- Joanna Kuciel-Frydryszak: „CHŁOPKI”
- Dieter Kalka: „Małe, czarne zwierzę”
- Henryk Martenka: „CyRk pRzYjecHaŁ”
Ad. 1
Książka jest „gruba” (liczy prawie 500 s.), ciekawie ilustrowana, a przede wszystkim jest WARTA PRZECZYTANIA! I choć ukazało się już wiele znaczących recenzji o niej, napiszę i ja w swojej rubryce, zachęcając Czytelników PD do sięgnięcia po nią, choćby ze względu na jej frapujący podtytuł „OPOWIEŚĆ O NASZYCH BABKACH”, a któż z nas nie kochał i nie nosi w swojej pamięci swoich babć? Lecz TA książka w niczym nie przypomina sielankowego obrazu rodziny, w której babcie są otaczane szacunkiem i miłością uwielbianych przez nie wnucząt. Zresztą z pełną wzajemnością!
Kim jest Joanna Kuciel-Frydryszak? Dziennikarką, absolwentką polonistyki na Uniwersytecie Wrocławskim, także autorką innej, bardzo ciekawej biograficznej książki „Słonimski. Heretyk na ambonie”. Kilka lat temu wydała przed „Chłopkami” książkę poruszającą w swej wymowie – „Służące do wszystkiego”, o losach wiejskich dziewcząt w przedwojennej Polsce. Dziś możemy odczytać to wydanie jako swego rodzaju zapowiedź, że „ciąg dalszy nastąpi…”. I tak się stało, a mam na myśli omawianą dziś książkę „Chłopki”, w której autorka oddaje GŁOS wielu wiejskim kobietom, które opowiadają o swoich „lękach i marzeniach”, o „codziennym znoju” i o ich „społecznym wykluczeniu”.
Tak powstała opowieść – jeśli ktoś chce, podobnie jak ja – dopatrzeć się w niej historii walki wiejskich kobiet o swą godność w tym niesprawiedliwym, patriarchalnym świecie, jaki przez długie lata trwał na polskiej wsi w okresie międzywojennym.
Dziś tamten okrutny świat należy do przeszłości, chociaż…? Przecież zdarza się jeszcze, że pobrzmiewają mądre rady współczesnych panów np. o „ugruntowaniu cnót niewieścich” w procesie edukacyjnym dziewcząt. Ale to już zupełnie inny temat i brzmi nieco humorystycznie.
„Joanna Kuciel-Frydryszak mówi prawdę, opisując historię BIEDY I GŁODU” – napisała w swojej recenzji m.in. Izabela Kuna.
„Osoby, których życie stanowiło tło dla historii powszechnie uznawanych za istotniejsze, wreszcie stają na pierwszym planie”– stwierdza na rewersie okładki książki Kacper Pobłocki – profesor Uniwersytetu Warszawskiego (przypomnę – autor książki „Chamstwo”). Cóż do tego stwierdzenia dodać, tylko słowa z Jego recenzji, że to „Wspaniała i poruszająca książka”, która powstała dzięki stypendium artystycznemu prezydenta Wrocławia (godne naśladowania) „WROCŁAW – miasto spotkań”
Joanna Kuciel-Frydryszak: „CHŁOPKI. Opowieść o naszych babkach”. Wydawnictwo „Marginesy”, tw. oprawa, s.491, Warszawa 2023
Ad. 2
O Autorze – Dieterze Kalce – który swoje książki wydaje po niemiecku i po polsku (jako, że ma polskie korzenie), choć sam podkreśla, że „serbołużyckie”, już pisałem w PD. Odkąd go pamiętam (a poznałem kilkanaście temu, gdy przyjeżdżał na festiwale poetyckie do Lublina) – tworzy i mieszka w Lipsku. Dziś piszę jeszcze raz o nim, jako że Jego najnowsza książka (jak napisano na rewersie okładki) warta jest, by jej NIE PRZEGAPIĆ”! I rzeczywiście.
To sprośny zbiór opowiadań, albo mówiąc inaczej „historie miłosne, wizje tęsknoty – widziane z lotu ptaka”, wzbogacone 12 rysunkami (aktów kobiecych) Rainera Strege`a – rzeźbiarza i rysownika, także mieszkającego w Lipsku (na poddaszu starej przędzalni).
Autor – przypomnę to jednym zadaniem – to klasyczny bard (za czasów NRD – był opozycjonistą), logopeda i pisarz, prowadzący także własne Radio – z bardzo ciekawymi audycjami, w których dużo się mówi o Polsce.
Jego obecna książka, jest „liryczną prozą” (tak bym ją określił) inspirującą do przemyśleń nad „ludzkim życiem”, pełną osobistych, albo usłyszanych zdarzeń „miłosno-erotycznych”.
Kalka do dziś wydał po polsku (równolegle po „niemiecku”): „Wszystko to tylko teatr i inne opowiadania”, Poznań 1999; „Podwójne i potrójne”, Bydgoszcz 1999; „Trzynaście wizyt w Auschwitz”, AndreBuch Verlag (drukowane w Olsztynie), 2004. WSZYSTKIE wymienione wyżej Jego publikacje, także te, które wydane zostały tylko w j. niemieckim, zasługują na uwagę!
W przygotowaniu ma m.in. „śpiewnik”, z ok. 150 „literackimi – krytycznymi „o współczesności społeczno-politycznej” pieśniami, które jako bardowi przyniosły w przeszłości rozgłos (nie tylko w NRD). Tu ciekawostka, ma to być śpiewnik „z partyturami”! I kolejny zbiór opowiadań „Moje spotkania z Polakami” (jak się ukażą, oczywiście napiszę o nich w swojej PD rubryce).
Podsumowując: za wydanie tej odważnej w treści i obrazach książeczki (gdyż liczy zaledwie 79 stron) – chylę czoła przed autorem i tymi, którzy ją dla polskiego czytelnika przygotowali!
Dieter Kalka: „Das kleine schwarze Tier – Małe, czarne zwierzę z 12 rysunkami Rainera Strege’a”, Edition Eulenspiegel im (w) AndreasBuchVerlag, ISBN 978-3-949143-49-6, korekta w j. polskim – Joanna Pytel, 2025
Ad.3
I na koniec dzisiaj o Henryku Martence i Jego najnowszej książce „CYRK PRZYJECHAŁ” Jak to dobrze, że ten znakomity felietonista zdecydował się na wydanie swych felietonów (i to tych najnowszych, z lat 2022-2025, co tydzień publikowanych w tygodniku „Angora”), a dokonało tego – edytorsko przepięknie i bardzo udanie (!) – Wydawnictwo „Dom Wydawniczy Margrafsen” w Bydgoszczy), które też dystrybuuje książkę – w cenie 50 zł – poprzez zamówienia internetowe.
Polecam książkę, gdyż zawiera felietony, od których zaczynamy z żoną czytać każdy kolejny numer tego popularnego i wartościowego tygodnika. Dlaczego? Gdyż pisane przez Martenkę od 25 lat są:
HISTORIĄ POLSKIEJ RZECZYWISTOŚCI
i przedstawiają wydarzenia, które dzieją się na naszych oczach; są komentowane bez zacietrzewienia i używania języka nienawiści, zmuszając do refleksji nad tym, co w kraju, ale i z uwzględnieniem „tego co na świecie”, aktualnie się dzieje.
Chylę czoła przed Autorem za takie ujmowanie rzeczywistości. (Przypomnę, że „felieton” – to publicystyczny utwór literacko-dziennikarski, zwykle o wydźwięku „społecznym, obyczajowym lub kulturalnym – wg słownika wyrazów obcych PWN – i takimi są FELIETONY Henryka Martenki!). Pełne ironii, a nawet sarkazmu, ale zawsze prawdziwe i szczere do bólu, warte przemyślenia i zastanowienia się nad poruszanymi problemami dotyczącymi każdego obywatela naszego kraju. Byłoby dobrze, aby i nasi decydenci wszystkich szczebli i partyjnych opcji docenili wartość tych felietonów.
Martenka spełnia pod tym względem najwyższe wymagania, stawiane ludziom „uprawiającym” tę formę wyrażania krytycznych opinii wobec wszelkich nieprawidłowości naszego codziennego życia, czyli – jak często się słyszy –„…CYRKU”, z jakim od kilkunastu lat mamy do czynienia w Polsce.
Felietony układają się w spójną całość, choć można też czytać je „na wyrywki”. Ich szczególna wartość polega na tym, że zmuszają każdego wrażliwego czytelnika do zajęcia własnego stanowiska, a chciałoby się również, by poruszane w nich sprawy zmuszały stosowne władze do naprawy wytykanych błędów
Henryk Martenka: „CyRk pRzYjecHaŁ. Felietony 2022-2025”, Wydawca, realizacja poligraficzna: Dom Wydawniczy Margrafsen, tw. opr., s. 403, Bydgoszcz 2025










