
„Nienawidzę tego kraju – zwierzała się przyjaciołom po pogrzebie Roberta Kennedy’ego. – Pogardzam Ameryką i nie chcę, aby moje dzieci tutaj żyły. Jeżeli mordują Kennedych, moje dzieci stają się celem numer jeden. Chcę wyjechać z tego kraju”.
(…)
Zaplanowała budowę biblioteki prezydenckiej w Bostonie. Otworzono ją w 1979 r. W 1965 r. zaaprobowała pomysł Williama Manchestera, który zamierzał napisać książkę o zabójstwie prezydenta Kennedy’ego. Zgodziła się również udzielić mu wywiadu. Kiedy wydawca odsprzedał periodykowi „Look” prawa do druku fragmentów książki w odcinkach, Jackie oskarżyła autora o komercjalizację tragedii i zwróciła się do sądu o zakaz jej publikacji. Później wycofała sprawę, gdy autor zgodził się przeznaczyć znaczną część honorarium dla Biblioteki Prezydenckiej Kennedy’ego.
Kiedy w 1968 r. Robert Kennedy zdecydował się ubiegać o prezydenturę, Jackie wykrzyknęła: „To wspaniale! Powrócimy do Białego Domu!”. „Co rozumiesz przez my?” – zareagowała chłodno żona Roberta, Ethel.
W czerwcu 1968 r. zamordowany został Robert Kennedy. Jackie, która lubiła go, poleciała natychmiast do Kalifornii. Po tej tragedii rozważała, czy nie opuścić Stanów Zjednoczonych. „Nienawidzę tego kraju – zwierzała się przyjaciołom po pogrzebie Roberta Kennedy’ego. – Pogardzam Ameryką i nie chcę, aby moje dzieci tutaj żyły. Jeżeli mordują Kennedych, moje dzieci stają się celem numer jeden. Chcę wyjechać z tego kraju”.
To prawdopodobnie zdecydowało, że ku zaskoczeniu i rozczarowaniu Amerykanów powiadomiła publicznie o swych zaręczynach z greckim magnatem okrętowym, Aristotelesem Socratesem Onassisem. Ślub w obrządku grecko-prawosławnym odbył się 20 pażdziernika 1968 r. w kaplicy na wyspie Skorpios w pobliżu wybrzeży Grecji. Jaqueline miała 38 lat, Aristoteles 63 lata. Opinia publiczna źle przyjęła jej małżeństwo z greckim multimilionerem. Uważano, że powinna dłużej pozostać w żałobie. Jej dawni współpracownicy, łamiąc zasady lojalności i dobrych obyczajów, zaczęli sprzedawać sensacyjne wspomnienia ze współpracy z Jacqueline Kennedy.
Kiedy Jacqueline Kennedy zwierzyła się pewnemu swemu przyjacielowi, że zamierza wyjść za Aristotelesa Onassisa, ten powiedział: „Ależ Jackie, przez to małżeństwo spadniesz z piedestału”.
Dzieci zostawiła w Nowym Jorku. Zatrzymała również swoje nowojorskie mieszkanie.
Było to małżeństwo nie z miłości, a z wyrachowania. Dokładnie obliczono, ile Jackie na tym małżeństwie zyska. Jej przyjaciele usprawiedliwiali ją mówiąc, że zawsze lubiła starszych mężczyzn i z domu wyniosła zasadę, że za mąż należy wychodzić bogato. W opinii publicznej Jackie dużo straciła.
W 1971 r. Jaqueline, po raz pierwszy od śmierci Johna F. Kennedy’ego, odwiedziła Biały Dom. Zaprosiła ją Pat Nixon, aby obejrzała nowe portrety Kennedy’ego i jej, które miały wisieć w Białym Domu.
Początkowo w małżeństwie z Onassisem sprawy układały się dobrze. Wkrótce zaczęły się spory o wydatki. Po stracie syna w wypadku samolotowym w 1973 r. Onassis zaczął wyrażać żal, że nie ożenił się z młodszą kobietą, która dałaby mu potomka. Podupadł na zdrowiu i po małżeńskich sprzeczkach zmienił testament, pomniejszając udział Jacqueline w spadku. Początkowo miała otrzymać po jego śmierci 100 mln dolarów. Po zmianie testamentu – 200 tys. dolarów rocznie.
Pod koniec życia Onassis rozważał nawet możliwość rozwodu. Zmarł 15 marca 1975 r. w wieku 68 lat. W chwili śmierci Onassisa Jacqueline przebywała z dziećmi w Nowym Jorku. Krytykowano ją za to, że w czasie choroby nie była przy mężu. Po pogrzebie Jackie wydała oświadczenie: „Aristoteles Onassis uratował mnie w momencie, gdy życie moje było pogrążone w cieniu. Wiele dla mnie znaczył. Przywiódł mnie do świata, gdzie można było znaleźć szczęście i miłość. Przeżyliśmy razem wiele pięknych i niezapomnianych chwil, za które będę mu zawsze wdzięczna”. Procesowała się o spadek po Onassisie z jego córką Christiną. Ostatecznie przyznano jej w spadku ponad 20 mln dolarów.
W 1975 r. Jackie powróciła do Nowego Jorku i rozpoczęła pracę jako redaktorka w wydawnictwie Viking Press. Kiedy w 1977 r. wydawnictwo zdecydowało się wydać zbeletryzowaną opowieść o zabójstwie Kennedy’ego, której ona nie aprobowała, zrezygnowała z pracy.
***
Powyżej zaprezentowany został fragment książki pt. „Panie Białego Domu”
Autor: prof. Longin Pastusiak
Liczba stron: 848
Wydawnictwo: Bellona








