Wieczorna pieśń artysty powstała w 1773/74 roku, a więc wraz z pierwszymi brulionami Fausta i z publikacją Cierpień młodego Wertera, tuż przed objęciem posady weimarskiej. Należy do okresu burzy i naporu jako jego wczesny manifest i jest monologiem rysownika portretów (pierwotny tytuł brzmiał Pieśń fizjonomicznego rysownika), który w sytuacji, kiedy opuściła go siła twórcza, wzywa do pomocy Naturę. Ten motyw wracał wówczas pod piórem Goethego parokrotnie. W równoległym chronologicznie poemacie Orzeł i gołąb młode orlątko ze zranionym przez myśliwego skrzydłem leży wychłodzone i zdesperowane w gaju, a mimo że rana się zagoiła, daremnie próbuje wzlecieć. Spotyka je gołąb i pociesza, że chodzenie po ziemi też może być źródłem niezwykłych doznań, odkryć i radości. Dwuznaczną pointą jest westchnienie orlątka: „Mądrości! rzeczesz jak gołąbek”. Dzieje się więc inaczej niż w późniejszym wlekącym po pokładzie statku skrzydła Albatrosie Baudelaire’a i w powstałym pod jego wpływem słynnym wierszu Tetmajera: „Myśl ma, zamiast powietrzne przerzynać bezdenie, / Włóczy się jak zbarczone żurawie po ziemi”.
Na drugim biegunie okresu burzy i naporu znajduje się prometejski bunt, wczesna zapowiedź rewolucyjnych nastrojów Europy, i rychło też, kiedy rewolucja ujawniła swoją okrutną stronę, ostrzeżenie przed uruchomieniem sił nieobliczalnych. To domena czarów, mistycznych wtajemniczeń i wybujałej fantazji, która oślepia trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość: Rybak, Król olch, Uczeń czarnoksiężnika. A zarazem zamysł idei Fausta, który w dążeniu do przekroczenia samego siebie korzysta z usług szatana – i wszystko, co czyni w dobrej intencji, obraca się w zło albo staje się źródłem nowych cierpień. Bohater Fausta otrzymał tej wolności aż za dużo. Strzeżcie się, nowatorzy!
Wieczór jest porą rozmyślań, przypominania i marzenia, świt porą nadziei. Zrozpaczony rysownik wzywa na pomoc nie Muzy, nie Orfeusza, nie boskie natchnienie (nie sztuczną inteligencję), pragnie tylko otwarcia, wewnętrznego rozluźnienia, które pozwala działać Naturze. Ludzka siła twórcza nie jest niczym innym niż ta uniwersalna, która nieustannie przemienia stworzony świat, zapala i gasi słońca, formuje planety, krzesze i pobudza życie. Był to początek kresu teologii w dawnym znaczeniu.
Poezja niemiecka była wtedy w głębokim kryzysie. Podobnie współczesna sztuka – jej manifestacje są liczne, ale mało co przenika trwale do szerszej publiczności. Nie łudźmy się, sztuczna inteligencja tylko tę bezsilność artysty pogłębi, i wyjścia, jak w dziejach sztuki nieraz, szukać trzeba nie w niej, lecz w obudzeniu własnej spontaniczności.
PIEŚŃ WIECZORNA ARTYSTY
Ach, żeby wnętrzna tworzenia siła
Przez umysł mój wybrzmiała!
Żeby forma pełnokrwista
Z moich palców powstała!
Drżę tylko cały, jąkam się,
Rozluźnić się nie mogę;
I czuję, że cię znam, Naturo,
I cię pochwycić muszę.
Kiedy wspomnę, jak przez lata
Mój umysł się otwierał,
Jak, gdzie sucha błoń marniała,
Radości struga trysnęła;
Jak tęsknię, Naturo, za tobą,
By cię odczuwać wiernie!
Fontanną mi się staniesz drogą,
Co z dysz tysiąca biegnie.
I wszystkie siły, co są we mnie,
Mój umysł rozpogodzą
I ten ciasny byt na ziemi
W wieczność całą rozpostrą.
Przeł. A. Lam









