Nielegalny język

2

Polskie Stowarzyszenie Przeciw Dyskryminacji

Ostatnio otrzymałem list od Pana Wojciecha Pomorskiego z Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech. O stowarzyszeniu pisałem już we wpisie z lipca 2011 roku pt. "Powiedzmy NIE zakazowi używania j. polskiego!"

Bycie polskim ojcem, któremu wykradziono dzieci z domu i się je odpolszcza oraz germanizuje – szczególnie zobowiązuje. Zobowiązuje walczyć do końca o prawa człowieka, godność, prawo do ojcowskiej miłości. W imieniu córek, swoim i w imieniu swojego Narodu.
Dziś mijają 13-te urodziny córki Iwony-Polonii, 10-ty rok, 10-ty „Mikołaj”, 10-te Święta itd. bez kontaktu z moimi Córkami Justyną i Iwoną-Polonią Pomorskimi porwanymi przed 10 laty z domu przez niemiecką rodzinę byłej małżonki, ją samą i organizację Jugendamt. Córki są od tego czasu odpolszczane i germanizowane przez niemiecki i austriacki Jugendamt, ich sądy i byłą małżonkę manipulowaną przez jej nienawidzącą Polaków, nasz język i kulturę rodzinę.
Wzajemnie zagwarantowane kontakty zablokował nam niemiecki, a potem też austriacki Jugendamt wydając bezprawny zakaz mówienia ze sobą w języku polskim. Zakaz ów dostałem po kilku tygodniach na piśmie. Ta szokująca i skandaliczna sprawa natychmiast została przeze mnie skierowana na drogę administracyjną i sądową. Aktualnie sprawa przeciw Miastu Hamburg, któremu podlega ów Jugendamt o przeprosiny i odszkodowanie za dyskryminację narodową i pozbawienie moich córek języka i kultury polskiej oraz złamanie wielu traktatów, rezolucji i praw człowieka znajduje się w w ostatniej krajowej instancji czyli w Trybunale Konstytucyjnym Niemiec w Karlsruhe. Jeżeli i tam niemiecki sąd sobie ponownie sam stwierdzi, że wolno zakazywać języka polskiego w kontaktach rodzica i jego własnych dzieci to sprawa zostanie przeze mnie natychmiast skierowana do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. I tam sobie z tymi, którzy latami łamią prawo i dyskryminują oraz nie respektują nawet Traktatu Polsko-Niemieckiego wreszcie na poważnie porozmawiamy w trybunale ponadnarodowym…
Moje porwane córki zobaczyłem po wielkich bojach o spotkania z nimi dopiero po 2 latach. (Polska babcia, dziadek i reszta rodziny nie widzą ich od prawie 11 lat.) Córki nie znały już języka polskiego, który umiały wcześniej na równi z językiem niemieckim, a w którym ze sobą zawsze rozmawialiśmy i w którym wymawiały swoje pierwsze słowa. Gdy nam kazano zakończyć pierwsze spotkanie po 2 latach spotkanie – moja najmłodsza córeczka Iwona-Polonia płakała, gdy ją odrywano ode mnie siłą… Sąd w kraju, do którego zostały przez niemiecki i austiacki Jugendamt uprowadzone (Austria) mimo posiadania przeze mnie pełni praw rodzicielskich nie pozwolił córkom nawet na godzinę nauki języka polskiego tygodniowo w Polskiej Szkole im Jana III Sobieskiego przy Ambasadzie RP w Wiedniu. Córki były i są nadal odpolszczane i germanizowane przez oba te niemieckojęzyczne państwa (Austria i Niemcy) nawet mimo, że posiadają tak jak i ja – ich ojciec – obywatelstwo polskie. Nie pozwala się nam, ani całej polskiej rodzinie do dziś ze sobą widzieć. Od 9 lat ciągle trwają sprawy w sądzie w Austrii o umożliwienie nam wzajemnych spotkań. Jedna ze spraw dotycząca moich ukochanych Córeczek przeciw Austrii znajduje się od niespełna półtora roku w Trybunale Praw Człowieka w StrasburguJak nazwiecie takie zjawisko? Odpolszczanie polskich dzieci w Niemczech i w Austrii? Germanizacja polskich dzieci w XXI wieku w Niemczech i w Austrii? Rzeczy i zjawiska trzeba nazywać po imieniu. Więc jak to nazwiemy?
Gdyby w Polsce niemieckiemu ojcu (lub dajmy na to hiszpańskiemu ojcu) mającemu dwójkę dzieci z Polką zakazano mówić z własnymi dziećmi w ich wspólnym języku to co? Czysta abstrakcja! Szok! Nie do pomyślenia! Sami Polacy by wywlekli takiego urzędasa lub kilku, za to odpowiedzialnych i…momentalnie zrobili z takim patologicznym zjawiskiem porządek, a nasz premier i prezydent z kwiatami by w świetle reflektorów, kamer i fleszy już w drugi lub trzeci dzień przepraszali i tego ojca i panią kanclerz za takie skandaliczne nadużycia ze strony swoich urzędników państwowych…
W Niemczech i w Austrii do tego jeszcze nie dorośli… Więc czas ich zwyczajnie nauczyć kultury i prawdziwej europejskości. Nie pozwolę nigdy – ani Niemcom ani Austriakom lub komukolwiek innemu – opluwać moich córek, mnie. Nie pozwolę bezkarnie rabować i wykorzeniać naszej polskiej tożsamości, naszego języka, kultury brukać naszej godności oraz honoru. Nie mam jako ojciec moralnego prawa na to pozwalać. I niemieckich oraz austriackich bandytów dopadnę – w cywilizowany sposób – wyrokiem sądowym. Bo bycie ojcem – któremu wykradziono dzieci z domu i się je w Niemczech i w Austrii w imieniu ich pseudoprawa odpolszcza i germanizuje – szczególnie zobowiązuje… Zobowiązuje walczyć do końca o prawa człowieka, godność, nośnik polskiej kultury – nasz język polski, w którym ze sobą rozmawialiśmy, a czego nam pisemnie zakazano w tych krajach (sic!). Zobowiązuje walczyć z całych sił o zwykłe prawo do miłości ojca do swoich nade wszystko ukochanych córeczek. W imieniu córek, swoim i w imieniu swojego Narodu.
Z szacunkiem
Wojciech Leszek Pomorski, dyskryminacja.de

2 KOMENTARZE

  1. Wspaniały człowiek, ojciec i Polak jest pan Wojciech Pomorski.
    Piękny Pana wpis Panie Pawle tutaj na Pana blogu!
    Warto, by polscy rodzice dotknięci podobnymi zapędami Jugendamtu do zabrania ich dzieci i zakazywania im mówienia w języku polskim mieli kontakt do organizacji prowadzonej przez samego wspomnianego w artykule Pana prezesa Wojciecha Pomorskiego, który tak wiele lat i na wszystkich możliwych frontach walczy z niemieckim i austriackim Jugendamtem i ich sądownictwem o swoje córki i jakikolwiek kontakt z nimi. To jest strona o adresie: http://www.dyskryminacja.de Strona jest prowadzona przez Polskie Stowarzyszenie Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech – Dyskryminacja.de Tam w tej instytucji są Polacy, którzy szanują i pomagają swoim rodakom.
    To wspaniałe!
    Pozdrawiam.
    A.S.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here