Co ta Unia nam zrobiła?

2
Wikimedia Commons

Polska jest członkiem Unii Europejskiej od niecałej dekady. Co się zmieniło w naszym kraju przez ten czas? Infrastruktura? Płace? Stan gospodarki? A może my sami?

Statystyki mówią, że w ciągu ostatnich dziewięciu lat Polska stała się liderem wzrostu gospodarczego w Europie, a jej eksport osiągnął niespotykany dotychczas, historyczny poziom. Trendy migracyjne, niegdyś niekorzystne, również się odwracają. Coraz więcej osób rezygnuje z dalszej pracy za granicą i powraca do kraju, co do pewnego stopnia jest wynikiem kryzysu gospodarczego w krajach zachodnich i stopniowego wyrównywania się poziomów życia (tzw. polski catching-up). Co więcej, umocniła się też nasza pozycja na arenie europejskiej i międzynarodowej, nie tylko za sprawą przydomku „zielonej wyspy”, ale też udanej prezydencji w Radzie UE czy organizacji EURO 2012. Solidarność Europy z Polakami paradoksalnie wzmocniły też tragedie naszego narodu – śmierć Jana Pawła II oraz katastrofa lotnicza w Smoleńsku.

Nie należy jednak zapominać, że pomimo ogromnych sukcesów, wciąż żyjemy na poziomie 67% średniej unijnej PKB na mieszkańca, a liczba i długość dostępnych autostrad, mimo wzmożonego tempa ich budowy, nie zachwyca. Polska nauka również maluje się w ciemnych barwach. Dla przykładu, Uniwersytet Jagielloński czy Uniwersytet Warszawski otrzymują rokrocznie od państwa ponad dwukrotnie niższe dofinansowanie niż brytyjski Oxford, przez co nie są w stanie skutecznie konkurować w kwestii prowadzonych badań, wynagrodzeń dla najlepszych naukowców i oferty stypendiów.

Ostatnie dziewięć lat to także zmiany, które trudno jednoznacznie ocenić. Otwarcie granic przyniosło bowiem korzyści nie tylko Polsce, ale i całej Unii Europejskiej. I choć nasz kraj każdego roku otrzymuje z Unii wiele miliardów euro, przynajmniej 61% przydzielonych dotacji wraca do krajów „starej Unii” w formie pośrednich i bezpośrednich korzyści z realizacji różnych inwestycji. Inną kwestią jest światopogląd naszych rodaków, który znacząco upodobnił się do sposobu myślenia Europejczyków z Zachodu. Jeszcze przed 2004 rokiem Polska była nazywana „bastionem konserwatyzmu”. Intensywna migracja ludności w tym czasie zmieniła jednak poglądy Polaków. Przełomem były wybory w 2011 roku i niespodziewany sukces lewicowego Ruchu Palikota. Zagraniczna prasa była zaskoczona nagłym wyborem do Sejmu geja, transwestyty i byłego księdza, który stał się ateistą. Popularność zdobyły też: feminizm i przeciwny mu – maskulinizm z Jackiem Masłowskim na czele. Co prawda naszym miastom daleko jeszcze do liberalnych Amsterdamu czy Brukseli, gdzie królują kolorowe parady mniejszości seksualnych i „czerwone dzielnice”, ale możliwe, że za kilka lat okaże się to naturalną koleją rzeczy.

Polska ulega nieustannym zmianom, w ostatnim czasie nasilonym ze względu na intensywną współpracę w ramach Unii Europejskiej. Warto jednak podkreślić, że za kierunek tych zmian są odpowiedzialne tak partie lewicowe, prawicowe, jak i te z centrum sceny politycznej, bo to one rządziły Polską przez ostatnie dziewięć lat. Polacy, jako naród, również mieli swój niemały udział w ostatnich zmianach w kraju nad Wisłą. Wszyscy bowiem wspólnie tworzymy naszą ojczyznę i to my zdecydujemy, jak będzie ona wyglądać za kolejną dekadę.

MAGAZYN POLONIA

2 KOMENTARZE

Skomentuj Halusia Anuluj odpowiedź

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj