Wiera – patronka mańkutów

0

Gdybym żył w Paryżu w roku 1937 i miał trochę pieniędzy na bilet, odwiedziłbym   Wystawę Międzynarodową. Była ona (Exposition Internationale des Arts et Techniques dans la Vie Moderne) atrakcyjnie rozłożona na 100 hektarach plus minus między Trocadéro, Polem Marsowym a brzegiem Sekwany. Nazwa obiecywała pokazanie nowoczesnego życia.

Wtedy zobaczyłbym wspaniały radziecki pomnik, przedstawiający ich: „Robotnika i Kołchoźnicę” [„Рабочий и колхозница»]. Ale ja wtedy jeszcze nie żyłem i nie mogłem zobaczyć nad Sekwaną tego wspaniałego dzieła Wiery Muchiny. Pomnik był monumentalny, jak komunizm – do pewnego czasu. Sam cokół z dwiema postaciami wystaje nad ziemię 24 m. Zrobiono go ze stali nierdzewnej, waży 75 ton. Przewieziono go pociągami z Moskwy przez Warszawę w kawałkach i potem zmontowano we Francji.

Stał przed pawilonem ZSRR a paryskie wschodzące słońce oświetlało dwa ciała, symbolizujące prężny rozwój przemysłu (robotnik z młotem) oraz rolnictwa (chłopka z kołchozu z sierpem w dłoni). Dwie figury, mimo masywności dzieła, robią wrażenie lekkości, wzlotu, młodości oraz energii potrzebnej do nowych zdobyczy komunizmu. Mężczyzna ukazuje doskonałe muskuły, kobieta prężne piersi. Piękne dzieło! Te dwie postaci rwą się harmonijnie do lotu przyszłości, rozbudowania systemu polityczno-gospodarczego wprowadzonego w Rosji od 1917 roku. Zachwyceni Francuzi chcieli kupić ten porywający pomnik, tak im się spodobał. Negocjacje trwały krótko. Towarzysz Stalin, wódz i bóg, powiedział kategorycznie „njet”. Nie ma dyskusji. Mer Paryża skapitulował – bez walki. Monument rozmontowano i z powrotem przewieziono do Moskwy.

 

± ± ± ± 

 

Tu, nad rzeką Moskwą, ustawiono pomnik owego robotnika w duecie ze skolektywizowaną oczywiście chłopką w najodpowiedniejszym miejscu.  Towarzysz Stalin kazał zorganizować na olbrzymich terenach w stolicy Wystawę Rolniczą, którą sam otworzył 1 sierpnia 1939 roku. Tam ustawiono przytransportowany z powrotem z Francji pomnik. Logiczne. Potężnego kalibru dzieło, imponujące wzrokowo zaczęło być sławne – to symbol sowieckiej sztuki, udana rzeźba, powabnie ukazująca młodą parę zakochaną mniej w sobie, lecz bardziej w budowę jedynie słusznego systemu politycznego. Połączywszy swe siły – świetny symbol! – kobiety i mężczyzni z ZSRR, pokonają wszelkie trudności oraz zapaści dzięki słusznym uchwałom komitetu centralnego jedynej w kraju partii! Dla niej będą płodzić następne pokolenia.

Ci, którzy oglądali radzieckie filmy, pamiętają to logo: na ekranie, na samym początku, przed samym filmem, obracał się jaśniejący jak słońce na horyzoncie dynamiczny pomnik – to jest ON! Właśnie opus magnum Wiery Muchiny! To była sowiecka odpowiedź („Mosfilm”) od roku 1947 na znane w świecie filmowym logo Metro Goldwyn Mayer (MGM), czyli na ryczącego lwa z kapitalistyczną gęstą grzywą i antypatyczną mordą!

Dwadzieścia lat po inauguracji Wystawy Rolniczej apetyty propagandowe wzrosły. Towarzysz Józef Stalin przekształca te tereny w coś większego. W roku 1959 ten obszar zaczyna być mekką obywateli radzieckich, przybywających do Moskwy, aby tę atrakcję zwiedzić. Wiezie się ich obowiązkowo na tereny, gdzie odtąd króluje Выставка Достижений Народного Хозяйства». Musi się im pokazać sukcesy przemysłu i rolnictwa na spacerowo-parkowych przestrzeniach i w pawilonach (zbudowano pałacykowate budynki dla każdej republiki!) tej „Wystawy Osiągnięć Gospodarki Krajowej”. Zatrudnieni w bardziej niż odległym Władywostoku czy w pobliskim Kazaniu nad Wołgą (jedynie 800 km od stolicy) niemal dotkną sukcesów rozległej ojczyzny. To był musowy punkt programu dla obywateli ZSRR, grupami odwiedzających stolicę.

 

± ± ± ±

 

Minęły lata. Jest jesień 2019 roku. Stoję przed prężnym robotnikiem i powabną kołchoźnicą. Dookoła niemal nie ma już śladów komunizmu. Przyjechałem tu z własnej woli nowoczesnym wygodnym autobusem o napędzie elektrycznym. Wreszcie widzę w całej okazałości olbrzymi cokół oraz ten opiewany duet. Dlaczego ustawiono go w Moskwie tyłem do wschodzącego słońca? Tajemnice sztuki. 80 lat temu w Paryżu miał korzystniejszy układ.

Wreszcie widzę najsłynniejsze „dziecko” z warsztatu artystycznego rzeźbiarki Wiery Muchiny. To ona jest matką tej przyszłościowej parki.

Urodziła się w 1889 roku w Rydze w bardzo bogatej rodzinie kupieckiej. Dostrzegłszy talent u córki, rodzice wysyłają ją na studia do Paryża. Tam dokształca się parę lat u samego Antoine Bourdelle. Wraca do domu w gorący czas I Wojny, rewolucji, kompletnej metamorfozy paradygmatów politycznych w Rosji. Przeorywanie systemu.

Wiera potwierdza swój talent. Wykonuje rzeźbę „Chłopka” 10 lat po zwycięstwie idei komunizmu. Tę pracę kupuje włoskie miasto Triest a potem sprzedaje do Muzeów Watykańskich. Radziecka chłopka kusi młodością w Rzymie do dzisiaj!

Wiera Muchina zostaje 5 razy laureatką Nagrody Państwowej ZSRR (sic!) a w tamtych czasach jest to pieczątka szczytowej akceptacji przez Kreml tow. Stalina, nad którego głową są jedynie boskie niebiosa… Te laury kiedyś przydadzą jej się jeszcze bardzo…

Te zaszczyty, nagrody, uznanie przez partię komunistyczną ratują ją bowiem przed wielką opresją, która mogła się zakończyć łagrem! O co chodzi? Ktoś – my wszyscy mamy nie tylko przyjaciół na tym łez padole – dostrzegł, iż robotnik na jej powszechnie znanym pomniku trzyma wspomniany młot w lewej ręce! Ona, autorka-artystka, tłumaczy durnym dogmatykom: nie może go trzymać prawą, gdyż niemal uderzałby nim kształtną głowę zgrabnej kołchoźnicy!

Donos ten niecny przypomina, iż istnieje leworęczność, od zarania wieków postrzegana przez ludzkość jako coś odmiennego, wrogiego, a nawet negatywnie czarciego!  Wiem coś na ten temat, gdyż sam jestem mańkutem i dlatego dowiedziawszy się o tak drastycznej interpretacji pomnika Wiery, bardzo się z rzeźbiarką duchowo zintegrowałem. Dotknęła ją przecież dyskryminacja, znana również i mnie ze szkoły podstawowej.

 

± ± ± ±

 

Zawsze kopałem piłkę lewą nogą, trzymałem łyżkę nad talerzem lewą ręką, ciąłem nożyczkami papier również nie prawą ręką. Rysowałem kredkami, tworząc malunki jedynie przy pomocy lewej ręki. To było w przedszkolu. Myślałem, że „lewym torem” przemknę się przez życie…

Natomiast boleśnie doznałem swej odmienności w I klasie, kiedy posłano mnie obowiązkowo do szkoły. Nauczycielka biła mnie lekko drewnianą linijką po lewej ręce, każąc przełożyć stalówkę, ociekającą atramentem, do prawej ręki. Nic z tego nie rozumiałem. Stopniowo natomiast odczułem, że jestem inny. Po latach, kiedy czytałem rozprawy na temat leworęczności, spostrzegłem a posteriori, iż mam silny charakter. W tych mądrych tekstach było napisane, iż szykanowani mańkuci, ofiary agresywnych praworęczników, doznają nerwic, jąkają się, mają tiki, falowo czując niepokój nerwowy. To mnie ominęło – jak i moczenie się nocne – to też jest na liście patologii, wywołanych u mańkutów.

Istotnie, jedynie maksymalnie średnio 15% ludzkości jest mańkutami. Najwięcej mańkutów jest wśród Eskimosów oraz mieszkańców Izraela (20%). To wskazywałoby na fakt, iż pochodzę raczej ze śniegów i lodów Kanady… Podobno mańkuci mają zdolności do nauki języków obcych oraz tendencję do lustrzanego pisania liter. Z własnego życia, tej katorgi w I klasie, pamiętam, iż nie mogłem rozróżnić małego „m” od małego „n”. Po prostu pisząc, nie mogłem spamiętać, ile nóżek one miały. Często płakałem gorzko – poważnie. Oczywiście, z czasem i tę przeszkodę intelektualną pokonałem – repetitio studiorum mater est…

Najmniej mańkutów jest wśród wyznawców islamu – 2%. Ma to związek z tradycją znaną mi jako turyście bywałym w Azji i Afryce. Trenuje się tam od małego sięganie po pożywienie jedynie prawą ręką. Ona jest  „dobra i słuszna, czysta i lepsza”. Lewa ręka stosowana jest przy używaniu ubikacji, a zatem ta kończyna jest zła, „brudna”, kontrastowo niedobra, gorsza o niebo od prawej.

Przykład ze sztuki europejskiej: Tycjan namalował wspaniały obraz „Adam i Ewa”. Stoją niewinnie nago w raju. Ewa, po lewej stronie Adama, podaje mu, fatalne w skutkach, jak wiemy, jabłko – lewą ręką!

Dodatek z zoologii: u psów statystyka ukazuje jednakowy rozkład: 33% używa prawej łapy, 33% lewej, a u 33% pozostałych panuje chaotyczna  obojętność w tym względzie. Liberalizm na całego.  Natomiast kotki-samice preferują prawą łapę a koty-samce lewą!

 

± ± ± ±

 

Zatopiony w obserwację pomnika w Moskwie, szczęśliwy, iż go oglądam już w innej konstelacji politycznej, niż w której urodził się, odczuwam wielką sympatię do Wiery Muchiny. Wykonała estetyczny przykład socrealizmu. Jej duet robotniczo-chłopski tchnie dynamizmem, świeżością, młodością, klasyczną harmonią ruchu, estetyczną syntezą przemysłu i rolnictwa. Tę syntezę  nazywano wtedy sojusz. Aż do czasu, kiedy odkryto w socjologii mieszaną kategorię społeczną: chłopo-robotnicy…

Zamyślony w obserwowanie zmieniającego się światła na powierzchni zarówno cokołu jak i postaci, czuję wielkie współczucie do autorki. Ktoś ją zadenuncjował! Podpowiedział towarzyszom, kształconym jeszcze za cara, iż to jest policzek, zniewaga dla komunizmu, aby robotnik dzierżył młot w lewym ręku! Ona się nie złamała! Drżąc, czekała co prawda w suche stukanie kolbami pistoletów agentów KGB do drzwi. Czy łomotały bardziej pistolety czy jej serce? Ale do procesu nie doszło. Dlaczego nie zauważyła przedtem konotacji, iż  komunizm jest czysty i prawy, „z prawej ręki”? Zatem reprezentant proletariatu musi trzymać prawą ręką symbol wykuwania lepszego porządku na świecie! Wybroniła się 5 nagrodami im. J. Stalina!

Dla mnie jest patronką mańkutów – a mogła nawet zostać ich męczennicą!

Czy sama Wiera Muchina była mańkutem? Nie wiem! Szkoda. Gdyby była, dodałoby to jeszcze głębszej esencji złożonej na nią politycznej skargi, obrzydliwego donosu. Już wtedy łagier by jej nie ominął! Ale znamy happy-end. W marcu 1953 umiera towarzysz Stalin. Gdy artystka Muchina dowiaduje się o tym, oddycha głębiej, raźniej i jakoś optymistyczniej patrzy odtąd przez okno. Sama umiera parę miesięcy potem (doczekała jednak jego zgonu!) z powodu jesiennej anginy, wdzięczna dogłębnie totalitarnemu systemu. Nie wysłał jej na wiele lat do odległej mroźnej Syberii z powodu robotniczego młota w lewym ręku.

Poprzedni artykułO Panu Rektorze Adamie Koseskim i… Akademii Humanistycznej w Pułtusku. Autobiografia Karola Czejarka, cz. XXXV
Następny artykułPlatońskie gwarancje praw
Wiesław Piechocki, doktor romanistyki Uniwersytetu Warszawskiego, nauczyciel, autor publikacji, dziennikarz. Stopnie kariery w UW: asystent, starszy asystent, adiunkt. Studiował ponadto w Paryżu na Sorbonie, we Włoszech (Perugia) oraz w Rumunii (Braszow). W czasie PRL publikował tłumaczenia utworów następujących poetów: Luciana Blaga (z rumuńskiego) oraz Eugenio Montale (z włoskiego) w „Literaturze na Świecie“. W 1981 wyemigrował z powodów politycznych wraz z rodziną przez Norwegię do Austrii. W latach 1982-2012 pracował jako nauczyciel w jedynym liceum w Księstwie Liechtenstein, w stolicy Vaduz. Nauczał w języku niemieckim francuskiego, łaciny oraz włoskiego. Wiesław Piechocki jest autorem: „Mini-Rozmówek Francuskich“, 1979; zbioru reportaży „Okolice“, 2005 oraz wspomnień „Lustro mojego czasu“, 2022. Jego wiersze znalazły się w antologii „Poezja naszych dni“, 2023. Na emigracji zamieścił setki reportaży, esejów o kulturze i sztuce w periodykach polonijnych: „Nowy Kurier“ Toronto; „Nowy Dziennik“ Nowy Jork; „Jupiter“ Wiedeń; „Panorama Polska“ Edmonton; „Nasza Gazetka“ Zurych. W języku niemieckim zamieścił 530 artykułów o tematyce kulturalnej i historycznej oraz 50 artykułów całostronicowych o dynastii Liechtenstein w lokalnej gazecie „Volksblatt“, ukazującej się w Vaduz, stolicy monarchii w latach 2000-2010. W 2015 otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski od prezydenta Bronisława Komorowskiego na wniosek ówczesnego ambasadora RP w Bernie, Janusza Niesyto. W latach 1981-2018 mieszkał z rodziną na zachodzie Austrii, blisko granicy z Liechtensteinem i Szwajcarią, od 2018 mieszka w Wiedniu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj