Odwiedzając kilka dni temu z żoną (co robimy dość często) groby naszych zmarłych przyjaciół spoczywających na cmentarzu w Pyrach, zupełnie przypadkowo trafiliśmy na mogiłę (zresztą bardzo ładną, zadbaną, z palącymi się zniczami oraz żywymi kwiatami na płycie grobowej z czarnego marmuru), b. wieloletniego wiceministra Kultury i Sztuki (także wielu innych funkcji państwowych i społecznych) dr. nauk humanistycznych Józefa Fajkowskiego.
Postanowiłem o Nim napisać w swojej rubryce „z metalową różą”, gdyż był przed laty, kiedy kierowałem Centralnym Ośrodkiem Metodyki Upowszechniana Kultury, moim wspaniałym bezpośrednim przełożonym. Człowiekiem rzeczywiście wielkich (nie tylko dla kultury) zasług, które pragnę w tym krótkim wspomnieniu opisać.
Jako wiceminister KiS zasłużył się przede wszystkim w działaniach na rzecz domów kultury, wspierania amatorskiego ruchu artystycznego i społecznego ruchu kulturalnego. Wielką Jego pasją był też rozwój czytelnictwa i ruchu muzealnego, przeróżnych stowarzyszeń twórczości ludowej, a przede wszystkim dbałość o rozwój kultury w tzw. Polsce „powiatowej i gminnej”, tj. w małych miastach i na wsi.
Znał się na tym, co robił, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że „kochał swoją pracę”, oddając się jej z niespotykaną żarliwością, popartą znawstwem i ogromnym zaangażowaniem.
Współpraca z Nim, służącym kulturze nie tylko z obowiązku i zajmowanego stanowiska, ale z SERCA i z KOMPETENCJĄ – była dla mnie satysfakcją i wielkim zaszczytem.
Nie zapomnę Jego niezwykłej aktywności w przygotowanie I Kongresu Amatorskiego Ruchu Artystycznego, który odbył się jeszcze przed stanem wojennym w Chełmie.
W pracach i decyzjach związanych ze zmianą finasowania domów kultury, przekształcenia ich w zakłady budżetowe, co umożliwiało ich finasowanie nie tylko z budżetu państwa, ale także ze środków samorządów terenowych zakładów pracy i prywatnych form sponsorowania działalności kulturalnej.
Był wielkim zwolennikiem Gminnych Ośrodków Kultury współdziałających z placówkami oświaty. Również wielofunkcyjności wiejskich placówek kultury, oraz ich współdziałania z profesjonalnymi związkami twórczymi i zawodowymi instytucjami.
Jego ideą były także „Letnie Szkoły” (odbywały się w Płocku) dla pracowników wojewódzkich domów kultury, jak i placówek kulturalnych niższego stopnia, powiatowych, gminnych i wiejskich.
Był niestrudzonym popularyzatorem dziejów wsi i ruchu ludowego oraz walki ludności wiejskiej w latach wojny z okupantem niemieckim.
Zaczął swoją karierę jako nauczyciel historii, j. angielskiego i łaciny w Liceum Ogólnokształcącym w Lęborku i Liceum Pedagogicznym w Bartoszycach; potem był m.in. dyrektorem Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, dyrektorem tamtejszego Wydziału Kultury i Sztuki Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, dyr. Muzeum w Bartoszycach; współorganizował na Warmii i Mazurach ZMW (Związek Młodzieży Wiejskiej).
W latach okupacji niemieckiej w Polsce był żołnierzem AK, po wojnie, m.in. posłem na Sejm, wiceprzewodniczącym Sejmowej Komisji Kultury i Sztuki.
Ogromnie dużo dobrego zrobił dla rozwoju czytelnictwa i bibliotek, zwłaszcza małomiasteczkowych i wiejskich, szczególnie we współpracy z bibliotekami szkolnymi.
We współpracy był człowiekiem bardzo koleżeńskim, można Go było spotkać w placówkach kulturalnych całej Polski, w których wsłuchiwał się z uwagą i cierpliwością w postulaty twórców i działaczy kultury, a potem realizował je z niezwykłą skutecznością.
Stworzył też Muzeum Historii Ruchu Ludowego, którego był pierwszym dyrektorem, które warto odwiedzić, będąc w Warszawie.
Działacze, twórcy szeroko rozumianej SZTUKI LUDOWEJ – nigdy nie zapomną o Twojej dla nich służbie i bezgranicznym oddaniu kulturze narodowej.










