Wywiad z zawodnikiem Górnika Zabrze – Romanem Skorupą, który opowiedział mi o turniejach, włoskiej lidze i swoich planach na przyszłość. Zapraszam do przeczytania wywiadu.
Justyna Borowiecka: – Jak rozpoczęła się Twoja pasja do piłki nożnej?
Roman Skorupa: – Mój tata jest dziennikarzem sportowym i to chyba od niego złapałem tzw. „bakcyla”. Gdy byłem mały, jeździłem z nim na różne wydarzenia sportowe, w szczególności mecze piłki nożnej i bardzo mi się podobało. Później zaczęło się wspólne oglądanie meczów w telewizji i poszło już z górki.
– Na co dzień grasz w Górniku Zabrze, jak Ci się tam gra i trenuje?
– Na pewno przeskok w różnicy treningu, jaki doznałem po przejściu z Concordii Knurów do MSPN Górnik Zabrze, był bardzo duży. Treningi mamy co najmniej raz dziennie, a dwa-trzy razy w tygodniu – dwa razy dziennie. Mamy utworzoną klasę sportową w Zabrzu-Mikulczycach, gdzie uczymy się w Liceum Ogólnokształcącym i jesteśmy w jednej klasie, co pozwala nam na treningi o ustalonej porze i możliwość przebywania z resztą zespołu na co dzień. Na pewno poziom sportowy treningów w takim klubie, jak Górnik Zabrze, jest wysoki.
– Miałeś już do tej pory okazję pracować z kilkoma trenerami, m.in z Adamem Nawałką, jak układała się wasza współpraca podczas tych kliku treningów w I drużynie Górnika?
– Na pewno trener Adam Nawałka jest bardzo wymagającym szkoleniowcem. Podczas treningów w I drużynie Górnika – zauważyłem, jak bardzo trener Nawałka jest charyzmatyczną postacią i jak wielki szacunek ma w „dorosłej szatni” Górnika. Wydaje mi się, że nasze relacje były pozytywne. Jeśli np. odejdę w czerwcu z klubu – to na pewno zapamiętam tego trenera jako bardzo dobrego i wymagającego szkoleniowca.
– Masz dopiero 19 lat, a już kilka sukcesów na swoim koncie. Jak wspominasz Międzynarodowy Turniej Halowy o Puchar Prezydenta Zabrze, zajęliście raz pierwsze a raz trzecie miejsce?
– Ten turniej odbywa się w zabrzańskiej hali cyklicznie co rok. W ostatniej edycji zajęliśmy trzecie miejsce. Najlepiej jednak wspominam turniej sprzed niespełna 2 lat, kiedy to sięgnęliśmy po puchar. Mieliśmy bardzo mocny zespół, z którym później wywalczyliśmy Mistrzostwo Śląska i 5.miejsce w Polsce i wygraliśmy ten turniej w finale po rzutach karnych z rywalem zza miedzy – Gwarkiem Zabrze. Dodatkowym smaczkiem dla mnie było to, że to ja wykonywałem decydującą „jedenastkę” w serii rzutów karnych.
– Uważasz, że takie turnieje są ważne dla młodych piłkarzy?
– Moim zdaniem takie turnieje są bardzo ważne dla młodych piłkarzy. Możliwość rywalizowania z rówieśnikami z innych państw nie tylko wyzwala dodatkową energię ale też zwiększa doświadczenie każdego zawodnika.
– Pamiętasz mecz z Arką Gdynia podczas półfinału Mistrzostw Polski Juniorów Starszych?
– Tak, pamiętam bardzo dobrze. Mimo odpadnięcia w półfinałach z późniejszym mistrzem Polski mam bardzo dobre wspomnienia z tego dwumeczu. W pierwszym, wyjazdowym meczu, nasz podstawowy prawy obrońca złapał kontuzję i trener z konieczności przeniósł mnie z lewej na prawą stronę defensywy. Był to dla mnie debiut na tej pozycji ale wydaje mi się, że podołałem powierzonemu zadaniu. W Gdyni przez dłuższy czas prowadziliśmy 1:0, jednak w końcówce po szturmowych atakach gospodarzy, nasz golkiper skapitulował i zremisowaliśmy 1:1. Wracając do Zabrza byliśmy zadowoleni z korzystnego wyniku i myśleliśmy już o rewanżu na własnym boisku. W drugim meczu nie wykorzystaliśmy jednak trzech klarownych sytuacji w I połowie i remisowaliśmy do przerwy 0:0. Ten wynik premiował nas do gry w finałach, jednak po przerwie Arka się obudziła i strzeliła nam szybko dwie bramki. Chwilę później złapaliśmy z nimi kontakt na 2:1, ale potrzebowaliśmy jeszcze dwóch bramek, więc się otworzyliśmy. Dostaliśmy bramkę z kontry na 1:3 i marzenie o finale się zakończyło.
– Twój wymarzony klub, w którym chciałbyś kiedyś w przyszłości grac?
– Chciałbym kiedyś zagrać we włoskiej Serie A. Nie ważne w jakim klubie. Lubię włoski futbol, tamtejszą mentalność i wydaje mi się, że swoim charakterem pasowałbym tam idealnie.
– Jakie masz plany sportowe na najbliższe dni, miesiące?
– Obecnie leczę uraz mięśnia przywodziciela długiego. W najbliższych dniach chciałbym już wrócić do normalnego treningu z drużyną, bo nie ukrywam, że 6 tygodni bez normalnego treningu było dla mnie bardzo trudnym czasem. Za dwa tygodnie (7.04 mecz z Piastem Gliwice) startuje liga i bardzo liczę, że przez te dwa tygodnie dojdę do pewnej sprawności i będę mógł zagrać przeciwko „Pisatunkom”.
– Zaliczyłeś też mecze w Młodej Ekstraklasie, Twoim zdaniem najważniejszy mecz dla Ciebie w tych rozgrywkach?
– Mecze w Młodej Ekstraklasie przypominają mi okres, kiedy trenowałem pod okiem trenera Adama Nawałki w I drużynie. To właśnie wtedy zacząłem grać w Młodej Ekstraklasie. Najważniejszy mecz dla mnie w tych rozgrywkach to było bez wątpienia spotkanie w Gdańsku, z tamtejszą Lechią, gdzie po raz pierwszy wyszedłem w podstawowym składzie. Wygraliśmy 1:0, z tyłu zachowaliśmy czyste konto, a mnie, jako obrońcę, z tego się rozlicza w pierwszej kolejności.
– Twoim ulubionym klubem jest Lazio Rzym dlaczego ten klub lubisz najbardziej i za co?
– Kiedy zacząłem interesować się zagraniczną piłką nożną, Lazio Rzym było na szczycie we włoskiej Serie A. Był to sezon 99/00, kiedy „Laziale” sięgali po mistrzostwo we Włoszech. Oglądałem dużo ich meczów i bardzo podobała mi się ich gra. Wtedy właśnie zacząłem im kibicować i tak jest do dziś. Mimo wielu słabszych sezonów, wciąż pozostaję wierny Lazio.
– I już na koniec możesz pozdrowić naszych czytelników i zaprosić na swoje mecze.
– Na koniec, chciałbym bardzo pozdrowić wszystkich czytelników, oraz podziękować za wywiad. Zapraszam wszystkich z województwa śląskiego na inaugurację rundy wiosennej Śląskiej Ligi Juniorów Starszych, już 7 kwietnia o godzinie 12:00, kiedy to na obiektach Walki w Makoszowach podejmiemy Piasta Gliwice.
– Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów.
– Dziękuję.
Z Romanem Skorupą rozmawiała: Justyna Borowiecka











