Rozmowa z Prof. UW Dr hab. Tomaszem G. Pszczółkowskim

0

Który po 49 latach pracy w Instytucie Germanistyki UW przechodzi w „stan spoczynku”

Karol Czejarek (Karol): – Przede wszystkim – Panie Profesorze – gratulacje za wierność przez tak długi czas Uniwersytetowi Warszawskiemu. Osobiście nie wyobrażam sobie Instytutu Germanistyki bez Ciebie (piszę CIEBIE, gdyż przez wiele ostatnich lat współpracowaliśmy ze sobą).

Wdzięczny Ci jestem szczególnie za dokonania we współdziałaniu z Międzywydziałowym Centrum Badań Niemcoznawczych (MCBN) b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora w Pułtusku i Stowarzyszeniem „ost-west-forum GUT Gödelitz” (https://gut-goedelitz.de), za współredakcję w wydaniu aż 3 książek „Polska między Niemcami a Rosją” i dwóch części Biografii Polsko-Niemieckich „Historia pamięcią pisana”, w których znajdują się jednocześnie Twoje bardzo ciekawe artykuły.

To tylko „ułamek” naszej wspólnej aktywności, aby między Polakami a Niemcami przywrócić „normalność” (jak nazywam proces pojednania i partnerskiej wszechstronnej współpracy), po tragicznych wydarzeniach lat 1939-1945.

Nasza współpraca, w związku z Twoim obecnie przejściem w „stan spoczynku”, na pewno nie ustanie, a może jeszcze bardziej się wzmocni?

Co najbardziej zapamiętałeś z naszych dotychczasowych dokonań? Byłbym Ci wdzięczny za krótki bilans własnych dokonań naukowych i społecznych w łączącej nas od lat tematyce. Porozmawiajmy o tym.

Tomasz G. Pszczółkowski (Tomasz): – Na wstępie chciałbym podziękować Ci Karolu za zaproszenie do rozmowy na tym portalu, zwłaszcza że Twoimi interlokutorami były osoby o wiele bardziej znane ode mnie.

Karol: – Nie bądź Tomaszu „tak skromny”! Jesteś przecież jednym z najbardziej cenionych polskich germanistów, masz ogromny dorobek naukowy i dydaktyczny, o czym na pewno będziemy jeszcze rozmawiać, ale dokończ najpierw swoją odpowiedź na moje pierwsze pytanie…

Tomasz: – Kontynuując – do naszych wspólnych działań, które już wymieniłeś, dodałbym jeszcze – oprócz aktywności w ramach MCBN – bardzo owocną współpracę na Wydziale Pedagogicznym, na specjalności Dydaktyka Języków Obcych, o której pisałeś przy okazji wspomnień o nieodżałowanej pamięci ostatnim rektorze AH w Pułtusku, profesorze Adamie Koseskim.

Obaj prowadziliśmy tam zajęcia na magisterskich studiach uzupełniających i według moich obliczeń wypromowałem tam w okresie 15 lat pracy 200 magistrów.

W Instytucie Germanistyki, moim głównym miejscu pracy, wypromowałem około 400 magistrów i 22 doktorów.

Prowadziłem zajęcia z historii Niemiec, z wiedzy o krajach niemieckiego obszaru językowego, z kulturoznawstwa krajów niemieckojęzycznych, ze stosunków polsko-niemieckich, a w ostatnich latach – także z komunikacji międzykulturowej i polsko-niemieckiej komparatystyki kulturowej.

Karol: – No widzisz, przecież to ogromny dorobek; ale przepraszam, gdyż znów Ci przerwałem odpowiedź, kontynuuj proszę:

Tomasz: – Szkoda więc, że czasy, kiedy zainteresowanie studiami germanistycznymi i dydaktyką języków obcych było ogromne, niestety już minęły.

Studentów na tych studiach od szeregu lat jest coraz mniej, wskutek czego chyba nikomu już nie uda się nawet zbliżyć do takiej liczby wypromowanych magistrów i doktorów. A przecież pracownicy naukowi zobowiązani są do kształcenia nowych kadr. Lecz w obecnej sytuacji, istnienia znaczącej liczby samodzielnych pracowników naukowych w stosunku do malejącej liczby studentów i doktorantów, pozostaje pod znakiem zapytania możliwość realizacji tego ustawowego wymogu.

Karol: – Co chcesz przez to konkretnie powiedzieć?

Tomasz: – To, że – odnosząc się do Twojego pytania o bilans moich dokonań w zakresie naszych wspólnych zainteresowań, które miały od początku na celu nie tylko kształcenie germanistów i nauczycieli języka niemieckiego, ale także poprawę wzajemnych relacji między Polakami a Niemcami – można do tego bilansu zaliczyć zaangażowanie naukowe w badania nad tymi relacjami oraz przełożenie tych badań na grunt dydaktyki.

U schyłku mojego życia zawodowego, kiedy niemal wszyscy starsi koledzy (od których się uczyłem, a z którymi przez lata także współpracowałem), już odeszli, nasuwa się naturalne pytanie o sens i efektywność podejmowanych badań i prowadzonej dydaktyki.

Karol: – Tomaszu, o czym Ty mówisz?

Tomasz: – O tym, że zadaję sobie pytanie, czy młodsze pokolenia postrzegają dzisiaj naszego zachodniego sąsiada podobnie, jak nasze pokolenie (dzisiaj już ludzi starszych) jako zagrożenie, czy też uważają to zagrożenie za imaginację niektórych polityków?

W sytuacji zewnętrznego zintegrowania Niemiec m.in. z Unią Europejską i NATO, a także postępującej heterogeniczności społeczeństwa RFN, w którego składzie już niemal 27 procent stanowią ludzie o korzeniach migranckich, a odsetek ten będzie z każdym rokiem wzrastał z powodu niskiej dzietności niemieckich rodzin autochtonicznych i wysokiego przyrostu naturalnego w rodzinach imigrantów, zwłaszcza z krajów muzułmańskich, straszenie społeczeństwa polskiego Niemcami może być postrzegane jako demagogia!

Karol: – Jako demagogia?

Tomasz: – Tak, gdyż uważam, że myślenie w kategoriach państw narodowych w sytuacji, gdy narodowość nie odgrywa już takiej roli jak jeszcze w pierwszej połowie XX wieku, nie odpowiada współczesnym realiom umiędzynarodowienia w wielu dziedzinach życia politycznego, gospodarczego, społecznego, kulturalnego itd.

Ponadto przywiązanie dzisiejszych Niemców, zwłaszcza tych z landów zachodnich, do niemieckości, duma z bycia Niemcem nie jest zjawiskiem powszechnym. Trzeba jeszcze pamiętać o tym, że Niemcy zazwyczaj czują więź nie z ogólnoniemiecką ojczyzną, czyli Vaterlandem, lecz z regionem, z którego się wywodzą lub są z nim związani, czyli z Heimatem. Inaczej mówiąc, mieszkaniec np. Drezna czuje się w pierwszej kolejności związany ze swoim miastem, a następnie z landem, w którym to miasto jest położone, czyli z Saksonią. Federalizm niemiecki ma wielowiekowe tradycje, ba nawet w zjednoczonej przez Bismarcka Rzeszy Niemieckiej istniało 26 państw związkowych, w tym aż cztery królestwa (Prusy, Bawaria, Wirtembergia, Saksonia), sześć wielkich księstw (Großherzogtümer), pięć księstw (Herzogtümer), siedem pomniejszych księstw (Fürstentümer), trzy wolne miasta hanzeatyckie oraz tzw. kraj Rzeszy Alzacja-Lotaryngia. Zróżnicowanie dialektalne jest kolejnym zjawiskiem świadczącym o szerokiej dyferencjacji Niemców.

Karol: – Ja natomiast dalej bywam w Niemczech od czasu do czasu i nie zaobserwowałem takiego zjawiska.

Tomasz: – Oczywiście istnieją piewcy nacjonalizmu, ale ich oddziaływanie w sytuacji, gdy media zdominowane są przez opcję lewicową (opowiada się za nią według badań przeprowadzonych przez prof. Christiana Pietera Hoffmanna, omówionych na łamach dziennika „Welt” 1.06.2021 r. aż 70 – 80 procent niemieckich dziennikarzy), a głównym obiektem zainteresowań federalnego i krajowych urzędów ochrony konstytucji są osoby i organizacje prawicowo-ekstremistyczne, ma charakter marginalny.

Karol: – Skąd takie pesymistyczne dane i przeświadczenie? Co prawda jesteś też politologiem, ale nie zgadzam się z tym poglądem, że aż 70 – 80 procent niemieckich dziennikarzy piszących w mediach zdominowanych jest przez opcję lewicową, a nawet jeśli tak, to co z tego wynika? Że przeszkodzi to w jakiś zasadniczy sposób stosunkom polsko-niemieckim w osiągnieciu „normalności” (zwłaszcza po tym, co wydarzyło się w latach 1939-1945)? Ale pozostańmy jeszcze przy Twoich osiągnięciach; zapomniałeś dodać o naszej wspólnej pracy na Germanistyce w Szkole Wyższej TWP (w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie).

Tomasz: – Moja praca we Wszechnicy Polskiej, noszącej dawniej nazwę Szkoły Wyższej TWP, miała tę zaletę, że studentami byli tam ludzie już dojrzali, czynni zawodowo, m.in. sędzia sądu rejonowego, przedsiębiorca prowadzący firmę w Berlinie, katechetka, organistka w jednym z kościołów i inni, którzy byli zainteresowani Niemcami, językiem i kulturą niemiecką. Praca z tymi ludźmi wymagała dostosowania się do ich jasno określonych oczekiwań, stawiali bowiem bardzo różne pytania, na które trzeba było udzielać jasnych odpowiedzi. Natomiast praca z młodymi studentami, bezpośrednio po maturze, jest bardziej przewidywalna, wymaga bowiem od wykładowcy wzbudzenia zainteresowania przedmiotem i wyegzekwowania przekazanej wiedzy. Student mający już pokaźne doświadczenie życiowe i zawodowe jest niekiedy trudnym partnerem współpracy z wykładowcą.

Karol: – To wspomnij proszę też o swoim udziale we współpracy ze Stowarzyszeniem owf Gut Gödelitz.

Tomasz: – Co się tyczy współpracy ze Stowarzyszeniem owf Gut Gödelitz, jestem Ci niezmiernie wdzięczny za nawiązanie kontaktu z naszym partnerem i przyjacielem Axelem Schmidt-Gödelitzem, założycielem rzeczonego Forum. Byłem w siedzibie tego Stowarzyszenia kilka razy, m.in. na konferencji pt. „Polska między Niemcami i Rosją” oraz na innej, poświęconej globalizacji.

Axel Schmidt-Gödelitz jest postacią wyjątkową, społecznikiem z doświadczeniem dyplomatycznym i dziennikarskim, a po przejściu w stan spoczynku – inicjatorem forum Wschód-Zachód, mającego na celu zbliżenie Niemców z dawnych i nowych landów po zjednoczeniu obu państw niemieckich.

Ta swoista platforma porozumienia między Niemcami z byłej NRD i byłej RFN stała się następnie wzorcem do utworzenia Forum Polsko-Niemieckiego, w ramach którego spotykali się Niemcy i Polacy z różnych środowisk zawodowych, o różnej pozycji społecznej, w różnym wieku, by rozmawiać o swoich doświadczeniach z mieszkańcami kraju sąsiada z przeszłości i w czasach obecnych.

Efektem tych spotkań stały się dwa obszerne dwujęzyczne tomy wypowiedzi polskich i niemieckich uczestników spotkań w Gödelitz.

Publikację „Historia pamięcią pisana” wykorzystywałem także na zajęciach ze stosunków polsko-niemieckich. Walorem publikacji jest to, że zawiera ona relacje autentyczne, nie ograniczające się do określonej opcji politycznej, ale oparte na osobistych doświadczeniach i przemyśleniach ich autorów.

Karol: – Wobec tego wspomnij również o współpracy naszych Zakładów, Twojego i mojego, gdy pracowałem w ILS na UW. 

Tomasz: – W trakcie pełnionej przeze mnie funkcji kierownika Zakładu Kultury Krajów Niemieckiego Obszaru Językowego (1991-2009), a następnie kierownika Zakładu Studiów nad Krajami Niemieckiego Obszaru Językowego (2009-2022) współpracowaliśmy z kierowanym przez Ciebie Zakładem o podobnym profilu w Instytucie Lingwistyki Stosowanej UW.

Wydaje mi się, że oba nasze Zakłady wychodziły naprzeciw potrzebom prowadzenia badań mających znaczenie praktyczne. W niczym nie umniejszając znaczenia badań teoretycznych, uważam, że humanistyka, zwłaszcza związana z relacjami międzynarodowymi, ze zgłębianiem wiedzy o innych krajach i kulturach ich mieszkańców, ma do spełnienia ważne zadania społeczne. Służyć może przygotowaniu specjalistów do ich przyszłych zadań w różnych obszarach aktywności zawodowej, a także uwrażliwieniu na obcość i inność, które stają się codziennością w czasach globalizacji.

Karol: – Pięknie dziękuję Tomaszu za merytoryczne wspomnienia o naszej współpracy! Pozwólmy Czytelnikom na ich ocenę.

Ja natomiast w kontekście powyższych Twoich odpowiedzi, chciałbym zapytać o temat, który mieliśmy jeszcze w swoich wspólnych planach (choć dotąd nie został on nawet podjęty), a ew. miał być III częścią naszych biografii polsko-niemieckich „Historia pamięcią pisana”, więc pytam Ciebie jako Profesora, co z tzw. „kulturą pamięci” (gdyż to była Twoja inicjatywa, którą ja całym sercem poparłem)?

Czy jeszcze kiedyś do tej problematyki wrócimy? I czy w kontekście Twoich badań, które obecnie prowadzisz, to zagadnienie się zdezaktualizowało?

Tomasz: – Szczerze mówiąc, gdy kilka lat temu obaj rozważaliśmy pomysł wydania trzeciego tomu „Historii pamięcią pisanej”, który miał być poświęcony właśnie kulturze pamięci, miałem nadzieję, że uda nam się pozyskać do współpracy przy jego realizacji kilka koleżanek i kilku kolegów, ale tak się nie stało. Poza tym temat ten z biegiem czasu stał się dość „modny” – by wymienić tylko antologię Aleidy Assmann „Między pamięcią a historią” (Warszawa 2013) czy leksykon kultury pamięci „Modi operandi” pod red. Magdaleny Saryusz-Wolskiej i Roberta Traby (Warszawa 2014). Uznałem wówczas, że niczego nowego na gruncie teorii nie można już wykoncypować i dlatego zrezygnowałem z kontynuacji tego zamierzenia badawczego. Uważam, że oba tomy wydanej przez nas „Historii pamięcią pisanej” wpisują się w kulturę pamięci, a zawarte w nich teksty świadczą o tym, że ich autorzy rozumieją jej istotę.

Kolejnym moim przedsięwzięciem naukowym stała się polsko-niemiecka komparatystyka kulturowa, czyli badania nad różnicami kulturowymi między Polakami a Niemcami, którego podstawą było stworzenie katalogu pól porównywania kultur. Obejmował on około 160 różnych dziedzin, np. kulturę szlachecką, kulturę pracy, kulturę dyskutowania, kulturę jedzenia i picia i wiele innych, ale także rzadziej opisywane obszary, jak kultura załatwiania potrzeb fizjologicznych, kultura funeralna czy kultura nudyzmu. Książka pt. „Deutschland – Polen: Eine kulturkomparatistische Untersuchung” ukazała się w niemieckim wydawnictwie naukowym transcript Verlag w serii „Kulturoznawstwo“ w 2015 roku. Było to pierwsze opracowanie mające na celu kompleksowe ujęcie różnic, ale i podobieństw i inspiracji kulturowych między oboma sąsiadującymi ze sobą narodami. Książka oczywiście nie wyczerpała tematu, była jednak pierwszym potraktowaniem komparatystyki nie jako dziedziny literaturoznawczej czy językoznawczej, a odrębnej dziedziny badań porównawczych, obejmujących szeroko rozumianą kulturę. Nota bene – komparatystyka we wszystkich słownikach jednojęzycznych, np. w „Uniwersalnym słowniku języka polskiego” i w niemieckim „Dudenie”, czyli w „Deutsches Universalwörterbuch”, definiowana jest jako dziedzina literaturoznawstwa i językoznawstwa; autorzy słowników zdają się nie przyjmować do wiadomości istnienia innych dziedzin badań porównawczych, jak komparatystyka prawnicza, pedagogiczna, ekonomiczna itd. Publikacja spotkała się w większości z pozytywnymi opiniami i jest obecnie dostępna w 108 bibliotekach w różnych krajach: w Niemczech, Stanach Zjednoczonych, ale także w Niderlandach, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Turcji, Botswanie, Ekwadorze, Brazylii i Australii.

Karol: – Tak, dobrze pamiętam książkę, o której teraz mówimy! To bardzo ważna pozycja w Twojej bibliografii naukowej i szczerze Ci jej gratuluję. Przyjmuję więc Twoje „usprawiedliwienie”, dlaczego nie doszło do wydania III cz. Biografii polsko-niemieckich „Historia pamięcią pisana”. Ale w związku z tym zapytam jeszcze: jakie obszary zainteresowań są Ci teraz najbliższe?

Nie dajesz się bowiem zaszufladkować (jak to wynika z Twojej rozwiniętej odpowiedzi na poprzednie pytanie), jako specjalista w zakresie jednej dyscypliny naukowej (a tak się dzieje w przypadku większości naszych koleżanek i kolegów). Dla niektórych Twoich zawistników (moich zresztą też) było to powodem do „uwalenia” Twojej profesury tytularnej. A Ty po prostu – jak zauważyłem – nie lubisz wąskiej specjalizacji i często zmieniasz obszary swoich zainteresowań: od historii doktryn politycznych i prawnych  (to był Twój doktorat, który dotyczył społeczno-politycznej i gospodarczej doktryny ordoliberalizmu, a jego przeredagowana wersja ukazała się w Wydawnictwie PWN w 1990 roku i do dzisiaj jest w wykazach lektur na wydziałach ekonomicznych i nauk politycznych) – do Twojej habilitacji z metodologii interpretacji tego, co polityczne u F. Nietzschego, wydanej w wydawnictwie Petera Langa we Frankfurcie nad Menem w 1996 roku. Wspomnę też w tym miejscu o Twoich publikacjach z zakresu wykorzystania Internetu w dydaktyce filologicznej, a także o artykułach dotyczących literatury faktu jako odrębnej dziedziny literaturoznawstwa!

Czy zgadzasz się Tomaszu ze mną?

Tomasz: – Jak najbardziej. Nie umniejszając znaczenia specjalizacji w nauce, np. koncentracji na twórczości jednego pisarza czy też na jednym gatunku literackim, uważam, że w dobie interdyscyplinarności naukowiec powinien przekraczać granice jednej, wybranej przez siebie dziedziny i poszukiwać rozwiązań problemów badawczych także na gruncie innych dziedzin.

Karol: – Czy mógłbyś podać jakiś przykład, jak to rozumiesz?

Tomasz: – Oczywiście – np. historyk zajmujący się dziejami niemieckimi powinien znać nie tylko swój własny warsztat pracy, ale również bardzo dobrze język niemiecki, także literaturę i kulturę niemieckojęzyczną. Recenzowałem kiedyś skądinąd świetną książkę o Bismarcku, której autor, wybitny historyk, najwyraźniej niezbyt dobrze znał język niemiecki. Okazało się to we fragmencie, w którym przywołał słowa matki przyszłego kanclerza jako studenta, żeby – skoro nie chce studiować – poświęcił się karierze wojskowej.

Polski historyk powiązał matczyne upomnienie syna, by nie prowadził nieuporządkowanego życia („liederlich Leben”) z …

Karol: – No ciekaw jestem z czym?

Tomasz: – Z…muzyką, tłumacząc ten zwrot słowami, iż nie powinien … „śpiewająco żyć”. Na szczęście podobnych błędów w tej książce więcej nie było.

Ale błędy zdarzają się też uznanym profesorom germanistyki, piszącym o dziejach kultury niemieckiej, którym należałoby polecić zgłębienie tajników pracy historyka.

Karol: – Tomaszu lubię konkrety, zatem znów proszę o przykłady.

Tomasz: – Proszę bardzo: np. w jednej ze sztandarowych pozycji dotyczących tej dziedziny, podręczniku akademickim dotowanym przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, zaopiniowanym przez dwie znane polskie germanistki, a wydanym przez słynne niegdyś wrocławskie wydawnictwo (nota bene w tym samym, w którym ukazała się wspomniana biografia Bismarcka), germanista piszący o średniowieczu popełnił mnóstwo rażących błędów faktograficznych. Według tego naukowca uniwersytety zaczęły powstawać w … XIII wieku (faktycznie już w X wieku), a pierwszy z nich powstał w … Paryżu (faktycznie w Parmie w 982 roku).

Także napisał, że reformy Kościoła prowadzone były nie w XI, lecz dopiero w XII wieku.

Nie tylko daty wydarzeń historycznych stanowić mogą dla nie-historyka problem, ale także nazwy własne, co w przypadku filologa jest już kompromitujące.

Karol: – Np. jakie nazwy?

Tomasz: – Np. używanie nazwy „wschodniofrankoński” tam, gdzie chodzi o imperium Franków wschodnich (poprawna nazwa to „wschodniofrankijski”); albo błędy w pisowni, np. „minnesingaerzy” (minnesingerzy), „Minnesnag” (zamiast Minnesang), Tomasz z Canterbery (prawidłowa forma Canterbury).

Pomyliły się też znanemu germaniście nazwy miast!

Karol: – Temu samemu, czy innemu?

Tomasz: – Nazwisk nie będę podawał, ale chodzi o pomylenie nazwy miast Triest i Trydent; germanista ów nazwał późniejszego papieża Piusa II biskupem Trydentu.

Ale już „szczytem” niekompetencji jest błąd w nazwisku znanego średniowiecznego poety, pochodzącego z dzisiejszej Saksonii-Anhalt Heinricha von Morungen, któremu tytularny profesor germanistyki zmienił nazwisko na … Henryka z Mrągowa, czyli powiązał go z odległymi o niemal tysiąc kilometrów ówczesnymi Prusami a dzisiejszymi Mazurami! Miałem nadzieję, że w II, rozszerzonym wydaniu rzeczonej książki błędy te zostaną poprawione, ale niestety tak się nie stało.

Karol: – A powinno być tak, że w drugim wydaniu poprawia się wszystkie tego rodzaju błędy, zwłaszcza, że zostały przez Ciebie bardzo celnie wypunktowane! I chwała Ci za to, znam Cię dobrze od tej strony, że nie odpuścisz NIKOMU!

To też zaliczam do Twoich zalet. Ale znów Ci przerwałem…

Tomasz: – W Polsce, do czasu wprowadzenia systemu bolońskiego, młodzi ludzie studiowali zazwyczaj tylko jeden kierunek, np. germanistykę. Natomiast m.in. w Niemczech, studenci przygotowujący się np. do pracy nauczycielskiej (tzw. „Lehramt”) studiują zawsze na dwóch kierunkach, niekiedy bardzo odległych, np. na germanistyce i biologii.

Wielu Niemców w czasie swoich, często dość długich studiów, nie przywiązuje wagi do terminowości ich kończenia (inaczej niż w Polsce). Studiuje na trzech lub więcej kierunkach, tym samym poszerzając swoją wiedzę!

I chociaż nie zawsze są to pogłębione studia, gdyż zwykle obejmują one kilka semestrów, to jednak absolwenci niemieckich uczelni mają szerokie spojrzenie na różne zagadnienia, którego brak jest absolwentom studiów jednokierunkowych.

Karol: – A czy w Polsce po wprowadzeniu systemu studiów dwustopniowych – w przypadku osób podejmujących studia II stopnia na innym kierunku – nie poszerzyły się horyzonty naszych absolwentów?

Tomasz: – Zgoda, ale wracając do różnorodności moich zainteresowań, które nie znalazły uznania w niektórych środowiskach: przez część germanistów postrzegany jestem jako politolog, zaś przez niektórych politologów – jako germanista.

Karol: – Tak, byłem nawet kiedyś świadkiem sformułowania takiego zarzutu wobec Ciebie…

Tomasz: – To znalazło m.in. odbicie w odmowie przyznania mi tytułu profesorskiego!

Karol: – Jak to?

Tomasz: – Bo dla recenzentów mojego dorobku naukowego, powołanych przez ówczesną Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów, moje osiągnięcia były bądź to za mało literaturoznawcze, bądź też za mało politologiczne!(?)

Wiem (gdyż odwołałem się od tego), że CK powołała recenzentów-literaturoznawców, wśród których dwoje było autorami książki, o której napisałem mało pochlebną recenzję (to wspomniany wyżej podręcznik dziejów kultury niemieckiej). Nie sugeruję, że negatywna recenzja mojego dorobku tych dwojga była reakcją na moją recenzję ich publikacji, ale takie przypuszczenie jednak się nasuwa.

Karol: – I co?

Tomasz: – To, że jedna z tych dwóch recenzji negatywnych była napisana najwyraźniej bez znajomości mojej książki profesorskiej, chociaż jej recenzentka się do niej odwoływała!

Główny jej zarzut dotyczył korzystania przeze mnie ze źródeł internetowych.

Ale gdyby recenzentka chciała być rzetelna, przeczytałaby w mojej książce, że badania opierały się na porównywaniu tych samych haseł m.in. w polskiej i niemieckiej „Wikipedii”, które ukazują przede wszystkim różnice w traktowaniu różnych zjawisk społecznych przez autorów tej internetowej encyklopedii. Np. pojęcie „poprawności politycznej” zajmuje w niemieckiej wersji w przeliczeniu na strony A4 17,5 strony, zaś w wersji polskiej tylko 4,5 strony. Analiza porównawcza obu terminów w „Wikipedii” pozwala na wyciągnięcie wniosków dotyczących wagi społecznej tego zagadnienia, jego aktualności w dyskursie publicznym itd.

Z kolei drugi recenzent uznał liczbę moich publikacji za niewystarczającą, a publikowanie w czasopiśmie wydawanym przez Instytut, w którym pracowałem, za niewłaściwe.

Karol: – A ja nadal cenię to pismo, czyli „Studia Niemcoznawcze”; opublikowałem w nim wiele swoich artykułów.

Tomasz: – Ale pozwól mi jeszcze dokończyć poprzednią myśl!

Odmowa nadania mi tytułu profesorskiego nie była odosobniona, znamy podobne przypadki.

Wiem Karolu, że Ty także stałeś się obiektem negatywnej oceny swojego dorobku i odrzucenia Twojej książki habilitacyjnej, która obiektywnie rzecz biorąc, była ważną i potrzebną z punktu widzenia nie tylko literaturoznawstwa, ale i poprawy wzajemnych relacji polsko-niemieckich. Mam jednak satysfakcję, że niedoceniona przez recenzentów ówczesnej CK moja książka dotycząca polsko-niemieckiej komparatystyki kulturowej znalazła się w licznych bibliotekach.

Z kolei Twój dorobek publikacyjny, a w szczególności liczne przekłady literackie, powinny być docenione. Zwłaszcza, że znane są nam przypadki, także z ostatniego czasu i z naszego „germanistycznego podwórka”, uzyskiwania tytułu profesorskiego przez osoby znane przede wszystkim jako tłumacze i/lub redaktorzy.

Karol: – I co ja – drogi Tomaszu – mam Ci na to odpowiedzieć? Było, minęło, choć obaj dobrze wiemy, że tak być nie powinno! Swój przypadek przeżyłem mocno, ale nie chcę do tego wracać. Miejmy nadzieję, że podobne nie będą się więcej zdarzały!

Tomasz: – Tak, miejmy nadzieję!

Karol: – Zatem, pozornie odchodząc od tego „tematu”, zapytam Cię jeszcze o Twoją działalność translatorską. Masz bowiem „na swoim koncie” kilka przełożonych i wydanych książek z zakresu historii, filozofii i religioznawstwa.

Byłeś też przez szereg lat redaktorem niemieckojęzycznego czasopisma poświęconego polskim książkom (Polnische Neuerscheinungen), które przybliżyło niemieckojęzycznym czytelnikom nowości wydawnictw polskich. Powiedz proszę, a raczej przypomnij Czytelnikom PD, coś na temat obydwu poruszonych przed chwilą zagadnień.

Tomasz: – A czy muszę?

Karol: – Tak, bardzo Cię o to proszę. Przecież sumujemy Twój dorobek w momencie, gdy przechodzisz w „stan spoczynku”, a to na pewno nie kończy jeszcze Twojej działalności naukowej.

Tomasz: – Pracę tłumacza (ustnego) rozpocząłem jeszcze w liceum, zatrudniając się na koloniach dzieci pracowników Komitetu Berlińskiego SED.

W czasie studiów germanistycznych w latach 1969-1974 współpracowałem z instytucjami państwowymi, jak Komitet do spraw Radia i Telewizji (w Biurze Współpracy z Zagranicą), Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Polska Agencja Interpress, a także z organizacjami społecznymi, np. Centralną Radą Związków Zawodowych.

Będąc studentem, podjąłem także współpracę z mutacją niemieckojęzyczną dziennika „Życie Warszawy” i ze wspomnianym Interpressem, dla których wykonywałem tłumaczenia pisemne.

Od końca lat 70. do początku 90. byłem tłumaczem, a jednocześnie redaktorem i kierownikiem wydania niemieckiego czasopisma „Nowości Wydawnictw Polskich”, wydawanego przez Przedsiębiorstwo Reklamy i Wydawnictw Handlu Zagranicznego AGPOL. Właśnie to czasopismo – „Polnische Neuerscheinungen” – było bardzo cenione wśród polonistów i innych czytelników zainteresowanych polską książką w Niemczech, Austrii i Szwajcarii.

W latach 90. współpracowałem także z niemieckimi instytucjami działającymi w Polsce, np. z Fundacją Friedricha Naumanna, dla której tłumaczyłem bądź współredagowałem publikacje o tematyce społeczno-politycznej. Trudno mi dokładnie podać liczbę przetłumaczonych tekstów prasowych, gdyż pracowałem dużo, a poza tym były to czasy, kiedy jako tłumacz można było na tym jeszcze sporo zarobić.

Karol: – Dobrze, że o tym wspominasz! Dzisiaj bowiem podobne tłumaczenia są na żenująconiskim poziomie wynagradzane. Wiem coś na ten temat, jako że nadal zajmuję się „tłumaczeniami przysięgłymi”. Ale wracając do Ciebie – proszę o wymienienie najważniejszej książki, którą przełożyłeś.

Tomasz: – Lista przetłumaczonych przeze mnie książek nie jest zbyt długa, gdyż moim podstawowym zajęciem była nauka i dydaktyka (poza UW także w pułtuskiej Akademii Humanistycznej, w warszawskiej Wszechnicy Polskiej oraz w kolegiach nauczycielskich w Szczytnie i Łowiczu, oczywiście nie jednocześnie, ale w różnych przedziałach czasowych). Do najważniejszych w moim dorobku translatorskim zaliczam książkę, za której przekład otrzymałem nawet wyróżnienie Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich. Była nią „Filozofia żydowska” (tytuł niemiecki „Geschichte der jüdischen Philosophie”) Heinricha i Marie Simon, która ukazała się w 1990 roku w wydawnictwie Wiedza Powszechna w niewyobrażalnym dzisiaj nakładzie 50.000 egzemplarzy, i o ile wiem, wszystkie zostały sprzedane.

Karol: – Przyjmij gratulacje za to wyróżnienie!

Tomasz: – Dziękuję! Kolejną książką przetłumaczoną przeze mnie (drugim tłumaczem był nieodżałowanej pamięci Tadeusz Kachlak) był „Leksykon religii świata” G. J. Bellingera (tytuł niemiecki „Knaurs großer Religionsführer”), wydany w 1999 roku również przez Wiedzę Powszechną. W wydawnictwie DiG wyszły dwa moje przekłady biografii znanych postaci niemieckiego liberalizmu, Wilhelma von Humboldta i Friedricha Naumanna (obie publikacje ukazały się na zlecenie Fundacji Friedricha Naumanna). Ostatnim moim przekładem książkowym była „Spustoszona winnica” Dietricha von Hildebranda, książka uważana za intelektualny testament tego krytyka modernizacji w Kościele katolickim, wydana przez wydawnictwo „Fronda” (trzy wydania: I w 2000, II w 2006 i III w 2013 roku).

Karol: – Tomaszu, nie bądź taki skromny! Fakty, które podajesz, są z kategorii „czapka z głowy” i dobrze, że Cię o to zapytałem.

Ale proszę Cię jeszcze, abyś wymienił tytuły książek redagowanych przez Ciebie, gdyż i w tym zakresie warto przypomnieć Twój dorobek. I powoli zmierzamy do końca naszej rozmowy, chyba, że sam zakończysz ją swoimi dalszymi (już jako emeryt) planami!

Tomasz: – Moja współpraca z polskim przedstawicielstwem niemieckiej Fundacji Friedricha Naumanna, która związana jest z Partią Wolnych Demokratów FDP, czyli liberałów, wynikała z moich zainteresowań liberalizmem, któremu poświęcona była moja rozprawa doktorska. Dlatego też chętnie zgodziłem się przyjąć propozycję opracowania i przygotowania (wespół z Romanem Benedykciukiem) publikacji pt. „Teksty liberalne” w serii „Materiały i rozprawy do teorii, dziejów i współczesności liberalizmu“ (tom I, wyd. DiG Warszawa 1993). Współpracowałem też wraz z prof. Karin Tomalą, żoną wybitnego niemcoznawcy prof. Mieczysława Tomali, przy redakcji obszernego tomu poświęconego współczesnym relacjom między liberalizmem a katolicyzmem pt. „Liberalismus und Katholizismus heute” pod red. Hansa-Georga Flecka i Romana Benedykciuka (wyd. DiG, Warszawa 1995). Kolejną książką było opracowanie Martina Gralhera, „Niemcy na Wschodzie i na Zachodzie.

Karol: – Panie Profesorze, TOMASZU, przecież to ogromnie wartościowe dzieła! Dobrze, że zostają przypomniane. Jak one mogły nie procentować przy rozpatrywaniu przez Komisję Twojej sprawy o przyznanie tytułu „profesora belwederskiego”?

Tomasz: – To jeszcze nie koniec. Ukazały się ponadto (w moim opracowaniu) „Socjopsychologiczne aspekty Zjednoczenia” w „Zeszytach Liberalnych“ (nr 3, Warszawa 1996, wyd. DiG). Zredagowałem też wespół z ówczesnym szefem Fundacji Friedricha Naumanna, Hansem-Georgem Fleckiem, polskie i niemieckie wydanie materiałów z konferencji pt. „Nowoczesny Liberalizm” (Warszawa 1997, wyd. DiG, seria: „Materiały i Rozprawy do Teorii, Dziejów i Współczesności Liberalizmu“, t. 4). Nie mogę też pominąć dwóch dwujęzycznych tomów, które razem z Tobą, Karolu, redagowaliśmy: „Polska między Niemcami a Rosją. Materiały z międzynarodowych kolokwiów: Gödelitz, 27 – 29 marca 2009, Pułtusk, 24 – 26 września 2010”, oraz dwóch tomów „Historii pamięcią pisanej. Biografii polsko-niemieckich”, wydanych przez pułtuską Akademię Humanistyczną.

Karol: – Dziękuję Ci, że w tej „wyliczance” wymieniłeś też (co prawda na końcu, ale jednak!) opracowania, nad którymi wspólnie pracowaliśmy, także z pomocą członkini Twojego Zakładu (dziś prof. UW dr hab.) – Anny Warakomskiej.

I kończąc naszą rozmowę, pozwolę sobie na osobistą uwagę: nie mogę sobie wyobrazić, że odchodzisz w stan spoczynku.

Tomasz: – Tak „odchodzę”, ale to wszystko – o czym rozmawialiśmy – pozostaje w mojej bibliografii, jest w bibliotekach naukowych dostępne dla wszystkich, których interesują szeroko rozumiane współczesne stosunki polsko-niemieckie, czy możliwe jest pomiędzy nami pojednanie oparte na pamięci tego, co w naszej wspólnej historii…

Karol: – Pozwól, że dokończę …było złe i oby więcej się nie powtórzyło!

Tomasz: – Podpisuję się pod tym!

Karol: – Wobec tego ostatnie pytanie.

Tomasz: – Słucham (nikt dotąd nie „wymęczył” mnie tak swoimi pytaniami, jak Ty!).

Karol: – Kiedy ukaże się Twoją książka, nad którą aktualnie pracujesz?

Tomasz: – Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć wydawcę przygotowywanej przeze mnie do druku w języku niemieckim książki o mocno kontrowersyjnej tematyce. Jej tytuł w polskim tłumaczeniu brzmi: „Internet jako arena walki między prawicą a lewicą z perspektywy niemiecko-polskiej”. Prezentuję w niej niemieckie portale internetowe – informacyjne, także prowadzone przez organizacje i blogerów reprezentujących opcję prawicową aż po nacjonalistyczną oraz ich przeciwników po lewej stronie sceny politycznej, z perspektywy polskiego obserwatora, stąd też nie brak w książce odniesień do polskich stron internetowych. Niemiecki Internet jest od szeregu lat miejscem walki ideologicznej między lewicą, która jest od końca lat 60. ub. wieku w ofensywie, a prawicą, która w mediach oraz od lat 90. także na stronach internetowych pozostaje w defensywie.

Książka zawiera w części I rozważania o wpływie historii najnowszej na niemiecki krajobraz medialny, w tym, m.in. o powiązaniach mainstreamu z politycznym establishmentem, charakterystykę mediów alternatywnych wobec mainstreamu, wyjaśnienia różnego pojmowania lewicowości i prawicowości w językach niemieckim i polskim, rozważania o coraz częstszych zjawiskach w dzisiejszych mediach, jak negatywne etykietowanie przeciwnika, mowa nienawiści, poprawność polityczna, cancel culture. Jeden z rozdziałów poświęcony jest zagadnieniu nacjonalizmu, jako punktu odniesienia prawicy. W książce nie zabraknie także przemyśleń dotyczących wartości takich, jak prawda, wolność jednostki, humanitaryzm, wolność myśli i wolność słowa.

Część II dotyczy metodologii analizy stron internetowych prowadzonych zarówno przez podmioty prawicowe, jak i lewicowe. Zawarte są w niej kryteria doboru tych stron do badań (jak same się prezentują i jak są odbierane, formy, treści), porównanie stron niemieckich z polskimi, ich zasięg i odbiorcy. Część II kończy rozdział o stronach przeciwników prawicy.

Część III i ostatnia zarazem zawiera skomentowany wykaz około 100 niemieckich oraz około 50 polskich stron prawicowych, w większości prowadzonych nieustannie od kilku lat. Wykaz ten zawiera prezentację treści i form poszczególnych portali i pozwala użytkownikowi zapoznać się z niemiecką myślą prawicową, nie wykluczając jej skrajnego, ekstremistycznego wariantu. Odniesienia do polskich portali o podobnej orientacji pozwalają na refleksję na temat swoistej „solidarności” prawicy bez względu na różnice narodowościowe.

Karol: – Tomaszu drogi, jestem przekonany, że Twoja aktywność twórcza, nie zakończy się na tej książce.

A dziś – BARDZO DZIĘKUJĘ Ci za tę rozmowę.

Tomasz: – To ja dziękuję za zaproszenie do tej rozmowy i za pytania, które pozwoliły mi uporządkować moją długoletnią działalność.

Poprzedni artykułGen. bryg. Henryk Kowalówka, wybitny dowódca okręgów ZWZ-AK na ziemiach polskich wcielonych do III Rzeszy [Śląsk i Wielkopolska]
Następny artykułZ Udine do ułudy komunizmu
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS. Rok 2024 owocował w dalsze dokonania twórcze Karola Czejarka. Oprócz 30 opublikowanych w PD artkułów, recenzji książkowych, pożegnań i rozmów, również wydanie dwóch publikacji książkowych: przekładu (z j. niemieckiego na polski) Hansa-Gerda Warmanna „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” (TSKŻ, Szczecin 2024) oraz „Autobiografii. Moja droga przez życie” (Biblioteka Świętokrzyska, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne, Zagnańsk 2024). W kwietniu 2025 ukazała się monografia autora o życiu i twórczości Bronisławy Wilimowskiej „Wszystko było dla niej malarstwem” (w Wydawnictwie ASPRA-JR).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj