Rozmowa z Andrzejem Fogttem z okazji 50-lecia Jego działalności artystycznej

2

Karol Czejarek (Karol): – Mistrzu Szanowny i WIELKI, w r. 1974 ukończyłeś studia artystyczne – Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Poznaniu, a więc mija 50 lat, od kiedy jesteś w polskiej sztuce współczesnej i to z ogromnymi sukcesami, poprzez swoje liczne i niezwykłe dokonania. Zbierałeś laury jako polski artysta, m.in. na Biennale w Wenecji. Przyznano Ci złoty medal na I Festiwalu Współczesnego Malarstwa Polskiego w Szczecinie, co jeszcze – Jubilacie – sam wymieniłbyś ze swoich doznanych zaszczytów, które miały wpływ na Twoją karierę?

Andrzej Fogtt (Andrzej): – Nigdy nie myślałem o tzw. karierze, interesowała mnie tylko nowa wizja obrazu, transformacja tego co odczuwałem, obserwując naturę. Od dziecka z naturą miałem metafizyczną więź.

Karol: – Co to znaczy, że miałeś „metafizyczną więź”? Ale dokończ najpierw to, co chciałeś powiedzieć, gdyż Ci przerwałem.

Andrzej: – Interesowały mnie światowe dokonania w malarstwie, a zdecydowanie szerzej – w sztuce i architekturze.

Architektura stała się moją drugą pasją.

W 1984 roku reprezentowałem Polskę na 41. Biennale Sztuki w Wenecji obrazem „Żywiołem opętanie”, formatu 400x1650cm. Fakt uczestniczenia w tym Biennale był przełomowy, miał wiele aspektów pozytywnych, ale były też negatywne.

Po powrocie do Polski skupiła się na mnie gigantyczna fala nienawiści. Magdalena Abakanowicz reprezentowała Polskę na Biennale w 1982r. i nikt nie śmiał powiedzieć jej złego słowa. Natomiast mnie nie tylko atakowano, ale głoszono nieprawdziwe informacje. To miało kolosalny wpływ na moje życie i oczywiście na sztukę. Jednak mam niezwykłą satysfakcję, że się wtedy nie załamałem, że nadal tworzyłem, chociaż moich obrazów nie wystawiano, a mnie nagminnie prześladowano.

Pani Joanna Sosnowska wydała nawet książkę o polskich artystach na Biennale w Wenecji i zrobiła specjalny, polityczny rozdział: CI CO ZOSTALI KUPIENI PRZEZ WŁADZĘ. Ta pani wydała paszkwil, dopuszczając się niewyobrażalnej manipulacji i kłamstwa.

Co prawda, w tej publikacji znalazłem się w towarzystwie wielu najwybitniejszych kolegów, m.in. Władysława Hasiora i Magdaleny Abakanowicz. Ten wielkoformatowy obraz stworzony specjalnie na 41. Biennale i w ogóle jego wizja – miała dla mnie w przyszłości kolosalne znaczenie.

Karol: – Jakie?

Andrzej: – W 1993r. zaowocowała projektem budynku – symbolu: Wieża Jedności. W konsekwencji obraz trafił do prywatnej kolekcji Państwa Sylwii i Piotra Krupów, a wizja Wieży Jedności znalazła w końcu swojego inwestora i będzie zapewne zbudowana w Dubaju.

Karol: – Andrzeju Szanowny, i ja, i Magda (bo moja żona jest też Twoją wielką fanką) myślimy, że największą nagrodą jaką w życiu otrzymałeś jest to, że nadal tworzysz z wielką pasją, masz wspaniałą rodzinę i przyjaciół, ludzie Cię szanują, a Twoje obrazy są w wielu prywatnych kolekcjach. Realizujesz też liczne zamówienia.

Andrzej: – Tak, zgadza się! Karolu i Magdalenko, dziękuję Wam, że ciągle o mnie pamiętacie! Moje obrazy rzeczywiście zdobią budynki, jak np. w Szczecinie ściany Urzędu Marszałkowskiego. Niebawem zostanie też otwarta moja realizacja na ul. Piotrkowskiej w Łodzi.

Karol: – Otrzymałeś liczne honorowe wyróżnienia, jak chociażby Glorię Artis, Złotego Gryfa Pomorskiego, Medal za zasługi Miasta Lublina. Nie masz prawa narzekać.

Andrzej: – Nie narzekam, nie narzekam. Tu nieco zabawnie nasuwa mi się skojarzenie… z rzeką. Wspaniałą rzeką. A jest nią po prostu życie!

Karol: – To wróćmy teraz do pytania o Twoją „metafizyczną więź z naturą”, jak się wcześniej wyraziłeś, na czym to polega? Może jakiś przykład, a może i obraz?

Andrzej: – Jako dziecko lunatykowałem, a kiedy wchodziłem do lasu – czułem, jak drzewa i rośliny oddychają.

Karol: – I co?

Andrzej: – Tylko się nie śmiej, pytasz, więc odpowiadam, jak było.

Karol: – A więc jak?

Andrzej: – Zrozumiałem, że jestem tylko maleńką częścią tej WIELKIEJ PRZYRODY, ale jednocześnie poczułem jej przeogromną magnetyczną energię. Dlatego bliski mi był Vincent van Gogh, bo wszystko w jego obrazach wibruje, Ziemia łączy się z Kosmosem, a stojące, wibrujące cyprysy są częścią rozwibrowanego nieba. To wszystko drga i pulsuje. Mikroświat, organiczna tkanka malarskiego gestu, jest odzwierciedleniem symbiozy ze wszechświatem.

A. Fogtt, Drzewo życia

Karol: – I dlatego powstały te fantastyczne obrazy z cyklu Żywioły? Z Twojego odczuwania i z obserwacji natury?

Bo musisz wiedzieć, że to mój ulubiony cykl, także Magdy i naszych dzieci – Ani i Huberta! Oglądając go, już wtedy (a było to dawno, dawno temu) zakochaliśmy się w Twojej sztuce. Czy struktura tych obrazów stała się tkanką Twoich dalszych cykli?

Andrzej: – Tak, gdyż oko malarza jest wyczulone i precyzyjne. Bywa, że bardziej precyzyjne niż aparat fotograficzny. A potem to już farba i… „rozwiązywanie” obrazu.

Jego wewnętrzne światło – to pojęcie zrozumiałe tylko dla wyczulonego oka. Ale potem powstał już kolejny cykl obrazów, robiłem je w polu magnetycznym.

Karol: – Też się tym cyklem pasjonowaliśmy, zresztą nie tylko my, ale znawcy sztuki – Jerzy Madeyski, Andrzej Matynia, Bożena Kowalska, Erna Rosenstein, Mieczysław Wejman, Roman Artymowski, Tadeusz Brzozowski, Henryk Stażewski. Długo mógłbym tak wymieniać, ale opowiadaj dalej, tym bardziej, że czynisz to nie tylko ciekawie, ale i przekonująco.

Andrzej: – Karolu, dziękuję Ci i kontynuuję swoją opowieść o symbiozie z naturą i wszechświatem…

Miałem kiedyś proroczy sen, aby spróbować użyć magnesów do budowy obrazu. W szczegółach przemyślałem kompozycję, układając najpierw silne magnesy barytowe i następnie nakładając na nie płótno. Farbę olejną mieszałem z pyłem stalowym. Niewidzialne stawało się widzialne. Któregoś dnia odwiedził mnie Władysław Hasior, zobaczył ukończony obraz magnetyczny i powiedział: namalowałeś Zwiastowanie.

Nawet chciałem robić rzeźby w kloszach próżniowych.

Byłyby to figury zbudowane jak elektromagnes. Po załączeniu prądu pył stalowy tworzył materię figury. (Z prochu powstałeś w proch się obrócisz!). Niestety, w latach 90. były to ogromne koszty. Nikt nie był zainteresowany, aby w te rzeźby zainwestować.

Karol: – Andrzeju, to fascynujące, co mówisz! Wierzę Ci, że tak było, gdyż z Magdą byliśmy świadkami Twoich ówczesnych fascynacji i artystycznych zmagań.

Andrzej: – A potem… obudziłem się z tego metafizycznego snu i zobaczyłem mnóstwo żebraków na ulicy Nowy Świat.

Moje obrazy opanowały „homotrotuarusy”!

To był 1995 rok, po rozpadzie Jugosławii. Początek wielkiego Exodusu. Zobaczyłem proces, który nadal trwa i dalej będzie się nasilał.

Bestialska agresja Rosji na Ukrainę – to dopiero początek Apokalipsy.

Karol: – Jak to Apokalipsy? Co masz na myśli, używając tak jednoznacznego określenia?

Andrzej: – Tak, APOKALIPSY!!!

Wtedy pokazałem to na obrazach; widzowie reagowali, znajomi pytali, dlaczego pokazuję taką ohydę?

Karol: – Myśmy Cię też o to pytali.

Andrzej: – Odpowiadałem, wysiądźcie z tych waszych luksusowych aut i rozejrzyjcie się , bo ten – jak mówicie – ohydny świat wejdzie wam do waszych luksusowych domów przez okno. I stało się !!!!!

LUKSUS USYPIA….

Karol: – ???

A. Fogtt, Małpa na tygrysie

Andrzej: – Minęły 24 lata od powstania cyklu Homotrotuarus, Europa Gaz i Ropa. Na wielu obrazach i temperach pokazywałem co się dzieje i co się stanie w niedalekiej przyszłości.

24 lutego 2022r. Rosja bestialsko zaatakowała Ukrainę. BUCZA stała się symbolem tego mordu.

Karol: – I jak zareagowałeś na Buczę?

Andrzej: – Moja reakcja była spontaniczna, namalowałem cykl obrazów i pasteli pt. BUCZA,

a Muzeum POLIN wystawiło je w rocznicę tej napaści, obok sal, które prezentują i dokumentują Holokaust drugiej wojny światowej. Wstęp do tej ekspozycji napisał Marian Turski.

Wracam jednak do roku 2010, kiedy to powstał nowy cykl obrazów, który bezpośrednio nawiązywał do cyklu Żywioły. Po prostu nastąpił świadomy powrót do tego źródła. Jednak, czy aby na pewno świadomy?

Tu opowiem krótko pewną historyjkę…

W trakcie malowania kolejnego obrazu, zupełnie niezamierzenie zamazałem koszulą spory jego fragment. Pierwsza myśl: zniszczyłem obraz!

Zrobiłem przerwę na kawę i już po chwili… nastąpiło olśnienie. Przygotowałem gęstą farbę i szpachlą musnąłem zamazany fragment obrazu. Powstał trzeci wymiar. Tak narodził się nowy cykl i nowa forma.

Karol: – Super, a jeśli się nie mylę – cykl ten kontynuujesz do dziś?

Andrzej: – Tak, cykl ten kontynuuję do dziś.

Zaowocował wieloma wielkoformatowymi obrazami i realizacjami.

Karol: – Jakimi?

Andrzej: – Na przykład w Hotelu Hilton w Łodzi.

Karol: – Andrzeju, opowiadasz teraz o rzeczach, których nie znam. Tylko gratulować!

Andrzej: – W międzyczasie powstawały portrety, a intensywność ich malowania była związana z moimi pobytami na plenerach. Powstało kilka tysięcy portretów, najwięcej artystów, których spotkałem na mojej drodze życia i ludzi, którymi fascynowałem się w młodości.

Karol: – Wiem, że zrobiłeś także interpretacje portretów Witkacego i Rembrandta. Pokaż je proszę naszym Czytelnikom.

Andrzej: – Pokażę kilka innych – w tym Twój Karolu. A korzystając z okazji, serdecznie pozdrawiam WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW NASZEJ ROZMOWY!

W pracowni na Inżynierskiej powstają kolejne obrazy i projekty.

Andrzej Fogtt – portrety artystów

Karol: – Andrzeju świetne portrety!

Andrzej: – To pozwól mi jeszcze pokazać i Twój.

Karol: – No, dobrze…

Andrzej: – Dziękuję.

Dziękuję Ci za te wszystkie lata przyjaźni i oczywiście dziękuję za dzisiejszy wywiad – trwamy dalej, piszemy, malujemy i tworzymy w tym wszechświecie bez początku i końca.

Za kilka dni zostanie otwarta moja realizacja w Łodzi, przy ulicy Piotrkowskiej.

To oczywiście przypadek, że właśnie w roku 2024.

Niech te pałacowe żyrandole oświetlają drogę wszystkim dobrym ludziom. I chciałbym, aby oświetlały dalej również moją drogę życia.

Jest pięknie, jak często mówiła moja Babcia Wielkopolanka, patrząc na dobrobyt… synu …dupa ci z winkla wychodzi… Kochana Babcia…

Karol: – Nie do końca zrozumiałem, ale niech tak pozostanie…

W najbliższym czasie będziesz miał wystawę „jubileuszową” w Lublinie, co tam pokażesz?

Andrzej: – W Lublinie, w Galerii Wirydarz u Państwa Małgosi i Piotra Zielińskich, pokażę fragment cyklu KURASZEWO. To jednocześnie nazwa pięknej wsi na Podlasiu, gdzie właśnie powstał ten cykl.

Karol: – Jak dobrze, że pokażesz to wspaniałe „Kuraszewo”, cykl zupełnie inny od wszystkich poprzednich, które wymieniłeś dotąd w naszej rozmowie. Twoje „Kuraszewo” zawsze nam się podobało. Jaki jest rodowód tego cyklu, a może pokażesz go naszym Czytelnikom?

Andrzej: – Język malarski tego cyklu narodził się w Sankt Moritz w 2002r.

Była wczesna wiosna, wyszedłem przed dom i zacząłem rysować górę. Mój wzrok padł na jej szczyt i na kartce zaznaczyłem punkt, potem linię do następnego punktu.

I tak powstała konstrukcja góry i … nowy język. Właśnie w Kuraszewie, wśród łanów zbóż, lasów, żółtych i błękitnych pól! W obrazach pojawił się czysty kolor. Nieodzownie przyszedł mi na myśl Kazimierz Malewicz i cały duch Wschodu. To tu, na Podlasiu przenikały się na przestrzeni czasu: prawosławie, judaizm, katolicyzm i islam.

Zachwyciłem się tą niezwykłą atmosferą, rysowałem i malowałem cerkiewki, kapliczki, synagogi i meczety. Bez wytchnienia fotografowałem to wszystko, a szczególnie starą architekturę, którą miałem okazję podziwiać na rycinach w starych księgach. Poznałem też wielu interesujących ludzi, m.in. popów. To była przepiękna podróż sięgająca czasów Andreja Rublowa.

Karol: – Myślę, że Czytelnicy podzielą nasz zachwyt (proszę ew. napisać swoją opinię pod tekstem)! Czy oprócz wystawy u Państwa Zielińskich planujesz jeszcze jakieś inne prezentacje? Jeśli tak, to powiedz coś o nich.

Andrzej: – Będą jeszcze kolejne, już w listopadzie cykl BUCZA zostanie pokazany w Galerii BWA w Zamościu.

Również pod koniec listopada, na Warszawskich Targach Sztuki, Galeria Zofii Weiss (jako gość specjalny Targów) pokaże obrazy Wojciecha Weissa, Józefa Jaremy i Andrzeja Fogtta.

W grudniu zakończę rok wystawą w Warszawie przy ul. Grzybowskiej, w nowej galerii Pani Edyty Skowrońskiej.

Karol: – Imponuje mi Twoja ŻYWOTNOŚĆ! I mocno trzymam kciuki za ich powodzenie. Ale nim zakończymy naszą rozmowę, zapytam: mamy nową panią Minister Kultury, czego oczekujesz od Niej dla siebie i tzw. środowiska artystycznego, przede wszystkim plastycznego?

Andrzej: – A mogę wcześniej zapytać o to samo Ciebie?

Karol: –  Ja oczekuję (a mówię to już jako emeryt), aby sztuka nadal wdzierała się w moje życie! Żeby kultura nie była pozostawiona sama sobie i była dostępna dla każdego, a co za tym idzie – żeby bilety na wystawy, do muzeów, teatrów, kin i na koncerty były tańsze. Przydałoby się o tym porozmawiać w Sejmie, „na Rządzie”, w każdym województwie i regionie, a może i na zorganizowanym Kongresie Kultury?!

Andrzej: – Na początku czerwca wysłałem do Pani Ministry Kultury Hanny Wróblewskiej list, w którym proponuję zmianę przepisów podatkowych przy zakupie dzieł sztuki przez przedsiębiorców oraz zainicjowanie nowej ustawy, umożliwiającej odpis podatkowy przy wyposażaniu w dzieła sztuki w obiektach budowanych przez prywatnych deweloperów, jak i przez instytucje państwowe czy samorządowe.

Karol: – Myślę Andrzeju, że to bardzo ważny postulat.

Andrzej: – Ma to fundamentalne znaczenie dla finansowania sztuki i stworzenia dla niej prawdziwego rynku.

Dziedzictwo kultury europejskiej (i nie tylko europejskiej), będące w większości w zbiorach muzealnych i prywatnych (jak też dzieła architektury), powstało dzięki zamówieniom arystokracji i bogatego mieszczaństwa. To dzięki zamówieniom tych ludzi mamy zbiory i wybitne dzieła sztuki i architektury. Dzięki tym zamówieniom powstał wielki rynek warsztatów i pracowni artystycznych, rozwijający talenty wielu artystów i rzemieślników.

Obserwowana w Polsce na przestrzeni ostatnich 20 lat polityka w tym zakresie, sprowadza się do tworzenia instytucji zarządzanych przez kuratorów , którzy za pieniądze podatników decydują o wartości sztuki. Stworzony został system personalnych powiązań, hermetyzując instytucje i tworząc kręgi podatnych na wpływy zarówno urzędników, jak i artystów.

Karol: – Mocno powiedziane!

Andrzej: – Tak, gdyż ta forma odizolowała społeczeństwo od sztuki, skazała obywateli na pozycję biernych statystów i konsumentów. A przecież to właśnie społeczeństwo może być aktywne w tym procesie.

Można w ten sposób stworzyć ekonomicznie niezależną pozycję kultury i sztuki. Problemów i pytań jest więcej, np. dlaczego polska kultura i sztuka nie ogniskuje zainteresowania Świata i nie odgrywa znaczącej roli na arenie międzynarodowej?

Karol: – A Twoim zdaniem, dlaczego?

Andrzej: – Liczyłem, że zmiana na stanowisku Ministra Kultury otworzy drzwi dla wielu inicjatyw, spowoduje dyskusję i dialog, a w konsekwencji zmieni politykę kulturalną nie tylko w tym zakresie.

Przecież przez lata Pani Hanna Wróblewska jako dyrektor Zachęty, była czynnym uczestnikiem tego procesu i reprezentowała tę hermetyczną politykę. Niestety, do tej pory nie otrzymałem od Pani Ministry odpowiedzi, ani zaproszenia na rozmowę.

Karol: – Andrzeju, wierzę, że nowa Pani Minister odpowie Ci na Twoje racje. Podzielam w tej sprawie Twoje stanowisko, choć mnie w tej chwili najbardziej interesuje (oprócz tańszego dla społeczeństwa dostępu do kultury), aby m.in. Zachęta była Zachętą i prezentowała to, co z polskiej sztuki współczesnej powinno powiększać kanon naszej kultury, a Centrum Sztuki Współczesnej – pokazywało, co nowego pojawia się w świecie. I jak „na tym tle” wygląda polska sztuka współczesna? Również, aby wszystkie muzea w Polsce miały działy sztuki współczesnej. Chciałbym też, aby kontynuowano działalność galerii autorskich, takich jak Hasiora w Zakopanem czy Kulisiewicza w Kaliszu. I żeby oczywiście powstawały nowe…

Ale zostawmy politykę, musimy kończyć, aby naszych Czytelników nie zamęczyć zbyt długą naszą rozmową (która – mam nadzieję – udała się nam?).

Ale, czy jest może coś jeszcze, o co Cię nie zapytałem, kreśląc Twój artystyczny profil?

Andrzej: – Oczywiście, tak! Jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, kto wie czy nie najważniejsza. To ludzie, których dane mi było poznać na mojej drodze życia i sztuki.

Wymienię nazwiska osób, które odegrały w moim życiu znaczącą rolę , niektóre – niestety – wielce negatywną, ale nawet ta negatywna rola przyniosła w konsekwencji pozytywne efekty. Stal się hartuje w ogniu i wodzie, jest kuta ciężkim młotem, aby zachowała odpowiednią twardość i elastyczność.

W pierwszej kolejności wymienię moich wspaniałych Rodziców, którzy otaczali mnie wielką miłością: Stefana i Eugenię.

Karol: – Andrzeju kochany, miałem szczęście, poznać Twojego Ojca i porozmawiać z Nim, chwalił wszystkie Twoje poczynania i polecał Cię mojej opiece (choć nie musiał, gdyż od początku byłeś i jesteś dla mnie Artystą Wielkim z Największych!).

Andrzej: – Nigdy nie zapomnę też swojej Babci – Józefy Jeziółkowskiej, która wychowała mnie i siostrę Barbarę.

Karol: – A spoza najbliższej rodziny?

Andrzej: – Są to: Hanna, Tomasz i Andrzej Kożuchowscy, Krzysztof i Norbert Skupniewicz, Jacek Łyko, Jerzy Kossowski, Danuta i Andrzej Lugierscy, Magdalena Abakanowicz, Zdzisław Kępiński, Magdalena Więcek – Wnuk, Krzysztof Kostyrko, Teresa Kostyrko, Jarosław Maszewski, Zbigniew Bednarowicz, Bożenna Biskupska, Zuzanna Fogtt, Zofia i Jerzy Biskupscy,

Karol: – Dobrze, że wymieniasz te osoby, bo bez wątpienia byli to ludzie oddani Tobie bez reszty.

Ale proszę – kontynuuj swoją „wyliczankę”:

Andrzej: – A zatem: Jan Muszyński, Janusz Stankowski, Jolanta, Witold i Andrzej Opertowscy, Jolanta Owidzka, Teresa Jakubowska, Mieczysław Wejman, Władysław Jackiewicz, Edward Dwurnik, Bożena i Krzysztof Theodor Toeplitzowie, Roman Cieślewicz, Bożena Wahl, Henryk Stażewski, Bożena Kowalska, Barbara Dyksinska ­-Tryc, Andrzej Matynia, Jerzy Madeyski, Andrzej Strumiłło, Krzysztof Kolberger.

Karol: – Andrzeju drogi, są wśród tych nazwisk wspaniałe osobowości, pamiętam jak „nagłaśniali” Twoją niezwykłość artystyczną; dobrze znali się na Twojej sztuce!

Andrzej: – Pozwól Karolu mi wszystkich wymienić, choć to bardzo długa lista.

Karol: – Proszę.

Andrzej: – Stanisław Zadora i Józefina Pelegrini. Jesteście na tej liście i TY Karolu i Twoja Małżonka, a więc Magdalena i Karol Czejarkowie, a dalej: Piotr Sarzyński, Geno Małkowski, Ewa i Piotr Dąbkowscy, Franciszek Starowieyski, Bogdan Suchodolski, Adam Hanuszkiewicz, Jerzy Adamski, Zbigniew Religa, Matka Teresa z Kalkuty, Karol Wojtyła – Jan Paweł II, Edward Kłosinski, Wojciech Fibak, Jerzy Kwiatkowski, Krystyna Janda, Władysław Hasior, Wojciech Siemion, Elżbieta Gromadzka, Danuta Trawińska, Iwona i Dominika Makowska , Michał Gutt, Anna Żelezik, Anna Kolsicka, Krzysztof Stano, Robert Phal, Jan Berdyszak, Andrzej Górski, Robert Bernatowicz, Andrzej Willman, Rosław Szaybo, Wojciech Drozdowicz, Anda Rottenberg, Wowo Bielicki, Jolanta Czajka, Julian Pałka, Adam Styka, Henryk Bereza, Janusz Głowacki, Jerzy Gruza, Gustaw Holoubek , Wojciech Pszoniak, Krzysztof Penderecki, Janusz Głowacki, Ewa i Walter von Gottberg, Halinka i Tomasz Klimczyk, Elżbieta i Tomasz Burian, Anna Ross, Marek Ruff, Stanisław Baj, Andrzej Jaskólski, Lucyna i Arkadiusz Okoniowie, Elżbieta Kopeć, Jan i Zofia Szukalska, Agnieszka Piotrowska, Agnieszka i Wiesław Lubieńscy, Małgosia, Krzysztof Kasprzyk, Andrzej Misiorny, Andrzej i Łukasz Blikle, Erna Rosenstein, Tamara Książek, Lech Karwowski, Dagmara Hazuka, Jarek Perszko, Artur Sandauer, Helene Zalewski, Andrzej Kruszewski, Witold Krawczyk, Piotr Krupa, Leszek Jampolski, Bohdan Zadura, Jan Wołek, Robert Mokrzycki, Michał i Katarzyna Dudek, Darek Cieszkowski, Marek Potocki, Waldemar Marszałek, Marcin Kostrzewski, Andrzej Kobiak, Józef Wilkoń, Ewa i Jarek Konopińscy, Bogumił Rogowski, Alicja Pytka, Jadzia Lin, Tadeusz Dorda, Beata Gościmska, Solveiga Wallach, Robert Krzysztoń, Danuta Waniek, Katarzyna Seifried, Ania i Jędrzej Zagajewscy, Tadeusz Zych, Janusz Miszkiewicz, Paweł Bujalski, Iwona Szmelter, Małgosia i Piotr Zielińscy, Zofia Weiss, Monika i Roman Szwed, Radosław Altheim, Waldemar Furs, Wojciech Ball, Przemysław Gajowiak, Stanisław Wziątek, Joanna Trzepiecinska, Bogdan Hołownia, Jerzy Derfel, Remigiusz Grzela, Larissa Baldovin, Michał Hochman, Marian Turski , Stanisława Szydłowska, Ewa i Viktoria Szydłowska i Max Fogtt, (Katarzyna Szydłowska obecnie Katarzyna Fogtt, dar z nieba)…..

Karol: – Andrzeju, jakże imponująca lista! Zgadzam się z Tobą, gdyż człowiek sam nic nie znaczy!

Andrzej: – Dziękuję losowi, że dane mi było Was spotkać, że dzięki Wam mogłem rozwijać swoją osobowość, nie tylko stając się lepszym malarzem, ale też lepszym człowiekiem. Życie trwa nadal i los z pewnością napisze dalsze strony mojego życia i twórczości…

Karol: – Andrzeju, dziękuję Ci za tę rozmowę. Roześlij ją do WSZYSTKICH, których wymieniłeś, a także do osób, które nas… nie lubią. Mogą wypowiedzieć się pod tekstem, cieszyłbym się, gdyby była reakcja na naszą rozmowę, poruszone w niej problemy, a przede wszystkim ocena Twoich dokonań. Zgadzasz się?

Andrzej: – Większość osób z tej listy nie żyje. Ta nasza rozmowa jest dokumentem prezentującym mój stosunek do ludzi, do sztuki i do życia.

Czas płynie dalej, przyjdą nowe pokolenia i to one ocenią cały ten proces trwania i przemijania.

Ideały są jak gwiazdy. Jeśli nie możemy ich sięgnąć, to przynajmniej należy się według nich orientować (George Bernard Shaw).

Dziękuję Karolu za rozmowę!

Poprzedni artykułDziurawiec zwyczajny (Hypericum perforatum L.) roślina, która odstrasza demony
Następny artykułNazywam się Wiłkomirski, Bogusław Wiłkomirski
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS. Rok 2024 owocował w dalsze dokonania twórcze Karola Czejarka. Oprócz 30 opublikowanych w PD artkułów, recenzji książkowych, pożegnań i rozmów, również wydanie dwóch publikacji książkowych: przekładu (z j. niemieckiego na polski) Hansa-Gerda Warmanna „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” (TSKŻ, Szczecin 2024) oraz „Autobiografii. Moja droga przez życie” (Biblioteka Świętokrzyska, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne, Zagnańsk 2024). W kwietniu 2025 ukazała się monografia autora o życiu i twórczości Bronisławy Wilimowskiej „Wszystko było dla niej malarstwem” (w Wydawnictwie ASPRA-JR).

2 KOMENTARZE

  1. Bardzo interesująca i ważna rozmowa, Karolu, z Andrzejem Fogttem, oryginalnym artystą i człowiekiem wielu talentów, w tym towarzyskich…
    Pozdrawiam Was Obu Drodzy Panowie…
    Janusz Termer

  2. Na wielu wybitnych twórcach poznano się gdy opuścili ten świat. Gratuluję sukcesów . podziwiam talent , życzę dobrego zdrowia i nowych pomysłów twórczych. Inicjatorowi rozmowy serdecznie gratuluję i pozdrawiam. Andrzej Gabriel

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj