Wszyscy kiedyś będziemy musieli odejść. Po każdym z nas jednak coś zostaje – tzw. dorobek życia. Każdy człowiek o ten dorobek zabiega! Po Dedeciuszu pozostanie na wieki przede wszystkim przełożona przez Niego na język niemiecki poezja polska. Podobnego dzieła dokonał Andrzej Lam, przekładając niemal całą klasykę postępowej liryki niemieckiej na język polski!
Dedecius swoim życiem przysłużył się jeszcze jednej sprawie: pogłębianiu pojednania polsko-niemieckiego po II wojnie światowej! Tej sprawie służył jako wybitny intelektualista, pisarz, tłumacz literatury, ale także jako działacz kultury niezwykłego formatu. Zwłaszcza, gdy dyrektorował niemieckiemu (podkreślam: niemieckiemu) Instytutowi Polskiemu w Darmstadt. Wtedy go poznałem! Kontaktowaliśmy się ze sobą (dyrektorowałem wtedy departamentem książki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, gdy ministrem był pisarz – Aleksander Krawczuk).
I tak – w dużej mierze za sprawą Dedeciusza – Polska (polska książka!) nawet w którymś roku wiodła prym na największych światowych targach książki we Frankfurcie nad Menem. A my byliśmy (jako Polacy) dumni z wydanej – dzięki Jego staraniom pomnikowej 50 tomowej edycji „Biblioteki Polskiej” oraz 7 tomowej „Panoramy literatury polskiej XX wieku” w języku niemieckim. Nic tak bowiem nie zbliża i nie służy pogłębianiu partnerskich kontaktów, jak wzajemna wymiana kulturalna, znajomość literatury, ale też muzyki, plastyki, zbiorów muzealnych, sztuki filmowej itp. Trzeba z tym dotrzeć do możliwie wszystkich niemieckich landów, a nie tylko Berlina jako stolicy federacyjnego państwa. Chodzi o to, aby polska kultura była obecna w repertuarze niemieckich teatrów, filharmonii, muzeów i sal wystawowych. Była uwzględniana w możliwie wielu niemieckich instytucjach kulturalnych. Na zasadach partnerskich, by również ukazać różnice w duchu doceniania odrębności kulturowej. Ma to służyć zbliżaniu ludzi poprzez kulturę i sztukę.
Dedecius działał tym kierunku, torując drogę przede wszystkim polskiej literaturze. Będąc dyrektorem Deutsches Polen-Institut w Darmstadt, mógł te plany realizować. I za to trzeba Mu być wdzięcznym; za osobiste dokonania, jako twórcy, dyrektora i działacza. Za ślady, które pozostawił na drodze zbliżania polskiego dorobku literackiego Niemcom. Są to zasługi równie ważne, jak współpraca gospodarcza. Dla realizacji tej myśli Dedecius żył i poświęcił większość swego życia. Nie zaniedbując oczywiście rozwijania i doskonalenia swego osobistego warsztatu twórczego.
Doskonale władał bowiem obydwoma językami: niemieckim i polskim. Był wyjątkowym znawcą nie tylko literatury, a całej kultury polskiej i propagował ją przez dziesiątki ostatnich lat w Niemczech.
I choć ze smutkiem przyjąłem wiadomość o Jego odejściu, dobrze, że przez długie lata był z nami. Trzeba nadal wzbogacać przede wszystkim ilość przekładów (po obydwu stronach Odry i Nysy Łużyckiej), przede wszystkim współczesnej literatury, wspierając m.in. stypendiami (jak On to czynił) tych, którzy się tego dzieła podejmują. Warto też pomyśleć o systematycznym spotykaniu się ze sobą pisarzy, krytyków literackich, tłumaczy – gdyż są to „inwestycje” służące pogłębianiu wzajemnego szacunku, porozumienia i rozwijaniu jeszcze szerszej niż dotąd współpracy.
Żegnam prof. dyr. dr. h.c. mult. Karla Dedeciusa z najwyższym szacunkiem i wielkim żalem; pozostanie na zawsze w mojej (i mam nadzieję wielu polskich pisarzy i tłumaczy literackich oraz czytelników, także wydawców, księgarzy oraz bibliotekarzy) wdzięcznej PAMIĘCI! Pozostanie dla mnie mistrzem przekładu, doceniania jego roli, jako istotnego czynnika popularyzacji literatury – wartości kultury, które literatura niesie.












