Smutno mi, bardzo smutno z powodu Jego odejścia. Wiedziałem, że od dłuższego czasu chorował, ale znając Go od wielu lat, Jego siłę przezwyciężania przeciwności, nie spodziewałem się, że to stanie się tak szybko. Można powiedzieć – nagle! Jeszcze miał tyle planów, i tych własnych – pisarskich, ale dużo więcej związanych z upowszechnianiem literatury, umacnianiem Oddziału ZLP, którem od wielu lat przewodniczył. Wciąż bowiem wybierano Go jednomyślnie (wiedząc co potrafi) na stanowisko, które przez kilkadziesiąt lat sprawował społecznie. To pierwsza wielka zasługa, za którą trzeba Mu serdecznie podziękować.
Druga, to Wydawnictwo – „STON 2”, które w czasie swej działalności powołał do życia. Szczyci się ono dzisiaj pokaźnym dorobkiem edytorskim w postaci kilkuset wydanych książek, które potwierdzają osiągnięcia przede wszystkim (ale nie tylko) kieleckiego środowiska literackiego na mapie kulturalnej kraju.
Trzecia, to redagowanie i wydawanie także od wielu lat – ŚWIĘTOKRZYSKIEGO KWARTALNIKA KULTURALNEGO (nagrodzonego w międzyczasie przez marszałka województwa świętokrzyskiego) który czytany jest nie tylko w Kielcach, ale we WSZYSTKICH regionach naszego kraju, a nawet zagranicą.
Kolejna sprawa należąca do bezsprzecznych zasług, to zainicjowanie przez prezesa Nyczaja licznych (naprawdę licznych) imprez literackich na Ziemi Kieleckiej! Także stałe prezentowanie środowiska kieleckiego w Warszawskim Domu Literatury, na Warszawskiej Jesieni Poezji czy w Klubie Księgarza na Rynku Starego Miasta. I nie tylko w tych miejscach, także m.in. w Bibliotece Publicznej na warszawskim Ursynowie i w innych dzielnicach.
Mógłbym dalej wymieniać przykłady aktywności Zmarłego, jak np. zainicjowane przez Niego plenery literackie w gminach i miastach kielecczyzny i w Polsce. Pełno Go było (i innych pisarzy – przeważnie kieleckich) w bibliotekach, domach kultury i w szkołach województwa kieleckiego.
Wspaniały jest zbiór Jego najnowszych wierszy w publikacji (wspólnej z Marią Wollenberg-Kluzą i Jej przepięknymi obrazami) „Morze w poezji i malarstwie”. Ale nie tylko „morze” było Jego pasją, również Tatry i … Odra – spinająca Jego najbardziej ukochane w życiu miasta: Opole, Wrocław, Szczecin, Kielce! W nich rozkwitały – jak sam mówił – najbardziej „emocjonalne pomysły i klify Jego wyobraźni”… Od najmłodszych lat Stanisław Nyczaj był szalony w swoich pomysłach, z których większość zrealizował w służbie polskiej literatury i kultury, ale przede wszystkim Kielc, które były Jego DOMEM i ukochaną MAŁĄ OJCZYZNĄ. Jako człowiek przyjaźniący się ze Stanisławem od wielu lat, podziwiałem Jego przepiękne wiersze i zawsze czekałem na kolejne. Szczególnie lubiłem te, które ukazywały się w publikacjach wspólnych, stanowiących spójną całość z prezentowanymi obrazami, jak np. w „Albumie liryki miłosnej” (z malarstwem Ryszarda Kowala).
Wzruszająco piękny jest tomik „Złowieszcze gry z naturą”, jak i Antologia wydana pod Jego redakcją „Nadmorskie spotkania literackie 2019”.
Po resztę informacji o Jego pisarstwie radzę sięgnąć do książki Krystyny Cel, która trafnie, z krytyczną analizą Jego twórczości, ale i sercem zaprezentowała twórczość tego poety i pisarza w książce pt. „Stanisław Nyczaj”.
Całokształt Jego dorobku ujmuje także Wikipedia.
Reasumując: STANISŁAW NYCZAJ był człowiekiem trzech głównych pasji: twórczej, edytorskiej i animatorskiej, ale (jak mi się kiedyś zwierzył) mógł zostać muzykiem. Niestety – przeszkodziła Mu w tym wada wzroku. Miał zaledwie 14 lat, gdy ukończył w Opolu szkołę muzyczną I st. w klasie fortepianu; wtedy brawurowo zagrał z orkiestrą koncert D-dur Mozarta!
Stanisławie, Dobry, Szlachetny Człowieku – ŻEGNAJ! O Twoich dokonaniach będziemy zawsze pamiętać, a „Przegląd Dziennikarski” będzie dalej publikował Twoje wiersze, jak ten o Koronawirusie, o którym pisałem w tym miejscu 30 kwietnia 2020 roku.
Cześć Twojej pamięci!










