Arcymistrz szachowy Akiba Rubinstein – triumfy i porażki

1

Zainteresowanie szachami w Polsce wzrosło ostatnio dzięki sukcesom naszego młodego arcymistrza Jana-Krzysztofa Dudy. Uplasował się na dobre w światowej czołówce, zapraszany jest na największe turnieje szachowe, niedawno ograł najlepszego szachistę naszego globu – Magnusa Carlsena. Przerwał w ten sposób trwającą ponad dwa lata passę 125 partii bez porażek fenomenalnego Norwega, uważanego za jednego z najlepszych szachistów w historii. Ale bez większego ryzyka można przypuszczać, że Jan-Krzysztof Duda, niespełna 23-latek, tę największą karierę ma dopiero przed sobą.

Szachy w Polsce mają świetną tradycję. Z Polski pochodzili wybitni szachiści, którzy później startowali (niestety) w barwach innych krajów. Tu można wymienić takie wielkie nazwiska, jak: Jan Herman Zuckertort, Mieczysław (Miguel) Najdorf czy „cudowne dziecko” Samuel Reshevsky.

W roku 1930 polscy szachiści zdobyli mistrzostwo olimpijskie, rok później zostali wicemistrzami olimpijskimi. Do tych sukcesów walnie przyczynił się zawodnik, którego można uznać za najwybitniejszego w historii polskich szachów. Był to Akiba (spotyka się też formę: Akiva) Rubinstein, urodzony w niezamożnej rodzinie żydowskiej w Stawiskach koło Łomży – był najmłodszym z dwanaściorga rodzeństwa, z których dziesięcioro nie przeżyło. Nie ma pewności co do daty urodzenia – podawane są daty 12 grudnia 1882, 12 października 1882, a również 1 grudnia 1880 roku (za tą ostatnią datą optują Gajewski/Konikowski). Nauczył się grać w szachy w wieku czternastu lat. Dla porównania – obecny mistrz świata Carlsen w tym wieku (14 lat) został już arcymistrzem, nasz Duda był zaledwie rok starszy, uzyskując tytuł arcymistrza szachowego. Rubinstein karierę szachową rozpoczął ok. roku 1901 w Łodzi, dokąd przeprowadził się z Białegostoku, jako że Łódź była wówczas ważnym ośrodkiem szachowym. Przyszły pierwsze sukcesy na turniejach międzynarodowych, w roku 1906 Rubinstein został wicemistrzem Rosji (Polski na mapie świata wtedy nie było), a rok później w Łodzi na V Wszechrosyjskim Turnieju zdobywa pierwsze miejsce. Na turnieju w Petersburgu w roku 1909 podzielił z Laskerem pierwsze miejsce. Ciekawostką jest fakt, że przy stoliku gry po stronie Rubinsteina widniała tabliczka z napisem „Łódź”, gdyż organizatorzy nie zgodzili się na napis „Polska”, a Rubinstein nie zgodził się na napis „Rosja”.

 Największe jego osiągnięcia przypadają na lata 1907 – 1912. Miał wtedy opinię najsilniejszego gracza na świecie! Mimo że oficjalnym mistrzem świata był wtedy pochodzący z Barlinka (obecnie województwo zachodniopomorskie) Niemiec Emanuel Lasker, najdłużej w historii – 27 lat – panujący mistrz świata. Ale wtedy był zwyczaj, że jeśli ktoś chciał wyzwać urzędującego mistrza do walki o koronę najlepszego na świecie, musiał uiścić odpowiednią kwotę pieniędzy (wysokość tej kwoty dyktował sam mistrz), co pragmatyczny Lasker skrzętnie wykorzystywał, a na co Rubinsteina nie było stać. Do roku 1914 Rubinstein zachowywał jeszcze nadzieję na rozegranie meczu o mistrzostwo świata, jednak po wybuchu I wojny światowej stało się to niemożliwe. Lasker został zdetronizowany dopiero w roku 1921 przez Kubańczyka Jose Raula Capablancę.

Szczyt sukcesów Rubinsteina przypada na rok 1912. W tym jednym roku wygrał pięć wielkich międzynarodowych turniejów, a dla upamiętnienia jego sukcesów 100 lat później Międzynarodowa Federacja Szachowa ogłosiła rok 2012 Rokiem Akiby Rubinsteina.

Mimo że od 1926 roku mieszkał na stałe w Belgii, nie zapomniał o swej ojczyźnie, w 1927 roku przyjął zaproszenie do turnieju o mistrzostwo Polski w Łodzi i zdobył tam tytuł mistrza Polski. Grając na pierwszej szachownicy uzyskał fenomenalny wynik na olimpiadzie szachowej w Hamburgu w roku 1930, przyczyniając się do zdobycia złotego medalu przez polską drużynę (srebro zdobyły Węgry, brąz – Niemcy). Rok później grał dla Polski, która zdobyła na olimpiadzie medal srebrny (za USA).

Wniósł nowe idee do teorii debiutów, w tym do otwarcia zwanego gambitem hetmańskim. Tak, tak, to jest ten „gambit królowej” grany przez genialną, choć fikcyjną serialową Beth Harmon z „Netflixu”! Do dziś znane są warianty tego gambitu, nazwane imieniem Rubinsteina. Wzbogacił teorię szachową, też w zakresie gry środkowej i końcówek wieżowych, mimo że swoich poglądów i analiz nie ujmował w formę pisaną. Jego partie znane i analizowane są również dziś, w tym tzw. „partia nieśmiertelna” z roku 1907.

Oto co mówił o sobie Rubinstein (na podstawie niemieckiego czasopisma szachowego z roku 2013, tłumaczenie moje):

Z grą w szachy zapoznałem się już jako czternastolatek w chederze (żydowska szkoła elementarna o charakterze religijnym, R.L.). W wieku 16 lat zacząłem zajmować się teorią szachów. Wtedy doradzono mi, żebym się udał do Łodzi, gdzie mieszkał wielki mistrz szachowy Salwe. Pod jego kierunkiem udoskonalałem moją grę, można powiedzieć, że terminowałem u niego. Tak zostałem mistrzem. Czułem w sobie wielki zapał do gry i talent. Mam też wyjątkową pamięć. Na przykład pamiętam jeszcze teraz wszystkie partie, które rozegrałem w mojej 21-letniej karierze. Nie mam pamięci do nazwisk i nazw miejscowości, tylko pamięć do szachów. Fascynuje mnie szczęście płynące z estetyki pięknych kombinacji. Wprawia mnie to wręcz w stan ekscytacji. Szachy to nie tylko sztuka, ale też wiedza. Walka i zwyciężanie dokonują się na bazie naukowej. (Akiba Rubinstein, Wie wurde ich Schachmeister, w: Deutsche Zeitung Bohemia 18.04.1926)

Niestety życie prywatne mistrza nie było łatwe. Przez całe swoje życie borykał się z zaburzeniami umysłowymi, cierpiał na antropofobię, czyli lęk przed ludźmi.

Skarżył się często … na muchę, która przeszkadzała mu skupić się w trakcie rozgrywania turniejowych partii. Jego stany depresyjne wzmogły się po traumatycznych przeżyciach w obydwu wojnach światowych. Wielką Wojnę 1914 – 1918 spędził Rubinstein w Warszawie, Łodzi, Berlinie i Antwerpii, gdzie uczestniczył m.in. w kilku turniejach mistrzowskich. Jednak w wyniku wydarzeń wojennych utracił oszczędności, na które składały się przede wszystkim honoraria i nagrody startowe.

W okresie II wojny światowej rodzina umieściła Akibę Rubinsteina w szpitalu psychiatrycznym w Brukseli, ratując go w ten sposób przed deportacjami, które dotknęły wielu belgijskich Żydów. Wojnę udało się przeżyć również jego żonie i obydwu synom. Po śmierci żony Eugenii (była siedemnaście – w niektórych źródłach podana jest liczba jedenaście – lat młodsza od niego) w roku 1954 jeden z jego synów (który zresztą też był szachistą), nie mając możliwości opiekowania się ojcem ani ochoty na zajmowanie się restauracją, którą prowadziła jego matka, ulokował ojca w domu starców w Brukseli, a później w Antwerpii, gdzie ten zmarł (prawdopodobnie) 14 marca 1961 roku, a więc prawie dokładnie 60 lat temu. Został pochowany obok swojej żony na cmentarzu gminy miejskiej Etterbeek na obrzeżach Brukseli.

O swojej wizycie w brukselskim domu starców i spotkaniu z Rubinsteinem w roku 1957 opowiedział dziennikarz, szachista i działacz szachowy Władysław Litmanowicz (por. „Ciekawostki i dykteryjki szachowe”). Do spotkania doszło dzięki pomocy belgijskich szachistów, w tym redaktora naczelnego belgijskiego czasopisma szachowego, i to w jego towarzystwie nasz dziennikarz spotkał się z mistrzem. – „Wejdę pierwsza, żeby uprzedzić go o wizycie”, oświadczyła pielęgniarka. Po odczekaniu dobrej chwili (Rubinstein poprosił o czas na przebranie się) pozwolono im wejść do pokoju, w którym znajdowało się osiem łóżek, a aktualnie przebywały tam trzy osoby. Litmanowicz pisze: „Stojący przede mną arcymistrz jest niewysokiego wzrostu, o dość obfitej tuszy. Jest ubrany w doskonale skrojony nowy, szary garnitur. Biała koszula i popielaty krawat dopełniają obrazu starszego, eleganckiego mężczyzny”. Uśmiecha się do gości, ale oświadcza, że nie może się jeszcze przywitać, gdyż nie mył po obiedzie rąk. Dopiero po umyciu rąk wita się ze swoimi gośćmi. Pytany, w jakim języku będą rozmawiać, mówi: – „Możemy rozmawiać po polsku, po rosyjsku, niemiecku lub francusku.” Na pierwszym miejscu wymienił język polski! Rozmawiali jednak – ze względu na obecność redaktora z Belgii – w języku niemieckim. Polski gość przekazał mu pozdrowienia od wszystkich polskich szachistów i poinformował go o paru aktualnych wydarzeniach szachowych, jak o tym, że zmarł arcymistrz Tartakower, a Smysłow, pokonując Botwinnika, został nowym mistrzem świata. Były to dla Rubinsteina nowe wiadomości, nie słyszał o tym. Następnie pokazano mu artykuł z „Szachów” poświęcony 25. rocznicy olimpiady w Hamburgu ze zdjęciem Rubinsteina i podpisem „Bohater olimpiady w Hamburgu, największy szachista polski wszystkich czasów, arcymistrz Akiba Rubinstein.” Wytworzyła się przyjemna atmosfera. Wtedy dziennikarz zwraca się z zapytaniem, czy arcymistrz nie zechciałby z nim zagrać partii szachów, na co słyszy odpowiedź, że niestety nie może w tej chwili grać, gdyż jest „szachowo niedysponowany”. Mimo namowy pensjonariuszy, którzy przypominają, że przecież grywał z jednym z nich oraz ze swoim synem, nie zmienia swego zdania. Mistrz ożywia się ponownie, gdy pokazują mu trudne zadanie szachowe, którego oni rzekomo nie potrafią rozwiązać. On w mgnieniu oka wskazuje na właściwe rozwiązanie, a więc jednak jest w formie! Na zakończenie wizyty goście obiecują, że dostarczą mu aktualną literaturę szachową. Po pożegnaniu z Rubinsteinem jeszcze krótka rozmowa – na osobności – z pielęgniarką. Mówi, że jej podopieczny jest człowiekiem niezwykle spokojnym i opanowanym, i jak na swój wiek ma znakomitą kondycję. Miewa jednak swoje dziwactwa, bywa, że nie chce opuścić swego pokoju, żeby udać się na spacer do parku zakładowego albo wieczorem nie chce pójść spać Siedzi wtedy obok łóżka i o czymś głęboko rozmyśla albo przestawia figurki na kieszonkowej szachownicy.

 *

Problemy psychiczne miały fatalne przełożenie na karierę szachową Rubinsteina. Po raz ostatni wystąpił w turnieju szachowym w Rotterdamie w roku 1931, zajmując zresztą ostatnie (czwarte) miejsce. Pogorszający się stan zdrowia oraz problemy finansowe skłoniły Polski Związek Szachowy do zaproszenia Rubinsteina na cykl symultan rozgrywanych w różnych miejscach w kraju. Miał też w tym samym roku szereg pokazów gry jednoczesnej w Palestynie, ale został tam oszukany przez organizatora, który nie zapłacił należnej mu kwoty. „Szachista przetrwał podróż powrotną dzięki pomocy innych podróżnych, ponieważ jego portfel świecił pustkami” (Gajewski/Konikowski, s. 61).

Mimo że wycofał się z oficjalnego życia szachowego, gry w szachy nie zapomniał. W roku 1946 w belgijskim Liège wystąpił w symultanie. Grając jednocześnie z 30 graczami, 24 partie wygrał, cztery zremisował i tylko dwie przegrał.

W roku 1950 Międzynarodowa Federacja Szachowa przyznała Rubinsteinowi tytuł arcymistrza międzynarodowego, był więc jednym z pierwszych szachistów, którym oficjalnie przyznano ten tytuł.

Od 1963 roku w Polanicy Zdroju odbywa się corocznie festiwal szachowy imienia Akiby Rubinsteina.

*

Oto dwie anegdotki na temat naszego arcymistrza.

 

Akiba Rubinstein znany był z tego, że nie zwracał uwagi na to, kto jest jego przeciwnikiem w partii turniejowej. Obchodziła go przede wszystkim sama rozgrywka i wszystkie wynikające z niej problemy, osoba partnera była dla niego sprawą drugorzędną. Grał zawsze z pełnym napięciem, rzadko wstając od szachownicy i niemal nie podnosząc znad niej oczu.

Pewnego dnia, podążając na dogrywki odłożonych partii, Rubinstein spotkał znajomego. Ten po przywitaniu spytał go, z kim będzie grał.

– Nie wiem – odpowiedział arcymistrz.

– Jak to? Nie wie pan, z kim ma pan dogrywkę?

– Nie wiem. Mam parę odłożonych partii.

– W takim razie będzie pan musiał zapytać sędziego… Ale to będzie trochę śmiesznie wyglądało!

– Po co mam pytać? – zdziwił się Rubinstein. – Usiądę po prostu przy swojej partii. Pozycję pamiętam doskonale!

 *

Akiba Rubinstein miał kiedyś do dogrania jakąś niezwykle trudną partię turniejową, która absorbowała go całkowicie. Przed rozpoczęciem dogrywki zjadł w hotelu obiad, prawie nie wiedząc co robi, ze wzrokiem utkwionym w podręczną szachownicę. Po obiedzie wyszedł z sali restauracyjnej, ale przechodząc koło jej okien, zobaczył na szybach napisy:
„Śniadania – obiady – kolacje”
– Obiady? Aha!
Rubinstein wrócił do restauracji, nie pamiętając wcale o spożytym dopiero co obiedzie i zjadł drugi, dziwiąc się tylko trochę, że jakoś nie nadzwyczajnie dopisuje mu apetyt…

 *

I na zakończenie dwie wypowiedzi wybitnych szachistów:

 

Emanuel Lasker (mistrz świata w latach 1894 – 1927)(Petersburg 1909):

„Dziś zmierzyłem się z Rubinsteinem. Najzupełniej zasłużenie wygrał. Czy zostanie mistrzem świata, nie wiem. Ale pewnym jest, że Rubinstein jest wybitną indywidualnością szachową. Tkwi w nim siła dążąca do absolutnego poznania wiedzy. Co jest mgliste i problematyczne – jest mu obce. Nade wszystko przedkłada jasność i prostotę.”

 

Max Euwe (holenderski mistrz świata 1935 – 1937):

„Gdy byłem małym chłopcem, Rubinstein był dla mnie wzorem. Rubinstein był więcej aniżeli silnym szachistą. Był jednym z najzdolniejszych architektów budujących świątynię szachową. Jego badania na polu szachowym były o wiele głębsze niż jego poprzedników. Jego tezy obowiązują również dla jego następców. Rubinstein jest ojcem współczesnej gry pozycyjnej. Bez Rubinsteina nie byłoby Flohra, Euwego, Smysłowa …”

 

Pamiętajmy o Akibie Rubinsteinie – najwybitniejszym polskim szachiście XX wieku!

 

Korzystałem z książek (literatura na temat Akiby Rubinsteina – w różnych językach – jest bogata):

Gajewski, Jacek/Konikowski, Jerzy (2017): Akiba Rubinstein. Warszawa: Wydawnictwo RM.

Litmanowicz, Władysław (1971): Dykteryjki i ciekawostki szachowe. Warszawa: Wydawnictwo „Sport i Turystyka”.

Litmanowicz, Władysław/Giżycki, Jerzy (1987): Szachy od A do Z. Warszawa: Wydawnictwo „Sport i Turystyka”

oraz z materiałów internetowych.

Poprzedni artykułBundesliga: W Borussii nowy trener – Edin Terzić…
Następny artykułUbezpieczenie OC zabytkowego samochodu na Ursynowie
Ryszard Lipczuk
Prof. dr hab. Ryszard Lipczuk –- germanista, profesor nauk humanistycznych, językoznawca, pracownik naukowy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (w latach 1970 - 1993) i Uniwersytetu Szczecińskiego (od r. 1993). Ukończył studia germanistyczne (1970), a następnie obronił rozprawę doktorską (1977) na Uniwersytecie Warszawskim. Habilitował się w roku 1986 na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od 1990 prof. nadzw., w roku 2002 uzyskał tytuł profesora. Na Uniwersytecie Szczecińskim pełnił (do 2015 r.) funkcję kierownika Zakładu Języka Niemieckiego w Instytucie Filologii Germańskiej, w latach 1993–1997 i 2005–2012 był dyrektorem tegoż Instytutu. Od 1.X.2018 prof. emerytowany, jednak nadal związany z Uniwersytetem Szczecińskim. Od r. 2008 redaktor naczelny serii publikacji naukowych „Stettiner Beiträge zur Sprachwissenschaft” wydawanej w Hamburgu. Jest autorem licznych monografii naukowych, artykułów, recenzji, redaktorem i współredaktorem kilku słowników polsko-niemieckich, leksykonów i podręczników do nauki języka niemieckiego. Poza tym: autor trzech tomików reportaży (m.in. „Germanista w podróży”) i czterech tomików rymowanek (m.in. „Rymowanki przeplatanki”, „Wybryki rymowane nowe”). Występował z referatami i wykładami gościnnymi w Tokio, Vancouver, Wiedniu, Angers, Gandawie, Lubljanie, Arhus oraz (wielokrotnie) w Niemczech.

1 KOMENTARZ

  1. „Mówiono, że Rubinstein przez 300 dni w roku pracuje nad szachami, 60 dni w roku gra a 5 odpoczywa. Pracował po 8-10 godzin dziennie, analizował debiuty i grę końcową”, cyt. za:
    Wawrzynowski, Marek (2016): Stefan Gawlikowski: Polska była światową potęgą, wojna wszystko zniszczyła – 3 – Sport WP SportoweFakty

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here