Odzyskać Bizancjum

8
Kiedy w 330 roku cesarz Konstantyn Wielki ogłosił Konstantynopol stolicą całego Cesarstwa Rzymskiego, przynależność tych terenów do politycznej Europy była niekwestionowana. Możliwe, że historia zatoczy krąg i Unia Europejska wkrótce otworzy swe drzwi dla Turcji.
Europejski orient
Olbrzymie bogactwo kulturowe, łączące jednocześnie starożytne korzenie tradycji europejskiej oraz egzotyczny świat orientu to nie jedyny argument za przyjęciem Turcji w struktury Unii. Mimo faktu, iż zaledwie 3% powierzchni tego kraju znajduje się w geograficznie definiowalnej Europie, społeczeństwo tureckie od setek lat czerpie całymi garściami z naszego prawa, stylu życia oraz kultury. Ponadto, już od czasów Kemala Atatürka państwo to poczyniło olbrzymie zbliżenie cywilizacyjne w kierunku Starego Kontynentu. Wspomniany przywódca i bohater narodowy w niezwykle sprawny sposób zmienił konstytucję, zlaicyzował struktury państwowe, zreformował edukację oraz wprowadził zasady wolnego rynku. Przywiązanie do Europy widać było nawet podczas pogrzebu Kemala Paszy, kiedy to zagrano marsz żałobny Fryderyka Chopina.
Gospodarka i energetyka
Prócz wspomnianego wzbogacenia wielokulturowości, rozszerzenie Europy o dawne Bizancjum oznaczać będzie przyjęcie do swojego grona 16-tej największej gospodarki świata. Ta ostatnia, słabo rozwinięta, z pewnością będzie pewnym finansowym obciążeniem dla „starej” Unii, ale korzyści ekonomiczne z akcesji będą również niemałe. W pierwszej kolejności wymienić należy otwarcie nowego rynku zbytu o dużym potencjale. Nie należy też zapominać o 72-milionowym, młodym społeczeństwie, które zasili starzejącą się Europę. Tylko w ten sposób będziemy w stanie uzupełnić niedobór pracowników, utrzymać rozwój gospodarczy i uratować systemy emerytalne krajów Unii. Wreszcie, warto wspomnieć o nieocenionym, łatwiejszym dostępie do gazu ziemnego i ropy naftowej, dzięki czemu osiągniemy istotną dla bezpieczeństwa kontynentu dywersyfikację dostaw tych surowców. W konsekwencji Europa uniezależni się od dostaw z Rosji i będzie mogła prowadzić bardziej niezależną polityką.
Problemy do pokonania
            Jeden z najczęściej poruszanych minusów Turcji to blisko 1000 km wspólnej granicy z Iranem, Irakiem i Syrią. Obawa przed przedostaniem się terrorystów na terytorium Unii jest wielka, ale skrupulatne uszczelnienie obrzeży kraju powinno rozwiać wszelkie wątpliwości. Ponadto, Stary Kontynent zyskałby mediatora w konfrontacji z krajami Bliskiego Wschodu i mógłby dużo skuteczniej rozwiązać problem terroryzmu niż Stany Zjednoczone, które zamiast dialogu posługują się wyłącznie siłą militarną. Dalsze kwestie, które należy jak najszybciej rozwiązać to polityka wobec Kurdów oraz nie uznanie ludobójstwa na Ormianach sprzed niemal 100 lat. Kontrowersje wokół obu zagadnień są niemałe. Niemniej jednak ich pozytywny finał jest szalenie ważny zarówno dla obu stron konfliktu, jak i całej ludzkości. Uznając ciemne wątki swojej historii (z którymi boryka się niemal każdy naród), Turcja zyska w oczach swoich europejskich partnerów jako kraj dojrzały i odpowiedzialny za swoje czyny.
Zwolennicy i przeciwnicy
            Rozwiązanie wszelkich konfliktów z krajami członkowskimi Unii jest nieodzowne i nie cierpiące zwłoki. Bez porozumienia ze wszystkimi 27 państwami, przyłączenie do Unii nie będzie możliwe. Niełatwy w jednoznacznej ocenie problem Cypru Północnego zapewne stanie wkrótce na drodze do akcesji. W tym przypadku oba kraje powinny podjąć negocjacje i zakończyć je satysfakcjonującym wszystkich rozwiązaniem. Wówczas Cypr, z przeciwnika Turcji, mógłby stać się jej wiernym sojusznikiem. Drugi kraj, z którym należy jak najszybciej podjąć debatę, to Bułgaria, która zażądała niedawno 20 miliardów dolarów odszkodowania za wysiedlonych na początku XX wieku Bułgarów. Ta kontrowersyjna decyzja ministra Bożydara Dymitrowa komplikuje i tak już niełatwe zbliżenie Turcji do Europy. Poza tymi dwoma państwami, większość Unii stanowczo popiera tureckie dążenia i wypracowanie wspólnego stanowiska jest jedynie kwestią czasu.
Spłata długu?
            Dla wspólnego dobra całej Europy, część państw Unii powinna podjąć się mediacji i tym samym ułatwić Turcji rozmowy z Cyprem i Bułgarią. Polska, której zdanie jest dość istotne w Unii, mogłaby wykorzystać nadarzającą się okazję i spłacić swój dług względem Turcji poprzez promowanie jej przyszłej akcesji. O jakim długu mowa? Kiedy w 1795 roku Rosja, Prusy i Austria łamiąc prawo międzynarodowe dokonały rozbioru Rzeczypospolitej, Imperium Osmańskie jako jedyne państwo na świecie nie uznało wymazania Polski z map Europy. Przy każdej nadarzającej się okazji, Turcy rezerwowali w swoim korpusie dyplomatycznym miejsce dla posła RP, przez co kwestia odzyskania przez nasz kraj niepodległości stała się tematem międzynarodowych dyskusji. Dziś, kiedy to Turcja potrzebuje naszego wsparcia, powinniśmy przypomnieć Europie o zapomnianym Bizancjum, w którym niegdyś biło serce naszego kontynentu. Będzie to nie tylko zwykły akt podziękowania, bo jednocześnie przyniesie zjednoczonej Europie siłę i wyniesie ją do formatu takich potęg jak Chiny czy USA.

8 KOMENTARZE

  1. Ciekawy artykul i na czasie temat… Mysle jednak ze pominales tu najbardziej kontrowersyjny punkt przyjecia Turcji do UE.  Mowie o religii. Mieszkam na stale w nieco bardziej multikulturowym panstwie niz Polska wiem wiec jakie problemy moze multikulturowosc wnosic do zycia zwyklego czlowieka. Polska jest krajem w olbrzymim stopniu jednorodnym. Wielu ludzi nigdy nie widzialo na wlasne oczy kogos o innym kolorze skory. Jeszcze mniej widzialo muzulmanina, Sikha czy wyznawce hinduizmu. Ciezko wiec nam tak na prawde zrozumiec co oznacza multikulturowosc. Wystarczy spojrzec na nas samych. Lecimu do UK i trzymamy sie we wlasnych grupach, rzadko probujac "wtopic" sie w otoczenie, poznac ludzi z innych kregow kulturalnych czy religijnych… Generalizuje oczywiscie ale jest w tym sporo prawdy. Multikulturowosc niesie za soba tez roznorodnosc religijna. I tu zaczyna sie problem. O ile mozemy sprobowac zrozumiec kogos kto je co innego niz my, kto ubiera sie inaczej o wiele trudniej jest nam przezwyciezyc uprzedzenia religijne. A Turcja to kraj islamu. I nie powinnismy o tym zapominac. Zwlaszcza w dobie powszechnej islamofobii i grozby terroryzmu.
    Nie probuje bynajmniej przekonac nikogo ze przyjecie Turcji jest zlym pomyslem. Multikulturowosc to nie tylko problemy ale i tez olbrzymie mozliwosci. Czy jednak jestesmy gotowi na wyzwanie? Turcja ma jeszcze mniej doswiadczenia z demokracja niz Polska. Organizacje praw czlowieka trabia o uciskaniu mniejszosci… Jestesmy na to gotowi? Czy Turcja jest na to gotowa? W moim osobistym mniemaniu Nie. Nie jestesmy gotowi i jak pokazuja obecne problemy, jeszcze dlugo nie bedziemy.

  2. Jakiego dlugu? Co ty bredzisz synku? TO, ze turcja nie zaakceptowala rozbioru, to nie tyle sympatia do Polski, co antypatia do Rosji, i Austrii. Co mamy dac zgwalcic swoje poczucie narodowosci, bo ci sie jakies przyjaznie tureckie marza? Ochlon synu i nie pisz juz nic.

  3. Piszę do pana kolegi co tu skomentował artykul. Kolego nie masz racji. Turcja nie uznała rozbiorów bo zawsze dązyła do status quo-takie było główne załozenie jej polityki zagranicznej. Wywyzsza sie kolega nad autorem też mało przyjemnie a merytorycznych argumentów w ręku brakuje.
    Ja sie przychylam po częsci do opinii że rzeczywiście nie zostały wymienione wszystkie za i przeciw ale gdyby je tak wymieniać to wyszła by książka a nie artykuł prasowy.

  4. Z tego co się orientuję, Turcja jest 18 gospodarką świata, a najwyżej była 17.
    W chwili obecnej ma też nieco więcej mieszkańców niż 72 mln (chyba 79 z drobnym haczykiem).
    Nie liczyłbym również na tureckie mediacje z krajami Bliskiego Wschodu, one często nienawidzą Turcji za obalenie „ostatniego kalifa” (sułtan turecki był też przywódcą religijnym).
    Spłata długu? To chyba żart. Imperium Osmańskie uznało rozbiory Polski, gdyż nie odmówiło carowi tytułowania się królem Polski. Poza tym źródła historyczne nie wspominają, że imperium nie uznało rozbiorów, to tylko legenda. (Fakt, iż początkowo uznawało dalej placówki dyplomacji polskiej, ale to nie był żaden odgórny gest).
    Rozbiory niezgodne z prawem międzynarodowym? A czy w tym czasie istniało prawo międzynarodowe? Jeśli mnie pamięć nie myli, pierwsze takie kodeksy powstały na kongresie wiedeńskim. Zresztą oficjalnie rozbiory były legalne, bo uznał je polski sejm.
    Teoretycznie potencjał gospodarczy, demograficzny i militarny UE jest zbliżony (a nawet większy) od USA. Problem leży w strukturach wewnętrznych, a przyjęcie Turcji jeszcze bardziej skomplikowałoby sytuację.
    Tak jak pisał wyżej Marcin, głównym problemem jest religia. I nie oszukujmy się – Turcji i tak nie wpuszczą, chyba, że będzie to jedyna szansa by wspólnota nie upadła (na co się jednak nie zanosi).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here