20 lat minęło jak 1 dzień

2

 Paweł Rogaliński, Krzysztof Kwiatkowski 24 sierpnia 1989 roku przyjmuje się za datę powstania III Rzeczpospolitej. Tego dnia Tadeusz Mazowiecki otrzymał misję tworzenia demokratycznego rządu. Polonia, która przez cały czas wspierała niepodległościowe dążenia działaczy w kraju, nareszcie mogła odetchnąć z ulgą. W jaki sposób XX-lecie demokracji wpłynęło na życie Polaków rozsianych po całym świecie?

 

Walka o demokrację

– Każdy z nas indywidualnie odbiera zmiany, jakie toczą się w Polsce od dwóch dekad. W życiu każdego z nas zmieniło się coś innego. Jednakże wszelkie przekształcenia nie byłyby możliwe gdyby nie wolność, którą wywalczyliśmy sobie w 1989 roku – mówi podczas wywiadu wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Następnie dodaje: „To dzięki niepodległości nasz kraj może zmieniać się i wpływać na nasze życie. Gdyby nie ona, rozwój gospodarczy, otwarte granice i realizacja marzeń wielu z nas nie byłyby możliwe”.


– Dla mnie rok 1989 to czas, w którym odbieram swój pierwszy w życiu dowód osobisty, a następnie głosuję na kandydatów Solidarności w wyborach – kontynuuje minister. Jako 18-letni chłopak, Kwiatkowski brał udział w manifestacjach i akcjach Federacji Młodzieży Walczącej. Jak sam mówi: „takich wydarzeń nigdy się nie zapomina. Aktualnie nie wyobrażam sobie mojego życia w PRL. Przypuszczam, że wówczas byłbym kimś zupełnie innym – nie miałbym możliwości pracy jako polityk”. Osobiste życie Krzysztofa Kwiatkowskiego również wyglądałoby inaczej: „na pewno nie spotkałbym mojej obecnej żony”.


Transformacja, emigracja


Nieco inaczej odbierają te wydarzenia zwykli zjadacze chleba. Tragiczna sytuacja ekonomiczna tuż po zmianie ustroju spowodowała masowe wyjazdy na emigrację. Według mieszkającego dziś w Leganés w Hiszpanii 48-letniego Sylwestra, wydarzenia z 1989 roku były jednymi z najważniejszych w jego życiu: „osobiście brałem czynny udział w przemianach. Pracowałem wówczas w FSO Warszawa oraz służyłem w kościele św. Stanisława Kostki, gdzie został pochowany ks. Popiełuszko. Niedługo po ówczesnych czerwcowych wyborach wyjechałem do Hiszpanii, gdzie żyję po dziś dzień”. Podobny los spotkał tysiące innych Polaków, którzy nie widząc nadziei na godne życie w kraju, rozsypali Źródło: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/10/Polonez_in_Utrecht_1989.jpg/800px-Polonez_in_Utrecht_1989.jpg, blog dziennikarski przegladdziennikarski.plsię po całym świecie. Ale turbulencje związane z transformacją były ostatnimi z poważnych.


– Cieszę się, że nie doszło do wojny domowej. Uważam, że zmiana systemu, mimo wielu kłopotów, przebiegła z powodzeniem. Mamy wielu dobrych polityków z różnych partii, którzy poprowadzili Polskę we właściwym kierunku – mówi z zadowoleniem pan Sylwester. Przyznaje, że osiągnięcia ubiegłych dwóch dekad są znaczne. Należą do nich: wstąpienie do NATO i Unii Europejskiej, wolny przepływ osób w strefie Schengen bądź też kolejne kroki ku walucie euro. – Jestem dumny, że jestem Polakiem, że walczyłem z komuną… Dziś mogę z podniesioną głową wracać do wolnej Polski – dodaje. 


Wciąż wiele do zrobienia


Wszystko to, co udało się dotychczas zdziałać, to dopiero część długiej drogi ku pełni zinstytucjonalizowanej demokracji. Systematycznie pozycja naszej ojczyzny na arenie międzynarodowej jest jednak wciąż zbyt słaba, by skutecznie chronić naszą Polonię przed dyskryminacją w Europie Zachodniej i USA. Adrianna, emigrantka mieszkająca w Seattle, opowiada o swoich spostrzeżeniach: „Większość Amerykanów to kompletni ignoranci – nie interesuje ich nic poza własnym domem. Nie tylko nie wiedzą gdzie leży Polska, ale też z założenia zaliczają ją do krajów Trzeciego Świata. Niejednokrotnie słyszałam, że na pewno pochodzę z Rosji lub Ukrainy i powinnam albo wrócić skąd przybyłam, albo lepiej nauczyć się angielskiego”.


Na dalsze pytania o dyskryminację, Adrianna ze smutkiem przyznaje: „Polskie dzieci nie chcą mówić w swoim ojczystym języku, bo się go wstydzą i boją wykluczenia. Tym bardziej, że większość emigrantów z Europy Środkowej i Wschodniej jeździ najlepszymi samochodami i mieszka w największych domach. To wynik ich ciężkiej pracy, często dochodzącej do 12-15 godzin dziennie, podczas gdy lwia część Amerykanów jest leniwa i nadużywa zwolnień z pracy”. To właśnie różnice w poziomie życia mają wzbudzać zazdrość i szerzącą się nienawiść wobec nowoprzybyłych. Jednak nie można uogólniać. Jak podkreśla sama rozmówczyni: „Możliwe, że w Chicago, w największej polskiej diasporze, jest inaczej. Naszych rodaków jest tam dużo więcej i mają możliwość wspierania się”.


Jak zatem wydarzenia z 1989 roku wpłynęły na Polonię? Czy odzyskanie niepodległości miało swoje skutki w życiu rodaków na obczyźnie? Wspomniany wcześniej Krzysztof Kwiatkowski odpowiada zdecydowanym tonem: „Jestem o tym przekonany. Gdyby nie PRL, wielu Polaków nie zdecydowałoby się na często ciężkie życie w obcym kraju. Wiem, że mimo wielu tysięcy kilometrów, jakie dzieliły ich od Polski, los ojczyzny leżał im na sercu. Walkę o niepodległość wspierali jak mogli – np. poprzez szukanie poparcia politycznego w rządach innych krajów”.

 

Następnie dodaje: „Wolna Polska dała Polonii możliwość powrotu do kraju na stałe, a tym, którzy zdecydowali się na życie za granicą – możliwość odwiedzin w kraju bez obaw represji. Z drugiej strony, gdyby nie 1989 rok, Polacy nie mogliby wiązać swojego losu w innych państwach”. Dzięki otwartym rynkom pracy, Polonia zmienia się i rozrasta. Jest połączona z ojczyzną nierozerwalną więzią, czerpie z niej siłę i broni jej dobrego imienia. Wszystko z wdzięczności, że to właśnie te zielone pola i ta ziemia nad Wisłą rodziły dla ich przodków przez dziesiątki lat i gotowe są nadal to czynić. Przez wieki. Dla potomnych.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here