Od najdawniejszych czasów różne religie, sekty, grupy wyznawców bądź indywidualni samozwańczy prorocy straszyli ludzkość wizją końca świata.
W 960 r. uczony Bernard z Turyngii wywołał wielki niepokój w Europie, kiedy poinformował, że według jego obliczeń świat będzie istniał tylko przez następne ok. 30 lat i zapowiedział koniec świata w roku 992. Na szczęście dla niego, jego koniec nastąpił wcześniej aniżeli zapowiedziany koniec świata.
Nostradamusowi, urodzonemu w 1503 r. w Saint-Remy-de-Provence we Francji, przypisuje się różne przepowiednie, włącznie z II wojną światową. Głosił on pogląd, że nieunikniona jest w przyszłości wielka wojna w wyniku której nastąpi koniec świata. Z przepowiedni Nostradamusa wynika, że na przełomie tysiącleci ludzkość może przeżyć cały szereg kataklizmów o niespotykanym nasileniu. I tak na przykład w dziele Nostradamusa znajduje się proroctwo, które przewiduje klęskę głodu o światowym zasięgu. „Wielki głód, którego zbliżanie się czuje będzie się często powtarzał, aż stanie się powszechny. Tak wielki będzie i tak długo będzie trwał, że będą jeść korzenie i odrywać dzieci od piersi”.
Z wielu przepowiedni Nostradamusa wydaje się wynikać, że w najbliższych latach ludzkość czekają tragiczne doświadczenia. Pisał on do swojego syna Cezara: „Ogarniający cały świat wielki pożar przyniesie tak wiele katastrof i przewrotów, że prawie cała ziemia zostanie pokryta przez wodę”. Ponadto ostrzegał, że wcześniej: „Deszcze będą tak skąpe i tak wielkie będzie bogactwo ognia, że ogniste postaci będą spadać z nieba tak, że nikt nie będzie mógł ujść zagładzie..”
Nostradamus wierzył, że świat będzie istniał tylko przez 7 tys. lat. Po szczegółowych obliczeniach doszedł do wniosku, że koniec świata nastąpi w roku 3797 po Chrystusie. Nostradamus kilkakrotnie weryfikował później daty końca świata. Jeną z nich był siódmy miesiąc roku 1999.
Na początku lat trzydziestych ubiegłego stulecia amerykański farmer William Miller (1782-1849) rozpowszechnił wieść, jakoby koniec świata miał nastąpić w okresie od 21 marca 1843 r. do 21 marca 1844 r. Wieść taka, o niecodziennym przecież charakterze rozeszła się dość szybko. Miller szeroko rozpowszechniał swoje proroctwo przy pomocy plakatów i ulotek.
Wielu ludzi sprzedało swoją ziemię i dobytek, ubrało się w długie, białe szaty i na szczytach wzgórz cierpliwie oczekiwało Dnia Ostatecznego. Ktoś zarobił na tym grube miliony, jako że ludzie, którzy uwierzyli w niechybny koniec świata sprzedawali swój dobytek niemalże za bezcen.
Miller oceniał liczbę swych zwolenników na 50-100 tys. Kiedy minęły apokaliptyczne daty i nic katastroficznego się wydarzyło wśród jego zwolenników, zwanych Millerites zapanowało powszechne rozczarowanie. Rozpadli się oni na różne grupki adwentystów.
Jeden z członków sekty Millera – niejaki Charles Taze Russell (1852-1916), pochodzący z bogatej rodziny – przeznaczył swój majątek na przekonywanie ludzi, że koniec świata nastąpi nieuchronnie w roku 1914. Jak wiadomo wybuchła wtedy I wojna światowa, która jednak nie doprowadziła do zagłady ludzkości. Russell w tej sytuacji przesunął katastroficzną datę na rok 1918. Nie doczekał jednak owego roku, bowiem sam zszedł z tego świata 2 lata wcześniej. Przedtem głosił pogląd, że Chrystus zstąpi na ziemię w 1874 r. Po końcu świata w 1914 r. miał pojawić się nowy świat, wszyscy ludzie mieli zmartwychwstać, a na Ziemi miało zapanować królestwo Chrystusowe.
Inny amerykański prorok – Joseph Franklin Rutherford (1869-1942), jeden ze zwolenników Russella – wyznaczył datę końca świata naszego globu na rok 1920, a następnie na 1925. W 1925 r. jego sekta zmieniła nazwę na Świadkowie Jehowy i głosiła hasło: „Miliony ludzi dziś żyjących nigdy nie umrą”.
Przekonanie o nieuchronności końca świata głoszone jest współcześnie nie tylko przez religię, ale także różne sekty, sezonowych proroków, wizjonerów, ludzi nawiedzonych, którym objawia się Matka Boska oraz przez futurologów, pisarzy i uczonych.
Jeden z amerykańskich interpretatorów Biblii, Hal Lindsey upatruje zagrożenia dla świata w komunizmie i islamskim fundamentalizmie. Jego zdaniem zarówno komunizm jak i islamski fundamentalizm zmierzają do zniszczenia kultury judeo-chrześcijańskiej i cywilizacji zachodniej. Komunizmowi i islamowi Lindsey przypisuje rolę biblijnego Gog – narodu wrogiego Bogu i Kościołowi, który ma zniszczyć Izrael. Ten konflikt ma doprowadzić do ostatecznej, rozstrzygającej o przyszłości świata walki. Po rozpadzie Związku Radzieckiego Lindsey – nie wycofuje się z tezy, że Rosja zagraża przyszłości świata – więcej uwagi poświęca islamskiemu fundamentalizmowi, który – jego zdaniem – stanowi „największe dziś zagrożenie dla wolności i pokoju”. W cytowanej książce Lindsey rozwija tezę, że islamski fundamentalizm jest siłą bardziej wybuchową niż totalitaryzm, marksizm-leninizm czy nazizm i przewiduje, że kraje islamskie zdobędą broń nuklearną, chemiczną i biologiczną. Kazachstan przedstawia on jako kraj posiadający największy potencjał atomowy. Przewiduje, że w przyszłości kraje islamskie połączą swoje siły w świętej wojnie przeciwko Izraelowi i zachodniej cywilizacji. Przepowiada także, że Rosja sprzymierzy się z krajami muzułmańskimi w ostatecznej wojnie z Zachodem. Pretekstem do wybuchu tego kataklizmu będzie spór o Jerozolimę.
Longin Pastusiak
Autor jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, b. posłem na Sejm (1993-2001) i b. marszałkiem Senatu (2001-2005).











