Niecodzienne oblicza kobiet w średniowiecznym Kościele

0

Okres średniowiecza najczęściej nasuwa skojarzenia z mroczną zdominowaną przez mężczyzn epoką w której królowały dogmaty religijne, co w dużej mierze jest prawdą. Jednak nawet w tej niewątpliwie po wieloma względami trudnej, ale jakże dzięki temu ciekawej epoce znalazły się kobiety, które odcisnęły na niej swoje piętno jako władczynie, pisarki poetki czy nawet dowódcy wojsk, jak miało to miejsce w przypadku Matyldy Toskańskiej czy też sławnej Joanny d’Arc. Były też takie, które zapamiętano dzięki ich niepospolitemu i wszechstronnemu wykształceniu, szeroko zakrojonej działalności społeczno-politycznej bądź też łamaniu wszelkich norm społecznych i obyczajowych.

Zdobycie  wykształcania nie było w dobie średniowiecza dla kobiety rzeczą łatwą. Zazwyczaj rodzice nie poświęcali temu zagadnieniu specjalnej uwagi, koncertując się na kształceniu synów. Córki miały wyjść za maż i zostać przykładnym żonami oraz matkami, do czego zazwyczaj bardzo kosztowna w owym czasie edukacja, nie była im zdaniem współczesnych potrzebna.

Nie tylko dziewczęta idące za swoim powołaniem, ale też te które nie spełniły oczekiwań rodziców o zamążpójściu często wysyłano do klasztorów, gdzie nierzadko przed uzdolnionymi postulantkami a następnie mniszkami otwierały się ogromne możliwości kształcenia w wielu dziedzinach, na co pozwalał też brak tradycyjnych obowiązków domowych,  a co za tym idzie czas na studiowanie dostępnych w klasztorach ksiąg i prowadzenie uczonych dysput.

Jedną z niewątpliwie najciekawszych postaci wczesnego średniowiecza była urodzona jako dziesiąte dziecko średniozamożnej szlacheckiej rodziny w Rupertsbergu koło Bingen nad Renem wizjonerka, teolożka, botaniczka, kompozytorka, twórczyni tajnego języka korespondująca z papieżami i cesarzami – Hildegarda z Bingen. Już ponoć jako trzyletnie dziecko miewała wizje, mając osiem lat została poświęcona kościołowi. Rodzice wysłali ją w 1106 roku do klasztoru w Disibodenbergu pod opiekę pustelnicy Judyty. Z czasem niewielka wspólnota pustelnicza przekształciła się w mały klasztor połączony z sąsiednim zakonem benedyktyńskim.

Choć Hidegarda skromnie twierdziła, iż pod opieką Judyty zdobyła jedynie podstawowe wykształcenie, musiała się pod tym względem wyróżniać, skoro po śmierci swej protektorki to ona właśnie została w roku 1136 wybrana przeoryszą a czternaście lat później przeniosła zgromadzenie do oddalonego o 60 km Rupertsbergu, aby wyrwać się spod nadzoru benedyktynów.

Ceniąc swoje szlacheckie pochodzenie przeorysza przyjmowała do klasztoru jedynie dziewczęta wywodzące się z zamożnych, ustosunkowanych rodzin. Jednak była też postępowa jak na swoje czasy i m. in. aprobowała noszenie bielizny, którą dodatkowo uważała za środek zapobiegający potencjalnym nieczystym myślom.

W wieku czterdziestu dwóch lat Hildegarda ogłosiła, iż doznała wizji, dzięki której zrozumiała Pismo Święte. Nazwała ją: „światłem niezwykłej jasności przeszywającym mózg”[1]. W wizji otrzymała także polecenie spisania tego co pojęła, czego skutkiem były trzy mistyczne dzieła teologiczne, napisane niezrozumiałym i niecodziennym językiem, co dowodziło zdaniem hagiografa Wiberta z Glemboux, iż jest „prawdziwa prorokinią”[2].

Wizje musiały być naprawdę niezwykłe. Oto jak opisuje jedną z nich autorka: „Ujrzałam wtenczas wielką okrągłą wieżę, całą z białego kamienia. Miała na szczycie trzy okna, które jaśniały takim blaskiem, że wyraźnie oświetlały dach w kształcie stożka.”[3] Pomimo ich enigmatycznego charakteru objawienia zostały pozytywnie zaopiniowane przez papieża Eugeniusza III, jako trafnie wyjaśniające doktrynę chrześcijańską.

Według jednej z hipotez wizje mogły być efektem migren, na które cierpiała.

Wizjonerka była także utalentowaną kompozytorką, traktująca utwory muzyczne, jako środek wyrazu dla swych idei teologicznych. Zapis nutowy uznawała za dar od Boga. Skomponowane przez nią melodie cechuje niezwykła rozpiętość skali, której niewielu śpiewaków jest w stanie sprostać a słowa towarzyszące temu zapisowi są, co też niecodzienne, niemal prozą.

W chwilach wolnych od wizji i komponowania Hildergarda tworzyła dzieła przyrodnicze, głównie dotyczące roślin i medycyny. Interesowała ją także seksualność człowieka i miała własne teorie na ten temat. Twierdziła m. in. że ludzie poczęci podczas wilgotnej i pochmurnej nocy będą mieli nieświeży oddech lub iż maść zrobiona ze zdechłej pustułki i ziół przykładana do genitaliów jest skutecznym sposobem na zapobieganie nadmiernemu popędowi seksualnemu, z czym trudno się nie zgodzić.

Mniszka była także twórczynią tajemniczego alfabetu składającego się z dwudziestu trzech liter i tajnego języka zawierającego około tysiąca słów, którego przeznaczenie nie jest do końca jasne. Istniej hipoteza, iż był on związany z jej zainteresowaniami naukowymi, gdyż wiele słów odnosiło się do świata przyrody.

Przeorysza była powszechnie znana i szanowana. Prowadziła obszerną korespondencję z możnymi tego świata. Pisała zarówno do papieża, jak i Eleonory Akwitańskiej. Wygłaszała kazania nie tylko w murach swojego klasztoru, ale co niespotykane także podczas czterech podróży po Niemczech. Wzywała w nich do reformy kościoła. Jak na czasy w których przyszło jej życia prowadziła niezwykle wszechstronny i intensywny tryb życia, poświęcając się swoim zainteresowaniom i tworząc rozliczne dzieła z różnych dziedzin a także biorąc czynny udział się działalności społecznej.

Ponad dwieście lat po śmierci Hildegardy na arenę miała wkroczyć kolejna niezwykła mniszka – Katarzyna ze Sieny.  Przyszła na świat w roku 1347 w dość zamożnej mieszczańskiej rodzinie jako przedostanie z dwadzieściorga pięciorga dzieci. W wieku sześciu lat miała pierwsze wizje a rok później ślubowała Bogu dochowanie czystości. Już jako nastolatka rozdała niemal wszystkie swoje ubrania, została wegetarianką, w ramach protestu przeciwko małżeństwu ścięła włosy i rozpoczęła strajk głodowy i aby już mieć całkowitą pewność, że nie zostanie wydana za maż celowo poparzyła się w łaźni wrzącą wodą.

Następnie opuściła dom i dołączyła do tercjarek dominikańskich, które opiekowały się biednymi i chorymi. Odmawiała przyjmowania pokarmów, trzy razy dziennie przez półtorej godziny się biczowała i nosiła żelazny łańcuch, który wrzynał się jej w ciało. Na trzy lata zamknęła się w niewielkiej celi. Cierpiała na anoreksję, bulimię, nerwicę, ciągłe bóle głowy, kłucie w boku i piersiach. Wbrew temu wszystkiemu wykazywała się niezwykłą energią i wolą działania.

Twierdziła, że w 1366 roku doszło do jej mistycznych zaślubin z Chrystusem. Coraz częściej wpadała w „ekstazę” i prosiła, sama będąc analfabetką, aby jej sekretarze „byli gotowi zapisać, co im podyktuje”[4]. W ten sposób powstał dialog o Bożej Opatrzności, mający formę rozmowy Boga z ludzką duszą.

W 1374 roku kościół uznał jej graniczące z herezją poglądy za ortodoksyjne, co utwierdziło Katarzynę w przekonaniu o słuszności postępowania. Zaczęła podróżować po Włoszech nawołując do zorganizowania nowej krucjaty i reform kościoła. Słała listy do papieża Grzegorza XI, królów Francji i Węgier a także królowej Neapolu, radząc im jak mają postępować, aby przynieść korzyści społeczeństwu i tym samym angażując się w rozgrywki polityczne.

Podczas wojny ośmiu świętych pomiędzy Florencją a Państwem Kościelnym mniszka krążyła pomiędzy Pizą i Lukką, starając się przekonać władze obu miast, aby nie wspierały wroga papiestwa. Jej poczynania nie budziły entuzjazmu Florentczyków, którzy chcieli „pochwycić i spalić tę niegodziwa kobietę”[5].

Przekonała papieża Grzegorza XI, do którego zwracała się czule Babbo – tatuś,  aby przeniósł z powrotem swą siedzibę z Awinionu do Rzymu. Jednak wkrótce po jego śmierci i wyborze Urbana VI przeciwni tej kandydaturze kardynałowie obwołali papieżem Klemensa VII, który ponownie osiadł w Awinionie, co stało się powodem wielkiej schizmy zachodniej.

Wizjonerce nie udało się doprowadzić do kolejnej krucjaty a jej apele o reformę kościoła w sytuacji jego podziału, odniosły mierny skutek. Rozczarowana i skrajnie wycieńczona Katarzyna zamarła w Rzymie w wieku trzydziestu czterech lat.

Choć jej starania nie przyniosły oczekiwanego rezultatu należy podkreślić, że kobietom bardzo trudno było wówczas angażować się w sprawy publiczne oraz polityczne, jak miała odwagę czynić  to Katarzyna, gdyż stało to w całkowitej sprzeczności z tradycyjnie pojmowaną rolą kobiety w społeczeństwie. Na początku mniszka planowała nawet przebrać się za zakonnika, aby móc upowszechniać swoje poglądy. Fakt iż ostatecznie ją zaakceptowano wynikał z otaczającej ją mistycznej aury. Otrzymywała też duże wsparcie od grupy swych zwolenników.

Początek XV wieku zwiastował już nadejście nowej epoki. Powoli przestawały obowiązywać sztywne reguły wypracowane na początku średniowiecza. Szlachetnie urodzona Clara Sanuto trafiła wówczas wraz ze swa siostrą Filipą do weneckiego klasztoru Sant’ Angelo di Contorta na małej wysepce, niedaleko laguny Giudekki. Z czasem została przeoryszą. W tej malowniczej i niewątpliwie romantycznej scenerii myśli zakonnic zdawały się raczej krążyć wokół spraw doczesnych, nie pozostawiając dużo czasu na rozważania nad życiem wiecznym.

Mniszki prowadziły nader ożywione życie towarzyskie przyjmując w swych celach licznych gości, co doprowadzało nawet do bójek pomiędzy wielbicielami z użyciem broni na terenie klasztoru. Te wydarzenie nie mogły pozostać bez echa. W roku 1415 niecodziennym stylem życia zakonnic zainteresowały się władze świeckie, które przeprowadziły stosowne dochodzenie. Okazało się, iż troskliwa opieka nad porzuconymi niemowlętami wynikała z faktu, iż w rzeczywistości mieszkanki klasztoru były matkami niektórych z nich. Jedna z mniszek powiła dziecko tuż przed kontrolą. Wielu weneckich młodzieńców, w tym ojciec dziecka, uciekło wówczas z miasta, aby uniknąć oskarżeń.

Kolejne dochodzenie przeprowadzono w roku 1439, kiedy Clara sprawowała funkcję przeoryszy. Wyszło wówczas na jaw, iż jedna ze szlachetnie urodzonych zakonnic Valeria Valier właśnie urodziła swoje drugie dziecko, przy czym ojcostwo nie było do końca jasne, w grę wchodziło bowiem trzech kandydatów: służący w klasztorze, sprzedawca używanych ubrań bądź osobnik o nie do końca sprecyzowanej tożsamości. Valeria swoim postępowaniem nie tylko złamała śluby zakonne ale też jako szlachcianka zhańbiła swoje środowisko. Sama Clara również nie unikała romansów.

Klasztor wciąż przysparzał nowych problemów. W 1447 roku jedna z mniszek Lisetta de Buora pomogła swojemu kuzynowi uwieść nieletnią dziewczynę, a sama romansowała w sumie z sześcioma mężczyznami zanim odeszła z zakonu, by wieść życie kurtyzany.

W tej sytuacji cieszący się najgorszą sławą spośród wszystkich weneckich klasztorów Sant’ Angelo di Contorta został w roku 1474 zamknięty z rozkazu papieża. Nigdy nie znaleziono dowodów, iż zakonnice oferowały swoje usługi w celach zarobkowych. Wszystko wskazuje na to, że po prostu lubiły nawiązywać bliskie kontakty z weneckimi młodzieńcami, którzy skwapliwie z tego korzystali.

W średniowieczu zanotowano jeszcze kilka przypadków skandali z udziałem zakonnic, zarówno we Włoszech, jak i np. w Anglii gdzie żacy z Oksfordu twierdzili, że „znajdują u mniszek każdego rodzaju pocieszenie, jakie im się tylko zamarzy”, ale żaden z nich nie dorównywał swą skalą działalności sióstr z Wenecji.

Nawet dziś tak śmiałe postępowanie i lekceważenie wszelkich norm oraz zasad wzbudziłoby niewątpliwie co najmniej  ogromne zdumienie a u niektórych zapewne niesmak i potępienie. Tym bardziej obraz ten kłoci się z tym co o pełnym wyrzeczeń i bogobojnym życiu średniowiecznych ludzi słyszymy zazwyczaj od najmłodszych lat. Należy jednak pamiętać, iż trwająca pięćset lat epoka była czasem ciągłych zmian, niekończących się wojen i konfliktów w trakcie których upadały i powstawały imperia a nowe idee zastępowały stare pojęcia. Zaś wiek piętnasty niósł już w sobie zapowiedz zupełnie innej epoki.

Bycie kobietą w średniowiecznym świecie na pewno nie należało do zadań łatwych ze względu na ograniczenia, oczekiwania, uwarunkowania kulturowe oraz ówczesne stereotypy. Dlatego tym bardziej należy docenić Hildegardę z Bingen za jej niepospolitą wiedzę, zdolności oraz wszechstronność, czy Katarzynę ze Sienny, która nie ustawała w wysiłkach walcząc do końca o idee w które wierzyła. Natomiast jeśli chodzi o Clarę Sanuto, no cóż. Niewątpliwie prowadziła swój klasztor w sposób niekonwencjonalny. Ale nie sądzę, aby jej podwładne, które patrząc na ich postępowanie w większości zapewne zostały przeznaczone do życia zakonnego wbrew ich woli, ją potępiały. W tym niecodziennym przybytku miały szansę na choć namiastkę życia jakie było nieomal normą dla szlachetnie urodzonych w piętnastowiecznej Wenecji.

—-

 

Bibliografia:

  1. Prestwich, Ludzie Średniowiecza, Poznań 2015
  2. Flanagan, Hildergarda z Bingen, Żywot wizjonerki, Warszawa 2002
  3. A. Mongini, Rozwój kultu i ikonografii św. Katarzynay ze Sieny w Polsce, Lublin 2006
  4. Guide, The Boundaries of Eros, Nowy York 1985

[1]    M. Prestwich, Ludzie Średniowiecza, Poznań 2015

[2]    Ibidem.

[3]    S. Flanagan, Hildergarda z Bingen, Żywot wizjonerki, Warszawa 2002

[4]    M. A. Mongini, Rozwój kultu i ikonografii św. Katarzynay ze Sieny w Polsce, Lublin 2006

[5]    M. Prestwich, Ludzie Średniowiecza, Poznań 2015

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here