Czerniowieckie wiersze Celana

2

Zamieszczone tu trzy wiersze dają wgląd w najwcześniejszą fazę poezji Celana, kiedy podczas wojny zaczął swoje wiersze zapisywać, a w 1944 roku utrwalił je w maszynopisowym zbiorku Piasek z urn. Nie wykrystalizowała się wtedy jeszcze jego poetyka skondensowanych znaczeń, balansujących na granicy zrozumiałości, ale zawsze precyzyjnie obmyślonych, pełnych ukrytych lub jawnych aluzji do utworów literackich, wydarzeń historycznych i osobistych, także odbywanych lektur z różnych dziedzin wiedzy. Bliskie mu były motywy martyrologiczne i tradycje lewicowe: powstanie robotników wiedeńskich w 1934 roku, hiszpańska wojna domowa, wspomnienie bestialskiej egzekucji Róży Ruksemburg i Karola Liebknechta, uliczne manifestacje paryskiej młodzieży. Z niemieckojęzycznych poetów cenił zwłaszcza Rilkego, Trakla i Benna – spośród których tylko ostatni był NIemcem; sam dołączył do nich jako czwarta wielkość, wielokrotnie opisywany i komentowany we wszystkich językach świata.

Wiersz W pobliżu grobów powstał w Czerniowcach, oznaczony dopiskiem: „po powrocie z Kijowa”. Celan odbył do stolicy Ukrainy dwudniową podróż służbową jako pielęgniarz pacjentów czerniowieckiej kliniki psychiatrycznej. Pisał 1 lipca 1944 do przyjaciela: „Moi rodzice zostali rozstrzelani przez Niemców. W Krasnopolce nad Bugiem”. I w liście z 30 czerwca 1961: „Wiersz ten napisałem, Rolf, w Czerniowcach, po powrocie z podróży do Kijowa. Przejeżdżałem w pobliżu miejsc – tylko w pobliżu – gdzie zginęli moi rodzice. Obóz był w Michajłowce. Potem moja matka i mój ojciec zostali przeniesieni do Hajsyna”. Te elegijne dystychy do dziś płaczą niewygasłym bólem. Jest to jedyny wiersz, w którym użyty został przymiotnik „niemiecki”. Celan wyrósł w mówiącym klasyczną niemczyzną i odznaczającym się wysoką kulturą środowisku czerniowieckich Żydów, i trudno mu było pisać wiersze w innym języku (próbował po francusku, był jeszcze przed wojną zaprzyjaźniony z paryskimi surrealistami), choć był to dla niego też język hitlerowskich wrzasków i komend. Wypracował sobie własny idiom językowy, zdecydowanie różny od tego, który objawił się w poezji niemieckiej XX wieku.

Polska recepcja Celana zaczęła się wcześnie, od wydanego w 1973 roku przez PIW, trzy lata po jego samobójczej śmierci w Sekwanie, tomiku Wiersze w przekładach Feliksa Przybylaka. Potem przybyło paru tłumaczy i powiększała się liczba utworów dostępnych po polsku. Ponowną próbę spolszczenia podjąłem jako uzupełnienie i zarazem zamknięcie mojej kolekcji niemieckiej poezji klasycznej. Publikowane obecnie dzięki życzliwości „Przeglądu Dziennikarskiego” wiersze przełożyłem już po wydaniu Wierszy wybranych.

Andrzej Lam

 

 

Paul Celan

W POBLIŻU GROBÓW

Czy woda Bugu pamięta wciąż jeszcze,
Ach matko, tę falę, co niosła ci mękę?

Czy pole z młynem wspomina to jeszcze,
Jak bardzo cierpiało twe serce anielskie?

Czy żadna już łąka, czy żadna osika
Ci troski nie ujmie, pociechy nie przyda?

I Bóg czy nigdy z swą różdżką kwitnącą
Ze wzgórza nie zejdzie w godzinę samotną?

I matko, jak w domu, jak kiedyś, czy zniesiesz,
Te ciche, niemieckie, te rymy bolesne?

 

 

STRZAŁA ARTEMIDY

Spiżowo wkracza czas w ostatni wiek.
Zostajesz srebrny tu tylko ty sam.
O chmurę wadzisz się jak dziki zwierz.
Wieczorem skarga, purpurowa ćma.

Nie, że twe serce nie doznało klęski
I że nie rozkazywał twemu oku mrok . . .
Lecz od księżyca idzie ślad twej ręki.
I jeszcze ciągle promień tryska z wód.

Jak miałby ten, kto nad niebieskim żwirem
z nimfami się obracał w lekkim tańcu,
nieświadom być, że strzała Artemidy
po lesie błądzi i sięgnie go w końcu?

Czerniowce, 1944

 

U OSTATNIEJ BRAMY

Jesień w sercu Boga rozpostarłem,
Wraz z jego okiem zapłakałem tak . . .
Jak twoje usta, grzeszne, noc wstawała.
U głów, zmroczonych, kamieniał ci świat.

Czy przyjdą tutaj ze swymi dzbanami?
Jak rozsypane liście, tak wino rozlane.
Obejdziesz się bez nieba z ptasimi kluczami?
Niech kamień będzie chmurą, ja żurawiem.

Czerniowce, 1944

 

Spolszczył Andrzej Lam

2 KOMENTARZE

  1. „W pobliżu grobów” – pięć dystychów, z których każdy kończy się pytaniem – dla czytelnika oczywiście bez odpowiedzi. Dla autora były to pytania retoryczne. On zwraca się do swojej matki w każdym segmencie utworu.
    Koło młyńskie symbolizuje ciężar cierpień narodu wybranego. Autor przemilcza imię sprawców tych cierpień. Natura z kolei w swej materii nie redukuje skutków katastrof politycznych. Również Bóg nie zejsdzie, aby zmniejszyć samotność ludzi.
    Tłumaczenie jest bardzo udane – zachowuje kontrastywnie statyczność (bez synkopowania) wobec dynamiki opisanych tragedii.

    „Strzała Artemidy” – rozprawa poetycka o nieuchronności losu. Strzała Artemidy, czyli śmierć, czyha głównie nocą w lesie. Dosięga również tych, którzy zapomnieli o znanym finale życia podczas swych orgii oraz bachanalii. Tłumacz udanie zastosował „niemal-rymy”, co dodaje lekkości aspektom wymowy literackiej.

    „U ostatniej bramy” – to doskonale zawoalowany erotyk, niosący obrazy jesiennej miłości. Autor konsekwentnie trzyma się sekwencji-symboli: kochanek rozstanie się z kochanką, tak jak ptaki przenoszą się w inne tereny. Tu czuć celowe przerywanie obrazów, zrywanie ciągów myślowych. Jesteśmy świadkami zgrzytów i przerw, tak jak dziwią przerwy między literami w podpisie Celana! Symbole poetyckie autora mogą ulec wielorakim interpretacjom.

    Napisałem to, co wyżej, jako że w roku 2008 byłem w Czerniowcach. Jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie, niby tkwiące w tym samym miejscu topograficznym, lecz przenoszone administracyjnie. Czerniowce była austriackie, rumuńskie, radzieckie i teraz są ukraińskie.
    To miasto to kosmos intelektu, kultywowanego głównie przez artystów żydowskich.
    Sam recytowałem wiersze Celana przed jego domem rodzinnym oraz wiersze Rose Auslaender przed jej domem rodzinnym. Rose A. była 19 lat starsza od Paula C.
    Potem poszedłem kilkaset metrów nad brzeg Prutu i sam pisałem wiersze, korzystając z fascynującej aury czerniowieckiego świata. Nie całkiem został stratowany przez historię.

    Tłumaczowi składam podziękowania za przypomnienie piękna Czerniowiec, swoją choćby architekturą przewyższające Wiedeń czy Budapeszt. Tym osobom, które nie dowierzają moim zachwytom, zapraszam do sprawdzenia mojej subiektywnej wiarygodności!
    Wiesław PIECHOCKI, Wiedeń, grudzień 2022

  2. Byłem w Czerniowcach, tam wszystko wygląda tak, jak opisał Wiesław Piechocki w poezjorodnym wspomnieniu. Też nie mogłem wyjść ze zdumienia i ciagle mam ten obraz w oczach, a niezwykła architektura objawia mi się w snach schulzowską kreatywnością, za każdym razem inną.
    Pozdrawiam!
    Andrzej Lam, osiedle Groty, teraz całe w śniegu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj