Polska rozszczepialnia uranu nie ma twarzy, nie ma źródła finansowania, nie ma poważnego uzasadnienia dla jej powstania. Myślę, że nie ma nic!
Dlaczego więc ostatnio polskie „uranoluby” z Ministerstwa Energii wspominają o możliwości jej budowy? Czy budowę równie gigantycznego, jak i bezsensownego projektu rozszczepialni uranu/plutonu nad Bałtykiem, Gen3/3x rozpoczniemy w oparciu o jakąś nieokreśloną, bezosobową wolę polityczną?
Czy to nie jest właśnie kolejny czysty absurd, wręcz namacalna, polska paranoja i schizofrenia w jednym? Na to wygląda, ale to tylko pozory. Myślę, że winowajców tej paranoi dałoby się znaleźć, i z imienia i z nazwiska i to bez większego trudu.
A zatem przydałaby się gruntowna, pilna, przebudowa/reforma Ministerstwa Energii, skojarzona z wymianą obecnych politycznych mizerantów decyzyjnych na prawdziwych specjalistów od energetyki, nie „ciasnogłowych”, a posiadajacych wyobraźnię i horyzonty naukowe, doskonale wykształcenie teoretyczne (w temacie) i szeroką, zaawansowaną wiedzę techniczną.
Przypomnę – Polska leży w centrum Europy; mamy nadgonić zapóźnienia i podołać z powodzeniem nowym nadciagającym wyzwaniom, jakie znalazły się już na horyzoncie najbliższej energetycznej rzeczywistości. Uran/pluton+węgiel, to droga co najwyżej do chwilowego, jakże wątpliwego i ulotnego zysku politycznego. To droga donikąd.
Warto też podkreślić, że nowy, uranowy wsad paliwowy rozszczepialni uranu/plutonu, tzw. gen3/3x jest równie imponujący, co przerażający. Waży on 177 ton i kosztuje ok. 200 milionów dolarów amerykańskich. Wsad szybko staje się w całości wysokoaktywnym odpadem promieniotwórczym i trzeba go zastępować nowym setem uranowych kaset paliwowych, ważącym kolejne 177 ton i kosztującym kolejne 200 milionów dolarów.
Gen3/3x odprowadzałby do Bałtyku moc cieplną na poziomie 2 GigaWatów, a więc ok. 50 metrów sześciennych wody morskiej na sekundę w postaci słonawej, ciepłej zupy. (180 tysięcy ton/metr sześcienny na godzinę!). Czy takie są marzenia Polaków?













Drogi Stanisławie vel „ Trybik” wspominam Twoje osiągnięcia kolarskie z początku lat 70 XX wieku. Może każdy niech sam produkuje energię elektryczną . Stary rower i dynamo da radę?Może pompa ciepła ze sprężarką na pedały. Inna wersja kufajka , walonki i uszanka . Na Ursynowie na Wiolinowej pamiętają
Czy sugerujesz Stachu, że np. Francja ze swoimi atomowymi elektrowniami zmierza do samozniszczenia?