Premier RP, Jarosław Kaczyński głęboko wierzy, iż „szatani są czynni, żeby zaszkodzić naszemu krajowi”. Wypowiedział on wojnę całemu złu III RP. Siły dobra, na czele których stoją prawi i sprawiedliwi, zamierzają pokonać szatanów. Czort wie, w jaki sposób chcą to zrobić, bo na razie padają tylko puste słowa. Prezes Rady Ministrów rozszerzył swą myśl słowami: „chcę walczyć ze złem i niesprawiedliwością (…) nie uda się go łatwo wykorzenić. Nie wystarczy umocnić CBA czy naprawić inne służby”. Następnie zapewnił, iż „nie ma afer”, a PiS z koalicjantami jest pierwszą władzą, która „afer nie organizuje”.
Poseł PiS, Tadeusz Cymański także przyznał, że „w Polsce są potężne siły zła”, wrogowie „wartości narodowych i chrześcijańskich”. Doszło nawet do tego, że premier widzi diabły na własne oczy: „szatanów łatwo zidentyfikować, widać te buzie także w mediach”. Racja, przecież pan Rokita za sprawą swoich oryginalnych pomysłów coraz częściej gości w telewizji. Ale i wśród protestujących pielęgniarek znalazłyby się zapewne diablice chowające swe rogi za służbowymi czepkami.
Wypowiedzi naszych władz na tyle „podobają się” za granicą, że w Kolonii wywieszono plakat łańcucha ewolucji teorii Darwina, gdzie pierwsze ogniwo zajmuje Lech Kaczyński o sylwetce małpy człekokształtnej, trzymając w ręku maczugę. Pal licho ten jeden przytoczony przykład, ale obaj bracia są nieustannie krytykowani za całokształt swych dokonań, nie tylko w Europie, ale i na całym świecie.
Najgorsze jednak, że posługiwanie się terminem „szatan” i „diabeł” wobec opozycji staje się coraz bardziej naturalne i zaczyna wchodzić w codzienne użycie. Brakło już niestety argumentów obwiniających o wszystko czasy PRL-u. Poza tym hasła atakujące komunistów, nadmiernie używane, spowszedniały i straciły jakiekolwiek znaczenie. Użycie symbolu szatana w chwili, gdy katolicyzm w Polsce zdaje się przeżywać renesans, jest chwytliwe i łatwe do zapamiętania.
Zbigniew Religia, komentując strajki pielęgniarek, bez większego zastanowienia powiedział dziennikarzowi: „Szatan może i ma w tym swój udział, ale nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości, że zasadniczą przyczyną jest brak kilkudziesięciu miliardów złotych”, po czym dodał: „Żyjemy w państwie katolickim – Szatan jest wszędzie”.
Polowanie na szatanów z opozycji zdaje się być coraz modniejsze. A zła dopatrzyć można się każdym. Ja, jako obrońca „diabłów polskich” sam z pewnością zostałbym posądzony o bycie jednym z nich. Obok dwóch najbardziej znanych: Boruty i Rokity, jest także trzeci w hierarchii – diabeł Rogaliński, grasujący ponoć w okolicach Łodzi. Ciekawe, iż nazwisko to oznacza po prostu szatana, a ludność używała je zamiennie, by nie kusić licha. Macałem się po głowie, rogi jeszcze mi nie wyrosły, ale kto wie, może kiedyś… Czort z piekła rodem, łodzianin Paweł Rogaliński
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mój komentarz: Sądzę, że pani Marika jest w błędzie i źle odczytała przesłanie mojego artykułu. Otóż, gdyby Polską rządzili ludzie, z których społeczeństwo byłoby dumne, moglibyśmy pozwolić sobie na zapomnienie o zagranicy, wszystkich obcych nam brukowcach i komentarzach wystawianych politykom znad Wisły. Gdy jednak mamy do czynienia z awanturnictwem i ośmieszaniem kraju na arenie międzynarodowej, warto wspomnieć o tym, jak nas widzą inni. W końcu to nasi przedstawiciele zgotowali nam taki, a nie inny obraz Polski na świecie. Prasa nie tylko krajowa, ale i zagraniczna dostrzega żenujące sytuacje z Wiejskiej. Dlaczego mielibyśmy milczeć i izolować rodaków od zagranicznych komentarzy naszej sceny politycznej? Działanie takie wydaje mi się bezcelowe, a argumenty popierające stanowisko pani Mariki nieuzasadnione i łatwe do podważenia. Paweł Rogaliński









