Był moim przełożonym i jednocześnie przyjacielem! Zmarł w czerwcu ub. roku, przeżywszy 77 lat i pochowany został na nowym „Cmentarzu Służewieckim” w Warszawie. Spoczywaj Kazimierzu na nim w spokoju, choć, gdy dowiedziałem się kilka dni temu od red. Janusza Termera, prezesa Polskiego Oddziału SEC (Stowarzyszenia Kultury Europejskiej), że Cię już nie ma – natychmiast usiadłem do napisania tego wspomnienia.
Byłem dyrektorem Wydziału Kultury Urzędu Miasta st. Warszawy, gdy Kazimierz odwiedził mnie… w szpitalu (leżałem w nim poturbowany po wypadku) i zaproponował powrót do Ministerstwa Kultury, w którym kilka lat wcześniej dyrektorowałem Departamentowi Plastyki. Kazimierz, będący wówczas wiceministrem MKiS (kiedy ministrem był prof. Aleksander Krawczuk) zaproponował mi objęcie funkcji dyrektora Departamentu Książki i Bibliotek. Po rozmowach (wspartych telefonem prof. Aleksandra Krawczuka) zgodziłem się i odtąd zaczęła się moja zażyła współpraca ze śp. Kazimierzem, której nie zapomnę nigdy.
Okazał się człowiekiem niezwykle kompetentnym w branży, w której pełnił nadzór m.in. nad Departamentem Książki.
W okresie naszej współpracy (a były to lata osiemdziesiąte ub. wieku) chodziło o rozwój ruchu wydawniczego w Polsce, o współpracę w tym zakresie ze środowiskiem wydawców, autorów i bibliotekarzy, czyli z szeroko rozumianym środowiskiem literackim i naukowym. Krótko mówiąc – z wszystkimi siłami mogącymi przyczynić się do rozwoju czytelnictwa, w tym także księgarstwa, a przede wszystkim wydawnictw: literackich, naukowych, nut i publikacji muzycznych, rolniczych, szkolnych, po prostu WSZYSTKICH specjalności, także sportu i turystyki, książek dla dzieci i młodzieży. A Polska zawsze (i tak jest nadal) odgrywała w tym zakresie znaczącą rolę nie tylko w stosunku do własnego społeczeństwa, ale i na rynku europejskim i światowym.
Do zasług Kazimierza Molka (w czasie, gdy zajmował się tymi sprawami w randze podsekretarza stanu) należy przypisać powstanie i upodmiotowienie wydawnictw tzw. drugiego obiegu i dopuszczenie ich do rynku wydawniczo-czytelniczego w kraju. I to się stało!
Jego zasługą jest zmodernizowanie parku maszyn w drukarniach, zwiększenie produkcji papieru na cele wydawnicze, a nawet pomniejszenie roli wszechwładnej w owym czasie cenzury (!). W zakresie upowszechnienia książki zadbał m.in o budowę (na Polach Mokotowskich) nowego, pięknego i okazałego budynku dla Biblioteki Narodowej, modernizację i doposażenie bądź wyremontowanie wielu bibliotek publicznych w kraju, a także o uzyskanie zwiększonych środków na zakupy biblioteczne.
Wymieniając powyższe – nie można pominąć powstania Izby Książki, rozbudowania Warszawskich Międzynarodowych Targów Książki, remontów Domu Pracy Twórczej Literatów w Oborach i Domu Literatury w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu. Także z Jego inicjatywy powstały m.in. Fundusz Literatury oraz Fundusz Pomocy Materialnej i stypendialnej dla literatów ze szczególnym uwzględnieniem wspierania debiutów poetyckich. Nie będę dalej wymieniał Jego „zasług”, bo było ich bardzo dużo. Dodam tylko, że był człowiekiem niezwykle pracowitym, serdecznym, towarzyskim i zawsze wiernym swoim zasadom. W sposób wyjątkowy kochał swoją rodzinę, ale też potrafił ujmować się za swoimi współpracownikami; chronił przed pomówieniami, doceniając ich pracę w służbie kultury. Cześć jego pamięci!










