Bundesliga: Jedenastka polskich piłkarzy w Bundeslidze.

0

Aż jedenastu polskich piłkarzy gra w niemieckich klubach, który z nich ma szanse na wyjście w podstawowym składzie?

W Bundeslidze w nowym sezonie 2015/2016, ma szanse aż jedenastu polskich piłkarzy zagrać na boiskach niemieckich.

Robert Lewandowski – zawodnik Bayernu Monachium, jest podstawowym graczem Bawarskiego klubu. O pozycję w podstawowym składzie nie musi się martwić. Jak typują eksperci Lewandowski w tym sezonie ma szanse zdobyć „Koronę strzelców”, ale o ten tytuł powalczą również inni jego klubowi koledzy m.in. Thomas Müller czy Arjen Robben, oni tak łatwo na pewno nie odpuszczą.

W minionym sezonie Lewandowski zdobył 17 bramek, szybko zaaklimatyzował się w nowym klubie i również szybko przyzwyczaił się do stylu gry Bayernu. Dobra gra w nowym sezonie Roberta, na pewno przełoży się na postawę w reprezentacji Polski.

Obok zdolnego Lewandowskiego stoi równie utalentowany Eugen Polański z TSG 1899 Hoffenheim. To zawodnik, który miejsce w składzie swojego klubu ma zapewnione. W klubie miejsce jest, natomiast w reprezentacji Polski, jak sam kiedyś przyznał powołania od trenera Adama Nawałki nie przyjmie.

Eugen Polański posiada bardzo dobrą technikę i celne podawanie piłki. W minionym sezonie miał ich aż 925 – dobrze trafionych podań. To więcej od Roberta Lewandowskiego (541 celne podania).

Kolejnym zawodnikiem, który o miejsce w pierwszej jedenastce nie musi się martwić jest nowy piłkarz VfB Stuttgart – bramkarz Przemysław Tytoń.

Tytoń do VfB Stuttgart trafił z hiszpańskiego Elche (za 1 mln. Euro), gdzie radził sobie bardzo dobrze, gorzej jednak z klubem, którego sytuacja finansowa doprowadziła do spadku zespołu z Primera Division.

Wychowanek Hetmana Zamość, zdecydował, że będzie od nowego sezonu grać w niemieckim Stuttgarcie. O miejsce w składzie miał rywalizować z Australijczykiem bramkarzem Mitchellem Langerakiem, sprowadzonym z Borussii Dortmund, ale dostał kontuzji i jak potwierdza trener – do zdrowia tak szybko nie wróci. Na jego miejsce automatycznie wskoczył Tytoń. Jak twierdzą eksperci i tak wygrałby tą rywalizację, bo jest zdecydowaniem lepszym piłkarzem.

Na początku może mieć problem z komunikacją, bo nie zna języka niemieckiego, (w przeciwieństwie do Mitchella, który w Niemczech gra od kilku lat). Tytoń na pewno będzie się starł szybko nauczyć języka i odnaleźć się w nowym kubie. Jeśli chodzi o reprezentacje Polski, to nie ma zbyt dłuższych szans na powołanie chyba, że z gry wypadnie, któryś z naszych kluczowych graczy – Łukasz Fabiański, Artur Boruc czy Wojciech Szczęsny.

Paweł Olkowski i Sławomir Peszko – reprezentanci 1. FC Köln, nie będą mieli łatwego orzecha do zgryzienia. Patrząc na miniony sezon Olkowski, dobrze rozpoczął ubiegły sezon, ale później obniżył formę. Oczywiście nie możemy patrzeć, co było prawie rok temu, ale z nadzieją, że ten sezon dla Olkowskiego nie będzie stracony. Jeśli od początku zagra dobrze i utrzyma dobra formę, powinien wychodzić w pierwszym składzie. Klub na niego stawia i bardzo liczy. Dobrą wróżbą jest choćby fakt, że klub sprzedał Miśo Brećko do Norymbergi, to już powinien być jasny sygnał dla Olkowskiego, że Köln dał mu kredyt zaufania.

Jego klubowy kolega Sławomir Peszko, również będzie mocno walczył o miejsce w pierwszym składzie. Motywacja jest ogromna, aby m.in. nie stracił miejsca w reprezentacji Polski. Walka o miejsce w kadrze Polski, ale i w drużynie FC Köln, aby klub przedłużył z nim kontrakt.

Jak mówią o Peszce eksperci, jest to piłkarz wichura, tacy są najbardziej cenni, bo na boisku robią największe zamieszanie.

Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski – z Borussii Dortmund, po raz pierwszy od dobrych kliku lat nie mają zapewnionego miejsca w pierwszym składzie. Drużynę z Dortmundu prowadzi teraz nowy trener Thomas Tuchel – (przyszedł z 1. FSV Mainz), który objął to stanowisko po Jürgenie Kloppie. Nowy trener, wcale nie oznacza problemów dla Piszczka i Błaszczykowskiego, ale jednak muszą o to miejsce w składzie powalczyć.

Kuba ma trochę trudniej, gdyż miał długa przerwę w grze, spowodowaną leczeniem kontuzji, a gdy wrócił do gry, trener Klopp sadzał go często na ławce. Musi od początku udowodnić nowemu trenerowi, że warto na niego stawiać.

Trochę lepiej przedstawia się sytuacja u Piszczka, który rzadko miewa kontuzję, a po za tym na jego pozycję (obrońca), jest w klubie mała konkurencja.

Artur Sobiech – zawodnik Hannoveru 96, również ostatnio borykał się z kontuzjami. Ale władze klubowe są przekonani, że jeśli całkowicie dojdzie do siebie zdrowotnie – miejsce w składzie będzie na niego czekało. Talentu i spokoju Sobiechowie na pewno nie brakuje. Jeśli jednak zawiedzie, będzie musiał sobie poszukać nowego klubu.

Sebastian Boenisch – który na co dzień reprezentuje barwy Bayeru Leverkusen, ma trudną sytuację w klubie. O miejsce w składzie musi mocno powalczyć. Boenisch dysponuje sporym potencjałem, był kiedyś jednym z lepszych obrońców w Bundeslidze. Teraz musi na nowo przekonać sztab szkoleniowy, aby na nowo mu zaufali i pozwolili wyjść w podstawowym składzie. Musi jednak pokonać Brazylijczyka Wendella…

Najtrudniej ze wszystkich jedenastu polskich piłkarzy grających w Bundeslidze, ma Ludovic Obraniak – z Werderu Brema, którego całkowicie skreślono ze składu drużyny. Wrócił z wypożyczenia z Rizesoiru, został jednak odstawiony do rezerw…

Na debiut w Bundeslidze czeka dziewiętnastoletni Oskar Zawada, sprowadzony z DKS Dobre Miasto, który rozpoczął swoją przygodę w VFL Wolfsburg. Do tej pory grał w sparingach, dobrze się spisywał, więc powinien dostać szanse w podstawowym składzie, ale na razie pozostanie rezerwowym.

Tak pokrótce przedstawia się sytuacja polskich piłkarzy w niemieckiej Bundeslidze, zastanawia tylko fakt, dlaczego tylu świetnych polskich piłkarzy potrafi wzmacniać niemieckie kluby, a tak mało polskich zawodników reprezentuje te światowe klubie m.in. w lidze angielskiej i lidze hiszpańskiej…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here