Strona główna Historia Republika Pińczowska

Republika Pińczowska [24 VII – 8 VIII 1944 r.]

0
Fot. Pomnik bohaterów Republiki Pińczowskiej u podnóża Góry Byczowskiej. Źródło: Wikimedia Commons

Republika Pińczowska to polska enklawa na zapleczu frontu niemieckiego, nazywana pierwotnie Rzeczpospolitą Kazimiersko-Proszowicką, rejon walk partyzanckich. W lipcu 1944 r. obejmowała tereny na lewym brzegu Wisły o łącznej powierzchni ponad 800 km2. Teren ten wchodził w skład Inspektoratu Miechów („Maria”) Armii Krajowej, którego dowódcą był Bolesława Nieczui-Ostrowskiego, ps. „Tysiąc”. Działalność prowadziły tu nie tylko oddziały AK, ale także Batalionów Chłopskich [BCH] [zachowały częściową niezależność po akcji scaleniowe przeprowadzonej jesieni 1943 r.] i Armii Ludowej [AL.] Na jej terenie znajdowały się takie miejscowości jak: Pińczów, Skalbmierz, Książ Wielki, Brzesko Nowe, Działo­szyce, Janowiec, Kazimierza Wielka, Koszyce, Nowy Korczyn, Proszowice, Sancygniów, Słaboszów i Wiślica

Jej utworzenie było też wynikiem dotarcia armii radzieckiej do wschodnich granic II Rzeczypospolitej, co wpłynęło wyraźnie na ożywienie walki zbrojnej na ziemiach okupowanych przez III Rzeszę. 22 VI 1944 r. armie te rozpoczęły operację strategiczną pod kryptonimem „Bagration”, w wyniku której wojska 1 Frontu Białoruskiego przekroczyły Bug 20 lipca a w ciągu kolejnych 5-8 dni osiągnęły linię Wisły. Dotarły m.in. pod Baranów Sandomierski, gdzie na jego lewobrzeżnym obszarze utworzyły przyczółek baranowsko-sandomierski. Do działań sił radzieckich włączyły się m.in. oddziały partyzanckie AK w ramach akcji „Burza”, np. 2 Pułk AK pod dowództwem mjr. Antoniego Wiktorowskiego „Kruka” uczestniczył w opanowaniu Staszowa. Głównym celem akcji „Burza” [faktycznie sił zbrojnych Polskiego Państwa Podziemnego] było opanowanie terenu, utworzenie lokalnej władzy i występowanie wobec zbliżających się od wschodu oddziałów radzieckich w roli gospodarza. W wielu przypadkach oddziały partyzanckie współdziałały z oddziałami radzieckimi, a tym samym nie mogły ich witać jako gospodarz terenu.

W strefie przyfrontowej zaktywizowały swoją działalność oddziały partyzanckie nie tylko AK, lecz też BCH i AL. Celem akcji było najczęściej zdobycie broni. Dlatego dokonywano uderzeń na mniejsze posterunki żandarmerii, policji granatowej a nawet małe pododdziały Wehrmachtu. Inspiracją do wzmożenia działań sabotażowo-dywersyjnych i partyzanckich było osiągnięcie przez siły radzieckie linii Wisły. Hitlerowski aparat bezpieczeństwa doszedł do przekonania, że nie mają one szans na utrzymanie się w terenie. Dlatego były likwidowane w małych miejscowościach i przenoszone do większych. Jednocześnie na szeroką skalę członkowie Polskiego Państwa Podziemnego przeszli do działań sabotażowych i dywersyjnych. Działania te były też wynikiem rozkazu dowództwa Okręgu Krakowskiego AK, które ogłosiło 25 lipca stan gotowości do wybuchu powstania.

Administracja niemiecka przeniosła się też do większych miejscowości. Tym samym znaczne tereny pozbawione były hitlerowskiego aparatu administracyjnego i przemocy, co wykorzystane zostało przez miejscowe siły konspiracji polityczno-wojskowej, zwłaszcza oddziały partyzanckie. Dowódcy grup i oddziałów party­zanckich działający w strefie przyfron­towej podjęli decyzję o zbrojnym wy­zwoleniu tego obszaru. Początkiem dzia­łań zbrojnych było rozbrojenie poste­runku policji granatowej w Racławicach przez oddział LSB [Ludowej Straży Bezpieczeństwa] ze Stronnictwa Ludowego [SL] uzbrojony w 4 sztuk broni pod dowództwem Tadeusza Jędrucha „Ryszarda” wieczorem 24 lipca 1944 r. Partyzanci zajęli bez walki ten posterunek, bo miał zostać zlikwidowany w dniu następnym a policjanci przeniesieni do Miechowa. Policjanci z tej okazji urządzili sobie wieczorem przyjęcie z alkoholem. Pijani nie stawiali oporu partyzantom, którzy powiększyli swoje uzbrojenie o 13 karabinów, pistolet, 10 granatów i około 4,5 tys. szt. amunicji oraz o mundury, obuwie i wyposażenie wojskowe. Akcja ta uznawana jest za symboliczny początek tzw. Republiki Pińczowskiej, czyli niedużego terenu na pograniczu ziemi krakowskiej i kieleckiej, wyzwolonego przez lokalne siły zbrojne Polskiego Państwa Podziemnego z tego obszaru.

To osłabienie sił niemieckich w terenie ułatwiało partyzantom działania zaczepne, tym bardziej że narastało tu wrzenie, związane z przeczuciem, że sytuacja dojrzała do zrywu powstańczego. Podejmowano w związku z tym akcje sabotażowe i dywersyjne, polegające m.in. na niszczeniu lokalnych zakładów pracujących na rzecz Niemców. Z kolei oddziały partyzanckie zwiększyły swoją aktywności w terenie, przystąpiły do rozbrajanie poste­runków niemieckich. Opanowały nie tylko posterunki w Nowym Korczynie, Działoszycach, ale za­jęły też Pińczów. W tym czasie doszło też do zwycięskich potyczek z Wehrmachtem pod wsią Sielec i w Młodzawach Dużych. Poczucie zagrożenia Niemców było już wtedy tak duże, że zdecydowali się na dalszą ewakuację posterunków policji i urzędów. To stało się impulsem do masowych ataków oddziałów Armii Krajowej [AK], Batalionów Chłopskich [BCh] i Armii Ludowej [AL] na aparat przemocy okupanta. W tej sytuacji władze niemieckie ściągnęły swoje rozproszone siły (około 200-300 ludzi) do Kazimierzy Wielkiej, gdzie wcześniej przeniosło się około 130 policjantów i żołnierzy Wehr­machtu z okolicznych miejscowości. 27 lipca i tę miejscowość opa­nowali partyzanci.

W południowej części enklawy władzę – z siedzibą w Kazimierzy Wielkiej -sprawowali delegat powiatowy rządu RP na uchodźstwie oraz komendant obwodu AK. W części północnej powstała firmowana przez PPR i AL Powiatowa Rada Narodowa (z siedzibą w Pińczowie), pod przywództwem Józefa Maślanki. Z oddziałów AL i współpra­cującego z nimi oddziału Maślanki sfor­mowano 1 Brygadę AL Ziemi Krakow­skiej im. Bartosza Głowackiego. Nato­miast dowództwo Okręgu Krakowskiego AK zaczęło odtwarzać 106 DP AK i Kra­kowską Brygadę Kawalerii AK. Na pod­porządkowanym sobie obszarze organi­zowało sztab dywizji i jego oddziały, np. 120 PP Ziemi Pińczowskiej oraz baon szturmowy.

Opanowany przez partyzantów teren skutecznie blokował swobodę ruchów oddziałom tyłowym Wehrmachtu. Szlaki komunikacyjne kontrolowane przez siły polskiego podziemia uniemożliwiały dostawę sprzętu wojskowego na pierwszą linię wojsk hitlerowskich oraz przemieszczanie się pododdziałów Wehrmachtu. Tak więc Niemcy podjęli decyzję o ich przywróceniu a zarazem zlikwidowaniu sił Polskiego Państwa Podziemnego na swoich tyłach. Nie bez znaczenia był fakt, że pospiesznie organizowana linia obrony na Wiśle, została przerwana 30 lipca przez 350 DP gen. Wiechina, z którą współdziałał oddział Stanisława Ordyka „Czernika” z BCh. Dla dowództwa niemieckiego coraz realniejsza stawała się niezwykle groźna możliwość połączenia się opanowanego terenu przez siły polskiego podziemia z przy­czółkiem baranowsko-sandomierskim.

Dlatego dowództwo niemieckie już w końcu lipca podjęło działania pacyfikacyjne i likwidacyjne Republikę Pińczowską. Nieprzyjaciel do jej realizacji przeznaczył zbyt małe siły. Ani zbombardowanie Brzeska Nowego, ani atak baonu kozackiego na oddziały AK w Opatowcu nie przyniosły nieprzyjacielowi odzyskania kontroli nad utraconym terenem.

Nieprzyjaciel przystąpił do skoncentrowania sił. 5 VIII 1944 r. w godzinach rannych partyzanci Juliana Słupika z 4 batalion Stanisława Padło ze 120 PP AK urządzili zasadzkę w miejscowości Jaksice na drodze z Krakowa do Sandomierza. Drogą tą poruszała się zmotoryzowana kolumna Feldjägerkorpsu pod dowództwem mjr Willego Wehrmeiera. Kolumna zmuszona została do zatrzymania się, ponieważ partyzanci na drodze rozłożyli brony kolcami do góry i niespodziewanie otworzyli ogień z posiadanej broni. Siły niemieckie ponosząc straty, wycofały się w kierunku Krakowa. Nieprzyjaciel postanowił uderzyć powtórnie w godzinach wieczornych. Do natarcia przeszły dwie kompanie wojska, wsparte dwoma wozami pancernymi i dwoma samolotami. Jeden z samolotów został uszkodzony w czasie walki i wylądował koło wsi Słonowice, gdzie został zniszczony przez żołnierzy AK. Partyzanci mieli 3 zabitych, zaś nieprzyjaciel m.in.: 2 rannych, 4 wziętych do niewoli oraz zniszczono 2 samochody ciężarowe, 1 samochód osobowy, 2 motocykle. Nieprzyjaciel na tym kierunku nie odniósł sukcesu.

W tym samym dniu podjęli Niemcy też próbę likwidacji „Rzeczpospolitej” poprzez zgromadzenie większych sił, liczących około 900-1000 osób. Rankiem niemiecka ekspedycja karna ude­rzyła na Skalbmierz, którego bronił skadrowany 2 batalion 120 PP AK por. Ro­mana Moskwy. Walkę podjął 22-osobowy oddział ppor. Franciszka Pudo „Sokoła”. Niespodziewanie uderzył on w rynku na znajdujących się Niemców w trzech samochodach. Niemcy nie wytrzymali uderzenia partyzantów i uciekli z rynku, ale po pewnym czasie zorientowali się, że partyzantów jest niewielu i przeszli do kontrataku. Partyzanci wycofali się z miasta w kierunku wsi Sielec, tracąc m. in. 17 letniego Zygmunta Zagrodzkiego z Warszawy. Kilku z nich zostało rannych.

W odwecie hitlerowcy przystąpili do mordowania mieszkańców Skalbmierza i palenia zabudowań. Partyzanci sąsiednich miejscowości pospieszyli na pomoc bezbronnej ludności, m.in. 27-osobowy oddział partyzancki por. Franciszka Kozłowskiego „Brzozy II”, który uderzył na stację kolejową i po jej zdobyciu opanował magazyny „Rolnika”. Niemcy początkowo wycofali się, lecz wzmocnieni oddziałami policji przeszli do kontrataku i zaczęli okrążać partyzantów. Wówczas „Brzoza II” wycofał się ze stacji i uderzył na siły niemieckie od strony Zamościa [północne przedmieście Skalbmierza]. Nie zaskoczył przeciwnika, który był przygotowany na to uderzenie, bo obserwował jego przegrupowanie. Oddział został rozbity a w walce polegli: „Brzoza II”, podchorążowie: Stanisław Grudzień „Ramzes”, Józef Pajączek „Lewis”, Edward Różycki „Jegor”, podoficerowie: Józef Baran „Dobrzański” – Józef Baran i Adam Kot „Zapalniczka” oraz kilku partyzantów Tylko nieliczni partyzanci zdołali się wycofać i ukryć w wiklinie nad brzegiem Nidzicy.

Do walki o Skalbmierz włączyły się inne oddziały partyzanckie, które natrafiły na głównym kierunku uderzenia na ogień cekaemu. Jego zniszczenia podjęli się zwiadowca Władysław Wojtasik i Władysław Prostak z oddziału por. Franciszka Palusa „Bałtyckiego”. Wkrótce obsługa niemiecka obrzucona została granatami. Partyzanci przeszli do natarcia. O ich walce czytamy w książce płk. mgr Jana Chruślińskiego, że „zerwali się partyzanci „Bałtyckiego” i porucznika „Orlika” z AK, a także kpt. Zygmunta Bieszczanina „Adama” z oddziału AL. Partyzanci parli do przodu bez wytchnienia, skokami, biegiem. Byli pewni, że żadna siła nie zdoła już powstrzymać tej fali, wartkiej i rozkołysanej. Biegli chłopcy, słychać było dudnienie ich butów i krótkie warknięcia peemów, widać było smagane pociskami plecy uciekających Niemców. W tym ataku wróg nie wiele miał do powiedzenia. Inicjatywa przeszła w ręce partyzantów […]. Podchodząc szybkim atakiem pod pierwsze domy Skalbmierza liczyli już na sukces. Niestety na lewym skrzydle natarcie porucznika „Orlika”, nie z jego winy, nieoczekiwanie się załamało. Dwa były tego powody. Jeden, to makabryczny widok pomordowanych na północnym brzegu Nidzicy partyzantów z oddziału „Brzozy II” i ludności cywilnej […]. Drugi – lepsze warunki terenowe, jakie mieli tu Niemcy, szczególnie po dojściu partyzantów w pobliże toru kolejowego, który biegnąc po nasypie stanowił wspaniały punkt oporu, tym bardziej że partyzanci nacierali po równych, odsłoniętych łąkach.

Dowódcy oddziałów partyzanckich zdali sobie sprawę, że siłami partyzantów nie są w stanie odzyskać miasta. Powstała więc myśl zwrócenia się z prośbą o pomoc do dowódcy kompanii czołgów radzieckich, które chroniły w Wiślicy przeprawy przez Nidę. Prośba została spełniona. W tej sytuacji dowodzone przez porucznika Romana Moskwę „Wojniłłowicza” oddziały Armii Krajowej wspierane przez oddziały Batalionów Chłopskich i 38-osobowy oddział Armii Ludowej kapitana Zygmunta Bieszczanina, „Adam”, oraz dwa czołgi radzieckiego zwiadu wojskowego z okolic Wiślicy …” uderzyły na miasto. Niemcy wycofali się z miasta. Tym samym ich wyprawa pacyfikacyjna zakończyła się porażką po całodziennej bitwie. Partyzanci uratowali miasto i jego ludność. Nie tylko Skalbmierz tętnił wolnym życiem, ale też Republika Pińczowska.

W walce o Skalbmierz brało udział około: 350 party­zantów z BCh, ponad 120 z AK i około 100 z AL.). Partyzanci stracili w walce 21 osób w tym 2 oficerów i 5 podoficerów, nieprzyjaciel miał około 60 za­bitych i rannych. Niemcy zamordowali 75 mieszkańców Skalbmierza i 10 z Szarbii oraz spalili 77 budynków.

Wkrótce Niemcy przystąpili do kontruderzenia. Następnego dnia po bitwie zajęli Kazimierzę Wielką. Na teren „Rzeczpospolitej” skierowano frontowe pododdziały Wehrmachtu. Dysponując znaczną przewagą liczebną, szybko przejęły one inicjatywę. Partyzantów zmuszono do wycofania się z kolejnych miejscowości. Siły AK, BCh i AL były zbyt słabe, by utrzymać obszar Re­publiki Pińczowskiej, a uzgodniona pomoc wojsk sowieckich nie mogła dotrzeć, gdyż Wehrmacht zatrzymał siły sowieckie na przyczółku, dopro­wadzając tam do stabilizacji linii frontu. W tej sytuacji dowództwo AK wydało 8 sierpnia rozkaz zdemobilizowania podległych oddziałów, a dowództwo Brygady AL postanowiło przebić się przez front na wschodni brzeg Wisły, co nastąpiło 15 sierpnia. Podczas tej akcji poległo 20 partyzantów, a 40 zos­tało rannych.

W walkach o powstanie i obronę Republiki Pińczowskiej współdziałały niemal wszyst­kie ugrupowania partyzanckie z tego terenu. Niepodległa polska enklawa przetrwała niespełna miesiąc, miała jednak dużą moc oddziaływania. Dla Niemców „Republika” stanowiła widomy znak, że Polskie Państwo Po­dziemne jest silniejsze, niż sądzili. Ozna­czało to m.in. konieczność utrzymywania przez nieprzyjaciela znacznych sił woj­skowych w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa na zapleczu frontu.

Autorzy tekstu: Monika Kaźmierczyk, płk w st. spocz. dr Mieczysław Starczewski

 

Literatura selektywna:

 Chruśliński Jan. Od zmierzchu do świtu. Sandomierz 2023

Kozera Andrzej, Antolski Zdzisław. Republika Pińczowska 1944. Kielce 2002.

 Michta Norbert, Świerczyński Jan: Armia Ludowa w perspektywie historycznej. W 60 rocznicę jej powstania. Warszawa 2004

Dolata Bolesław, Jurga Tadeusz. Walki zbrojne na ziemiach polskich 1939-1945. Warszawa 1977.

Ważniewski Władysław. Walki partyzanckie nad Nidą 1939-1945. Warszawa 1972

Guldon Zenon [red.] .Wybór źródeł do dziejów Kielecczyzny. Część II. Kielce 1974.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj