Andrzej Fogtt kończy 70 lat, od 50 lat obecny wśród najwybitniejszych artystów polskich i świata

2

Andrzej Fogtt moim zdaniem jeszcze nie sumuje swych dokonań, gdyż nadal jest w pełnym „ gazie twórczym”. I nawet W CZASACH PANDEMII wystawia, oczywiście w ramach zasad bezpieczeństwa!

Jego obecna wystawa będzie czynna od 30 sierpnia do końca września w Tarnobrzegu, w Muzeum Historycznym Miasta.

Zachęcam do jej obejrzenia, serdecznie też na nią zaprasza ARTYSTA i dyrektor Muzeum.

Jej atrakcją będą m.in. dalsze portrety: Berezy, Witkacego, Wróblewskiego, Matejki, Balthusa, a także Jego przepiękne obrazy z cyklu „Brda”.

Karol Czejarek (Karol): Opowiedz Andrzeju, jak doszło do tej wystawy i co jeszcze na niej pokażesz?

Andrzej Fogtt (Andrzej): W ubiegłym roku dyrektor muzeum Tadeusz Zych złożył mi wizytę w pracowni w Warszawie i zaproponował wystawę. Ze względu na rozmiary przestrzeni ekspozycyjnych trzeba było się zdecydować na prezentację zaledwie małego fragmentu mojej twórczości.

W jednej sali będą tylko dwa wielkoformatowe obrazy pt. ”BRDA”.

Karol: Dodajmy – powstałe z inspiracji rzeki Brdy w Borach Tucholskich.

Andrzej: Zgadza się! Jestem tam prawie każdego roku i przez trzy tygodnie fotografuję, rysuję i maluję. Przywożę do pracowni bardzo duży materiał inspiracji do dalszych obrazów.

Karol: A co będzie w pozostałych dwóch salach, które masz do dyspozycji?

Andrzej: Portrety i obrazy figuralne, które umownie nazywam studium do portretu.

Karol: Powiesz coś bliżej na ten temat?

Andrzej: Mam swoich ulubionych modeli, jednym z nich jest mój przyjaciel malarz Marek Ruff.  Będzie też kilka portretów artystów poza tymi, które już wymieniłeś, a więc także Jerzego Beresia, Jerzego Nowosielskiego, Wojciecha Fangora i Francisa Bacona.

Ale też w jednej z sal będzie eksponowany na cokole projekt ołtarza, który wykonałem dla nowego kościoła im. Jerzego Popiełuszki w Rzeszowie. Projekt i całą ideę ołtarza będzie prezentował także film.

Karol: I, jak słyszałem – szykujecie z dyrektorem Zychem jeszcze jakąś atrakcję?

Andrzej: Widzę, że jesteś dobrze poinformowany… Rzeczywiście, gdyż otwarcie wystawy poprzedzi premierowy koncert przyjaciół jazzmanów: Bogdana Hołowni, Jarosława Bothura, Piotra Rodowicza, którzy zaprezentują utwory z nowej płyty „Razem na tej Ziemi”. Do której wykonałem okładkę.

Karol: Brawo! Choć to, co pokażesz w Tarnobrzegu, to zaledwie mały fragment Twojej twórczości! Ale ważne, by wielbiciele sztuki współczesnej w tym mieście poznali ją także z autopsji. Chociaż jestem przekonany, że na wernisażu zjawi się też wielu znawców Twojego malarstwa z całej Polski. Tym bardziej, iż przez trwającą pandemię dawno niczego nie wystawiałeś.

Natomiast cieszę się, że pan dyrektor Zych zacznie nowy sezon artystyczny od bardzo mocnego uderzenia! To Twoje mistrzostwo niech „zaraża” jak najwięcej osób! Podobnie, jak kiedyś mnie, który stał się fanem Twojej twórczości już w latach osiemdziesiątych ub. wieku i ta fascynacja wciąż trwa.

Andrzej: Okres pandemii trwa i prędko się nie skończy, ludzkość sama sobie zgotowała ten los.

Karol: Jak to?

Andrzej: To wynik światowej maszyny zabijania zwierząt! Wywyższanie się człowieka z jego chrześcijańską ignorancją wobec świata zwierząt, chorobliwa pycha człowieka panowania nad przyrodą i wiekowe jej sobie podporządkowywanie! Z naturą trzeba żyć w symbiozie!

Karol: Zgadzam się! Tylko, co robić, aby było inaczej? A jak ty pokonujesz ten trudny czas?

Andrzej: Moja praca jest tak samo zorganizowana jak przed, tzw. pandemią i w niczym jej nie zmieniła.

Karol: A konkretnie?

Andrzej: Wstaję o 5:30, budzi mnie pies Bruno (labrador), wchodzi do łóżka i od strony ściany mocno zapiera się łapami, wypychając mnie na podłogę. Idę z nim na spacer na Cytadelę (Żoliborz), wracam do domu, daję psu śniadanie, jadę do pracowni na ul. Inżynierską 6. Jest godz. 7:00. Przystępuję do pracy!

Karol: I mniej więcej, ile godzin zostajesz w pracowni?

Andrzej: Pracuję na ogół 12 godzin, a czasami jak się rozpędzę – to nawet więcej. Dawniej zdarzało się, że… nawet do wyczerpania sił, jednak teraz trochę szybciej się męczę.

Karol: Chylę czoła, masz rzeczywiście bardzo pracowicie wypełniony czas! A jak obecnie wygląda rynek sztuki? Z czego żyjesz? Przecież musisz utrzymać pracownię, zarobić na dom (i… psa), kupić farby i inne bardzo przecież kosztowne materiały.

Andrzej: Wracając do rynku sztuki w czasie pandemii: z „relacji” niektórych galerii wynika, że… zakupy dzieł sztuki wyraźnie się zwiększyły.

Karol: Zostawmy inne galerie. Pytam, z czego Ty się obecnie utrzymujesz, chcąc żyć na przyzwoitym poziomie, jaki artyście Twojego formatu przystoi?

Andrzej: Mam wiernych kolekcjonerów oraz obrazy w wielu galeriach. Obecnie do mojej pracowni też przychodzi ostatnio więcej klientów. Ale w naszym fachu zawsze jest to amplituda, więc trzeba odkładać pieniądze na gorsze czasy.

Karol: Zawsze byłeś przezorny! To pożyteczna cecha u każdego. A jak będzie wyglądał Twój kolejny sezon artystyczny?

Andrzej: Po otwarciu sierpniowej wystawy w Muzeum w Tarnobrzegu, nastąpi otwarcie specjalnej wystawy FOGTT O WITKACYM (dokładnie 9 października, w ramach Warszawskich Targów Sztuki).

Karol: Brawo, co na niej zaprezentujesz?

Andrzej: Moje interpretacje wybranych portretów Witkacego, które zaintrygowały mnie podczas zwiedzania kolekcji w Muzeum w Słupsku. Obecnie przygotowuję też album prezentujący ponad 120 portretów ze wspomnianej wyżej kolekcji.

Karol: I co dalej?

Andrzej: 31 października będzie otwarcie wystawy moich obrazów w słynnej galerii Sceny Plastycznej KUL w Lublinie. Jednocześnie już teraz pracuję nad wystawami na rok 2021, a będzie to rok niezwykle intensywnej pracy i bogaty w wydarzenia.

Karol: Skromny to Ty nie Jesteś…

Andrzej: Tak się czasami składa, że im starszy artysta tym więcej propozycji.

Karol: Nad czym jeszcze pracujesz?

Andrzej: Choćby nad tym, że w międzyczasie zrobiłem też projekt dla Miasta Łodzi dotyczący odnawianej ulicy Piotrkowskiej 118. Pracuję nad wielką rzeźbą 4 Kolory Łodzi.

Karol: Robota „pali Ci się w rękach”.

Andrzej: No tak, a przecież oprócz pracy trzeba jeszcze żyć, czytać, spotykać się z przyjaciółmi.

Karol: Czyli jest fantastycznie i niech dalej tak będzie! Życzę Ci tego z całego serca, ale też zapytam: skoro jest tak fantastycznie u Ciebie, to dlaczego w kraju i na świecie już tak fantastycznie nie jest?

Andrzej: A to już inna piosenka. Moim zdaniem jest, tylko ludzie o tym nie wiedzą!

Karol: Wytłumaczysz mi to?

Andrzej: Większość tzw. społeczeństwa jest niezadowolona, sfrustrowana, a nawet wściekła, wskutek braku umiejętności radzenia sobie z własnym organizmem i to od dzieciństwa, a potem przechodzi to z pokolenia na pokolenie. A takim społeczeństwem łatwo jest manipulować.

Karol: Kto manipuluje?

Andrzej: Manipulacja jest już na poziomie dzieci, sam wychowując syna Maxa widziałem to w szkole. Manipulant osiąga szybki efekt, więc dlatego to robi; w ten sposób rządzi grupą i czerpie z tego satysfakcję. A w skali państwa manipulacja jest nazywana polityką lub religią.

Karol: Nie rozumiem, wyjaśnij mi to szerzej.

Andrzej: Manipulacja weszła w obieg ŚWIATOWY, dotyczy wielu sfer życia. Ma na celu osiąganie wymiernych korzyści. Ma wiele „sióstr”, jedną z nich jest dezinformacja i propaganda. Bardziej subtelną formą jest marketing i reklama. Przecież ludzie kupują towary (i nie tylko towary), nie mając pojęcia, co to jest?

Karol: Andrzeju wchodzimy w sferę społeczną i polityczną. A tego bym nie chciał! Dla mnie Twoja sztuka jest ponad tym wszystkim! I właśnie to pokażesz w Tarnobrzegu: barwy, kolor, ruch, energię, NIEZWYKŁOŚĆ PRZYRODY. Dopiero w tym anturażu życie jest naprawdę piękne.

Andrzej: Rzeczywiście potrafi być piękne, lecz szybko mija, tylko ludzie o tym nie wiedzą, lecz może pewnego dnia przebudzą się i doznają olśnienia?

Karol: Oby tak się stało!

Andrzej: Ale w większości się NIE przebudzą, zasną na wieki w tym lodzie wiecznego milczenia razem z dinozaurami, praptakami, mumiami egipskimi, szkieletami wielorybów, z truchłem „pani Zosi” ze sklepu monopolowego…

Karol: Andrzeju, Andrzeju – więcej optymizmu i nadziei, i nie wracaj już nigdy do cyklu, jak np. Trotuarusy. A swoją drogą, skąd w Tobie nagle tak wiele goryczy? Przecież zaczęliśmy naszą rozmowę bardzo optymistycznie… Więc nie ciągnijmy dalej tego tematu. Natomiast zapytam o Twoje aż tak wielkie zainteresowanie Witkacym? Choć zgadzam się, że macie wspólną ikrę duchowej energii! Claude Monet m.in. pisał, że należy malować tylko piękne rzeczy, bo paskudztwa jest pod dostatkiem.

Andrzej: Moje zainteresowanie Witkacym trwa od lat młodzieńczych. A szczególnie moje upodobanie do portretowania. Namalowałem już kilka tysięcy portretów i one „iskrzą” z portretami Witkacego w czystej formie .

Karol: To jednocześnie pokazywanie ciągłości sztuki i kultury… Ale gdybyś miał podsumować swoje 50 lat TRWANIA W SZTUCE to, co było dla Ciebie NAJWAŻNIEJSZE?

Andrzej: Żeby zawsze mówić własnym oryginalnym „językiem”, nie zastygać we własnym schemacie, nie kalkulować, sztuka jest kopalnią wynalazków. Wierzyć w siebie, pracować i nie martwić się o styl, on pojawia się sam w wyniku codziennej pracy.

Karol: Z tym się zgadzam. Czy do tego JĘZYKA zaliczasz też obrazy z cyklu „Brda”, które m.in. pokażesz w Tarnobrzegu? Pełne nie tylko fantastycznych kolorów, ale UJARZMIONEGO i NIEUJARZMIONEGO żywiołu, podrywającego widza do ŻYCIA!

Andrzej: Tak, ale język mojego malarstwa wciąż się rozwija, i mam nadzieję, że jeszcze wiele przede

mną…

Karol: Pozostaje mi tylko zakrzyknąć: „100 LAT MALARZU SŁOŃCA”, życząc Ci wciąż nowych inspiracji, twórczej inwencji i oczywiście niespożytej energii!

Poprzedni artykułŁukasz Sobolewski: „Kciuki będę trzymał za Bayern”. Wywiad
Następny artykułZ Berlina do Szczecina. Autobiografia Karola Czejarka, cz. 2
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here