„Wartości (kultury) są ponad wszystkim”. Rozmowa z Krystyną Gucewicz (poetką, pisarką, znawczynią kultury i krytyczką teatralną)

5

Karol Czejarek (Karol): – Jesteś Krystynko chwaloną dziś (także przeze mnie, a uwielbianą prze moją żonę) wspaniałą poetką.

Autorką bardzo ciekawych książek, w tym o dokonaniach twórczych artystów z czasów PRL-u.

Jednocześnie – jako dziennikarka Expressu Wieczornego – wielokrotnie odnosiłaś się bardzo krytycznie do ówczesnej polityki kulturalnej.

Mam w związku z tym pytanie: co stoi na przeszkodzie, aby do dorobku kulturalnego sprzed lat dorzucić dzisiejsze sukcesy naszych artystów?

Czy nie może istnieć JEDNA historia kultury ponad wszelkimi podziałami politycznymi, z jakimi mamy dziś do czynienia, skoro poprzez kulturę (tę pisaną przez duże „K”) mamy to, co nazywamy WŁASNĄ ROZPOZNAWALNOŚCIĄ NARODOWĄ?

 

Krystyna Gucewicz (Krystyna): – Bardzo dziękuję za zaproszenie do rozmowy i za uśmiech na wstępie. To miłe i oswaja przerażenie, z jakim przeczytałam Twoje pierwsze pytanie,

przecież to tematy na kilka tomów!

Właściwie zawiera się w nich horyzont cywilizacji, nie tylko kultury, która tak nam leży na sercu i – szczęśliwie – jest naszym (Twoim i moim) naturalnym środowiskiem przez całe życie.

Z tej perspektywy oglądanie się za siebie jest równie istotne, co satysfakcja z teraźniejszości, a jest czym się chwalić wczoraj i dziś, jeżeli pada słowo „sukces”. Niezwykła (obecnie) pozycja twórców teatru (Warlikowski, Treliński), kompozytorów (Szymański, Korzeniowski), artystów sztuk plastycznych (Bałka, Sasnal), że nie wspomnę o Noblu dla Olgi Tokarczuk – coś jest na rzeczy…

Ta, jak mówisz ”historia kultury ponad podziałami” istnieje, toczy się, dzieje – inna sprawa, czy znajdzie obiektywnego kronikarza – nie sądzę.

Kultura się broni, także środowiskowo – nie podlizujemy się (jakie piękne, zapomniane słowo), nie korzystamy z mecenatu obecnej władzy, i dlatego ona przyznała sobie prawo do budowania własnych „elit” – czarnkopodobnych zapewne.

Niestety, inżynieria polityczna zmienia kulturę, narzuca systemy ocen, w których za „narodową i ludową twórczość” bieżący minister kultury uznaje przesławnego Zenka Martyniuka.

Mierne „elity” polityczne dostatecznie już zszargały święte dla nas pojęcie Narodu.

Inna rzecz, że świat odwraca się od archaicznego (nacjonalistycznego?) rozumienia patriotyzmu czy wiary, bo one nie zastąpią talentów, powinności i wolności w sztuce. Proszę wybacz mi, ale nie da się  w XXI wieku mówić o „narodowej rozpoznawalności”. Najlepszym przykładem jest weneckie Biennale Sztuki, gdzie krajowe pawilony pod jedną flagą prezentują prace artystów różnych narodowości – bo przecież w Polsce może tworzyć Fin, Ukrainka, Francuz czy Niemiec.

 

Karol: – Jak wobec tego dołączyć do listy WSPÓLNEGO panteonu także wybitnych twórców „niechcianego” PRL-u (pozostając tylko przy naszych specjalnościach: teatru i literatury, np.  Holoubka, Huebnera, Żukrowskiego czy Bratnego), aby obecnie rządzący nie zarzucili nam gloryfikacji tamtych czasów. Czy masz jakiś pomysł?

