Agresja III Rzeszy na Polskę we IX 1939 r.

0

Po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość w XI 1918 r. i powrócił na polityczną  mapę Europy. To był rezultat ponad 100 letnich walk o niepodległość, podkreślony jeszcze czynem zbrojnym podczas I wojny światowej. Polska odradziła się w zawiłych warunkach geopolitycznych, między wciąż dwoma potężnymi sąsiadami-Związkiem Sowieckim dążącym do wywołania światowej rewolucji i Niemcami pragnącymi  odzyskać ziemie utracone w wyniku Traktatu Wersalskiego. Tym samym kierownictwo polityczno-wojskowe na czele   z Józefem Piłsudskim stanęło w obliczu wielu trudności nie tylko gospodarczych i militarnych, ale  głównie zapewnienia odrodzonemu państwu bezpiecznego rozwoju.

Natomiast konsekwencją rozbiorów był zróżnicowany poziom rozwoju gospodarczego w  poszczególnych zaborach. Najsłabiej rozwinięte były ziemie wschodnie, gdzie nadal  gospodarka była niemal naturalna. Kraj był zniszczony w wyniku I wojny światowej i z nieokreślonymi w pełni granicami [ m.in. wojna polsko-bolszewicka 1919-1920]. [1]

Wojna z sąsiadem wschodnim oraz zagrożenie ze strony Niemiec spowodowały, że  wydatki wojskowe  pochłaniały ponad połowę budżetu państwa w latach 1919-1920. W latach następnych wydatki wojskowe obniżyły się do 30-40 %, ale nadal były wysokie. Znaczne sumy pieniędzy przeznaczano na odbudowę przemysłu, bo miał istotny wpływ na obronność i bezpieczeństwo państwa. Z kolei inflację zahamowała przeprowadzona reforma walutowa  przez Władysława Grabskiego i to bez pomocy kapitału zagranicznego.   

Władze państwowe i kierownictwo wojskowe II Rzeczypospolitej w całym okresie międzywojennym zdawały sobie sprawę ze słabości ekonomicznej Polski jako następstwa, o czym już pisaliśmy, ponad 120-letniej niewoli i zniszczeń spowodowanych I wojną światową. Dlatego całą uwagę koncentrowały na zapewnieniu państwu optymalnych warunków bezpieczeństwa celem rozwoju niezależnego bytu, łącznie z sojuszami – zwłaszcza z Francją [2]. Podpisany układ polityczny i tajny wojskowy z Francją 19 II 1921 r. przewidywał wspólne  działania wojskowe w przypadku  agresji niemieckiej na jedno z tych państw.

Z kolei 3 III 1921 r. podpisała Polska „ Konwencję  w sprawie przymierza obronnego między Rzeczypospolitą  Polską  a Królestwem Rumunii”. Ten układ polityczny uzupełniała tajna konwencja wojskowa. Oba państwa miały sobie udzielić pomocy wojskowej w  przypadku nie sprowokowanego zaatakowania jednej ze stron wzdłuż  ich wschodnich granic Dla Polski była to ówczesna linia rozejmowa, zaś dla Rumunii  rzeka Dniestr. Oba państwa miały się też porozumiewać w dziedzinie polityki wschodniej, uzgadniać zawierane przymierza itd. Na stosunkach polska-francuskich zaciążyło Locarno.[3]

 Niestety, ale Francja w Locarno podpisała układ, w którym zapewniła sobie bezpieczeństwo własnych granic wschodnich, ale nie zabiegała o podobne gwarancje międzynarodowe dla  granicy zachodniej Polski.

Konferencja  w Locarno  zakończyła się porażką dyplomacji polskiej. Ostro jej postanowienia krytykował  marsz. Józef Piłsudski.  Zarazem wpłynęła negatywnie na stosunki polsko-francuskie, ponieważ  podważona został wiarygodność  sojuszu politycznego i wojskowego. Tym samym stosunki Polski z Francją uległy wyraźnemu ochłodzeniu. Marszałek Piłsudski był rzecznikiem prowadzenia samodzielnej polityki mocarstwowej. Zmiana w tych stosunkach nastąpiła po jego śmierci [12 V 1935 r.] a zwłaszcza po zajęciu zdemilitaryzowanej strefy Nadrenii w III 1936 r. przez Wehrmacht i wypowiedzenie przez Adolfa Hitlera traktatów z Locarno. Tym samym zagrożono została też Francja, która mogła zostać zaatakowana przez III Rzeszę.

Kierownictwo polityczno-wojskowe w Polsce zdawało sobie sprawę  z agresywnej polityki III Rzeszy i zagrożenia jej niepodległego bytu. Stąd zbliżenie jej z Francją [ możliwość  agresji Niemiec na te państwa]  i decyzja o rozbudowie przemysłu zbrojeniowego.   

Możliwości ekonomiczne państwa nie pozwalały na dynamiczny rozwój przemysłu zbrojeniowego. Pomyślna koniunktura, wzrost dochodów rolnictwa, dopływ kapitału zagranicznego w II połowie lat dwudziestych XX wieku, wpłynęły na stosunkowo szybki wzrost produkcji przemysłowej. W 1927 r. ulgi podatkowe  przyznano  powstającym zakładom przemysłowym m.in. w tzw. trójkącie bezpieczeństwa [obejmował zachodnią część województwa lwowskiego, wschodnia krakowskiego i  południową  kieleckiego]. Ze środków państwowych wybudowano m.in. w Tarnowie fabrykę nawozów azotowych. Wielki kryzys światowy spowodował konieczność zaniechania inwestycji przemysłowych w tym „trójkącie” do połowy lat trzydziestych XX wieku.

 W II połowie lat 30-tych przystąpiono do realizacji śmiałych planów inwestycyjnych przy współpracy sektorów: publicznego, prywatnego, spółdzielczego i komunalnego, które miały doprowadzić do zmniejszenia dysproporcje w uzbrojeniu i wyposażeniu technicznym pomiędzy Wojskiem Polskim a armiami państw ościennych ( 4-letni plan inwestycji publicznych i 6-letni plan rozbudowy sił zbrojnych). Ten ostatni plan realizowany miał być w dwóch etapach.[4]

 Konsekwencją tych inwestycji ( m.in. zbudowanie Centralnego Okręgu Przemysłowego) było znaczne ożywienie koniunktury gospodarczej w latach 1936-1939 i wprowadzanie nowego uzbrojenia na wyposażenie wojska, ale w niewystarczającej ilości a nawet śladowej.[5] Narastające zagrożenie utraty niepodległości, utrzymujące się nadal dysproporcje w uzbrojeniu w stosunku do III Rzeszy i Związku Sowieckiego zamierzało dowództwo Wojska Polskiego zmniejszyć też poprzez rozbudowę w pasie przygranicznym sieci ściśle zakonspirowanych grup specjalnego przeznaczenia, przygotowanych do działań sabotażowo-dywersyjnych w przypadku wojny i konieczności opuszczenia tego terenu przez regularne oddziały wojska. Do ich organizowania przystąpiono wkrótce po zakończeniu wojny polsko-sowieckiej 1920 r. i III Powstania Śląskiego. Znaczący ich rozwój miał miejsce w latach 30-tych.

W okresie międzywojennym mimo osiągnięć gospodarczych nie zdołano odrobić zaległości z zaborów, które były efektem m.in. nieograniczonej eksploatacji gospodarczej zaborców i ich antypolskiej polityki narodowościowej.  Zacofanie gospodarcze pogłębiła I wojna światowa a także walka o granice. Nie  można pominąć znacznej liczby mniejszości narodowych, np.  Ukraińcy stanowili 31 % ludności, Żydzi ok. 8 % a Niemcy 2.3 %. Nie zlikwidowano też  opóźnień technicznych i kulturowych.

Polityka gospodarcza państwa ściśle związana była z polityką zagraniczną, której celem było utrzymanie pokojowych stosunków z sąsiadami i sojuszu z Francją oraz Rumunią. Między innymi w 1932 r. podpisano ze Związkiem Sowieckim pakt o nieagresji uzupełniony konwencją o określeniu napastnika. W 1935 r. przedłużono jego ważność do 31 grudnia 1945 r. Z kolei z III Rzeszą [po odrzuceniu przez Francję propozycji marsz. Józefa Piłsudskiego podjęcia akcji prewencyjnej przeciwko Niemcom] podpisała Polska deklarację o niestosowaniu przemocy, która miała obowiązywać przez 10 lat. W II połowie lat 30-tych III Rzesza wspierana przez Włochy zapoczątkowała jawną rewizję postanowień Traktatu Wersalskiego, np. w marcu 1936 r. wkroczyły wojska hitlerowskie do zdemilitaryzowanej strefy Nadrenii, a w marcu 1938 r. przyłączyły Austrię do Rzeszy a wkrótce potem na konferencji w Monachium 29 IX 1938 r.: Wielka Brytania, Francja, Włochy i III Rzesza zawarły układ. Układ ten upoważniał III Rzeszę do aneksji części terytorium Czechosłowacji, zamieszkałego przez ok. 3 mln Niemców. Układ monachijski był kapitulacją mocarstw zachodnich wobec agresywnej polityki III Rzeszy i preferował jej ekspansję w kierunku wschodnim. Ustępstwa terytorialne Czechosłowacji na rzecz III Rzeszy wymuszone przez Francję i Anglię były tym samym odejściem od systemu wersalskiego.[6]

III Rzesza nie zaspokoiła się zajęciem tego obszaru, bo w III 1939 r. pochłonęła Czechy i Morawy. Dopiero wówczas Anglia i Francja rozpoczęły budowanie bloku przeciw III Rzeszy, ale chciały  jej ekspansje skierować w kierunku wschodnim.

Władze państwowo wojskowe dostrzegały ograniczone  możliwości obronne kraju. Bezpieczeństwo kraju uzależniały od  utworzenia  systemu obronnego poprzez sojusze polityczne i wojskowe. Stąd sojusz z Francją, zaś 21 marca 1939 r. rząd brytyjski zaproponował przystąpienie do współpracy Francji, Polski i Związku Radzieckiego. Nacisk III Rzeszy na Polskę i umiarkowane żądania zostały odrzucone przez rząd polski. Pod koniec marca 1939 r. Adolf Hitler nakazał przygotowanie planu ataku na Polskę pod kryptonimem ,,Fall Weiss” a 28 kwietnia w Reichstagu wymówił polsko-niemiecką deklaracje o niestosowaniu przemocy. Dowództwo wojskowe zdając sobie sprawę z zagrożenia niemieckiego przystąpiło już w marcu do modernizacji polskiego planu obrony; przeprowadziło tajną mobilizację czterech dywizji piechoty, brygady kawalerii i mniejszych pododdziałów, wzmocniło stany liczebne w pogranicznych dywizjach i brygadach; utworzyło zawiązki sztabów przyszłych armii itd. Plan operacyjny ,,Zachód” zakładał defensywny charakter działań i przewidywał obronę całego terytorium, którą miały odciążyć działania sojuszników na froncie zachodnim na początku trzeciego tygodnia działań wojennych. Natomiast w końcu marca Wielka Brytania zaproponowała Polsce jednostronne gwarancje, które przekształcono tydzień później w sojusz polsko-brytyjski (6 kwietnia).[7] Anglicy tym samym zaczęli szachować III Rzeszę wizją  utworzenia drugiego frontu na wschodzie Europy. To była gra polityczna Wielkiej Brytanii mająca na celu skierowanie niemieckiej ekspansji terytorialnej na wschód Europy, czyli na Polskę. Francja poparła próbę brytyjską zastraszenia III Rzeszy wizją wojny na dwa fronty.  Adolf  Hitler rozszyfrował tę grę dyplomatyczną  brytyjsko-francuską,  w przeciwieństwie do polskich władz polityczno-wojskowych, które uznały zapowiedź wspólnego utworzenia frontu przeciw Niemcom w przypadku ich agresji za stan faktyczny. Celem tej gry było utwierdzenie Polski o wspólnym działaniu militarnym przeciwko III Rzeszy. W rzeczywistości dążono, aby Polska przeciwstawiła się żądaniom niemieckim. Dlatego politycy obydwu państw składali obietnice i deklaracje o wspólnym odparciu ewentualnej agresji. Niestety, ale to był pozorny „sukces” polskiej polityki zagranicznej-gwarancje brytyjskie a następnie francuskie.

Ta gra dyplomatyczna trwała w kolejnych tygodniach i miesiącach. Przecież przedstawiciele Sztabów Generalnych Wielkiej Brytanii i Francji podczas  wspólnej narady 4 V 1939 r. analizując sytuację międzynarodową  określili  wspólne  stanowisko w przypadku zbrojnego konfliktu niemiecko-polskiego, czyli nie udzielania Polsce efektywnej pomocy wojskowej . Decyzja ta była ściśle tajna. Oba państwa prowadziły wobec Polski podwójna grę. Z jednej strony zapewniały one Polskę o udzieleniu pomocy wojskowej, z drugiej nie zamierzały się z niej wywiązać. Francja z Wielką Brytanią nie tylko nie zamierzały udzielić jej  pomocy, ale  z niechęcią odnosiły się też do udzielenia pomocy wojskowo-materiałowej w celu dozbrojenia WP. Latem było już pewne, że III Rzesza uderzy na Polskę.

Francja a zwłaszcza Wielka Brytania podjęła też  grę ze Związkiem Sowieckim, aby włączył go do montowanego na wschodzie Europy  frontu walki z III Rzeszą. Rosjanie postulowali utworzenie trójstronnego paktu wzajemnej pomocy. Takie rozwiązanie nie odpowiadało mocarstwom zachodnim.  Polska i Rumunia odmówiły  udziału w tych rozmowach, bo nie chciały pogarszać stosunków z Niemcami a  tym bardziej przepuszczenia wojsk sowieckich przez swoje terytorium do działań zbrojnych przeciwko siłom niemieckim [ Polska obawiała się, że Rosjanie zajmą  wschodnie tereny i ich już nie opuszczą]. Rozmowy państw zachodnich z Rosją trwały do 20 VIII 1939 r. i nie przyniosły efektu. Tym samym mocarstwa zachodnie nie osiągnęły doraźnego celu, czyli zachęcenia Niemiec do ekspansji na wschodzie. Brytyjczycy traktowali Rosję, podobnie jak Polskę, aby skierować uderzenie na wschód,  a tym samym osłabić siły zbrojne III Rzeszy i ograniczyć ich zdolność  do uderzenia na zachodzie. Grę tę rozszyfrowali Niemcy i postanowiły zneutralizować akcję państw zachodnich. Po prostu nie chciała III Rzesza rozpocząć wojny ze Związkiem Sowieckim bez wcześniejszego pokonania  mocarstw zachodnich.

Hitler nie miał pewności, czy w przypadku zaatakowania Polski nie uzyska ona pomocy ze strony Rosji Sowieckiej. Dlatego podjął decyzję o bezpośrednim z nią porozumieniu. Stalin uznał, że bardziej korzystne perspektywy daje ewentualne porozumienie z Niemcami. Efektem tego było zawarcie 23 sierpnia 1939 r. w Moskwie paktu niemiecko-sowieckiego, który oznaczał współdziałanie militarne i propozycję rozbioru Polski. Pakt ten pokrzyżował plany mocarstw zachodnich  doprowadzenia do  sowiecko-niemieckiej konfrontacji.

Po podpisaniu tego paktu mocarstwa zachodnie zaczęły się obawiać, że Polska może przyjąć żądania niemieckie. Oznaczałoby to porażkę ich planu skierowana agresji niemieckiej na wschód. Wielka Brytania postanowiła wzmocnić  wolę oporu Polski wobec Niemiec i w dwa dni później podpisany został układ polsko-brytyjski o wzajemnej pomocy. [8]

 Polska kontynuowała przygotowania do odparcia ewentualnej agresji ze strony III Rzeszy, chociaż nie odrzucała możliwości pokojowego rozwiązania konfliktu. Planowano zmobilizować 1 350 000 żołnierzy a w rzeczywistości 1 września Siły Zbrojne liczyły ok. 850 000. We wrześniu zdołano jeszcze zmobilizować 100 000 – 150 000 żołnierzy. Siły te tworzyły: 39 dywizji piechoty, 11 brygad kawalerii, 2 brygady pancerno-motorowe ( niepełne ), 3 brygady górskie i wiele mniejszych pododdziałów. Na ich uzbrojeniu znajdowało się ok. 4500 dział i moździerzy, 600 czołgów, 400 samolotów. Siły te były rozciągnięte na ponad 1500 kilometrowym froncie, co spowodowało rozproszenie wysiłków a tym samym słabość obrony.[9] Z kolei siły niemieckie skierowane przeciwko Polsce liczyły ok. 1 850 000 żołnierzy [ m.in.: siedem dywizji pancernych, cztery dywizje lekkie, cztery dywizje zmotoryzowane] uzbrojone w: 7200 dział, ok. 9 000  granatników i moździerzy, 7450 dział przeciwpancernych, 2600 czołgów,  1300 samochodów pancernych, 2800 samolotów.[10] Cechą wyróżniającą Wehrmacht był wysoki stopień wyposażenia technicznego i motoryzacji [ok. 187 000 pojazdów mechanicznych] nowoczesne środki łączności itd. Nie można pominąć znacznej grupy ludności niemieckiej w Polsce, z której część współpracowała z III Rzeszą i utworzyła V kolumnę. To byli ludzie wcześniej przeszkoleni w Niemczech w celu prowadzenia działań sabotażowo-dywersyjnych, wywiadu itd. Już przed wybuchem wojny przystąpili do akcji prowokacyjnych  w Polsce.[11]  

1 września 1939 r. wojska niemieckie ok. godz. 4.45, bez wypowiedzenia wojny zaatakowały Polskę. Wehrmacht wspierany przez lotnictwo i Kriegsmarine rozpoczął działania wojenne na całym froncie, czyli uderzył z północy, zachodu i południa. Jego dywizje pancerne i zmechanizowane wykonywały zmasowane uderzenia na wybranych kierunkach operacyjnych. Lotnictwo niemieckie zaatakowało lotniska , linie kolejowe, dworce kolejowe, większe miasta itd.  Siły lądowe podjęły próbę przełamania polskich pozycji obronnych, zaś na zapleczu sił polskich działania podjęły grupy dywersyjne z V kolumny. O godzinie 10.00 A. Hitler na posiedzeniu parlamentu niemieckiego oskarżył Polskę  m.in. o: prześladowanie mniejszości niemieckiej, prowokacje graniczne, spiskowanie z Wielka Brytanią przeciwko III Rzeszy.  Dowodził, że Niemcy nie mogą tolerować tych działań polskich i zmuszony został do  podjęcia wyprawy karnej przeciwko złośliwemu sąsiadowi, który nie szanuje porozumień i układów. Stwierdził, że jest zdecydowany „ po pierwsze rozwiązać sprawę Gdańska, po drugie „korytarza”, po trzecie spowodować przekształcenie stosunków niemiecko-polskich w stosunki pokojowe […] Chcę odrzucić od granicy niemieckiej element niepewności, atmosferę stosunków wiecznej wojny domowej. Chcę postarać się o to, by na wschodzie zapanował na granicy taki pokój, jaki panuje na innych granicach”. Zarazem zapowiedział. że nie ma zamiaru zniszczyć państwa polskiego, dlatego wydał rozkaz humanitarnego prowadzenia wojny, bo walczy o honor Niemiec.

  Rzeczywistość zdecydowanie różniła się od wypowiedzi Hitlera. Lotnictwo niemieckie bombardowało nie tylko cele wojskowe, ale miasta i wsie oraz ludność cywilną.  Żołnierze niemieccy nie przestrzegali konwencji haskiej, bo  mordowali  też ludność cywilną i wziętych do niewoli żołnierzy. Przebieg walk sił polskich z niemieckimi posiada bogatą literaturę, dlatego ograniczymy się tylko do zasygnalizowania działań bojowych.  W dniach 1-3 IX 1939  r. żołnierze polscy toczyli walkę na granicznej linii obrony.

I tak 1 IX 1939 r. 4. Armia zaatakowała z Pomorza Zachodniego oddziały polskie broniące się w Borach Tucholskich. Jej siłą uderzeniową był XIX. Korpus Armijny [KA] gen. wojsk panc. Heinza Guderiana. Obszaru korytarza pomorskiego broniła 9. DP płk. dypl. Józefa Weroboja, osłaniając także 27. DP [dowódca gen. bryg. Juliusz Drapella], która w ramach Korpusu Interwencyjnego  miała uderzyć na Gdańsk. Najpierw Niemcy uderzyli na węzeł kolejowy w Chojnicach i na mosty na Wiśle pod Tczewem, ale bez powodzenia. Następnie siły główne tej armii uderzyły w szerokim pasie od Chojnic po Noteć. Oddziały polskie prowadziły ciężkie walki z przeważającymi siłami niemieckimi, które przełamały obronę polską. Rozgłosu nabrało starcie 18. Pułku Ułanów Pomorskich płk. Kazimierza  Mastalerza z oddziałami zmotoryzowanymi z  20 . DP [zmot] w rejonie Krojant.[12]

Z Prus Wschodnich na Grudziądz uderzył XXI KA gen. por. Nikolausa von Falkenhorsta. Rozbicie sił polskich przyczyniło się do połączenia III Rzeszy z Prusami Wschodnimi a także do przesunięcia XIX KA na lewe skrzydło 3. Armii, co ułatwiło jego uderzenie w kierunku Brześcia. Z kolei 3. Armia głównymi siłami uderzyła m.in. na pozycję mławską, bronioną przez  20 DP z Armii „Modlin”, której nie zdołały przełamać do 3 września. Korpus „Wodrig” w tym dniu  dokonał  przerwania  obrony  w rejonie  Rzęgnowa i wyszedł na tyły tej pozycji oraz wszedł w lukę  między 20 DP a Mazowiecką Brygadą Kawalerii. Kontratak 8. DP  w godzinach popołudniowych załamany został przez oddziały pancerne przeciwnika. Powstała groźba okrążenia sił polskich w rejonie Mławy. W nocy z 3 na 4 września  dowódca Armii „Modlin” wydał rozkaz  odwrotu podległych jemu sił w kierunku Warszawy.

Najgroźniejsze było uderzenie 8. i 10. Armii niemieckich z obszaru Wrocławia i Opola, które dążyły do zniszczenia sił polskich w wielkim łuku Wisły oraz zdobycia Warszawy. 10. Armia  rozwinęła natarcie od Tarnowskich Gór po Wieluń, nacierając  w trzech zasadniczych kierunkach: na południu przez Tarnowskie  Góry, Zawiercie, Jędrzejów i Kielce na Radom; w centrum przez Częstochowę na Końskie; północne  przez Wieluń na Piotrków i na Rawę. Na tym ostatnim kierunku uderzyły 10, i 11. Korpus, które po przełamaniu pozycji obronnych nacierały na Piotrków Trybunalski i Tomaszów Mazowiecki ku Wiśle pod Warszawą. Z kolei. 8 Armia zabezpieczała od północy natarcie 10. Armii i nacierała przez Kępno na Sieradz, gdzie obronę zorganizowała  Armia „Łódź”.  Natomiast na Górny i Cieszyński Śląsk broniony przez Armię „Kraków”  nacierała 14. Armia, której wojska  z zachodniej Słowacji i Górnego Śląska  kierowały się na Kraków.

W wyniku ogromnej przewagi technicznej wojsk niemieckich siły polskie, pomimo bohaterskiej obrony, zostały zepchnięte lub pobite na zajmowanych pozycjach obronnych i wszędzie niemal opuściły główną linię obrony. Wówczas ludność polska niektórych miast podjęła walkę z  oddziałami niemieckimi, m.in. w Kłecku k, Gniezna, Gnieźnie, czy w Katowicach. W tym ostatnim mieście żołnierze 239. DP gen. mjr. Ferdinanda Neulinga musieli stoczyć ciężki bój z obrońcami miasta. [13]

 Oddziały polskie już pod koniec pierwszego tygodnia wojny były w odwrocie na całym froncie. Naczelny Wódz zarządził 5 września ogólny odwrót sił polskich na rubież rzek Narew, Wisła i San. Armie „Poznań” i „Pomorze”, wysunięte bardziej na zachód, znalazły się  w odosobnieniu. Otrzymały one rozkaz odejścia na Warszawę. 8 września osiągnęły rejon Kutna, Włocławka, Koła. Związki taktyczne 8. Armii w tym dniu dotarły do Pabianic i Strykowa, zaś 4. DPanc przygotowywała się do szturmu Warszawy. W dniu następnym oddziały pancerne  przeciwnika znalazły się na przedpolu Warszawy, z której wcześniej ewakuował się rząd, władze wojskowe i instytucje centralne [Naczelny Wódz opuścił stolicę w nocy z 6 na 7 września i skierował się do Brześcia]. Obroną Warszawy dowodził gen. bryg. Walerian Czuma, który przystąpił do organizowania linii obronnych. Z inicjatywy PPS zaczęto tworzyć Bataliony Obrony Stolicy.

 Wojska niemieckie sforsowały linię rzek Biebrza-Narew i 7 września utworzyły przyczółek  na południowym brzegu Narwi. W tym dniu skapitulowała załoga Westerplatte. Dzień wcześniej nieprzyjaciel  zajął m.in. Kraków,  Kielce, Nowy Sącz. Trudna sytuacja powstała na przedpolu Warszawy, ponieważ rozbita została Armia „Łódź” i rozproszona Armia „Prusy”. Tym samym niemiecka 10. Armia miała wolną drogę w kierunku Warszawy. Już po południu 8 września oddziały 4. DPanc podeszły do przedmieść stolicy w rejonie Ochoty i Woli. Niemcy ogłosili komunikat o jej zajęciu, co  było tylko ich życzeniem, bo broniła się bohatersko przez następne dni.[14]

Wehrmacht nie zdołał jednak zamknąć i zniszczyć sił polskich w wielkim łuku Wisły. Wcześniej, bo 3 września 1939 r. Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę III Rzeszy. Wydawało się, że ich przystąpienie do działań  wojennych zmieni diametralnie sytuację broniących się wojsk polskich, tym bardziej, że 9 września do przeciwnatarcia przeszła Armia ,,Poznań”, którą wsparła podporządkowana jej Armia ,,Pomorze”. Tym samym przekreśliły one zamiary hitlerowskiego dowództwa całkowitego zniszczenia Polski w kilkunastodniowej, błyskawicznej kampanii. Zostały ono zmuszone do przegrupowania swoich wojsk i skoncentrowania nad Bzurą 18 dywizji. W zaciekłych 9-dniowych walkach armie te zostały rozbite przez agresora i resztki ich przebiły się do Modlina i okrążonej Warszawy. Tym samym siły polskie wyczerpały możliwości zaczepne.. To była największa bitwa tej wojny, w której uczestniczyło przeszło 630 000  żołnierzy, w tym ok. 225 000  polskich. Uwagę zwraca fakt, że bitwa ta nie tylko odciążyła Warszawę, ale pozwolił jej na rozbudowę obrony a tym samym opóźniła jej kapitulację. Zarazem zmusiła dowództwo niemieckie do zmiany planu działań bojowych. [15]

W nocy z 16 na 17 września ambasadora polskiego Wacława Grzybowskiego wezwano do Komisariatu Spraw Zagranicznych Związku Sowieckiego i przedstawiono mu notę informującą, że armia polska została rozbita, a rząd   polski opuścił stolicę i nie wiadomo co z nim się dzieje. Nota stwierdzała, że państwo polskie  przestało istnieć i tym samym zawarte z nim układy straciły moc obowiązującą. Natomiast pokrewna Rosjanom ludność białoruska  i ukraińska została narażona na okropności wojny. Dlatego rząd sowiecki polecił Armii Czerwonej przekroczyć granicę i wziąć tę ludność pod opiekę. W nocie zapowiedziano też udzielenie nieokreślonej pomocy dla ludności polskiej. W nocie tej czytamy, że „Rząd Sowiecki zamierza jednocześnie podjąć wszelkie środki, mające na celu uwolnienie narodu polskiego od nieszczęsnej wojny, w którą wepchnęli go nierozsądni przywódcy i umożliwienia mu życia w pokoju”.  Ambasador nie przyjął tej noty,  bo  uznał ją za kłamliwą i obłudną.[16]  Notę  tę przesłano pocztą do państw   współpracujących z Rosją.

17 września o świcie Polska została zaatakowana przez Rosję Sowiecką, Siły  sowieckie ugrupowane w dwa fronty [Białoruski i Ukraiński] liczyły 466 516 żołnierzy i około 5 500  pancernych wozów bojowych, w tym 4850 czołgów. W następnych dniach siły te zwiększały swoje stany, np. liczebność wojska Frontu Ukraińskiego  z 265 714 żołnierzy wzrosła 24 września do 358 498 żołnierzy.[17] Siłom tym przeciwstawiło się 20 batalionów KOP [ Korpus Ochrony Pogranicza], liczących ok. 12 000 żołnierzy. Konsekwencją tej agresji było pogorszenie jeszcze bardziej sytuacji polityczno-wojskowej Polski a jej celem  było związanie sił polskich we współdziałaniu z Niemcami i zgodnie z uzgodnieniem zawartym między tymi państwami w tajnym protokole z 23 sierpnia 1939 r. włączenie ponad połowy obszaru Polski do strefy interesów Rosji Sowieckiej. Z kolei rząd RP i Naczelne Dowództwo doszły do przekonania w czasie dwóch narad 17 września, że nie ma warunków do uznania stanu wojny z Rosją Sowiecką. Marsz. Edward Rydz-Śmigły w dyrektywie do wojsk z tego dnia stwierdził: ,, … Sowiety wkroczyły. Zarządzam ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z Sowietami nie walczyć, tylko w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia naszych oddziałów (…), do których podeszły powinny z nimi petraktować w celu wyjścia z garnizonów do Rumunii lub Węgier”. Zrealizowanie tej dyrektywy było nierealne, ponieważ wojska sowieckie dążyły do rozbrojenia sił polskich. Tym samym nie mając wyboru zmuszone były walczyć.[18] Najsilniejszy opór stawiały pododdziały pułków KOP i ,,Wilejka”, chociaż zacięte walki toczyły się na wielu odcinkach frontu. Oddziały sowieckie ciężkie walki stoczyły z oddziałami KOP gen. bryg. Wilhelma Orlik-Rückemanna i SGO ,,Polesie” dowodzonej przez gen. bryg. Franciszka Kleeberga.[19]

W dalszym ciągu walczyły oddziały polskie z Wehrmachtem, zwłaszcza na Lubelszczyźnie, gdzie w rejonie Tomaszowa Lubelskiego toczyła się  wielka bitwa z siłami niemieckimi od 16 do 27 września. Siły niemieckie odcięły żołnierzom polskim możliwość wycofywania się w kierunku  tzw. przedmościa rumuńskiego, m.in. Armii „Kraków” i Armii „Lublin”,  ponieważ wojska 14. Armii zajęły już Zamość [2. DPanc] i Tomaszów Lubelski [4.Dlek]. Oznaczało to zamykanie pierścienia okrążenia polskich oddziałów znajdujących się na Lubelszczyźnie. Siły te podporządkowano  gen. dyw. Tadeuszowi Piskorskiemu-dowódcy Armii „Lublin”, który zdecydował się uderzyć na Tomaszów Lubelski-Bełżec. 18 września siły polskie przeszły do natarcia, lecz bez powodzenia. Podobnie było w dniu następnym, gdzie natarcie   11., 73. i 75. PP z 23. DP zakończyło się niepowodzeniem. Niemcy posiadali  dużą przewagę, aby przełamać ich obronę. W dniu następnym gen. Piskor  przerwał bitwę z powodu braku amunicji. Straty polskie wyniosły 929 zabitych, 1 174 rannych i ok.  20 000  wziętych żołnierzy polskich do niewoli. Niemcy mieli chyba 870 zabitych i ponad 700 rannych żołnierzy.

 Po kapitulacji sił  polskich  w rejon bitwy wycofywały się oddziały  z rozbitych  sił polskich  z Północnego Mazowsza i znad środkowej Wisły, które utworzyły Front Północny pod dowództwem gen. dyw. Stefana Dąba-Biernackiego. W skład jego weszły m.in.: Armia „Modlin” gen. bryg. Emila Krukowicza-Przedrzymirskiego, Grupa Operacyjna Kawalerii gen. bryg. Władysława Andersa,  Grupa Operacyjna gen. bryg.  Jana  Kruszewskiego. Siły polskie w tym rejonie toczyły ciężkie walki w dniach od 22 do 27 września z częścią sił 10. i 14.  Armii w celu przebicia się na przedmoście rumuńskie. I tym razem siły polskie nie zdołały przełamać obrony sił niemieckich, zaś jej tyły zostały niespodziewanie zagrożone przez zbliżające się sowieckie kolumny pancerne w rejonie  Majdanu Sopockiego. Wówczas gen. Krukowicz-Przedrzymirski podjął decyzję pod wieczór 26 września o kapitulacji. Po rokowaniach z Niemcami w dniu następnym pododdziały polskie przystąpiły do składania  broni.  Niektóre podjęły próbę  przebici się w stronę Karpat i granicy.

Na trwałe przeszła do historii bohaterska obrona Warszawy, która skapitulowała 28 września, czyli wówczas, gdy zabrakło amunicji i żywności. Walka toczyła się o Lwów od 12 września, kiedy to zmotoryzowana grupa płk. Ferdinanda Schőrnera z 1. Dywizji Górskiej gen. por. Ludwiga Kűblera wtargnęła do miasta, lecz została zmuszona do wycofania się przez batalion marszowy 48. PP. W dniu tym gen. broni Kazimierz Sosnkowski-dowódca Frontu Południowego wyznaczył gen. bryg. Władysława Aleksandra Langnera na dowódcę obrony Lwowa. Siły niemieckie okrążyły Lwów, ale 20 września zrezygnowały z jego zdobycia na rozkaz przełożonych, bo w myśl układu Ribbentrop-Mołotow była to sowiecka strefa wpływów. Pomimo tego w dniu następnym przybyli parlamentariusze niemieccy z koleją propozycją poddania miasta, która została odrzucona. Siły sowieckie 6. Armii przygotowywały się 21 września do uderzenia na Lwów, lecz podjęto rozmowy w godzinach popołudniowych. Następnego dnia gen. Langner i płk. Bronisław Rakowski podpisali protokół o przekazaniu miasta Armii Czerwonej na warunkach honorowych. Jeszcze tego dnia strona sowiecka złamała porozumienie, kierując oficerów WP z załogi miasta pod konwojem do Winnik jako jeńców [większość z nich została zamordowana m.in. w Katyniu w 1940 r.[20]

       Niemcy musieli przekazać też zdobytą twierdzę  Brześć 17 września  Armii Czerwonej 22 września. Z rąk niemieckich przejął ją kombryg Semen Kriwoszejn. Gen. wojsk panc. Heinza Guderian pisze, że uzgodniono zasady przekazania twierdzy, czyli mogliśmy „zabrać ze sobą wszystko, z wyjątkiem  zdobytych na Polakach zapasów, które musieliśmy pozostawić Rosjanom […] Pożegnalna  defilada i uroczysta  zmiana flag  nad twierdzą w obecności generała Kriwoszejna zakończyła nasz pobyt w Brześciu”. Podobnie Niemcy przekazywali inne miejscowości, które znalazły się w sowieckiej strefie wpływów. Współpraca obu najeźdźców była  przyjacielska, chociaż Rosjanie  głosili, że nie uczestniczą w wojnie.

             Walczyły też twierdza Modlin pod dowództwem gen. bryg. Wiktora  Tommée. Obronę wzmocniły oddziały Grupy Operacyjnej „Piotrków” oraz rozbite z Armii „Poznań” i „Pomorze”.  Załoga twierdzy składająca  się m.in. z 2. , 8. ,  28. i 30.  DP. Załoga tej twierdzy nie tylko się broniła, ale podejmowała też akcje wypadowe, np. w nocy z 18 na 19 września w rejon Łomny, zaskakując tam szwadron z 4 PSK [zmot.]. Niemcy 22 września opanowali Palmiry [29 DP [zmot.], zaś lotnictwo niemieckie  dokonywało nieprzerwanych nalotów na twierdzę i prowadziło ostrzał artyleryjski. Do natarcia skierowali Niemcy nowe siły, m.in.  26 września DPanc „Kampf”. Pododdziały polskie broniły się z niezwykłą zaciekłością, odciążając walczącą Warszawę. Po jej kapitulacji  skierowali Niemcy  całe lotnictw przeciwko Modlinowi, który był oblegany przez ponad 120 000 żołnierzy niemieckich. Dalsza jego obrona nie zmieniłaby sytuacji militarnej Polski a  spowodowałaby duże straty wśród obrońców. 28 września gen. bryg Leopold Cehak w imieniu gen. Tommée podpisał w sztabie II KA w Jabłonnej wstępny protokół kapitulacji [o godzinie 14.00]. W dniu następnym dowódca twierdzy poddał Modlin. Uzgodniono, że wszyscy obrońcy zostaną zwolnieni do domów. Niemcy nie dotrzymali zobowiązania, bo w listopadzie aresztowali zwolnionych oficerów i wysłali do oflagów.

       W dalszym ciągu bronił się Hel, który było odcięty od zaplecza [ 11 września zajęli  Niemcy Puck i Wejherowo a w trzy dni później Gdynie, zaś 19  Oksywie]. Na morzu działania prowadziła  marynarka niemiecka, m.in. pancerniki  „Schleswig-Holstein” i „Schlesien”  ostrzeliwali obrońców. 25 i 27 września miał miejsce pojedynek artyleryjski tych okrętów z baterią  Laskowskiego i zostały uszkodzone. Część okrętów polskich przed wrześniem opuściła Bałtyk i przepłynęły do Wielkiej Brytanii [ dywizon niszczycieli- {Błyskawica”, „ Grom”.  „Burza”]. W Rejonie Umocnionym  Hel  pozostał niszczyciel „Wicher” , dywizjon okrętów podwodnych [ „Orzeł”, „Wilk”.  „Ryś”, „Żbik”, Sęp”] 2 kanonierki, 6 trałowców , okręt artyleryjski i 14 okrętów pomocniczych, które podjęły walkę z nieprzyjacielem. W toku działań wojennych okręty podwodne otrzymały zgodę na przedostanie się do Wielkiej Brytanii. „Orzeł” z powodu choroby  dowódcy wpłynął do Talina, został internowany, załogę pozbawiono map, a mimo tego  zbiegł 19 września i dotarł do Wielkiej Brytanii 14 października. Z kolei  „Ryś” z  powodu uszkodzeń popłynął do Szwecji. Część okrętów zatopiły polskie załogi, część zatonęła a niektóre  Niemcy włączyli do swojej floty. Załoga Helu nadal walczyła. Dowódca Floty  kontradmirał Józef   Michał Unrug  podjął decyzję o kapitulacji, która weszła w życie 2 października. bo był przekonany, że jest ostatnim polskim punktem oporu w tej wojnie.  Nie był zorientowany, że walczyło jeszcze zgrupowaniem SGO ,,Polesie”, które stoczyło pod Kockiem ostatnią bitwę w  tej wojnie.

      SGO „Polesie”  wycofywała się z Polesia w kierunku Warszawy. 1 października zajęła teren między Łukowem, Radzyniem Podlaskim i Kockiem.[21] Obszar zajęty przez te siły był pokryty lasami umożliwiającymi prze­prowadzenie skrytych przegrupowań i ześrodkowań. W pobliżu SGO „Polesie” znajdowały się oddziały niemieckiej 13. DP [zmot.] gen. por. Paula Otto, liczące około 15 000 żołnierzy.

Bitwa składała się z dwóch faz: pierw­sza trwała od 2 do 3 października  w re­jonie Serokomli, Kocka i Talczyna, druga – od 4 do 5 października w okolicach Adamowa i Woli Gutowskiej. 2 paź­dziernika przeciwnik zaatakował pododdziały polskie w rejonie Serokomli i Kocka, ale bez powodzenia, bo wszystkie ataki skutecznie odparto. W dniu następnym siły polskie, uprzedzając przeciwnika, przeszły do działań zaczepnych, ale  zmuszone zostały przejść do obrony wzdłuż drogi Serokomla-Kock. Gen. Otto nie rozbił sił polskich. Wówczas dowódca XIV KA [Korpus Armijny] gen. piech. Gustav von Wietersheim wysłał mu wzmocnienie – 2. DP [zmot.] gen. por. Joachima Lemelsena.

Gen. Kleeberg zrezygnował z dotych­czasowej formy walki i przegrupował siły, skupiając je wokół Lasów Gutow­skich – podstawy wyjściowej do dalszych działań obronno-zaczepnych, które 4 paździer­nika rano zaatakowała 13. DP [zmot.]. Niemcy uderzyli na pododdziały 50. DPRez. na północ od Kocka i na pozycje DKaw. „Zaza”. Polskie pododdziały nie wytrzymały zmasowa­nego ognia artylerii i ataku jego piechoty i wycofały się na skraj lasów. W godzinach popołudniowych Niemcy skierowali przeciwko siłom polskim 29. DP [zmot]. Dowódca sił polskich, na wiadomość o przybyciu w rejon bitwy nowej dywizji niemieckiej, zdecydował się przejść do działań zaczepnych w dniu następnym. Najpierw postanowił rozbić 13. DP [zmot.], a potem całością sił uderzyć na 29. DP [zmot.].

5 października około godz. 8.00 siły polskie odpierały atak oddziałów niemieckich z 13. DP [zmot.], zaś  60. DPRez., przeszła do natarcia na tyły i skrzydło niemieckiej dywizji w kierunku na Charlejów. W godzinach popołudniowych zagroziła okrążeniem sił niemieckich i ich zniszczeniem. Oddziały niemieckiej 13. DP [zmot.] rozpoczęły odwrót na całym odcinku. Pomimo powodzenia gen. Kleeberg, nie widząc możliwości prowadzenia dalszej walki z niewystarczającą ilością amunicji, pomimo szansy rozbicia 13. DP [zmot.], podjął decyzję o kapitulacji podległych sobie sił. Nie­przyjaciel dysponował jeszcze 29. DP [zmot.], uzyskał więc zdecydowaną prze­wagę i nie było szans na jego pokonanie. Gen. Kleeberg niejednokrotnie przeko­nywał o konieczności przejścia części kadry i żołnierzy do walki partyzanckiej jako kontynuacji kampanii wrześniowej. Z myślą o tej formie walki, wymagającej żołnierzy wyszkolonych i przygotowanych na wszelkie trudy, a nie spoczywających w mogiłach, podpisał akt kapitulacji 6 paź­dziernika o godz. 10.00. Oddziały SGO „Polesie” rozpoczęły składanie broni.

W bitwie pod Kockiem poległo ponad 300 żołnierzy polskich, kilkuset zostało rannych, około 17 000 dostało się do niewoli. Szacuje się, że niemieckie straty bezpowrotne i sanitarne były podobne. Ostatnia bitwa kampanii wrześniowej 1939 r. wykazała, że na polu walki decyduje nie tylko uzbrojenie, ale i wyszkolenie żołnierzy, ich morale i umiejętność wykorzystania właściwości terenu. Gen. Kleebergowi obcy był sukces za wszelką cenę, a jego troska o żołnierzy przeszła do historii.

Należy zwrócić uwagę na postawę żołnierzy, począwszy od szeregowca a skończywszy na generałach, walczących na wielu polach bitewnych.[22] Często wykazywali oni niezwykłe męstwo, jak kpt. Władysław Raginis pod Wizną, czy też ppor. Janusz Bardziński [ dowódca 2 plutonu szwadronu kolarzy z 17 P.Uł. Wielkopolskich]  broniący mostu nad Bzurą pod Łowiczem, który w meldunku 10 września na krótko przed śmiercią napisał: ,, … Nieprzyjacielska piechota na odległości szturmowej. Jestem pod silnym ogniem moździerzy i karabinów maszynowych. Większość ułanów zabita lub ranna. Jestem lekko ranny. Zadanie wykonuję nadal, ale na pomoc za późno. Odmeldowuję się Panie Pułkowniku. Ku chwale Ojczyzny i Pułku. To jest mój ostatni meldunek”. W zbliżony sposób zginął gen. bryg. Franciszek Seweryn Wład – dowódca 14 DP, który prowadził żołnierzy do natarcia, celem przebicia się do Warszawy. 18 września prowadził kilka przeciwnatarć, lecz bez powodzenia. Wówczas oświadczył wobec oficerów sztabu i jednego z dowódców pułku : ,, … Nie mamy z czym wracać z pola walki i właśnie dla mnie, jako dowódcy dywizji, jedyne wyjście żołnierskie byłoby lec tu wśród swoich żołnierzy”. W kilka godzin później zostaje śmiertelnie ranny. Księdzu kapelanowi powiedział ,, Oddaję swe życie za Polskę”. Po jego śmierci dowództwo nad tą dywizją objął płk Mieczysław Łukoski, którą ją poprowadził do nocnego uderzenia, podczas którego, jak wspomina, wiele: ,, … oddziałów, ba nawet grupy poszczególnych żołnierzy i nieraz grupy uzbrojonych cywili, samorzutnie rzucało się na oddziały niemieckie…”.

W czasie bitew w kampanii wrześniowej żołnierze udowodnili wysoki poziom wyszkolenia bojowego, zaciętość, odwagę i wolę walki.. Na ten fakt zwracają uwagę nawet Niemcy, np. w historii 12. Pułku Strzelców z 4. DPanc gen. por. Georg Hans Reinhardt czytamy o walce z 18 września: ,, … Około 14.00 wszystkie kompanie popadły w ciężkie walki z wycofującymi się (…) Polakami. Łączność wewnątrz i między kompaniami i do batalionów została wkrótce zerwana i mimo powtarzanych prób nie udało się jej przywrócić. Każdy pododdział prowadził rozpaczliwą walkę obronną (…). O 16.40 II batalion ruszył między wałem a Bzurą do natarcia na Łasice. Po przejściu tej, wydawało się opuszczonej przez nieprzyjaciela miejscowości, rozpoczął się sabat czarownic […]. Z zagłębień i licznych zarośli, drzwi domów i bram stodół wytrysnęły brunatne, pochylone postacie atakujących […]. Trzeba było pozostawić część ciężkiej i lekkiej broni piechoty, samochody, a nawet rannych i poległych. Pułk stał sie zlepkiem mniejszych lub większych grup bojowych…”. Ale nie tylko żołnierze bronili ziemi ojczystej, bo podobną rolę spełniali członkowie z sieci dywersji pozafrontowej współdziałający z mieszkańcami wielu miast, np. Katowic, o czym już pisaliśmy.

Te kilka przykładów wskazuje, że postawa żołnierzy i ludności cywilnej w wojnie obronnej 1939 r. zasługuje na powszechny szacunek, bo zapoczątkowali walkę o niepodległy byt narodowy. Ukazane ich cechy, jak: siła charakteru, hart ducha, poświęcenie, wola walki, nieugiętość, brawura, bohaterstwo itd. były charakterystycznymi w latach okupacji dla narodu polskiego a zwłaszcza dla żołnierzy regularnych sił zbrojnych na frontach zachodnim i wschodnim oraz członków Polskiego Państwa Podziemnego i z organizacji konspiracyjnych działających poza strukturami tego Państwa. Z pełną świadomością spełniali oni patriotyczny obowiązek wobec Ojczyzny i dla niej gotowi byli złożyć swoje życie w ofierze, np. w kampanii wrześniowej około 200 000 żołnierzy poległo, zaginęło i zostało rannych, przy czym za poległych i zmarłych z ran uznano ponad 70 000 (6000 – 7000 poległo lub zostało zamordowanych w walkach z Armią Sowiecką). Do niewoli dostało się ok. 630 tys. żołnierzy polskich, z tego 230 tys. do niewoli sowieckiej. Liczba wziętych żołnierzy przez Armię Sowiecką powiększyła się o internowanych na Litwie i Łotwie po zaanektowaniu tych państw przez Rosję Sowiecką.

Klęska militarna w wojnie obronnej 1939 r. nie oznaczała zakończenia walki z okupantami, bo do działań partyzanckich przeszły zwłaszcza specjalistycznie wyszkolone grupy z dywersji pozafrontowej. Jednocześnie kontynuowana była ciągłość funkcjonowania państwa [ prezydent prof. dr Ignacy Mościcki po internowaniu w Rumunii przekazał władzę [działając na podstawie konstytucji z 1935 r. ] 30 września 1939 r. [złożył rezygnację z urzędu prezydenta RP]. W tym dniu Władysław Raczkiewicz objął urząd prezydenta RP i odwołał gen. dyw. dr Felicjana Sławoj-Składkowskiego z urzędu prezesa Rady Ministrów. Prezydent RP mianował gen. dyw. Władysława Eugeniusza Sikorskiego prezesem Rady Ministrów i ministrem spraw wojskowych.

Wcześniej, bo na początku września 1939 r. prowadzono już rozmowy z Francją o zorganizowaniu na jej obszarze Wojska Polskiego. 9 września podpisana została umowa wojskowa a 12 września władze francuskie oddały do polskiej dyspozycji obóz szkoleniowy w Bretanii. Na podstawie tej umowy oraz kolejnych zawartych z Francją i Wielką Brytanią, np. 18 listopada w Londynie o utworzeniu polskiej marynarki wojennej w Anglii, zaś 4 stycznia 1940 r. umów z Francją o utworzeniu na jej terytorium WP i lotnictwa, przystąpiono do odbudowy WP na podstawie opracowanego planu przez rząd.

 

Autorzy tekstu: Monika Kaźmierczyk, płk w st.spocz. dr Mieczysław Starczewski

Literatura selektywna:

Grzelak K. Czesław. Kresy w czerwieni. Agresja Związku Sowieckiego na Polskę w 1939 r.. Warszawa 1998

Historia dyplomacji polskiej, t. IV 1918-1939, pod red. Piotra Łosowskiego. Warszawa 1995.

Leczyk  Marian. Druga Rzeczpospolita 1918-1939. Społeczeństwo. Gospodarka. Kultura. Polityka. Warszawa 2006.

Polski Czyn Zbrojny w II wojnie światowej. Wojna obronna Polski 1939. . Warszawa 1989

Wrzesień 1939 w relacjach i wspomnieniach. Warszawa 1989.

Wyszczelski  Lech. Tajna gra mocarstw wiosna-lato 1939. Warszawa 2014    

 

[1] . Granica wschodnia ustalona została po wojnie  polsko-bolszewickiej1919-1920 r. na mocy traktatu pokojowego w Rydze w 1921 r. Traktat wersalski częściowo określił zachodnią  granicę państwa, bo o przynależności Śląska oraz  Warmii i Mazur miał zadecydować plebiscyt. Plebiscyt przeprowadzony został  w niekorzystnych warunkach dla Polski [wojna z Rosja bolszewicka] zakończył się zwycięstwem Niemiec, którym przypaść miały sporne tereny.  W wyniku powstań śląskich [1919-1921] Górny Śląsk podzielony został między Polską i Niemcy. Z kolei oddziały czeskie niespodziewanie uderzyły 23 I 1919 r. na Polskę i zajęły obszar do linii górnej Wisły. Pod naciskiem wielkich mocarstw wstrzymano walki i zawarto 3 II 1919 r. rozejm w sprawie Śląska Cieszyńskiego, zmuszając Czechów do wycofania się za rzekę Olzę. W 1920 r. mocarstwa wytyczyły granicę polsko-czechosłowacką. [ Zaolzie przyznano  Czechosłowacji]. Natomiast granice z Litwą  ustalono w wyniku akcji wojskowej gen. dyw. Lucjana Żeligowskiego, który „zbuntował się” i zajął Wilno 9 X 1920 r., tworząc tzw. Litwę Środkową,” niezależną” od Polski, Sejm polski 20 II 1922 r. uchwalił jej włącznie do Polski.

[2] Polska podjęła zabiegi zmierzające do zawarcia sojuszy politycznych i wojskowych z  Francją  w II połowie 1920 r. Rzecznikiem zbliżenia z Francją był marsz. J. Piłsudski. W II 1921 r. podjęto decyzję o zawarciu sojuszu, który podpisany został 19 II 1921 r. w Paryżu. Umowę polityczną w tym dniu podpisali ministrowie spraw zagranicznych Aristides Briand  i Eustachy ks. Sapieha. Z kolei tajną konwencję wojskową podpisali marsz. Ferdinand Foch i gen. dyw.  Kazimierz Sosnkowski. Układ polityczny zwracał uwagę na porozumiewanie się  w sprawach dotyczących polityki obu krajów i zapowiadał rozwój współpracy gospodarczej. Zapowiadał też  wzajemne konsultacje  przed zawarciem układów dotyczących  polityki w Europie Środkowej i Wschodniej, Natomiast współdziałanie zbrojne możliwe było w przypadku niesprowokowanego ataku przeciwnika na jedno z tych państw.  Z kolei tajna konwencja wojskowa odnosiła się do Niemiec. W przypadku agresji niemieckiej z jego terytorium  państwa te udzielą sobie „skutecznej i szybkiej pomocy”, czyli w przypadku uderzenia Niemiec na Francję, to Polska zaatakuje agresora. Natomiast w przypadku agresji Niemiec  na Polskę, to siły zbrojne  Francji wystąpią przeciwko najeźdźcy. Z kolei w przypadku agresji Rosji Sowieckiej na Polskę, to Francja  zobowiązała się do zapewnienia: bezpieczeństwa  ze strony Niemiec, dostawy broni i sprzętu oraz wysłanie doradców. Cechą charakterystyczną układu z Francją było to, że Francja uzyskiwała maksymalne korzyści za cenę minimalnych zobowiązań. W przypadku ataku Niemiec z obszaru Gdańska lub  Górnego Śląska nie obowiązywała umowa wojskowa do czasu dokonania jego podziału. Francja uzyskała od Polski przywileje ekonomiczne.

       Obie umowy dla ważności wymagały zawarcia umowy gospodarczej, ponieważ Francja wymogła na Polsce dla siebie przywileje ekonomiczne [nastąpiło to 6 lutego 1922 r.] Traktat wersalski uzależniał ważność umowy od rejestracja w Sekretariacie Ligi Narodów, co nastąpiło 2 lipca 1923 r. ale tylko umowy politycznej , bo wojskowa była tajna.

[3]. 5 października 1925 r. w Locarno  rozpoczęła się międzynarodowa konferencja z inicjatywy niemieckiego ministra spraw zagranicznych Gustava Stresemanna. Uczestniczyli w niej ministrowie spraw zagranicznyc : Joseph Austen Chamberlain z Wielkiej Brytanii, Aristide Briand z  Francji, Benito Mussolini z  Włoch, Emil Vandervelde z Belgii oraz G. Stresemann. Decydujący głos należał do ministrów Francji, Wielkiej  Brytanii i Niemiec.

Polska początkowo nie została zaproszona na tę konferencję, mimo podjętych starań o uczestniczenie. Dopiero w jej toku – 8 X 1925 r. przybyła delegacja polska na czele z ministrem spraw zagranicznych Aleksandrem hr. Skrzyńskim.. Niestety delegacji polskiej nie dopuszczono do głównego stołu w obradach .Ledwo 15 X  1925 r. A. Skrzyński, w wyniku żądania  Kajetana Dzierżykraj- Morawskiego przedłożonego członkowi delegacji francuskiej gen. Philippe Berthelotowi o wprowadzeniu delegacji polskiej i czechosłowackiej, wyrażono zgodę,  na udział delegacji polskiej jako  obserwatora. W dniu następnym uroczyście parafowano dokumenty końcowej konferencji.[porozumienia i układy].  Niemcy zobowiązały się m.in. do uznania granicy z Francją i Belgią a odmówiły  podobnej gwarancji  dla granicy z Polską i Czechosłowacją.

[4]. W pierwszym etapie  zamierzano: powiększyć armię do 40 dywizji piechoty, dokonać modernizacji wyposażenia technicznego w oparciu  o budowane zakłady przemysłowe, zwiększyć zapasy amunicji i rozbudować lotnictwo. W drugim planowano  utworzyć 10 rezerwowych dywizji, zmotoryzować kawalerię i transport, zwiększyć oddziały pancerne, zmodernizować wojska lotnicze, łączności i saperskie oraz  powiększyć zapasy broni, sprzętu i amunicji. Oznacza to, że plan ten zakładał unowocześnienie armii. W II 1937 r. rozpoczęto budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego [COP], czyli powrócono do koncepcji z 1928 r. rozbudowy przemysłu w  tzw. trójkącie bezpieczeństwa w widłach Wisły, Dunajca i Sanu .O wybraniu tego obszaru zadecydowały:  zapewnienia jemu bezpieczeństwa [ położony z dala od  granicy  z III Rzeszą i Związku .Sowieckiego], nadmiar  siły robocze , stworzenie rynku zbytu do produkcji rolnej wschodniej Polski.

 Wybudowano m.in. fabryki broni w: Radomiu, Starachowicach, Rzeszowie, Sanoku, zakłady lotnicze w Mielcu, Białej Podlaskiej i  Rzeszowie; fabryki amunicji w: Skarżysku, Kraśniku, Jawidziu, Dąbie, Majdanie; fabrykę broni pancernej w Ostrowcu, fabrykę granatów ręcznych w Kielcach, fabrykę sztucznego kauczuku i fabrykę opon samochodowych i lotniczych w Dębicy, fabryki wojskowego drutu kolczastego masek przeciwgazowych w Lublinie, fabrykę dział w Rzeszowie. Rozwój przemysłu zbrojeniowego był   ważnym czynnikiem ożywienia koniunktury w kraju.

[5] Przed wybuchem II wojny światowej na wyposażeniu polskiej  armii znajdowało się też nowoczesne uzbrojenie, ale  często w niedużych ilościach, np.  pistolet maszynowy wz. „MORS  39 ” –  zaledwie kilkadziesiąt egzemplarzy trafiło do żołnierzy, karabin przeciwpancerny Ur wz. 35- nie zdołano wyprodukować większej ilości w  przeciwieństwie do pistoletu VIS wz. 35- przekazano wojsku ok. 49 tys. Z kolei armata przeciwlotnicza 75 mm wz.36/37- na polu walki nie odegrała większej roli, bo wyprodukowano tylko 52 sztuki. Nieco większą ilość wyprodukowano  czołgów7 TP- bo ok.. 130 sztuk, w tym 25 z nich uzbrojono w podwójne wieże z karabinami maszynowymi. Jedynym nowoczesnym samolotem były bombowiec PZL P.37 „Łoś”, ale lotnictwo dysponowało tylko 36 sztukami. Nie zdążono wyprodukować nowych polskich konstrukcji, np. samolotu myśliwskiego PZL-50 „Jastrząb”, samolotu obserwacyjnego LWS-3 „Mewa”

[6] .W tym czasie rząd polski podjął samodzielne działania i zażądał od Czechosłowacji zrzeczenia się Zaolzia 30 IX 1938 r. Czechosłowacja je zaakceptowała. 2 X 1938 r. żołnierze polscy [ Grupa Operacyjna licząca ok. 36 tys.) pod dowództwem gen. dyw. Władysława Bortnowskiego wkroczyli na teren Zaolzia] Jego zajęcie były pozornym sukcesem, ponieważ nie najlepsze do tego czasu stosunki sąsiedzkie między obu państwami uległy dalszemu pogorszeniu. Zjawiskiem dosyć powszechnym była tu niechęć a nawet wrogość ludności czeskiej do tworzonej administracji polskiej. Tym samym doprowadzono do pogłębienia konfliktu między dwoma państwami oraz ludnością polską i czeską na Śląsku Cieszyńskim.

Kierownictwo państwowo-wojskowe nie uwzględniło zwłaszcza skutków ewentualnego upadku Czechosłowacji, jej zajęcia przez III Rzeszę i  wpływu na poziom bezpieczeństwa Polski. Polska utraciła sąsiada, czyli stworzyła warunki III Rzeszy do okrążenia Polski z trzech stron. Cena za odzyskanie Zaolzia była jednak wysoka, bo Polska podjęła akcję wbrew stanowisku Francji i Wielkiej Brytanii i przy wrogiej postawie wobec Rosji Sowieckie, czego konsekwencją było jej izolowanie na arenie międzynarodowej. Posądzono ją o wspólne działanie z III Rzeszą, co nie było prawdą. Z kolei układ monachijski był kapitulacją mocarstw zachodnich wobec agresywnej polityki III Rzeszy i preferował jej ekspansję w kierunku wschodnim. Ustępstwa terytorialne Czechosłowacji na rzecz III Rzeszy wymuszone przez Francję i Anglię były tym samym odejściem od systemu wersalskiego..

Nie można jednak pominąć faktu, że zajęcie Zaolzia miało też pozytywny skutek, ponieważ ten okręg przemysłowy nie pracował na potrzeby przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy aż do IX 1939 r.

[7]. Premier brytyjski 31 III 1939 r. ogłosił deklarację o udzieleniu Polsce gwarancji brytyjskich a 6 IV 1939 r. podpisano dwustronne porozumienie dotyczące tych gwarancji. Hitler wykorzystał  zawarte porozumienie jako dążenie obu państw do okrążenia III Rzeszy. 27 IV 1939 r. skierował do obu państw  noty informacyjne o pogwałceniu wcześniejszych układów podpisanych z Niemcami. Układy te Hitler uznał za nieważne [ układ niemiecko-polski o niestosowaniu przemocy z 1934 r. i układ morski z Wielką Brytanią z 1935 r].

[8]. Początkowo atak niemiecki na Polskę miał nastąpić 26 VIII 1939 r. Na skutek  tego układu. Interwencji prezydenta USA Franklina Delano  Rossevelta, papieża  Piusa XII i braku poparcia ze strony Włoch, odwołał Hitler   wydany już rozkaz do uderzenia na Polskę. Podjął próby wykazania, że Polska dąży do konfrontacji, np. rzekomy napad powstańców na radiostację w Gliwicach. Poprze tę i inne prowokacje Hitler przerzucił  odpowiedzialność na narastanie konfliktu na Polskę. 31 VIII 1939 r. Hitler wydał rozkaz  do uderzenia na Polskę w dniu następnym.

[9]. Siły polskie dowodzone prze marsz. Edwarda Rydza –Śmigłego  składały się z następujących armii: „Modlin” –dowódca  gen. bryg. Emil Przedrzymirski-Krukowicz ( obrona  obszaru północnego), „ Pomorze” dowódca gen. dyw. Władysław Bortnowski (obrona Pomorza), „Poznań” dowódca gen. dyw. Tadeusz Kutrzeba { obrona Wielko[polski), „Łódź” dowódca gen. dyw, Juliusz Karol Wilhelm  Józef Rómmel {obrona rejonu Łódź i Piotrków}

„Kraków dowódca gen. bryg. Antoni Szyling ( obrona obszaru na styku Śląska i Małopolski), „Karpaty” dowódca gen. dyw. Kazimierz Fabrycy ( obrona Podkarpacia.  Armia obwodową  „Prusy” gen. dyw,  Stefana Dęba-Biernackiego skoncentrowana został w rejonie Piotrkowa a Samodzielna Grupa  Operacyjna „Narew” gen. bryg. Czesława Młota-Fijałkowskiego zajęła teren w rejonie rzek Biebrza i Narew, zaś na wschodzie kraju znajdowała się Samodzielna Grupa Operacyjna  „Polesie” gen. bryg. Franciszka Kleeberga. Na granicy wschodniej znajdowały się  słabe bataliony KOP {Korpus Ochrony Pogranicza} dowodzone przez gen. bryg, Wilhelma Orlika-Rűckemana. Siły te wspierało lotnictwo, podzielone  na tzw. lotnictwo armijne i lotnictwo dyspozycyjne Naczelnego Wodza.

[10] . Te siły zbrojne zorganizowane zostały w trzy wyższe związki operacyjne-Grupy  Armii. I tak na południu  Grupa „A” pod dowództwem gen. płk. Gerarda von Rundstedta liczyła ok. 800 tys. żołnierzy i składała się z armii: 8, 10, 14. Na południe od sił niemieckich do natarcia miały przejść  dwie dywizje słowackie w  kierunku Czorsztyna i Sanoka. Na północy znajdowała się Grupa  Armii „B” pod dowództwem gen. płk. Fedora von Bocka  w składzie 3. i 4. Armii. Natomiast Grupa Armii „C”  stanowiła osłonę zachodnich granic III Rzeszy od strony  Francji. Belgii i Holandii. Siły te  wzmacniało lotnictwo [cztery floty powietrzne-1,2,3 i 4]  i marynarka wojenna [dowództwa operacyjne „Wschód” i „Zachód”].

[11]. Na pograniczu polsko-niemieckim [ Górny Śląsk, Wielkopolska Pomorze] członkowie V kolumny przeprowadzili liczne akty prowokacji przeciwko Niemcom. Miały one świadczyć  o polskim terrorze wobec mniejszości niemieckiej w Polsce i naruszaniu przez Polskę granicy niemieckiej. Wieczorem 31 VIII  1939 r. sfingowano rzekomo polski atak na   radiostację  niemiecką w Gliwicach. To miało świadczyć o polskim uderzeniu na III Rzeszę. Niemcy w swojej propagandzie dowodzili o  konieczności obrony mniejszości niemieckiej w Polsce i zostały zmuszone przez Polskę do wystąpienia zbrojnego  w jej obronie. Hitler przemawiając w parlamencie 1 IX 1939 r. informował o „rzekomym” terrorze polskim, łamaniu norm prawnych i zasad etycznych. I wzywał do obrony państwa. Dowodził, że wojnę rozpoczęła Polska a III Rzeszy zmuszona została do obrony.

[12]. Ułani z pierwszego szwadronu uderzyli niespodziewanie na  2 batalion 76. PP Zmot. znajdujący się  na postoju i zadali   znaczne straty. Nieoczekiwanie   z lasu, gdzie ukryte były jego pojazdy, Niemcy otworzyli zmasowany ogień do szarżujących ułanów [zginęło ok. 25 ułanów  i drugie tyle było rannych]. Bój nie był rozstrzygnięty a straty walczących stron zbliżone. W historiografii polskiej i niemieckiej o bitwie tej powstało wiele mitów i przekłamań, w tym o rzekomej szarży ułanów z szablami na czołgi. Do tego mitu przyczynił się gen. H. Guderian, który  we wspomnieniach kłamliwie napisał „ nie znając ani budowy, ani działania naszych czołgów, polska Pomorska Brygada Kawalerii zaatakował je białą bronią”. Po wojnie niektórzy publicyści i filmowcy polscy nawiązywali do tego kłamliwego wydarzenia, np. film  Lotna [ reżyserem był A. Wajda]

[13]. Korespondent wojenny Georg Bartosch napisał: „ …Czy Katowice się poddały? Niemcy wychodzą z domów. Z okrzykami radości wręczają swym oswobodzicielom kwiaty, ściskają im ręce, rozwijają się flagi ze swastyką. I w tę masę ludzką, oddającą się nieopanowanej radości, padają nagle strzały Polaków. Ogień wzmaga się z minuty na minutę. Nie­mieckie oddziały mają zaledwie tyle czasu, aby Niemców, których radość przerodziła się w niesłychany popłoch i panikę, usunąć pod osłonę domów. Tych kilka minut, w których Niemcy katowiccy uwierzyli już w swoje wyzwolenie, tych kilka minut ra­dości, upojenia, kwiatów i flag, zostało wy­mazanych. Minęły jak sen, który nigdy nie  był rzeczywistością…”.  Dalej czytamy o natężeniu walki, bo z: „…  domów, dachów, piwnic i garaży zapalały się błyskawice, dochodziło do tych szybkich, a prawie niemożliwych do odpar­cia ataków. Z bezpiecznych kryjówek, z dobrym polem widzenia mieli Polacy lekką robotę. Niemcy ruszyli do wściekłych prze­ciwnatarć. Z dachów 4-piętrowych domów sprowadzali pol­skich strzelców. Walczyli o każdy metr ziemi. Dom za domem musiał być zdobywany (…) Każdy dom stanowił  twierdzę…”.

         Obrońcy i ludność polska z tego miasta zapłaciła wysoką cenę za podjętą walkę z Wehrmachtem.   Lech Szaraniec stwierdza, że 4 września i w następnych dniach rozstrzelano w Katowicach kilkuset osób i to nie tylko złapanych z bronią w ręku, bo z mieszkań wyprowadzano byłych powstańców, działaczy pol­skich organizacji, młodzież i rozstrzeliwali bez sądu m.in. w rejonie synagogi i hal targowych.

[14] . 5 września opuściły Warszawę władze naczelne państwa  i korpus dyplomatyczny. W nocy z 5 na 6 września opuścił stolicę Prezydent RP prof. dr. Ignacy Mościck.i Miasto opuściła też stołeczna administracja. Naczelny Wódz przed opuszczeniem Warszawy 6 września i udaniem się do Brześcia nad Bugiem nakazał dowódcom armii: „Poznań”. „Pomorze”, „Łódź”, „Prusy”, „Kraków” ogólny odwrót i przejście do obrony na linii Narew, Wisła i Dunajec.

[15] .  Armie „Poznań” i „Pomorze” stoczyły bitwę z niemiecką 8. i 10. Armią.. Siłami niemieckimi dowodził dowódca Grupy Armii „Süd”  gen. .płk Gerd von Rundstedt. W jej skład wchodziły: 8. Armia gen. piech. Johannesa Blaskowitza i 10. Armia gen. art. Wilhelma Reichenaua. Siłami polskim dowodził gen. dyw. Tadeusz Kutrzeba, któremu podporządkowano Armię „Pomorze” gen. dyw. Władysława Bortnowskiego  6 września gen. Kutrzeba zaproponował Naczelnemu Wodzowi zwrot zaczepny, lecz  nie uzyskał akceptacji W dniu następnym szef Sztabu Naczelnego Wodza gen. bryg.   Stachiewicz wyraził pośrednio zgodę na takie działanie.

 W bitwie tej można wyróżnić trzy fazy, w tym pierwsza [9-13 września] i  druga [ 13-15 września] miały charakter działań zaczepno-obronnych , zaś trzecia  [16-18 września] już obronny. Gen. Kutrzeba  9 września całością sił swojej armii uderzył na nieprzyjaciela, którego zaskoczył. Nieprzyjaciel w następnych dniach  wprowadził nowe siły do walki, m.in. 11 września  XVI  KA gen. kaw. Ericha Hoepnera przygotowany do  forsowania środkowej Wisły, zaś 14 września m.in.  4 DPanc spod Warszawy. Przeciwnik uzyskał zdecydowaną przewagę  i jego 8. i 10. Armie przeszły do natarcia w godzinach rannych 16 września z zadaniem okrążenia i rozbicia sił polskich. W nocy z 16 na 17 września siły główne Armii „Poznań” rozpoczęły walkę o przerwanie okrążenia nad Bzurą, ale bez powodzenia. Armia została rozbita w tym dniu, zaś w następnym Armia „Pomorze”. Tylko niektóre oddziały polskie zdołały przedostać się do Modlina i Warszawy i uczestniczyć w ich obronie. Straty polskie tej bitwie wyniosły ok. 17 000  zabitych żołnierzy i ok. 32 000 rannych. Do niewoli dostało się ok. 170 000 żołnierzy.  Niemcy stracili ok. 7 000 – 8 000  zabitych i rannych żołnierzy.  Bitwa ta umożliwiła jednak wycofującym się  wojskom polskim na innych kierunkach do zorganizowania obrony na kolejnych rubieżach, uniknięcia okrążenia i zorganizowania obrony na tzw. przedmościu rumuńskim.

[16].Ambasador Grzybowski stwierdził, że nota jest niezgodna z prawem międzynarodowym, zaś  wszystkie argumenty w niej użyte dla usprawiedliwienia  uczynienia z „układów polsko-sowieckich świstków papieru nie wytrzymują  krytyki. Według  moich wiadomości  głowa państwa i i rząd przebywają na terytorium polskim […] Suwerenność państwa istnieje, dopóki żołnierze  armii regularnej się biją […] To, co nota mówi o sytuacji mniejszości, jest nonsensem”.

[17] Frontem  Białoruskim dowodził komandarm [ w WP odpowiada generałowi dywizji,  zaś nieformalnie dowódca armii]  2  stopnia Michaił Kowaliow. W skład frontu wchodziły: 3., 4., 10. i 11. Armia oraz Szybka Grupa Konno-Zmotoryzowana i 24. Samodzielny Korpus Piechoty. Zadaniem tych sił było  odcięcie Polski od Litwy i Łotwy, aby nie dopuścić do ewakuacji wojska i  ludności polskiej do tych krajów.

 Frontem Ukraińskim dowodził komandarm 1 stopnia Siemion Konstantynowicz Timoszenko, któremu podlegał: 5., 6. i 12. Armia. Zadanie tych sił było odcięcie polski od Rumunii i Węgier, aby nie dopuścić do ewakuacji wojska i  ludności polskiej do tych krajów,. W agresji na Polskę uczestniczyło: 24 dywizje piechoty, 16 dywizji kawalerii i 9 brygad pancernych.    .

[18] . Oddziały sowieckie posuwały się szybko w kierunku zachodnim oraz południowym i dążyły do odcięcia władz i wojska od granicy z Rumunią i Węgrami. W tej sytuacji w nocy z 17 na 18 września granicę w Zaleszczykach przekroczyły nie tylko władze cywilne na czele z prezydentem, ale Naczelny Wódz, który 18 września wydał rozkaz do żołnierzy „ Żołnierze! Najazd bolszewicki na Polskę nastąpił w czasie wykonywania przez nasze wojska manewru, którego celem było skoncentrowanie się w południowo-wschodniej części  Polski, tak aby mając dla otrzymania zaopatrzenia i materiału wojennego komunikację i łączność przez Rumunię z Francją i Anglią, dalej prowadzić  wojnę.  Najazd bolszewicki uniemożliwił wykonanie tego planu. Wszystkie nasze oddziały zdolne do walki były związane  działaniem przeciwko Niemcom. Uważałem, że w tej sytuacji obowiązkiem moim jest uniknąć bezcelowego przelewu krwi w walce z bolszewikami i ratować to, co da się uratować. Strzały oddane przez KOP do bolszewików przekraczających granicę stwierdziły, że nie oddamy nasze terytorium dobrowolnie”.

      Rozkaz ten stanowił m.in. naruszenie przyznanego prawa do przejazdu władz i wojska do Francji, jako przez kraj neutralny. W wyniku ostrych nacisków Niemców zostały internowane. Tym samym władze polskie nie mogły kontynuować swej działalności..

[19] . W przeciwieństwie do dyrektywy Naczelnego Wodza postanowił gen. Kleeberg podjąć walkę z nowym agresorem, czyli z oddziałami  4 Armii Niebezpieczny dla sił gen. Kleeberga okazał się ten niespodziewany cios ze wschodu, wymierzony w skrzydło obrony i grożący jego tyłom. Postanowił jednak bronić się na błotach poleskich, wykorzystując przeszkody wodne, w tym zwłaszcza Kanały Trościański i Królewski. Pod naporem nieprzyjaciela polecił wycofywać się na kolejne pozycje, ale przed ich opuszczeniem dokonywać zniszczeń na kanałach i wysadzać mosty na rzekach oraz kolejowe. Sytuacja operacyjna dla gen. Kleeberga była  ciężka, bo odpierał atak frontalny XIX. Korpusu niemieckiego od północy i siły sowieckie od wschodu. W zaistniałej sytuacji obrona Polesia była w zasadzie nierealna rozproszonymi pododdziałami. Zarządził koncentrację podległych sił w rejonie na północ od Kowla. Gen Kleeberg zdecydował się 21 IX 1939 r,. utworzyć Samodzielną  Grupę Operacyjną  „Polesie” [SGO „Polesie”].  W dniu następnym gen. Kleeberg postanowił  przejść w rejon Włodawy i po jego opanowaniu  ruszyć na pomoc dla walczącej Warszawy.

Gen Kleeberg po przegrupowaniu podległych mu sił  rozpoczął marsz w kierunku Warszawy z zamiarem współdziałania z jej załogą. W ślad za nimi maszerowały oddziały Armii Czerwonej, które zamie­rzały tę grupę zlikwidować. Doszło do zwycięskich walk pod Jabłoniem (29 września) i Milanowem (30 września) z oddziałami sowieckimi,

[20]. Gen. Langner w rozkazie  o kapitulacji stwierdził z dumą, że żołnierze na   rozkaz , opuszczają pozycje, które bronili .i nie poddali się  Niemcom, ale „ustępujemy miasto Lwów wojskom Sowietów, z którymi nie walczyliśmy i z którymi walczyć nam zakazano”. Nie przewidział gen. Langner, że dowództwo wojsk sowieckich nie dotrzymuję podpisanych warunków  umów.

 [21]. Grupę tworzyły m.in.: 60. DPRez. [dowódca płk Adam Epler ], 50. DPRez. „Brzoza” [do­wódca płk Ottokar Brzoza-Brzezina], Dywizja Kawalerii „Zaza” [dowódca gen. bryg. Zygmunt Podhorski] w składzie dwóch brygad (BK „Plis” płk. Kazimierza Plisowskiego i BK „Edward” płk. Edwarda Milewskiego) oraz Podlaska BK gen. bryg. Ludwika Kmicica-Skrzyńskiego. Liczyła ona ok. 18 000  żołnierzy

[22] . Nie wszyscy generałowie zapisali się chlubnie podczas tej wojny, np. gen. dyw. Juliusz Karol Wilhelm Józef Rómmel dowódca  Armii „Łódź” nie tylko fatalnie rozmieścił podległe sobie dywizje w rejonie rzeki Wart,  ale po otrzymaniu rozkazu do odwrotu opuścił sztab i pozostawił armię samą sobie. Nie poniósł żadnych konsekwencji a  powinien być postawiony przed sądem wojennym. Odwrotnie mianowany został przez Naczelnego Wodza dowódcą  armii „Warszawa”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj