29 marca 2007 roku powstał „Blog Dziennikarski Pawła Rogalińskiego”. Z biegiem czasu strona zyskiwała coraz większe zainteresowanie i w 2013 roku przekształciła się w portal o nazwie “Przegląd Dziennikarski. Paweł Rogaliński” (www.przegladdziennikarski.pl / www.PrzegladDziennikarski.pl). Widząc prężny rozwój witryny, do redakcji „Przeglądu” chętnie dołączali inni dziennikarze, pisarze, osoby związane ze światem kultury i znani politycy. Publikowali oni swoje własne teksty i zaczęli współtworzyć kwitnący projekt. Poszerzające się grono czytelników i fanów witryny osiągnęło liczbę łącznie ponad 260 tysięcy osób na portalach: NK.pl, Facebook, Instagram oraz w bazie newsletter.
Wszystkie wymienione kanały wykorzystywane są w komunikacji z czytelnikami i promocji artykułów opublikowanych w „Przeglądzie Dziennikarskim”. Niezwykle istotną kwestią dla nas są komentarze czytelników i zawsze przeglądamy je z dużą uwagą. Czytelnicy często dodają własne przemyślenia odnośnie artykułów; chętnie podsuwają też nowe propozycje tematów do poruszenia. Wierzę, że moją rolą jako redaktora naczelnego, a także rolą autorów poszczególnych tekstów opublikowanych w „Przeglądzie” jest odpowiedź na zadane przez czytelników pytania czy wysunięte przez nich propozycje. Nie mniej istotne są e-maile, które dostajemy. Budowanie wizerunku bowiem nie może opierać się wyłącznie na komunikacji jednostronnej, do której przywykły media tradycyjne.
Myślę, że za sukcesem „Przeglądu Dziennikarskiego” stoi w dużej mierze nowoczesne podejście do roli redaktora. Poza pasją dziennikarską jestem też społecznikiem i zawsze byłem blisko ludzi. W związku z tym nie do zaakceptowania było dla mnie serwowanie czytelnikowi tekstu bez oczekiwania na jego odzew. My, w „Przeglądzie”, rozmawiamy z czytelnikiem. Czekamy na jego reakcję – niekoniecznie na naszej stronie, bo internauci po przeczytaniu tekstu często wolą wstawić swoją opinię na jednym z portali społecznościowych lub wysłać prywatny list elektroniczny. Wychodzimy więc do czytelników tak bardzo, jak tylko się da i jesteśmy aktywni przede wszystkim w mediach społecznościowych.
Inaczej też podchodzimy do kwestii relacji autorów tekstów z czytelnikami. Wiadomo przecież, że czytelnika nie zadowoli sam inicjał niemal całkowicie anonimowego dziennikarza. Dodajemy więc pełne imię i nazwisko, krótki życiorys danej osoby i zdjęcie twarzy autora. Tego typu podstawowe informacje są moim zdaniem niezbędne, by czytelnik miał możliwość oceny przemyśleń dziennikarza.
Wreszcie, nie da się mówić o rozwoju marki „Przegląd Dziennikarski” bez rozwoju marki osobistej „Paweł Rogaliński”, bo to od tej ostatniej zaczęła się historia portalu. Jako dziennikarz od zawsze byłem bardzo aktywny. Moje artykuły były publikowane w wielu czołowych tytułach prasowych. Przyznano mi m.in. międzynarodową Nagrodę Dziennikarską Unii Europejskiej (Londyn), tytuł Dziennikarza Obywatelskiego Roku (Warszawa), byłem finalistą konkursu Młody Europejczyk Roku (Berlin), zdobyłem I miejsce w konkursie Grupy EPL w Parlamencie Europejskim (Bruksela) i stałem się członkiem prestiżowej grupy Światowych Odpowiedzialnych Liderów (Rio de Janeiro). Myślę jednak, że gdyby nie Internet, portale społecznościowe i „Przegląd Dziennikarski”, prawdopodobnie nie mógłbym działać na tak szeroką skalę, jak obecnie.
„Przegląd Dziennikarski” (a wcześniej „Blog Dziennikarski”) również został uhonorowany licznymi nagrodami, m.in. wielokrotnie mianem Najlepszego Polskiego Blogu i Najlepszej Polskiej Strony Prywatnej. Liczne wyróżnienia znacznie przysłużyły się do promocji marki i strony internetowej.
Media społecznościowe są i będą napędem nowoczesnego dziennikarstwa. Cieszę się, że jako redaktor naczelny „Przeglądu”, wraz z grupą naszych redaktorów, możemy tworzyć media nowego typu i zaoferować czytelnikom więcej, niż mieli do tej pory czytując papierowe wydania gazet i strony, na których dziennikarze nie wchodzą w polemikę z komentującymi.