A przy okazji, jeszcze jedna sprawa, która wynika z Twojej odpowiedzi na moje pytanie:

pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą, że w XXI wieku nie można już mówić „o narodowej rozpoznawalności”. Przecież nasi: Olga Tokarczuk, Bałka, Sasnal – to właśnie POLSKIE SUKCESY,  z których jestem dumny, bo wnoszą nasz polski wkład w kulturę światową

 

Krystyna: – Doskonale rozumiem ten niepokój, jest również moją troską. Bezmyślne „wygumkowywanie”, wykreślanie dorobku 44 lat PRL-u jest narodowym i kulturowym barbarzyństwem!

(Przy okazji: zauważ, że Polska Ludowa trwała przez 44 lata, jaki to symbol! Policzyłam i jestem z tego dumna). Nigdy w powojennych dziejach osiągnięcia i sukcesy polskich twórców nie były tak ogromne.

To Himalaje światowej kultury!

W panteonie są i zostaną:

Penderecki, Kantor, Abakanowicz, Grotowski, Wajda, Kieślowski, Mrożek i dziesiątki innych. Tylko czy pamięć o nich zostanie?  

Nie przeraża mnie prymitywnie konstruowany, publicystyczny, a właściwie czysto polityczny atak na dorobek tamtych czasów.

Przeraża mnie nonszalancja pamięci.

Pozwól, że przywołam niedawną anegdotę, fakt – jak mówią dziś: autentyczny.

Na warsztatach przygotowujących do egzaminów  na studia aktorskie kłębi się tłum  młodych ludzi marzących o popularności w serialach. Dziewięćdziesiąt procent nigdy (!) nie było w teatrze.

Pada pytanie: – Na jaką uczelnię chce się pan  dostać?

Odpowiedź: – Oczywiście do Warszawy, na Miodową.

Pytanie uzupełniające: – A jakie imię nosi ta Akademia?

Cisza, długa cisza, zatem pedagog podpowiada, że Aleksandra Zelwerowicza, i pyta kim był?

Po długim namyśle delikwent, kandydat na Gustawa-Konrada nieśmiało pyta:

– Czy to jakiś sponsor?    

Wszystko na ten temat.  

A propos „narodowej rozpoznawalności”.

Chcę  mówić raczej o narodowej przynależności, o kraju pochodzenia, szerzej: o korzeniach.

„Narodowość” czy „polskość” jest kategorią złudną.

Nie chcę powiedzieć, że my to zaścianek, prowincja Europy, ale niewątpliwie nie „patriotyzm”, a uniwersum w sztuce decyduje o obecności w dziejowych panteonach. Ojczyzną twórców jest Sztuka.

 

Karol: – Nie chodzi mi „wygumkowywanie”, a o przeciwstawienie się temu procesowi!

Dlaczego?

– Gdyż jest on jednoznacznym przekreśleniem mojej pracy (także Twojej, czyli takich jak my) z lat historii Polski w czasach PRL-u!

Tym bardziej, iż naszym celem było utrwalanie dorobku kulturalnego Polski, pokazanie jego rozwoju i znaczenia, a nie sam PRL, który był sytuacją dla nas zastaną.

Istnieją wartości, które są i zawsze będą „ponad wszystkim”.

Nie wiem, czy się z tym zgadzasz?

Nie ma bowiem żadnych podstaw, aby nie pamiętać o artystach, których wcześniej wymieniłaś (m.in. Penderecki, Kantor, Abakanowicz, Wajda, Kieślowski)…

Tylko do tej listy trzeba dopisywać dalsze, czyli WIELKOŚCI PONADCZASOWE! I wykorzystać je dla naszego narodowego znaczenia w świecie (i…

dla własnego lepszego samopoczucia).

Stąd moja prośba i kolejne pytanie:

napisz jeszcze książkę o poruszanej przez nas problematyce. O tym, jakie wartości kulturalne naszych twórców (podając jak najwięcej przykładów) powinny zostać po czasach PRL-u, by symbolizowały nasz polski wkład w rozwój cywilizacji światowej?

 

Krystyna: – Rozumiem Cię doskonale, ale nie jest to najpiękniejszy ze światów, jak uczyła nas wielka literatura. Dobrze wiemy, że historię pisze się dziś i legiony usłużnych skrybów robią to, wznosząc pomniki nowym cielcom.

Bywa, że po latach, a nawet wiekach zmieniają się opcje, perspektywy i interpretacje, a nawet lokatorzy piedestałów, ale przecież Historia nie jest sprawiedliwą Panią.

No i żaden kult, ani anatema nie trwają w nieskończoność.

Co robić? – nie wiem. Staram się.

Nie odmawiam spotkań, piszę książki, w których chcę „ocalić od zapomnienia”,

składam hołd wielkim artystom tamtego czasu (boli, ale kto dziś pamięta np. Irenę Eichlerównę?).

Sięgam do własnych, bujnych wspomnień, do faktografii przeżytych i zapisanych wydarzeń wysokiej kultury PRL-u, a te opisywałam w kilku tysiącach recenzji, wywiadów, esejów, reportaży, artykułów publicystycznych. I zdarza się, że w wydawanych obecnie monografiach innych autorów są cytowane, a zatem na coś się przydajemy ze swoją pamięcią i dorobkiem.

W czasach „postpeerelowskich” realizowałam mnóstwo programów radiowych i telewizyjnych, a ich fundamentem byli także ludzie sztuki sprzed ustrojowego przełomu – przecież sztafeta pokoleń to istota trwania kultury, niezależnie od tego, w jakie przymiotniki ją ubierzemy.

Kultura zawsze jest jedna, jest procesem, całością, śladem istnienia społeczeństw i narodów.

Czy etap dziś pogardzany zostanie kiedyś należycie oceniony?

Z pewnością, choć bez fanfar.

Dzieje ludzkości są jak sinusoida, i ci, co dziś na górze – znajdą się na śmietniku historii, „przyjdzie walec i wyrówna”, a nowe pokolenia, chociażby z ciekawości obejrzą się wstecz.

Właśnie obserwujemy szaleńczą modę na PRL, zatem ciekawość okazuje się sprzymierzeńcem sprawiedliwości dziejowej.

Zgadzam się, wartości są ponad wszystkim, ale ludzie nie.

 

Karol: – Bardzo piękna jest Twoja odpowiedź i w pełni podzielam Twój pogląd: WARTOŚCI SĄ PONAD WSZYSTKIM. A ludzi zostawmy w naszej rozmowie. Róbmy dalej swoje, mając na uwadze utrwalanie rzeczywistych wartości kultury.

W związku z tym moje następne pytanie:

nad czym teraz pracujesz (bo Twój dotychczasowy dorobek jest powszechnie znany).

Jakie wartości chcesz jeszcze „ocalić od zapomnienia”?

 

Krystyna: – W tej kwestii nic się nie zmienia od tysiącleci:

kanon wartości – to kanon człowieczeństwa.

Zostałam wychowana w świetle platońskiej triady:

dobro, prawda, piękno.

I jakby to nie brzmiało „staroświecko” (łatwa ignorancja), nie ma od tych wskazań odwołania.

Od czasów starożytnych uczą filozofowie (a ich trzeba słuchać, nie polityków!),

jak poradzić sobie z życiem, wyborami, drugim człowiekiem, ze światem wreszcie. I… rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać – nie ze smartfonem, a ze sobą.

Pytasz, co robię. Zastanawiam się, co wybrać – bo czasu i zdrowia coraz mniej.

Ale błądzą mi w głowie projekty od dawna przeczuwanych książek, więc pewnie zabiorę się do pisania. I zanim nie skończę, nie ma się czym chwalić.

Za to chwalę się, że ciągle noszę głowę w chmurach i tam, co dwa miesiące, zabieram 600 widzów Teatru Narodowego.

OSTRY DYŻUR POETYCKI, który wymyśliłam i realizuję od 23 lat,

przy wsparciu talentów wspaniałych artystów, wciąż przyciąga poszukujących „dobra, prawdy i piękna”. A te są na pewno w nieprzebranym świecie sztuki.

Przy tym trzeba pamiętać, że

Ostry Dyżur Poetycki to największa akcja charytatywna polskiego środowiska aktorskiego, dochód ze spektakli każdorazowo przekazywany jest na szlachetne cele. Aktorzy – dobrodzieje stawiają się jak jeden mąż

nikt nigdy nie odmówił, a na afiszu uzbierało się już niemal tysiąc nazwisk.

Jesteśmy więc razem dlaczegoś, po coś, i z wyboru.

Nie chodzi o jakiś abstrakt, ale tę samą grupę krwi, nie o deklarowanie wyuczonych zasad, tylko o wierność, o pewność, że wartościami nie kołysze wiatr. Może nawet poza wszystkim, jest to kwestia smaku, jak chciał Herbert.

 

Karol: – Jakże pięknie przypomniałaś te trzy „platońskie zasady”: DOBRO, PRAWDA I PIĘKNO !

Nawet nie pamiętając na co dzień, że takie są, podążamy w oparciu o nie ku naszym celom.

Wierzę też, że w swoich następnych książkach (o które jeszcze raz się upominam i  

do ich napisania gorąco namawiam), będziesz niezmiennie i z uporem trwać na pozycji obrony kultury i… oczywiście jej ciągłości!

Również poprzez kontynuację wspaniałej akcji „Ostry Dyżur Poetycki”, co robisz od wielu, wielu lat z niekwestionowanym sukcesem.

A teraz – odchodząc „od polityki” – chciałbym Ci zadać jeszcze kilka pytań odnośnie Twojej bieżącej działalności twórczej: obok książek i wspaniałych wierszy piszesz też scenariusze widowisk teatralnych i telewizyjnych, a nawet reżyserujesz.

Czym w tym zakresie chciałabyś się w naszej rozmowie pochwalić lub krytycznie ocenić?

  

Krystyna: – Wywodzę się z tego świata, w którym czytało się i wierzyło w książki,

w sens Historii, potęgę rozumu, autorytety światlejszych ludzi.

O terrorze głupoty rozmawiało się teoretycznie. Również nienawiść nie była kategorią organizującą życie Polaków, zatem nie nabrałam odporności.

„Mam wątrobę gołębia, bez żółci” – to z „Hamleta”.

Niczego nie osądzam, widzę… Przepraszam, że wpadliśmy w pułapkę polityki, to też złe emocje.

Porażające i przygnębiające, że żądzą nami bezrozumni ignoranci, hipokryci i roszczeniowi prostacy.

Smutno… Już nie chcę zmieniać ani naprawiać świata, chcę go zrozumieć.

Na szczęście mam swój azyl, własną wyspę Robinsona, gdzie mogę przeżywać radość tworzenia, a radość niewątpliwie jest istotą pisarstwa

(nie wierzę w mozół twórczy, w „katorgę”).

Pisanie jest jak jazz: masz temat, kilka nut, motyw, parę taktów, a reszta jest przygodą, przyjemnością. Oczywiście można spotkać się z zarzutem wydumanego arystokratyzmu czy obojętności, ale to nie moje zmartwienie.

Zawsze robiłam to, co lubię, niech inni polubią to, co ja.

No właśnie… Może porozmawiamy o miłości?

Mogłabym „pochwalić się” lawiną wierszy, a uzbierało się kilkanaście tomików i Twoja Magda komplementuje mnie, wprawiając w zakłopotanie połączone z zadowoleniem. Co Ty na to?

 

Karol: – Co ja na to? Podejmuję oczywiście zaproponowany przez Ciebie temat!

Bo jesteś (nie tylko moim zdaniem) naprawdę WSPANIAŁĄ poetką. Laureatką pierwszej edycji nagrody im. ks. Twardowskiego za najciekawszy tom poezji w roku 2004/2006 pt. „Kocham Cię”.

Polecam wszystkim PT Czytelnikom naszej „ROZMOWY”, aby sięgnęli po Twoje tomiki poetyckie! Aby podobnie, jak ja z Magdą, zakochali się w Twojej poezji.

Wszystkie Twoje wiersze, a mówię to z pełną odpowiedzialnością, są urzekające. Koją najgłębsze rany.

Są dobrem, o które warto w życiu walczyć. Potrafiłaś w nich, jak mało kto ze znanych mi współczesnych poetów, oddać ludzką tęsknotę  za prawdziwą miłością, choćby w tomiku „Aria Motyla” (z przepięknymi ilustracjami Andrzeja Pągowskiego).

Przekonująco odpowiadasz w nich, dlaczego miłość potrzebna jest KAŻDEMU z nas.

Bo dzięki jej sile (jak to pięknie w jednym ze swych wierszy ujęłaś) – można…

„ całować piąty palec u lewej nogi”,

… „pępek schowany pod kołdrą”,

…”pieprzyk pod łopatką”…

Skomentuj proszę naszym Czytelnikom te przenośnie.

I powiedz im, dlaczego w ogóle warto sięgać po poezję, a w szerszym rozumieniu po… SZTUKĘ? I… czytać książki, chodzić do teatru, na koncerty, wystawy?

Kiedyś z wielkim rozmachem były organizowane co roku Majowe Dni Kultury.

Czy byłabyś za ich kontynuacją?        

    

Krystyna: – W każdym z nas jest ocean poezji, tylko nie zawsze nadstawiamy ucha.

Ja po prostu słyszę i zapisuję. Natykam się na wiersze, które gnieżdżą się dookoła

– w lesie, na łące, w szufladach, na promieniu słońca, we łzach.

Wiersz wyraża nieprzebrane, często skrajne emocje:

euforię i pokorę, fantazję i sedno, skromność i wybujałą szczerość

– to najbardziej zaskakująca dziedzina literatury.

Poezja daje absolutną wolność. Nie skłamie.

Tu nie gra się żadnej roli, nie zakłada kostiumu, tylko odsłania bez granic.

Lubię swoje wiersze, szczególnie drobiazgi, które nazywam lapidariami. Mogę jeden?

Tytuł – „O obrotach ciał niebieskich”:

Kopernik nie miał racji – świat obraca się wokół Ciebie.

Ty i ja – przecież to się zaczęło już w raju, od Adama i Ewy.

Erotyzm w sztuce także. Miłość, cielesność, namiętność – dojrzałe nieskrępowane uczucie nosi te wszystkie barwy.

Biologizm, intensywność erotyki, to bardzo osobisty pejzaż tych „wierszy kardiologicznych”, jak je nazywam.

Głęboko wierzę, że miłością można się obdarowywać na każdym etapie życia.

Filozofią miłości jest oddanie.

Przyjemnością – Eros.

Łacina uczy, że Amor tkwi w szczegółach. Proszę posłuchać, chodzi tylko o jedną literkę: zakochani – to amantes, a amentes – to już szaleni.

Miłość z reguły bywa szaleństwem…

Naturalnie nie byłabym sobą, gdyby obok intymności nie pojawiał się cudzysłów, nuta ironii, żart. Tak mam.

Szczęśliwie ta skłonność przydała się, kiedy los uśmiechnął się, i dla Ireny Santor napisałam piosenkę „Tabletki na miłość” (z magiczną muzyką Włodka Nahornego). Jedno jest pewne – o uczuciach warto mówić otwarcie, po prostu, najzwyczajniej: kocham Cię. 

Tym bardziej, że ten stan zapewne nie potrwa długo. Stajemy w obliczu samozagłady dzięki inwazji algorytmów i tornada sztucznej inteligencji.

Człowiek wypuścił Dżina z butelki, nie znamy przebiegu, ani skutków tej rewolucji cywilizacyjnej, nie mamy pojęcia jak to działa.

Jedno już wiadomo – algorytm napisze wszystko na zadany temat. Nawet wiersz miłosny. Jednak… pozbawiony duszy.

 

Karol: – Krystynko, Dziękuję Ci za tę rozmowę! Jesteś w niej, jak zawsze – kompetentna, prawdziwa i szczera.

Pewnie wielu naszych Czytelników zgodzi się z tą oceną, przyznając Tobie rację za wyważone wypowiedzi. I jeśli tego dotąd nie zrobili – głębiej zajrzą do dotychczasowego dorobku Twojej twórczości i dokonań.

Poprzedni artykułKsiążka Marii Jaremek!
Następny artykułOranie liter
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS. Rok 2024 owocował w dalsze dokonania twórcze Karola Czejarka. Oprócz 30 opublikowanych w PD artkułów, recenzji książkowych, pożegnań i rozmów, również wydanie dwóch publikacji książkowych: przekładu (z j. niemieckiego na polski) Hansa-Gerda Warmanna „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” (TSKŻ, Szczecin 2024) oraz „Autobiografii. Moja droga przez życie” (Biblioteka Świętokrzyska, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne, Zagnańsk 2024). W kwietniu 2025 ukazała się monografia autora o życiu i twórczości Bronisławy Wilimowskiej „Wszystko było dla niej malarstwem” (w Wydawnictwie ASPRA-JR).

5 KOMENTARZE

  1. Powyższa rozmowa nasunęła mnie pewne refleksje. Bardzo cenię twórców naszego polskiego piśmiennictwa i życzę Im by ich dzieła były tłumaczone na inne języki świata. Podczas kolejnej edycji Europiosenki przykro mi było że nasza reprezentantka, tak jak jej poprzedni nasi wokaliści nie śpiewali po polsku. Innym nacjom np.Ukraińcom nie przeszkodził śpiew nie po angielsku, by wygrać tą rywalizacje. Przypuszczam że „ci celebryci” i ich protektorzy łudzą się , że ich „piękna angielska wymowa” zapewni im sprzedaż tych nagrań na całym świecie. l

  2. Drogi Karolu, chwała Ci za to, że namówiłeś na rozmowę osobę tak piękną duchowo, jak Pani Krystyna Gucewicz, anioł kultury. Każda jej myśl powinna być wykuta na gmachu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a w gabinecie panującego nam jaśnie pana ministra, na wszystkich ścianach, od listwy podłogowej po sufit. Dawno nie czytałem tak prostych, a jednocześnie tak mądrych słów, wyłuskujących sedno rzeczy o roli kultury. Chwała za to Krystynie Gucewicz i Tobie, który skłoniłeś ją do zwierzeń. Z wyrazami szacunku – Szymon Koprowski.

  3. Szanowny i Drogi Karolu jestem pod wrażeniem Twojego wywiadu z Panią Krystyną Gucewicz. Twoje pytania są wyważone, przemyślane, dociekliwe a tym samym zmuszające Autorkę do analizy nie tylko swojego bogatego dorobku a zarazem wkładu w kulturę polską wielu twórców. Zwracacie uwagę, że niezależnie od danej opcji politycznej przy władzy kultura jest ponadnarodowa. Krytyczna ocena okresu PRL-owskiego przez władze jest jednostronna. Tak obecnie, jak też w tamtym czasie, mieliśmy wybitnych twórców, jak: Pendereckiego,
    Holoubka, Wajdę, Żukrowskiego, Bratnego, Kantora, Tokarczuk i wielu innych, którzy są też współtwórcami osiągnięć kultury światowej. Kształtowali jednocześnie świadomość narodową, dumę z przynależności do bycia mieszkańcami państwa polskiego. Z wyrazami uznania i z wielkim szacunkiem. Mieczysław Starczewski

  4. Karolu drogi….. jestem pod wielkim wrażeniem, który emanuje od Pani Krystyny Gucewicz, na początku ten piękny uśmiech, a potem urzekająca mądrość, kompetencja, prawdziwość, szczerość, rzetelność , no i ta triada platońska : dobro, prawda. piękno ….. !!!! Jako człowieka sztuki, urzekło mnie sformułowanie ” przeżywać radość tworzenia, a radość jest istotą pisarstwa „, nie tylko, bo też wszelkich sztuk plastycznych ! Piękny, miły, optymistyczny wywiad – gratuluję bg/87

  5. Tak wiele padło w tym wywiadzie pięknych i mądrych słów, że nic już dodać. Śledzę wszystkie rozmowy dr. Karola Czejarka z twórcami – jestem pod wrażeniem opowieści o Bronisławie Wilimowskiej – oraz jego teksty autobiograficzne. Bardzo dziękuję za wszystkie dotąd i jako czytelniczka czekam na następne! Maria Jaremek/74

Skomentuj Mieczysław Starczewski Anuluj odpowiedź

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj