wiele, a nawet bardzo wiele do zrobienia. I nie chodzi tylko o współpracę gospodarczą, ale także o sferę wszelkich innych kontaktów, począwszy od naukowych (jak w moim przypadku), a na społeczno-kulturalnych kończąc.
Orędownikiem takiej partnerskiej współpracy był m.in. też nieżyjący już Egon Bahr, (bliski przed laty współpracownik, współtwórca i realizator POLITYKI WSCHODNIEJ, niezapomnianego kanclerza Willy Brandta).
Także Unia Europejska powinna moim zdaniem być nadal
POLSKĄ RACJĄ STANU,
wynikającą z prowadzonych od wielu lat analiz i obserwacji podczas konferencji naukowych, spotkań biograficznych, seminariów itp. organizowanych wspólnie przez b. MCBN Akademii Humanistycznej we współpracy ze Stowarzyszeniem Ost-west -forum Gut Gödelitz.
Dlaczego?
Ponieważ projekt wspólnotowy (mam na myśli UE) jest lepszy, niż powrót do tego co było przed wstąpieniem Polski do Unii.
Dalszemu procesowi polsko-niemieckiego pojednania mogłaby np. też służyć inicjatywa
(którą niniejszym zgłaszam)
organizacji cyklu wspólnych konferencji (a potem książki na ten temat) pod hasłem „Jak poprawić wizerunek współczesnych
„Niemców i Niemiec w Polsce” i ODWROTNIE: „Polski i Polaków w Niemczech”.
Ich realizacją i organizacją mogłoby się zająć stowarzyszenie „Ost-west-forum Gut Gödelitz” oraz np. Polski Instytut Kultury w Berlinie, we współpracy z „Deutschen Polen-Institut” w Darmstadtcie przy współudziale Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej i Instytutu Polskiego w Warszawie pod patronatem rządów obydwu naszych państw.
To niewątpliwie zmniejszyłoby rolę wspomnianych stereotypów, szerzonych w naszych krajach od okresu „Kulturkampfu”. Niebagatelne znaczenie w tworzeniu stereotypów miał też okres tzw. Polski komunistycznej oraz to, że wielu Niemców musiało w roku 1945 opuścić swoje domostwa, podlegając przymusowemu przesiedleniu.
A tzw. Wschód, czyli Polskę, uważano przez długie lata za kraj, o którym w Niemczech mówiło się: „polnische Wirtschaft”, z utopijną religijnością i zacofaną gospodarką. To na szczęście się zmieniło (szczególnie odkąd wspólnie z Niemcami jesteśmy z UE).
A wracając do Egona Bahra – współtwórcy Polityki Wschodniej Willy Brandta (jego syna – prof. Petera Brandta – osobiście poznałem na jednej z konferencji organizowanych w Goedelitz), która została w dużej mierze dzięki tej „polityce” w Niemczech zmieniona. Także dzięki temu, że Egon Bahr, o czym mało kto wie, do końca swego życia aktywnie działał na rzecz polsko-niemieckiego pojednania (walnie przyczyniając się po przejściu na emeryturę do powstania kilkakrotnie już przeze mnie wspomnianego „Ost-west-forum Gut Gödelitz”, stowarzyszenia bardzo zasłużonego dla propolskich działań. M.in. za wydanie dwutomowej publikacji: „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie”, Pułtusk 2014 i 2017 oraz organizację licznych konferencji nt. przełamywania wzajemnych uprzedzeń.
Egon Bahr, był zwolennikiem współpracy polsko-niemieckiej przede wszystkim na poziomie zwykłych ludzi (stąd m.in. Jego zaangażowanie dla inicjatywy spotkań biograficznych, badań porównawczych odnośnie kultury pamięci Polaków i Niemców; wpływu stereotypów na proces pojednania i współpracy oraz udziału Polski i Niemiec w UE, a także wpływu neoliberalizmu na obecny proces pojednania); a jako sekretarz stanu,
wspólnie z Willy Brandtem,
w latach sześćdziesiątych ub. wieku przyczynił się do czegoś, co wtedy graniczyło z cudem, a mianowicie uznania
granicy z Polską na Odrze i Nysie za ostateczną!
Przypominam Jego zasługi, gdyż był człowiekiem, który ostro widząc konflikty świata po II wojnie światowej (szczególnie we współpracy Niemiec z Polską) rozwiązywał je w duchu pokory, pokoju i pojednania – doceniając Polaków i Polskę, rozumiał dobrze nasze aspiracje, ale przede wszystkim krzywdy doznane od Niemców.
Przyczynił się też w istotny sposób do przełamania historycznych uprzedzeń pomiędzy Polakami i Niemcami (które są groźne, gdyż nie wymagają uzasadnienia, a na ich gruncie powstają oceny, które wypaczają myślenie o drugim narodzie)!
Tego DOROBKU POLITYKI WSCHODNIEJ WILLY BRANDTA (której inicjatorem i współtwórcą był Egon Bahr), nie wolno nam dzisiaj roztrwonić! Stąd i tematyka mojego dzisiejszego odcinka niniejszej autobiografii i przekonanie, że ten pozytywny proces
musi być kontynuowany!
Jako proces nieustannego zacieśniania stosunków polsko-niemieckich i oczywiście niemiecko-polskich!
Cd. nastąpi i będzie miał tytuł
Propozycja
listy tematów do wspólnego przedyskutowania dla zacieśnienia stosunków polsko-niemieckich
oraz o książce b. ambasadora RFN w Polsce Rolfa Nikela
„Polen und die Deutschen”









