Poezja jest pamięcią czasu – Zbigniewa Waldemara OKONIA,
Pomorskie ścieżki – Studia ofiarowane KAZIMIERZOWI KOZŁOWSKIEMU i
publikację dla Niego od przyjaciół – „Książka dla Kazimierza”
oraz pracę zbiorową (pod redakcją Zbigniewa Masternaka)
„Klechdy Świętokrzyskie”
Zbigniew Waldemar Okoń i Jan Chruśliński (obecny w książce Zbigniewa Masternaka) są m.in. autorami PD i dlatego cieszy ich aktywność pisarska także w tzw. „czystej literaturze” (a nie tylko w publicystce), z czego w Redakcji jesteśmy bardzo dumni.
A prof. dr hab. Kazimierz Kozłowski, który święcił niedawno 80. rocznicę swych urodzin jest postacią bardzo popularną i cenioną w Szczecinie, w którym piszący te słowa przez wiele lat pracował i traktował to piękne miasto portowo-stoczniowe, po wiekach odzyskane dla Polski, jako niemal „swoje miejsce urodzenia”. Ale po kolei o książkach wymienionych w tytule.
Ad. 1.
Zbyszek Okoń (nawiasem mój serdeczny „po literaturze” przyjaciel) z wyksztalcenia jest polonistą, a kiedyś (gdy kierowałem Centralnym Ośrodkiem Metodyki Upowszechnienia Kultury), był znakomitym dyrektorem Wojewódzkiego Domu Kultury w Chełmie i już wtedy dobrze zapowiadającym się pisarzem.
Lecz nade wszystko jest poetą,
a zwłaszcza człowiekiem bez reszty oddanym kulturze Ziemi Chełmskiej,
regionalistą i działaczem kultury.
Można to sprawdzić, czytając obecnie wydaną „JUBILEUSZOWĄ” książkę (z okazji 60-lecia Jego twórczości), w której prof. dr hab. Stanisław Leon Popek ocenił Go, m.in tak
(z czym się absolutnie zgadzam):
„… wspaniały, wrażliwy, pełen twórczych pasji człowiek, a co najważniejsze – posiadający wewnętrzna energię, zwaną SAMOSTEROWNOŚCIĄ, co przekłada się na kreowanie ciągle nowych dzieł i nowych myśli…”!
Nic – panie Profesorze szanowny – dodać, chyba że na potwierdzenie Pańskich słów fragment Jego wiersza (dedykowany żonie pisarza – Halince i… Chełmowi).
„A jednak wiem o Boże Święty/wybacz mi grzech ten mój niewinny/że nawet w niebie będę tęsknił/do Chełma/ziemi mej rodzinnej…./.
We wstępie do książki p. Ewa Hadrian napisałam.in.:
„Słowo Zbigniewa Waldemara Okonia ma wartość wielokrotną. To nie tylko słowo poetyckie o wyjątkowej barwie i odcieniu, ale wyważonym stosunku do kreślonej myśli, trafiające zawsze w punkt…”
Dodam do tego
(bo i w odniesieniu do Jego prozy, można to tak określić), że
Jego słowa, myśli, dotyczące poszanowania tradycji regionalnych, upamiętniania twórców kultury ludowej Ziemi Chełmskiej pozostają na długo w pamięci czytelnika, jak np. wiersz
poświęcony zamordowanych przez Niemców Partyzantów i Żołnierzy Armii Krajowej:
„… kiedy śmierć/ wołała salwą/las się oddalał/łąka biegła/słońce runęło/bryłą czarną/za wasz horyzont życia/… a piasek/otoczył ciała/chłodem smutku/las/ słowami ludzi/rozpaczą krzyży/pragnieniem kwiatów/przeklął Niemców…”.
Wydana książka stanowi przegląd dotychczasowej twórczości Autora, który pewnie jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.
Książka jest ilustrowana obrazami TERESY CHOMIK-KAZARIAN i zawiera rozdziały poetyckie: „Niecierpliwość drzewa”, „Onieśmielanie zmierzchem”, „Przybliżanie ciemności”, „Wszystko za blisko, wszystko za daleko”, „Dom nasz będzie ogromny” oraz zawiera artykuły m.in. Jacka Kajtocha, Stanisława Rogali, Longina Jana Okonia i niżej podpisanego, którzy o Autorze pisali, oceniając jego twórczość.
Ja książkę rekomenduję (składając Autorowi gratulacje z okazji Jubileuszu), gdyż jest
refleksją o istnieniu „Małej Ojczyzny” jako kategorii antropologicznej.
Jest zwierciadłem nadziei pragnień, wyrażonych wierszem!
Jest – jak napisał m.in. TADEUSZ KARABOWICZ –
„rejestrem doznawanych emocji z tym, co trapi współczesnego człowieka”! Nic dodać, nic ująć.
Zbigniew Waldemar Okoń: „Poezja jest pamięcią czasu”, Wstęp Ewa Hadrian, Ilustracje Teresa Chomik-Kazarian, Wydawnictwo Lubelskie AZ, s. 275, Lublin 2022. (Wydanie tomu wsparli finansowo: Fundacja Partnerstwo i Współpraca w Chełmie, Samorząd Miasta Rejowiec Fabryczny, Powiat Chełmski, OPUS-IT Piotr Żelisko oraz Autorska Galeria Fotografii Atelier Chełm
Ad. 2.
Również z okazji jubileuszu prof. Kazimierza Kozłowskiego, historyka, regionalisty, b. dyr. Archiwum Państwowego w Szczecinie, ukazały się dwie książki, które chciałbym polecić uwadze PT Czytelników:
„Pomorskie ścieżki” i …
„Książka dla Kazimierza”.
W pierwszej z nich autorzy wywodzący się (z różnych generacji i specjalności) uhonorowali Jubilata swoją wiedzą w zakresie dziejów Pomorza Zachodniego,
szczególnie jego polonizowania po roku 1945.
A konkretnie uczynili to: Józef Borzyszkowski, Katarzyna Rembacka, Jerzy Eisler, Stanisław Jankowiak, Krzysztof Stryjkowski, Tadeusz Krawczak, Anna Laszuk, Jerzy Grzelak, Radosław Gaziński, Małgorzata Gwiazdowska, Tadeusz Białecki, Eryk Krasucki, Radosław Ptaszyński, Urszula Kozłowska i Piotr Chrobak.
W „drugiej”, tej – „DLA KAZIMIERZA” – piękne, z głębi serca płynące i prawdziwe laudacje, na które Jubilat swoimi dokonaniami zasłużył – napisali:
Małgorzata Gwiazdowska (pt. „Szczecińskie Archiwum i jego Dyrektor”),
Jan Macholak („Kazimierz dobrym człowiekiem jest”),
Jan Pachlowski („Najukochańszy Wujek na Świecie”),
Marek Tałasiewicz („Kilka refleksji na Jubileusz Zasłużonego Profesora”),
Paweł Bartnik („Kazimierz Kozłowski w dziewięciu obrazach”),
Karol Osowski i Ryszard Stoltman („Kazimierza bliskość z Kaszebami), w tym fragmenty: Kazimierz Kozłowski „Dlaczego zostałem Kaszebą?”),
Cezary Obracht-Prondzyński („Drehowi Kazimierzowi kilka ciepłych słów do sztambucha”),
- Marcin Jan Mazur (“Esse historicum. Refleksje na Jubileusz Profesora Kazimierza Kozłowskiego”),
Ireneusz Kojder („Alembik osobisty”),
Stanisław Flejterski („Profesor Kazimierz Kozłowski – mądry Człowiek, nieprzeciętny Uczony”),
Edward Rymar (Nie „Kanał młyński”, nie „Kanał Pyrzycki”, nie „Sicina”, ale staropomorska Czarna Struga! Kto pomoże w przywróceniu nazwy pomorskiej?”),
Andrzej Mleczko („Kazimierz Kozłowski – długoletni i niezawodny przyjaciel”),
Bogdan Jakuczun („Do Profesora dr. hab. Kazimierza Kozłowskiego”),
Ireneusz Lewicki („Nigdy nie uchyla się od pomocy”),
Zbigniew Kosiorowski („Fotografia z archiwum czasu”),
Jacek Błędowski („Od wielu lat obserwuję z podziwem”),
Zdzisław Pacała („Kazimierz – twórca idei i myśli”),
Małgorzata Furga i Anna Kolmer („Każda wizyta w archiwum była przygodą” oraz „Z opowieści Profesora Kazimierza Kozłowskiego”),
Janina Kosman („Na Pana Profesora spojrzenie księgoznawcze”),
Lidia Lalak-Szawiel i Czesław Szawiel („Profesorze dziękujemy za Strzmiele”),
Maria Michalak („Jestem dumna, że mogłam Pana poznać)”,
Maciej Słomiński („Życzliwość Profesora”),
Sylwia Wesołowska (Ostatni Mohikanin) i
Teresa Jasiunas („Szlachetny Kazimierzu”).
A więc napisało sporo osób!
Warto każdą z tych laudacji przeczytać, jak i to, za co ich autorzy Pana Profesora chwalą. Tytuły ich artykułów oddają to w pełni (dlatego je przytoczyłem).
Jest w tej książce jest także moja opinia o Jubilacie, któremu gratuluję szczególnych zasług we współtworzeniu szczecińskiego ruchu społeczno – kulturalnego i w rozwoju Szczecińskiego Towarzystwa Kultury oraz towarzystw regionalnych (powiatowych, sfederowanych w STK);
bez Pana Kazimierza nie byłoby Festiwali:
FAMY w Świnoujściu i Pieśni Chóralnej w Międzyzdrojach.
Gratuluję Mu osiągnięć jako kierownikowi Wydziału Kultury w Świnoujściu i w powiecie wolińskim; wyrażam podziw za liczne inicjatywy związane z upowszechnianiem wiedzy o historii regionu.
Był Pan Profesor zawsze człowiekiem skromnym, działającym nie dla siebie, a dla dobra ogółu.
Takim też był dyrektorem Archiwum Państwowego w Szczecinie.
Jako Profesor zajmujący się nauką i badaniami, i jako wykładowca Uniwersytetu Szczecińskiego ma wielki dorobek naukowy.
Pomorskie ścieżki… Studia ofiarowane prof. Kazimierzowi Kozłowskiemu, pod redakcją Eryka Krasuckiego, Małgorzaty Machałek i Radosława Ptaszyńskiego, wydaną przez Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Szczecinie, Książnicę Pomorską im. Stanisława Staszica, Instytut Historyczny Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Wydawnictwo „Kadruk”. s. 302, br., Szczecin 2022;
Książka dla Kazimierza (od przyjaciół) , Wyd. Kadruk, s. 140 + ilustracje, br., Szczecin 2022
Ad.3
To książka zbiorowa (pod redakcją wspomnianego już w tytule Zbigniewa Masternaka), w której znajdują się bardzo ciekawe teksty, m.in.
Wiesława Myśliwskiego, Andrzeja Piskulaka, Zdzisława Antolskiego, Andrzeja Nowaka-Arczewskiego, Jana Chruślińskiego, Anny Zielińskiej-Brudek, Beaty Kępińskiej, Andrzeja Nowaka-Arczewskiego i jeszcze 12 innych autorów.
W książce znajdują się też dwa interesujące teksty autora wyboru – Zbigniewa Masternaka – „Dobra ziemia dla pisarzy” (opatrzony przepięknym mottem Wiesława Myśliwskiego: „Nie powinniśmy się rodzić, kiedy nie umiemy żyć”) i „W Krainie Latających Scyzoryków”. Są też noty biograficzne wszystkich autorów prezentujących się w tej antologii.
Jest również „słowo” (na rewersie okładki) pani Starosty Ostrowieckiej – Marzeny Dębniak, zapraszającej czytelników książki do odwiedzenia powiatu, w którym można – jak zapewnia – odpocząć i podziwiać nie tylko piękno przyrody, ale i bawić się na licznych imprezach kulturalnych i sportowych.
Chwalę tę książkę, która prezentuje autorów jednego regionu, w tym przypadku – Kielecczyzny.
Zachęcam autora wyboru tego ciekawego tomiku do kontynuowania „serii antologii” obfitującej w bogactwo wartości wywodzących się z tradycji i historii, wspaniale wzbogacających współczesną kulturę narodową w tzw. „Małych ojczyznach”.
Wszystkie „klechdowe” opowieści są bardzo ciekawe i do przeczytania …w jeden wieczór.
Byłem ciekaw, w jaki sposób weszli w ich posiadanie?
Zapytałem o to – odnośnie Jego bardzo dobrego tekstu – autora (m.in. PD), Jana Chruślińskiego:
jakie źródła zdecydowały o treści tak pięknie napisanej przez Niego klechdy „O Pakoszu i Bożej krówce”?
Przez moment zamyślił się i odparł, że w dzieciństwie słyszał wiele podobnych historii (podobno jak najbardziej prawdziwych), przekazywanych m.in. przez babcię Felicję, która jako pierwsza opowiedziała mu o skazańcach prowadzonych w konwojach na Sybir.
Swoje wyjątkowo długie opowieści snuła też Jego ciocia Zenia …o skrzatach, boćkach, świnkach i o chytrych lisach. A wszystko po to – jak mówiły –
„bym już za młodu nauczył się odróżniać dobre od złego i potrafił udzielać pomocy innym.
Z kolei mama wprowadziła mnie w świat Sienkiewicza, Londona i Kraszewskiego,
a gdy już byłem nieco starszy – czytała mi Żeromskiego i Mickiewicza.
I pewnie dlatego moja legenda o „Pakoszu i Bożej Krówce” zaczyna się od słów…
Działo się to w dawnych czasach, kiedy na Zamku w Chęcinach…”, czyli dawno, dawno temu…
Dalej nie będę opowiadać, wszystkie zawarte w książce teksty (nie tylko Jana Chruślińskiego) trzeba po prostu przeczytać, do czego autor tej recenzji bardzo zachęca.
„Klechdy Świętokrzyskie”. Redakcja: Zbigniew Masternak. Wydawca: Warszawski Klub Przyjaciół Ziemi Kieleckiej, s. 250, br. Warszawa 2022











Dr Kazimierz Kozłowski przed wyjazdem do Szczecina był wice Naczelnikiem miasta Świnoujście , po nim objąłem to stanowisko . Do licznych zasług powyżej wymienionych należy dodać zbudowanie w Międzyzdrojach Domu Artystów Twórczych przy ul.M. Curie Skłodowskiej. Nigdy też nie zapomniał o naszych miastach.