Rozmowa z prof. dr hab. Elżbietą Gajewską, bratanicą Bronisławy Wilimowskiej, w związku z przygotowywaną książką o Artystce

0
Bronisława Wilimowska w swojej pracowni, przygotowanie obrazów do wystawy, lata 80.

Karol Czejarek (Karol): – Tuniu, dlaczego od dawna tak intensywnie zabiegałaś o powstanie książki o Broni?

Elżbieta Gajewska (Tunia): – Moja odpowiedź na Twoje pytanie ma dwa aspekty:

– pierwszy dotyczy treści, a drugi formy przekazu, który skierowany ma być do możliwie najszerszego grona odbiorców.

Karol: – Wyjaśnij to proszę bliżej.

Tunia: – Treścią Twojej książki jest opowieść o życiu i twórczości mojej ukochanej Cioci, która poprzez swoje dzieła malarskie utrwaliła osobiste i niepowtarzalne postrzeganie i rozumienie świata, a także zawarła w nich własną ocenę zjawisk, skierowaną do przyszłych pokoleń.

Karol: – Zatem cieszę się, że widzisz i doceniasz w tym szczególną rolę książki.

Tunia: – Tak, bardzo doceniam, gdyż dobra książka tworzy rodzaj pomostu pomiędzy twórcą a odbiorcą sztuki. I… w odróżnieniu od wystaw, którymi na ogół chwalą się artyści, pozwala na nieprzerwane obcowanie z jego dziełami. Zwłaszcza, gdy jest bogato ilustrowana (jak będzie w naszym przypadku), ponieważ – pomimo pozostawiającej zawsze wiele do życzenia jakości reprodukcji – dostarcza czytelnikowi intensywnych wrażeń odbieranych poprzez sztukę.

Poza tym książka ma jeszcze jeden nie do przecenienia walor – ogromny zasięg nieograniczonego jej oddziaływania!

Karol: – Przy czym – zauważmy – nie bez znaczenia jest fakt, że istnieją obecnie nowe możliwości tego oddziaływania, poprzez elektronikę i Internet.  

Tunia: – Tak, oczywiście.

Bowiem nieograniczony jest w pojemności „mózg świata” (jakim jest Internet), który już od dłuższego czasu rejestruje wszystko, co dotyczy historii naszej cywilizacji.

Optymistyczne jest przede wszystkim to, że jeśli odciśniemy w „chmurze” ślad naszych działań, to pozostanie on tam na zawsze.

Karol: – Zatem przekładając to na język praktyczny, stwórzmy po ukazaniu się naszej książki także jej wersję elektroniczną.

Tunia: – Cieszę się i niech to będzie nasz wspólny cel, czyli

UTRWALENIE PAMIĘCI O BRONI I JEJ DZIELE, w każdej możliwej obecnie postaci.

Karol: – Nic dodać, nic ująć!

Ale w związku z tym zapytam: czy zadowala Cię (oczywiście także Twojego Męża – Tadeusza Gadzinę, jako najbliższych członków rodziny Cioci) powstała dotychczas wersja książki, która w kilku „odsłonach” była już drukowana w „Przeglądzie Dziennikarskim”?

Czy też jest jeszcze coś, o co powinienem uzupełnić jej treść?

(Rozmawiamy bowiem w momencie, gdy można to jeszcze zrobić, gdyż książka znajduje się na etapie korekty).

Tunia: – Odpowiem Ci na to tak:

cieszymy się z Tadeuszem, że zgodziłeś się zostać jej autorem!

Tym bardziej, iż od chwili poznania Broni byłeś Jej oddanym przyjacielem i „sekundantem” działań na wszelkich polach Jej aktywności.

Łączyła Was wielka pasja, entuzjazm i rozumienie sztuki, a jednocześnie…

silne poczucie odpowiedzialności:

Jej jako artystki, a Ciebie jako opiekuna sztuki i nauki – zarówno w stosunku do własnego imperatywu działania, jak i wobec oczekiwań środowiska.

Karol: – Bardzo dziękuję za te słowa.

Tunia: – Ponadto uważam, że Twoja natura (pełna ciepła i empatii) potrafiła głęboko zrozumieć niepowtarzalną osobowość Broni, Jej wielki talent i walkę o zrozumienie Jej własnej sztuki. Pokazujesz też w książce Jej niezwykłe życie,

niemal męską siłę charakteru,

a jednocześnie kobiecy wdzięk i delikatność serca, ubierając to wszystko po mistrzowsku ukształtowanym „słowem”.

Karol: – Jest dla mnie zaszczytem, że mogę Wam przy realizacji tego celu towarzyszyć.   

Tunia: – Nie wyobrażamy sobie (razem z Tadeuszem), że ktokolwiek inny mógłby to zrobić

lepiej.

Karol: – Wobec tego zapytam jeszcze:

Ile jest… Broni w Tobie i w Tadeuszu?

Co Wy (jako wybitni Artyści, Ty – flecistka, a Tadeusz – skrzypek), jednocześnie profesorowie, choć już w stanie spoczynku, Warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego) – przede wszystkim Jej zawdzięczacie?

Tunia: – Otoczeni od najmłodszych lat aurą niezwykłych osobowości Broni i Olgierda Szlekysa (Jej drugiego męża), chłonęliśmy „jak gąbki” ich poglądy na sztukę oraz…

model życia artysty.

Nasza intuicja czerpała wszystko, co rezonowało potem w naszej podświadomości.

Przejęta od nich wrażliwość na piękno, wyrażane poprzez barwę i formę, kształtowała się w nas równolegle z nauką muzyki pod opieką naszych (uczelnianych) mistrzów.

Karol: – Pięknie powiedziane!

Tunia: – Dodam do tego jeszcze, że w klimacie pracowni Broni (w której przez wiele lat mieszkaliśmy) – pełnej twórczej energii tych dwojga wspaniałych artystów (Broni i Olgierda) – nasze wrodzone zdolności znalazły unikalny grunt do rozwoju, a wraz z nimi

kształtowały się ideały sztuki oraz wyobrażenie prowadzącej do nich drogi.

Karol: – Z pewnością wpłynęła też na to możliwość spotykania w pracowni wielu wybitnych postaci, pojawiających się w niej przez lata (jako gości Broni) – plastyków, muzyków, pisarzy, fascynujących duchownych, wojskowych, a nawet polityków…

Tunia: – Tak, oczywiście. I sprawiła, że nasza poszerzająca się dzięki tym kontaktom wiedza o świecie, sztuce i dążeniu człowieka do ideałów stymulowała w sposób prawdziwie twórczy nasz mentalny rozwój.

Karol: – Można zatem powiedzieć, że

zawdzięczacie Broni wzrastanie w wymarzonym środowisku twórczym i to ze świadomością czuwającej nad Wami Jej nieustannej opieki?

Tunia: – Cioci Broni zawdzięczam też wiele pięknych wspomnień z czasów dzieciństwa,

na przykład wyprawy do teatru lalek, kiedy musiała pokonać drogę zatłoczonym zwykle autobusem, trzymając mnie na swojej (jedynej przecież) ręce.

Karol: – Możesz dodać coś więcej?

Tunia: – Pamiętam dobrze jedną z takich wypraw, kiedy przedzierała się ze mną przez tłum pasażerów w kierunku wyjścia, a ja trzymana przez Nią w górze ponad ich głowami, rezolutnie krzyknęłam: „Ciociu – zgubiłam bucik!”. Natychmiast wszyscy zabrali się do jego szukania.

Karol: – Podobno Bronia projektowała też Twoje dziecięce sukienki, z których ulubioną i zapamiętaną przez Ciebie na całe życie była „falbankowa”, z jedwabiu w kwiatki na błękitnym tle?

Tunia: – Tak było!

Karol: – Co jeszcze pamiętasz z tamtego czasu?

Tunia: – Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych ub. wieku, Ciocia mieszkała przy ulicy Pięknej (wtedy Piusa XI), gdyż Starówka była dopiero w trakcie odbudowy. Wspominam klimat tego mieszkania, z którego piękne stare meble (prawdopodobnie przywiezione ze Śląska, z Lublińca, gdzie spoczywa Jej pierwszy mąż – Stanisław Wilimowski) „przywędrowały” później do pracowni (są w niej do dzisiaj).

Już tam, „na Pięknej”, Bronia organizowała przyjęcia, które zapamiętałam, obserwując licznych i rozbawionych gości, a ja… przemykająca pomiędzy nimi jak krasnoludek.

Karol: – I podobno tam powstał Twój pierwszy, namalowany przez Ciocię, portret naturalnej wielkości – „dziewczynki siedzącej w fotelu”?

Tunia: – Tak, oczywiście, ale z tym miejscem związane są też moje drobne dziecięce „smutki”, kiedy dostałam od Cioci piżamę i rozpłakałam się, wyrzucając Jej: „przecież nie jestem chłopcem”, albo kiedy podstępnie dawano mi we śnie zastrzyki, gdy byłam chora.

Karol: – A jakie jest Twoje najpiękniejsze wspomnienie o Cioci?

Tunia: – Moim najpiękniejszym wspomnieniem jest Jej twarz – pięknej młodej kobiety, którą obserwowałam ukradkiem podczas Jej porannego makijażu. 

Schowana w kąciku, patrzyłam z zachwytem na Jej przepiękne – żywe i błyszczące jak ogniki ciemnobrązowe oczy, których wyraz podkreślała obficie nakładanym tuszem do rzęs. 

Wiele lat później opowiadała mi, z charakterystyczną dla Niej dawką humoru, że kiedy straciła rękę, przede wszystkim zadawała sobie pytanie, jak w przyszłości będzie mogła tuszować rzęsy? 

Tę dbałość o estetyczny wygląd i pełną wdzięku kobiecą kokieterię zachowała do końca swego życia.

Karol: – Gdybyś miała Tuniu określić jednym, dwoma zdaniami: co z Tadeuszem zawdzięczacie Cioci przede wszystkim?

Tunia: – Zawdzięczamy WSZYSTKO,

co otrzymaliśmy w darze poprzez wychowanie w klimacie sztuki i w zasięgu aury wybitnych osobowości.

Ale zapisały się też w naszej pamięci  i w charakterach cenne, „życiowe” rady Broni, Jej żelazne zasady, nie zawsze łatwe do naśladowania…

Karol: – Na przykład?

Tunia: –  Często mówiła do mnie:

„NIE NARZEKAJ”! Jak też nieustannie wpajała mi zasadę :

„NIE ODKŁADAJ NIGDY NA PÓŹNIEJ OBOWIĄZKÓW I INNYCH SPRAW,

ROZWIĄZUJ JE W MIARĘ MOŻLIWOŚCI OD RAZU!”, lub:

„NIE ZAPOMNIJ NIGDY O UTRWALANIU PAMIĘCI O LUDZKICH DOKONANIACH!”

Karol: – A w dziedzinie sztuki?

Tunia: – W dziedzinie sztuki przyswoiłam sobie przede wszystkim Jej słowa:

NALEŻY SYSTEMATYCZNIE DOSKONALIĆ SWÓJ WARSZTAT PRACY,

ALE NIE ZAPOMINAJ, ŻE CELEM NIE JEST ĆWICZENIE SAMO W SOBIE, LECZ…

PRZESŁANIE, JAK RÓWNIEŻ WYRAZ SZTUKI, KTÓRĄ UPRAWIASZ.

A TAKŻE ROZUMIENIE JEJ TREŚCI I ZWIĄZANE Z TYM TWOJE OSOBISTE PRZEŻYCIE!

Karol: – Cóż można do tego dodać? Każda z tych maksym jest uniwersalna, zwłaszcza dla artystów.

Ale mam  jeszcze takie pytanie:

niewielu profesorów UMFC, jak Ty, może poszczycić się nieprzerwanym wieloletnim związkiem ze swoją uczelnią. Przeszłaś niedawno w stan spoczynku, jakie masz jeszcze  plany na kolejne lata?

Tunia: – Kiedy rozpoczynałam studia, nie zdawałam sobie sprawy, że Uczelnia stanie się moim prawdziwym domem, w którym spędzę lwią część swego życia.

Towarzyszyło mi głębokie przekonanie o konieczności wypełnienia obowiązku, jakim była przemiana w wyobrażeniu o dźwięku fletowym w Polsce oraz stworzenie podstaw nowoczesnej dydaktyki w dziedzinie gry na flecie (co opiszę w powstającej już książce na ten temat).

Dziś mam poczucie dobrze spełnionego zadania, ale mam też świadomość, że przyszła pora na kolejne przedsięwzięcia.  Nareszcie będę miała czas, aby w myśl wdrożonej mi przez Ciocię idei – zabezpieczyć twórczość oraz utrwalić pamięć o wspaniałych artystach mojej niezwykłej Rodziny:

Stano Gai,

Bronisławie Wilimowskiej,

Olgierdzie Szlekysie,

Stefanie Gajewskim,

Alicji Gajewskiej oraz Marii Cichockiej (aktorce Teatru Ludowego w Nowej Hucie – siostrze mojej Matki).

Karol: – Szczerze popieram WSZYSTKIE Twoje plany! Ale obecnie, najważniejszym zadaniem jest wydanie książki, będącej po części też albumem prezentującym wspaniały i niezwykle bogaty dorobek artystyczny Cioci Wilimowskiej oraz zdigitalizowanie (w miarę możliwości) Jej obrazów oraz ulokowanie ich w godnych miejscach. Czy zgadzasz się z tym?

Tunia: – Tak, zgadzam się.

Jednak problem dotyczący przyszłości jest złożony, choć realizowałby także punkt widzenia i sugestie Broni w kwestii przeznaczenia Jej twórczości malarskiej.

Uważała bowiem, że KAŻDY obraz powinien żyć wśród ludzi i promieniować na myśl ludzką zgodnie z jego przeznaczeniem.

Karol: – Od tej pory działajmy więc w tym kierunku wspólnie!

Tunia: –  Z całą pewnością będę dążyć do umieszczenia  wybranych prac w Muzeum Powstania Warszawskiego oraz portretu S. Wilimowskiego w nowo powstałym niedawno Muzeum w Lublińcu.

Moje działania będą też kierowane troską o stworzenie w jakimś godnym miejscu stałej ekspozycji Jej obrazów.

Karol: – Zgadzam się z Tobą w 100 procentach.

Tunia:  – Pragnęłabym w tym w tym celu kontynuować intencję Broni, gdyż w mojej opinii są to arcydzieła, które wymagają godnego i dostępnego dla nieograniczonego grona odbiorców miejsca, w którym promieniowałyby swym pięknem i mistrzostwem warsztatu malarskiego.

Karol: – Zatem pozwól Tuniu, że na tym zakończymy naszą rozmowę, za którą jestem Ci bardzo wdzięczny, bowiem uzupełnia ona przyszłemu Czytelnikowi książki znacznie pełniejszą wiedzę o Artystce.    

Tunia: – I ja pragnę z serca podziękować Ci za Twoje oddanie dla sprawy pamięci o Niej!

Karol: – Miło mi z tego powodu, tym bardziej, że razem z  żoną  kochaliśmy Bronię jak „matkę”!

Poprzedni artykułTadeusz Magiera, żegnam Go tym wspomnieniem!
Następny artykułŚwiat bez majtek – a co pod nimi?
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS. Rok 2024 owocował w dalsze dokonania twórcze Karola Czejarka. Oprócz 30 opublikowanych w PD artkułów, recenzji książkowych, pożegnań i rozmów, również wydanie dwóch publikacji książkowych: przekładu (z j. niemieckiego na polski) Hansa-Gerda Warmanna „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” (TSKŻ, Szczecin 2024) oraz „Autobiografii. Moja droga przez życie” (Biblioteka Świętokrzyska, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne, Zagnańsk 2024). W kwietniu 2025 ukazała się monografia autora o życiu i twórczości Bronisławy Wilimowskiej „Wszystko było dla niej malarstwem” (w Wydawnictwie ASPRA-JR).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj