Strona główna Hobby Kultura Moje przyjacielskie relacje z sędziwym eskulapem dr. Stefanem Kośmidrem

Moje przyjacielskie relacje z sędziwym eskulapem dr. Stefanem Kośmidrem

0

5 sierpnia 2022 roku zmarł w Sierpcu wybitny lekarz, specjalista chirurgii, długoletni dyrektor Szpitali Powiatowych w Staszowie i Sierpcu, społecznik, koneser sztuki, popularyzator wiedzy medycznej, humanista, autor kilku książek wspomnieniowych wydanych w bibliofilskim nakładzie z przeznaczeniem dla rodziny i bliskich. Był sympatykiem (od roku 1981) i członkiem (od 1995) Staszowskiego Towarzystwa Kulturalnego, a po roku 2004 Świętokrzyskiego Towarzystwa Regionalnego. W swoim długim życiu zasłynął jako filantrop i darczyńca, znawca dobrych nalewek, pasjonat fotografii, turystyki krajowej i zagranicznej, świadek historii, członek Armii Krajowej, a przede wszystkim wielki patriota. Do ukończenia 104 lat życia zabrakło mu 19 dni…

Urodził się 24 sierpnia 1918 roku we wsi Ulina Mała na Ziemi Małopolskiej. Był najstarszym dzieckiem Katarzyny i Walentego Kośmidrów, gospodarzy na 20-morgowym gospodarstwie. Miał młodsze rodzeństwo – siostrę Janinę (ur. 1921) i brata Tadeusza (ur. 1923). Naukę w czteroklasowej miejscowej szkole powszechnej rozpoczął 1 września 1925 roku. Po jej ukończeniu kontynuował edukację w gimnazjum w pobliskim Miechowie. Należał w tym czasie do chóru szkolnego i do harcerstwa. Gimnazjum ukończył w maju 1937 r., uzyskawszy świadectwo maturalne. Po pozytywnie zdanym egzaminem wstępnym w październiku tego roku rozpoczął studia wyższe na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, na Wydziale Lekarskim. Do wybuchu II wojny światowej zaliczył dwa (z sześciu) lata studiów medycznych. Dzięki zdobytej na studiach wiedzy w okresie okupacji niemieckiej podjął pracę u lekarza powiatowego w Wolbromiu, jako kierownik kolumny sanitarnej do spraw zwalczania chorób zakaźnych. W tym charakterze pracował w latach 1942-44. W tym czasie wstąpił do Armii Krajowej obierając pseudonim „Jerzy” oraz „Jerzy Wolbromski” i „Malawski”. W ramach pracy zawodowej prowadził w terenie szczepienia przeciwko tyfusowi i czerwonce, wykonywał dezynfekcje miejsc, gdzie wykryto chorobę zakaźną, pomagał lekarzowi w rozpoznawaniu i leczeniu chorych na schorzenia zakaźne. Ten charakter pracy z uwagi na fakt, iż Niemcy bardzo obawiali się chorób zakaźnych, oraz posiadanie przepustek (w tym kolejowych) umożliwiających przemieszczanie się po terenie kilku powiatów sprzyjały konspiracji, w trakcie której poznał swoją przyszłą żonę, Annę Zielnikówną, z którą się po paru latach zaręczył. Po wojnie, od lutego 1945 roku kontynuował studia medyczne w Poznaniu (w Krakowie groziło mu aresztowanie). Do końca roku 1945 przerobił materiał dwóch (trzeciego i czwartego) lat studiów. Jego narzeczona również w Poznaniu podjęła studia farmaceutyczne. W kwietniu 1947 roku zawarł z nią w farze Poznańskiej związek małżeński. Chociaż uzyskał już absolutorium, to nie przystąpił do ostatnich dwóch egzaminów z obawy przed wojskiem. Od 1 maja 1947 roku podjął pierwszą pracę jako lekarz w szpitalu powiatowym w Łęczycy, gdzie w ciągu dwóch lat pracy na oddziale zabiegowym (pod okiem dr Andrzeja Szymańskiego) nauczył się wykonywać wszystkie podstawowe operacje i zabiegi chirurgiczne. Jesienią 1948 roku ukończył studia i otrzymał dyplom lekarza. W maju 1949 roku urodziła mu się córka Bożena. We wrześniu 1949 roku Stefan niespodziewanie otrzymał powołanie na przeszkolenie wojskowe w Łodzi, które przedłużyło się do ponad sześcioletniej przymusowej służby wojskowej. Przez ten okres przewędrował pół Polski wraz z rodziną – od Łodzi przez jednostkę wojskową w Kołobrzegu, w Gnieźnie, aż do Wrocławia, gdzie wreszcie (przez ostatnie trzy lata) mógł pracować jako chirurg w klinice wojskowej. Zdobył wówczas pierwszy, potem drugi stopień specjalizacji w zakresie chirurgii. W międzyczasie żona zrobiła dyplom na Wydziale Farmacji w Poznaniu i również rozpoczęła pracę zawodową w aptece szpitalnej we Wrocławiu.

We wrześniu 1955 roku Stefan Kośmider uzyskał (jako ojciec trójki dzieci, Bożenki, Marka ur. w 1950, Anny ur. w 1954) zwolnienie ze służby wojskowej i już 1 grudnia został mianowany dyrektorem Szpitala Powiatowego i ordynatorem oddziału chirurgiczno-ginekologiczno-położniczego (zabiegowego) w Staszowie na Kielecczyźnie. W mieście tym przebywał do 1963 roku. W ciągu tych kilku lat, oprócz pracy chirurga zajął się rozbudową szpitala, szkoleniem lekarzy, uzupełnianiem kadry specjalistycznej szpitala, sprowadzaniem do niego specjalistycznej aparatury. Zorganizował także dokształcanie wewnętrzne lekarzy i pielęgniarek. Żona Anna kierowała laboratorium szpitalnym, znacznie je rozbudowując i wyposażając w nowoczesny sprzęt. W Staszowie przyszło na świat czwarte, najmłodsze jego dziecko, syn Krzysztof. Trudy intensywnej pracy zaowocowały (4 lutego 1963 roku) zawałem mięśnia sercowego. Wymagało to półrocznego leczenia i rehabilitacji. Nie wrócił już do pracy w szpitalu Staszowie i 1 października 1963 roku wraz z rodziną przeniósł się na stałe na Mazowsze do Sierpca. Pod koniec roku 1963 podjął pracę ordynatora oddziału chirurgicznego i dyrektora tamtejszego szpitala, po odejściu z tego stanowiska doktora Feliksa Pokutyńskiego. Funkcję tę pełnił przez prawie 10 lat – do końca maja 1973 roku tj. do przekształcenia placówek ochrony zdrowia w Zespoły Opieki Zdrowotnej (ZOZ-y). Przeprowadził rozbudowę szpitala ze 110-łóżkowego do 330- łóżkowego, zwiększając liczbę oddziałów i personelu szpitala. Po rezygnacji z dyrektorowania pozostał jeszcze ordynatorem oddziału chirurgicznego tego szpitala, a po przejściu na emeryturę w roku 1985 nadal pracował jako starszy asystent na oddziale chirurgicznym aż do 2000 roku. A więc z medycyną rozstał się „na dobre” w wieku 82 lat!

Rok później w 2001 roku otrzymał awans na majora WP (okres okupacji zakończył w stopniu porucznika). W trakcie pracy w sierpeckim szpitalu wykonał tysiące różnych zabiegów i operacji. Do najbardziej skomplikowanych należały m.in. przyszycie odciętej ręki, zaszycie zranionego nożem serca młodego mężczyzny. Warto dodać, iż od 1974 roku był wykładowcą (przez cały okres istnienia) w sierpeckim Pomaturalnym Studium Pielęgniarskim; uczył anatomii, chirurgii i fizjologii. Za swoją długoletnią pracę zawodową oraz działalność społeczną dr Kośmider uzyskał szereg nagród i wyróżnień, w tym Krzyż Kawalerski OOP, złotą odznakę za zasługi dla województwa warszawskiego, tytuł „Zasłużony Lekarz PRL, medal „Zasłużony dla Miasta Sierpca”. W swoim dorobku posiada także medal Adama Bienia przyznany przez Staszowskie Towarzystwo Kulturalne.

 Dr. Kośmidra miałem przyjemność poznać osobiście w kwietniu 1995 roku, podczas uroczystych obchodów 20-lecia staszowskiego nowego szpitala i nadania mu imienia dr. Stefana Niewirowicza. Dr Kośmider brał udział m.in. w odsłonięciu tablicy poświęconej patronowi szpitala, w sesji poświęconej historii staszowskiej służby zdrowia oraz w otwarciu w Muzeum Ziemi Staszowskiej okolicznościowej wystawy związanej z rocznicą 150-lecia szpitalnictwa na ziemi staszowskiej. Podczas imprezy w muzeum przekazał do jego zbiorów specjalny album dokumentacyjnych zdjęć z funkcjonowania staszowskiego szpitalnictwa w latach 1955-63, tj. z okresu gdy był dyrektorem szpitala staszowskiego. W albumie znalazło się wiele fotografii pokazujących ludzi pracujących w ówczesnym szpitalu św. Adama, w tym lekarzy: Stefana Olszowca, Wiesława Łukasiewicza, Zygmunta Białka, Ryszarda Żelazowskiego; pielęgniarek: Marii Bakalarskiej, Marii Grabowskiej, Marii Koronackiej, Salomei Kotlarz, Heleny Kwiecień, Stanisławy Maj, Ewy Przyłuckiej. Są także zdjęcia dokumentujące udział pracowników szpitala w święcie 1 Maja, a także obchodach Bożego Ciała. W albumie znalazły się archiwalne zdjęcia kaplicy starego szpitala, kuchni szpitalnej, laboratorium szpitalnego oraz budynku administracyjnego. W trakcie uroczystości jubileuszowych 7 kwietnia 1995 roku dr Kośmider złożył akces przystąpienia do Staszowskiego Towarzystwa Kulturalnego. Wkrótce został stałym współpracownikiem miesięcznika „Goniec Staszowski”. Od czasu do czasu publikował w nim swoje wspomnienia i listy. W międzyczasie wziął udział 11 września 1995 roku w Muzeum Ziemi Staszowskiej w wieczorze wspomnień poświęconym dr. Stefanowi Niewirowiczowi, patronowi staszowskiego szpitala w 30. rocznicę jego śmierci. Nie tylko opowiadał o swoich relacjach z tym legendarnym lekarzem, ale otworzył wystawę pamiątek po nim. Tego dnia w godzinach rannych dr Kośmider uczestniczył w odsłonięciu okolicznościowej tablicy na grobowcu rodzinnym dr Stefana Niewirowicza.

W następnych latach nasze kontakty miały głównie charakter korespondencyjny. Na obchody 15-lecia Staszowskiego Towarzystwa Kulturalnego we wrześniu 1996 roku dr Kośmider nie mógł przyjechać z powodów rodzinnych, ale wysłał do mnie list, opublikowany w listopadowym numerze „Gońca” z roku 1996. Oto jego fragment:

Schylam głowę przed Panem i jego dziełem, które Pan stworzył a jestem pewny, że pozostanie ono w pamięci i historii na zawsze. Trudno mi pojąć jak jeden człowiek potrafił w tak krótkim czasie tyle dokonać – zgromadzić dookoła siebie tylu światłych ludzi (najpierw ich znaleźć i wybrać) – zaszczepić im bakcyla czynu, zapału w działaniu, obudzić w nich to, co mają najlepsze i zechcą przekazać to innym – całym pokoleniom. Taki Dar Boży nie każdy dostaje, a jeśli nawet – to nie potrafi go wykorzystać. Talenty Pana Prezesa – Instytucji owocują tyloma dziełami. I oby nie zabrakło Panu sił w kontynuowaniu tego dzieła.(…) Proszę przyjąć wyrazy największego szacunku i życzenia wszelkiego dobra dla Pana, Jego Najbliższych i dzieła, którego jubileusz mogłem śledzić przynajmniej z gazety.

 W kolejnych latach trwała nadal między nami stała wymiana korespondencji, od czasu do czasu przesyłałem doktorowi (obok systematycznej wysyłki „Gońca Staszowskiego”) nowości wydawnicze Biblioteki Staszowskiej, a także poszczególne tomy Almanachu Staszowskiego. W ostatnim, czwartym, wydanym w roku 2003 dr Kośmider zaistniał nie tylko jako sponsor wydawnictwa, ale także jako autor rozdziału Czwartki lekarskie w szpitalu powiatowym w Staszowie 1956-62 (ten artykuł w nieco innej wersji ukazał się także w wakacyjnym numerze Eskulapa Świętokrzyskiego w roku 2005).

 Kiedy w roku 2003 po przejściu na emeryturę przeniosłem się na stałe do Zagnańska i rozpocząłem działalność w Świętokrzyskiej Izbie Lekarskiej, w tym jako redaktor naczelny pisma Eskulap świętokrzyski”, dr Kośmider był jedną z osób, które kibicowały moim wysiłkom w tej pracy. Gdy powołałem do życia Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne został jego wiernym sympatykiem, nadal utrzymującym ze mną kontakt listowny. Po kilku latach otrzymałem propozycję wieczoru autorskiego w Sierpcu, z której chętnie skorzystałem. Spotkanie odbyło się 29 marca 2007 roku w kawiarence tamtejszego Domu Kultury. Oczywiście przybył na nie także dr Stefan Kośmider (przeżywał jeszcze żałobę po zmarłej 4 sierpnia 2006 roku żonie) oraz jego syn Marek, pełniący funkcję burmistrza miasta. Podczas spotkania zaprezentowałem nowości Biblioteki Świętokrzyskiej, w tym swoją najnowszą książkę – Dotknięcie Ameryki – pięćdziesiąt dni w Stanach. A także Almanach świętokrzyskich eskulapów, wydany pod moją redakcję na początku 2007 roku, z materiałem wspomnieniowym dr Kośmidra traktującym o jego pracy na Kielecczyźnie. Prezentacji towarzyszyła wystawa moich zdjęć obrazujących miejsca związane z moim pobytem w Stanach. przekazując swoje refleksje i wrażenia których wówczas doznałem. Po spotkaniu otrzymałem od Ewy Wysockiej dyrektor Domu Kultury książki o historii Sierpca i Ziemi Sierpeckiej.

 Parę miesięcy później dr Stefan Kośmider, w książce Pasje i czyny, wydanej w 2008 roku z okazji 75-lecia moich urodzin, pisze – na półkach w moim domu jest wiele tomów ze Staszowskiej i Świętokrzyskiej Biblioteki, wszystkie numery Gońca, do którego miałem zaszczyt przesłać kilka artykułów. Rad jestem, że mogłem w swoim długim życiu spotkać takiego CZŁOWIEKA – INSTYTUCJĘ, którego wkład w życie kulturalne i społeczne został trwale zapisany w ludzkiej pamięci. Ad multom annos.

 W kolejnych latach trwała nadal wymiana między nami korespondencji oraz (z mojej strony) przesyłek nowości książkowych Biblioteki Świętokrzyskiej. Muszę przyznać, iż dr Kośmider nigdy nie zapominał o uregulowaniu należności za otrzymywane książki. Od czasu do czasu dokonywał także dobrowolnych przelewów pieniężnych na działalność wydawniczą Świętokrzyskiego Towarzystwa Regionalnego. W jednym z listów (datowanym na 4 listopada 2009 r.) tak oto listownie dziękuje za otrzymane wydawnictwa:

Byłem mile zaskoczony – później zdziwiony, wreszcie uradowany, gdy dostałem „ciężką” przesyłkę z Zagnańska. Gdy rozpakowałem już paczkę ogarnęła mnie ciekawość, co kryje się w każdej z tych książek. A było co oglądać. Zacząłem od pięknego albumu (chodzi o Dwory i pałace w widłach Wisły i Pilicy)– syzyfowej, owocnej pracy obojga Państwa. Ileż trudu, czasu, wysiłku kosztowało zbieranie wiadomości od tylu ludzi, spotykanych podczas tych długich, wielomiesięcznych wędrówek – później na szperaniu w dokumentach, kronikach, – opracowaniach dokumentacji fotograficznej (zdjęcia są piękne!). Studiowanie tego dzieła wywołuje u mnie wspomnienia, bo w wielu miejscach byłem z moją żoną, lub sam, podczas wędrówek, gdy mieszkaliśmy w Staszowie (całość listu została opublikowana w książce Z ludźmi i dla ludzi wydanej w roku 2018 jako 359 pozycja Biblioteki Świętokrzyskiej).

 10 grudnia 2011 roku sędziwy dr Kośmider przeżył w swoim domu napad rabunkowy, podczas którego został dotkliwie poturbowany. Na szczęście po kilkudniowym pobycie w szpitalu, wrócił do zdrowia, ale tamto wydarzenie wywarło negatywny wpływ na jego psychikę. Przez cały 2012 rok nie odpisywał na listy, ale w roku 2013 sprawa tego milczenia się wyjaśniła. W jednym z listów z roku 2013 (z 18 lutego) dziękując za obfitą literaturę pisze – przeczytałem wszystko – od deski do deski. Jestem pełen podziwu. Czegoż tam nie ma – poezja, fotografia, felietony, relacje z życia Izby Lekarskiej, a najwięcej artykułów, fotografii – pracy i inicjatywy Pana doktora – Niezmordowanego Twórcy, Pisarza, Organizatora (…) Dłużej zatrzymałem się nad Pana książką „Staszów tamtych lat”. Tyle w niej cennych wiadomości, fotografii – historia, którą Ci ludzie tworzyli. Wielu mam w swojej pamięci z 8-letniego pobytu w Staszowie. Niewielu z nich żyje. W dalszej części listu dr Kośmider opisuje sytuację służby zdrowia staszowskiej w latach swojej pracy, a list kończy słowami:

U mnie 95-letniego starca nic nowego. Sił fizycznych brakuje, ale jeszcze chodzę, czytam, piszę (po śmierci żony w 2006 roku napisałem cztery rodzinne kroniki), ale psychicznie jestem w dołku. Nie mogę zapomnieć przeżyć sprzed dwóch lat, odczuwam ciągły strach i czarne myśli. Żyję dniem dzisiejszym, bez planów na jutro. Co mi los i Pan Bóg przyniesie. Życzę z okazji imienin Panu Dobra wszelakiego, dużo sił, wytrwałości, sukcesów. A w życiu rodzinnym szczęścia, zdrowia pomyślności.

Z kolei w liście datowanym na 19 października 2014 roku, po otrzymaniu ode mnie książki Smak hobzy dr Kośmider pisze – Odbyłem dzięki Panu długą podróż afrykańską i lekcję historii tamtych rejonów, dotąd mi nieznaną. Podziwiam Pana w tej wędrówce, ale i ciężką pracę lekarską, łatwość nawiązywania kontaktów z ludźmi, odwagę w wielu ważnych sprawach i decyzjach. Także rodzinnych. Ja nigdy nie zdobyłbym się na zabranie córki – uczennicy na tak trudny, niepewny teren. Przezacni to i dobrzy dziadkowie Państwa, którzy przez 3 lata podjęli się trudu opieki i wychowania Państwa dzieci. Dzielna i odważna jest Pana Małżonka, wspierająca Pana w tych działaniach – w niepewności bytowania w tak trudnych przedsięwzięciach. Podziwiam ją, bo ryzyko i odpowiedzialność duża. I jak we wszystkich dalszych Pana działaniach życiowych – i to przedsięwzięcie musiało się skończyć dobrze – i to staszowskie, kieleckie, świętokrzyskie i lekarskie – wbrew tylu przeszkodom: władz, zazdrośników wszelkiego gatunku. Gdzie Pan się pokazał, zaraz wyrastało DZIEŁO. Pańska osoba wyrastała w dziełach literackich, spotkaniach w wielu środowiskach regionalistów w całej Polsce i trwałym Pomniku – Zagnański Ośrodku. I we wszystkich tych dziełach mógł Pan zawsze liczyć na współpracę i pomoc żony. Po tej jakże życzliwej ocenie mojej pracy publicznej dr Kośmider kończy list słowami – Nie mogę nadal zapomnieć bandyckiego napadu sprzed trzech lat, rabunku, pobicia. Ale „ucieczka” w przeszłość jakoś łagodzi ten trudny, końcowy okres życia.

W kolejnych latach dr Kośmider zawiadamia mnie o przygotowaniach do zbliżających się setnych urodzin. W sierpniu 2018 roku wysłałem sędziwemu eskulapowi obok życzeń komplet nowości Biblioteki Świętokrzyskiej (w tym Almanach Rytwiański świętokrzyskich eskulapów, Wojaże po Polsce oraz książkę podróżniczą W krainie torbaczy i kiwi. W rewanżu w końcu roku 2018 otrzymuję Jego książkę Sto lat życia, z dołączonym od stulatka listem – relacją z obchodzonego jubileuszu. Pisze m.in. (nadal pięknym kaligraficznym pismem):

Na mój jubileusz moje dzieci przygotowały obiad rodzinno-przyjacielski, na którym zjawiło się ponad 60 osób z różnych stron Polski, a sesja fotograficzna to utrwaliła (fotki w załączeniu). Zabrakło wielu bliskich, bo czas czyni swoje. Odeszli… Tym bardziej bliscy są ci, którzy zostali. Cenię sobie pańską pamięć i przyjaźń, każdą wiadomość, książki otrzymane od Pana z dedykacją – czytam je i przechowuję. Gorzej słyszę i widzę, ale czytam jeszcze książki i prasę. Dzieci się mną opiekują, pełnią w moim domu dyżury nocne, dobrze karmią, a wnuki mnie także odwiedzają. Dziękuję za wszystko, ciepło Pana doktora pozdrawiam.

Po jubileuszu otrzymałem jeszcze od doktora list pisany 6 października 2019 roku, w którym dziękuje za otrzymanie kilka książek z dedykacją oraz za długoletnią przyjaźń, za spotkania w Staszowie i Sierpcu, za cenne rady, uwagi, za wszystkie dobre wieści z odległych krajów, z Polski, z Posiadów w Świętokrzyskim Mateczniku. I przekazuje mi życzenia dalszych sukcesów w życiu osobistym, szczęścia w życiu Rodzinnym, w działalności literackiej i społecznej.

List kończą słowa – Niech twórczy talent rozwija się, kwitnie – a dobre zdrowie towarzyszy. To już nasze ostatnie spotkanie, bo siły się wypalają. Trudności coraz większe przy pisaniu, bo oczy słabe – głowa słabo pracuje. Mało już czytam i to z pomocą lupy.

Zgodnie z życzeniem przestałem pisać listy i wysyłać książki; jedynie od czasu do czasu przesyłałem życzenia świąteczne i urodzinowe; w rewanżu otrzymując od doktora podobne (jeszcze na Boże Narodzenie 2021 roku!)

 Ostatni list z Sierpca otrzymałem w pierwszej dekadzie sierpnia 2022 roku; był napisany rękami córki Stefana Kośmidra, Anny o jakże smutnej treści treści:

 Z przykrością i żalem informuję Pana, że w piątek 5 sierpnia 2022 roku zmarł mój Tata Stefan Kośmider. Do 104 urodzin zabrakło Mu 19 dni. Tata często wspominał Pana, z ciekawością czytał przesyłane przez Pana wydawnictwa.

Serdecznie dziękuję za wszystkie dobre chwile w życiu mojego Taty, których był Pan sprawcą.

Zrobiło mi się ciężko na sercu. Zrozumiałem, że oto skończyła się pewna era długoletniej działalności jednego z nietuzinkowych eskulapów, którego miałem szczęście i zaszczyt poznać i przyjaźnić się z nim. Pozostanie po latach naszej znajomości i obustronnych przyjaznych kontaktów ich obszerna dokumentacja, a także wspomnienia i żal, że one się skończyły.

Autor tekstu: Dr Maciej Zarębski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj