Strona główna Media Model polityka popularnego: efekt pierwszego wrażenia cz. 3

Model polityka popularnego: efekt pierwszego wrażenia cz. 3

0

Twarz

Twarz jest niewątpliwie wizytówką polityka. Wygląd twarzy i mimika mogą być do pewnego stopnia kontrolowane, ale mogą też niekiedy objawiać się nieświadomie, być wynikiem przypadku bądź choroby. Zawsze jednak niosą ze sobą określony bagaż informacji, który jest obserwowany i podświadomie interpretowany przez innych ludzi (podobnie jak fakt, że według badań lepiej zapamiętuje się twarz, która pasuje do imienia)[1]. Przekaz wizualny wedle Stephena Spencera może stanowić do 95% informacji odbieranych przez innych uczestników procesu komunikowania. W tej sytuacji kwestie merytoryczne do pewnego stopnia mogą tracić na znaczeniu[2]. Współczesne media mają niemały udział w napędzaniu spirali wizualnego odbioru treści – telewizja, prasa czy internet są wręcz przesycone wszystkim tym, co atrakcyjne i fotogeniczne[3]. Przyciągające uwagę zdjęcie to niejednokrotnie esencja informacji medialnej, a sam obraz konstruuje postrzeganie świata. Od tego więc, jak wygląda m.in. twarz polityka, w dużej mierze zależy sukces w jego karierze. Stąd też zarządzanie wizerunkiem i dbałość o własny wygląd (współczesny „kult ciała”) skutkuje coraz bardziej popularnymi – także wśród mężczyzn – zabiegami kosmetycznymi[4], operacjami plastycznymi, dietami, gimnastyce, siłowni czy opalaniu w solarium. Dbałość o wygląd zewnętrzny i zdrowy styl życia stały się wręcz obowiązkiem polityków[5], co potwierdzają doniesienia medialne dotyczące m.in. Davida Camerona czy Baracka Obamy[6].

            Twarz – oraz w mniejszym stopniu całokształt wyglądu fizycznego – jest więc wizytówką polityka, swego rodzaju marką i dobrem, o które politycy pieczołowicie dbają. Ich wizerunki powinny odpowiadać pewnym standardom i wyobrażeniom, wpisywać się w kanon kulturowy. Wbrew pozorom elektorat ma zazwyczaj jasno określone poglądy odnośnie wyglądu jego reprezentantów. Wiąże się z tym także pragnienie poczucia dumy z wyglądu prezydenta czy premiera. Czy w związku z powyższym osoby niepełnosprawne mają szansę osiągnąć szczebel najwyższych stanowisk państwowych? Oczywiście tak, gdyż jedno odstępstwo od modelu nie czyni danego kandydata niewybieralnym. Niemniej niezwykle rzadko wśród liderów są osoby oszpecone lub cierpiące na powszechnie widoczne niepełnosprawności.

Wśród badanej grupy przywódców jedynym politykiem, którego choroba mogła w pewien sposób wpłynąć na karierę, był Jean Chrétien. Jego plany polityczne mogły być pokrzyżowane nie tylko przez fakt częściowej utraty słuchu, ale też tzw. objaw Bella, objawiający się samoistnym porażeniem nerwu twarzowego. I choć wygląd zewnętrzny Jeana Chrétiena z pewnością nie wpisywał się w powszechnie obowiązujący kanon męskiej urody, polityk ten, za pomocą marketingowej strategii swojego sztabu, przekuł swoją słabość w sukces. Wykorzystał bowiem powszechny idiom jako hasło wyborcze, brzmiące w wolnym tłumaczeniu: „Jedyny polityk, który nie skrywa swojej prawdziwej twarzy”[7] (One politician who didn’t talk out of both sides of his mouth)[8]. I choć sukces tego niezwykle utalentowanego polityka był niewątpliwy, jest to niestety jeden z bardzo nielicznych przykładów osoby dotkniętej niepełną sprawnością na wysokim stanowisku politycznym.

Tak zwany wskaźnik sympatii lub czynnik lubialności[9], oznaczający, że ludzie chętniej ufają osobom o atrakcyjnym wyglądzie zewnętrznym, może więc determinować sukces w życiu zawodowym i prywatnym. Co więcej – wyborcy częściej uznają takie osoby za bardziej kompetentne w porównaniu do tych nieatrakcyjnych wizualnie. Pierwsze wrażenie jest więc elementem najważniejszym w relacji krótkoterminowej. Wówczas niezwykle istotna jest zadbana twarz, ogolony zarost[10] i estetycznie uczesane włosy[11]. Na dłuższą metę jednak opinia o danej osobie zaczyna opierać się na jej mimice i gestykulacji[12]. Wielu liderów politycznych ćwiczy mimikę i mowę ciała pod nadzorem specjalistów, co potwierdzają również słowa Lidii Geringer de Oedenberg:

 Z tego, co wiem, wszyscy przywódcy partyjni mają doradców PR, którzy podpowiadają i podsuwają pewne pomysły, ale to od „szefa” zależy na ile z ich rad skorzysta[13].

 

Niestety, pełne opanowanie mowy ciała jest niemal niemożliwe, a praca nad gestykulacją – trudna. Co więcej, dominujące stany psychiczne znajdują swoje odzwierciedlenie w muskulaturze twarzy, co również trudno zmienić[14]. Mimo to właściwy trening pozwala na wyeliminowanie większości niekorzystnych przyzwyczajeń w mimice twarzy i uwypukleniu elementów, które sprzyjają zwiększeniu czynnika lubialności. Jednym z tych ostatnich jest uśmiech. I choć praca ta nie ma na celu opisywania szczegółów mowy ciała, a jedynie rezultatów jej właściwego wykorzystania, nieodzowne okazuje się choć wspomnienie o kilku podstawowych jej elementach. Dla przykładu James Borg przekonuje, że jednostki, widząc radosną twarz, czują się lepiej i podświadomie również odwdzięczają się uśmiechem. Należy tu podkreślić, że wiele osób z łatwością rozróżnia szczery uśmiech (m.in. angażujący, poza ruchem warg, również zmarszczki mimiczne wokół oczu[15]) od fałszywego, w związku z czym ciągłe, „sztuczne” uśmiechanie się może ściągnąć na polityka bardziej powszechną krytykę, niż sympatię[16]. Wielu ekspertów uważa, że George W. Bush zawdzięcza swoją reelekcję właśnie szczerej, „otwartej” mimice twarzy, wzmacniającej przekaz słowny poprzez idealne odzwierciedlanie myśli mówcy. Z kolei ewidentny problem z uśmiechem miała premier Margaret Thatcher, która, zdaniem Judi James sztucznie uśmiechała się w nieodpowiednich momentach – na przykład w chwili wymawiania słowa „bezrobocie” bądź podczas komentowania innych trudnych, ważnych tematów[17].

Istotną składową komunikacji niewerbalnej jest kontakt wzrokowy. Podczas debat przedwyborczych politycy powinni z dużą dozą pewności spoglądać na swoich rywali[18]. Według Wiesława Sikowskiego najlepiej, gdy kontakt wzrokowy trwa około 3 sekundy, po czym wzrok powinien być przekierowany gdzieś indziej. Istnieją przy tym różnice między płciami, bowiem kobiety utrzymują bardziej intensywny, acz dalece mniej bezpośredni kontakt wzrokowy niż mężczyźni[19]. Unikanie wymiany spojrzeń może być odbierane jako poczucie nieśmiałości, strachu lub negatywnego nastawienia. Co więcej, specjaliści odradzają przymrużanie powiek, zamykanie ich na dłużej niż jedną sekundę, nadmiernie szerokie otwieranie lub też zbyt częste mruganie nimi – wszystkie te elementy wskazują na negatywne nastawienie, takie jak nerwowość, strach czy złość[20]. W przypadku warg, ich częste oblizywanie lub gryzienie może oznaczać silny stres i próbę uspokojenia się[21]. Podobnie z gestem dotykania palcami ust, co można odczytywać jako bezradność.

Biorąc pod uwagę fakt, że twarz ludzka potrafi w różnych kombinacjach wyrazić setki uczuć, opanowanie sztuki mimiki staje się niezwykle trudne. A skoro pokerowa twarz jest nie do przyjęcia w świecie polityki, gdyż oznaczałaby brak jakichkolwiek uczuć, każdy wytrawny lider powinien potrafić właściwie wykorzystywać mimikę twarzy[22]. Już w 1812 roku ówczesny dyrektor Teatru Warszawskiego Wojciech Bogusławski w swojej książce pt. Dramaturgia, czyli nauka sztuki scenicznej dla Szkoły Teatralnej. Część druga: mimika szczegółowo opisał podstawowe wyrazy twarzy odzwierciedlające uczucia, takie jak: podziw, szacunek, ukontentowanie (satysfakcja), wesołość, radość, gwałtowna miłość, rozkosz, wstręt, obrzydzenie, nieukontentowanie, niespokojność, żal, zgryzota, lęk, nieśmiałość, przestrach, odraza, wzgarda, zazdrość, zemsta, gwałtowna rozpacz, utrata zmysłów, wściekłość, czy też boleść. Z pewnością sam ten fakt ukazuje ogrom i skomplikowany charakter mimiki, o której sam autor książki pisze, iż jedynie dzięki regularnym i długim ćwiczeniom „nabyć można owej nader trudnej umiejętności przeistoczenia siebie”[23]. I choć społeczeństwa anglojęzyczne są stosunkowo powściągliwe, nie zmienia to faktu, że mimika twarzy wciąż odgrywa w ich polityce kluczową rolę[24].

            Przykładem polityka, który borykał się z poważnymi problemami wizerunkowymi, był George H. W. Bush. Miało to szczególne znaczenie w 1988 roku podczas kampanii prezydenckiej w USA. Prócz zapominalstwa, słownych gaf, zbyt szybkiego mówienia przyciszonym głosem oraz chaotycznego wypowiadania się, późniejszy prezydent absolutnie nie radził sobie z kontrolowaniem mimiki twarzy – podczas ważnych i stresujących sytuacji jego oczy co chwila „zerkały” w innym kierunku, co stwarzało negatywny obraz człowieka szalonego. Ówczesny kandydat na prezydenta niezwykle często mrugał powiekami, unikał kontaktu wzrokowego z przeciwnikiem politycznym i każdorazowo przed udzieleniem odpowiedzi na zadane pytania nieśmiało spuszczał wzrok. Co więcej, George H. W. Bush zaciskał usta i nerwowo je oblizywał oraz, zdaniem komentatorów, w „zniewieściały” i nieśmiały sposób dotykał ręką twarzy. Gwoździem do trumny był również niedostosowany do sytuacji, sztuczny uśmiech, który dziennikarze określili jako „głupawy grymas”[25]. Wszystko to sprawiało wrażenie pozbawionego asertywności, bogatego „słabeusza” z dobrego domu. Kandydata określano też jako zepsutego partyjniactwem i skrępowanego układami[26]. Dopiero zatrudnienie znawcy kreowania wizerunku, Rogera Ailesa, pozwoliło zmienić ten image. Wyeliminowano wówczas szkodliwe elementy mimiki i gestów, postawiono też na bardziej ekspresyjną i władczą mowę ciała, którą lider polityczny powinien się posługiwać (m.in. wypracowano pewne spojrzenie oraz użycie ściśniętej pięści podczas przemowy)[27].

            Niestety są i politycy, którzy pomimo sprawowanej funkcji, niemal nigdy nie chcieli korzystać z porad ekspertów ds. wizerunku. Takim przykładem był chociażby premier Kanady Stephen Harper. Specjaliści opisywali go jako człowieka, który ma „oczy robota”, nawyk lekceważącego kiwania głową oraz wywijania ust w dół, co można odczytywać jako głęboką powściągliwość i wywyższanie się. Co więcej, miał złą manierę machania ręką i poprawiania okularów, co było ewidentnie wynikiem nerwowości. Na twarzy Harpera miały być też często wymalowane znudzenie bądź irytacja, przez co sprawiał on miał wrażenie, jak gdyby chciał jak najszybciej zakończyć dane spotkanie. Jego mowa ciała wskazywała też na nieprzystępność, co upodabniać go miało do księcia Karola. Zarzucano mu też, że jego gestykulacja zdradzała przekonanie o byciu lepszym od innych[28].  Z czasem jednak i Stephen Harper zgłębił tajniki skutecznej komunikacji niewerbalnej, co nie uszło uwadze publicystom w internecie i prasie[29]. Cytując jedną z wielu wspomnianych opinii:

[Stephen Harper – przyp. P. R.] bardzo dobrze posługiwał się niewerbalnymi technikami komunikacji, szczególnie dobrze wykorzystując w tym celu dłonie. Podczas gdy inni przywódcy agresywnie wskazywali palcami i wymachiwali w wielu różnych kierunkach, Harper uspokajał publiczność, wielokrotnie używając gestów dłoni w okolicy najbardziej „wrażliwej” części ciała: brzucha. Ta technika nazywa się „TruthPlane”[30].

 

Kolejnymi istotnymi kwestiami są: kształt twarzy i kolor oczu, nad którymi badania prowadzili naukowcy z Uniwersytetu Karola w Pradze pod kierunkiem Karela Kleisnera. Opublikowane na stronie Public Library of Science wyniki badań wskazują, że ludzie, kierując się osądem na pierwszy rzut oka, darzą większym zaufaniem osoby brązowookie, niż te o niebieskich tęczówkach. Wniosek ten dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn[31]. Jednak, jak wskazuje prowadzący badania: „To nie wiąże się bezpośrednio z kolorem oczu, a z rysami i strukturą twarzy, jaką posiadają właśnie ludzie o brązowych oczach. Ci, którzy mają brązowe, statystycznie mają też większe oczy, szersze usta i mniej wydatny podbródek”[32].

Z jednej strony mężczyźni o łagodniejszych rysach twarzy postrzegani są jako mniej męscy, a przez to również mniej godni zaufania i mniej odpowiedzialni. Z drugiej jednak osoby o bardziej męskich kształtach twarzy silnie kojarzą się odbiorcom z partnerami trudnymi do współpracy, mniej uczciwymi i gorszymi w roli rodziców. Mężczyźni o szerokich twarzach są również postrzegani jako mniej prawdomówni i ustępujący swoją urodą innym.

Podsumowując, mimo wciąż istniejących pewnych zastrzeżeń u odbiorców, według badań preferowani są mężczyźni o bardziej chłopięcym, szczupłym i okrągłym kształcie twarzy, z pełniejszymi ustami i policzkami. W przypadku kobiet nie ma to większego znaczenia, gdyż te o innych rysach twarzy cieszą się porównywalnym poziomem zaufania[33]. Ostatnim, i być może najważniejszym wnioskiem jest fakt, iż skoro sam kolor brązowych oczu nie wzbudza zwiększonego poziomu zaufania u wyborców, politykiem o modelowym wyglądzie byłby mężczyzna o rysach twarzy charakterystycznych dla osoby brązowookiej przy jednoczesnym posiadaniu niebieskich tęczówek. Właściciele tych ostatnich bowiem już od średniowiecza uważani są w Europie za najbardziej atrakcyjnych, zdolnych i utalentowanych, co potwierdzają zresztą przeprowadzone niedawno badania naukowe. W obecnym świecie zabiegów kosmetycznych i operacji plastycznych nie jest to nierealny cel do osiągnięcia, gdyż prócz kolorowych soczewek kontaktowych, coraz większą popularność zdobywają laserowe zabiegi trwałej zmiany koloru oczu[34].

            W przypadku włosów sytuacja nie jest już tak jednoznaczna. Przekonał się o tym w 1992 roku Bill Clinton, który, jako czterdziestosześcioletni, ciemny blondyn o niebieskich oczach, po przeprowadzeniu badań sondażowych miał się wydać wyborcom zbyt młody, by piastować funkcję „ojca narodu”. Aby przybliżyć kandydata do stereotypowego wizerunku amerykańskiego prezydenta, sztab marketingowy polityka zadbał o to, by Bill Clinton „posiwiał” na skroniach z dnia na dzień i tym samym przestał być już określany jako zbyt młody[35]. I choć tego typu zmian nie powinno się przeprowadzać tak gwałtownie, podczas kampanii nie było już czasu na ich stopniową implementację. Z podobnym problemem borykała się młoda Margaret Thatcher, której wygląd został przez wyborców określony jako „typowa gospodyni domowa z klasy średniej” [36]. Aby zmienić swój nieadekwatny wizerunek, pani polityk zatrudniła specjalistów ds. public relations, którzy doradzili m.in. przyciemnienie jej blond włosów. Thatcher zrobiła to stopniowo tak, by wyborcy zdążyli się przyzwyczaić do jej nowego, „poważniej” wyglądającego koloru. Ponadto, właściwie ułożona fryzura dała jej wygląd zbliżony do królowej Elżbiety II, przez co Thatcher przestała kojarzyć się z gospodynią domową i zapewniła sobie szersze poparcie społeczne[37].

Koloru włosów nie można jednak zmieniać zbyt często, ani też cofać raz podjętych decyzji. Przekonał się o tym Barack Obama, który postanowił przywrócić ciemny kolor swoim siwiejącym włosom. W ciągu chwili wywołał burzę medialnych spekulacji na temat koloru swoich włosów[38]. Temat był na tyle głośny, że przyćmił ważne wówczas wystąpienie premiera Gordona Browna w Kongresie USA. Fryzura odgrywa więc niezwykle ważną rolę w budowaniu właściwego wizerunku politycznego. Ze względu na fakt, że większości osób zależy, by ich twarz wyglądała możliwie najmłodziej, fryzura powinna być tym elementem image’u, który uzupełnia wygląd zewnętrzny o dostojeństwo i stosowną powagę lidera politycznego. Swoistym ideałem jest zatem polityk o włosach szpakowatych – określanych w j. angielskim jako salt and pepper. Całkowicie siwe włosy kojarzą się bowiem ze starością i zniedołężnieniem, a te o jednolitej barwie – z młodością i niedoświadczeniem. Innym, równie ciekawym wnioskiem, może być pewien kanon określający fryzurę polityka za oceanem. Otóż ten ostatni powinien mieć dobrze przystrzyżoną grzywkę, która lekko opada na czoło. Włosy nie mogą być jednak podcięte zbyt krótko, gdyż polityk kojarzyłby się z radykałem. Zbyt długie włosy również nie wchodzą w grę, gdyż wyglądałyby niechlujnie[39].

            Podobnie w przypadku posiadania zarostu, jak np. wąsów lub brody. I choć kiedyś wśród elit rządzących zarost był stosunkowo popularny, w ciągu ostatnich dekad zaczął on być negatywnie utożsamiany z zaniedbanym wyglądem fizycznym, a przez to liczba polityków publicznie pokazujących się z zarostem drastycznie zmalała. Według specjalistów ds. marketingu, wąsy na twarzy mogą podświadomie sugerować wyborcom, iż dana osoba jest nieszczera i coś ukrywa[40]. Ponadto, najwięcej zaufania wzbudza gładko ogolona twarz. Są jednak przypadki, gdy zarost (np. wąsy) jest osobistym, ważnym elementem wizerunku danej osoby, bądź zakrywa mankamenty, takie jak choćby „zajęcza warga”. Wówczas musi być on starannie przystrzyżony, a wąsy regularnie przycinane tak, by nie zasłaniały ust[41].

            Modny dwudniowy zarost lub bródka również nie są wskazane, gdyż łamią klasyczny, stereotypowy wygląd polityka i mogą być odebrane jako skłonność danej osoby do łamania zasad. Jest tak nawet pomimo badań naukowców, które udowodniły, że broda do pewnego stopnia zwiększa atrakcyjność mężczyzny, który znajduje się w otoczeniu innych mężczyzn gładko ogolonych[42]. Podobne wyniki uzyskali Nick Neave i Kerry Shields z Northumbria University w Newcastle po przeprowadzeniu badania na grupie sześćdziesięciu kobiet, którym zaprezentowano fotografie mężczyzn z różnym rodzajem zarostu – począwszy od gładko ogolonych, poprzez tych z lekkim zarostem, a kończąc na posiadaczach obfitej brody. Wniosków wyciągnięto kilka. Po pierwsze brodaci mężczyźni wydają się bardziej agresywni i pewni siebie[43] (potwierdzają to również wcześniejsze badania innych naukowców: Barnaby Dixsona i Paula Vaseya[44]). Po drugie, są oni także postrzegani jako nieco starsi, bardziej dojrzali i o wyższym statusie społecznym niż ich ogoleni konkurenci. I choć badania niezaprzeczalnie wskazują, że najbardziej atrakcyjni są mężczyźni z dwudniowym zarostem (pozostawiając daleko w tyle mężczyzn ogolonych i z gęstą brodą[45]), powinien on być raczej stosowany w sytuacjach nieformalnych „jako erotyczny wabik”[46].

            Wreszcie, warto przyjrzeć się kwestii właściwego makijażu. Politycy powinni stosować makijaż szczególnie wówczas, gdy występują w telewizji, prowadzą publiczne przemowy, bądź uczestniczą w ważnych spotkaniach wysokiego szczebla. Makijaż u kobiet jest wręcz obowiązkowy; u mężczyzn – wskazany. Dla przykładu, z makijażu intensywnie korzystał John McCain, by nadać swojej twarzy zdrowszy, bardziej opalony wygląd[47]. Jak jednak przyznaje Damian Noremberg[48]:

Polityk musi nauczyć się wystąpień przed kamerą czy też reagowania na pewne trudne sytuacje. Szkolimy taką osobę z retoryki, dobieramy właściwe ubrania, a także robimy makijaż do zdjęć. W przypadku tego ostatniego, największe opory mają mężczyźni, którzy wzbraniają się przed nakładaniem pudru lub fluidu na twarz. (…) Mimo wszystko mężczyzna również powinien mieć odpowiedni makijaż do wystąpienia przed kamerą lub do sesji zdjęciowej. Kosmetyki dają teraz tak duże możliwości… A przecież i tak nikt nie zauważy czy dany polityk ma makijaż czy nie. Za każdym razem muszę jednak długo przekonywać klientów do tego kroku. Należy przy tym podkreślić, że wszystkie tego typu działania podejmowane są znacznie wcześniej przed rozpoczęciem oficjalnej kampanii, aby kandydat, który przystępuje do wyborów, był dobrze przygotowany do kreowania swojego wizerunku[49].

 

Podstawowy makijaż telewizyjny (ang. basic TV make-up) potrzebny jest do uzyskania efektu naturalnego wyglądu – niezbędne jest tu ukrycie niedoskonałości skóry oraz zmatowienie cery twarzy, uszu i szyi tak, by nie błyszczała się w światłach reflektorów. Kosmetyczki nie zapominają przy tym o męskich „zakolach” i łysinie. Używają przy tym podkładu i pudru niewiele ciemniejszego od naturalnego koloru skóry. Zbyt jasny makijaż mógłby bowiem w obiektywie kamery przynieść skutek odwrotny od zamierzonego i nadać twarzy demoniczny wygląd. Jak wskazują specjaliści, powinno się uwydatnić brwi u kobiet, gdyż ostre światło może często powodować ich optyczne zanikanie. W przypadku męskiego makijażu, najważniejszy jest jego naturalny wygląd oraz to, by nie był widoczny na ekranie telewizyjnym – szczególnie w obecnej erze telewizji wysokiej rozdzielczości. Niekiedy używa się szminki w naturalnym kolorze w celu zneutralizowania widocznej linii między pudrem na twarzy a brzegiem ust[50]. Makijaż stosowany na co dzień powinien być odporny na trudne warunki atmosferyczne, takie jak zimowy chłód, letni upał czy jesienny deszcz.

            Powracając do kwestii brwi, u mężczyzn powinny być one grubsze niż u kobiet. U tych drugich są one często w kształcie delikatnych łuków zwężających się na końcach. Wysoko osadzone brwi są oznaką uległości; nisko osadzone zaś – dodają twarzy wyrazu władczości. Dlatego też politycy, jeśli decydują się na depilację brwi, robią to zazwyczaj od góry. W życiu codziennym podobnie postępuje część mężczyzn; kobiety zaś depilują brwi od dołu. Dobrymi przykładami mogą być tu: Marilyn Monroe (stosunkowo duży odstęp między oczami a brwiami) i J. F. Kennedy (nisko osadzone brwi). Jeśli brwi są naturalnie osadzone zbyt wysoko lub nie są dostatecznie gęste, politycy czasem decydują się na doklejenie sztucznych włosków. Został o to posądzony m.in. premier Justin Trudeau. W czerwcu 2018 roku w trakcie jego przemowy podczas szczytu G7, jego lewa sztuczna brew miała bowiem niefortunnie osunąć się na powiekę. Zdarzenie to zostało zarejestrowane przez kamery i było szeroko komentowane w mediach[51].

Warto przy tym wspomnieć, że szeroko rozstawione oczy u polityka mogą sprawiać wrażenie osoby nadpobudliwej. Najlepiej więc, gdy polityk posiada średnio-szeroko rozstawione, wyraziste oczy na symetrycznej twarzy (dobrymi przykładami są tu m.in. Barack Obama, Tony Blair czy Stephen Harper). Ponadto dobrze, by miał zdrowe zęby i cerę a także unikał noszenia okularów (lepiej usunąć tę „barierę” poprzez noszenie soczewek kontaktowych)[52]. Na te ostatnie zdecydowali się choćby Ronald Reagan (któremu nadano przydomek „Wielkiego Komunikatora” – ang. Great Communicator)[53] czy Julia Gillard, publicznie dzieląca się zabawnymi historiami z związanymi z użytkowaniem „szkieł” kontaktowych[54].

Opublikowany został fragment monografii pt. Model polityka popularnego w państwach anglosaskich
Autor: Paweł Rogaliński
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Liczba stron: 416

[1] R. Neumann, A. Ross, Kodeks…, op. cit., s. 236.

  1. J. Fridlund, The Functions of Facial Expressions: What’s in a Face? [w:] V. Manusov, M. L. Patterson (red.), The Sage Handbook of Nonverbal Communication, SAGE Publications, London 2006, s. 301.

[2] S. Spencer, Visual Research Methods in the Social Sciences. Awakening Visions, Routledge, New York 2011, s. 16-17.

[3] S. Cottle, TV Journalism and Deliberative Democracy: Mediating Communicative Action [w:] S. Cottle (red.), News, Public Relations and Power, Sage Publications, London 2006, s. 153.

  1. Sturken, L. Cartwright, Practices of Looking. An Intruduction to Visual Culture, Oxford University Press, New York 2009, s. 34-35.
  2. R. Willcox, Propaganda, the Press and Conflict. The Gulf War and Kosovo, Routlege, New York 2006, s. 49.

[4] Zob. R. Neumann, A. Ross, Kodeks…, op. cit., s. 106, 145.

  1. Dobinson, Body & Mind: Gentleman’s Tonic, „Time Out: Abu Dhabi”, Dubai-London 02.2015, vol. 14, s. 28.

[5] 7 cech Twojego wyglądu, które mają wpływ na Twoją karierę, http://weblog.infopraca.pl/2012/12/7-cech-twojego-wygladu-ktore-maja-wplyw-na-twoja-kariere/, [data dostępu: 01.06.2014].

[6] David Cameron reveals his fitness secrets – video, http://www.theguardian.com/politics/video/2013/feb/18/david-cameron-fitness-secrets-video, [data dostępu: 18.05.2014].

Barack Obama Fitness Routine and Diet Plan, http://healthyceleb.com/barack-obama-fitness-routine-and-diet-plan/10467, [data dostępu: 18.05.2014].

[7] Ze względu na zjawisko nieprzetłumaczalności językowej, powyższe tłumaczenie polskie jest jedynie zbliżone sensem do oryginału, ale nie oddaje w pełni jego treści.

[8] Jean Chretien: Veteran fighter, http://news.bbc.co.uk/2/hi/americas/1042917.stm, [data dostępu: 22.09.2019].

[9] Wątpliwości związane z użyciem słowa „lubialność” interesująco analizuje Mirosław Bańsko, zob. M. Bańko, Lubialność, https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/lubialnosc;13775.html, [data dostępu: 04.10.2019].

[10] Kwestia zarostu jest poruszona w dalszej części tekstu.

[11] J. Fast, Body language, Richard Clay Ltd, London 1978, s. 64.

[12] J. Borg, Body language: 7 easy lessons to master the silent language, Harlow 2008, s. 197-199.

[13] L. Geringer de Oedenberg, op. cit.

W rzeczywistości im wyższe stanowisko piastuje lider polityczny, tym trudniej mu dokonać oceny własnego wizerunku. Dużo bardziej skomplikowana staje się też kwestia pozyskania wiarygodnych danych na ten temat. Zob. D. Goleman, R. Boyatzis, A. Mckee, The New Leaders. Transforming the Art of Leadership Into the Science of Results, Sphere, London 2007, s. 116.

[14] L. Tkaczyk, Postawa, mimika, gest, Wydawnictwo Astrum, Wrocław 2000, s. 60-61.

[15] J. M. Fernandez-Dols, Facial Expression and emotion. A situationist view [w:] P. Philippot, R. S. Feldman, E. J. Coats (red.), The Social Context of Nonverbal Behavior, Cambridge University Press, Cambridge 1999, s. 242-243.

[16] J. Borg, Body…, op. cit., s. 200.

[17] J. James, The Body Language Rules. A saavy guide to understanding who’s flirting, who’s faking, and who’s really interested, Sourcebooks Inc., Naperville 2009, s. 124-129.

[18] Zob. Full video: Trump-Clinton first presidential debate, https://www.youtube.com/watch?v=s7gDXtRS0jo, [data dostępu: 09.11.2019].

[19] W. Sikorski, Niewerbalna komunikacja interpersonalna. Doskonalenie przez trening, Wydawnictwo Difin, Warszawa 2011, s. 182.

[20] Elementarz komunikacji niewerbalnej: kontakt wzrokowy i spojrzenia, http://mowaciala.net/kontakt-wzrokowy/kontakt-wzrokowy-i-spojrzenia-podstawy/, [data dostępu: 21.05.2014].

[21] Jak poznać po mowie ciała, że ktoś się boi lub nie czuje bezpiecznie?, http://mowaciala.net/komunikacja-niewerbalna/jak-poznac-po-mowie-ciala-ze-ktos-sie-boi-lub-nie-czuje-bezpiecznie/, [data dostępu: 21.05.2014].

[22] G. I. Nierenberg, Fundamentals of Negotiating, Harper & Row Publishers, New York 1987, s. 142.

[23] W. Bogusławski, Dramaturgia, czyli nauka sztuki scenicznej dla Szkoły Teatralnej. Część druga: mimika, PWN, Warszawa 1812/1965, s. 211.

[24] R. Thompson, Teach yourself. Body language, Hodder Education, London 2009, s. 6.

[25] D. G. Leathers, Komunikacja…, op. cit., s. 255-258.

[26] Ibidem.

[27] Ibidem.

[28] Body Language. Stephen Harper Unmasked, http://www.troymedia.com/2011/04/12/body-language-stephen-harper-unmasked/?1, [data dostępu: 04.05.2014].

[29] Quick-Tips: Secret Weapon of Body Language, https://truthplane.com/the-secret-weapon-of-body-language/, [data dostępu: 09.11.2019].

[30] Ibidem.

(…) had very good use of non-verbal communication techniques, particularly with his hands. While the other leaders aggressively pointed their fingers and flailed away in many different directions, Harper reassured the audience by repeatedly using hand gestures over the most “vulnerable” part of a person’s body: his belly. This technique is called the ‘TruthPlane’.

[31] K. Kleisner, L. Priplatova, P. Frost, J. Flegr, Trustworthy-Looking Face Meets Brown Eyes, http://www.plosone.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0053285, [data dostępu: 22.05.2014].

[32] Dlaczego mężczyźni o brązowych oczach wzbudzają zaufanie?, http://jegostrona.pl/styl/artykuly/425927,dlaczego-mezczyzni-o-brazowych-oczach-wzbudzaja-zaufanie.html, [data dostępu: 22.05.2014].

[33] Odpowiednia barwa oczu i kształt twarzy „kupują” nam zaufanie obcych, http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,393622,odpowiednia-barwa-oczu-i-ksztalt-twarzy-kupuja-nam-zaufanie-obcych.html, [data dostępu: 22.05.2014].

[34] Zmień kolor oczu, a będą ci ufać, http://facet.interia.pl/ciekawostki/news-zmien-kolor-oczu-a-beda-ci-ufac,nId,1050155, [data dostępu: 22.05.2014].

[35]M. Cichosz, Wizerunek…, op. cit., s. 88.

[36]M. Atkinson, Our Masters’ Voices. The Language and Body Language of Politics, Routledge, London 1984, s. 115.

[37] Ibidem.

[38] S. Titterton, Obama doesn’t dye his hair, his barber insists – it’s just how I cut it, http://www.dailymail.co.uk/news/article-1159690/Obama-doesnt-dye-hair-barber-insists–just-I-cut-it.html, [data dostępu: 26.05.2014].

[39] R. Geremek, A. Sijka, Kariera na włosku, http://www.marketingwpolityce.zgora.pl/artykuly/wprost1.htm, [data dostępu: 24.05.2014].

[40] W Polsce, m.in. dzięki Lechowi Wałęsie, Józefowi Piłsudskiemu i innym, zasłużonym w historii kraju postaciom, wąsy nie odgrywają tak negatywnej roli. Nie bez przyczyny jednak prezydent RP Bronisław Komorowski podjął decyzję o zgoleniu wąsów. Podobnie w pozostałych krajach Europy – choć wąsy nie są mile widziane, wcale nie przekreślają lukratywnej kariery politycznej.

[41] K. Kowalska, A. Łakoma, B. Szymoniuk, Wizerunek biznesowy, Politechnika Lubelska, Lublin 2011, s. 115.

[42] J. Kamiński, Czy opłaca się nosić bródkę?, http://www.neurotyk.net/2011/03/czy-oplaca-sie-nosic-brodke/, [data dostępu: 01.06.2014].

[43] The end of the beard, „Edgar: Middle East”, Dubai 02.2015, nr 32, s. 49.

[44] A. Robb, Want to Look Older and More Aggressive? Grow a Beard, http://www.newrepublic.com/article/116472/psychologists-bearded-men-look-older-more-aggressive-higher-status, [data dostępu: 31.05.2014].

[45] N. N. S. Kerry, The effects of facial hair manipulation on female perceptions of attractiveness, masculinity, and dominance in male faces, http://nrl.northumbria.ac.uk/1772/, [data dostępu: 01.06.2014].

[46] Jak się ubrać na rozmowę kwalifikacyjną – rady dla mężczyzn, http://www.konsultantcv.pl/pl/blog/jak-sie-ubrac-na-rozmowe-kwalifikacyjna-rady-dla-mezczyzn, [data dostępu: 01.06.2014].

[47] K. Goldberg Goff, Looking the part: Political image-makinghttp://www.washingtontimes.com/news/2008/oct/02/image-making-and-presidential-politics/?page=all, [data dostępu: 02.06.2014].

[48] Damian Noremberg – specjalista ds. komunikacji kryzysowej, trener Public Relations w firmie szkoleniowej MK Communications. Absolwent Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie oraz Uniwersytetu Łódzkiego.

[49] Wywiad autora z Damianem Norembergiem.

[50] Makijaż fotograficzny i telewizyjny, http://www.ump.gwsh.eu/pliki/kosmetologia/Makijaz%20fotograficzny%20i%20telewizyjny.pdf, [data dostępu: 02.06.2014].

[51] J. Hayden, Justin Trudeau’s eyebrows 'fell off’ during the G7 summit and same, tbh, https://www.her.ie/lol/justin-trudeaus-eyebrows-fell-off-during-the-g7-summit-and-same-tbh-407640, [data dostępu: 17.11.2019]

[52] A. Pease, B. Pease, Mowa ciała, Wydawnictwo Rebis, Poznań 2001, s. 183.

  1. K. Guerrero, J. A. DeVito, M. L. Hecht, The Nonverbal Communication Reader. Classic and Contemporary Readings, Waveland Pr Inc, Prospect Heights 1999, s. 63.

[53] President Reagan Was NOT the First to Wear Contact Lenses, http://www.lensprices.co.nz/president-johnson-and-contact-lenses/, [data dostępu: 20.11.2019].

[54] M. Smith, The AWU Scandal – Blurring the lines between work and sex, https://www.michaelsmithnews.com/2012/09/the-awu-scandal-blurring-the-lines-between-whats-work-and-whats-just-sex.html, [data dostępu: 17.11.2019].

Poprzedni artykułKryzys zaufania do mediów w erze cyfrowej
Następny artykułModel polityka popularnego: efekt pierwszego wrażenia cz. 4
Paweł Rogaliński
Dr Paweł Rogaliński jest politologiem, medioznawcą, filologiem oraz twórcą Przeglądu Dziennikarskiego. Od 2015 roku należy do prestiżowej grupy Światowych Odpowiedzialnych Liderów Fundacji BMW Stiftung Herbert Quandt. Za swoje osiągnięcia nagradzany na całym świecie, m.in. w Londynie, Berlinie, Rio de Janeiro, Warszawie, Brukseli i Strasburgu. Ukończył następujące kierunki studiów na Uniwersytecie Łódzkim: stosunki międzynarodowe: nauki polityczne, zarządzanie oraz filologię angielską, osiągając przy tym ogólnokrajowe sukcesy naukowe (m.in. Studencki Nobel). W 2021 roku obronił na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie rozprawę doktorską pt. "Model polityka popularnego w komunikacji politycznej w państwach anglosaskich". Jego ostatnia książka pt. „Jak politycy nami manipulują. Zakazane techniki” (Wydawnictwo Sorus, Poznań 2013) z powodu dużej popularności doczekała się dodruku już w kilka miesięcy po wydaniu. Więcej na stronie oficjalnej: www.rogalinski.eu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj