„Równe prawa – wspólna sprawa”

0

„Równe prawa – wspólna sprawa” – oto hasło tegorocznej Parady Równości, która przeszła w liczbie 12 tys. osób przez Warszawę. Pochód wyruszył sprzed Pałacu Kultury i Nauki i przeszedł na drugą stronę Wisły. Parada Równości jest rokroczną manifestacją środowisk LGBTI (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych oraz interseksualnych) i ma na celu wywalczenie równych praw również dla osób nieheteroseksualnych.

Obecne czasy nie słyną ze swojej tolerancji. Na świecie panuje ksenofobia, choroba pustej głowy, niewiedzy. Większość krajów nie akceptuje związków homoseksualnych. Do grona tych, które mogą się pochwalić najbardziej przyjaznym dla środowisk LGBTI prawem należą m.in. Holandia (2001), Belgia (2003), Hiszpania (2005), Kanada (2005)[105], RPA (2006), Norwegia (2009), Szwecja (2009), Argentyna (2010), Islandia (2010), Portugalia (2010), Dania (2012), Brazylia (2013), Francja (2013), Urugwaj (2013) czy Nowa Zelandia (2013). Na drugim biegunie pozostają przede wszystkim islamskie państwa, w których od wieków obowiązuje prawo szariatu: Afganistan, Mauretania, Sudan, Arabia Saudyjska, Czeczenia, Somalia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Iran, Jemen. Szariat, jako prawo islamskie, nierzadko karze homoseksualizm śmiercią (na marginesie za kradzież grozi obcięcie ręki, a za cudzołóstwo – ukamienowanie). Jest tak nawet pomimo faktu, że sami przywódcy krajów często łamią obowiązujące prawo (dobrym przykładem może być tu książę Dubaju Hamdan ibn Muhammad Al Maktum, dla którego, według raportów opublikowanych przez Wikileaks, nie ma żadnych granic…).

Nie zawsze jednak było tak, jak dziś. Warto zauważyć, że ponad 3000 lat temu ludność była w wielu względach bardziej liberalna od nas. Już w starożytnym Egipcie praktykowano zawiązki jednopłciowe, a nawet kazirodcze. Dobrym przykładem jest jeden z faraonów, Echnaton, który miał przy swym boku młodego kompana – Semenchkare. Co ciekawe, nie przeszkadzało mu to posiadać żony – Nefretete. Dla swych poddanych był synem boga, nie mógł się więc mylić w wyborze najbliższego otoczenia.

Późniejsza kultura grecka również akceptowała związki homoseksualne. Mieszkająca na wyspie Lesbos poetka Safona darzyła miłością skupione wokół siebie młode dziewczęta. W innym zakątku Grecji wybitny filozof Sokrates dzielił łoże ze swym uczniem, późniejszym wodzem ateńskim, Alkibiadesem. Podobnie do Sokratesa czynili Platon i Arystoteles, utrzymując kontakty seksualne ze swoimi studentami. Starożytni nie widzieli nic złego w związkach tej samej płci, pod warunkiem, że partnerzy byli w różnym wieku i tworzyli układ mistrz-uczeń.

Czas Greków jednak przeminął, a na ich miejsce weszła nowa cywilizacja – macedońska. Gdy stary król Filip II zginął z rąk swojego kochanka, Pauzaniasza, miejsce na tronie przypadło najstarszemu synowi nieboszczyka. Nowo koronowany Aleksander Wielki ustanowił swoim zastępcą najlepszego przyjaciela – Hefajstiona. Przyjaźń ta jednak szybko przerodziła się w miłość, pomimo faktu, iż z czasem oboje mieli po kilka żon. Po śmierci wybitnego przywódcy, kraj ogarnął chaos. Gdy kultura macedońska chyliła się ku upadkowi, na zachodzie w potęgę rósł Rzym. W wirze nieustannej walki o władzę brał udział znany wszystkim z kart historii Juliusz Cezar. Zanim został jednym z najwybitniejszych wodzów starożytności, przez długi czas pełnił rolę kochanka m.in. króla Bitynii Nikomedesa IV. Mówiono o nim, iż jest „mężem każdej żony i żoną każdego męża”.

W samej mitologii Greków i Rzymian wiele postaci przejawia zachowania homoseksualne. Sam król bogów, Zeus, nie skrywał swoich bliskich relacji z młodym księciem trojańskim, Ganimedesem. Z kolei Apollo, przewodnik muz, miał za kochanka Hiacynta, zaś HerkulesHylasa. Obaj stracili swych ukochanych przez zazdość osób trzecich. Z rozpusty i orgii znani nam są: bóg wina Dionizos oraz jego kompan Orfeusz. Warto też wspomnieć o Achillesie, który po stracie bliskiego mu Patroklesa wpadł w szał, niedługo potem ginąc w wojnie trojańskiej.

Wraz z nadejściem chrześcijaństwa tolerancja homoseksualizmu zmalała, ale nie od razu. W licznych pierwotnych rzymskich gminach pierwsi wyznawcy Jezusa Chrystusa dosłownie traktowali przykazanie „kochania bliźniego swego jak siebie samego”. W czasach późniejszych wiele sławnych postaci okazało się homoseksualistami. Wśród takich osób byli między innymi: Ryszard I Lwie Serce, Edward II, William Szekspir, Ludwig van Beethoven, Piotr Czajkowski, Leonardo da Vinci czy Michał Anioł. Istnieją również plotki, co może być zaskakujące, że nawet papież Benedykt VII mógł mieć bliskie kontakty ze swoimi podwładnymi. Nie jest tajemnicą, że również Joanna d’Arc mogła być lesbijką…

W Polsce przykładów homoseksualizmu również nie brakuje. Kiedy w walce z Turkami zginął król Polski, Węgier i najwyższy książę litewski, Władysław III Warneńczyk, ówcześni dziejopisarze opisywali śmierć monarchy jako karę boską za „przeciwne naturze stosunki z mężczyznami”. O podobną rozwiązłość podejrzewa się innego polskiego króla, Jana I Olbrachta. Do grona władców podejrzewanych o bliskie kontakty z mężczyznami możemy też zaliczyć: Leszka Czarnego, Henryka Walezego oraz Michała Korybuta Wiśniowieckiego.

„Wędrując” po historii w czasie i miejscu, warto wspomnieć o Stanach Zjednoczonych. W mocarstwie tym, na wieść o rzekomym homoseksualizmie prezydenta Stanów, George’a Washingtona wybuchł skandal. Podobnie było z Abrahamem Lincolnem, którego również podejrzewano o przynależność do mniejszości seksualnej. XX-wieczny homoseksualizm z jednej strony był bardzo piętnowany, z drugiej – promowany. W miejsce wcześniejszej obojętności i akceptacji weszły dwa antagonistyczne do siebie ruchy. Powstały wówczas organizacje zarówno tępiące, jak i promujące środowisko gejowskie.

Zwalczany ostatnimi czasy Witold Gombrowicz śmiało twierdzi: „…jest się homoseksualistą i nie jest; że się jest w pewnym okresie życia, lub w pewnych okolicznościach (…) to moja opinia – nie ma prawie mężczyzny, który by mógł zeznać pod przysięgą, że nigdy nie doświadczył tego pokuszenia. Trudno w tej dziedzinie domagać się spowiedzi zbyt kategorycznej”. Może i w swych wywodach posunął się za daleko, ale dzięki nim możemy dostrzec, że każdy potrzebuje czasem tolerancji ze strony innych. Pamiętajmy więc o akceptacji tych mniej licznych grup, bo nikt z nas nie należy we wszystkich sferach życia do większości.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here