Powinienem dodać jeszcze, że był to: polski polityk, historyk, politolog, amerykanista i mecenas kultury, zwłaszcza „opery kameralnej”, teatru, muzyki klasycznej. Zwolennik jak najszerszego kontaktu polskiej sztuki (tradycyjnej i współczesnej) i artystów ze światem!
W tym miejscu, 13 stycznia, red. nacz. PD dr Paweł Rogaliński pożegnał Profesora jako jednego z naszych Super Autorów.
Ale chętnie zgodził się, abym i ja „w swojej rubryce pożegnań” dołożył kilka słów, tym bardziej, że jako były pracownik administracji kultury – mam kilka ważnych rzeczy do dopowiedzenia, o których mniej się mówiło, gdyż Profesora ceniliśmy przede wszystkim jako pisarza i znakomitego felietonistę o „Ameryce”. Dzięki swym licznym publikacjom oraz m.in. autorskiemu programowi w TVP „Anegdoty prezydenckie”, przybliżał nam meandry polityki amerykańskiej, jako że dobrze poznał ten kraj w czasie magisterskich i doktoranckich studiów.
Dlatego tak trudno zrozumieć dzisiejsze posunięcia aktualnych polityków USA, podważających dorobek i politykę swych poprzedników, jak również godzących w europejskie rozumienie praw człowieka, w bezpieczeństwo, w tym i w samą UE.
Ale, nie o polityce chcę pisać w tym „pożegnaniu”, a o zasługach Pana b. Marszałka „DLA KULTURY”.
Spotykaliśmy się często przy wszystkich ważniejszych imprezach kulturalnych w Warszawie (nie tylko w Warszawie), jak i swego czasu w Warszawskiej Operze Kameralnej podczas Mozartowskiego Festiwalu.
Nasze spotkania były zawsze okazją do poruszania (w tzw. kuluarach) spraw związanych z kulturą. Nigdy niczego nie obiecywał, ale czułem Jego „opiekę” poprzez skuteczną pomoc w rozwiązywaniu istotnych wówczas kwestii, o których mu w tych rozmowach wspominałem, jak m.in.: przyznania stałej siedziby, m.in. dla Warszawskiej Opery Kameralnej, rozbudowy „Zachęty”, budowy Teatru i Muzeum Narodowego, uzyskania Zamku Ujazdowskiego na Centrum Sztuki Współczesnej, kapitalnego remontu Domu Plastyka i Domu Literatury w Warszawie czy też szerszego kontaktu polskich artystów ze światem. Dotyczyły także wielu wystaw polskiej sztuki współczesnej, m.in. w Centrum Pompidou w Paryżu, Berlinie czy w moskiewskim „Maneżu”.
Profesor Longin Pastusiak był człowiekiem otwartym i w kontaktach międzyludzkich bardzo przyjacielskim, a w działaniach państwowych niezwykle skutecznym i wielce zasłużonym dla rozwoju kultury i jej upowszechniania.
Przypomnę też zaledwie kilka książek, które pozostawił po sobie, których wartość jest nie przecenienia: „Prezydenci Stanów Zjednoczonych” (1999), „Polacy z zaraniu Stanów Zjednoczonych” (1977), „Roosevelt a sprawa polska 1939-1945”, „Prezydenci amerykańscy wobec spraw polskich” (2003) i oczywiście polecam wszystkie opublikowane przez Niego artykuły w naszym Magazynie.
Żegnaj Profesorze, DOBRY CZŁOWIEKU, także dla kultury. Cześć Ci za to i chwała!










