Karol Czejarek (Karol): – Mario, czy zgadzasz się porozmawiać o patriotyzmie, światopoglądzie i konformizmie?
Bo tyle na ten temat opinii, reguł, kontrowersji, a jakie są Twoje na te zagadnienia poglądy – jako b. senator RP V kadencji, a przede wszystkim filozofki, nadal popularnej działaczki społecznej i nauczyciela akademickiego?
Maria Szyszkowska (Maria): – Tak, zgadzam się na tę rozmowę, tym bardziej, że są to pojęcia mające istotne znaczenie w rozwoju psychicznym człowieka.
Karol: – Wiem, właśnie dlatego proszę Cię o pomoc w zrozumieniu tych pojęć.
Maria: – Jestem zachwycona, że wybrałeś właśnie te zagadnienia.
Karol: – Dlaczego?
Maria: – Bowiem w atmosferze nienawiści do sąsiadów, w atmosferze wojny i innych zagrożeń zapomina się o rozwoju duchowym człowieka.
Może on iść w kierunku religijnym lub ateistycznym, ale w żadnym przypadku nie należy utożsamiać rozwoju duchowego z wiarą w Boga.
Karol: – Mario, jakie wojny i jakich sąsiadów masz na myśli? Jeśli Cię mogę prosić – rozmawiajmy ze sobą o konkretach, czyli na przykładach.
Maria: – Masz rację. Mam na myśli rozpętaną w Polsce nienawiść do Białorusi i do Rosji. Nagle łącznikiem Polaków stało się uczucie nienawiści, co jest szczególnie znamienne, bo przecież jesteśmy państwem katolickim.
Nienawiść sprawia, że na przykład: nie mając dowodów, wtrącamy się w sprawy wewnętrzne sąsiadujących państw, oskarżając ich przywódców o sfałszowane wybory. A działania prezydentów amerykańskich prowadzących wojny określane są misją pokojową. Nigdy nie nazywaliśmy ich w tak brutalny sposób, jak przywódców Rosji i Białorusi. Sądzę, że w naszym interesie pozostaje współpraca gospodarcza z każdym państwem.
Karol: – Zgadzam się, że w naszym interesie jest współpraca gospodarcza możliwie z każdym państwem, ale nie za wszelką cenę…
Ja np. nigdy nie zaakceptuję napaści Rosji na Ukrainę, ani tego co dzieje się w Białorusi; chodzi tu o łamanie praw człowieka i wspieranie reżimu Putina.
Maria: – Ja mówię w takim sensie, że nie rozwiązujemy dostatecznie sprawiedliwie wielu problemów w Polsce, a wtrącamy się w sprawy wewnętrzne, choćby wymienionych przeze mnie państw.
Karol: – Wobec tego pozostańmy przy swoich zdaniach. I wróćmy do tematów, na które przede wszystkim chciałbym od Ciebie – jako wybitnej filozofki – usłyszeć odpowiedź.
A zatem, czym jest dla Ciebie „rozwój duchowy”?
Maria: – Tak na marginesie, wolałabym – jako filozofa.
Karol: – Dobrze, nie ma sprawy, szczerze mówiąc też wolę „FILOZOFA”
Maria: – Odpowiadam więc na Twoje pytanie:
rozwój duchowy, to pojęcie szersze od rozwoju intelektualnego, bowiem obejmuje także rozwój sfery uczuć, wrażliwości i wyobraźni, tak bardzo niszczonej obecnie przez kulturę obrazkową.
Karol: – Żebyśmy byli dobrze zrozumiani przez czytelników – podaj przykład, a nawet kilka.
Maria: – O wartości człowieka nie decyduje rozwój intelektualny czy poziom wykształcenia. Tymi właściwościami mogą poszczycić się psychopaci, czyli osoby, których rozum pozostaje na usługach namiętnej chęci władzy i pieniędzy.
Karol: – Co ja słyszę – psychopaci? To co nas uczłowiecza? Czy tylko „namiętna chęć zdobycia władzy i pieniędzy”?
Maria: – Uczłowiecza nas wrażliwość, rozkwit uczuć prowadzący aż do empatii, jak również wyobraźnia, która pozwala zrozumieć drugiego człowieka, pozwala
spojrzeć na świat z jego perspektywy.
Uczłowiecza nas dążenie do ideałów.
Karol: – Pięknie powiedziane. Ale jak to ludzkości zagwarantować?
Maria: – Jak? Wiele zależy od edukacji.
Dlatego ubolewam z powodu wyrugowania wykładów z filozofii z nauczania na rozmaitych Wydziałach wyższych uczelni i z powodu zgody na tzw. bryki w szkołach.
Karol: – Zgadzam się, że z powodu wyrugowania wykładów z filozofii, ale żeby w szkole tolerowano bryki?
Maria: – Podjęty przez Ciebie temat naszej rozmowy dotyczy problemów fundamentalnych, zapomina się dziś o patriotyzmie, w którym wychowywane były od wieków pokolenia Polaków.
Uwaga jest nadmiernie skoncentrowana na zależności Polski od biurokracji europejskiej.
Karol: – Mario, jeśli dobrze rozumiem, to brakuje wychowywania opartego na tradycyjnych wzorcach, ale nie do końca rozumiem, co znaczy „biurokracja europejska”?
Maria: – W Brukseli jest zatrudnionych wielu urzędników i to oni – a nie demokratycznie wybrani politycy – decydują o wielu sprawach, by podać jako przykład: absurdalny nakaz używania butelek z przytwierdzoną nakrętką.
Jednocześnie zapomina się o tym, że woda z plastikowych butelek jest po prostu niezdrowa i powinno się zakazać ich produkcji, ale tym nikt się nie zajmuje.
Częściej słyszymy odwoływania do tego, co europejskie niż do tego, co narodowe, polskie.
Karol: – Mario, poruszyłaś znów „hurtem” kilka spraw:
w UE jest tak, że to co urzędnicy proponują, podlega akceptacji polityków i dopiero wtedy staje się prawem.
Ale jeśli chcesz mnie „do swego” przekonać, to znów proszę o przykłady.
Maria: – Proszę bardzo.
Polska filozofia narodowa jest nieznana Polakom, nie uczymy jej. Podobnie jest z literaturą piękną.
Ostatni przykład, to wyrzucenie powieści Żeromskiego z lektur obowiązkowych.
Słyszałam od nauczycieli języka polskiego, że Judym był „frajerem”, bo zamiast leczyć bogatych pacjentów, poświęcił się dla biednych.
Karol: – Ja na szczęście tak skrajnej opinii, mimo że wiele lat przepracowałem w szkolnictwie, nigdy nie słyszałem.
Maria: – Moim zdaniem nowe pokolenia podatne są na to, co nowoczesne i owa nowoczesność została spleciona z europejskością.
Karol: – Czyżbyś była przeciwko europejskości?
Maria: – Mam nadzieję Karolu, że zgodzisz się ze mną, iż „Europejczyk” jest w gruncie rzeczy pojęciem niewiele mówiącym, jeżeli weźmie się pod uwagę rozbieżności kulturowe państw leżących na naszym kontynencie.
Europejczyk znaczy jedynie to, że ktoś mieszka w Europie i odwołuje się do korzeni kulturowych tego kontynentu.
Karol: – No niezupełnie tak jest, ale kontynuuj swoją myśl.
Maria: – A więc do wartości zrodzonych w starożytnej Grecji i w starożytnym Rzymie.
Karol: – Jeśli te wartości są znane uczącym się. Ale czy są rzeczywiście znane?
Maria: – Używając dalej obrazowego porównania, u nas wszystko osadza się na wartościach chrześcijańskich, które – przypominam – są pniem, a nie korzeniami kultury europejskiej.
Karol: – A czy „chrześcijaństwo” nie jest osadzone na wartościach starożytnej Grecji i Rzymu? I czy jest w tym coś złego, że używa się takiego skrótu myślowego? Dla wielu naszych rodaków chrześcijaństwo jest jedynym korzeniem naszej kultury.
Maria: – Ale problem korzeni naszej kultury jest bezdyskusyjny. Starożytność jednak poprzedza o kilka wieków genezę chrześcijaństwa. Można niezmiernie wysoko cenić chrześcijaństwo, lecz faktem jest, że do dziś na przykład w prawie funkcjonują zasady sformułowane przez starożytnych Rzymian.
Jest też faktem, że dzisiejsi filozofowie nawiązują do starożytnych mędrców.
Filozofia św. Tomasza z Akwinu, która jest oficjalną nauką Kościoła Rzymsko-katolickiego jest syntezą filozofii Arystotelesa i chrześcijaństwa.
Karol: – Nie widzę w tym nic zdrożnego.
Maria: – Po przeszło stu latach rozbiorów, Polska odzyskała niepodległość, która trwała zaledwie 20 lat.
Po drugiej wojnie światowej pozostawaliśmy w bloku państw związanych z ZSRR.
Od 1989 roku jesteśmy zależni od Stanów Zjednoczonych, których wojska zaprosiliśmy do Polski, uznając, że ich stacjonowanie – w przeciwieństwie do poprzedniej obecności wojsk radzieckich – jest wyrazem wolności.
Karol: – Jeszcze coś Cię boli?
Maria: – Tak, że jesteśmy także uzależnieni od Unii Europejskiej, od jej biurokratycznych ustaleń często godzących w zdrowie człowieka.
Bardzo wysoko cenię kulturę niemiecką, a filozofów niemieckich stawiam na piedestale.
Karol: – Chyba chcesz mi sprawić przyjemność, bo ja też stawiam ich na piedestale, ale jeśli chodzi o Niemców, to od zawsze byłem – jak głosi nasz aktualny podpisany z nimi układ – za dobrosąsiedzką współpracą. Ale na zasadach pełnego partnerstwa. Stąd Mario nie bardzo rozumiem Twoich zastrzeżeń do UE, w ramach której taka współpraca (jak m.in. z Niemcami) jest gwarantowana, jak zresztą z każdym innym krajem członkowskim i…
wytłumacz mi proszę także Twoje zastrzeżenie odnośnie „ustaleń godzących w zdrowie człowieka”, gdyż na te ustalenia – WSZYSCY JE PODPISUJĄCY – ZGODZILI SIĘ!
Maria: – Ale np. umowa z państwami Południowej Ameryki – która nam zagraża – korzystna dla Niemiec, będzie szkodliwa dla zdrowia mieszkańców naszego kontynentu.
Karol: – Co to znaczy korzystna dla Niemców, a dla innych szkodliwa?
Polska sprawuje obecnie prezydencję w UE.
Czyli teraz mamy szczególnie coś do powiedzenia w tym zakresie. I jeśli nam się coś nie podoba, to negocjujmy o korzystne dla nas zmiany.
Maria: – Uważam, że nadszedł czas, by państwa narodowe rozwijały się we właściwy dla siebie sposób, nie ulegając presji ani amerykanizacji, ani nacisku silnych państw europejskich. Twierdzę, że potrzebny jest nam kolejny czas wolności od decyzji i nacisku kulturowo- edukacyjnego innych państw. Anglia wyszła z UE.
Karol: – Co było dla mnie szokiem, zważywszy na podstawowy cel, jaki Unia sobie stawiała w momencie jej powstania:
ABY JUŻ NIGDY WIĘCEJ FASZYZM NIE ZAGROZIŁ ŚWIATU!
Aby już nigdy nie powtórzył się Auschwitz!
Aby Europa była bezpieczna!
Maria: – Masz rację, ale wracając do przerwanego mi przez Ciebie rozumowania, może warto by się zastanowić nad tym, dlaczego na przykład Norwegia, Szwajcaria czy Watykan nie wstąpiły do Unii Europejskiej.
Karol: – No, a dlaczego Twoim zdaniem?
Maria: – Są zamożnymi krajami, cenią własną niezależność. Nie chcą, by narzucane im były prawa unijne.
Karol: – Nie zgadzam się z taką argumentacją! Ale nie podejmuję się na ten temat dalszej z Tobą dyskusji. Pozostańmy w tych sprawach przy swoich zdaniach. Tym bardziej, że celem naszej rozmowy nie była Unia Europejska. Więc jeszcze raz wracam do pytań zawartych w tytule naszej rozmowy, zaczynając od pierwszego: jak rozumieć pojęcie „patriotyzm”?
Maria: – Patriotyzm jest jedną z możliwych postaci miłości. Kochamy Ojczyznę, rodziców, Boga. Co więcej, patriotyzm nie jest pojęciem jednoznacznym.
Karol: – Jak to?
Maria: – Odwołując się do przykładu czasów międzywojennych, czyli Polski Niepodległej, wyrazem patriotyzmu były zarówno poglądy Józefa Piłsudskiego, jak i Romana Dmowskiego czy polskich komunistów. Patriotyzmem był przepełniony na przykład Stefan Żeromski, który działał na rzecz rozkwitu własności spółdzielczej, bowiem wytwarza atmosferę braterstwa i wspólnoty.
Ujmując generalnie, nie można odmówić patriotyzmu ani tym, którzy są pacyfistami, ani tym, którzy nawołują, by się zbroić i przeznaczać na ten cel olbrzymie kwoty, nie bacząc na to, że zniwelowałyby ludzką biedę.
Karol: – Bardzo to wszystko dla mnie – szczerze mówiąc – zagmatwane, czy nie można jednak pojęcia patriotyzmu określić bardziej jednoznacznie?
Maria: – Patriotyzm to jedna z możliwych postaci miłości, która jest zdolna przezwyciężyć najsilniejszy w człowieku instynkt samozachowawczy.
Karol: – Że kolejne pokolenia oddawały życie za wolność ojczyzny?
