Rozmowa z Janem Stępniem – rysownikiem i poetą, także prozaikiem idramaturgiem, a przede wszystkim ciekawym Człowiekiem!

0

Karol Czejarek (Karol): – Janie Szanowny, nigdy dotąd nie byliśmy z żoną na tak fantastycznym spotkaniu autorskim, jak niedawno z Tobą!

Jan Stępień (Jan): – Dziękuję, co było w nim nadzwyczajnego?

Karol: – Atmosfera. I to, że odbyło się ono w Klubie „Kalinowe Serce”, miejscu niezwykłym i magicznym (przypominającym wspaniałą aktorkę – Kalinę Jędrusik), w którym można było obejrzeć Twoje obrazy i rzeźby oraz posłuchać czytanych przez Ciebie wierszy.

Atmosferę tworzyli też niezwykli ludzie, którzy przyszli na to na spotkanie. Przyjmij nasze gratulacje.

Jan: – DZIĘKUJĘ i Tobie, i Magdzie! Ogromnie się cieszę, żeście przyszli.

Karol: – Ale powiedz: skąd pomysł Twojego wernisażu w Klubie „Kalinowe Serce”, jako że na stałe z żoną (prof. Marią Szyszkowską) mieszkacie w Nałęczowie? Powiedz też naszym Czytelnikom o swojej poezji,  ale też o wystawionych RYSUNKACH, których tematem były wyłącznie koty. Dlaczego?

Jan: – Jan Zbigniew Dzięgiel – twórca salonu literacko-artystycznego „Kalinowe serce” – zaproponował mi wystawę rysunków. Była to dla mnie zaszczytna propozycja.

Karol: – I oczywiście ją przyjąłeś.

Jan: – W tym salonie występują artyści tej miary co Sława Przybylska, Krystyna Prońko czy Bogdan Łazuka. Dodam, że na spotkanie ze mną  przyszło wiele znanych osób. Wymienię na przykład malarza Jacka Bukowskiego, reżysera Tomka Drozdowicza, śpiewaczkę  Hannę Samson i Annę Adamiak, także Annę Ostrzycką – redaktorkę naczelną „Nieznanego Świata”, jak również redaktora naczelnego dr. Andrzeja Ziemskiego. Nie wspominając Ciebie, obecnie redaktora bardzo poczytnego pisma internetowego „Przegląd Dziennikarski” i Twojej Żony.

Karol: – No i była też Twoja Małżonka, p. prof. Maria Szyszkowska, ale do Jej obecności wrócę jeszcze, ale chciałeś coś sprostować?

Jan: – A mianowicie podkreślić, iż była to wystawa nie tylko moich kotów, ale także ludzików, tą nazwą określam mój rysunek – symbol człowieka. Wprowadziłem świadomą dysproporcję ciała.

Karol: – Wyjaśnij to bliżej, co tu oznacza „dysproporcja ciała”?

Jan: – To, że moje „ludziki” mają wielką głowę i małe ciało.

Karol: – Dlaczego?

Jan: – Dlatego, że głowa jest – moim zdaniem – najważniejszą częścią ludzkiego ciała. W niej, a nie w sercu, jak stereotypowo się przyjmuje, rozgrywają się nasze decyzje.

Wystawiłem też kilka rzeźb w drewnie. Właśnie w rzeźbach poszukuję siebie i jeżeli rzeźbię ludzką postać, to z reguły jest ona swoistą autorzeźbą.

Karol: – Ale pytałem Cię też o wiersze.

Jan: – W czasie wernisażu przeczytałem kilka moich nowych wierszy, które pochodzą z przygotowanego do druku tomiku „Wyspa tańczących kotów.” Jestem na etapie poszukiwania wydawcy.

Ucieszyła mnie ożywiona dyskusja, która koncentrowała się na sprawach sztuki i literatury.

Karol: – A my zostańmy na razie przy wierszach, wydrukuj poniżej 2-3-4 z tych, które czytałeś, nam się one WSZYSTKIE bardzo podobały, a wiesz dlaczego?

Jan: – ???

Karol: – Bo są … inne! Bardzo krótkie, czytelne, a jednak  można powiedzieć: nieco „udziwnione, jak Twoje koty”,  więc sam powiedz o nich coś więcej.

Jan: – Oto najpierw kilka moich wierszy.

                             

Moje sny

 

„Sny kolorowe”

Przechowuję w pudełku

po czekoladkach

Sny czarnobiałe

wrzucam do kosza

mojej niepamięci

Ale mam takie sny

w których chciałbym

pozostać na zawsze

Karol: – Super, mnie też zdarzają się takie sny, „w których chciałbym pozostać na zawsze”. Ale proszę o następny:

Jan: – Proszę!

 

Skaleczona Cisza

 

Codziennie

kaleczymy Ciszę

wykrzykując słowa

ostre napastliwe

A skaleczona Cisza

jak zranione zwierzę

cierpi w samotności

i nie skarży się

nikomu

 

Karol: – Proszę o jeszcze jeden!

Jan: – Proszę, bardzo chętnie:

 

Polny wiatr

 

Nocą

polny wiatr

cichą pieśnią

o miłości

układa do snu

czerwone maki

Księżyc

srebrną nitką

oplata łany zbóż

Strach na wróble

czuwa nieprzerwanie

Karol: – Szkoda, że nie mamy miejsca na dalsze, ale, które zacytowałeś są piękne! Ale sam powiedz coś o nich.

Jan: – W wierszach wyrażam moje metafizyczne niepokoje. Są krótkie, bo cenię syntetyczne wypowiedzi. Myślę często o losach świata. Martwi mnie, że ludzkość zdąża w niewłaściwym kierunku. Cenię ciszę, jako przeciwwagę szumu informacyjnego płynącego z mediów.

Karol: – Serdeczne dzięki za tę syntezę. Ale o jaki szum informacyjny Ci chodzi i co to znaczy, że ludzkość zmierza w niewłaściwym kierunku? Może spróbujesz wytłumaczyć to też… jakimś swoim wierszem, rysunkiem czy rzeźbą?

Jan: – Mówiąc o szumie informacyjnym, miałem na myśli nadmiar zbędnych informacji  i w dodatku wnoszących niepokój. Ludzkość zmierza w niewłaściwym kierunku, bo… uwaga koncentruje się wokół wojen, ponieważ zamiast elementarnej życzliwości budujemy w XXI wieku świat przeniknięty agresją i nienawiścią.

Martwi mnie również chciwość korporacji oraz przeznaczanie pieniędzy na rozwój sztucznej inteligencji. Ma to sens samobójczy, bowiem w bliskiej przyszłości ten wynalazek człowieka obróci się przeciwko nam.

Karol: – Dziękuję Janie za szczerość i dziękuję za powyższy rysunek, jaki ma tytuł?

I moje kolejne pytanie.

Na swoim wernisażu mówiłeś też o „Bajkach” Ezopa, przekazując słuchaczom swoje na ich temat zdanie, jakże inne niż ocenia się je w historii literatury światowej.

Chciałbym zatem Cię prosić, abyś podzielił się swoim rozumowaniem w tej sprawie z naszymi Czytelnikami.

Powiedziałeś też, że „kot najbardziej zasługuje na rysowanie”. Dlaczego? I znów zamieść dwa, trzy, cztery rysunki…

Jan: – Nie mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo z zasady nie daję tytułów moim rysunkom. Pozostawiam to odbiorcom, którzy w ten sposób współtworzą moje rysunki.

Ilustracja: Jan Stępień

Karol: – Podoba mi się Twoja decyzja, że TYTUŁY swoich rysunków pozostawiasz odbiorcom. Wiedziałem o tym, ale chciałem, abyś to sam powiedział oficjalnie. A co odpowiesz na „Bajki” Ezopa?

Jan: – Podzielam  pogląd tych, których zachwyca forma bajek Ezopa. Natomiast gorąco protestuję przeciwko przypisywaniu zwierzętom ludzkich wad. Jest wszak odwrotnie.

To człowiek powinien uczyć się od zwierząt lojalności, wdzięczności czy wierności.

To człowiek kłamie, a nie pies.

Ponadto podziwiajmy rozwinięte w niektórych zwierzętach zmysły. Nietoperze, na przykład, słyszą ultradźwięki – człowiek ich nie słyszy. Psy mają węch nieporównywalnie bardziej rozwinięty niż my.

Karol: – Super! Zgadzam się z Tobą i dobrze, że to powiedziałeś. Ty humanista z „krwi i kości”. A koty?

Jan: – Koty przybierają rozmaite malownicze pozy. Ich układ ciała nieustannie zachwyca, podobnie jak mruczenie. Gdy patrzę na myjącego się kota, to uderza mnie swoista taneczność jego ruchu.

Karol: – Pokażesz to na swoich rysunkach?

Jan: – Pokażę! Oto kilka z nich.

Proszę tym rysunkom uważnie się przypatrzeć, o co proszę także Ciebie, gdyż znasz się na sztuce, więc powiedz, jak je interpretujesz?

Karol: – Wspaniałe i przepiękne rysunki. Dla mnie są one swego rodzaju terapią. Jeśli pies strzeże nas w wymiarze materialnym, to kot w duchowym!

W każdym razie trudno zaprzeczyć Twojemu wyrazowi artystycznemu, dlatego przyszedłem na ten wernisaż. I cieszę się, że z żoną mamy na ten temat od lat niezmiennie takie samo zdanie o Twojej twórczości; za pośrednictwem tych swoich kotów i „ludzików” (które rysujesz od ponad 30 lat) potrafisz wyrazić myśli, emocje, uczucia, jakich człowiek doświadcza niezależnie od płci i wieku!

Jan: – Bardzo dziękuję za taką ocenę.

Karol: – A teraz zapytam Cię jeszcze o coś  z zupełnie „innej beczki”…

Jan: – O co mianowicie? Zresztą pytaj, o co tylko chcesz!

Karol: – Rozmawiamy w czasie, kiedy trwają Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Interesują Cię one?

Jan: – Tak, bardzo mnie interesują, i powiem tak: Polacy nieźle grali, ale niestety przegrali z silną Holandią, a potem Austrią. Szkoda, bo byli blisko remisu, który dawał nadzieję na wyjście z grupy.

Lubię też oglądać siatkówkę i tenis za sprawą Igi Świątek. Mam  wstręt do polityki – ona zatruwa nasze życie!

Karol: – A Twoja żona – pani prof. Maria Szyszkowska – wręcz przeciwnie, uwielbia politykę (nie tylko filozofię).

Jan: – Tak, zgadza się. Ale w tym względzie się różnimy.

Autor grafiki: Jan Stępień

Karol: – Za to, kiedy się z Nią rozmawia, przy każdej okazji  bardzo chwali Twoją twórczość (którą i ja i moja żona – jeszcze raz powtórzę) – jesteśmy zachwyceni.

Jan: – Ja też całym sercem sprzyjam od lat działaniom Marii, a nawet ilustrowałem niektóre Jej książki.

Karol: – Wiem Janie, że oprócz pisania wierszy, opowiadań, rysowania i rzeźbienia  zajmujesz się też dramaturgią…

Jan: – Tak, to prawda! Jestem autorem kilkunastu  sztuk teatralnych, z których dwie były już  wystawione.

Karol: – Zatem, zbliżając się powoli do końca naszej rozmowy, opowiedz naszym Czytelnikom coś na ich temat, tym bardziej, że i w tym kierunku masz niepośledni talent.

Jan: – W tarnowskim teatrze wystawiono moją sztukę „W windzie”.

To współczesna komedia, która pokazuje  reakcje osób zamkniętych w zatrzymanej między piętrami windzie.

W 2010 roku w Zamościu  Wojtek Siemion przedstawił  mój monodram pt. ”Róża”. Tytułowa postać to niezwykła  Róża Luksemburg, która była pacyfistką i właśnie dlatego została zamordowana.

Serdecznie dziękuję Ci Karolu za tę jakże ciekawą rozmowę.

Karol: – Zaraz, zaraz – mam jeszcze dwa pytania:

po pierwsze, czy jest coś, o co Cię nie zapytałem, a Ty chciałbyś na to odpowiedzieć i drugie – to pytanie o Wasz piękny dom (mieszkalny i Pracy Twórczej) w Nałęczowie.

Jak to się stało, że któregoś dnia (a było to dawno temu) obydwoje powiedzieliście sobie: TO JEST NIEZWYKŁE MIEJSCE „dla filozofki i poety”, w którym – jak go sobie „po swojemu” odbudujemy i urządzimy – będziemy spędzać nasze życie i robić to, co lubimy, kochamy i chcemy robić , to znaczy: służyć INNYM, a przede wszystkim polskiej kulturze i nauce.

Jan: – Nie spytałeś mnie o perkusję, bo przecież nie mogłeś wiedzieć, że dawno temu grałem na tym instrumencie w zespole bluesowym. Kocham perkusję, a gram zwłaszcza wtedy, gdy Marii nie ma w chacie.

Chatę nałęczowską kupiliśmy za niewielki spadek cioci Marii.

Przez kilkanaście lat remontowałem ją.

Dostawiłem dwa pomieszczenia.

Mamy duży ogród, który kiedyś był kartofliskiem.

Posadziłem kilkanaście brzóz, lip, które rosną „jak na drożdżach”.  

Kiedyś sąsiad zdziwiony spytał mnie, co ja takiego robię, że drzewa u mnie szybko rosną. Odpowiedziałem, że codziennie z nimi rozmawiam i dziękuję im za życiodajną energię, którą mnie i Marii oddają.

Karol: – Janie SUPER to wyraziłeś! A ponieważ kończymy na tym naszą rozmowę – jeszcze raz Ci za nią bardzo serdecznie dziękuję.

Jan: – I ja jestem Ci za nią wdzięczny i… zapraszamy Was – odwiedźcie nas w naszej nałęczowskiej chacie!

Rys. Jan Stępień
Poprzedni artykułErhard Brödner – cześć Jego pamięci!
Następny artykułRok 2024 w Szczecinie – Rokiem Jacka Nieżychowskiego
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS. Rok 2024 owocował w dalsze dokonania twórcze Karola Czejarka. Oprócz 30 opublikowanych w PD artkułów, recenzji książkowych, pożegnań i rozmów, również wydanie dwóch publikacji książkowych: przekładu (z j. niemieckiego na polski) Hansa-Gerda Warmanna „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” (TSKŻ, Szczecin 2024) oraz „Autobiografii. Moja droga przez życie” (Biblioteka Świętokrzyska, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne, Zagnańsk 2024). W kwietniu 2025 ukazała się monografia autora o życiu i twórczości Bronisławy Wilimowskiej „Wszystko było dla niej malarstwem” (w Wydawnictwie ASPRA-JR).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj