Działalność ZO w Okręgu Śląskim AK od 1941 r. do utworzenia Kedywu w maju 1943 r.

0

Aresztowania zapoczątkowane w styczniu 1941 r. przez gestapo w Okręgu Śląskim ZWZ [Związek Walki Zbrojnej], rozbiły ZO na tym obszarze. Dokonało ono aresztowania nie tylko kierownictw rożnych szczebli ZO, ale też jego członków.  Trwały one aż do III 1941 r. Tym samym rozbita została jego sieć dowódcza, którą pogłębiły aresztowania na obszarze krakowskim ZWZ w IV 1941  r. i w następnych tygodniach. W ich wyniku całko­witemu rozbiciu uległa już w kwietniu 1941 r. Komenda Obszaru Krakowsko-Śląskiego oraz referat ZO. Z tych względów KG ZWZ rozwiązała Komendę Obszaru Południowego i powołała samodzielne okręgi — w tym śląski — włączając do niego podokręg zagłębiowski. Usamodziel­niony został referat okręgowy ZO na Śląsku, podlegając bezpośrednio centrali w Warszawie.

Ośrodkiem  inspirującym działalność sabotażową była wówczas zagłębiowska sieć ZO, która nie podlegała wówczas Okręgowi Śląskiemu ZWZ a dowództwu Obszaru Krakowsko-Śląskiego ZWZ. Warto zwrócić uwagę, że dowodził nią Franciszek Hamankiewicz  „Rembisz”[1], który w drugim dniu Świąt Bożego Narodzenia 1939 r. spotkał się z ppłk.  Henrykiem Kowalówką „Skawą”\– komendantem SZP w Podokręgu Zagłębiowskim [Służba Zwycięstwu Polski] w mieszkaniu Łapińskiego, Kowalówkę  znał z 5 pułku Legionów. W tym dniu został przez niego zaprzysiężony, przyjął pseudonim „Rembisz”  i przekazany został do dyspozycji kpt. rez. Ryszarda Margosza „Brzozy”, komendanta Okręgu Śląskiego OOB-SZP i współorganizatora sieci sabotażowej w Zagłębiu Dąbrowskim. Po  aresztowaniu „Brzozy” 27 V 1940 r. w Krakowie z materiałami wywiadowczymi,  przejął sieć sabotażową w Zagłębiu Dąbrowskim. Wkrótce  „Skawa” wyznaczył jego na komendanta ZO w Podokręgu Zagłębiowskim ZWZ. Uwagę zwraca fakt, że w tym czasie w Zagłębiu Dąbrowskim działalność prowadziła też druga sieć sabotażowa zorganizowana przez OOB-ZOB [Organizacja Orła Białego-Związek Orła Białego]  jesienią 1939 r., którą dowodził ppor. Wacław Stacherski „Uważny”. Prawdopodobnie wiosną 1940 r. obie sieci połączyły się i były podstawą utworzonego ZO. „Uważny” został członkiem  Podokręgu Zagłębiowskiego ZWZ a „Rembisz” dowodził ZO w Podokręgu Zagłębiowskim   ZWZ, któremu podporządkowali się z sieci Stacherskiego m.in. por. Jan Bartonez „Szary”, Zygmunt Sokół  „Uparty”.  „Szary” został dowódcą ZO w Obwodzie Zawierciańsko-Myszkowskim, zaś „Uparty” odpowiadał w tym obwodzie za łączność  i przerzuty graniczne. Cennym wzmocnieniem była Jadwiga Najmoniczówna „Jadzia”, która prowadziła komórkę legalizacyjną. Podrabiała dokumenty niemieckie  perfekcyjnie  i z jej usług korzystało też dowództwo Podokręgu Zagłębiowskiego. „Rembisz”  rozwinął   szybko ZO i jego działalność w terenie.  

Hamankiewicz  na swojego zastępcę wyznaczył chor. Stefana Nowocienia „Prawdzica”, który jednocześnie został dowódcą  ZO na obszarze : będzińskim, myszkowskim i zawierciańskim. Po nawiązaniu współpracy z por. Janem Bartonezem przekazał  jemu  dowodzenie w Obwodzie Zawierciańsko-Myszkowskim  ZO.

Łączniczką Hamankiewicza była Michalina Konieczna „Halina”, która utrzymywała kontakt nie tylko z podległymi obwodami ZO, ale przewoziła meldunki zbiorcze do przełożonych w Krakowie a po usamodzielnieniu się Okręgu Śląskiego ZWZ i ZO do centrali w Warszawie. Jednocześnie w jej mieszkaniu znajdował się skrzynka. Kolejna skrzynka znajdowała się w sklepie elektrycznym w Sosnowcu, prowadzonym przez Stanisława Porębskiego, który był absolwentem gimnazjum handlowego i szkoły technicznej. Raporty z tych skrzynek dostarczane z terenu przekazywała „Rembiszowi”, który w jej mieszkaniu opracowywał raporty z działalności ZO w Podokręgu dla dowództwa obszarowego w Krakowie. Raporty te przepisywał przebywający u „Haliny” inż. górn. Bronisław Babiński, piszący  tak drobnymi literami, że na małym pasku papieru, jak stwierdza „Rembisz”, mieścił treść znajdującą się  na kartce formatu A4. Raporty te dostarczał „każdego miesiąca dla kierownictwa obwodowego ZO w Krakowie a od wiosny 1941 r. do Warszawy Po opracowaniu  meldunku zbiorczego, niszczył „Rembisz” raporty otrzymywane od podwładnych, m.in. od  łącznika Stanisława Bańskiego „Kubiczka”. Ze względu na bezpieczeństwo nie  prowadził też archiwum. Z zasady nie szyfrował meldunków. Natomiast podrobione stemple urzędów niemieckich przechowywał Jan Aniol, który został aresztowany i sądzony przez Wyższy Sąd Krajowy w Katowicach [ skazany na karę śmierci]. [2]

Hamankiewicza ze swoim zastępcą chor. Stefan Nowocieniem organizowali  nieliczne grupy sabotażowe w zakładach przemysłowych w Podokręgu Zagłębiowskim ZWZ.  Dzięki ppłk. Kowalówce nawiązano współpracę z kpt. rez. Cezarym Uthke „Tadeuszem” – dowódcą GL PPS  [ Gwardia Ludowa PPS] w Zagłębiu Dąbrowskim. Niektórzy członkowie z tej partii wywiezieni zostali na przymusowe roboty do III Rzeszy i przyjeżdżali na urlopy. Poprzez „Tadeusza” zwerbowani zostali przez sieć zagłębiowską ZO  i podczas wyjazdu do miejsc pracy zabierali różne materiały sabotażowe i dokonywali sabotaży w miejscach pracy.

Komórkę ZO utworzył „Rembisz” też w Częstochowie. Należał do niej właściciel firmy transportowej,  posiadający 4 samochody ciężarowe. W samochodach tych wykonane zostały skrytki, w których  przewożono materiał sabotażowy z Warszawy dla śląsko-zagłębiowskiej sieci ZO [ m.in. butelki zapalające, termit ].[3]

 „Rembisz” z podległą siecią dowodzenia uwagę skoncentrował na rozbudowie ZO w terenie, zwłaszcza w zakładach przemysłowych.  W zasadzie w każdym z nich utworzono komórki sabotażowe, które powiększały swoje stany osobowe. Podobnie było w tym czasie w Okręgu Śląskim. Oznaczało  to działanie wbrew wytycznym Komendy Głównej ZWZ [KG ZWZ], która w instrukcji z 8  lipca 1940 roku podkreślała „ W obecnej sytuacji wojennej czynne wystąpienia przeciw okupantom są bezcelowe, a narażają Kraj na straty. Dlatego należy zaniechać wszelkich akcji zbrojnych, nawet sabotażu. Zwrócić najwięcej wysiłku na ochronę i zachowanie organizacji. Zwęzić organizację dla ściśle kadrowej i jeszcze bardziej zakonspirować, by przetrwać…”. [4]

Gen. broni Kazimierz Sosnkowski przesłał tę instrukcję po klęsce Danii, Norwegii i Francji. Zwłaszcza klęska Francji była szokiem dla Polaków nie tylko na omawianym obszarze, ale  w skali kraju, ponieważ pogrzebała odradzające się po IX 1939 r. nadzieje na odbudowę państwa polskiego poprzez powstanie powszechne także w Zagłębiu Dąbrowskim i na Śląsku oraz ich  współdziałanie z tworzoną armią polską we Francji. Armia ta z Aliantami miała przystąpić do działań wojennych na Zachodzie przeciw III Rzeszy i przenieść działania do Polski. Nadzieję na zwycięstwo należało podtrzymywać w społeczeństwie polskim nie tylko  na Śląsku i w Zagłębiu  Dąbrowskim, ale w kraju i wskazywać na niezbędny czas celem przygotowania sił do walki przez tworzące się Polskie Państwo Podziemne, rząd polski na emigracji i Aliantów. Rolę tę spełniała działalność propagandowa organizacji konspiracyjnych, które w swojej prasie zamieszczały optymistyczne komunikaty wojenne. Ten psychologiczny aspekt działalności propagandowej wpłynął na zmianę nastrojów ludności, pozwalał „otrząsnąć” się z przygnębienia a zarazem wskazywał na konieczność walki  z okupantem a zwłaszcza akcję sabotażową. Tym samym „odrywano” ludność od ponurych rozmyślań i rozczarowań  a wskazywano kierunki działania, które przybliżały niepodległość Polski.

„Nakazy”-organ prasowy OOB-ZOB [Organizacja Orła Białego po włączeniu kilku mniejszych organizacji konspiracyjnych zmieniała nazwę na Związek Orła Białego] a faktycznie już ZWZ, zwracał uwagę, że „ …Płytki optymizm jest rzeczą szkodliwą, wytwarzający niepotrzebne złudzenia. Rozwiewanie ich przez rzeczywistość odbiera siły do wytrwania i umiejętność rachunku na dalszą metę. Ale z drugiej strony trzeba przeciwstawić się propagandzie dyktatury wojennej…”.[5] Dlatego zagłębiowska organizacja eksponowała odnoszone sukcesy  w walce z okupantem, zwłaszcza sabotaż w zakładach przemysłowych.

Okupant nie załamał ludności polskiej nie tylko na omawianym terenie, bo z każdym dniem wzmagał się jej opór, zaś w zakładach przemysłowych wzrastała liczba dokonywanych akcji sabotażowo-dywersyjnych. Grupami przemysłowymi w Zagłębiu Dąbrowskim kierował inż. Zenon Znowski, któremu podlegali komendanci grup w  inspekcjach, np. w sosnowieckiej Józef Drozd. Po objęciu stanowiska komendanta ZOB przez Znowskiego kierował Drozd grupami przemysłowymi w Zagłębiu Dąbrowskim od VIII 1940 r. do swego aresztowania 18 III 1941 r., czyli rozbicia organizacji przez gestapo. [6]

W ramach ZO na bazie OOB-ZOB powołano do walki bieżącej m.in. grupę kolejową na czele z Marianem Osińskim  „Czarnym”, który przystąpił do organizowania jej placówek na  dworcach kolejowych, m.in. w Dąbrowie Górniczej w  początkach 1940 r. Organizatorem jej w tym mieście był Ryszard Szkop, ale  przekazał ją Glombowi (Głąbowi). Po aresztowaniu Osińskiego obowiązki jego przejął B. Opiłko „Aga”, który nie tylko organizował nowe grupy kolejowe, ale inspirował ich członków do dokonywania sabotażu. Zarazem utrzymywał kontakt z przełożonymi w Krakowie, którym dostarczał m.in. sprawozdania o transportach niemieckich przejeżdżających z III Rzesz przez Zagłębie Dąbrowskie i do III Rzeszy i przeprowadzonych akcjach sabotażowych.

.W połowie VII 1940 r. Glomb  zrezygnował z  dowodzenia i „Aga” na to stanowisko wyznaczył Stefana Piotrowicza „Bogumiła”. Na tym terenie przystąpiono do tworzenia nie tylko grup kolejowych, ale  drużyn sabotażowych w zakładach przemysłowych, które z upływem czasu powiększały swoje stany i przekształcane były w plutony-przetrwały do wyzwolenia,  np. Ryszard Bajorek „Jurek” [ur. 25 V 1913 r. w Żyrardowie], dowodził plutonem dywersyjnym w Sosnowcu. [7]

W Zagłębiu Dąbrowskim akcję  sabotażową, o czym już pisaliśmy, prowadzono jeszcze przed powołaniem Związku Odwetu [ZO] z inspiracji m.in. „Rębisza” i  por. Wacława Stacherskiego „Uważnego”. Główną uwagę po jego powstaniu skoncentrowali na akcji sabotażowej,  do której zwerbowali w 1940 r.  ludzi najbardziej aktywnych, zdecydowanych i odważnych. Wśród nich byli m. in. por. Jan Bartonez  „Szary”  [szef wywiadu ZO a następnie szef ZO w obwodzie  myszkowsko-zawierciańskim],  Bronisław Opiłka „Aga” [szef sabotażu kolejowego], Aleksander Paszkowski „Orzeł” [zastępca szefa sabotażu kolejowego],  Walenty Zygmunt „Stary” [komendant placówki ZO w Dąbrowie Górniczej], chor. Stefan Nowocień – szef ZO w Sosnowcu, Stanisław Rokita-szefa ZO w Czeladzi.

Nie tylko gestapo, ale kierownictwa zakładów przemysłowych większość akcji sabotażowo-dywersyjnych przypisywało członkom OOB, np.  inż. Schieferdecker z zakładów hutniczych w Blachowni w „Ogłoszeniu” skierowanym do załogi polskiej stwierdził: „podczas tych niewielu dni mojej choroby znów coś niesamowitego działo się w Blachowni. Jest dla mnie niezrozumiałym, jak w ten sposób można pracować. Na walcowni blach cienkich złamano walec i muftę, na walcowni blach średnich złamano walec, a na walcowni blach grubych zepsuto maszynę. Więcej faktycznie stać się nie mogło. Jeśli to się dzieje pod wpływem „Białego Orła” to biada temu, kto zostanie złapany”.[8]

 Sedno w tym, że w dniach 16-20 października 1939 r. OOB podporządkowała się przybyłemu do Krakowa i na teren Zagłębia Dąbrowskiego gen. bryg. Michałowi Karaszewiczowi-Tokarzewskiemu-komendantowi Służby Zwycięstwu Polski (SZP), z tym iż zachowała swoją nazwę. Tylko kierownictwa zostały poinformowane o tym fakcie. Podobna sytuacja miała miejsce w styczniu 1940 r., kiedy to OOB-SZP stanowiła podstawę utworzonego Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) na tym terenie. Przygotowywano się do powstania powszechnego, którego wybuch przewidywano wiosną 1940 r.  [9] 

O fakcie tym nie byli poinformowani członkowie OOB  i byli przekonani iż należą do OOB. Dlatego cały wysiłek hitlerowski aparat bezpieczeństwa skoncentrował  na rozbiciu OOB. Tym samym warunki do rozwoju miał tutaj ZWZ, co w pełni wykorzystał m.in. ppłk. Henryk Kowalówka „Topola”, komendant ZWZ w Podokręgu Zagłębiowskim. Dopiero po masowych aresztowaniach członków OOB  a faktycznie ZWZ w grudniu 1940 r. przystąpiło gestapo do akcji przeciwko ZWZ, a zwłaszcza jego kierownictwu na czele z Kowalówką, który wyznaczony został przez KG ZWZ na komendanta Okręgu Śląskiego ZWZ w lutym 1941 r. W tym czasie był już zdekonspirowany i meldował o tym fakcie przełożonym, łącznie z Komendantem Głównym ZWZ. Pomimo tego objął Okręg Śląski ZWZ. Jego pierwszym zastępca a jednocześnie szefem sztabu został kpt. dypl. Józef Słaboszewski ,,Toruń”, który  oceniał negatywnie wyznaczenie Kowalówki na dowódcę tego okręgu. Stwierdził, że mianowanie na to stanowisko: „ miało więcej złych, niż dobrych stron. Dobrych, bo znał on dokładnie Śląsk i Ślązaków jako długoletni Inspektor Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego przy 23 DP i były dowódca batalionu 74 PP [ 73  PP – M. S.] w Oświęcimiu, złych, gdyż wielu młodych ludzi znało go z widzenia, co w warunkach konspiracji należy zaliczyć jako poważne obciążenie nie tylko jego osoby, ale całej pracy Okręgu. Z góry trzeba było przyjąć, że swoboda poruszania się Komendanta będzie mocno ograniczona w poszczególnych rejonach, a zwłaszcza niebezpieczne będzie poruszanie się w dzień, tym bardziej, że ,,Topola” bardzo wysoki i szczupły miał charakterystyczną, łatwą do zapamiętania sylwetkę i twarz. Z tych względów wybór ,,Topoli” na Komendanta Okręgu był niekorzystny i nosił w sobie zarodki niebezpieczeństwa, trudności wglądu w teren, a co za tym idzie – niedociągnięć organizacyjnych…”.  [10]

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czym kierował się gen. bryg. Stefan Paweł  Rowecki „Rakoń” wyznaczając ppłk. Kowalówkę na to stanowisko, tym bardziej, że wiedział o jego zdekonspirowaniu. Natomiast należy podziwiać jego odwagę, że podjął się tego zadania i to w okresie, kiedy hitlerowski aparat bezpieczeństwa wypracował i udoskonalił metody penetracji organizacji konspiracyjnych, łącznie z pozyskiwaniem i wprowadzaniem konfidentów. Możliwe, że o wyznaczeniu Kowalówki  na te stanowiska zadecydowały jego oceny z okresu międzywojennego – należał do wyróżniających się oficerów w skali WP, zaś przełożeni  podkreślali bardzo wysoki poziom inteligencji, umiejętność szybkiej analizy sytuacji, samodzielność i trafność decyzji, zdolności organizacyjne itd. Przełożeni chyba uznali, że te cechy pozwolą jemu uniknąć aresztowania a jednocześnie odbudować  Okręg Śląski ZWZ i sieć sabotażowo-dywersyjną. Nie można pominąć faktu, że okręg ten należał do najbardziej niebezpiecznych do dowodzenia. Wyznaczony na komendanta Okręgu Śląskiego ZWZ mjr Witold Jan Obidowicz „Witold” zrezygnował z pełnienia tej funkcji. Widocznie  nie było kandydatów do obsadzenia tego stanowiska.  Dlatego „Rakoń” zdecydował się   wyznaczyć ppłk. Kowalówkę na dowódcę tego okręgu, bo obaj oficerowie dobrze znali się z okresu międzywojennego i był przekonany, że nie odmówi. Doskonale chyba wiedział gen. „Rakoń”,  że aresztowanie dowódcy z tego szczebla dowodzenia równoznaczne było wyrokowi śmierci.

Rolę prasy doceniał nie tylko ppłk. Kowalówka i szef ZO ppor. Franciszek Hamankiewicz „Rembisz”, ale kadra dowódcza z omawianego terenu. Już latem 1940 roku kierownictwo — jak stwierdzają Niemcy — wydało „w większych ilościach dwie ulotki z nagłówkami  „Obywatele pracy”  i  „Do Świata Pracy Polski”, które zawierały wyłącznie wrogie nawoływanie do sabotażu a zostały rozrzucone w licznych zakładach przemysłowych”. W tym samym czasie w wydawanej gazecie „Nasze Sprawy” zamieszczono kilka artykułów wyjaśniających sens propagandy niemieckiej, wzywającej robotników polskich do zwiększenia produkcji, zwłaszcza w górnictwie. W jednym z nich czytamy: „Polscy górnicy. Niemcy zwracają się do was o zwiększenie wydobycia węgla. Pamiętajcie, że węgiel zastępuje Niemcom złoto w handlu zagranicznym (…) Dlatego naszą odpowiedzią jest – nie będziemy zwiększali wydobycia, bo nie chcemy pogrążać naszej Ojczyzny. Będziemy walczyć do ostatniego tchu (…) nie bronią (…) lecz pracą”. Ponadto kierownictwo zagłębiowskiego ZOB-ZWZ na polecenie dowództwa  Obszaru IV ZWZ wydało „obszerne pisemne instrukcje (…) które zawierały dokładne wskazówki w przedmiocie dyskretnego przeprowadzenia aktów sabotażu w zakładach przemysłowych i transportowych”. [11]

Hitlerowcy stwierdzali, że gazeta „Nasze Sprawy” zawierała „szowinistyczne treści, wzywające do odbudowy państwa polskiego, odtwarzała wrogie meldunki radiowe przedstawiające beznadziejne położenie wojskowe, polityczne i gospodarcze Niemiec […]. Nawoływała do powolnej pracy, do uchylania się od wyjeżdżania do Niemiec, ponieważ produkcja zakładów przemysłowych przeznaczona jest na potrzeby militarne do prowadzenia wojny […]. Wzywała do przeprowadzania sabotaży w zakładach przemysłowych”.[12]

W rozrzucanych instrukcjach sabotażowych nakazywano: powolność i niedokładność w pracy, zużywanie jak największej ilości wszelkich materiałów i surowców, uszkadzanie maszyn i wszelkiego rodzaju środków transportowych oraz instruowano, jak należy przeprowadzać sabotaż, aby niemiecki dozór techniczny nie rozpoznał rzeczywistej przyczyny wadliwego wykonania wyrobu lub awarii maszyny. Instrukcje takie kierownictwo sosnowieckie ZOB otrzymało z dowództwa Obszaru IV ZWZ,  w których-jak podkreślają Niemcy- dokładnie omówiono sposoby przeprowadzania sabotażu w zakładach przemysłowych i  w transporcie. Członkowie ZOB akcją sabotażowo-dywersyjną mieli objąć nie tylko Sosnowiec i Zagłębie Dąbrowskie, lecz obszar III Rzeszy. W Niemczech mieli przystąpić do wysadzania dworców kolejowych w większych miastach przy pomocy bomb zegarowych. [13]

Oddziaływanie zwłaszcza prasy konspiracyjnej przyniosło wymierne efekty, bo apatia wśród społeczeństwa, zwłaszcza członków Polskiego Państwa Podziemnego, była krótkotrwała. Komendant Główny ZWZ w VII 1940 r. stwierdził jednoznacznie„ Postawa społeczeństwa jest niezłomna. Zadokumentowały to liczne dotychczas ofiary egzekucji, deportacji, więzień i obozów koncentracyjnych. Naród winien niezmiernie trwać w zaciętym oporze przeciw , przemocy i brutalnej sile wroga. Obrona zawsze godności i honoru narodowego oraz gotowość do podjęcia na apel walki zbrojnej-oto obowiązki każdego Polaka”. [14]

Dowództwo ZO, w tym też kierownictwo w Okręgu Śląskim ZWZ dążyły do wywołania odpowiedniej atmosfery wśród robotników do prowadzenia sabotażu, lekceważenia zarządzeń dyrekcji zakładów oraz powolnego wykonywania pracy. Powszechnym hasłem było „pracuj powoli”, czyli jak żółw. Tę formę oporu zaczęto nazywać akcją „żółw”. Akcja ta została szeroko spopularyzowana w prasie konspiracyjnej, ulotkach i w wydawanych instrukcjach. Ponadto ręcznie malowano żółwia na murach zakładów pracy, budynkach, parkanach. Po pewnym czasie wykonano szablony i odbijano jego sylwetkę. Wg Niemców akcja ta miała na celu „zmobilizowanie klasy robotniczej i nakłonić ją do powolnej pracy, aby osłabić obronność narodu  niemieckiego”. [15]

Akcja „żółw” po pewnym czasie zaczęła przynosić efekty. Wówczas zaczęto upowszechniać przykłady przeprowadzania sabotażu trudnego do wykrycia, oraz jego przeprowadzania zwłaszcza na stanowiskach zajmowanych przez Niemców [np. do oliwiarek wlewano kwas solny, którym smarowali m.in. części łożysk, będąc przekonanymi o oleju].

W prasie nawoływano do powszechnego oporu i sabotażu, np. w artykule „Co dalej” czytamy, że ludność polska nie może się załamywać, bo walka toczy się o „ wszystko, o przyszłość państwa i narodu, o możność życia zarówno społeczeństwa, jak każdej poszczególnej jednostki”.[16] Z kolei w artykule „W podziemiach Zagłębia” napisano, że hitlerowcy poprzez „ planowo przeprowadzony rabunek mienia polskiego, metody gwałtu i przemocy usiłują sprowadzić lud polski do roli helotów, wcisnąć go w ramy bierności, czyniąc z niego bezwolne narzędzie, spełniające każde polecenie swych panów. Każde najdrobniejsze uchybienie czy uchylenie się od poleceń, spotyka się z drakońskimi karami”.[17]

W zasadzie w każdym zakładzie przemysłowym zorganizowane były grupy sabotażowe. Rozwinięto też różne formy przeprowadzania małego sabotażu. [18] Jedną z jego form było wywieszanie flag polskich, wykonywanie napisów antyniemieckich , np. 3 maja 1940 r. pojawiły się w Sosnowcu napisy antyniemieckie oraz wywieszono flagi polskie w kilku miejscach. Harcerze z Niwki umieścili flagę na maszcie wysokiego napięcia oraz wykonali napisy antyniemieckie na fabrycznym ogrodzeniu. Jeszcze 17-krotnie przeprowadzali oni podobne akcje w Sosnowcu z okazji różnych rocznic. Spotyka się jeszcze w dokumentach niemieckich informacje o podobnych akcjach, lecz brak danych o ich wykonawcach. W ten sposób były czczone różne rocznice. Niestety, ale akcje te z 1940 r. dla części wykonawców zakończyła się ich aresztowaniem. Policja ochronna ujęła 7 Polaków 3 V 1940 r. i przekazała ich placówce gestapo tego samego dnia. W meldunku komendanta policji ochronnej w Katowicach z 6 maja 1940 r. czytamy o niektórych akcjach:,, … Około godziny 7.00 wciągnięto w Niwce na jeden ze słupów linii wysokiego napięcia kopalni ,,Niwka” flagę polską, a na drzewie przy ulicy 1 Maja przyczepiono polską chorągiewkę i plakat z napisem,, Niech żyje Polska”. Poprzedniej nocy na domach i murach otaczających kopalnię wypisano po polsku : ,, Niech żyje niepodległa  Polska”, ,, Niech żyje Francja”, ,,Niech żyje Anglia”, ,,Volksdeutsche, coście zrobili?”, ,,Niech żyje 3 Maja”, ,,Bądźcie w pogotowiu w pobliżu Placu Strzeleckiego”.  

Manifestacje polskości nasilały się w miarę przedłużania się okupacji. Najpowszechniejszym jej przejawem było rozrzucanie ulotek i wykonywanie napisów na murach, ogrodzeniach itd. Gestapo w meldunku z ważniejszych sukcesów z 22 grudnia 1941 r. informowało o znalezieniu na ulicach Sosnowca ulotek pisanych na maszynie w języku niemieckim i polskim, które rozpoczynały się od słów ,, Komentarze są zbyteczne – nawet malutkie dzieci nie wierzą w zwycięstwo reżimu faszystowskiego”. Ulotkę kończyły słowa ,,Precz z Hitlerem i jego reżimem. Precz z niszczycielami ludzkości i europejskiej kultury” .[19]

Kowalówka po objęciu stanowisk komendanta Okręgu Śląskiego ZWZ przystąpił w  pierwszej kolejności do zorganizowania sztabu  w  oparciu o oficerów z podległego  sobie Podokręgu Zagłębiowskiego, który przekształcony został w Inspektorat Sosnowiecki. Siedzibę  Okręgu umiejscowił w Zagłębiu Dąbrowskim. Na przestrzeni lutego i marca utworzył sztab w składzie: szef sztabu i zastępca dowódcy  kpt. dypl. Józef Słaboszewski „Toruń”, szef wywiadu ppor. inż. Zenon Znowski „Grom” [aresztowany w III 1941 r.] a następnie  por. Antoni Siemiginowski „Jacek”, kwatermistrz kpt. Władysław Marmurowicz  Dunin”,  szef Związku Odwetu [ZO] ppor. Franciszek Hamankiewicz „Rembisz”, szef oddziału łączności konspiracyjnej  Teresa Delekta „Janka”. W następnych miesiącach sztab uzupełniono o kolejnych szefów oddziałów, np. organizacyjny objął kpt. Henryk Gębski „Jastrzębiec” [od X 1941 r. por. rez. inż. Tadeusz Popiel „Lont”], oddział  III por. Ewald Migula „Paweł”.

Ppłk Kowalówka przystąpił do odbudowy struktury organizacyjnej na Śląsku  bardzo ostrożnie i powoli.  Wynikało to z faktu, jak pisze w raporcie, że „…wszystkie kontakty otrzymane z Soli [kryptonim Dowództwa Obszaru IV ZWZ-M.S.]  na skutek masowych wsyp w terenie już były nieaktualne, tzn. ludzie podani na kontakcie albo aresztowani lub byli pod obserwacją i nie chcieli nic mówić. Z końcem lutego 41  zdawało mi się, że nie natrafię na nic. Nagle jakimś dziwnym a szczęśliwym zbiegiem okoliczności zaczęło się wszystko dobrze kleić i tak: Pierwszym rejonem na terenie właściwego Węgla [kryptonim Śląska-M.S.], na którym zdołałem zorganizować inspektorat był obecny teren Jesionu, dawniej Ryba [Inspektorat Bielski-M.S.]. Wielce pomocnym przy tym był komendant obwodu Okoń, późniejszy Radom [Stanisłsw Dembowicz–M.S.] złapany w Sosnowcu wraz z Delegatem Koła [PPS-WRN – M.S.]. Na ten Inspektorat wyznaczyłem ob. Czarnego [mjr. Tadeusz Stawicki-M.S.]. Przypada to na koniec lutego-początek marca 41. Dodałem do pomocy inspektorowi  ob. Uważnego [por. Wacław Stacherski-M.S.]. Praca szła dosyć raźno, bo już w kwietniu złapano prawie wszystko.  Niestety Czarny nie dorósł pod względem etyczno – moralnym na piastowanie takiego stanowiska i już w maju 41 sam musiał to stanowisko opuścić ścigany przez policję za przestępstwa natury kryminalnej i nie czekając na zawieszenie go w czynnościach i oddanie pod sąd. Na następcę – z braku innych wyznaczyłem jako p.o.[pełniący obowiązki-M.S.] inspektora  Radomia [Stanisław Dembowicz-M.S.], dotychczasowego szefa sztabu  Inspektoratu. Początkowo nie miałem mu nic do zarzucenia, owszem wykazał wiele rzutkości. sprytu i odwagi przy klejeniu inspektoratu…” .[20]

Ppłk Kowalówka  z oficerami sztabu w przeciągu kilku tygodni odtworzy zerwane kontakty organizacyjne w terenie, zorganizował sztab Okręgu i obsadził komendy terenowe. Okręg Śląski ZWZ został odbudowany wiosną 1941 r. i składał się z  inspektoratów: katowickiego, rybnickiego sosnowieckiego, bielskiego. W następnych miesiącach utworzono jeszcze Inspektorat Cieszyński ZWZ [kryptonim „Centuar” ] i Opolski [kryptonim „Skorpion”]. W inspektoratach tych nie obudowano  w pełni sieci ZO. [21]

Wymierne wyniki organizacyjne i sabotażowo-dywersyjne spowodowały kontrakcję hitlerowskiego aparatu przemocy a zwłaszcza jego dążność do ujęcia ppłk. Kowalówki. Zagrożony aresztowaniem opuścił w połowie kwietnia 1941 r. Zagłębie Dąbrowskie i przeniósł się do GG. Kwaterę miał m.in. w Częstochowie u Wandy Bzowskiej, skąd dowodził Okręgiem. Wkrótce została ona ustalona przez gestapo, które podjęło próbę jego ujęcia, lecz zdążył wyskoczyć przez okno i zbiec. Poszukiwany przez gestapo, wyczerpany pracą konspiracyjną i przeżyciami okupacyjnymi otrzymał urlop i wyjechał na odpoczynek do majątku Jadwigi i Stanisława  Olszewskich do Wzdołu Rządowego, gdzie przebywał jako robotnik sezonowy. W tym czasie Okręgiem dowodził kpt. dypl. Józef  Słaboszewski, który spotkał się z ppłk. Kowalówką w lipcu 1941 r. na odprawie u gen. bryg. S. Roweckiego w Warszawie. Wspomina, że „ ku swemu wielkiemu zdziwieniu zobaczyłem tam „Topolę”, którego nie widziałem z górą trzech miesięcy i nie miałem pojęcia, gdzie się znajduje i co robi, Po moim wyczerpującym raporcie generał potwierdził bezpośrednie podporządkowanie okręgu Komendzie Głównej i zaproponował mi objęcie stanowiska komendanta okręgu”. Słaboszewski odmówił  objęcia tego stanowiska ze względów zdrowotnych. Wówczas gen. Rowecki poinformował, że będzie szukał oficera na objęcie okręgu a realny może być też powrót  ppłk. Kowalówki  na Śląsk. Zarazem kpt. dypl.  Słaboszewski i ppłk. Kowalówka nawiązali po odprawie  kontakt a następnie łączność poprzez kurierów.[22]

Niestety gen. bryg. S. Rowecki nie znalazł kandydata na objęcie Okręgu Śląskiego ZWZ. W pierwszych dniach września 1941 r.  zapadła decyzja w KG ZWZ o dalszym pełnieniu obowiązków komendanta okręgu na Śląsku przez „Topolę”.  W październiki 1941 r. przyjechał do Zagłębia  Dąbrowskiego i  obowiązki przekazał jemu kpt. dypl. Słaboszewski, który wspomina iż powrót jego na Śląsk był „takim samym błędem ze strony KG ZWZ a może jeszcze większym jak jego mianowanie poprzednio na stanowisko komendanta okręgu. Przecież już nastąpiła dekonspiracja „Topoli”, warunki polityczne i strategiczne pogorszyły się znacznie, gestapo i policja penetrowały szeregi organizacji bardziej niż kiedykolwiek, przy tym mnożyły się wsypy i aresztowania, swoboda poruszania się „Topoli”    były jeszcze gorsze niż poprzednio. Tu trzeba było nie tylko nowego człowieka, lecz także radykalnych zmian w pracy konspiracyjnej”.[23]

Należy zgodzić się z płk. dr. J. Słaboszewskim, że „Topola”  miał ograniczone możliwości poruszania się w terenie i w każdej chwili mógł zostać aresztowany, ponieważ gestapo skoncentrowało swoją uwagę na jego ujęciu. Owszem zmienił swój wygląd, zapuścił brodę, ale nie do tego stopnia, aby nie został rozpoznany  przez zwerbowanych agentów przez hitlerowski aparat bezpieczeństwa. Dowodził okręgiem, organizował odprawy z dowódcami inspektoratów, nakazywał dalszą rozbudowę sieci terenowej, w przeciwieństwie do swojego zastępcy oraz wzmożenie akcji sabotażowo-dywersyjnych, Zarazem zwracał   uwagę podległym jemu dowódców  na przestrzeganie wymogów konspiracyjnych itd. Gestapo było już na jego tropie pod koniec 1941 r., z czego zdawał sobie sprawę. Pod koniec stycznia lub na początku II 1942 r. przedostał się do GG  [przez granicę przeprowadził  por. Ewald Migula] i przez Kraków odjechał do Warszawy, gdzie zameldował przełożonym o problemach w dowodzeniu Okręgiem Śląskim ZWZ. Pomimo jego zdekonspirowania poproszony został o powrót do okręgu i dalsze dowodzenie, ponieważ nie znaleziono  następcy na jego miejsce. W lutym 1942 r. powrócił do Zagłębia Dąbrowskiego, skąd nadal  kierował okręgiem. Mimo stałego zagrożenia nadal pełnił swe obowiązki. Po raz kolejny uniknął aresztowania dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Niestety, ale gestapo było na jego tropie. Przy pomocy konfidentów rozpracowało ono Inspektorat Sosnowiecki  ZWZ a właściwie już Armii Krajowej [AK].[24]

Można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że uderzenie gestapo w Inspektorat Sosnowiecki AK  nie było przypadkowe. Sieć konfidentów informowała mocodawców, że tutaj przebywa  dowództwo Okręgu Śląskiego AK i stąd łącznicy dostarczają rozkazy do inspektoratów a one   do podległych im obwodów. Za wyjątkiem ppłk. Kowalówki nie rozpracowało jeszcze w pełni sztabu okręgu. Należy podkreślić, że gdyby nie pomoc konfidentów, gestapo byłoby bezradne. Po pojedynczych ujęciach członków AK w tym inspektoracie w pierwszych tygodniach maja 1942 r., dokonało gestapo głównego uderzenia nocą z 27 na 28 maja. Ujęty został inspektor sosnowiecki mjr Roman Kałuziński „Burza” , szef Oddziału I Sztabu Okręgu por. inż. Tadeusz Popiel „Lont” i wielu czołowych członków z dowództw terenowych. W rękach Gestapo znalazło się wiele kobiet zabezpieczających łączność i kwatery, lokale odpraw itd. Wśród nich były: Michalina Konieczna, Antonina Milke, Józefa Meus,  Wanda Bieniewska, Stanisława Sojka. Maria Dyner. Irena Klassa, Maria Krauze, Bronisława i  Zofia Binkówny. Gestapo rozbiło Inspektorat Sosnowiecki AK, sieć kwater i łączności. Aresztowania uniknął ppłk. Kowalówka dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i przeniósł się do GG, ale powrócił do Sosnowca w lipcu 1942 r., bo spotkał jego kpt. Juliusz Niekrasz „Kaptur” z sieci wywiadowczej.

 Brak dokumentów nie pozwala na ustalenie dalszego jego pobytu na terenie Zagłębia Dąbrowskiego i dowodzeniu okręgiem. Można domniemywać, że kwaterę swoją przeniósł do Częstochowy. Dalsza jego  praca stała się niemożliwa, ale okręgiem dowodził do końca IX 1942 r. Nie doczekał się następcy, aby przekazać okręg i poinformować o problemach w jego dowodzeniu, wykonanych pracach konspiracyjnych itd. W zaistniałej sytuacji napisał kilku stronicowe sprawozdanie ze swojej działalności, które pozostawił w KG AK. We wstępie czytamy „Odchodząc z Kuchni, czuję się w obowiązku  przekazania następcy  filmowego rzutu na przebieg i warunki dokonanych prac a w szczegól­ności chodzi mi o utrwalenie nazwisk tych ludzi, którzy za Idee którym służyli niejednokrotnie oddali swe życie .Opisany poniżej czas mieści się w granicach między 2-gą połową 1940 r. a końcem września 1942  r.”. [25]

Komenda Główna AK odwołała ppłk Kowalówkę z dotychczasowej funkcji i mianowała komendantem Okręgu Poznańskiego AK. Zwrócił się do przełożonych z prośbą o przeniesienie z nim  do tego okręgu mjr. Władysława Marmurowicza „Dunina”-kwatermistrza  AK ze Śląska  na to samo stanowisko w obejmowanym  okręgu. Przełożeni wyrazili zgodę i obaj oficerowie przenieśli się do Wielkopolski.  Brak dokumentów nie pozwala ustalić, kiedy to miało miejsce. Można z dużym prawdopodobieństwem  przyjąć, że było to już jesienią [najwcześniej w października 1942 r.].

Ppłk Kowalówka po odbudowie sieci terenowej ZWZ przystąpił do odtworzenia Związku Odwetu [ZO]. Szefem jego mianował ppor. Franciszka Hamankiewicza „Rębisza”, który podobnie  jak komendant okręgu otrzymał z kierownictwa obszarowego ZO adresy członków dowództwa śląskiego. Niestety, ale były nieaktualne, ponieważ  niemal cała kadra dowódcza była już aresztowana,  tylko niektórzy zdołali przedostać się do GG. Przy nawiązywaniu kontaktów na Śląsku skorzystał z pomocy m.in.:. mjr. Stawickiego, Bolesława Wiechuły „Sana”, ppor. rez. Józefa Skrzeka  „Gromka”.

Ppor. F, Hamankiewicz „Rębisza” tworzył, podobnie jak w Zagłębiu Dąbrowskim, głównie małe grupy sabotażowe w zakładach przemysłowych, zwłaszcza o charakterze produkcji zbrojeniowej, które uderzały w miejsca najbardziej czułe dla okupanta i przynosiły największe straty. Tym samym realizowano rozkaz  gen. S. Roweckiego nakazujący akcje sabotażowo-dywersyjną skierować „na fabryki przemysłu wojennego, transport kolejowy, materiały pędne, sporadycznie przeciwko agentom gestapo”.[26]

„Rembisz” nawiązał kontakt w pierwszej kolejności z organizatorami sabotażu w Zagłębiu Dąbrowskim i wyznaczył ich na szefów sieci.  I tak kpt.  Józef Stanisław Datoń „Tłok”, ur. 23 IX 1900 r. w Krakowie został inspektorem  rejonowym dywersji i sabotażu w Inspektoracie Sosnowiec ZO, zaś ppor.  Czesław Wroński „Kruk” ur. 11 XI 1902 r. w  Sosnowcu został  komendantem grup sabotażowych w elektrowniach.     Por. Tadeusz Musiał „Śmirski”, ur. 21 IX 1911 r. w Długoszynie  dowodził  grupą ZO w Obwodzie Chrzanowskim, zaś obwodem w Zawierciu ppor. Wacław Płazak „Gaz”, ur. 24 V 1914 r. w tym mieście a następnie ppor. rez. Stanisław Laskowski „Zagonczyk”, „Kuba”, ur. 16 III 1896 r. w  Wichtanie. Dowódcą drużyny sabotażowo-dywersyjnej w Szczakowej był wachmistrz Jan Krzyształ „Czujny”, ur. 12 XII 1900 Ciężkowicach, zaś  w Chrzanowie sierż. lotn. Jan Kuc „Sokół”, ur. 14 XII 1910 r. w Chrzanowie  a  w Dąbrowie Górniczej ppor.  Stanisław Furman „Czesław”, ur. 21 I 1918 r. w tym mieście. [27]

Hamankiewicz nawiązał kontakt z grupą tarnogórską  dowodzoną przez

Franciszka Kosińskiego, w skład której wchodzili m.in.: Stanisław Zapała, Wilhelm Błaszczyk, Maksymilian Fojt,  Jan Pudek, Wilhelm Skrzypulec, Alojzy Łebek, Ludwik Iskra, Kadukin, Wincenty Roj. Ten ostatni był  pracownikiem umysłowy w parowozowni. Natomiast Maria Głąb  „Jadwiga“, „Janina”  ur. 31 VII 1910 r. w Bocianowicach  była, kurierką  dywersji w Obwodach Zawiercie i Lubliniec. „Rębisz” dotarł też do pchr. rez. Romualda Pacuta- szefa ZO w Obwodzie  Bielskim. [28]

„Rembisz” na szefa ZO w Inspektoracie  Katowice ZWZ  wyznaczył ppor. Władysław Cwiekałę „Żywica”,  a  ppor. Zdzisław  Rutkowskiego „Borutę”   na dowódcą oddziału dywersyjnego, zaś Stanisława Liska „ Dobierza” na  komendantem ZO w katowickim  obwodzie   kolejowym. Dowódcą grupy sabotażowej w kolejowych zakładach naprawczych parowozów w Katowicach był ślusarz Jerzy Stama [ur. 2 IX 1901 r. w Zabrzu], do wcielenia  do Wehrmchtu w 1943 r.

Funkcję szefa ZO  w Obwodzie Chorzowskim pełnił sierż. Stanisław Urbaniak „Twardy. Szefem  ZO w Inspektoracie Opole był ppor. Feliks Szatanek „Kruk” a dowódcą grupy sabotażowej w Opolu Zdzisław Walęza „Wyrwa”. Por. Stefan Philipp „Poraj” był komendantem  ZO w Obwodzie  Chrzanów a grupą kolejową   w tym obwodzie dowodził  kpr. Stanisław Księżarczyk. Z kolei sierż. Franciszek Gwóźdź dowodził akcjami dywersyjnymi w Obwodzie Wadowice a sierż. pchr. Józef Kita „Kos” był dowódcą oddziału dywersyjnego w tym obwodzie. Natomiast ppor. Teofil Wala vel Stanisław Wieczorek „Stach” [ ur. 25 IV 1917 r. w Rydułtowach] był dowódcą  oddziału dywersyjnego Inspektoratu Rybnickiego AK, podobnie jak sierż. Paweł Górecki „Hanys”  i pchr. Feliks Sztajer „Lew” w rejonie  Rybnika. Dowódcą sekcji sabotażowej  w fabryce  „Solali” w Żywcu był st.  sierż. Bolesław  Mimier „Kowal”. [29]

W zakładach IG Farben w Kędzierzynie  dowódcą drużyny sabotażowej był Tadeusz Jędrusik „Korteza”. Zdekonspirowany opuścił zakład i wstąpił w IV 1944 r. do oddziału partyzanckiego „Garbnik”.[30]

Z kolei technik maszynowy st. sierż. Piotr Nawrocki [ur. 21 II 1904 r. Bobrek]  zajmował się zbieraniem danych o niemieckiej gospodarce kolejowej, czyli produkcji kolejowej w fabrykach  na terenie Śląska, transportach wojskowych, zabezpieczeniu na kolei itd.. Pełnił  też funkcję kuriera, sztabu Okręgu Śląskiego ZWZ-AK.[31]

Nie udało się nawiązać Hamankiewiczowi kontaktu z organizacją utworzoną w początkach 1941 r. w Cieszynie przez podoficera WP Jan Kuśnierza „ Richarda Wagnera” [ur. 14 XII 1914 r. w Gutach, tam zamieszkały nr 104] mającą nazwę Tajna Organizacja Pomocy [ TOP], czyli jak stwierdza gestapo była „polską organizację o charakterze sabotażowym i terrorystycznym”. Zasięgiem swoim objęła Cieszyn i okoliczne miejscowości i utrzymywała kontakt z Krakowem oraz z miejscowościami na terenie Altreichu, m.in. we Wrocławiu.

Kuśnierz zwerbował do organizacji  zamieszkałych w Cieszynie m.in.: Stefanię Stefek ur. 10 X 1885 r. w Dąbrowie, Annę Kozyrę ur. 9 VI 1907 r. w Cieszynie, Jana Kozikiewicza ur. 9 VI 1907 r. w Cieszynie, Rudolfa Kozyrę ur. 16 IV 1901 r. w Górnych Marklowicach , Alojzego Zuberka ur. 29 XI 1901 r. w Karwinie, Rudolfa Zuberka ur. 11 II 1906 r. we Frysztacie, technika Karola Piechaczka ur. 20 VI 1915 r. we Frydku. Do organizacji tej należeli też stenotypistka Wanda Żak ur. 23 VI 1914 r. w Karwinie a zamieszkała w Górnej Suchej 434 oraz Jan Franek ur. 31 I 1919 r. w Dąbrowie a zamieszkały w Kalembicach 56, inż. Leopold Leśniara ur. 26 IV 1912 r. w Czechowicach i tam zamieszkały przy ul Kopalnianej 60.

Organizacja liczyła kilkadziesiąt osób  a jej członkowie podjęli aktywną działalność sabotażową i propagandową. Grupa ta wydawała ulotki antyniemieckie i gazetę konspiracyjną „W walce o Polskę”, której 10 numerów ukazało się do 1 X 1941 r. Redagowana była przez braci Zuberków i Franciszka Potysza, zaś matryce wykonywała Wanda Żak a powielał ją R. Kozyra zatrudniony w magistracie cieszyńskim, który miał dostęp do powielacza. Natomiast  Alojzy Zuberek przewoził do Cieszyna z Krakowa od  dr. Witolda Preissa konspiracyjną prasę i materiały sabotażowe . Z kolei w Krakowie pobrał Kuśnierz od Preissa m.in.: 2 razy po 300 ulotek „Der Volksgenosse” i ok. 300 ulotek „Der Soldat”, „Der Hammer”.   Z ulotkami „Der Volksgenosse” wyjechał Piechaczek z polecenie Kuśnierza do Opola i tam nadał je na poczcie. Adresy wziął on z książki telefonicznej. Natomiast ulotki „Der Soldat” i „Der Hammer” rozprowadzała Wanda Żak, m.in. we Wrocławiu.

Od dr. W. Preissa przywoził J. Kusnierz i A. Zuberek chemiczne zestawy zapalające, które przekazano do przechowania m.in. inż. Leopoldowi Lesniarze, technikowi Karolowi Piechaczce i Wandzie Żak.  Dwa  z tych zestawów umieścił Piechaczka  w magazynie kabli w Cieszynie, należącego do zakładów kolejowych w Trzyńcu, które spowodowały pożar. Niemcy ocenili straty na 40 000 marek. Z kolei nie wywołały pożaru zestawy  umieszczone przez niego na terenie zakładu kolejowego w Trzyńcu i w pobliżu dworca Karwina, które odnalezione zostały przez  Niemców.  Natomiast  Leśniara komplet zapalający przeniósł do kopalni Dziedzice, lecz brak informacji w dokumencie niemieckim, czy spowodował pożar.

Niezależnie od akcji sabotażowo-dywersyjnych Kuśnierz zorganizował pomoc żywnościową dla rodzin aresztowanych członków ZWZ. Gestapo stwierdza, że zorganizował zakupy dużej ilości środków żywnościowych bez kartek i przekazywał dla rodzin polskich, których  członkowie  znajdowali się w wiezieniu.

Gestapo przypadkowo natrafiło na ślad działalności organizacji.  15 XI 1941 r. stenotypistka Wanda Żak jechała w pociągu pospiesznym  Bogumin-Wrocław, w którym została aresztowana, ponieważ niespodziewanie w jej prawej kieszeni płaszcza wybuchł nagle płomień. Gestapo Wrocław stwierdziło, że należała do terrorystycznej grupy sabotażowej i jechała do Wrocławia celem przeprowadzenia sabotażu w pociągu i kolportowania nielegalnych ulotek. Gestapo Wrocław przekazało Żak gestapu katowickiemu , która nie wytrzymała tortur i przekazała informacje o działalności tej organizacji. Podczas dochodzenia ustalono  i aresztowano początkowo 12 a następnie jeszcze 16  członków. W początkach grudnia 1941 r. TOP została rozbita.[32]

TOP nie odegrała większej roli w działalności sabotażowo-dywersyjnej i nie podlegała, o czym pisaliśmy, szefowi ZO ppor. F. Hamankiewiczowi. Kierownictwo śląskie ZO realizowało rozkaz gen. S. Roweckiego o rozwinięciu akcji sabotażowej na Śląsku, zwłaszcza w zakładach przemysłowych o profilu produkcji zbrojeniowej i na transport  kolejowy. W sprawozdaniu do przełożonych pisał , że   „  akcja sabotażowo-dywersyjna była kierowana na fabryki przemysłu wojennego, transport kolejowy, materiały pędne, sporadycznie przeciwko agentom gestapo (…). Na Reich akcje sabotażowo-dywersyjną  prowadzono stale (…) przy czym nakazałem szczególny nacisk położyć na akcję niszczenia parowozów. Zniszczenie parowozów może spowodować duże trudności transportowe Niemców.[33]

Ppor. F. Hamankiewicz nie tylko odbudował sieć ZO na Śląsku, ale rozpoczęła ona aktywną działalność już wiosną 1941 r. Niemcy w VII 1941 r. stwierdzili, że „w dalszym ciągu dokonywane są ofensywne akty sabotażowe na Śląsku. Pisano o tym w sprawozdaniu 9 VII 1941 r.”. [34] Nie odnaleźliśmy tego sprawozdania.

Kierownictwo śląskie ZO nawiązało kontakt z dobrze zorganizowaną grupą kolejarzy, wśród których akcję zapoczątkował Emanuel Reimschűsel ze Sporysza. W skład jej wchodzili: Stefan Ścieżka — dyspozytor parowozowni w Su­chej, Galwin — dyżurny ruchu w Sporyszu, Tadeusz Obarzanowski („Ćwiek”) — dyżurny ruchu w Żywcu, Stanisław Kubica. Pozyskali oni kolejarzy pracujących na liniach kolejowych przebiegających przez Ży­wiec oraz utrzymywali łączność z Krakowem, przerzucali osoby poszu­kiwane przez gestapo do GG, prowadzili sabotaż. W akcjach tych wyróżniali się: Julian Słomka, Stefan Ścieżka, Tadeusz Karp, Helena Żabinka i Chruścicki. Od 1941 r. komendantem grupy tej był „Ćwiek” aresztowany 7 października 1942 r., a rozstrzelany w Oświęcimiu 14 kwietnia 1943 r.[35]

W Obwodzie Czechowice ZWZ-AK zorganizowana była techniczna grupa kolejarzy, która prowadziła sabotaż i przewoziła pocztę. Należeli do niej: Rafał Robak – dowódca grupy, Józef Blachura-kierownik pociągu zamieszkały w Hałcnowie, Brożek zamieszkały w Łodygowicach, Franciszek  Kołodziej, Rudolf Matuczynski, Franciszek  Antonik, Hugo Iskrzycki.[36]

Pocztę przewoził też aresztowany przez   Gestapo Katowice 16 XII 1942 r.   kierownika lokomotywy  Teofil Grzyb ur. 13 II 1896 r. w Krakowie. Na stacji Przeciszów pow. Bielsko przeprowadził sabotaż w pociągu 12 XII 1942 r. Od 1940 r. był członkiem ZWZ, przewoził materiały propagandowe i pełnił służbę kurierską na Śląsk.[37]

Aresztowania dokonywane przez Niemców wśród kolejarzy parali­żowały na pewien okres działalność sabotażową i zmuszały do reorgani­zacji sieci dowodzenia i komórek. Po lutowych akcjach kolejowych na­stąpiła przerwa w ich dokonywaniu na pociągi na przeciąg kilku mie­sięcy. Dopiero jesienią wzrosła liczba uderzeń na kolejowe  szlaki komunikacyjne.

 Robotnicy niejednokrotnie rozkradali lub uszkadzali narzędzia i części zamienne, np. Józef Wycisk, Józef Czyba, Józef Handy, Emil Skopczyk, Jan Czober, Franciszek Wróbel, Teofil Suchy z grupy tyskiej, czy też pszczyńskiej: Karol Wrożyna, Paweł Soj­ka, Jan Pająk itd. W grupach tych istniały sekcje wywiadu prowadzące obserwację ruchu transportów kolejowych, ich zawartość, oznakowania. Często kolejarze z terenu tysko-pszczyńskiego przetrzymywali pociągi na stacjach pod byle pozorem, w parowozowniach niedbale przygotowywali parowozy do drogi, pobieżnie szlakowali parowozy, do węgla do­rzucali kamienie, sypali środki chemiczne do wody, wykradali oliwę, rozcieńczali ją naftą lub zużytym olejem. Przy budowie torów lub wy­mianie podkładów nawiercali zbyt dużo otworów do szyniaków, w wyni­ku czego słabo trzymały.

Podobnie postępowali kolejarze w Zagłębiu Dąbrowskim. W sprawozdaniu inspektoratu zbrojeniowego VIII b z 8 sierpnia 1940 r. czytamy: ,,… Na obszarze sosnowieckim mnożą się wypadki małych aktów sabotażu, jak np. niszczenie instalacji do smarowania smarem płynnym wagonów kolejowych, co powodowało zagrzewanie się łożysk, a w następstwie pożar wagonów. Tak samo przytrafiają się jeszcze w kopalniach próby strajków, którym jednak dotąd komisarze natychmiast skutecznie zapobiegli…”. [38] W akcjach tych uczestniczyli m.in. chor. Jan Pluciński „Sosna” [ur. 21 XI 1904 r. Sosnowiec] i Józef Rybczyński „Kostek”[ ur. 11 III 1907 r. Sosnowiec].

Akcje tego typu przeprowadzali też kolejarze węzła tarnogórskiego i z przyległych odcinków, którzy zorganizowali grupy sabotażowe na czele z : Teodorem Fojcikiem „Leszkiem”, Michałem Kasperskim „Lotem”, Henrykiem Czempikiem „Zygfrydem”,  Pawłem Jędrusiem. Zwerbowali do nich  m.in. : Kaspra Grzonkę, Leona Koniecznego, Michała Majchrzaka. Początkowo pozdrowieniem kolejarzy było „Im słoneczko wyżej, tym Sikorski bliżej”.

Kolejarze dokonywali tu sabotaży, jak: hamowanie ruchu kolejowego poprzez przecinanie wężów hamulcowych czasem gotowych do odjazdu, sypanie piasku do maźnic wagonów  i parowozów [powodując szybsze grzanie się osi]. Działania prowadzono  w kierunku hamowania ruchu pociągów i obrotu wagonami poprzez usuwanie kartek kierunkowych  z wagonów, zwłaszcza  krytych, co na tak dużym węźle kolejowym jakim był tarnogórski powodowało zamieszanie, bo wagony musiały być odstawione na bocznicę-zwłaszcza kryte,  odplombowane w celu ustalenia zawartości, przynależności, miejsca docelowego itd. Grupa kolejarzy dostarczała też komendzie obwodu na czele  z Alojzym Murkiem „ Mnichem” wszelkie informacje o ruchu kolejowym i przejeżdżających transportach  wojskowych [39].

O pociągach przejeżdżających przez stację Łazy i ich ładunkach meldował przełożonym m.in. dyspozytor odcinkowy Bolesław Badyna „Hanek”. Z kolei kolejarze  na tej stacji, zwłaszcza w nocy, dokonywali sabotaż, głównie  na górce rozrządowej. W Skoczowie sabotaż przeprowadzał na kolei Stanisław Nardelli „Makaroni”, zaś w Katowicach m.in. st. sierż. Władysław  Tarnowski – członek komendy Obwodu Katowice Miasto ZWZ-AK z Karolem Lipińskim i Wincentym Kowalczykiem . [40]

Sabotaż przeprowadzał też w parowozowni w Karwinie Józef Burek „Zeflik”. „Krytyk” ur. 22 I 1908 r. w Darkowie, absolwent Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Cieszynie-Bobrku i nauczyciel. W okresie okupacji skierowany do pracy fizycznej do parowozowni w Karwinie, w której utworzył 3-osoboa grupę sabotażową, do której należeli Artur Ondruch „Solony” i Józef Gajda „Pepa”. Prowadzali oni  sabotaż, począwszy od wyrzucania dobrych części, poprzez uszkadzanie drzwi w wagonach przewożących węgiel, rozkręcanie sprzęgieł wagonów z węglem, wsypywanie piasku do maźnic łożysk, przecinanie żyletką siedzeń w wagonach osobowych itd.

 W sprawozdaniu do ministra sprawiedliwości Rzeszy dr Thieracka czytamy, że podstawą działalności „band” są także dokonywane rabunki przez kolejarzy m.in. materiałów wybuchowych z transportów kolejowych, np.  w Sosnowcu. Tam „ręka  w rękę” pracuje wielu Polaków, którzy kradną materiał wybuchowy, buty, tytoń. Około 1/3  z nich należy do ruchu oporu.[41]

Akcje kolejowe przeprowadzali też członkowie ZO na terenie III Rzeszy, np. 23 VI 1941 r. urzędnik kolejowy w Fosowskiem przy wymianie klocków hamulcowych, zamieszkały w Fosowskiem, jeżdżący lokomotywą przeważnie między Fosowskiem-Częstochową  znalazł  w tendrze ładunek wybuchowy z zapalnikiem czasowym. Niemcy stwierdzili, że  sabotażu dokonała polska organizacja konspiracyjna. Z kolei  20 II 1941 r. członkowie polskiej organizacji  podłożyli do pociągu pospiesznego Berlin-Grünau ładunek wybuchowy a 15 II 1941 r.  w pobliżu stacji Katowice. W dokumencie niemieckim „Oskarżenie” z 12 VIII 1941 r. czytamy iż w pierwszym przypadku ładunek wybuchowy miał na celu zniszczenie berlińskiego dworca bez względu na straty ludzkie i sparaliżować ruch. W drugim przypadku zamierzał sprawca zamach dokonać na pociąg Kraków-Berlin. W obu przypadkach działały grupy sabotażowe polskiego ruchu oporu. W dalszej części dokumentu zwrócono uwagę, że  bardzo „urządzenia, instalacje kolei państwowych są zagrożone, dowodzi tego przeprowadzony w dniu 30 XII 1940 r. zamach sabotażowy na stacji Anhalt-przedmieście Berlina, w wyniku którego spłonęło całe skrzydło stacji kolejowej i urządzenia przeznaczone do przechowywania bagażu. Pomieszczenie do przechowywania bagażu  zostało całkowicie zniszczone.  W sprawę zamachu zamieszana jest polska grupa terrorystyczna rekrutująca się z szeregu polskiego ruchu oporu. Jak wykazują objętościowo akta prowadzonego śledztwa, to te wrogie grupy zamierzają także w przyszłości dokonywać zamachów przy pomocy bomb zegarowych ( maszyn piekielnych) na przechowalnie bagażu na dużych dworcach…”.[42]

W I połowie 1942 r. członkowie ZO  spalili 6 dworców na Śląsku. B. Rosnowska ustaliła, że w ramach odwetu  na bloku XI w obozie koncentracyjnym w Auschwitz Niemcy rozstrzelali 56 więźniów ze Śląska, których aresztowano w 1940 r. Przed egzekucja na Bloku XI śpiewali oni „Jeszcze Polska nie zginęła”

Niestety brakuje  informacji jakie dworce zostały spalone i w jakich dniach? [43]

Zamachów bombowych dokonywał ZO w Berlinie, które .miały doniosłą wymowę po­lityczną, o czym świadczy ich wielokrotne i szczegółowe omawianie w sprawo­zdaniach organów wymiaru sprawiedliwości III Rzeszy. Prawdopodobnie utwo­rzone komórki ZO przez F. Kwaśnickiego na terenie Rzeszy a nie zdekonspirowane przez okupanta, dokonywały dalszych kolejowych akcji dywersyjno-sabo­tażowych. Wskazuje na to sprawozdanie naczelnego prokuratora, złożone 3 X 1942 r. ministrowi sprawiedliwości Rzeszy, zawierające następującą ocenę berliń­skich zamachów bombowych: „… zamachy przy użyciu materiałów wybuchowych dokonane 5 II 1942 na berlińskich dworcach kolei dalekobieżnej Stettiner Bahnhof i Bahnhof Alexanderplatz, o których donosiłem już w sprawozdaniu za kwiecień i maj 1942 r. zostały spowodowane — co się już potwierdziło — przez polską organizację sabotażową „ZO” — Związek Odwetu. Przeprowadzone tu do­chodzenie ujawniło już kilkakrotnie „ZO” jako sprawcę zamachów bombowych i podpaleń na terytorium Rzeszy, zwłaszcza ujawniło to postępowanie w sprawie-kierownictwa ZO na Górnym Śląsku, Franciszka Kwaśnickiego, które na tamtej­sze zlecenie wraz z projektem aktu oskarżenia przekazano generalnemu pro­kuratorowi w Katowicach (8J 465 — 41).  Urząd gestapo na moje zapytanie dotyczące biegu sprawy poinformował mnie pisemnie pismem z 13 IX 1942 r., że dwunastu osobników, zdemaskowanych sprawców zamachów z 5 II 1942 r. aresztowano…”. Sprawozdanie, poza identyfikacją ZO, nie wymienia na­zwisk wykonawców tych akcji. Można przyjąć, co potwierdza też ustalenie K. Jońca, iż wykonawcy rekrutowali się m.in. z Okręgu Śląskiego ZWZ, chociaż nie możną wykluczyć zorganizowanej sieci ZO „Zachód”, kierowanej przez mjr. Bie­leckiego i jego zastępcę Zawistowskiego’, dysponującej oddziałami na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim pod dowództwem m.in. kpt. Gołębiowskiego, Mularskiego. Zarazem akcje powyższe przypadały w okresie pierwszej niemie­ckiej klęski pod Moskwą w XII 1941 r., która wpłynęła niewątpliwie na zakty­wizowanie działalności polskiego ruchu oporu.[44]

W zamachach tych nie uczestniczyli kolejarze, lecz członkowie ZO o różnych zawodach wykonywanych w okresie międzywojennym, którzy nie tylko znali język niemiecki, ale biegle się posługiwali. Dlatego nie zwracali na siebie uwagi i mogli udawać Niemców.

Na omawianym terenie kolejarze i pracownicy zatrudnieni w warsztatach kolejowych, uszkadzali parowozy, wagony itd., zaś sabotażowe grupy kolejowe podkładały do transportów z paliwami płynnymi specjalnie skonstruowane materiały zapalające z zapalnikiem czasowym, tzw. „ekrazyty”, wykonywane w laboratorium pirotechnicz­nym w Sosnowcu. Ta forma sabotażu była niebezpieczna, bo jej wyko­nawca musiał wejść na cysternę i zerwać plombę przy klapie, otworzyć ją, wrzucić materiał zapalający, a następnie niepostrzeżenie oddalić się od pociągu, z zasady konwojowanego przez Wehrmacht. Po kilkunastu go­dzinach, przeważnie w sporej odległości od miejsca ich umieszczenia, wywoływały pożar cysterny. Ponadto robotnicy przedłużali czas napra­wy parowozów i wagonów, jednocześnie celowo montowali uszkodzone części.[45]

Wzmożenie akcji sabotażowych spo­wodowało kontrakcję ze strony okupanta. Zaczęły się represje wobec kolejarzy. Wielu pracowników kolei aresztowano, np. na początku stycz­nia 1942 r. E. Białasa z Sosnowca za „złośliwe powtórne uszkodzenie części lokomotywy”. Zamierzonego celu Niemcy nie osiągnęli, bo dalej przeprowadzane były akty sabotażu, zwłaszcza na terenie Zagłębia Dą­browskiego. Niektórzy robotnicy w „Fabloku” w Chrzanowie niszczyli przewody hamulcowe w po­ciągach, sypali opiłki metalowe do maźnic parowozów i wagonów. W ra­finerii trzebińskiej do cystern odchodzących na front miano podkładać zapalniki własnej konstrukcji. Wówczas po raz pierwszy hitlerowcy do­konali publicznych egzekucji kolejarzy. 3 listopada 1941 r. ustawili oni szubienice w Sosnowcu, Ząbkowicach Będzińskich, Sławkowie, gdzie spę­dzili przymusowo po kilkuset mieszkańców, aby przyglądali się egzeku­cjom. W Sosnowcu stracono w ten sposób Stanisława Makarskiego — urzędnika kolejowego, który w chwili zakładania mu sznura na szyję krzyknął: „Niech niewinnie przelana nasza krew zrodzi mścicieli”, a w Ząbkowicach Będzińskich Jana Piotra Mizerkiewicza i Józefa Pietrasa. Z kolei w Sławkowie powieszono Łączyńskiego — byłego zawiadowcę stacji w tym mieście oraz Bilińskiego — kolejarza. Zwłoki ich wywie­ziono w nieznanym kierunku.

8 II 1942 r. aresztowano 6 kolejarzy z Ciężkowic pracujących na stacji w Szczakowej i wywieziono do wiezienia w Mysłowicach. 14 II 1942 r. przywiezieni zostali do Szczakowej z innymi kolejarzami i osadzeni w miejskiej rzeźni.  Około godz.  14.00 wyprowadzono ich z rzeźni  i po odczytaniu wyroku sądu specjalnego [doraźnego-Sondergerichtu] powieszono na topolach rosnących przed łaźnią. Na egzekucję spędzono miejscową ludność i pracowników zakładów którzy musieli przyglądać się egzekucji. Stracono wówczas 17 kolejarzy i 5 robotników kolejowych.. Wśród powieszonych byli z Ciężkowic: Andrzej Ślusarczyk ur. 26 XI 1886 r., Jan Ślusarczyk ur. 24 I 1898 r., Hiacenty Ślusarczyk ur. 14 VIII 1890 r., Ignacy Chechelski ur. 31 I 1903 r. Jakub Paluch ur. 31 I 1900 r., Jozef Warzecha ur. 23 VII 1918 r.  O egzekucji tej czytamy w „Thorner Freiheit” z 22 stycznia 1942 r. „Według informacji policji państwowej oddział katowicki w Szczakowej, pow. Chrzanów zostali straceni 22 pol­scy robotnicy kolejowi, którzy od wiosny 1940 r. zawodowo i zbiorowo obrabowywali wagony kolejowe”. Celem tej i poprzednich egzekucji by­ło zastraszenie społeczeństwa polskiego, w tym kolejarzy. O ile w egzekucji grudniowej skazańcy wisieli około 4 godzin, to w Szczakowej jeszcze drugiego dnia podczas których organizowano przemarsze młodzieży szkolnej i urzędników.[46]

12 VI 1942 r. na  placu miejskim przy parku w Dąbrowie Górniczej w obecności przymusowo spędzonej ludności i  sprowadzonych 70 robotników z Huty Bankowej powiesili gestapowcy ubrani po cywilnemu 10 robotników  z tej huty za przeprowadzenie sabotażu. [47] 

Później, bo 27 I 1943 r. w Jaworznie-Szczakowej na ul. Jagiellońskteę powieszono  w egzekucji publicznej przywiezionych z więzienia: Józefa Majewskiego, Jana Lesia, Antoniego Jaromina, Alojzego Jaromina i Ludwika Tomsa  za działalność sabotażową.[48]

Kolejarze uczestniczyli też w przewożeniu materiałów wybuchowych dla ZWZ w GG a przekazywane im  przez śląski ZO. Najczęściej należeli do ZWZ lub współpracowali z kierownictwem terenowym tej organizacji, np. plut. Andrzej Harat „Wicher”–dowódca placówki w Libiążu pozyskał do współpracy dyżurnych ruchu kolejowego w Libiążu Stanisława Wosockiego i Stefana Rajskiego. Materiały były dostarczane na stację kolejową w tej miejscowości przez placówkę libiąską ZWZ i poprzez dyżurnych przekazywane  maszynistom, którzy ukrywali je w parowozie i przekazywali na omówione hasło na danej stacji kolejowej w GG.[49] W meldunku z IV 1942 r. z Zagłębia Dąbrowskiego poinformowano kierownictwo centralne ZO  o uszkodzeniu  17 parowozów, których naprawa trwała od 3 do 17 dni oraz 473 wagony. Zespoły kolejowe ZO uszkodziły najwięcej parowozów w Sosnowcu Północnym i Południowy, bo 3 parowozy i 106 wagonów osobowych, towarowych i węglarek. Z kolei członkowie ZO w Ząbkowicach uszkodzili też 3 parowozy i 67 różnych wagonów a w Strzemieszycach 4 parowozy i  79 różnych wagonów. Ponadto zniszczono 4702 kg smarów,  oraz wiele narzędzi, materiałów itd.  [50]

W meldunku za maj i czerwiec 1942 r. czytamy, że członkowie ZO na obszarze śląsko-zagłębiowskim przeprowadzili następujące akcje sabotażowe  w wyniku których uszkodzono : lżej 83 parowozy a ciężej 30, 1020 wagonów węglowych z czego ciężej 46,  3 wagony osobowe i 8 cystern. Do 18 transportów. wojskowych wrzucono materiał zapalający–stwierdzono w 2 przypadkach pożary.

 Z kolei w sprawozdaniu  miesięcznym ZO z Okręgu Śląskiego za grudzień 1942 r.  znajdujemy następujące dane:

 

Zespoły kolejowe

Parowozy

Wagony osob.

Wagony tow.

Węglarki

cysterny

mosty

semafory

zwrotnice

Fałsz. kier.wag

Smary w kg

Sieć telef. teleg

zderzenia

wykolejenia

inne

Godz. opóź.dostaw

Godz. opóź. wysyłek

Sosnow.1,2

6

17

25

83

2

1

1

4

103

3

2

 

2167

6745

Będzin 1,2

2

8

16

51

1

3

51

1

1

 

1035

3249

Dąbr.Górn.

2

4

21

59

57

1

1

 

851

3055

Ząbkowice

7

16

9

34

3

1

1

120

3

11

900

850

Łazy

5

3

17

32

1

1

1

86

1

2

17

408

1240

Zawiercie

2

3

11

18

1

3

42

1

 

 

355

204

Myszków

1

2

7

5

1

31

 

 

169

142

Strzem. 1,2

6

11

16

37

2

1

210

2

1

 

314

1161

Olkusz

3

7

13

 

45

1

 

 

180

55

Maczki

2

6

11

19

1

 

65

 

 

163

387

Szczakowa

8

19

23

37

5

1

1

160

3

24

1685

2454

Trzebinia

5

12

28

42

4

1

5

360

1

1

1162

3681

Mysłowice

7

11

22

49

5

1

2

125

1

7

832

1312

Szopienice

4

13

12

23

 

200

1

 

 

169

601

Bogucice

1

2

5

9

1

 

5

1

 

 

122

755

Katowice

14

25

57

65

4

1

8

400

3

3

1

83

4785

7420

Poraj

2

2

8

17

1

1

2

45

 

 

63

139

Gołonóg

1

5

12

22

1

 

 

41

Dziedzice

7

16

25

28

7

2

80

2

1

25

950

2265

Oświęcim

3

5

14

6

2

1

60

1

15

620

840

Rybnik

2

2

6

6

15

 

 

20

65

Orzesze

5

2

32

24

3

120

2

2

32

1485

2605

Kazimierz

4

4

10

43

1

1

 

-,,

Razem

95

187

377

712

36

1

5

8

37

2402

17

24

4

214

18435

39 476

 

Źródło: Raport sabotażowo – dywersyjny. ZO Kilof za czas od 1 XII 1942 do 1 I 1943 r.-brak daty-chyba I 1943 r.) , k. 1. odbitka ksero dokum. w zb. autorów przekazana przez dr. Henryka Piskunowicza

Zespoły kolejowe ZO uszkodziły lub zniszczyły 95 parowozów w ciągu jednego miesiąca. Brak danych z  innych miesięcy nie pozwala na ukazanie w skali poszczególnych lat. Można przyjąć  z dużym prawdopodobieństwem iż w innych miesiącach liczba uszkodzeń i zniszczeń lokomotyw była podobna. Oznaczałoby to w skali roku uszkodzenie lub zniszczenie ponad 1 000 lokomotyw. W akcjach tych dominowały zespoły kolejowe z: Katowic, Dziedzic, Mysłowic. Trzebini, Ząbkowic, Sosnowca. Te same zespoły uszkadzały też wagony osobowe i towarowe oraz węglarki . W tym czasie uszkodzono ich  łącznie 1 276. I tutaj największą liczbę uszkodzili członkowie ZO w: Katowicach,  Ząbkowicach, Dąbrowie Górniczej, Mysłowicach .Sosnowcu, Trzebini. Kolejarze doprowadzili do 24 zderzeń pociągów i 1 wykolejenia pociągu itd. Liczba tych akcji była z pewnością większa, bo wkładano materiały zapalające i wybuchowe z opóźnionym zapłonem do lokomotyw i wagonów, czyli wywołujące pożar lub wybuch poza obszarem śląsko-zagłębiowskim. Nie można pominąć faktu, że nie tylko ZWZ-AK, ale. inne organizacje uznały przeprowadzanie akcji kolejowych za priorytetowe w swojej działalności. Nie tylko dezorganizowały one transport, ale przynosiły wymierne straty, wpływały na poprawę nastrojów ludności polskiej itd. Członkowie ZO  nie tylko niszczyli tabor kolejowy, ale niszczyli przewożoną w pociągach żywność, np. Jerzy Lokajenko „Loretto” otrzymywał z innymi członkami placówki dąbrowskiej ZWZ-AK od kierownictwa okręgowego ZO butelki z płynem silnie żrącym, ohydnie i potwornie cuchnącym, do polewania transportów żywnościowych. Wspomina, że płyn ten : „ powodował psucie się żywności a ponadto niesamowity smród nie dający się niczym zagłuszyć, nawet najsilniejszymi przyprawami kulinarno-chemicznymi. Przy spożywaniu powodował torsje i wstręt do jedzenia. Potwierdzali to robotnicy polscy  zatrudnieni na wschodzie i przyjeżdżający na urlopy, twierdząc przy tym, że to ujemnie wpływało na morale żołnierzy, bo podawano im śmierdzące jedzenie”.[51]

Pod koniec 1942 r. kolejnictwo w gospodarce wojennej Rzeszy uz­nane zostało za dziedzinę priorytetową. Prasa niemiecka podkreślała, że „komunikacja staje się dla Niemiec decydującym czynnikiem zwycięstwa w obecnej wojnie”.[52] Dlatego też dywersja i sabotaż miały poważne znaczenie wojskowo-ekonomiczne i by­ły najdotkliwiej odczuwaną przez okupanta formą walki ruchu oporu. W wielu przypadkach nie znamy ich wykonawców, np. w dniu 26 kwietnia 1943 r. w wyniku sabotażu dokonanego przez nieznanych sprawców pod Sławięcicami unieruchomiono pociąg pospieszny relacji Berlin-Kraków. Pla­cówka gestapo w Opolu podejrzewała o dokonanie sabotażu robotników pracujących w pobliżu sławięcickiej stacji kolejowej.[53]

W akcjach sabotażowych i dywersyjnych uczestniczyli nie tylko kolejarzem, ale  pracownicy zatrudnieni jako motorniczowie w tramwajach i w ich zakładach naprawczych itd. Drużyny tramwajowe ZO z Sosnowca i Będzina uszkodziły  w IV 1942 r. 3 silniki i 5 wozów tramwajowych . Inni  członkowie ZO zniszczyli transformator w Wojkowicach  oraz dokonali 7 spięć na liniach elektrycznych  i 4  przerwali   dostawy prądu. Natomiast drużyny tramwajowe z Dąbrowy Górniczej uszkodziły 3 wozy ratownicze , w tym 1 na przeciąg 2 tygodni.[54]

Z kolei w XII 1942 r.  liczba tych akcji dokonanych przez zespoły tramwajowe ZO  była następująca :

 

Zespoły

Tramwajowe

    wozy

   motory

     sieć

  żarówki

Smary w kg

zderzenia

Sosnowiec

       6

      2

       2

       9

      61

        3

Będzin

       2

      2

       –

       5

      83

        2

Dąbr. Górn.

       1

      –

       1

       2

      19

        –

Czeladź

       1

      –

       –

       3

        7

        –

Katowice

       7

     3

       2

     16 

    110 

        4

Szopienice

       3

     –

       1

     10

      58

        1

Bogucice

       2

     2

       –

       4

      52

        –

Mysłowice

       5

     1

       1

       8

    105

        2

Chorzów

       4

     1

       1

     12

    150

        1

Razem

     31

    11

       8

     69

    645

       13

Źródło: Raport sab. – dyw. ZO Kilof za czas od 1 XII 1942 do 1 I 1943 r.-brak daty (chyba I 1943 r.) , k. i

Ta form sabotażu była też  dotkliwa  dla okupant, bo zmuszała do naprawy lub  wymiany taboru tramwajowego. Doprowadzono do 13 zderzeń tramwajów, w tym 4 w Katowicach, 3 w Sosnowcu a po 2 w Mysłowicach i Będzinie. Zarazem uszkodzono 31 wozów tramwajowych, w tym najwięcej w Katowicach [7], Sosnowcu [6], Mysłowicach [5], Chorzowie [4]. Sieć tramwajowa zespoły ZO uszkodziły 8-krotnie, w tym po dwa razy w Katowicach i Sosnowcu. W zakładach naprawy taboru  tramwajowego zniszczono   645 kg smarów. I w tym sabotażu przodowały zespoły ZO  z Chorzowa [ 150], Katowic [ 110], Mysłowic [105], Będzina [830.]. Tym samym stwarzano problemy z dojazdem do miejsc pracy, spóźnień w pracy, zużywania części zamiennych itd. Naprawy taboru tramwajowego. podobnie jak w warsztatach kolejowy, nie tylko przedłużano czasowo, ale wykonywano niestarannie, wynoszono różne części lub kwalifikowano dobre jako zużyte itd. 

Zespoły kopalniane ZO w IV 1942 r. w kopalniach:

-Artur w Sierszy poważnie uszkodziły 2 silniki elektryczne, zniszczyły lokomotywę i 17 wózków,

– Renard –uszkodziły 133 wagony węglowe z czego 18 poważnie, zniszczyły 47 kg mat. Wybuchowych,

–  Modrzejów zniszczono 1 motor, 7 wózków kopalnianych, uszkodzono 67 węglarek i  linę wyciągową. Aresztowano 2 robotników,

 –  Paryż.  nieudana próba spalenia hałdy z węglem, uszkodziły. 53 węglarki, 22 wózki kopalniane.[55]

Z kolei zespoły te w V-VI 1942 r. zniszczyły 287 kg materiałów wybuchowych i 4029 kg smarów i olejów, zaś uszkodzili: 23 maszyny elektryczne,  1039 wózków kopalnianych i 106 pasów skórzanych..[56]

W raporcie za grudzień 1942 r. zespoły kopalniane ZO dokonały następujących sabotaży, co ukazano w tabeli:

 

Zespoły

Kopalniane

   liny

  pompy

wozy kopal.

    rury

Materiał wybuchowy

  smary

Renard

      7

       4

      18

        6

     39

     240

Milowice

      2

       1

        6

        3

     22

     153

Saturn

      2

       –

        8

        5

     17

     125

Czeladź

      1

       2

        9

        5

     21

     184  

Paryż

      2

       2

      11

        4

     34

     120

Flora

      1

       –

        7  

        3

     25

       80

Kazimierz

      3

       1

       13

        3

     57

     110

Jaworzno

      2

       –

         5

        2

     13

     160

Modrzejów

      1

       2

         8

        3

     44

     210

Niwka

      1

       –

         6

        3

     28

       –

Mysłowice

      6

       3

       17

        –

     45

     235

Razem

    28

     15

     108

       37

   345

   1617

Raport sab. – dyw. ZO Kilof za czas od 1 XII 1942 do 1 I 1943 r.-brak daty ( chyba I 1943 r.) .

Tabela ta nie oddaje rzeczywistych  danych o przeprowadzonych sabotażach  w kopalniach. Dowódcy  ZO z większość z nich nie złożyli meldunków dla kierownictwa okręgowego, zwłaszcza ze Śląska.  Nie tylko dokonywano sabotażu, ale ZWZ-AK  uzyskiwał materiał wybuchowy, zapalniki, lont  od górników, np. Andrzej Harat „Wicher” [już pisaliśmy] początkowo od górników  z kopalni „Janina”: Józefa i Juliana Kosowskich, Stefana Guta. Następnie pozyskał kolejnych górników: Władysława Krzosowskiego, Ludwika Dańdę,. Część materiałów wybuchowych ukryto w Fabloku  na strychu biura fabrycznego-ok. 140 kg. Z kolei „Sobot” w swoim warsztacie elektrycznym w Chrzanowie przechowywał ok. 120 kg materiału wybuchowego o czym byli poinformowani Bronisław Kapecki i Bronisław Wichrzycki. W Libiążu materiał wybuchowy przechowywał Eugeniusz Trepa i Wilhelm Ślęczka.[57]

Żandarmeria aresztowała 38 letniego  Volksdeutscha rębacza ścianowego Piotra Molla z Giszowca  Południe 29 III o godz. 8.30 z powodu kradzieży materiałów wybuchowych. Przekazany został gestapu. Można przypuszczać, że był członkiem ZO. [58]

Harcerz Henryk Ludwiczek ,,Zawada” pracujący w kopalni ,,Modrzejów” w Sosnowcu jako ładowacz pozyskiwał od górników, np. strzałowego Antoniego Wstalskiego, materiał wybuchowy i zapalniki elektryczne. W latach 1941 – 1944 dostarczyć miał dla konspiracji około 15 kg materiałów wybuchowych i 30 zapalników.

6 X 1941 r. aresztowano w kopalni Saturn w Czeladzi ponad 40 górników pod zarzutem sabotażu. Sabotaż w tym przypadku ;polegał na nie podjęciu pracy w niedzielę. Aresztowanych wywieziono do KL Auschwitz i tam mieli zostać zamordowani.  W tym samym dniu za to samo przewinienie aresztowano  ok. 10 pracowników z  kopalni Piaski w Czeladzi. Za nie przychodzenie do pracy 8 XII 1941 r. gestapo katowickie aresztowało 12 robotników kopalnianych ok. 17. 00 w Siemianowicach Śląskich. Osadzeni zostali w więzieniu katowickim.[59]

W meldunku  gestapo czytamy „ W okręgu policji Katowice w kopalni Karsten-Centrum  w Bytomiu [po wojnie  Dymitrow] nieznani sprawcy przerwali główny taśmociąg szerokości 1 metra w 8 miejscach. Jednakże poprzez szybką naprawę nic nie stanęło na przeszkodzie, aby prowadzić dalej eksploatację”.[60]

Gestapo przed aresztowaniem górników lub pracowników  nie tylko w kopalni „Paryż” zbierało ich dane personalne, które uzyskiwali w markowni-zapisywali numery tych, których chcieli aresztować. Następnie w biurze sztygarów znajdowała się kartoteka wszystkich pracowników z dokładnymi ich danymi, z której spisywali interesujące ich osoby. W markowni tej kopalni pracował Wiesław Wieśniak a w biurze rachuby Władysław Soboń, którzy ostrzegli dwukrotnie kilkanaście osób przed aresztowaniem, ratując im życie.

Ogrodzenie kopalni obstawiali SS-mani przed akcją aresztowania. Na terenie kopalni ustawiano samochody, do których doprowadzano aresztowanych górników. Kilku sztygarom udało się uniknąć aresztowania, którzy ostrzeżeni przeskoczyli parkan, np. inż. Władysław Trocha, sztygar Skórka.[61]

Dyrektor kopalni Oheimgrube [Wujek-M.S.] Thele z kierownictwem kopalni nie był w stanie  zapobiec sabotażom i lekceważącemu stosunkowi górników do pracy. O pomoc zwrócił się do gestapo katowickiego, które poinformował 2 VIII 1943 r., że na „ przestrzeni ostatnich 3 miesięcy mieliśmy 10 większych awarii przy wydobyciu, które były spowodowane dużą niestarannością i zobojętnieniem. Jej uczestnicy zostali obłożeni dużymi karami pieniężnymi. W tym samy czasie uszkodzono lub zniszczono 100 wozów ładowniczych. Straty przy drążeniu nowych chodników są bardzo duże. Doprowadzenie do używalności chodników wymaga 4 szycht z których każda za sobą pociąga stratę 1 000 ton urobku”.[62]

Na uwagę zasługuje sabotaż w zakładach przemysłowych dokonywany przez członków ZO, na obszarze śląsko-zagłębiowskim, np. w grudniu 1941 r. członkowie ZO w hucie trzynieckiej wywołali pożar, który zniszczył skład materiałów pędnych i smarów, zaś podłożony przez nich ładunek termiczny do magazynu modeli drewnianych odnaleźli Niemcy. Gestapo aresztowało kilku Polaków podejrzanych o ten sabotaż..[63]

Z kolei w IV 1942 r. zespoły sabotażowe w:

– Hucie  Bankowej uszkodziły:  2 silniki, 7 obrabiarek, 11 tokarni, 2 piły, 2 frezarki, 1 tłocznię i  zniszczyły 4 pasy i 142 kg oleju.

– Hucie  Hulczyński  uszkodziły ; 6 tokarek, 1 motor, 14 wagonów towarowych z węglem, zniszczyły 1 pas i 106 kg oleju,

–  zakładach  Milowice; uszkodziły7 wagonow i 2 węglarki,  2 heblarki, 9 pasów skórzanych., 2 bor maszyny i zniszczyły  oleje i smary ważące 65 kg,

–  zakładzie Poręba uszkodziły 3 wagony towarowe, , 7 obrabiarek, 5 motorów, 8 pasów skórzanych  a zniszczyły 4 pasy,

– zakładzie Bauertz – zniszczyły odlewów stal. 2680 kg i  uszkodziły 4 pasy skórzane

– zakładzie Deichsel – uszkodziły; 53 węglarki, 22 wózki kopalniane,, 2 motory,, 7 samochodów 1 linę stalową 1050 m.,  2 liny stalowe o długości po 700 m, 1 linę stalową o długości  540 m oraz  zniszczyły 50 kg. oleju, podjęły  próbę spalenia hałdy z węglem,

– zakładzie Dietel – uszkodziły 4 wagony towarowe, 11 węglarek, 17 pasów, 9 reflektorów, 2 zgrzeblarki, i zniszczyły 165 kg smarów,

– zakładzie C.G Schőn – uszkodziły 19 węglarek, 6 wagonów towarowych, 14 reflektorów, 2 pasy, 2 motory, 2 kotły parowe, 4 liny i zniszczyły 95 kg oleju,

– zakładzie Fablok – uszkodzono podstawę rozdzielni a  2 parowozy przekazano z defektami

– tartaku Willmanna  w Trzebini – zniszczono pas główny,

– Huta Batory spaliły motor przy dużej taśmie transmisyjnej [ naprawa 3 dni], zaś w warsztatach kolejowych  uszkodziły 2 tokarki, 3 bor maszyny, 1 parowóz,

– zakładzie Węgierska Górka zniszczyły 30 kg oleju, 20 kg miedzi [schowano,] 2 heblarki, 50 żarówek, 2 rury kanalizacyjne;

–  zakładzie Żywiec Solari zniszczyły 15 kg oleju, 1, 5 kg towotu,

– browarze Renard zniszczyły 500 kg jęczmienia,

–  zakładzie Oświęcim  uszkodziły 2 samochody ciężarowy 1 samochód osobowy, 3 lokomotywy, 30 wagonów.[64]

        W maju i czerwcu 1942 r. przeprowadzili członkowie ZO  na obszarze śląsko-zagłębiowskim następujące akcje sabotażowe  w wyniku których w zakładach przemysłowych spalono 12 silników a uszkodzono: 47 silników [ w tym  9 ciężej]; 127 tokarni [ciężej 19], 33 obrabiarki [ciężej 6],  8 szlifierek, 12 tłoczni [ciężej 4],   9 nożyc, 6 walców [2 ciężej], 42 wiertarki [ciężej,7], 36 zgrzeblarek  [ ciężej 11]  oraz 209 innych urządzeń [ciężej 64]. Ponadto  zniszczono 74 pasy skórzane a uszkodzono 302. Natomiast w  zakładach i hutach wyprodukowały 26 872 kg materiału o niewłaściwym składzie.[65]

Jeszcze większe straty ponieśli Niemcy w XII 1942 r.  Zespoły fabryczno-hutnicze ZO w XII 1942 r. zniszczyły m.in. 5 transformatorów, 5 kompresorów, 25 kotłów, 42 pompy, 56 silników,27 obrabiarek itd.  Zadane straty ukazano w poniższej tabeli.

 

Zespoły fabryczno- hutnicze

transformatory

kompresory

kotły

pompy

motory

obrabiarki

strugarki

szlifierki

dźwigi

tłocznie

selfaktory

zgrzeblarki

pasy

żarówki

Smary w kg

Liny stalowe

Iny transmisyjne

Liny

przędzalnicze

wiertarki

inne

Hulczynski Sosnowiec

 –

  1

  –

  1

  3

  5

  3

  2

  1

  2

  –

  –

  4

 14

202

  –

  2

    –

  3

 54

Milowice

 –

  –

  1

  2

  2

  2

  1

  –

  –

  1

  –

  –

  2

  9

167

  1

  –

    –

  2

 33

Huta Bankowa

 1

  –

  –

  1

  2

  7

  2

  1

  2

  –

  –

  –

  3

 22

539

  1

  1

    –

  4

 101

Poręba

 –

  1

  –

  4

  5

  6

  4

  3

  1

  2

  –

  –

  9

 16

280

  –

  3

    –

  2

 48

Fitzner Sosnowiec

 –

  –

  2

  2

  1

  3

  1

  2

  1

  1

  –

  –

  1

  7

150

  2

  1

    –

  1

 67

Fitzner Dąbr. Górnicza

 –

  –

  1

  1

  1

  2

  –

  –

   –

  –

  –

  –

  2

  5

 54

  –

  –

    –

  1

 29

Kablonawa

 –

  –

  –

  –

  3

  –

  – 

  –

  1

  –

  –

  –

  5

 12

160

  1

  1

    –

  –

 18

Cynkownia Sosnowiec

 –

  1

  2

  3

  2

  –

  –

  –

  1

  1

  –

  –

  2

  8

275

  1

 

    –

  –

 35

Huta Katarzyna

 1

  –

 

  5

  4

  –

  –

   –

  1

  –

  –

  –

  7

 13

210

  3

 

    –

  –

 21

Lamprecht Sosnowiec

 –

  –

  1

  3

  2

  1

  –

  1

  –

  2

  –

  –

  3

 9

142

  1

  1

    –

  –

 16

Schön Sosnowiec

 –

  –

  2

  3

  5

  1

  –

  –

  2

  1

 14

  9

 11

 18

350

  –

  6

   17

  –

 89

Dietel Sosnowiec

 –

  –

 

  2

  3

  –

  –

  –

  –

  1

 10

  3

  5

  6

135

  –

  –

     9

  –

 32

Fablok Chrzanów

 1

  –

  4

  3

  4

  3

  2

  2

  1

  1

  –

 –

  7

 13

450

  3

  2

     –

  3

 45

Ferrum Katowice

 –

  1

  1

  2

  2

  2

  –

 –

  –

  –

  –

  –

  3

 10

192

  1

  1

     –

  2

 10

„Motor”

 –

  –

  1

  2

  2

  –

  1

  1

  1

 

  –

  –

  1

  2

 54

  1

  –

     –

  1

  9

Król. Huta Zgoda

 2

  –

  5

  –

  7

  4

  3

  8

  4

  3

  –

  –

 12

 61

600

  4

  2

     –

  –

 85

Göring Mysłowice

 –

  –

  1

  4

  3

  1

  1

  1

  2

  1

  –

  –

  5

 18

 88

  1

  3

     –

  1

 18

Deichsel Sosnowiec

 –

  –

  1

  1

  2

  –

  –

  –

  1

  –

  –

  –

  3

  5

 30

  9

  2

     –

  –

 23

Szmelcer

 –

  –

  1

  2

  1

  –

  –

  –

  –

  –

  –

  8

  4

 11

 63

  –

  1

   12

  –

  9

Światowid Myszków

 –

  1

  2

  1

  2

  –

  –

  –

  –

  –

  –

  –

  3

  9

 50

  1

  1

     –

  –

 10

Razem

 5

  5

25

 42

 56

 37

 17

 21

 19

 16

 24

 20

92

268

4191

 30

 27

    38

 20

752

Źródło: Raport sab. – dyw. ZO Kilof za czas od 1 XII 1942 do 1 I 1943 r.-brak daty (chyba  I 1943 r.) , k. 1. -odbitka ksero dokum. w zb. autorów .

Straty zadane okupantowi były o wiele wyższe, bo tylko z tych zakładów przemysłowych kierownictwo okręgowe ZO otrzymało sprawozdania. A przecież na tym terenie były setki zakładów przemysłowych o różnej wielkości i profilu produkcji, gdzie utworzone były komórki ZO, które dokonywały też sabotażu, ale chyba nie miały kontaktu z przełożonymi . Ustalenie faktyczne zadanych strat jest nierealne, bo  nie prowadzono  ewidencji ze względów konspiracyjnych.

W Sosnowcu w akcjach sabotażowych i dywersyjnych z oddziału ,, Dębczaki – Sztolnia” [zorganizowany i dowodzony przez ppor. Edwarda Góraka ,,Bożyczkę”] specjalizowała się w 1 plutonie plut. Antoniego Albina ,,Wędrowca” sekcja w składzie : Franciszek Gubala ,,Sztaba”, Andrzej Lasota ,,Czarny”,  Marian Łubina ,,Oset”, Wacław Antołek ,,Gołąb”, Zbigniew Koba ,, Mały”, Feliks Piechociński ,,Konar”, Józef Woźniak ,,Spryciarz”, Jan Kaczmarski ,,Rej „. W hucie Hulczyńskiego zorganizowanych było dwa plutony ZWZ-AK, które podlegały Filipowi Gosińskiemu ,,Rawiczowi”. Jednym z tych plutonów dowodził Jerzy Sumiński ,,Leszczyc”, którego sekcyjny Włodzimierz Gieresz kierował kolportażem nielegalnej prasy  w tej hucie. Miejscowa grupa AK pisze następująco o sytuacji w tej hucie w raporcie z 17 czerwca 1943 r. : ,, … Brak robotników, duży procent chorych ( 8 % ), aresztowanych, uciekinierów jest poważną bolączką huty. Stosowane restrykcje ( po trzech upomnieniach oddaje się sprawę Gestapo ) nie pomagają. Ciekawym jest fakt, że po nieudanej próbie interwencji w Arbeitsamcie i w Gestapo w sprawie niesubordynacji robotników, huta musiała zwrócić się bezpośrednio do OKH.

W meldunku wywiadowczym gen. Stefana Roweckiego ,,Grota” czytamy, że w wielu fabrykach komisje wojskowe brakują duży procent wyrobów przy odbiorze. Zjawisko to jest powszechne, np. w Hucie Hulczyńskiego 30 – 34 % tonażu produkcji stanowią braki, zaś w Fitzner-Gamper zaczepy do ciężkich bomb lotniczych o średnicy 340 mm w dużym % stanowią braki.   [66]

W hucie Królewskiej pod koniec VII i na początku VIII  1942 r. w wyniku sabotażu wyprodukowana stal w  60 % nie nadawała się do użytku. Stwierdzono przeprowadzenie sabotażu przez robotników polskich. W odwet Niemcy aresztowali 316 polskich robotników, w tym też polskich inżynierów oraz 2 Volksdeutschów. Część robotników polskich zbiegła do GG.[67]

W walcowni ,,Renard” wytwarzającej między innymi korpusy granatów artyleryjskich i lufy armatnie braki sięgały 40% w kwietniu 1943 r. Natomiast w Hucie Hulczyńskiego z niedzieli na poniedziałek ( z 7 na 8 lutego 1943 r.) o godzinie 4.00 wybuch aparat w tlenowni, który zamrażał tlen. Wyrwana przykrywa przebiła dach tlenowni nad którym przebiegały przewody elektryczne.  Przewody zostały zerwane, spowodowały spięcie i zapalenie się dachu tlenowni. W wyniku tego spaliła się też wieża rozgałęźniowa przewodów elektrycznych. Jednocześnie przez zwarcie przewodów wysokiego napięcia uszkodzeniu uległa tablica rozdzielcza w turbinie i transformatorze. Zakład został unieruchomiony na dwa dni z powodu braku energii elektrycznej. [68]

Z kolei w hucie świętochłowickiej w 37 miejscach pocięto taśmę przenośnika w początkach maja 1942 roku, zaś w hucie trzynieckiej uszkodzono 3 walcarki w dniach. 5 – 14 listopada 1942 roku. poprzez sypanie piasku i opiłków do smaru. W Oberhüte Stahl w Gliwicach okupant zmuszony został do wstrzymania produkcji pocisków przeciwpancernych z powoli stwierdzenia zbyt słabej siły przebicia. Natomiast w hucie „Pokój” produkcja stali wyraźnie spadła z powodu sabotażu i miała wynosić 30 poprzedniej [podawano w „Zestawieniu wyników akcji sabotażowo-dywersyjnej AK z okres 1 marca 1942 do 1 marca 1943 roku].[69]

Permanentne akcje sabotażowe dokonywane były w hucie „Bankowa”, którymi kierowali m.in.: Leon Dratwa, Władysław Dybała, Wacław Bochenek, Bolesław Król. Dwaj ostatni zostali straceni w publicznej egzekucji 12 czerwca 1942 r. a dwaj pierwsi w podobnej 16 października 1943 roku wraz z 18 członkami PPS-WRN i GL PPS. Obie egzekucje odbyły się w Dąbrowie Górniczej. Represje te nie odniosły skutku. Kreisleiter NSDAP z Będzina pisał do przełożonych po egze­kucji czerwcowej i aresztowaniach 1942 roku „Kierownictwo zakładów obawia się, że aresztowania te wywołają nową falę wzburzenia i tak już ogromną wśród ludności górniczej. Niemcy zajmujący wyższe stanowiska są nienawidzeni. Miały miejsca wypadki rzucania się z siekierą na urzędników Niemców. W kopalni „Niwka-Modrzejów” sztygarzy otrzymali listy anonimowe z zawiadomieniem, że jeśli nie będą zachowywać się poprawnie, to zostaną zlikwidowani.[70]

Niejednokrotnie w zakładach wzniecane były pożary, wyrządzające znaczne szkody, np. 11 grudnia 1942 roku w hucie gliwickiej, gdzie jego zlikwidowanie – jak oceniało kierownictwo – wymagać „będą kilku tygodni”. Ale. pożary wywoływano nie tylko w zakładach. Często podpalano zabudowania niemieckie, zwłaszcza stodoły ze zbiorami, jak w sierpniu. 1942 roku , o których generalny prokurator z Katowic pisał do ministra sprawiedliwości III Rzeszy „w ostatnich dniach na tere­nie okręgu zanotowano 6 pożarów stodół oraz lasów. Pożary to wywołane zostały przez polski ruch oporu. Także w okręgu Opole zanotowano sze­reg przypadków”. Okupant celem odstraszenia Polaków od działalności sabotażowej dokonywał publicznych egzekucji.[71] Jedna z nich miała miejsce     20 III 1942 w lasku nad Olzą w Cieszynie , gdzie  powiesili Niemcy 24 osoby za przeprowadzanie sabotaży.  drukowanie gazetki konspiracyjnej „W walce o Polskę” i jej kolportaż, prowadzenie propagandy antyniemieckiej  itd.. [72]

W I 1943 r. w Hucie Bankowej. wyprodukowano granaty w następującej ilości, z których część okazała się brakami. Komisja wojskowa odrzuciła niektóre z tych granatów, co przedstawiono w  tabeli.

Nazwa

Ilość sztuk

 Braki (szmelc)

Granat 15 cm

                  5637                           

             411

Granat 21 cm

                  3352                  

             492

DOK 21

                  1390

             360

Źródło. Meldunek wywiadowczy grupy S-1. Nr 22/43 z III 1943 r. WBBH, sygn. III/22/113, k. 74. ( przekazany do CAW, nie ujęty  w bazie).

Nie udało się ustalić wykonawców tego sabotażu i jakie sankcje wyciągnięto w stosunku do robotników pracujących przy ich produkcji.

W dokumentach niemieckich znajdujemy informacje o przeprowadzanych sabotażach np. Nie wiadomo, czy przyczyną eksplozji pieca 14 września 1941 r. w suszarni Hulsen- und Spulenfabrik firmy Machner w Sosnowcu przy ul. Krakowskiej 1 był sabotaż. W dokumencie niemieckim odnotowany został tylko ten fakt. Możliwe, że był to sabotaż. Jeżeli tak, to nie znamy jego wykonawców.[73]

Brak dokumentów polskich nie pozwala stwierdzić, czy  akcję  28 IV 1942 r. przeprowadzili członkowie  ZO ok. godziny 1.00 w nocy w Giszowcu. Niemcy stwierdzają, że nieznani sprawcy zniszczyli wystawę  NSV [Nationalsozialistische Volkswohlfart- Narodowosocjalistyczna Ludowa Opieka Społeczna] w Giszowcu przy ul. Zabrskiej.   W odpowiedzi  na tę akcję gestapo aresztowało 4 znanych Polaków-powstańców śląskich z Giszowca i przewiozło do Ersatz-Polizei Gefängnis in Myslowitz [zastępczego wiezienia policyjnego w Mysłowicach][74]

W meldunku z ważniejszych osiągnięć Gestapo z 7 i 14 VIII 1942 r. czytamy, że 24 VII 1942 r. w zakładzie w pow. opolskim należącym do  huty w Gliwicach do 300 tonowej podwójnej prasy mimośrodowej włożono klin stalowy o wymiarach 40 na 15 na 7 cm, co spowodowało jej natychmiastowe zatrzymanie. Tym samym uniknięto uszkodzenia i strat. Aresztowano 2 polskich robotników: Stanisława Gaudyna ur. 10 VI 1920 r. w Oklesnej i Mieczysława Grodka ur. 25 XI 1910 r. w Leningradzie.   Sąd specjalny w Opolu skazał ich 5 VIII 1942 r. na karę śmierci za sabotaż.[75]

W innym meldunku z ważniejszych osiągnięć Gestapo z 8 VII 1942 r. znajdujemy informację, że w jednej z walcowni na Śląsku uszkodzona została matryca prasy do produkcji granatów i wyrzutnik  ciężko uszkodzony. Zrobione zostały dziury w matrycy na długości 8 mm i szerokości 6 mm. W wyniku tego uszkodzenia konieczna była przerwa w zakładzie na okres 3 godzin. Gestapo aresztowało 4 polskich robotników jako  sprawców tego sabotażu.[76]

W meldunku gestapo z 8 IX 1942 r. znajdujemy informację,  iż w fabryce materiałów wybuchowych w Krupskim Młynie  stwierdzono „ w ostatnim czasie  powtarzają się wypadki, że w podległej górnośląskiej fabryce azotu w torbach papierowych dostarczanego różnych rodzajów azotanu amoniaku znajdowały się ciała obce, jak: śruby, nakrętki, odpady żeliwne, podkładki, blacha, tynk cementowy. Zgodnie z poprzednią informacją ciała obce mogą dostać się do młyna w trakcie pracy i spowodować wybuch, będący wynikiem   sabotażu lub rażącego zaniedbania obowiązków w chorzowskim zakładzie”. [77]

Żandarmeria w meldunku porannym  z 2 XI 1942 r. informowała,  że o godziny 0.45  wybuch pożar w fabryce papy w Katowicach Północnych. O pożarze policja zaalarmował straż pożarną. Straty nie są znane. Z osób nikt nie został ranny. Dochodzenie jest prowadzone.[78]

W  innych  zakładach też wzniecane były pożary, wyrządzające znaczne szkody, np. 11 grudnia 1942 roku w hucie gliwickiej, gdzie jego zlikwidowanie – jak oceniało kierownictwo zakładu – wymagać „będą kilku tygodni”. Ale. pożary wywoływano nie tylko w zakładach. Często podpalano zabudowania niemieckie, zwłaszcza stodoły ze zbiorami, jak w sierpniu. 1942 roku , o których generalny prokurator z Katowic pisał do ministra sprawiedliwości III Rzeszy „w ostatnich dniach na tere­nie okręgu zanotowano 6 pożarów stodół oraz lasów. Pożary to wywołane zostały przez polski ruch oporu. Także w okręgu Opole zanotowano sze­reg przypadków”.[79]

Z kolei żandarmeria zameldowała przełożonym o spaleniu  drewnianej Förderrampe des Maschinenschachtes II der Grubenverwaltung [rampa transportowa szybu maszynowego zarządu kopalni II] Huty Bankowej i Huty Starej w dniu 10 I 1943 r. Z pożarem walczyło przez 11 godzin 7 jednostek straży pożarnej. Straty oceniono na  9 000 Rm. I w tym przypadku nie znamy wykonawców tego sabotażu.[80]

Nie zdołaliśmy ustalić, czy aresztowany 14 II 1943 r.  dźwigowy Maks Michallik z powodu dokonywania sabotażu był członkiem ZO. Żandarmeria przekazała jego gestapu celem dalszego dochodzenia. Podobnie było z aresztowanym  przez policję 25 VI 1941 r.  Volksdeutschem  45 letnim Adolfem Stollerem z Kończyc, który zniszczył przewód  wojskowej linii telefonicznej.  Żandarmeria przekazała jego  gestapu z Zabrza.[81]

Nie znamy też wykonawców akcji z 6 IV 1942 r. w Siemianowicach Śląskich. W tym dniu  ok. godz. 9.30 nastąpiła eksplozja zbiornika gazu w fabryce kotłów Fitznera w Siemianowicach. 2 osoby zostały ranne. Policja kryminalna badała przyczynę  wybuchu, lecz nie znaleźliśmy jej wyników..[82]

Nie ustaliliśmy czy aresztowany przez gestapo 19 I 1943 r. Józefa Saitzka  ur. 10 V 1890 r. w Bolatitz [pow. Racibórz] był członkiem ZO. W zakładzie maszyn i okuć Hegonscheid w Raciborzu  uszkodził przewód o długości 1.5 m od automatycznej maszyny do czyszczenia.[83]

Na szeroką skalę stosowano zwalnianie tempa pracy, które wg oceny KG ZWZ spowodowało obniżenie wydajności w fabrykach o 30%, a ponadto: masowo łamano narzędzia, wynoszono je lub ukrywano; nadmiernie zużywano surowce i smary; wyrzucano wysokowartościowy surowiec na złom; nie przychodzono do pracy z powodu rzekomej choroby itd. O tej ostatniej formie sabotażowej na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim Niemcy pisali: „napływają ogólne skargi na wysoki ubytek siły roboczej ze względu na zachorowania – do 20%, co tłumaczyli niskimi przydziałami żywności. W hutach śląsko-zagłębiowskich, w okresie od 1 lipca do 1 XII 1941 r., zniszczono ok. 1000 ton odlewów żelaznych. [84]

Gestapo katowickie informowało przełożonych, że  w powiecie cieszyńskim w VIII 1941 r. robotnicy polscy i czescy świadomie nie przychodzili do pracy. Stwierdzano, że to jest akt sabotażu. W  początkach listopada podkreślało w meldunku do sekretarza stanu Schlegelbergera, że na Zaolzia rozpowszechnione jest hasło wśród robotników polskich i czeskich „Pracuj powoli”. Hasło to przekazywane jest z ust do ust. Gestapo stwierdziło, że  zaobserwowano wśród robotników  wielokrotne   nieprzychodzenie do pracy, zaś  propaganda ta jest skierowana przeciwko zwycięstwu Niemców. Zaobserwowało ono też  brak współdziałania propagandy polskiej i czeskiej.[85]

Z kolei gestapo katowickie w sprawozdaniu do RSHA stwierdzało, że w kopalniach zagłębiowskich i jaworzyńskich obniżyło się znacznie wydobycie węgla. Wydajność polskich robotników zmniejsza się sukcesywnie. To negatywne zjawisko nasiliło się po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej, z tym iż w zakładach pracy dochodziło też do zakłóceń. Niemcy stwierdzają, że był to wynik oddziaływania propagandy komunistycznej na robotników nie tylko polskich, ale też obcej narodowości. Czytamy: ,,… Ta niechęć do pracy obcej narodowości robotników wynika z wcześniejszego nastawienia wrogiej propagandy przeciw Niemcom i znajduje wytłumaczenie w propagandzie komunistycznej…”.  [86] Możliwości oddziaływania propagandowego ruchu komunistycznego w Sosnowcu i w innych miejscowościach w tamtym czasie były niezmiernie ograniczone. Nie dysponował wówczas on ani siłami, ani środkami na prowadzenie takiej akcji, tym bardziej, że pod koniec czerwca 1941 r. Gestapo przeprowadziło akcję aresztowania członków partii komunistycznej na omawianym obszarze. Powstałą wtedy sytuację polityczno-militarną starały się propagandowo wykorzystać na tym terenie organizacje konspiracyjne, głównie ZWZ poprzez stworzenie pozorów propagandowej akcji komunistycznej.

Rola przemysłu o charakterze militarnym szybko wzrastała, zwłaszcza od II połowy 1941 r. Zamówienia w nich były coraz większe na określony rodzaj produkcji wojskowej. Efektem tego była specjalizacja poszczególnych zakładów. Zakłady  pracujące bezpośrednio na potrzeby armii były unowocześniane i wyraźny był postęp w mechanizacji, np. w latach 1940-1943 sprowadzono do Huty Bankowej 68 specjalistycznych obrabiarek ciężkich. Niemcy zatrudniali początkowo w niej 5250 osób [ 1940 r.], aby zwiększyć stan załogi do 7860 pracowników w 1944 r. Do pracy w hucie skierowano  też ok. 800 francuskich, brytyjskich i włoskich jeńców wojennych. Inspektor zbrojeniowy płk Hüter meldował przełożonym pod koniec  III 1944 r., że w hucie tej można  rozpocząć produkcję czołgów.[87]

 Znaczenie omawianego regionu w systemie zbrojeń III Rzeszy, podkreślił 27 II 1942 r. kierownik Górnośląskiej Izby Przemysłowej dr Arthur Jacob, który stwierdził: „… Od dawna wiadomo, że gospodarka naszej prowincji, w szczególnej mierze służy gospodarce wojennej; od IX 1939 r. po przyłączeniu części wschodnich, stała się kuźnią broni …”. [88]

Wzrostowi zatrudnienia towarzyszył początkowo wzrost produkcji w przeliczeniu na jednego pracownika. [89] W Dąbrowie Górniczej  i  w innych miastach zaobserwowały dyrekcje zakładów zmniejszanie się wydajności robotników polskich na przełomie 1941/1942. To był efekt  niedożywienia i wycieńczenia ich organizmów

W maksymalnym stopniu starali się Niemcy wykorzystać w pracy miejscową siłę  roboczą, w tym młodzież. Dlatego dość często przeprowadzała policja akcję kontroli dokumentów zatrudnienia, np. 5 sierpnia 1941 r. skierowała 88 osób (głównie młodzież ) do sosnowieckiego urzędu pracy. Formą popularną była tutaj absencja względnie powolne wykonywanie pracy. W meldunku o sabotażach z 4 lutego 1941 r. do Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA ) czytamy, że w okresie pracy terminowej, jeden z robotników huty Milowice: ,,… podburzał innych robotników do naruszenia obowiązku pracy. Część robotników pod pozorem choroby nie przybyła do pracy, część opuściła ją przedwcześnie i podjęła później na nowo. W ten sposób zostało zagrożone terminowe wykonanie postawionego zadania budowlanego…”. [90]   Na tę formę sabotażu, czyli powolną pracę kładł nacisk nie tylko  ZWZ. lecz też inne organizacje konspiracyjne, np. PPS-WRN. Kierownictwa zakładów próbowały przeciwdziałać tej akcji, zwracając się nieraz do dowództwa policji sosnowieckiej o aresztowanie danego pracownika, np. 28 czerwca 1941 r. z ich polecenia aresztowano Aleksandra Kulę z Sosnowca za lekceważące podejście do pracy. Z kolei za naruszanie zarządzeń gospodarki wojennej osadzono 21 maja 1941 r. w więzieniu katowickim murarza Kazimierza Leksztonia zamieszkałego w Sosnowcu przy ul. Pawła 5.

W tym też roku rozpoczęli Niemcy na szeroką skalę wywóz ludzi z Zagłębia Dąbrowskiego do pracy w III Rzeszy, szczególnie do Westfalii, Zagłębia Ruhry, Hamburga itd. Pociągi odjeżdżały z robotnikami do Niemiec niemal każdego dnia. Akcją tą kierowało wojsko a nie – jak dotychczas – Urząd Pracy. Nie załamała ona mieszkańców Zagłębia o czym informowała prasa konspiracyjna, np. w gazecie ,,Wolność” z 28 maja 1941 r. czytamy, że: ,, … każdy wyjazd staje się potężną manifestacją, którym hitlerowcy nie mogą się przeciwstawić. Tysiące ludzi gromadzi się na stacjach by żegnać odjeżdżających. Nie słyszy się szlochów i zawodzenia – wprawdzie w oczach wszystkich błyszczą łzy, ale równocześnie bije z nich niezłomna wiara. Przetrwamy ( … ). Pociąg rusza a turkot wozu i świst lokomotywy zagłuszają słowa Czerwonego Sztandaru, Międzynarodówki, Roty Konopnickiej …”.  [91]

Zdaniem organów centralnych w Berlinie siły robocze na Górnym Śląsku nie są jeszcze całkowicie wykorzystane. W dniu 18 marca 1943 r. odbyła się w Katowicach konferencja przy udziale przemysłu i wojska, która rozpatrywała problem siły roboczej na tym terenie.  Uwagę zwrócono na wykorzystanie  siły roboczej z likwidowanych małych zakładów m.in. o charakterze usługowym.[92] 

Akcjami sabotażowymi kierował. Hamankiewicz jako szef ZO na omawianym obszarze  do IX 1942 r. chociaż został już zdekonspirowany w V 1942 r. W tym miesiącu gestapo uderzyło w Inspektorat Sosnowiecki AK , aresztując kilkuset osób, w tym jego łączniczkę Michalinę Konieczną „Halinę” i inż. górn. Bronisława  Babińskiego.  Wówczas wyjechał „Rembisz” do Częstochowy, gdzie przebywał 3 miesiące i w  VIII 1942 r. przeniesiony został do Warszawy. Pod koniec tego miesiąca zdecydowała KG AK na dokonanie zmiany m.in.  na stanowisku szefa ZO w Okręgu Śląskim AK. 1 IX 1942 r. „Rembisz” oficjalnie przekazał swoje obowiązki   por. Wacławowi  Stacherskiemu „Uważnemu”. w mieszkaniu Cholewickiej na ul. Puławskiej  130 w Warszawie, gdzie wynajmował pokój. Uczestniczyli w tym przekazaniu obowiązków ppłk  Franciszek Niepokólczycki „Teodor” i ppłk Paweł Zagórowski „Maciej”–planowany na nowego komendanta Okręgu Śląskiego AK. W tym czasie komenda Okręgu Śląskiego przechodziła najgłębszy kryzys istnienia. Z inspektoratów funkcjonował bez zakłóceń tylko Inspektorat Rybnicki AK.  Pozostałe inspektoraty wymagały odbudowy, tak samo sztab Okręgu Śląskiego AK. To m.in. efekt konieczności dowodzenia przez zdekonspirowanego ppłk. Kowalówkę i jego sztab okręgiem  spoza tego obszaru. KG AK doskonale znała sytuację kadrową w okręgu, lecz  przez kilkanaście miesięcy nie mogła znaleźć oficera na stanowisko komendanta  okręgu i uzupełnienie  jego  sztabu. Najważniejszą przyczyną tego stanu były jednak niesłychanie trudne warunki pracy konspiracyjnej na tym terenie. Warto zwrócić uwagę, że środki finansowe przekazywane przez okręg śląski dla szefa ZO były małe i w połowie 1942 r. wynosiły miesięcznie 2000 Rm, co z pewnością hamowało jego rozwój .[93]

Nowym komendantem Okręgu Śląskiego AK został we IX 1942 r. ppłk Paweł Zagórowski „Maciej”, który na przestrzeni krótkiego czasu podporządkował sobie z inspiracji por. Wacława Stacherskiego  kilka samorodnych organizacji wojskowych w rejonie: Strzelec Opolskich, Olesna, Kluczborka. W sprawozdaniu „Macieja” z 10 II 1943 r. czytamy, że „dotychczasowy szef ZO [ por. Wacław Stacherski-M.S.] jest przede wszystkim świetnym organizatorem a techniczne kierownictwo ZO spoczywało  w rękach jego zastępcy [kpt. Czesław Gałecki-M.S.] i ponieważ dotychczasowy kierownik ZO ujął i podporządkował sobie organizacje wojskowe na terenie nowego inspektoratu, przeprowadziłem następującą reorganizację. Szefa ZO wyznaczyłem na inspektora „Kawki” [Inspektorat Katowice – M.S.] z zadaniem dodatkowym bardzo silnej penetracji na zachód, natomiast oddziały ZO  w terenie podporządkowałem bezpośrednio poszczególnym inspektorom, wydając im bardzo szczegółowe instrukcje. Wobec zbliżających się chwil rozgrywki, uważam przeprowadzenie tej reorganizacji za konieczne, gdyż jedynie takie podporządkowanie inspektorom zapewni im pełne i całkowite współdziałanie taktyczne w czasie rozgrywek  w terenie. Taktyczne kierownictwo całości pracy pozostaje  w rękach okręgu, a dotychczasowy zastępca szefa ZO pełni te obowiązki jako fachowy referent.[94]

 W ten sposób „Maciej”  zlikwidował ZO w Okręgu Śląskim AK, czyli organizację wyspecjalizowaną w zakresie sabotażu. Komórki w zakładach przekazano do sieci terenowej, podlegającej komendom obwodów i placówek. Oznaczało to, że dowódcy  inspektoratów, obwodów i niższych szczebli dowodzenia kierowali całością akcji sabotażowo-dywersyjnych w zakładach itd. znajdujących się na ich terenie, opracowywali wytyczne i plany w oparciu o wytyczne okręgu, kontrolowali wykonanie, uzgadniali współpracę, organizowali szkolenie itd.

W małych zakładach organizowane były patrole sabotażowe, liczące najczęściej 5 osób a w dużych co najmniej jeden na każdym wydziale. Patrolami w fabryce kierował dowódca sekcji sabotażowej, będąc zarazem fachowcem w produkcji specjalizującej się przez zakład. Członkowie patroli sabotażowych byli zarazem członkami drużyn, plutonów czy też oddziałów większych, przewidzianych do opanowania fabryki w czasie powstania.

Por. Stacherski krótko dowodził ZO w Okręgu Śląskim, ale zdążył sieć sabotażową włączyć do przygoto­wanego planu powstańczego na tych obszarach. Zagłębie Dąbrowskie za­liczone było do tzw. bazy powstańczej przewidzianej do opanowania w pierwszej fazie walki, natomiast Śląsk miał być opanowany w drugiej. Grupy sabotażowe wg tego planu miały z jednej strony zabezpieczyć zakłady przed zniszczeniem, spara­liżować transport wroga, a z drugiej stanowić kadrę i obsługę po ich  przejęciu.

Rozwój sytuacji militarnej na frontach wpływał na ilość przeprowadzanych sabotaży, zjawisk to było o tyle charakterystyczne, iż każdemu niepowodzeniu niemieckiemu towarzyszył jego wzrost, osiąga­jąc apogeum w końcowych miesiącach wojny. Społeczeństwo tego regionu nie zaakceptowało okupacji i od jej początku zajęło wrogą postawę wobec sił okupacyjnych, o czym świadczy zasięg i skala przeprowadzanych akcji sabotażowych. Uczestniczyli w niej nie tylko robotnicy polscy, lecz innych narodowości oraz jeńcy wojenni, np. robotnica z Rosji Larysa Jagolnik [urodzona 28 lipca 1926 roku w Tanganrok] podłożyła dwie sztaby żelaza pod nożyce w papierni w Czułowie, które ulegle znacznemu uszkodzeniu. Niemcy ocenili, że w wyniku tego sabotażu zakład poniósł znaczne straty w produkcji. Z kolei Ukrainiec Petro Paluch ( ur. 14 czerwca 1922 roku w Dobrej ) pociął pasy skórzane w jednym z zakładów wrocławskich, zaś jeniec angielski Charles Mac Donail [ur. 26 marca 1919 roku Tarbax ) uszkodził 80-tonową prasą w zakładzie na Opolszczyźnie w dniu 17 czerwca 1942 roku. Wymiana prasy zająć miała według ocen niemieckich około 3-miesięcy. 20 czerwca 1942 roku jeńcy angielscy uszkodzili kolejną prasę, natomiast sierż. lotn. Thor Larson [ nr 24 978, ur. 22 listopada 1920 roku w Neuseeland ] poważnie uszkodził maszynę do kartonu w fabryce papieru w Krapkowicach. Z innymi jeńcami angielskimi uciekł 19 marca 1943 roku.[95]

Re­presje okupanta wpłynęły na zahamowanie akcji sabotażowych na jakiś czas Można jedynie stwierdzić, że były dotkliwe , bo hitlerowski aparat represji aresztował i zamordował wielu uczestników sabotażu Okręgu Śląskim  ZWZ-AK, np. w grudniu 1942 r. gestapo przeprowadziło masowe aresztowania obejmując nimi komendę okręgu i ogniwa terenowe AK. W Inspektora­cie katowickim ujęto 600 członków, w bielskim 200, a dalszych kilkuset zostało zmuszonych do ukrywania się [pierwsze aresztowania rozpoczęły się już we wrześniu 1942 r. ]. [96] Kolejne aresztowania z marca 1943 r. doprowadziły do zerwania kontaktów kierownictwa okręgowego AK z podległymi komórkami w terenie, co opóźniło organizowanie „Kedy­wu” (Kierownictwo Dywersji), który w Okręgu Śląskim AK został utworzony w maju 1943 r. na czele z kpt. Czesławem Gałeckim [„Paproć”].[97]

Akcje  sabotażowe ZO skierowane były głównie przeciwko produkcji zbrojeniowej i transportowi kolejowemu. Nie tylko były celne- ograniczały tę produkcję, zaś z drugiej strony wywoływały wście­kłość u pracowników hitlerowskiego aparatu bezpieczeństwa, bo byli wielokrotnie bezradni w wykryciu sprawców. Akcje te pozytywnie wpływały na stan psychiczny ludności polskiej, jej postawę patriotyczną, w przeci­wieństwie do Niemców.

 

Autorzy tekstu: Monika Kaźmierczyk, płk w st. spocz. dr Mieczysław Starczewski

[1]. Fr. Hamankiewicz urodził się 30 XI 1907 r. w  Sokółce, syn Stanisława i Marii. Ojciec jego pracował jako robotnik w Fabryce Hulczyńskiego w Sosnowcu a następnie prowadził sklep Spółdzielni Spożywców na Pogoni. Syn jego ukończył średnią szkołę handlową w 1915 r. w Sosnowcu. Po jej ukończeniu wysłany przez Niemców do pracy w Niemczech, skąd zbiegł. 4 XII 1915 r. wstąpił do POW, zaś ok. 20 XII 1915 r. do PPS. W 1916 r. skierowany do szkoły podoficerskiej POW a w roku następnym do szkoły podchorążych. W  1917 został członkiem Pogotowia Bojowego PPS, ale zdekonspirowany został przez Niemców w roku następnym. Wówczas komenda Okręgu Zagłębiowskiego POW wysłała jego na kurs straży pożarnej do Jędrzejowa. Po jego ukończeniu skierowano jego do gminy Mstyczów [pow. Jędrzejów]  do organizowania POW pod przykrywką straży pożarnej. W końcu X 1918 r. otrzymał rozkaz od  dowództwa POW z Jędrzejowa  rozkręcenia szyny na zakręcie k. Klementowa. Rozkaz wykonał  z 17 letnim harcerzem.

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę wstąpił do WP, lecz  z powodu złego stanu zdrowia został zwolniony. 15 XII 1918 r. przyjęty do Milicji Ludowej  PPS w Sosnowcu, której dowódcą był legionista Schwartzbad. W II połowie II 1919 r. została ona  rozbrojona,  zaś większość jej członków wcielono do WP w Krakowie. Hamankiewicz  uniknął schwytania, lecz w III 1919 r. zgłosił się do wojska i skierowany do referatu plebiscytowego w Oświęcimiu. Z WP zwolniony w stopniu sierżanta  i skierowany do zasilenia szeregów w I powstaniu śląskim. Po jego zakończeniu uczestniczył w przygotowaniach do II a następnie III powstania śląskiego. Podlegało jemu 6-7 osób, z którymi produkował granaty dla powstańców.

Po III powstaniu śląskim został kierownikiem drukarni „Górnik” będącej własnością Centralnego Związku Górników w Polsce, którą prowadził do 1925 r. Przez kolejne 3 lat współdzierżawił drukarnię „Martenkowski” w Sosnowcu. W 1929 r. zatrudnił się w Ubezpieczalni Społecznej w Sosnowcu jako urzędnik i pracował do 1939 r. W 1934 r. delegowany z ramienia POW na radnego miasta Sosnowca. W VIII 1939 r. powołany do WP i przydzielony do biura cenzury na poczcie w Katowicach. Z WP wycofał się na wschód aż do Tarnopola, skąd w X 1939 r. powrócił do Sosnowca.

W XII 1939 r. wstąpił do ZWZ i przydzielony do grupy sabotażowej i przyjął ps. „Rembisz”. Po utworzeniu Związku Odwetu w 1940 r. zostaje jego dowódcą w Zagłębiu Dąbrowskim. Po rozbiciu Okręgu Śląskiego ZWZ przez gestapo w XII 1940 r. współuczestniczy w jego odbudowie wiosną 1941 r. na bazie zagłębiowskiej sieci ZWZ. Przez komendanta tego okręgu ppłk. Henryka Kowalówkę „ Topolę” wyznaczony na szefa ZO. W 1942 w wyniku licznych aresztowań i dekonspiracji przeniósł się z Sosnowca do Częstochowy a następnie skierowany do Warszawy na stanowisko szefa Kedywu Obszaru Warszawskiego\ w dniu 1 IX 1942 r. Awansowany do stopnia podporucznika i w  1943 r. został szefem zaopatrzenia Kedywu. W wyniku aresztowań opuścił Warszawę i przeniósł się do leśniczówki za Otwockiem. W VII 1944 r. powrócił Warszawy celem rozprowadzenia broni i odzieży przed powstaniem.

 Podczas powstania pełnił funkcję kwatermistrza w grupie „Radosława”. Po upadku powstania na skutek odniesionych ran ( prawa ręka) został wywieziony przez Niemców do szpitala obozowego w Zeitheimie i po 4 tygodniach zwolniony ze szpitala i skierowany do Stalagu IV-B Mühlberg i Oflagu II D Gross-Born (Borne Sulinowo). W tym ostatnim obozie został wyzwolony przez 3 DP z I Armii WP.

W III 1945 r. powrócił do Sosnowca i po kilku miesiącach wyjechał do Bytomia, gdzie podjął pracę w Państwowym Przemyśle Fermentacyjnym na stanowisku dyrektora hurtowni piwa w Bytomiu przy ul. Webera 3, Hurtownię tę sam zorganizował  w ten sposób, że była  najlepsza w całym przemyśle fermentacyjnym.. Po przejściu na emeryturę powrócił do Sosnowca Zmarł w tym mieście  27 V 1981 r. i pochowany na Cmentarzu Św. Tomasza.

Żonaty z Heleną Hamankiewicz z domu Bańską. Ich syn, sierż. pchor. Tadeusz Hamankiewicz „Konrad” dowodził niewielkim oddziałem bojowo-osłonowym kwatermistrzostwa „DESKI 81-aresztowany 18 lutego 1944 – zginął w egzekucji w ruinach getta 16 lub 18 marca 1944

[2] . Fr. Hamankiewicz „Sztygar”. Dnia 8 XI 1971 r. AAN, zbiory Witolda  Morawskiego „Miotla”, teczka 1/16, s.12-14; Fr. Hamankiewicz „Sztygar”. Dnia 8 XI 1971 r. AAN, zbiory Witolda  Morawskiego „Miotla”, teczka 1/20, s. 29-35; Fr. Hamankiewicz „Sztygar”. Dnia 9 VI 1974 r. AAN, zbiory Witolda  Morawskiego „Miotla”, teczka 1/8, s. 12.’ Kpt. Zdzisław Kubiak. Do Naczelnika Wydziału III Dep. III MBP w Warszawie. Raport o wszczęciu rozpracowania obiektowego. Katowice 19 X 1951 r. Arch. IPN Warszawa, sygn. BU 00231/87/7, s. 107.; skąListe VI ( VI 1942). AGKBZpNP, mf. M 85 B, kl. bez nr; Relacja ustna udzielona autorowi przez: kpt, T, Delektę, kpt. A. Korczyńską, kpt. Cz. Nowickiego, por.  mgr. J. Rajchmana,  por. F. Hamankiewicza.

[3] . Fr. Hamankiewicz „Sztygar”. Dnia 8 XI 1971 r. AAN, zbiory Witolda  Morawskiego „Miotla”, teczka 1/20, s. 34

[4] . J. Godziemba. Skrót instrukcji nr 4 dla Ob. Rakonia z 8 VII 1940 [w:] Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945, t. I, IX 1939-VI 1941. Londyn 1970, k. 268.

[5] Artykuł bez tytułu omawiający przebieg kampanii niemieckiej w Danii i Norwegii w IV 1940 r. (w:) Nakazy,  nr 10 (21)-bez daty ( z IV 1940 r.), s. 2.

[6] Podpis nieczyt. An den Strefsanat des Oberlandesgerichts Kattowitz O/S. Anklageschrift  Den früheren Studenten der Rechte Josef Drozd (…).  Kattowitz 19 I 1942. AAN, mf. 24 999.

[7] . B. Opiłka sądzony był przez wyższy sąd krajowy w Katowicach 13 VII 1942 r. i skazany na karę śmierci. Wyrok  wykonano 28 VII 1942 r.. w Katowicach.

Dr Steimer. An den Herrn Reichsminister der Justitz in Berlin. Katowitz 30 VII 1942. AAN. mf 2312;

 Kpt. Zdzisław Kubiak. Do Naczelnika Wydziału III Dep. III MBP w Warszawie. Raport o wszczęciu rozpracowania obiektowego. Katowice 19 X 1951 r. Arch IPN Warszawa, sygn. BU 00231/87/7, s. 107

[8] . Schieferdecker. Ogłoszenie. Blachownia 16 XII 1941, AAN, mf.  1676/6, kl. 834.

[9]. Członkowie OOB tworzyli własną sieć konspiracyjną, niezależną od SZP-ZWZ, chociaż jego kierownictwo otrzymywało rozkazy od dowództwa ZWZ .

  1. Starczewski. Organizacja Orła Białego [w:] Tak i Nie, nr 44, 2 XI 1984. k. 7; Podpis nieczyt. Anklageschrift. 1. Peter Reron […]. Berlin 27 IX 1942, k. 7 [dokum. niem. w zb. autorów]; Relacje pisemne przesłane autorowi m.in. przez: inż. Bolesława Burskiego-18 X 1983 r., płk. w st. spocz. mgr. Antoniego Niedzielskiego -28 VII 1989 r. , Zdzisława Piętkę-17 IV 1979 r.

[10] .  J. Słaboszewski. Relacja z mojej działalności w AK na Śląsku w latach 1939-1945, s. 15 [ odbitka ksero w zb. autorów od płk dypl. dr J. Słaboszewskiego].

[11] . Gazeta „Nasze Sprawy” wydawana była  z inspiracji por. rez. mgr. Piotra Makowskiego „Stacha”  we współpracy z Andrzejem Makowskim i Władysławem Baromskim.

 Im Namen des Deutschen Volkes. In der Strafsache gegen den Hüttenwärter Piotr Reron (…) Berlin 27 1X1942, s. 17—18 — dokum. w zb. aut. od mgr.  M. Łyszczarza.

[12] . Z. Berg. Der Oberreichsanwalt beim Volksgerichtshof. Berlin 17 IX 1941. AAN, mf. 24 863, kl. 31-33

[13] . Im Namen des Deutschen Volkes. In der Strafsache gegen den Arbeiter S. Krawczyk (…).Berlin 16 XI 1942. AAN, mf 24970, kl. 9-10.

[14] Rowecki. Nakazy chwili. Warszawa 26 VII 1940 r. (w:) Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945. t. 1, IX 1939-VI 1941, Londyn 1970, k. 272.

[15] In Namen des Deutschen Volkes. In der Strafsache gegen den Elektromonteur Edmund Poraschewski. Beuthen 8 VIII 1942. GKBZHwP, sygn. II/165, s. 4- 6 .

[16] Co dalej (w:) Wiadomości Polskie, nr 22, 10 VII 1940 r., k. 2.

[17] W podziemiach Zagłębia (w:) Wolność, nr 78, 4 XII 1940 r., k. 8.

[18] . Mały sabotaż wyróżniał się m.in.: powolnym wykonywaniu pracy [rozwinięto akcję „żółw”- czyli nie spiesz się w pracy]; lekceważeniem wszelkich rozporządzeń niemieckich, niedbałe ich wykonywanie itd.; odpowiadanie  „nie rozumiem” na wszelkie polecenia w zakładzie wydawane po niemiecku; różnego rodzaju „kawały”, jak anonimowy donos na gestapo na gorliwego Volksdeutscha, przyklejanie na słupach reklamowych lub na parkanach antyniemieckich wierszy, dowcipów, aforyzmów itd., np. w Dąbrowie Górniczej SS-Untersturmführer otrzymał 20 IX 1943 r. kartkę pocztową o treści „ Ostrzeżenie. Nie rabuj więcej żadnych Polaków i uciekaj z Waszymi Niemcami do małych planowanych Niemiec. Nie rabuj i nie morduj obcej ludności. Tylko jeszcze dzień”

Podpis nieczyt. Tagesbericht Nr 6/XI, Kattowitz 19 XI 1943. byłe  CA KC PZPR, sygn. 214/VIII-2, s. 11.

[19] . Müller. Morgenmeldung. Kattowitz 6 V 1940 r., WAP Katowice, RK 4156, k. 9; Podpis nieczyt. Im Namen des Deutschen Volkes. In der Strafsache gegen Buchdruckereibesitzer Boleslaw Jendralski, den Huttenangestellten Jan Zamirowski (…) Berlin 26 XI 1940. IPN Gd 43/45, kl. 9397-9403; Muller. Morgenmeldung. Kattowitz 3 VI 1940 r., WAP Katowice, RK 4156, k. 57; Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 10 vom 22 XII 1941. AWBBH, mf. 175/278, kl. 5489671( dokum. przekazany do CAW, lecz nie wprowadzony do bazy); Relacje pisemne i ustne udzielone autorowi m.in. przez:  gen. bryg. dr Z. Waltera-Jankego, ppłk. mgr H. Jackowskiego, , ppłk. hm M. Pierzchałę, kpt. Cz. Nowickiego, por. mgr. J. Rajchmana , S. Pola, B. Zabłocką-Babińską, G. Pruciak, S i A. Biedroniów

[20]. Wkrótce ppłk. Kowalówka na komendanta Inspektoratu Bielskiego wyznaczył por. Feliksa Kisiela „Szczęsnego”, którego znał wcześniej a przypadkowo spotkał na ulicy w Sosnowcu. Z kolei „Radomia” mianował szefem sztabu, aby uniknąć konfliktu w inspektoracie. Niestety, ale doszło do otwartego konfliktu  między nimi, zaś w początkach 1942 r. utworzył „Radom” fikcyjny Okręg Śląski ZWZ i stanął  na jego czele. Ppłk Kowalówka podjął zdecydowane działania po otrzymaniu meldunków z tego terenu, bo nie tylko zawiesił „Radomia” w pełnieniu obowiązków za złamanie przysięgi, ale za zdradę tajemnic wojskowych, samowolne opuszczenie  szeregów ZWZ i samozwańcze utworzenie fikcyjnego okręgu  podpisał wyrok śmierci wydany przez Wojskowy Sąd Specjalny [WSS].

Płk dypl. dr Józef Słaboszewski pisze w swoich wspomnieniach, że ppłk  Kowalówka z zasady nie podpisywał wyroków  śmierci wydanych przez Wojskowy Sąd  Specjalny [WSS], bo żądał „ niezbitych dowodów winy, o które przecież w warunkach okupacji nie było łatwo, zwłaszcza pod względem formalnym”.  Wynikało to  z faktu, że miał zbytnie zaufanie nie tylko do członków konspiracji, wierzył w uczciwość ludzi i przywiązywał nadmierną uwagę do ludzkiego życia, jako wartości najwyżej. Dlatego był przeciwny podejmowania radykalnych rozwiązań i domagał się pełnej oceny zdrady i ukazania okoliczności jak do niej doszło. Po dokładnej analizie przedstawionego materiału dochodzeniowego, który jednoznacznie wskazywał na zdradę podpisywał wyrok.

  1. Słaboszewski. Pokój i wojna. Wspomnienia żołnierskie z lat 1920-1939-1945. s.374, [odbitka ksero w zb. autorów].

Maciej. Kuchnia. Wrzesień 1942 r., s. 3,dokument w zb.  autorów przekazany przez dr. Henryka Piskunowicza.

[21] .  Rozkazy i dokumenty Okręgu Śląskiego  AK 1941-1945. Wojskowe Biuro Badań Historycznych [WBBH], mikrofilm [mf] 539/II, kl.[klatki] bez nr.; Kalina. Meldunek organizacyjny 79, 1 III – 1 IX 1941 WBBH, zespół meldunki, t. II, s. 118-119; Dokument zdekompletowany dot. meldunku gen. S. Roweckiego z 1941 r. WBBH, mf. Nr 560, kl. bez nr ; Podpis nieczyt. An des Reichssicherheitshauptamt IV D2 SS-Gruppenfűhrer und Generalleutnant der Polizei Műller oV 1A in Berlin. Kattowitz I 1942. WBBH.mf-Gestapo Radom, rolka nr 11, kl. bez nr [przekazane dokumenty w/w do  Centralnego Archiwum Wojskowego].

[22] .  J. Słaboszewski. Pokój i wojna  op.cit. s. 413

[23] . Tamże. s. 432

[24] .  Naczelny Wódz gen. broni W. Sikorski w rozkazie do Komendanta Głównego ZWZ gen. bryg. S. Roweckiego zmienił nazwę ZWZ na AK w dniu 14 II 1942 r. W rozkazie tym czytamy o zniesieniu „ dla użytku zewnętrznego nazwę ZWZ. Wszyscy żołnierze w czynnej służbie wojskowej w Kraju stanowią  „Armię Krajową” podległą Panu Generałowi, jako jej dowódcy […].Nazwa ZWZ lub inne nazwy konspiracyjne mogą być zachowane na użytek wewnętrzny według uznania Pana Generała”. Na obszarze Okręgu Śląskiego nowa nazwa konspiracyjnych sił zbrojnych, czyli AK wprowadzona została wiosną 1942 r.

Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945. T. II czerwiec 1941-kwiecień 1943. Wrocław-Warszawa-Kraków 1990 r., s. 199.

[25] Maciej. Kuchnia… op. cit. s 1. J. Niekrasz. Z dziejów AK na Śląsku . wyd. II. Katowice 1993. s; 112 i następne; Z.Walter-Janke. W Armii Krajowej na Śląsku. Katowice 1986. s. 213 i n.; Relacje pisemne i ustne udzielone autorowi m.in. przez.: gen. bryg. dr Z Walter-Jankego, płk dypl. dr J. Słaboszewskiego, mjr. P. Migulę, kpt. T. Delektę, kpt. dr J. Niekrasza, kpt. Cz. Nowickiego, por. mgr. J. Rajchmana, ppor. M. Stachowiaka

[26] Kalina. Meldunek nr 61 z dnia 27 III 1941 r. o dotychczasowej akcji sabotażowo-dywersyjnej. WIH, zespół-meldunki 1940 r., s. 325.

[27] . Z. Janke. Wykaz ujawnionych członków AK Okręgu Śląskiego , t. 2. Dnia 28 II 1946 r. CAW sygn. 1048/64/6, k. 11-12; T. ; Musiał Arkusz ewidencyjny z 29 I 1946 r. CAW, sygn.1777/90. t. 746; Cz. Wroński . Arkusz ewidencji personalnej z 5 II 1946 r. CAW, sygn. 1777/90, t. 776; J. Krzyształ. Arkusz ewidencyjny z 15 X 1945 r. CAW, sygn.1777/90. t. 730; J. Kuc Arkusz ewidencyjny z 15 X 1945 r. CAW, sygn.1777/90. t. 731; S. Furman. Arkusz ewidencyjny z 8 X 1945 r. CAW, sygn.1777/90. t. 699; S. Laskowski. Arkusz ewidencyjny z 15 X 1945 r. CAW, sygn. 1777/90, t. 733; Z. Janke. Wykaz ujawnionych członków AK Okręgu Śląskiego. Dnia 28 II 1946 r., CAW, sygn. 1048/64/6, k. 101-102.

[28] Por. K. Janoska.  Do Naczelnika Wydziału III Fep. III MBP w Warszawie. Raport o Katowice 19 X 1951 r. Arch IPN Warszawa, sygn. BU 00231/87/7, s. 110; Bolesław Baran. Raport z przeprowadzonego wywiadu dotyczącego Zenona Grabskiego Tarnowskie Góry 3 IX 1949 r. Arch IPN Katowice sygn. Ka  032/17, t. 3 pd t. 1. s.  111; Rozkazy i dokumenty Okręgu AK Śląsk 1941 –1945. WIH, mf. 539/II, kl. bez nr.; Wykaz b. członków AK z terenu powiatu Tarnowskie Góry . Tarnowskie Góry 2 III 1953 r. Arch. IPN Katowice, sygn. Ka 032/17, t. 3,  . cz. 2, k. 163.

[29]. Z. Janke. Wykaz ujawnionych członków AK Okręgu Śląsk. CAW 1048/64/6, s. 15; Rozkazy i dokumenty Okręgu AK Śląsk 1941 –1945. WIH, mf. 539/II, kl. bez nr.; Wykaz osób ujawnionych w 1945 r, na terenie powiatu Sosnowiec. Katowice 22 II 1949 r.; Arkusz ewidencyjny  ujawnionych członków AK Wadowice, CA KC PZPR, mater. nieup.; Inspektorat AK Katowice. Arch. IPN Katowice, sygn. IPN Ka 032/17,t. 7. cz. 3, k. 213-219; Podpis nieczyt. Wniosek odznaczeniowy o nadanie Medalu Zwycięstwa i Wolności dla st. sierż. Bolesława Mimiera.. Żywiec 25 VIII 1948 r.]. AAN, sygn. 42/331, k. 1127.

[30] . T. Jędrusik. Karta osobowa uczestnika ruchu oporu .WIH,  mater. nieuporz.

[31]. A. Szefer. Wniosek odznaczeniowy do nadania Medalu Zwycięstwa i Wolności 1945 dla Piotra Nawrockiego. Katowice 22 III 1948 r. AAN. sygn. 416/328. s. 270

[32] Dr Mildner. An den Inspekteur der Sicherheitspolizei und des SD z. Hd. SS-Straf. Biermann in Breslau 18. Kattowitz 13 XII 1941. WIH, mf –Gestapo Łódź [ teczka 201], kl. bez nr.

[33] Kalina. Meldunek nr 61 z dnia 27 III 1941 r. o dotychczasowej akcji sabotażowo-dywersyjnej. WIH, zespół-meldunki 1940 r., s. 326

[34] . Podpis nieczyt. An das Staatssekretär Dr Schlegelberger in Berlin. Kattowitz 14 VII 1941. AAN, mf 2313/3, kl. bez nr

[35] Z. Walter-Janke, SZP—ZWZ—AK na zachodnim Podgórzu Beskidzkim [w:] „Naj­nowsze Dzieje Polski”, 1939—1945, t. XII, s. 96; Księga pamiątkowa Szkoły Real­nej, Państwowego Liceum i Liceum Ogólnokształcącego im. M. Kopernika w Ży­wcu. Żywiec 1959 r., s. 188; Relacje ustne udzielone autorowi przez: A. Płanika, K. Studenckiego, S. Stolarzewicza i innych.

[36] Por. Leon Szata. Notatka służbowa. Bielsko-Biała 17 XII 1957 r. Arch. IPN Katowice, sygn. IPN Ka 032/17, t. 7. cz. 3, k.131

[37] . Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 8 vom 29 XII 1942. WIH, mf. 175/279. kl. 5490859-5490860.

[38] . Podpis nieczyt. Sprawozdanie. WIH, mf. T-77, rolka 623; Relacje ustne udzielone autorowi przez hm. E. Nowaka

[39] . Dokument zdekompletowany dot. ujawnionych członków AK w 1945 r.  Arch. Delegatury UOP Katowice. sygn. 33/3, s. 14.[przekazany do IPN Katowice]; M. Kuzior. Wspomnienia z działalności konspiracyjnych organizacji „Ruch Oporu” (AK)  w Obwodzie Tarnowskie Góry 1939-1945. Tarnowskie Góry 16 V 1965 r. mps w zb. autorów., s. 2-3,

[40] Por. Leon Szata. Notatka służbowa. Bielsko-Biała 17 XII 1957 r. Arch. IPN Katowice, sygn. IPN Ka 032/17, t. 7. cz. 3, k.131; B. Badyna. Relacja. Katowice 5 VII 1967 r. [udostępniła autorom kpt. A.Korczyńska]. Podpis nieczyt. Zaświadczenie weryfikacyjne Stanisława Nardelliego. Londyn 31 I 1979 r., k. 1. (udostępniła autorom kpt. A. Korczyńska); . Podpis nieczyt. Wniosek odznaczeniowy do nadania Medalu Zwycięstwa i Wolności 1945 dla Władysława Tarnowskiego. Katowice 5 IV 1948 r. AAN. sygn. 416/327. s. 122.

[41] . Podpis nieczyt. Herrn Reichsminister der Justitz Dr Thierack in Berlin. Kattowitz 4 X 1943. AAN, mf. 2313/4, kl. bez nr.

[42]. Akcję przeprowadziła śląska grupa ZO utworzona w Berlinie przez ppor. rez. Franciszka Kwaśnickiego „Rawicza”. Należeli do niej m.in. Alfred Urbańczyk, ur. 15 IX 1916 r. w Siemianowicach Śląskich a mieszkającego w Berlinie-Charlottensburg przy Saurezstr. 45, który był tam zatrudniony jako urzędnik w ubezpieczalni oraz Matysik — były pracowni­k wojewódzkiego urzędu ubezpieczeń w Katowicach a zatrudnionych w ubezpieczalni w Rzeszy w Berlinie-Wilmersdorf.. Urbańczyk przyznał się w czasie przesłuchania do podłożenia 20 lutego 1941 r. bomby zegarowej w pociągu pośpiesznym w Berlinie, a z Kurpanikiem do dokonania aktu dy­wersji na Anhalter Bahnhof w Berlinie. W początkach 1941 r. zbiegł Kurpanik z Berlina i był poszukiwany przez gestapo. Wówczas Urbańczyk odwołał swoje zeznanie, że nie był uczestnikiem tej akcji a został o niej poinformowany przez Alfreda Kurpanika, czyli jego wykonawcę

 Podpis nieczyt. Anlage zu Lg Rs (Bman 27/g). 12 VIII 1941.  AAN, , mf. 1912/2. kl. 191-192; Eberle. An die Geheime Staatspolizei in Oppeln. In die Hände des Kriminalkommissars Biehle in Oppeln. Breslau 12 V 1941, odpis dokum. w zb. autorów.

[43] . B. Russanowska. Ankieta GKBZHwP  dot. egzekucji. Dnia 6 XII 1968 r. Arch. IPN Warszawa, sygn. BU 2448/481, cz. 2, s. 240-241; D. Czech. Kalendarium wydarzeń w obozie koncentracyjnym Oświęcim-Brzezinka [w:] Zeszyty Oświęcimskie, nr 3, 1958 r., s. 94-95.

[44] Brak  podpisu.  Anlage  zu LgRs/Bman 27/g/ Űbersicht  von Schadenfallen  usw. deren  Ursache  Sabotage  ist  oder  sein  kann  12.08.1941   r.  AAN,  mf..1912/2, kl. 192; Hahn. An des Reichssicherheitshauptamt z. Hd. SS-Gruppenfűhrer und Generalleutnant der Polizei Műller — oder Vertreter im Amt in Ber­lin. Warschau 28 IV 1943. WIH, mf. Gestapo Radom, rolka 9, kl. bez nr.; K. Jońca, Polskie organizacje konspiracyjne na Śląsku w opinii nazistowskich organów wymiaru sprawiedliwości (1940—1945) [w:] „Studia Śląskie”, Seria nowa, t. XXIX, 1976, s. 72

[45]  Relacje pisemne i ustne udzielone autorowi m.in. przez : kpt. Cz. Nowickiego, por. mgr. J. Rajchmana, por. F. Hamankiewicza, ppor. M. St achowiaka

[46] . Sierż. Rudolf Ksienicki ps. „Rodak” zorganizował kolejowa grupę szczakowską ZO, zaś wyizolowaną komórkę dywersyjno-sabotażową ZO dowodził Władysław Soiński „Jodła”. Powieszono w Szczakowej;Andrzeja Ślusarczyka lat 50 z Ciężkowic, Jana Ślusarczyka lat 47 z Ciężkowic; Jacentego Ślusarczyka lat 50 z Ciężkowic, Jakuba Palucha lat 47 z Ciężkowic; Ignacego Chechelskiego lat 45 z Ciężkowic, Józefa Warzechę lat 28 z Ciężkowic, Franciszka Szymca lat 47 ze Szczakowej; Antoniego Radomskiego lat 50 ze Szczakowej; Jana Maślankę lat 32 ze Szczakowej, Edwarda Bernisza, Franciszka Drabika, Jana Jurę, Tadeusza Kasperczyka, Szczepana Kolka, Józefa Kowalczyka, Tadeusza Lisa, Stanisława Michalika, Izraela Mandelbauma, Stefana Mertę, Antoniego Radomskiego, Józefa Rogozińskiego, Franciszka Spytka, Franciszka Szymca ,Mikołaja Woronca .

J..Pogon. Ankieta GKBZHwP dot. aresztowań. Ciężkowice 10 VIII 1968 r. Arch. IPN Warszawa, sygn. BU 2448/431, cz.1, s. 184-185. „Thorner Freiheit” z 22 stycznia 1942 r.; K. Józefowicz. Ankieta GKBZHwP  dot. egzekucji. Dnia 27 IX 1968 r. Arch IPN Warszawa, sygn. BU 2448/478, cz. 2, s. 20-21. Z. Walter-Janke. Podziemny Śląsk Warszawa 1969.; Akt zgonu nr 1353 w Księdze Zgonów za rok 1941 Standsamtu w Sosnowcu; Podpis nieczyt. Ankieta dot. egzekucji Makarskiego  w Sosnowcu – Katowice 9 V 1972 r. Arch IPN Warszawa, sygn. BU2448/288. s. 32-33.

[47] . To byli:  Marceli Baltyn ur. 18 VIII 1900 r. robotnik, zamieszkały Dąbrowa Górnicza ul. Mydlice 3; Wacław Bochenek ur. 6 X 1902 t. tokarz, zamieszkały Dąbrowa Górnicza ul. Zielona 3; Edward Gruchała preser zamieszkały Dąbrowa Górnicza ul. Kościuszki 43; Bolesław Król suwnicowy, zamieszkały Dąbrowa Górnicza ul. Zielona 1;Bolesław Kucharski ur. 15 XI 1903 r. robotnik, zamieszkały Dąbrowa Górnicza ul. Zielona 3.

Józef Maro ur. 14 XII 1901 r. robotnik, zamieszkały Dąbrowa Górnicza ul. Słowackiego 27;Eugeniusz Puz ur.   XI 1914 r. student, zamieszkały Dąbrowa Górnicza ul. Żeromskiego 10; Walenty Siwek ur. 14 II 1898 r., robotnik, zamieszkały Dąbrowa Górnicza ul. Dębowa 44; Roman Teper ur. 3 II 1884 r., ślusarz, zamieszkały Dąbrowa Górnicza ul. Reymonta 20; Franciszek Wójcik ur. 3 X 1897 r., preser, zamieszkały Dąbrowa Górnicza ul.Żeromskiego 13

 Informacja bieżąca nr 29 (54) z 13 VIII 1942 r. CA KC PZPR, mf. 2266/2, kl. 447-448; Podpis nieczyt. Kwestionariusz o egzekucjach masowych i grobach masowych. Dąbrowa Górnicza 24 IX 1945 r. AGKBZHwP, zespół- ankieta Sądów Grodzkich, t. 38, k. 9.; Szczep. Raport sytuacyjny za okres 1 II 1942-1 II 1943 r. CA KZ PZPR, mf. 2270/3, kl 628.

[48] . Mgr. inż. Aleksander Wójcik. Ankieta GKBZHwP dot. egzekucji [brak daty -chyba 1968 r.]. Arch. IPN Warszawa, sygn. BU 2448/435, s. 54-55.

[49] A. Harat. Działalność konspiracyjna ZWZ, później AK  od XI 1939 r. do  zakończenia wojny w 1945 r., k. 7.  mps  w zb. autorów  od  A. Harata.

[50] Rębacz. ZO Komin 23 IV 1942, AAN, sygn.212 brak paginacji

[51] Jerzy Lokajenko „Loretto”. Wspomnienie. k. 1 [udostępnione autorom przez gen. bryg. dr Z. Waltera-Jankego].

[52] M. Starczewski. Ruch oporu na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim …op.cit., k. 168.

[53]. K.Jońca. Polskie organizacje konspiracyjne na Śląsku w opinii nazistowskich organów wymiaru sprawiedliwości [1940-1945]. (wJ Studi aŚląskier, Seria nowa. T.XXIX, 1976, s. 90.j

[54] . Podpis nieczyt. Komin za IV 1942 r. AAN sygn. ZO 212  brak paginacji.

[55] . Podpis nieczyt. Komin za IV 1942 r. AAN sygn. ZO 212  brak paginacji

[56] . W tym czasie hitlerowski aparat bezpieczeństwa aresztował 18 członków ZO  a wysiedlił 7. Natomiast 11 członków zbiegło a 1 został zamordowany. Natomiast ZO w okręgu liczył 1216 osób i powiększył się o jeden pluton.

Podpis nieczyt. Raport o sabotażu w V i VI 1942 r. AAN. sygn. ZO 212, brak  paginacji

[57] .Ibidem, s. 7

[58] , Morgenmeldung  von 29 und 30 III 1942. Kattowitz 30 III 1942. WAP Katowice, sygn. RK 4160.

[59] . Bezet. Wyroki i egzekucje. AAN. Mf 2270/2, kl. 600; Morgenmeldung . Kattowitz  9 XII 1941. WAP Katowice, sygn. RK 4159, s. 4

[60].  Nie zdołaliśmy ustalić wykonawcy lub wykonawców tej akcji sabotażowej.

 Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 3 von 20 VII 1942. WIH, mf 175/279, kl. bez nr

[61] . M. Pierzchała. Nad Brynicą i Czarną Przemszą. Wspomnienia z lat okupacji hitlerowskiej. Będzin I 1972 r., s. 13, mps w zb. autorów.

[62] Thele. An die Geheime Staatspolizei in Kattowitz. Kattowitz 9 VIII 1943. WAP Katowice, sygn. Oheimgrube Kattowitz 33. Zespół – Bergwerksverwaltung Oberschlesien GmbH der Reichswerke Herman Gőring.

[63] . Dokument niemiecki dotyczący opisu wydarzeń w zakładach udostępniony przez gen. bryg. dr Z. Waltera-Jankego; Kalina. Meldunek nr 98 z 10 I 1942 r. o wynikach pracy ZO za okres 1 VII -1 XII 1941. WBBH, Meldunki 1941-1941, t. II, s. 346-347; Sytuacja gospodarcza. Meldunek miesięczny 2/42. AAN, sygn. III/100/6, s. 2, mater. nieuporządkowany.

[64] Podpis nieczyt. Komin za IV 1942 r. AAN sygn. ZO 212  brak paginacji

[65] . Podpis nieczyt. Raport o sabotażu w V i VI 1942 r. AAN. sygn. ZO 212 bez paginacji

[66] S. Rowecki. Meldunek 81d z 29 X 1941 r., WIH, syg. III/21/19, t. II, k. 206-207; Morgenmeldung. Sosnowitz 15 IX 1941. WAP Katowice, RK 4158; Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 6 vom 16 I 1942. WIH, mf. 175/278. kl. 5489733; Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 8 . 12 V 1942. AAN, mf. 1912/2, kl. 71; Morgenmeldung 1 u. 2 VIII 1943. Kattowitz 2 VIII 1943. WAP Katowice, RK 4163.

[67] . Dokument bez tytułu i daty [ III kwartał 1942 r.]. AAN. mf 1676/3, kl. bez nr.

[68] Jamnik. Materiał wywiadowczy o sytuacji w przemyśle hutniczym. Załącznik nr 9. 21 II 1943 r. , AAN, mf. 1666/6, kl. 185; Lombard. Meldunek 12/43 – bez daty ( z marca 1943 r. ). AAN, syg. 203/III-11

[69]. Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 7 vom 22 XII 1942. WIH, mf. 175-279, kl. 5490851; Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 2 vom 4 V 1942. WIH, mf. 175-278, kl. 5490186; Zestawienie wyników akcji sabotażowo-dywersyjnej AK za okres od 1 III 1942 do 1 III 1943 r. WIH mf. 560. kl. bez nr; F. Gasiński. Kryptonim „Maginot”. Zielona Góra XI 1987 r. , s. 1-4 [maszyn. w zb. autorów przekazany przez F. Gasińskiego].

[70] M. Starczewski. Okupacja Dąbrowy Górniczej w latach 1939-1945 [w:] Dąbrowa Górnicza. Monografia, t. III. Dzieje Miasta, cz. 2. Sosnowiec 2019, k.82 i n.; Ruch oporu w powiecie Będzin, s. 40-45 [ odbitka ksero w zb. autora przekazana przez kpt. Cz. Nowickiego].

[71] Steimer. An den Herrn Reichsminister der Justitz Dr Thierack in Berlin. Kattowitz 3 IX 1942. AAN, mf. 2313-3, kl. bez nr; Dokument niemiecki dotyczący opisu wydarzeń w zakładach …op. cit, s6-8.

[72] .  Powieszeni zostali: Adolf Chlebek z Gutów, Jan Kuśnierz z Gutów,  Józef Wałach z Wędryni, Karol Jadwiszczok z Ligotki Kameralne, Józef Bolek z Godziszowa, Alojzy Zuberek z Cieszyna, Karol Piechaczek z Cieszyna, Rudolf  Kozyra z Cieszyna, Jan Kośba z Cieszyna, Rufolf  Gabzdyl z Pogwizdowa, Karol Przywara z Pogwizdowa. Alojzy Żebrok z Pogwizdowa, Benedykt Kabiesz z Kaczyc,  Wilhelm Dworok z Kaczyc,  Alojzy Szotkowski z Mostów, Jan Martynek z Mostów,  Paweł Morżoł z Bystrzycy, Józef Czepczorz z Łyżbic, Alfons Fójcik z Cierlicka Górnego, Jan Gaszek z Godziszowa, Leopold Leśniara z Poręby, Rudilf  Szostek z Wiślicy,  Rudolf  Heller z Brennej,  Jan Halama z Wisły.Ułaskawione w ostatniej chwili zostali: Janina Michejdowa – podeszły wiek i Anna Pietroszkówna -niepełnoletnia.  Podpis nieczyt. Kwestionariusz o egzekucjach masowych i grobach masowych. Cieszyn 25 IX 1945 r. AGKBZpNP, zespół-ankieta sądów grodzkich, t. 38, k. 44

[73] Sytuacja gospodarcza. Meldunek miesięczny 2/42. AANN, mf 1666/6, kl. 107; Miesięczny meldunek wywiadowczy na 110-2/42. AAN. Mf. 1676,kl. 789.

[74] . Morgenmeldung . Kattowitz  29 IV 1942. WAP Katowice, sygn. RK 4160.

[75] . Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 2 vom 7 VIII 1942. WIH, mf 175/279, kl. 6490507-6490508; Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 4 vom 14 VIII 1942. WIH, mf 175/279, kl. 6490531.

[76] . Nie podano nazwisk aresztowanych robotników, Można przypuszcza, ze mogli to być członkowie ZO.

Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 4 von 8 VII 1942. WIH, mf 175/279, kl. bez nr

[77] . Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 3 von 8 IX 1942. WIH, mf 175/279, kl 6490582

[78] . Podpis nieczyt. Morgenmeldung  vom  1 und  2 XI 1942. Kattowitz 2 XI 1942. WAP Katowice, sygn. RK 4162.

[79] .  Powieszeni zostali: Adolf Chlebek z Gutów, Jan Kuśnierz z Gutów,  Józef Wałach z Wędryni, Karol Jadwiszczok z Ligotki Kameralne, Józef Bolek z Godziszowa, Alojzy Zuberek z Cieszyna, Karol Piechaczek z Cieszyna, Rudolf  Kozyra z Cieszyna, Jan Kośba z Cieszyna, Rufolf  Gabzdyl z Pogwizdowa, Karol Przywara z Pogwizdowa. Alojzy Żebrok z Pogwizdowa, Benedykt Kabiesz z Kaczyc,  Wilhelm Dworok z Kaczyc,  Alojzy Szotkowski z Mostów, Jan Martynek z Mostów,  Paweł Morżoł z Bystrzycy, Józef Czepczorz z Łyżbic, Alfons Fójcik z Cierlicka Górnego, Jan Gaszek z Godziszowa, Leopold Leśniara z Poręby, Rudilf  Szostek z Wiślicy,  Rudolf  Heller z Brennej,  Jan Halama z Wisły.Ułaskawione w ostatniej chwili zostali: Janina Michejdowa – podeszły wiek i Anna Pietroszkówna -niepełnoletnia.  Podpis nieczyt. Kwestionariusz o egzekucjach masowych i grobach masowych. Cieszyn 25 IX 1945 r. AGKBZpNP, zespół-ankieta sądów grodzkich, t. 38, k. 44

[80] . Podpis nieczyt. An den Herrn Kommandeuer d.Gend. in Oppeln. Kamienica Polska 11 I 1943. WAP Wrocław, sygn. teczka nr 1688.

[81] Morgenmeldung. Kattowitz 26 VI 1941. WAP Katowice, sygn. RK 4157 a, s. 2; [81]. Morgenmeldung  von 14 und 15 II 1943. Kattowitz 15 II 1943. WAP Katowice, sygn. RK 4162 .

[82] . Podpis nieczyt. Morgenmeldung  v  5 u 6 IV 1942. Kattowitz 7 IV 1942. WAP Katowice, sygn. RK 4160

[83] . Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 2 vom 12 II 1943. WIH, mf.175/279, kl. 6490955.

[84] Dokument niemiecki dotyczący opisu wydarzeń w zakładach…, op. cit., s 5; Ka­lina, Meldunek nr 98 z 10.01.1942 r. WBBH. Meldunki 1941—1942, t. II, k. 346—347; Kalina, Meldunek organizacyj­ny 79, 1 III—1 IX 1941 r. z 1 X 1941 r. WBBH, Meldunki 1941—1942, t. II, s. 127—132; Polskie Siły Zbrojne w II wojnie światowej, t. III, Armia Krajowa, Lon­dyn 1976, k. 439—443: Sytuacja gospodarcza. Meldunek miesięczny 2/42. WBBH, sygn. III/100/6, mater. nieup.; Morgenmeldung  z 21 V 1941 r. i z 30 VI 1941 r. WAP Katowice, sygn. RK 4157a i 4158.

[85]. Podpis nieczytelny. An den Herrn Staatssekretär Dr Schlegelberger in Berlin. Kattowitz 6 IX 1941. AAN  mf 2313/3, kl. bez nr.; Podpis nieczytelny.  An den Herrn Staatssekretär Dr Schlegelberger in Berlin. Kattowitz 3 XI 1941. AAN , mf 2313/3, kl. bez nr.

[86] Lehmann. Morgenmeldung. Sosnowitz 30 VI 1941. WAP Katowice, RK 4158; Brost. Morgenmeldung. Kattowitz 21 V 1941. WAP Katowice, RK 4157a; Podpis nieczyt. An des Reichsicherheitshauptamt IV A1 in Berlin. Kattowitz 12 XI 1941. AAN, mf. 1912/2, kl. 223.

[87] Płk Hüter. Sprawozdanie kwartalne za pierwszy kwartał 1944 r. Załącznik nr 21 a. [dokum. niem. w zb. autora od prof. dr. hab. P. Matusaka], k.2;  S. Malik. Krótki zarys rozwoju huty im. F. Dzierżyńskiego. Katowice 1983. k. 23.

[88] I. Sroka. Położenie robotników polskich w rejencji katowickiej w okresie okupacji hitlerowskiej  w świetle badań Oberschlesisches Institut für Wirtschaftsforschung [w:] Zaranie Śląskie, z. 1, III !977 r., k.81-82

[89] W kopalni „Paryż”  w  pierwszych dwóch latach  wydobycie węgla znacznie wzrosło, co spowodowane było m.in. wzrostem zatrudnienia [w 1938 r. załoga liczyła 1804 pracowników,  w 1940 r. już  2486, aby w 1944 r. zatrudniać 3514 osób], mechanizacją transportu dołowego, rozbudową płuczek do mechanicznej przeróbki węgla.

  1. Długoborski, J. Ziemba. Polityka okupanta i .warunki życia ludności. [w:] Dabrowa Górnicza. Zarys rozwoju miasta. Pr. zb. pod red. W. Długoborskiego. Katowice 1976.k. 389-394

[90] Lagebericht uber Sabotage im I Viertel 1941. WIH, mf. T-311, rolka 100, kl. 7132307.

[91] Wyroki i egzekucje za sabotaż. AAN, mf. 2270/2, kl. 600; Brak podpisu. Z kraju (w:) Wolność, nr 29, 28 V 1941, k.2-3.

[92] P. Matusek. Ruch oporu w przemyśle wojennym okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich w latach 1939-1945. Warszawa 1983, k. 180; Relacje ustne i pisemne udzielone autorowi m.in. przez: A. Biedronia, mgr. M.Łyszczarza, E. Góraka, W. Giersza

[93] . Szef  ZO otrzymywał miesięcznie na utrzymanie swoje i rodziny 275 Rm. a jego zastępca 150 Rm.

Radiogram N° M „79″ f z 21II1942. WIH, mf. 560, ki. bez nr.; Dywersja kon­spiracyjna, Tablica nr 3 (bez daty — z połowy 1942). CA KC PZPR, sygn. 228/26 —8, s. 7; Meldunek Dunina do Filtra z 20 V 1942 r. WIH, mf. Gestapo Radom, nr 23, kl. bez nr.; Kubas, Karta osobowa uczestnika ruchu oporu. WIH, mat. nieup., s. 2; Fr. Hamankiewicz „Sztygar”. Dnia 8 XI 1971 r. AAN, zbiory ,   Morawskiego „Miotła”, teczka 1/20, s. 22; Relacje pisemne i ustne przekazane autorowi m.in. przez ; gen. bryg. dr, Z. Waltera-Jankego, płk. Cz, Gałeckiego, płk dr J. Słąboszewskiego, kpt. dr. J. Niekrasza, kpt. Cz. Nowickiego, por. mgr. J. Rajchmana, por

  1. Hamankiewicza, ppor. M. Stachowiaka

[94] .Maciej. Sprawozdanie organizacyjne od 1 X 1942-31 I 1943. Dnia 10 II 1943 r. CAW, sygn. III/29/6 cz. I, k. 184

[95] . Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 15 vom 29 VI 1942. WIH, mf. 178-279, kl. 5490387; Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 4 vom 22 IV 1943. WIH, mf. 175-279. kl. 5491119-5491120; Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 1 vom 5 III 1943. WIH, mf. 175-179, kl. 5490007.

[96] . Grot, Załącznik do meldunku organizacyjnego nr 190 na czas od 1IX1942 do 1 III 1943. [w:] Armia Krajowa w dokumentach 1939—1945, t. II, Londyn 1973, s. 448; Relacje ustne udzielone aut. przez Z. Waltera-Jankego, A. Siemiginowskiego, Cz. Gałeckiego.

[97] . Grabica, Rozkaz Komendanta Głównego AK o utworzeniu „Kedywu”. Dnia 22 I 1943. CA KC PZPR, sygn. 203/1-2, s. 14.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj