Bracia Michał i Paweł Kulikowie

1
Autorka zdjęcia: Teresa Joanna Andrzejewska

Bracia Michał i Paweł Kulikowie w dorobku mają już ponad 35 filmów o pograniczu polsko-niemieckim (także o pięknie Pomorza Zachodniego, jego artystach i nie tylko).

To, czego do tej pory dokonali Bracia, zasługuje na głęboki szacunek i uznanie, dlatego postanowiłem o tym napisać.

(Szkoda, że te filmy nie są dzisiaj wyświetlane w kinach – jak było kiedyś – przed seansami filmów fabularnych, bowiem pozwoliłyby na poznanie w znacznie szerszym zakresie „różnic” kulturalnych, których znajomość zbliża do siebie Polaków i Niemców).

Ale po kolei:

Michał (starszy z braci), korzystając swego czasu ze stypendium DAAD, dokończył na Uniwersytecie Hamburskim teoretyczną część swojej pracy doktorskiej, natomiast Pawła, czyli młodszego brata, od początku fascynowała elektronika!

Nawet samodzielnie budował urządzenia do filmowania techniką telewizyjną z wykorzystaniem stworzonego przez siebie „ wizyjnego miksera”.

Ich przodkowie zajmowali się produkcją przemysłową oraz naprawą samochodów. Być może to właśnie rozwinęło, szczególnie u Pawła, zainteresowanie techniką.

Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ub. wieku, Michałowi wydawało się, iż między narodem polskim a niemieckim są wyłącznie różnice. Dzisiaj, dzięki pobytowi na Uniwersytecie Hamburskim oraz własnym doświadczeniom wynikającym z filmowania wie, że społeczeństwa przygraniczne są szczególnie sobie bliskie, właśnie dzięki wspólnej kulturze „europejskiej”.

Michał i Paweł, chcąc to udokumentować, a także pokazać piękno Ziemi Szczecińskiej, na której się urodzili i mieszkają, założyli na początku lat 90tych firmę zajmującą się produkcją filmów! Był to okres, kiedy pojawiły się pierwsze kamery wideo i wielu artystów zainteresowało się tą techniką. Jednym z nich był również Jerzy Gumiela (1951-2010), „szczeciński” malarz o renomie ogólnopolskiej. Ceniony także w Stanach Zjednoczonych, gdzie w rozkwicie swojej twórczości zamieszkał.

Zbudowany wówczas przez Pawła mikser pozwolił im na łączenie filmów wideo z kilku źródeł, wprowadzając do nich dodatkowe efekty, dzięki miksowaniu i zastosowaniu pamięci cyfrowej. Jednak pierwsze filmy zrealizowane przez braci, powstały jeszcze z pomysłu wspomnianego Jerzego Gumieli, zanim wyjechał do USA!

Paweł był w czasie ich powstawania zarówno kamerzystą, jak i montażystą, podpowiadał też ujęcia oraz sposoby montażu.

Michał – jako człowiek „z doktoratem” i… talentem „do pisania”, od początku współpracy „tej trójki przyjaciół”, czuwał nad „słowem komentującym” powstających filmów.

Pierwszy film Pawła Kulika ma tytuł „Akcja” i trwa 6 min. i 5 s. Jest to impresja inspirowana malarstwem Jerzego Gumieli.

W filmie wystąpił także: Franciszek Starowiejski, Krzysztof Skarbek i Zenon Nitka. Wideo ukazuje „czterech malarzy przy wspólnej robocie”.

Stąd też pierwsze filmy Kulików nazywano „wideo-artami”, ponieważ łączyły technikę „wideo” ze sztuką. (Obecnie pojęcie „wideo-artu” ma zupełnie inne znaczenie i konotacje).

Kolejny wideo-art „Permanentne samobójstwa romantycznego artysty” (trwa 9 min. i 30 s.) powstał w roku 1990 i prezentuje Jerzego Gumielę podczas malowania swoich obrazów.

(Zdjęcia wykonano w odbudowanym po wojnie Zamku Książąt Pomorskich oraz nad jeziorem Glinna w powiecie gryfińskim).

Kolejny wideo-art – to „Anno Domini” (4 min. 20 s.), inspirowany obrazem Jerzego Gumieli „Portret rodzinny” i przekazuje refleksję artysty w związku z 50. rocznicą wybuchu II wojny światowej.

(Zdjęcia do tego filmu wykonano w podszczecińskim Wielgowie).

W filmie występuje też żona i syn artysty (Krystyna i Piotr Gumiela).

W 1991 roku, po wyjeździe Jerzego Gumieli do USA, Michał i Paweł zakładają WŁASNĄ spółkę cywilną dla produkcji filmów i realizują film pt. „Dwa” (6 min. 30 s.). Prezentuje on postać kobiecą i męską – Anima i Animus, kreowanych przez aktorów szczecińskiego Teatru „Kana”: Alicję Przybylską i Dariusza Mikułę. (Film ten był prezentowany m.in. na VideoFest’94 w Berlinie).

W roku 1993 bracia realizują film (1 min.45 sek.), który nie został niestety ukończony, stąd dali mu tytuł „Niedokończony”. (Film był kręcony w słynnej willi Lentza w Szczecinie, z wykorzystaniem do montażu techniki cyfrowej). Mimo niedokończenia, film jest ciekawym epizodem z życia Jerzego Gumieli (i jego modelki).

W kolejnym filmie Kulików pt. „Materia” (8 min. 27 s., 1995 r.) główną postacią jest m.in. twórca festiwali współczesnego malarstwa polskiego w Szczecinie – Henryk Naruszewicz. Artysta demonstruje w nim „zwierciadło”, w którym odbijają się przedziwne obrazy z przeszłości.

Zdjęcia do tego filmu kręcono na plaży, nad rzeką Gowenica w Widzeńsku oraz nad Zalewem Szczecińskim w Czarnocinie i – UWAGA – w studiu braci, znajdującym się wówczas – w garażu!

W filmie obok Henryka Naruszewicza, występują również: Alicja Przybylska (aktorka Teatru Kana) oraz Stefan Murawski (skrzypek). Do montażu Kulikowie wykorzystali technikę nazywaną dziś „footage”.

Inspiracją do następnych filmów były przepiękne miejsca w Gminie Stepnica, leżącej na wschodnim brzegu Zalewu Szczecińskiego. Podobnie jak wcześniejsze plenery, uwiodły one braci swoimi przepięknymi widokami ihistorią. (Stepnica w dokumencie pisanym pojawia się już w 1269 roku!).

Zawsze była to wieś rybacka, z dobrze rozwiniętym rzemiosłem, która – historycznie rzecz biorąc – dzieliła losy Pomorza Zachodniego. Od słowiańskiego do… powrotu do Macierzy. I tak zrodziła się idea cyklu filmowego, realizowanego przez autorów pod nazwą „Małe Ojczyzny”.

Prezentuje małe społeczności lokalne, opowiada o ludziach i relacjach między nimi oraz o ich związkach z miejscem, w którym obecnie żyją. (Pierwsza prezentacja filmu z tego cyklu pt. „Woda” odbyła się 01.06.1996 r. w TVP2).

Temat drugiego filmu, również z tego cyklu, dotyczy znanej na Pomorzu Zachodnim pisarki (niemieckiego pochodzenia) – Britty Wuttke.

Film przedstawia artystkę w rozmowie ze znanym (także w Polsce) „szczecińskim” pisarzem – Jerzym Pachlowskim.

Britta Wuttke urodziła się w rodzinie niemieckiej.

Po wojnie Wuttkowie zostali w polskich Międzyzdrojach, więc Britta wychowywała się i dorastała w dwóch światach kulturowych.

W domu mówiono po niemiecku, kultywowano niemieckie tradycje, słuchano niemieckiego radia, ale gdy Britta wychodziła z domu „ była Polką”!

Pisarka chodziła do polskiej szkoły i studiowała medycynę na polskiej uczelni, w Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie i zaczęła pisać także w języku polskim!

W filmie Britta Wuttke wspomina schyłek lat 40. w Międzyzdrojach, rodzinny dom, przyrodę otaczającą miasteczko; wspomina też babcię i Dom Dziecka w Lubinie, w którym pracowała, jako lekarka-wolontariuszka.

Tytuł filmu „Złodroże” pochodzi od interpretacji (dokonanej przez Brittę) etymologii nazwy miasta Międzyzdroje – Misdrogen. Britta zauważyła bowiem, że niemieckie Miss – drogge to Zło – droże, bo teren otaczający miasto był trudno dostępny, i – jak pisze i mówi w filmie – „grzęzły w nim koła kupieckich wozów”.

Film zmontowany został w sposób charakterystyczny dla Pawła Kulika, czyli rozmowy przeplatane są etiudami filmowymi. A trzeba podkreślić, że „etiuda” – to mistrzostwo montażu i sztuka „pokazania” wypowiadanych myśli, np…. przez „tańczące sosny”, czy „Stare radia” – „przemawiające dawnymi wiadomościami”, a dworzec kolejowy w Szczecinie – jest ukazany w chwili wysiedlania stamtąd Niemców. (Film został wyemitowany przez TV Polonia, Planete i TV7 oraz wielokrotnie przez świnoujską TV „Słowianin”).

W tamtych latach Bracia Kulikowie, aby utrzymać firmę, podejmowali się realizacji różnych zadań komercyjnych. Były to m.in. strony internetowe, filmy promocyjne i reklamowe, także dla celów kampanii wyborczych.

Jedną z ich prac „komercyjnych” było rozpoczęcie cyklu filmów przedstawiających proces technologiczny w Stoczni Szczecińskiej S.A. (Filmy te zostały wysoko ocenione przez stoczniowych fachowców).

Z planowanych 12 części, powstały – niestety – tylko 4.

Wtedy zainteresowania braci skierowały się ku polsko-niemieckiemu pograniczu.

Michał i Paweł urodzili się w polskim Szczecinie (9 i 13 lat po zakończeniu wojny).

Ich ojciec w czasie wojny został wywieziony na roboty przymusowe do Lipska. Był potem niechętny Niemcom, chociaż opowiadał też i o tych „dobrych”, których tam spotkał.

W tamtym czasie Michał i Paweł niewiele wiedzieli o niemieckiej przeszłości miasta.

(To był temat tabu w domu, także w szkole). Dopiero po latach, gdy zaczęli obserwować i rejestrować zachodzące procesy przemian pogranicza polsko-niemieckiego, uświadomili sobie, że w dużej części Pomorze Szczecińskie jest „spadkobiercą” kultury niemieckiej, jej architektury, pięknych Wałów Chrobrego, czy resztek tzw. „małej architektury”, zachowanej na podwórkach i np. w ogrodzie różanym – popularnej dzisiaj – „Różanki”.

Ta „stara” architektura Szczecina, wzbogacona nowymi, już polskimi inwestycjami, stała się odtąd dumą ich „małej ojczyzny”. Kiedy wędrowali po Świnoujściu, Stargardzie, Dziwnowie, a potem Rostoku, Wismarze, Greifswaldzie, Hamburgu, Berlinie Zachodnim odnajdowali duże podobieństwo i czuli się, jak u siebie. W polskim Szczecinie.

Realizując film „Złodroże – Britta Wuttke”, bracia nie byli jeszcze świadomi, że jest to początek ich działalności na pograniczu polsko-niemieckim. Nie przeczuwali, że ta realizacja wpłynie także na ich osobowość i światopogląd.

W roku 2000 zrealizowali film dokumentalny „Manfred Schatz – fascynacja ruchem”. (Film powstał dzięki wsparciu organizacyjnemu Gminy Stepnica i wsparciu finansowemu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej). Manfred Schatz, niemiecki malarz, był synem „stepnickiego” aptekarza. Uczył się w Szkole Rzemiosł Artystycznych w Szczecinie (Kunstgewerbeschule zu Stettin) oraz studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie (Hochschule für Bildende Künste Berlin-Charlottenburg, dzisiaj Universität der Künste Berlin – UdK). Schatz był przede wszystkim autorem obrazów przedstawiających świat zwierząt w ruchu – w dynamice. W Europie końca XX wieku nie znalazł uznania. Jego obrazy zostały jednak docenione w USA i Kanadzie.

Zdjęcia do filmu o Schatzu kręcono w jego rodzinnej Stepnicy, ale także w Meerbusch pod Düsseldorfem. Artysta po wojnie wybrał to miasteczko, bo okolica przypominała mu pomorskie krajobrazy okolic Stepnicy! Film zatytułowano „Manfred Schatz- fascynacja ruchem”.

Zbierając materiał zdjęciowy do tego filmu, Kulikowie byli w różnych miejscach: na łodzi rybackiej, objechali Zatokę Stepnicką, oglądali Zalew Szczeciński z miejscowości położonych na północ od Stepnicy: Gąsierzyno, Kopice i Czarnocin.

Cześć zdjęć była kręcona także w Widzeńsku oraz w Zielończynie, koło którego było ulubione przez młodego Schatza wzgórze – Zielończyn. Manfred Schatz malował dużo widoków zimowych. W sumie obrazy Schatza pokazują piękno przyrody Pomorza Zachodniego i krajobrazy, godne podziwu o każdej porze roku.

Następnie we współpracy z prof. Andrzejem Sulikowskim z polonistyki Uniwersytetu Szczecińskiego Kulikowie zrealizowali dwa filmy; „Współpraca Uniwersytetu Szczecińskiego z Uniwersytetem w Greifswaldzie” oraz „Stanisław Lem – Kosmos Literacki”. (Pierwszy film współfinansowany był ze środków unijnych, a drugi uzyskał wsparcie finansowe Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej).

„Współpraca uniwersytetów w Szczecinie i w Greifswaldzie” ukazuje wspólne tematy badawcze naukowców oraz historię obu uniwersytetów.

Uniwersytet w Greifswaldzie jest młodszy od Jagiellońskiego o niespełna jeden wiek. Zaś Uniwersytet Szczeciński – to jeden z najmłodszych w Polsce.

Jednym z bohaterów ich filmów jest prof. Jan Zieliński z Uniwersytetu we Fryburgu (Szwajcaria), to on powiedział Kulikom, że Stanisław Lem zyskał światową sławę dzięki tłumaczeniom na j. niemiecki. Podpowiedział im w ten sposób temat kolejnego filmu dokumentalnego o Stanisławie Lemie.

Kulikowie odwiedzili więc (ze swoimi kamerami) światowej sławy pisarza w Krakowie. Film rozpoczyna się wypowiedzią Lema, że „Język polski jest niestety rodzajem jamy, z której wydostać się na świat szerszy jest rzeczą trudną”. I to jest prawda.

Film kręcono w pracowni pisarza wypełnionej książkami i periodykami naukowymi.

Stanisław Lem opowiada w nim o współpracy z tłumaczami i o losach swoich powieści tłumaczonych na języki obce.

Wspomniał też o swym udziale we Frankfurckich Targach Książki. Powiedział, że czuł się na nich, jak człowiek stojący przed Oceanem Atlantyckim z łyżką wody, którą ma „dolać” do oceanu wiedzy.

Pisarz wspomniał także, że zrejterował wobec ogromu tej wiedzy zgromadzonej w tysiącach wystawionych książek.

30 stycznia 2010 roku, w kościele w Rosow Kulikowie pokazali film dokumentalny „Dyfuzja”. Genezą filmu było wybudowanie domu w tej małej nadgranicznej, brandenburskiej wsi, przez ich polskiego przyjaciela.

Film ukazuje Polaka, który zdecydował się zamieszkać po stronie niemieckiej oraz Niemca, który wykupił dawną strażnicę polskiej Straży Granicznej i wyremontował ją na lokalny dom kultury.

Film ten jest reakcją na głosy, że po wstąpieniu Polski w struktury UE, ziemia i domy w Polsce będą wykupywane przez Niemców, a tymczasem w pierwszych latach naszego członkostwa, wielu Polaków sprzedawało swoje mieszkania np. w Szczecinie, kupując domy po stronie niemieckiej. I spotykali się z dużą dozą życzliwości i wsparcia ze strony niemieckich sąsiadów.

Zaplanowana prapremiera filmu w Rosow odbyła się w sobotnie popołudnie 30 stycznia 2010 roku. Miejscowy kościół był zapełniony widzami, a spotkanie było prowadzone przez honorowego burmistrza Rosow – Karla Laua oraz profesora Uniwersytetu Szczecińskiego Bogdana Matławskiego.

Film jest świadectwem zgodnego i przyjaznego sąsiedztwa obu narodów, które mogą wspólnie żyć, mieszkać i pracować oraz wymieniać się doświadczeniami.

Od momentu realizacji tego filmu, bracia Kulikowie na dobre zaprzyjaźnili się z mieszkańcami Rosow. Uczestniczą w świętach wsi powstałej w tym samym roku, co Szczecin – w 1243; odwiedzają mieszkańców, uczestniczą w obrzędach, których w Polsce nie ma, jak np. Osternfeuer – Ognisko Wielkanocne.

A tak w ogóle jest to miejsce, gdzie odbywa się wiele imprez artystycznych (koncerty, teatr, wystawy, prezentacje plenerowe), posiada ono przecudowną atmosferę o każdej porze roku.

Bracia regularnie od lat odwiedzają to miejsce, odpoczywają tam, mając możliwość spotkania wielu interesujących ludzi z całego świata, od Japonii po Brazylię.

Po 6 latach od zrealizowania filmu „Złodroże”, kiedy Kulikowie dysponowali już sprzętem w jakości HD, zrealizowali jeszcze jeden film o Britcie Wuttke – „Sploty jednego warkocza”. Pisarka odnosi się w nim do historii Międzyzdrojów i roli małych ojczyzn w życiu człowieka.

Wcześniejszy film „Złodroże” można oglądać wielokrotne i znajdować w nim wciąż nowe treści! Ukazuje bogactwo osobowości i doświadczeń pisarki, a także wiele odniesień do mitologii greckiej i psychologii C.G. Junga.

Prapremiera filmu „Sploty jednego warkocza” odbyła się w 29 września 2012 r. w kinie w Międzyzdrojach. Film był też emitowany przez TVP Historia oraz lokalną rozgłośnię TVP3 Szczecin. (Film uzyskał też nominację do Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego roku 2014).

Kolejnym filmem o mieszkańcach pogranicza był „Ogród po drugiej stronie rzeki”. Bohater tego filmu, Marek Brzeziński opowiada, jak w latach 20. ubiegłego wieku jego pradziadkowie wyemigrowali „za chlebem” z Wielkopolski i Małopolski do Brandenburgii.

Przez kilka dziesięcioleci Marek nie mógł odwiedzić tych miejsc. Dopiero na początku nowego wieku odważył się tam pojechać, a bracia Kulikowie towarzyszą mu z kamerą w tej sentymentalnej podróży.

Marek Brzeziński został od tego czasu ich serdecznym przyjacielem. Był autorem wielu działań artystycznych. Założył teatr amatorski „TeArt na Raz”. Skupił wokół siebie koleżanki i kolegów, z którymi uczęszczał na początku lat 80. ubiegłego wieku do Liceum Plastycznego w Szczecinie.

W 2014 roku Michał i Paweł nakręcili film „Gryf pomorski”. Wizerunek „Gryfa Pomorskiego” ukazany jest w takich miastach, jak m.in.: Anklam, Wolgast, Gützkow, Ueckermüde, Stargard, Gryfice i Trzebiatów. W każdym z tych miast autorzy filmu znaleźli w herbach wizerunki Gryfa Pomorskiego…                                                   

Wtedy też przyszła pora na ICH PIERWSZY film fabularny pt. „Moja siostra”.

To film o depresji. Wzrusza i pobudza do refleksji nad psychiką osoby chorej.

Reżyser operuje prostymi, ascetycznymi, niewyszukanymi środkami wyrazu.

Nadzór naukowy nad filmem sprawował prof. dr hab. Jerzy Samochowiec z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

Film fabularny „Moja siostra” (48 min.) uzyskał wyróżnienie na włoskim festiwalu „Orinos”, na którym aktorka Eliza Hołubowska uzyskała tytuł najlepszej aktorki miesiąca.

 Film zakwalifikował się również na londyński festiwal „Film only Film”.

19 stycznia 2018 roku odbyła się W GRYFINIE k/Szczecina, premiera tego filmu. Sala kinowa Gryfińskiego Domu Kultury (posiadająca 140 miejsc) pękała tego dnia „w szwach”. Przybyło tak dużo widzów, że wielu z nich oglądało go „na stojąco”.

 

3 kwietnia 2019 roku odbyła się premiera kolejnego (jakby najnowszego) filmu „Czas wartości”. Film ma dwoje bohaterów: Axela Schmidt-Gödelitz i Martę Szuster.

Axel Schmidt – to przewodniczący Stowarzyszenia Wschód-Zachód (ost-west-form Gut Goedelitz) oraz założyciel Akademii Wartości (Werteakademie). Jej celem jest sprzyjanie powstaniu takiego społeczeństwa, które umożliwiałoby wszystkim obywatelom udział w jego w dynamicznym i kreatywnym rozwoju. Axel uczynił bardzo wiele dla umocnienia współpracy niemiecko-polskiej!

Marta Szuster swymi korzeniami wyrasta zarówno z tradycji polskiej, jak i niemieckiej, jest aktywistką broniącą praw kobiet. Jest też osobą, która nieustanie udziela się pogłębianiu współpracy kulturalnej polsko-niemieckiej.

Dotychczasowy dorobek filmowy Kulików obejmuje ponad 35 filmów! W tym – wiele prezentujących tematykę polsko-niemiecką i ukazujących zainteresowania ludzi po obu stronach granicy.

Żal tylko, że nie ma obecnie sytemu ich szerszego prezentowania widzom w Polsce i w Niemczech, gdyż prezentują przekonanie, że…

Polacy i Niemcy mogą żyć obok siebie w pokoju i zgodnej współpracy.

Nie podejmuję się oceny artystycznej filmów, ale mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że oglądając je, na pewno NIKT się nie znudzi, bowiem wszystkie, bez wyjątku – SWOJĄ TEMATYKĄ WZBUDZAJĄ OGROMNE ZAINTERESOWANIE!

Stąd szczerze gratuluję Michałowi i Pawłowi KULIKOM niewątpliwego sukcesu, trzymając kciuki za ich dalsze powodzenie!

BRAWO PANOWIE!

Z wielu Waszych filmów wiele się nauczyłem, dowiedziałem, poznając ludzi i ich dzieła, które pochodzą ze skarbca wspólnej historii, znów połączonej, m.in. dzięki Unii Europejskiej.

I to jest niezaprzeczalna WARTOŚĆ!

I jeszcze jedno: wiele filmów Braci Kulików zostało sfinansowanych (co w dzisiejszych czasach jest NIEZWYKLE WAŻNE!) przez ZACHODNIO-POMORSKI FUNDUSZ FILMOWY „Pomerania Film”. Korzystając z okazji, DZIĘKUJĘ za to (w imieniu widzów i swoim) dyrekcji firmy, w przekonaniu, że ta POMOC będzie świadczona dalej! Bowiem powstające filmy SĄ WAŻNYM ŚWIADECTWEM HISTORII dziejącej się na naszych oczach. I dokumentem wielkiej wagi!

Poprzedni artykułBundesliga: RB Leipzig zagra z Borussią Dortmund. Mecz na szczycie.
Następny artykułNiepokoje w Stanach Zjednoczonych
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

1 KOMENTARZ

  1. Szanowny Karolu,
    jestem pod wrażeniem znajomości filmów braci Kulików. Pomijam już fakt, że ich obejrzenia zajęło wiele czasu. Z pewnością sporządziłeś notatki, które uzupełniłeś w rozmowie z Braćmi. To wprost benedyktyńska praca, ale jaki efekt. Ukazałeś realia nie tylko Ich twórczości, ale zawiłe stosunki międzyludzkie na pograniczu, przenikającą wzajemnie kulturę, w tym materialną. Gratuluję wspaniałego opracowania.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here