Maria: – Tak!
Patriotyzm odnosi się przede wszystkim do stron rodzinnych i narodowej kultury.
Jest to miłość bezinteresowna.
Ten przymiotnik charakteryzuje zresztą wszelkie postaci miłości.
Patriotyzm wiąże się z reguły z wizją określonych rozwiązań społecznych i politycznych w państwie. Ale absurdalne jest kwestionowanie uczuć patriotycznych tych, których poglądy na ten temat odstają od naszych. Zaznaczę, że patriotyzmu nie można odmawiać na przykład pacyfistom.
Karol: – Czy miałabyś pomysł, jak w szkole wpajać młodzieży patriotyzm np. na lekcjach wychowawczych?
Maria: – Przede wszystkim poprzez wspólne czytanie fragmentów tych dzieł literackich, których bohaterowie poświęcają się dla ojczyzny. Na przykład fragmenty powieści Marii Rodziewiczówny, której pisarstwo cenił Henryk Sienkiewicz.
Karol: – Akurat dla mnie to nie ci pisarze, którzy byliby w kwestii patriotyzmu najważniejsi, ale kontynuuj swoją argumentację!
Maria: – A więc ważnym elementem „uczenia patriotyzmu” na lekcjach wychowawczych byłyby np. spotkania młodzieży ze społecznikami.
Młodzież niechętnie czyta, ale na pewno słuchałaby autentycznego przekazu tych, którzy kierują się ideałami, w tym miłością do ojczyny.
Patriotyczne pieśni śpiewane przy ognisku również mogłyby ukierunkować uwagę młodzieży we właściwym kierunku.
Potrzebne byłyby również debaty na temat sensu życia, bowiem prowadziłyby do wniosku, że szczęście ma wymiar indywidualny i egoistyczny, natomiast sens życia odnaleźć można w tym, co łączy nas z innymi nieznanymi ludźmi. Każdy z nas jest wszak cząstką ludzkości. A więc patriotyzm – to jedna z idei, która zdolna jest nas ze sobą zespolić.
Karol: – Pięknie zostało to wszystko przez Ciebie powiedziane. Bardzo dziękuję. Twoje odpowiedzi zostawiam do oceny Czytelnikom, mając nadzieję, że zechcą wziąć udział w naszej dyskusji na wszystkie poruszone w naszej rozmowie sprawy.
Maria: – Zatem zapraszam do dyskusji…
Karol: – Mario – super. Ale mam jeszcze na zakończenie naszej rozmowy (a to już trzecia) dwa pytania, które z pewnością także zainteresują naszych Czytelników. Chodzi przybliżenie pojęć: „światopogląd” i „konformizm”…
Maria: – Światopogląd to zbiór sądów wypowiadających coś o świecie i norm regulujących postępowanie.
Jest to pogląd na świat i życie oparty wprawdzie na przesłankach naukowych, ale we wnioskach wychodzący dalej.
O treści światopoglądu decydują względy nie tylko racjonalne, ale też emocjonalne, kulturowe, wychowawcze, społeczne, narodowe, środowiskowe. Światopogląd nie wymaga wykształcenia. Każdy go ma. W Polsce Ludowej toczyły się wolne od cenzury spory światopoglądowe między katolikami i marksistami. Znajdowały one wyraz nawet w prasie codziennej: „Słowie Powszechnym” wydawanym przez PAX i rządowej „Trybunie Ludu”.
Karol: – A konformizm?
Maria: – Konformizm to wypieranie się własnych poglądów na rzecz tych, które są poprawne obyczajowo i politycznie w danym czasie, w określonym państwie.
To rezygnacja z wewnętrznego autentyzmu powodowana np. lękiem, chęcią utrzymania stanowiska, albo po to, by zyskać aprobatę otoczenia.
Konformizm degraduje człowieka. Należy pamiętać, że istotne znaczenie ma aprobata siebie przez siebie, a nie aprobata siebie przez innych, aczkolwiek każdy z nas jest jej spragniony.
Karol: – Mario: dziękuję za rozmowę!
Maria: – I ja dziękuję. To była dla mnie fascynująca rozmowa. Ogromnie się nią cieszę!
Karol: – A może będą jeszcze następne?
Maria: – Jestem gotowa na dalsze nasze spotkania. A korzystając z okazji, gratuluję Redakcji coraz ciekawszego pisma.










Dodam do tej rozmowy swoje 5 groszy. Oburza mię fakt, że listopadowe marsze Polaków patriotów „na Zachodzie” nazywane są „marszami Polskich nacjonalistów”. Uważam za potrzebne nauczyć Ich to rozróżniać, A.G.