Rozmowa z Panem Sebastianem Golachem, 27-letnim właścicielem salonu optycznego w Warszawie.
Karol Czejarek (Karol): – Nie planowałem tej rozmowy, ale sprawił to zupełny przypadek.
Kilka tygodni temu zaimponował mi pewien MŁODY CZŁOWIEK (zaledwie 27-letni) swoją fachowością, kompetencją i rozmachem, z jakim podjął się zrobić mojej żonie nowe okulary (w przeddzień obie pary uległy całkowitemu zniszczeniu). Trafiła do zupełnie nieznanego jej wcześniej małego salonu optycznego, prosząc o jak najszybszą pomoc. Pan Sebastian najpierw zbadał jej wzrok, a następnie dobierając szkła i pomagając w wyborze, nota bene – bardzo pięknej oprawki, wykonał tę usługę bardzo profesjonalnie, na końcu udzielając różnego rodzaju rabatów.
Stąd powstał pomysł dzisiejszej rozmowy.
Panie Sebastianie (jeśli tak mogę się do Pana zwracać); – proszę powiedzieć naszym Czytelnikom, czy to, co widzę w Pańskim Salonie i obserwując fachową obsługę Klienta – jest już dla Pana sukcesem, czy wciąż jeszcze znajduje się Pan „w drodze” do jego osiągnięcia?
Czy może jest jeszcze coś, co dziś hamuje przedsiębiorczość młodych i energicznych ludzi? A w związku z tym, co trzeba ewentualnie zmienić w przepisach, by takim osobom jak Pan zapewnić warunki osiągnięcia pełnego rozwoju?
Ale zacznijmy od pytania podstawowego: jak został Pan optykiem?
Sebastian Golach (Sebastian): – Na początku podziękuję za zaproszenie mnie do tej rozmowy. Szczerze powiedziawszy, propozycja ta bardzo mnie zaskoczyła. Kompletnie nie spodziewałem się, że swoją pracą oraz podejściem do Klienta, kiedykolwiek zostanę aż tak bardzo wyróżniony, jak uczynił to Pan oraz Pańska żona. Jest mi z tego powodu niezmiernie miło.
Karol: – Panie Sebastianie, ale wracajmy do meritum sprawy.
Sebastian: – Zatem odnosząc się do Pańskich pytań, odpowiem najpierw na pytanie podstawowe.
Karol: – Proszę.
Sebastian: – W moim przypadku wykonywanie zawodu optyka nie wynika z tradycji rodzinnych, gdyż w mojej rodzinie nikt wcześniej takiego zawodu nie wykonywał. Fakt, że jestem optykiem – to czysty zbieg okoliczności. Po ukończeniu liceum w 2015 r., podjąłem decyzję o rozpoczęciu studiów prawniczych. Wydawało mi się wówczas, że jest to najlepszy i trafny wybór. Życie jednak bardzo szybko zweryfikowało mój pogląd. Kierunek ten, z wielu powodów, okazał się dla mnie totalnie nietrafionym wyborem. Z tego też względu, po pierwszym semestrze drugiego roku, podjąłem decyzję o rezygnacji ze studiów prawniczych.
Karol: – I co?
Sebastian: – Stałem się wówczas osobą bezrobotną. Na możliwość rozpoczęcia kolejnych studiów musiałem czekać ponad pół roku i dlatego zacząłem szukać pracy. Ten właśnie moment był kluczowy z punktu widzenia moich dalszych losów zawodowych.
Karol: – Co to znaczy, że był „kluczowy”?
Sebastian: – Całe moje dotychczasowe życie i droga kształcenia zmieniły się za sprawą mojego taty, który pracował wówczas – i czyni to do dnia dzisiejszego – jako wewnętrzny kurier w jednej z firm zajmującej się produkcją szkieł korekcyjnych. Zasugerował, że skoro szukam pracy, to mógłbym mu pomagać w dostarczaniu szkieł do salonów optycznych…
Karol: – Dzięki temu poznał Pan pracę optyków oraz funkcjonowanie salonów optycznych, tak?
Sebastian: – Tak, ma Pan rację. Tata uważał zawód optyka za bardzo ciekawy i uznał, że również i mnie się spodoba. Ja na tę propozycję przystałem i właśnie w taki nieoczekiwany sposób rozpoczęła się moja przygoda z optyką.
Przez kilka tygodni obserwowałem pracę optyków, poznając kolejno tajniki tego zawodu. Poczułem, że jest to coś, co chciałbym robić w swoim życiu. Rozmawiając z optykami dowiedziałem się, jaka jest najlepsza droga kształcenia w tym zawodzie. Po tych rozmowach podjąłem decyzję o zapisaniu się do Policealnej Szkoły Optycznej, mieszczącej się przy ul. Siennickiej w Warszawie.
Karol: – Kiedy to było?
Sebastian: – Naukę w tej szkole rozpocząłem w 2017 r., a ukończyłem w 2019., zdając w Warszawie egzamin państwowy z wykonywania i naprawy pomocy wzrokowych. Po zdanym egzaminie doszedłem do wniosku, że dobrze byłoby zdobyć nie tylko wiedzę teoretyczną, lecz także praktyczną. Dlatego też podjąłem pracę w prywatnym salonie optycznym. Zdobyłem w nim duże doświadczenie w obsłudze klienta oraz wiedzę dotyczącą działalności i prowadzenia salonu optycznego.
Karol: – I co było dalej?
Sebastian: – Podjąłem decyzję o dalszym podnoszeniu swoich zawodowych kwalifikacji. Dlatego też zapisałem się na organizowany przez „moją” szkołę półroczny kurs przygotowujący do egzaminu państwowego z montażu i naprawy elementów i układów optycznych. Zdałem go w styczniu 2020 r. w Krakowie, uzyskując w ten sposób tytuł „technik optyk”. Dodatkowo ukończyłem kursy refrakcji zorganizowane przez Warszawski Cech Optyków, we współpracy z Krajową Rzemieślniczą Izbą Optyczną. Po przepracowaniu kilku lat we wcześniej wspomnianym salonie optycznym, dokonałem swego rodzaju autooceny zdobytej fachowej wiedzy i posiadanych umiejętności z zakresu optyki. Wtedy doszedłem do wniosku, że jestem gotów do podjęcia wyzwania, jakim jest prowadzenie własnego biznesu. Dlatego też w czerwcu 2022 r. zakończyłem pracę, a już dwa miesiące później otworzyłem salon optyczny, spełniając swoje zawodowe i życiowe marzenie.
Karol: – Gratuluję, gratuluję! I tak Pana marzenie przekuło się w sukces, a my (żona i ja) – co prawda przez przypadek – zwróciliśmy uwagę na Pański niewielki, ale piękny i nowoczesny salon.
Sebastian: – Bardzo dziękuję za gratulacje. Mnie również jest miło usłyszeć, że mój salon (choć niewielki) jest piękny i nowoczesny. W jego przygotowanie włożyłem mnóstwo czasu, pracy i serca, wierząc, że stworzę w nim wyjątkowy klimat; z jednej strony rodzinny, a z drugiej – dający gwarancję profesjonalizmu.
Karol: – Za ten Pański upór, składamy Panu ponowne gratulacje, tym bardziej, iż bardzo dużo młodych ludzi osiągnąwszy taki sukces, nie uczy się dalej…
Sebastian: – Jeszcze raz dziękuję. Nie ukrywam, iż jestem bardzo zadowolony z tego, że zawodowo jestem tu, gdzie jestem. Nie spocząłem jednak na laurach, gdyż na początku 2023 r. zdałem egzamin organizowany przez Krajową Rzemieślniczą Izbę Optyczną i uzyskałem tytuł mistrza w zawodzie „optyk okularowy”. Pomyślne zdanie egzaminu i zdobycie tego tytułu było wówczas ukoronowaniem mojej dotychczasowej nauki i pracy w tym zawodzie.
Gdy wspominam ten niezwykle ważny dla mnie okres, mam przed oczyma Osobę, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że dokonałem właściwego wyboru. Jest Nią, nieżyjąca już, Pani Teresa Piotrowska – ówczesna Dyrektorka Policealnej Szkoły Optycznej, którą ukończyłem. Była znakomitym fachowcem i pedagogiem, osobą bardzo zaangażowaną, poświęcającą z wielkim oddaniem swój wolny czas na przekazywanie posiadanej wiedzy z zakresu optyki okularowej. Nie zapominam również o optykach, z którymi prowadziłem długie rozmowy na temat wyboru najlepszej drogi kształcenia w zawodzie i którzy uczyli mnie praktycznej strony tego zawodu. To byli prawdziwi pasjonaci, wierzący we mnie i pomagający mi zrealizować marzenie o własnym salonie optycznym.
To, co osiągnąłem do tej pory, uważam za swój największy sukces, a potwierdzeniem tego są twarze zadowolonych klientów, dziękujących za fachową pomoc w doborze okularów oraz polecających mnie i mój salon swojej rodzinie, przyjaciołom, a także znajomym.
Takie gesty i miłe słowa bardzo motywują mnie do dalszego zawodowego rozwoju oraz do rozwoju mojej firmy. Wciąż wyznaczam sobie nowe cele i staram się je osiągać, więc można powiedzieć, że z każdym kolejnym zrealizowanym postanowieniem pokonuję kolejny stopień optycznego wtajemniczenia.
Karol: – I tak, Panie Sebastianie, powinno być!!!
Sebastian: – Zgadzam się z Panem, jednakże nie zawsze tak jest. W życiu bowiem trzeba mieć jeszcze trochę szczęścia, aby w okresie planowania swojej zawodowej przyszłości, spotkać na swej drodze właściwe osoby: zaangażowane, życzliwe i pomocne w podejmowaniu ważnych, życiowych decyzji. Mogę stwierdzić, iż w tej materii jestem szczęściarzem. Młodym osobom nie jest łatwo. Zazwyczaj z trudem przychodzi im zdeklarowanie się, co chcą robić w przyszłości. Zła decyzja może skutkować szybkim wypaleniem zawodowym, a przede wszystkim brakiem chęci do dalszego rozwoju. Również z trudem przychodzi im podjęcie decyzji o rozpoczęciu własnej działalności gospodarczej. Nie sprzyja temu niestabilna sytuacja gospodarcza kraju, a to poważny hamulec każdego rozwoju. Dlatego znaczna część ludzi boi się ryzyka w Polsce i po prostu woli wyjechać za granicę, aby mieć większe poczucie bezpieczeństwa podczas inwestowania swoich pieniędzy we własny biznes, jego prowadzenie i rozwój.
W Polsce, mimo zmian na lepsze pod względem uproszczenia procedur czy też zmniejszenia w pewnym zakresie biurokracji, nadal niestety duża część przepisów prawa jest niejasna, nieczytelna, pisana… na kolanie, a co gorsze – często w bardzo krótkim odstępie czasu zmieniana.
Kolokwialnie mówiąc, w gąszczu przepisów i kolejnych ich nowelizacji, łatwo można się pogubić. Dużo młodych ludzi zwyczajnie nie wie, jak założyć i jak prowadzić swój biznes, co jest do tego potrzebne, na co zwrócić uwagę, czego się wystrzegać oraz jak interpretować niejasne przepisy…
Karol: – Zatem, jakie zmiany według Pana należałoby wprowadzić na początku?
Sebastian: – Uważam, że na początku należałoby wprowadzić zmiany w szkolnictwie. To ono powinno kłaść większy nacisk na edukację młodzieży, szczególnie w zakresie przedsiębiorczości, aby młodzi ludzie wiedzieli jak rozpocząć działalność gospodarczą oraz z czym wiąże się jej prowadzenie.
Karol: – To bardzo ważne i dobrze, że Pan o tym mówi. Mimo wszystko Panu się to udało.
Sebastian: – Tak jak już wcześniej wspomniałem miałem to szczęście, że przed założeniem firmy znalazłem zatrudnienie w prywatnym salonie optycznym. Pomogło mi to zapoznać się z mechanizmami niezbędnymi do prowadzenia własnej działalności, i to „od kuchni”. Jednak wielu młodych ludzi nie ma takiej możliwości.
Karol: – Jakie Pan jeszcze dostrzega elementy utrudniające podjęcie decyzji o założeniu swojej firmy?
Sebastian: – Poważnym hamulcem rozwoju przedsiębiorczości, a co za tym idzie – elementem utrudniającym podjęcie decyzji o założeniu firmy, są obciążenia, jakie państwo nakłada na osoby prowadzące działalność gospodarczą. W niektórych przypadkach obciążenia te są tak znaczne, że powodują wręcz nieopłacalność prowadzenia tejże działalności.
Karol: – Panie Sebastianie, co Pan ma dokładnie na myśli?
Sebastian: – Mówiąc o obciążeniach, mam na myśli na przykład szalejące ceny prądu oraz wysoką inflację, która w istotny sposób wpływa choćby na wysokość opłat za najem lokali użytkowych. Moim zdaniem – duży wpływ na rozwój biznesu w Polsce miał również COVID – epidemia, która spadła na nas jak „grom z jasnego nieba”. Ludzie doszli do wniosku, że taka niespodziewana sytuacja może mieć w bardzo krótkim czasie negatywny czy wręcz destrukcyjny wpływ na prowadzoną przez nich działalność. Zaczęli się bać, że sytuacja skutkująca zamknięciem sklepów i usług może się powtórzyć i dlatego nie chcą wykonywać pracy na własny rachunek, a potem martwić się długami, które będzie generować zamknięta firma. Reasumując, jest jeszcze wiele elementów, które mają wpływ na rozwój przedsiębiorczości i którymi kierują się młodzi ludzie przy podejmowaniu decyzji o prowadzeniu własnej firmy.
Karol: – Czyli co powinni zrobić, żeby uniknąć takich sytuacji?
Sebastian: – Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno przed rozpoczęciem działalności gospodarczej powinni skupić się na sprawach, na które mają wpływ. Mam na myśli choćby zapoznanie się z przepisami regulującymi ich biznes. Niestety, nie na wszystko można się przygotować. Są bowiem pewne sytuacje i wydarzenia, na które nikt z nas nie ma żadnego wpływu. Dotyczy to między innymi wspomnianej wcześniej pandemii czy też wojny w Ukrainie. Mówiąc o działalności gospodarczej należy mieć na względzie fakt, że niektóre elementy mające wpływ na rozwój przedsiębiorczości można zmienić, dostosować, poprawić, albo wręcz opracować od nowa. Mam na myśli głównie przepisy prawa regulujące szeroko pojęte sprawy gospodarcze. A ponieważ leży to w gestii państwa, to i obawy młodych ludzi, podejmujących decyzję o założeniu własnej firmy, powinny być rozwiane właśnie przez państwo.
Karol: – Dlaczego państwo?
Sebastian: – Przecież nie wszystko leży w rękach samych przedsiębiorców. Są takie sprawy, na które wpływ ma wyłącznie państwo. Z tego też względu przedsiębiorczość powinna być sprawą niezwykle ważną. Młodzi ludzie powinni mieć pewność, że mogą liczyć na swoje państwo, udzieli im pomocy w sytuacjach kryzysowych.
Karol: – Uważa Pan, że to jest realne?
Sebastian: – Uważam, że jest to jak najbardziej możliwe, pod warunkiem, że państwo będzie poważnie myśleć o przedsiębiorczości jako o sile napędowej rozwoju gospodarczego.
Karol: – A co obecnie sądzi Pana Ojciec? Chyba jest dumny z Pana dotychczasowych osiągnięć? Czy w pewnym sensie „czuwa” nad działalnością i rozwojem Pańskiej firmy?
Sebastian: – Moi rodzice mocno trzymają za mnie kciuki i są ze mnie bardzo dumni. Motywują mnie do dalszej pracy. Niestety, w niektórych sprawach nie są w stanie mi pomóc z uwagi na fakt, że nie są optykami. Jednakże zawsze służą mi radą w kwestii rozwoju firmy, dając ciekawe pomysły na jej promowanie.
Karol: – Panie Sebastianie, zapytam jeszcze o plany, w tym nie tylko zawodowe?…
Sebastian: – Obecnie priorytetem w życiu prywatnym jest przeprowadzka wraz z moją Dziewczyną do mieszkania, które obecnie remontujemy. Jest to sprawa na której aktualnie skupiam się najbardziej poza pracą.
Karol (z żoną): – Dziękujemy Panu za tę rozmowę!
Sebastian: – Przede wszystkim to ja Państwu za nią dziękuję!











