Karol Czejarek (Karol);
Mario Szanowna; rozmawialiśmy już na wiele tematów, dotąd głównie z punktu widzenia Twojej specjalności naukowej jako filozofa i pedagoga, a dziś chciałbym, abyś odpowiedziała również jako polityk, b. senator RP (V kadencji), zgadzasz się?
Prof. Maria Szyszkowska (Maria):
Oczywiście, zgadzam się.
Karol:
No to zaczynamy.
Zbliża się nowy rok – 2026! Czego życzysz w nadchodzącym roku sobie, narodowi (naszemu społeczeństwu), czyli Polsce?
Maria:
A Ty?
Karol:
Ja? Nie mam żadnych tajemnic; życzę przede wszystkim ZGODY NARODOWEJ. A w szczególności dalszego rozwoju gospodarczego (żeby nam wszystkim żyło się lepiej), zmian w sądownictwie (aby były zgodne z powszechnym oczekiwaniem sprawiedliwości i praworządności oraz w zgodzie z normami UE – skoro jesteśmy jej ważnym członkiem). Życzę krótszych kolejek do służby zdrowia, rosnących płac i emerytur, ale też zapewnienia pomocy dla najsłabszych. Żeby w tym wszystkim nie zapomniano o edukacji, kulturze fizycznej i sporcie. Również o KULTURZE (tej przez duże K), która przez długi okres mojego życia zawodowego była i pozostanie na zawsze mi bliska.
Poproszę teraz o Twoje życzenia, a potem porozmawiamy o ich spełnianiu.
Maria:
Najważniejszy problem, który niewątpliwie wymaga rozwiązania, to likwidacja biedy oraz ugruntowanie w powszechnej świadomości ludzi, że trzeba ostrożnie korzystać z porad lekarzy i lekarstw zalecanych przez firmy farmaceutyczne.
Karol:
Nie bardzo rozumiem, co znaczy, że „trzeba ostrożnie korzystać z porad lekarzy i lekarstw zalecanych przez firmy farmaceutyczne”?
Maria:
Niepokojące są skutki uboczne zalecanych lekarstw. Ponadto pod wpływem reklam, Polacy połykają niepotrzebnie i w nadmiarze pigułki.
Niezbędne jest odrodzenie znaczenia medycyny pozaakademickiej!
Karol:
I to mówisz Ty – Profesor Filozofii?!
Maria:
Leczenie się ziołami, lekarstwami homeopatycznymi, akupunkturą, stawianie baniek, bioenergoterapia nie są sprzeczne z rozumem.
Fundamentem każdego narodu są jego zdrowi obywatele (a obecnie słyszy się zewsząd o chorobach), którzy są odporni nie tylko na zarazki, ale także na różne medialne manipulacje ich świadomością. Wolni w sensie wewnętrznej siły oporu wobec poddawania się poglądom większości. Oczywiście wymaga to zupełnie nowej edukacji, czyli odejścia od tej, której treść jest narzucana przez obecnych ministrów. Życzę, by od nowego roku edukacja powróciła do naszych, polskich korzeni. Mam na myśli zarówno strukturę wyższych uczelni, jak i odrodzenie znaczenia polskich teorii naukowych funkcjonujących w XX wieku.
Karol:
Mario, proszę o konkrety: którzy obecni ministrowie cokolwiek Ci narzucają, o jaką strukturę wyższych uczelni Ci chodzi i o JAKIE TEORIE NAUKOWE?
MARIA:
Zanim odpowiem, dodam, że powinien być wprowadzony zdecydowany zakaz korzystania z bryków, nakaz zmiany listy obowiązujących lektur i zakaz prezentacji, która czyni z nas… debilów. Istotne jest odrodzenie znaczenia prawidłowej polszczyzny. Do tego dodam jeszcze przywrócenie filozofii i etyki jako przedmiotów obowiązkowych na rozmaitych wydziałach. Rezygnacja z punktów. Przywrócenie znaczenia mistrzów i debat naukowych. Przypuszczam, że spełnienie tych życzeń w dużym stopniu zależy od odejścia w gospodarce od neoliberalizmu, a warunkiem tego jest wystąpienie z Unii Europejskiej.
Karol:
Wystąpienie z UE? Ja jestem zupełnie odmiennego zdania, ale najpierw wysłucham Twojej argumentacji, a może później i Czytelnicy zabiorą głos na temat naszej, tak zasadniczej różnicy zdań?
Maria:
Stwórzmy wreszcie warunki dla wolnego funkcjonowania rozmaitych poglądów, nawet tych, które wskazują na korzystne dla Polski nawiązanie współpracy gospodarczej i kulturowej z Białorusią i Rosją, która miała miejsce nawet w okresie zaborów. Ostatnio radośnie zostało przyjęte otwarcie przejść granicznych z Białorusią, bo na nowo umożliwia ludności handel w strefie przygranicznej.
Karol:
Tego nie neguję, ale kto na taką współpracę się nie zgadza? Jednak najpierw musi być zakończona wojna w Ukrainie, a na Białorusi przywrócona praworządność (i demokracja). NIE MOŻNA SIĘ ZGADZAĆ NA TO (mówię to jako humanista, człowiek, który doświadczył traumy wojny, wypędzenia i emigracji, głodu i wszystkiego, co się z wojną wiąże). Moim zdaniem powinniśmy wszyscy działać w jednym kierunku, aby już nigdy spory między państwami czy narodami nie były rozstrzygane siłą, przemocą, ludobójstwem i jakimkolwiek zniewoleniem jednych przez drugich!
A w kwestii Unii Europejskiej uważam, że jej umacnianie, tworzenie wspólnej grupy państw współpracujących ze sobą, są gwarancją (jak do tej pory) bezpieczeństwa w Europie, (a tym samym na świecie)! Tego, co zrobiła Rosja NIE WOLNO TOLEROWAĆ!
MARIA:
Nie zgadzam się z Tobą, że wolno nam wtrącać się w wewnętrzne sprawy innych państw i oceniać stan praworządności. Nie wiem też, dlaczego mielibyśmy oczekiwać demokracji na Białorusi, skoro ustrój ten ma wiele wad. Demokracja to eufemizm, który wykorzystywany bywa do prowadzenia wojny, a skutkuje wpływaniem korporacji. Za to zgadzam się w pełni z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi. Zostałam wychowana w kulcie powstań narodowych i Legionów Piłsudskiego…
Karol:
A ja w nieustannej tęsknocie za Polską z marzeń mojego Ojca i przedwojennego Związku Polaków w Niemczech (rozwiązanego przez nazistów), ale przepraszam – przerwałem wypowiedź Pani Profesor…
Maria:
…ale w rezultacie oddziaływania filozofii Kanta, stałam się pacyfistką. W 2008 roku założyłam Stowarzyszenie Pacyfistyczne, lecz ono nigdy nie rozrosło się liczebnie. Wielu myli pacyfizm z pacyfikacją. Z wielką przykrością rozwiązałam w bieżącym roku to Stowarzyszenie, ponieważ część jego członków, pod wpływem atmosfery wojny, przygotowań do niej, wycofała się z niego. Zgoda na zabijanie się na wojnie wiąże się między innymi z brakiem wyobraźni. Instynkt samozachowawczy jest w nas najsilniejszy, ale żołnierze zakładają, że wrócą żywi z wojny.
Karol:
Zgoda na Kanta, na Twoje podejście do kwestii pacyfizmu i pacyfikacji, ale poproszę o stanowisko (i ew. uzasadnienie) wobec gwarancji bezpieczeństwa ze strony UE.
Maria:
Być może Unia Europejska stanowi gwarancję bezpieczeństwa Europy, ale czy poszczególne państwa będą wobec siebie lojalne w razie zagrożenia? – to znak zapytania.
Świeża jest pamięć niedotrzymania zawartych przez Polskę umów o charakterze obronnym z krajami Zachodu. Mam na myśli rok 1939.
Nie zgadzam się z tezą, że można utożsamiać bezpieczeństwo w Europie z bezpieczeństwem na świecie. Europa przestała pełnić rolę istotną. Oczywiście, nie wolno aprobować żadnej wojny. Należy prowadzić politykę zagraniczną zgodną z zawartymi umowami. I pamiętać o krzewieniu braterstwa. Każdy z nas jest cząstką ludzkości.
Karol:
Do takiego rozumowania i ja skłaniam się, ale żeby obecne bezpieczeństwo wiązać z latami sprzed 1939 roku?
Konferencja Poczdamska rozstrzygnęła, aby zadbać o pokój. Jestem zdania, aby tamte historyczne rozstrzygnięcia były przestrzegane, ew. rozszerzane i doskonalone, a moim zdaniem – Unia Europejska była i nadal jest taką inicjatywą.
Maria:
Pragnę Ci jednak zwrócić uwagę na to, że Unia Europejska odeszła od fazy współpracy gospodarczej i zmierza ku stworzeniu państwa europejskiego, w którym Francja i Niemcy stają się dominujące.
Karol:
Nie ma na to jednoznacznych dowodów!
Maria:
A jednak cały szereg przepisów prawnych, wydawanych przez Unię Europejską, wkracza zbyt głęboko w życie poszczególnych państw.
Dodam, że niektóre przepisy Unii są wręcz absurdalne, by podać jako przykład przytwierdzanie kapsli do butelek, czy konieczność ich zdejmowania, o ile będzie się chciało butelkę zwrócić. To Unia spowodowała, że nie mamy jaskółek, bo wydany został nakaz likwidowania ich gniazd na oborach.
Słyszy się tak wiele o wolności, a wejście do wspólnoty państw różniących się kulturą narodową, mających odmienne porządki prawne i obyczaje – wolności nie służy.
Karol:
No, dobrze. Wypowiedziałaś Mario swoje, a ja zostaję przy swoim rozumowaniu,
mam nadzieję, że Czytelnicy wypowiedzą się na temat poruszonych przez nas kwestii.
My tymczasem przejdźmy do kolejnych zagadnień zapowiedzianych w tytule naszej rozmowy. Mamy rozmawiać o „narkotykach” i „alkoholu”? Co proponujesz w tych sprawach? Przecież jedno i drugie trwa od wieków.
Maria:
Tak. Ludy pierwotne też brały używki. Obecnie stały się one szczególnie niebezpieczne w skutkach dla zdrowia i życia człowieka, ponieważ narkotyki nie są już naturalnym wyciągiem z roślin.
Alkohol w imię zysku jest produkowany pospiesznie. Na przykład nalewki, to najczęściej rezultat łączenia gotowego soku z wódką, by szybko mieć zysk. Prawidłowy proces tworzenia nalewek jest długi. Podobnie piwo. By przyspieszyć proces jego powstawania, zamiast chmielu dodaje się żółć zwierzęcą. Nie ma już drewnianych, dębowych beczek.
Karol:
Ale chyba nie proponujesz prohibicji?
Maria:
Nie. Picie alkoholu bywa przyjemnością. Moja blisko stuletnia stryjenka piła po obiedzie kieliszek wybornego likieru.
Prohibicja nie jest skuteczna, podobnie jak podwyższanie kar.
Po alkohol, a zwłaszcza narkotyki sięgają osoby poszukujące mocnych doznań, a także znudzone szarością własnego życia, oczywiście również osoby przeżywające jakieś nieszczęście. Młodzieży wmówiono, że wyrazem nowoczesności jest sięganie po narkotyki.
Karol:
Kto to młodzieży wmawia, konkretnie? Nie wiem, czy to nie jest uproszczenie zagadnienia, z którym nie tylko w Polsce mamy do czynienia?
Maria:
Oczywiście, również na innych kontynentach, by przywołać przykład Meksyku, bądź krajów Południowej Ameryki, gdzie występuje ogromny problem narkomanii, która po prostu skraca ludziom życie.
Wielu aktorom i śpiewakom zażywanie narkotyków przerwało istnienie, ale jednocześnie jest pociągające, bo bywa… źródłem inspiracji dla twórczości. Przenosi w inny świat niż ten, którego często nie można zaaprobować.
Pytasz, kto zachęca do tego?
Oczywiście media (zwłaszcza Internet) zachęcają do brania narkotyków, na przykład – przybliżając życie znanych osób, które to czyniły i które stają się „wzorem do naśladowania”.
Często zaczyna się naśladować gwiazdy, biorąc narkotyki bez wewnętrznej potrzeby. Bywa też, że chęć bycia zaakceptowanym przez już biorących narkotyki, sprowadza na tę drogę innych. Pragnie się aprobaty, wspólnoty.
Moim zdaniem, tym procesom może skutecznie przeciwdziałać wychowanie wskazujące cele, które porywają, nadając codzienności wyższy wymiar.
Karol:
Z tym się zgadzam, a czy masz konkretny pomysł, w jaki sposób ten pięknie sformułowany cel WYCHOWACZY OSIĄGNĄĆ?
Maria:
Na pewno nie drogą moralizowania. Ona nie jest skuteczna.
Karol:
Czyli jak?
Maria:
Należałoby wskazywać określone dzieła literackie, skłaniać do ich czytania, a to prowadziłoby do przybliżania właściwych postaw życiowych, a zwłaszcza przyczyniłoby się do zrozumienia, że celem życia powinny być wyższe wartości.
To bohaterowie literaccy mogliby stawać się wzorem do naśladowania.
Karol:
Zgadzam się! Tym bardziej, iż w historii współczesnej, nawet tej najnowszej – można znaleźć wielu BOHATERÓW godnych naśladowania.
Maria:
Tak. Oni powinni być wskazywani jako wzór. Ale wrócę do literatury pięknej. Do podjęcia wysiłku w kształtowanie charakteru nakłania na przykład wiersz Leopolda Staffa „Kowal” czy wiersz Jana Stępnia „Walcz”, z którego wynika nakaz, by nie poddawać się nieprzyjaznym okolicznościom i dążyć uparcie do tego, co uznaje się za słuszne.
Dramaty Henryka Ibsena przyczyniają się do zrozumienia, że nie wolno godzić się na pozorne kontakty, lecz budować związki istotne, a także odkłamywać siebie.
Przeżywanie losu bohatera dzieł literackich pozwala odnajdywać własną drogę i w tym zawiera się sens biblioterapii pomagającej w wyrywaniu się z narkomanii.
Karol:
Mario, bardzo dziękuję za te słowa!
Maria:
Pod wpływem lektur można odnaleźć to, co porywa i co pozwala powrócić z rzeczywistości narkotycznej do wspólnej nam wszystkim rzeczywistości namacalnej.
Karol:
Przejdźmy teraz do zagadnienia „sztucznej inteligencji”, obecnie tyle na jej temat kontrowersyjnych opinii, a jaka jest Twoja w tej sprawie?
Maria:
Uważam, że nonsensem jest powoływanie do życia przedmiotów, które mogą stanowić zagrożenie dla człowieka.
Bunt robotów, jego literackie opisy – przede wszystkim Stanisława Lema – mogą stać się faktem.
Już teraz słyszymy o błędach popełnianych przez sztuczną inteligencję, na przykład w medycynie.
Ponadto, produkując sztuczną inteligencję, uzależniamy jej działania od etyki programistów. Nie można mieć gwarancji przyzwoitości ze strony tych, którzy wykonują ten zawód.
Karol:
Ja nie jestem aż tak krytyczny wobec problemu AI, ale nie rozwijajmy dziś tego tematu, wrócimy do niego w kolejnej rozmowie.
Maria:
Tak, oczywiście.
Wdzięczna Ci jestem za cierpliwość i nienegowanie z góry żadnego z moich poglądów. Również i tego o znaczeniu ideałów.
Karol:
Pani Profesor Szanowna, celem tej rozmowy było pokazanie, że Polacy wcale nie muszą pokłócić się o coś ze sobą i że potrafią wyciągnąć z każdego dialogu (nawet ideologicznej sprzeczki) wnioski prowadzące do konsensusu, pełnego porozumienia. Przecież w gruncie rzeczy NAM WSZYSTKIM chodzi o to, aby w naszym kraju żyło się i dostatnio, i bezpiecznie.
Maria:
Cieszę się, gdyż tak traktowałeś wszystkie nasze dotychczasowe ROZMOWY (a było ich już kilka). Co jeszcze bardziej pogłębiło mój szacunek do Ciebie i do „Przeglądu Dziennikarskiego”, który reprezentujesz. Dziękuję za wolność wypowiedzi!
Karol:
Dziękuję Ci za te słowa – bardzo dziękuję!
Przed nami ŚWIĘTA (Bożego Narodzenia) i… NOWY ROK: czego życzymy naszym Czytelnikom?
Maria:
A czy TY możesz sformułować swoje życzenia, pod którymi i ja mogłabym się podpisać?
Karol:
Spróbuję!
Przede wszystkim życzmy Polakom ZDROWIA (to znaczy poprawy systemu zarządzania tą arcyważną dziedziną naszego życia społecznego).
Takimi ważnym dziedzinami, od których zależy rozwój naszego państwa są także:
edukacja, rozwój gospodarczy, BEZPIECZEŃSTWO i wewnętrzna ZGODA NARODOWA, aby sformułowane w tym zakresie szczegółowe cele zostały zrealizowane.
Maria:
Zgadzam się!
Karol:
To jeszcze dodam: aby wszyscy, którzy mają w powyższych sprawach coś do powiedzenia – SEJM, SENAT, SAMORZĄDY, PARTIE POLITYCZNE – potrafili porozumieć się i byli zgodni w przestrzeganiu zapisanych w KONSTYTUCJI praw, gwarantowali społeczeństwu „świat bez wojen”, okazywali szacunek każdemu, bez względu na jego pochodzenie, płeć i narodowość.
Aby to przesłanie było nakazem dla wszystkich kolejnych osób sterujących państwem.
Maria:
Pięknie powiedziane!
Karol:
Dodałbym jeszcze coś niemalże …osobistego:
od wielu lat dopominam się o wzmocnienie w naszym życiu rangi KULTURY, SPORTU (i EKOLOGII) – elementów kształtujących poczucie tożsamości narodowej, pogłębiających międzyludzkie więzi społeczne i pełniących kluczową rolę w rozwoju każdego państwa i narodu.
Zdecydowanie za mało miejsca decydenci poświęcają sprawom KULTURY.
Najpiękniejsze Konkursy – Chopinowski, Paderewskiego czy Wieniawskiego, Festiwale filmowe, konkursy sportowe – nie zastąpią wysiłku odpowiedzialnych (w tym za kulturę) władz na rzecz rozwoju kraju, ale też pokojowego współżycia społeczeństw.
Dlatego po raz kolejny wołam głośno, aby KULTURA była traktowana tak, jak na to zasługuje. POWAŻNIE!!!










Dziękuję Pani Profesor Szyszkowskiej za wypowiedź daleko odbiegającą od mainstreamowego przekazu, oddziałującego na ludzi zaczadzonych propagandą sączoną im zwłaszcza przez ogólnodostępne stacje telewizyjne i radiowe. Samodzielność myślenia to niestety cecha ludzi pozostających w mniejszości, nazywanych np. foliarzami, szurami, gdy kwestionują konieczność niektórych szczepień, albo ruskimi onucami, gdy są sceptyczni wobec wsparcia jednej ze stron konfliktu wojennego za naszymi wschodnimi granicami.
Niestety daleko większości do akceptacji poglądów mniejszości, mimo że w polityce, mediach, czy w instytucjach oświatowych szermuje się hasłami tolerancji, pluralizmu, otwartości na innych czy obcych. Zarówno poglądy Pani Profesor o potrzebie korzystania z medycyny nieakademickiej (np. ziołolecznictwa czy akupunktury), jak też o współpracy gospodarczej i kulturalnej z państwami obecnie uważanymi za naszych wrogów, mogą wywołać zdziwienie w części opinii publicznej, uznającej – wskutek przekazów medialnych – medycynę konwencjonalną za jedynie słuszną i skuteczną w walce o zdrowie, są w mniejszości i będą trudne do zaakceptowania przez sterowaną mainstreamowo większość. Natomiast zderzenie się krytycznej opinii Pani Profesor o Unii Europejskiej z pozytywnym nastawieniem wobec niej Profesora Czejarka postrzegam jako przykład ścierania się różnych stanowisk w kwestii naszej, polskiej przyszłości w UE.
Wszystko, co kiedyś ludzie zaczynają, kiedyś dobiega końca, albo pociąga za sobą różne, niekiedy nieprzewidywalne konsekwencje. Skutki uboczne szczepień np. przeciwko covidowi, są ujawniane – dopiero od niedawna – z oporami tych, którzy je promowali. A wojna na Wschodzie kiedyś się przecież zakończy i trzeba będzie znowu żyć z Rosją i Białorusią zgodnie z regułami państw cywilizowanych.
Kończąc te krótkie uwagi życzę Pani Profesor Szyszkowskiej, jak i Panu Profesorowi Czejarkowi, aby ich życzenia się spełniły.
Z wyrazami szacunku
Tomasz G. Pszczółkowski
To jest właśnie ten typ bloga, który chce się śledzić.Zatrzymałem się przy tym wpisie na dłużej. Ciekawie udało się zachować ten balans między osobistym tonem a konkretem. Warto mieć taki blog pod ręką, kiedy ma się przesyt informacji, a szuka się czegoś bardziej osobistego ale i konkretnego.
Bardzo spodobała mi się narracja Karola Czejarka z Panią Profesor. Odniosłem jednak wrażenienie ,że Pani Profesor siedzi gdzieś we własnym kokonie i nie wychyla się za bardzo by zobaczyć świat z innej perspektywy. Powtarza Pani slogany, które wypowiadają przeciwnicy Uniii Europejskiej bez głębszej analizy zasadności i racjonalności takiej krytyki. Pani nazywa wtrącaniem się Unii w ocenę praworządności i wewnętrzne spray innych państw, zapominajac pewnie o tym, że polski system prawny jest integralną częścią prawa Unijnego, do czego zobowiązalismy się podpisujac traktaty akcesyjne. Dopóki jesteśmy w Unii to prawo jest dla nas obowiazujace. Alternatywą jest wyjście tej Unii. Nie bardzo rozumiem też, na czym ma polegać odejście Unii od współpracy gospodarczej. Czy wolny przepływ towarów i usług nie jest dowodem na niczym nieskrępowaną współpracę gospodarczą? Gdzie ta współpraca zanika? A może Pani rozumie coś innego pod tym pojęciem? Chętnie pogłębię swoja wiedzę w tym zakresie. Odnoszę również wrażenie, że brak jest Pani wiedzy technicznej na temat, jak Pani to określa, „absurdalnego” wymogu przytwierdzania kapsli do butelek plastikowych. Wystarczyłoby zapoznanie się z procesem recyklingu plastiku i skutkami dla środowiska, jakie stwarzają porzucane kapsle (szczególnie widoczne na plażach), aby zrozumieć cel wprowadzenia tej dyrektywy. Moim zdaniem należałoby całkowicie zrezygnować z opakowań plastikowych, ale dobry jest też każdy malutki krok, który chroni nasze środowisko.
Mam również zupełnie odmienne zdanie od Pani na temat „sztucznej inteligencji”. Korzystam z jej „usług” już od kilku miesięcy i w miarę poznawania zasad funkcjonowania i jej możliwości, coraz bardziej jestem do niej przekonany. Jako umysł ścisły widzę ogromne możliwości zastosownia jej w technice. Korzystam także z jej usług przy tłumaczeniu tekstów (jest wyśmienita!) i w odkrywaniu tajemnic historycznych. Dzięki jej zdolności do szukania informacji w obcojęzycznych żródłach, mogę bez problemu konfrontować moją dotychczasową wiedzę, przedstawianą z różnych punktów widzenia. Naturalnie AI popełnia błędy, ale wszysko zależy od sposobu komunikacji z nią.To tylko maszyna .To tak jak z samochodem – jedzie tam gdzie go kierowca prowadzi. Gdybym miał tylko wiedzę opartą na literaturze i wizji robotów atakujacych człowieka, to pewnie też bym się jej bał. Dostrzegam jednak pewne niebezpiczeństwo w tym, że przez nią wiele zawodów upadnie. Nie szukając daleko – to Karol może obawiac się tego, że tłumaczenie nie będzie już częścia żródła Jego dochodu- a szkoda.
Bernard Mack
Szanowny Panie, ja również mam wrażenie, że siedzi Pan w kokonie własnych poglądów w dużej mierze zasugerowanych przez media.We władzach Unii Europejskiej toczy się gra interesów, która nie ma nic wspólnego z dobrem naszego narodu. Od samego początku byłam przeciwna temu, by Polska weszła do Unii i mam racje, bo zmieniła się struktura narzucającą wiele rozwiązań, które miały być pozostawione decyzji poszczególnych państw. Jeśli chodzi o sztuczną inteligencję, to sam Pan napisał, że zwiększa bezrobocie. A przekłady nie będą doskonałe. Jest to trudna sztuka. I nie o to chodzi, że tłumacze stracą dochód.
Maria Szyszkowska