Kto nie zna tego arcydzieła koniecznie powinien się z nim zapoznać, a jest okazja, gdyż ukazało się właśnie – w Oficynie Wydawniczej ASPRA-JR (www.aspra.pl) – jego II wydanie w przekładzie Andrzeja Lama!
Andrzej Lam nie tylko przełożył na język polski „Fausta”, ale – co pragnę podkreślić – niemal całą klasyczną poezję niemiecką: Pieśń o Nibelungach, Minnesang, Wolframa von Eschenbacha, Sebastiana Brandta, Angelusa Silesiusa, oczywiście Goethego i Schillera (m.in. jego „DO RADOŚCI”); a ponadto Hölderlina, Josepha von Eichendorffera, Eduarda Mörike, Rainera Marię Rilkego, Ernsta Stadlera, Georga Trakla i Georga Heyma! Czegoś takiego nikt przed Lamem nie dokonał. Niektóre z tych dzieł (na ogół bardzo pięknie wydane) są jeszcze do zdobycia w księgarniach, albo da się zamówić w hurtowniach lub bezpośrednio u wydawców. Podobnie jest i z „Faustem”. Nie wiem, czy wymieniłem wszystkie dokonania Andrzeja Lama, ale w tej chwili jest to mniej istotne. Nie mogę w każdym razie (jako germanista i tłumacz literacki) wyjść z podziwu dla Jego przekładowych dokonań! Chylę przed Nim głęboko czoła, bo Jego przekłady z pewnością pozostaną na zawsze w dorobku piśmiennictwa polskiego. Tym bardziej, iż dotyczą humanistycznej, postępowej literatury niemieckiej.
Zwłaszcza „Faust”, który jest „opowieścią” o każdym z nas. O człowieku, który był nienasycony „życiem” i próbował je sobie przedłużyć, układając się z diabłem. Faust jest inkarnacją człowieka, zmagającego się nieustannie ze wszechświatem, w czym pomaga mu Mefistofeles.
Wydana obecnie książka zawiera obie części „Fausta”, które napisał Goethe. Część pierwsza jest dziełem dojrzałego, choć nadal młodego jeszcze wiekiem Goethego, część druga – dziełem jego „starości”. Razem czytane – stanowią „odwieczne marzenie człowieka o wolnym ludzie i wolnej ziemi” (napisał Norbert Honsza, podsumowując Fausta Goethego w swojej literaturze niemieckiej pt. ‘W blasku epok’ – Łódź, 2010).
– Tylko wszyscy ludzie tworzą ludzkość, tylko wszystkie siły ujęte razem kształtują świat. Ścierają się. Ale kiedy próbują się zniszczyć, łączy je natura i tworzy na nowo – stwierdza sam Goethe w prekomentarzu do swego utworu.
Co zawiera obecnie wydana książka? Poza obiema częściami „Tragedii”, także obszerne posłowie samego Andrzeja Lama, zatytułowane „Sny Fausta”. Również liczne przypisy tłumacza, ułatwiające czytanie i właściwe rozumienie tekstu, że np. „cztery są – wg Goethego – przerwy w trwaniu nocy”, które wieszcz nazwał terminami muzycznymi: serenada (muzyka wieczorna), nokturn, matutino (jutrznia), a reveille (pobudka)! Te przypisy są bardzo ważne, gdyż są swego rodzaju objaśnieniami, że nawet „niewtajemniczony” polonistycznie czytelnik łatwo zrozumie, o co w tym dziele Goethemu chodziło. I jakie było tło historyczne powstania Fausta itd.
„Fausta” trzeba po prostu mieć i przeczytać. Aby również dowiedzieć się czegoś o własnym życiu. I choć czasy, w których Goethe pisał swoje „nieśmiertelne” dzieło zmieniły się diametralnie, to problemy z którymi boryka się w życiu każdy z nas – pozostały. I na tym polega ”nieśmiertelność” dzieła Johanna Wolfganga Goethego.
Goethe żył w latach 1749-1832; urodził się we Frankfurcie nad Menem, a zmarł w Weimarze (dokąd warto pojechać, bo miasto pozostało takie, jakie było za czasów pisarza! A dom, w którym mieszkał, jest dziś okazałym muzeum).
Autor „Fausta” wiele zawdzięcza przyjaźni z Karolem Augustem, który był nie tylko władcą, ale i nadzwyczajnym mecenasem kultury i sztuki. Za jego rządów Weimar stał się stolicą europejskiej kultury.
Dodam jeszcze, że Goethe był nie tylko poetą i pisarzem, był też założycielem – kiedy sprawował funkcję ministra kultury – i dyrektorem, m.in. teatru narodowego!), ale dokonał również odkrycia związanego z górnictwem, mineralogią i botaniką. (Niemcy podzielone były wówczas na wiele małych państw, które dopiero – mówiąc w wielkim skrócie – zjednoczył w późniejszym okresie Bismarck (może warto będzie o tym kiedyś napisać w Przeglądzie Dziennikarskim?).
Goethe miał także wielkie powodzenie u kobiet, którym poświęcił wiele wierszy i ballad. Faust (który jest bohaterem jego dzieła – żył naprawdę w średniowieczu i nie tylko Goethe zajmował się jego legendarnym życiem; w XX wieku także Tomasz Mann, pisząc swego „Doktora Faustusa”, czy Klaus Mann swego „Mefisto”. Motyw Fausta pojawia się też u Bułhakowa w jego „Mistrzu i Małgorzacie”, a jeszcze przed Goethem – m.in. w Hamlecie, Don Kichocie i w „Boskiej Komedii”.
Próbowałem autora przekładu namówić na rozmowę ze mną na łamach PD, ale odmówił. Wielka szkoda, bo jest – moim zdaniem – Człowiekiem zanadto skromnym, a przecież wspaniałym, wielkim i wybitnym, którego przekłady przetrwają wieki. Pozwalają poznać „humanistyczną duszę i myślenie” postępowych pisarzy niemieckich. Po zapoznaniu się z ich dziełami, zawsze przychodzi mi na myśl pytanie, jak po tak oczywistym wkładzie w rozwój cywilizacji i humanizmu, mogło dojść do tragedii i zbrodni, dokonanych przez Niemców w okresie panowania III Rzeszy, a szczególnie w latach drugiej wojny światowej?!
Tym większe jest DZIEŁO ANDRZEJA LAMA, stwarza bowiem nadzieję, że już nigdy zło w takiej skali, w jakiej się wydarzyło w latach 1933-1945, już się nie powtórzy!
—
Goethe: Faust, tragedii część pierwsza i druga, Przełożył Andrzej Lam, Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, e-mail:oficyna@aspra.pl, Warszawa, projekt okładki Barbara Kuropiejska-Przybyszewska, s. 328, twarda oprawa, wydanie drugie 2018 (ceny na książce, którą otrzymałem od tłumacza, niestety, nie było); i jeszcze jedno: podstawą przekładu: Faust. Der Tragödie erster und zweiter Teil. Hg. U. kommentiert v. Erich Trunz. Verlag C.H. Beck München 1986, dodruk 2005. Tekst wg wydania hamburskiego: Goethes Werke, t. III, 16 wyd. 1996 (Można zazdrościć Niemcom wydawania klasyków! Uwaga autora niniejszej recenzji – Karola Czejarka)










