
Suum cuique
decus posteritas rependit.
Potomność
każdemu spłaca jego zasługi.
(Sentencja łacińska)
Tytuł artykułu jest fragmentem napisu umieszczonego na granitowej podstawie drewnianego (prawdopodobnie symbolicznego) krzyża usytuowanego przy drodze z Rejowca do Marynina (w pobliżu miejscowości Hruszów) w powiecie chełmskim, upamiętniającego powstańców styczniowych z 1863 roku, ich bohaterstwo i poświęcenie się dla Ojczyzny oraz jakże tragiczną w dziejach Chełma i ziemi chełmskiej – walkę o wolną i niepodległą Polskę.
Przechodniu!
Spójrz na ten krzyż. To powstańcy z 1863 r.
Za ocalenie życia
wdzięczni Panu Bogu Wznieśli go wzwyż.
Z wrogiem najeźdźcą
staczając boje,
by Ojczyzna nasza
do wolności
miała otwarte podwoje. Pamiątkę odnowili potomni.
W czasie powstania styczniowego w Chełmie i na ziemi chełmskiej „stoczono ponad 20 bitew i potyczek”, w których zginęło co najmniej kilkuset powstańców, niektórych rozstrzelano, wielu uwięziono i zesłano na syberyjską katorgę, z powodu „sprawy chełmskiej” znalazły się tam 54 osoby”.
Liczby powyższe, najbardziej wiarygodne, podaje m. in. prof. dr hab. Wiesław Śladkowski w artykule pt. Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym w opracowaniu wydanym w Chełmie w 150. rocznicę powstania styczniowego na ziemi chełmskiej. (prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym, [w]: Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 24]).
Alan Węcławik w artykule pt. Przebieg działań powstania styczniowego w Chełmskim stwierdza, że „na terenie powiatu chełmskiego (…) stoczono około 40 bitew, w których zginęło około 500 ludzi (Alan Węcławik, Przebieg działań powstania styczniowego w Chełmskim. [w:] „Scientia”. Materiały Koła Naukowego Historyków Studentów Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie. Chełm 2008, s.58.).
Bitwy, potyczki i wydarzenia oraz ich imienni i bezimienni bohaterowie upamiętnieni zostali w Chełmie i powiecie chełmskim m. in. w 49 Miejscach Pamięci Powstania Styczniowego.
Wszystkie bitwy i potyczki, jak również inne wydarzenia związane ze styczniową insurekcją na terenie Chełma i ziemi chełmskiej, zbrodnicze, carskie represje i prześladowania przed–, w czasie i po powstaniu posiadają bardzo bogatą literaturę z udokumentowanymi badaniami naukowymi, źródłami archiwalnymi, badaniami archeologicznymi i zbiorami powstańczymi (zabytkami) odnalezionymi na polach walk powstańczych, zgromadzonymi m. in. w Muzeum Ziemi Chełmskiej im. Wiktora Ambroziewicza i w Chełmskiej Bibliotece Publicznej im. M. Orsetti.
W ogólnopolskiej literaturze naukowej, popularnonaukowej i publicystce, w tym również w opracowaniach i artykułach chełmskich twórców i regionalistów, odnajdziemy wiele publikacji, które obiektywnie, zgodnie z kryteriami opracowań naukowych, przedstawiają powstanie styczniowe na terenie historycznej Chełmszczyzny, w tym na terenie obecnego powiatu chełmskiego.
Należą do nich m. in. opracowania Stowarzyszenia Rocznik Chełmski, Oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Kazimierza Janczykowskiego w Chełmie, Wydziału Chełmskiego Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego w Chełmie, Państwowej Akademia Nauk Stosowanych w Chełmie (do 17 marca 2022 r. Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie), Chełmskiego Towarzystwa Naukowego.
Artykuły poświęcone problematyce powstania styczniowego, popularyzujące wiedzę o historii, tradycji i dziedzictwie tego powstania, ukazują się od lat w m. in. „Roczniku Chełmskim” oraz „Powinności. Piśmie kulturalno – społecznym Ziemi Chełmskiej”.
Bardzo cenne są artykuły (zawierające m. in. pamiętniki i wspomnienia powstańców oraz mieszkańców miejscowości, gdzie odbywały się bitwy i potyczki), drukowane w pismach lokalnych (gminnych) z terenu powiatu chełmskiego: na przykład w „Głosie Gminy Chełm”; „Głosie Pawłowa” (Gmina Pawłów), „Gazecie Sawinian” i „Znad Lepietuchy” (gmina Sawin), „Przeglądzie Wydarzeń w Gminie Ruda Huta”, „Głosie Siedliszcza” (Gmina Siedliszcze).
Z obowiązku dokumentacyjnego odnotujmy, że niezbywalne zasługi w poznawaniu i dokumentowaniu historii powstania styczniowego na terenie Chełma i ziemi chełmskiej, jego tradycji i dziedzictwa narodowego, miało Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Chełmskiej, działające w latach 1956 – 1993 i wydawana przez to stowarzyszenie w latach 1960 – 1979 jednodniówka pt. „Ziemia Chełmska”.
O powstaniu styczniowym w Chełmie i na ziemi chełmskiej pisali w swoich opracowaniach naukowych i popularnonaukowych przedstawiciele środowisk naukowych Lublina i Chełma, naukowcy, historycy i badacze tej miary, co Ryszard Bender, Witold Kołbuk, Eugeniusz Niebielski, Wiesław Śladkowski, Andrzej Wawryniuk, Eugeniusz Wilkowski, Stanisław Wiśniewski, Józef Tomczyk.
Z licznego grona chełmskich regionalistów, historyków i pisarzy badających i opisujących tę problematykę wymienić należy – niech wybaczą mi ci wszyscy, których pominąłem – m. in. Kazimierza Janczykowskiego, Stanisława Skibińskiego, Konstantego Prożogo, Andrzeja Piwowarczyka, Zbigniewa Lubaszewskiego, Andrzeja Rybaka, Pawła Kiernikowskiego, Eugeniusza Wilkowskiego, Stanisława Gołuba, Zygmunta Gardzińskiego, Mariana Janusza Kawałko, Mirosława Marka Dederko, Stefana Kurczewicza, Waldemara Kozłowskiego, Huberta Wicińskiego, Longina Jana Okonia, Zbigniewa Waldemara Okonia.
Czytelników zainteresowanych problematyką powstania styczniowego odsyłam m. in. do artykułu dr. Pawła Kiernikowskiego pt. Powstanie Styczniowe w publicystyce chełmskiej (zarys problematyki), [w]: Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 147-157).
Dr Paweł Kiernikowski omawia w sposób bardzo syntetyczny publikacje poświęcone powstaniu styczniowemu w Chełmie i na ziemi chełmskiej – począwszy od krakowskiego „Czasu” z 1863 roku – poprzez publikacje okresu międzywojennego (1918-1939), po współczesne pisma lokalne z terenu Chełma i obecnego powiatu chełmskiego (np. „Kresy. Tygodnik Chełmski”, „Egeria”) oraz z powiatów: krasnostawskiego (”Nestor”) i włodawskiego („Wschód”. Kwartalnik społeczno-kulturalny wydawany we Włodawie; „Zeszyty Muzealne Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego we Włodawie).
Warto podkreślić, że w udokumentowanej naukowo powstaniowej, przed– i popowstaniowej historii powstania styczniowego, w jego patriotycznej tradycji i narodowym dziedzictwie, znajdują się nazwiska wybitnych Polaków związanych życiem i twórczością z Chełmem i ziemią chełmską.
Na przykład:
Maria Hempel (1834-1904), pisarka, etnografka, przyrodniczka, badaczka mowy ludu chełmskiego, uczestniczka, kurierka i wywiadowczyni w powstaniu styczniowym, ściśle powiązana z rodziną Kazimierza Bogdanowicza (1837-1863), legendarnego bohatera powstania styczniowego na ziemi chełmskiej – po powstaniu styczniowym, w latach 1867, 1869, 1870-1876, pomagała Oskarowi Kolbergowi zbierać materiały etnograficzne do 33 i 34 tomu jego Dzieł wszystkich (Oskar Kolberg, Dzieła wszystkie. Tom 33. Chełmskie. Część I. Kraków 1890. Tom 34 Chełmskie. Część II. Kraków 1891; Dzieła wszystkie, suplement do t. 33 i 34, Poznań 2004).
W 1909 r. w Chełmie i na ziemi chełmskiej przebywał Władysław Stanisław Reymont, który jako korespondent „Tygodnika Ilustrowanego” przyjechał tutaj „w celu zbadania nastrojów ludu miejscowego”. i zwrócenia uwagi opinii publicznej Europy na tragedię mieszkańców Chełmszczyzny.
Wstrząsające artykuły Reymonta o zbrodniczych, carskich prześladowaniach unitów i gehennie mieszkańców ziemi chełmskiej drukowane były w numerach: 28, 30, 31, 32, 37,38, 41, 42, 43, 47, 48 i 49 „Tygodnika Ilustrowanego” z 1909 roku. W 1910 r. ukazała się jego książka pt. Z Ziemi Chełmskiej. Wrażenia i notatki, za którą władze carskie wytoczyły Reymontowi proces sądowy, a której tytuł – obok Chłopów – wdzięczni rodacy umieścili na płycie nagrobnej Reymonta na Powązkach w Warszawie.
Odnotujmy jednocześnie, że w opracowaniach naukowych nie wszyscy ich autorzy „łączą” prześladowania unitów z carskimi represjami w czasie i po powstaniu styczniowym. Mnie – bliskie jest stanowisko prof. dr hab. Witolda Kołbuka, który prześladowania unitów uważa za represje popowstaniowe. Jednym z dowodów na to jest m. in. uwięzienie przez władze carskie 23 września 1866 roku biskupa Jana Kalińskiego za pomoc i wspieranie powstańców oraz jego śmierć 10 października 1866 r. na zesłaniu w Wiatce (patrz: prof. dr hab. Witold Kołbuk, Likwidacja unii cerkiewnej na ziemiach nadbużańskich jako forma represji popowstaniowych, [w]: Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 50- 62).
Historia powstania styczniowego, jego chełmscy bohaterowie, ich patriotyczna postawa, poświęcenie i gotowość oddania życia za wolność i niepodległość Ojczyzny, symbolika, tradycje i dziedzictwo narodowe tego powstania oraz przekazywane z pokolenia na pokolenie pieśni patriotyczne, powstańcze opowieści i legendy, stały się inspirującymi motywami twórczości pisarzy chełmskich.
Tematyka powstania styczniowego występuje w opowiadaniach Longina Jana Okonia Niezwykłe dzieje pięknej Anny (1978), Miłość silniejsza niż śmierć (1988), Opowieści niedźwiedziego grodu (2003); w powieści Zbigniewa Waldemara Okonia Kawaleria Dziadka Tudreja (1997) oraz w felietonach historycznych Zbigniewa Lubaszewskiego pt. W cieniu trzech dębów. Opowieści o przeszłości Chełma (2009). Są to felietony: „Sprawa chełmska z 1862 roku, Jeszcze Polska nie zginęła…, Oddział Ćwieków, Race kongrewskie, Komendant z Lipnika, Bitwa pod Depułtyczami, Adamki i Luta.
W poezji odnotować należy przede wszystkim tom wierszy ks. Ryszarda Winiarskiego pt. Przypowieść zwana życiem (2012).
Anonimowe pieśni ludowe i opowieści o chełmskich imiennych i bezimiennych bohaterach powstania styczniowego, powstałe w czasie walk powstańczych, jak i później, przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie, należą do najpiękniejszych utworów patriotycznych ludu chełmskiego.
Na przykład:
Urzeka głębią patriotycznego przekazu opowieść o granitowym „Kamieniu Powstańców” w sawińskich lasach, przy którym zbierali się powstańcy, składali przysięgę, ogrzewali się i piekli chleb.
Najbardziej znaną, anonimową, pieśnią (w kilku wersjach) jest Pieśń o Kazimierzu Bogdanowiczu. Śpiewała ją m. in. Marianna Majówka (1915-2001) z Bukowy Wielkiej (gmina Sawin), tkaczka, pisankarka, pieśniarka, poetka ludowa. Śpiewał ją Jan Tudrej Szczepański (1896-1974), mój dziadek, legionista Józefa Piłsudskiego, prawnuk powstańca styczniowego z oddziału Kazimierza Bogdanowicza.
Pieśni ludu chełmskiego, w tym pieśni o powstaniu styczniowym, zbierał prof. Kazimierz Janczykowski (1888-1972), syn powstańca styczniowego, gdy z nami, uczniami I Liceum Ogólnokształcącego im. S. Czarnieckiego w Chełmie, wędrował w latach pięćdziesiątych – sześćdziesiątych XX wieku po ziemi chełmskiej, opowiadał nam o powstaniu styczniowym – i wspólnie z nim, uniesieni jego patriotycznymi opowieściami, śpiewaliśmy pieśni powstańcze.
Dziś dzieło prof. Kazimierza Janczykowskiego, swego patrona, kontynuuje Polskie Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawcze im. Kazimierza Janczykowskiego w Chełmie, organizując na przykład od 2004 roku (wspólnie ze Starostwem Powiatowym w Chełmie oraz Gminami w Sawinie i Hańsku) Rajdy „Śladami Powstania Styczniowego”. Ich uczestnikami jest przeważnie młodzież szkolna, która poznaje w ten sposób historię swojej małej ojczyzny, dzieje powstania styczniowego, tragiczne losy powstańców i ich dowódców, opiekuje się ich grobami, a przy mogiłach styczniowych bohaterów śpiewa pieśni powstańcze.
Pieśni z czasu powstania styczniowego śpiewane były m. in. na zorganizowanym dla chełmskich szkół Powiatowym Przeglądzie Pieśni Powstańczej w Wojsławicach.
Dr hab. Eugeniusz Wilkowski:
„Do pełniejszego odczytania aktualnego oblicza ziemi chełmskiej dorzućmy jeszcze jeden przyczynek – Powiatowy Przegląd Pieśni Powstańczej. Obok takich przeglądów jak: Kolęd i Pastorałek, Poezji i Pieśni Religijnej i Patriotycznej, Kresowej, konkursów recytatorskich, organizowany jest także przegląd pieśni sławiącej heroizm walki o wolność narodową”. (dr hab. Eugeniusz Wilkowski, Dziedzictwo Powstania Styczniowego na Ziemi Chełmskiej znaczone pieśnią. Powiatowy Przegląd Pieśni Powstańczej w Wojsławicach, [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 172).
Powstanie styczniowe udokumentowane zostało również badaniami archeologicznymi prowadzonymi w miejscu bitew pod Malinówką i Lipniakiem.
Mgr Stanisław Gołub, archeolog:
„Powstanie Styczniowe 1863 roku było jednym z ważniejszych wątków pracy zespołu telewizyjnego programu historyczno-edukacyjnego Było…nie minęło w reżyserii Adama Sikorskiego. Dzięki temu miałem okazję w ostatnich dziesięciu latach kilkanaście razy zastosować metody archeologiczne do badań nad: miejscami bitew, pochówkami, szpitalami polowymi, obozami i czasowymi miejscami uwięzienia powstańców. Naszymi głównymi obiektami badań był teren bitwy pod Malinówką (gm. Sawin) oraz obóz powstańczy w Lipniaku (gm. Sosnowica). (…).
Badania detektorami i dwa sondaże archeologiczne potwierdziły jedynie obecność nielicznej broni powstańczej i pocisków karabinowych oraz pistoletowych, świadczących o dużym rozproszeniu oddziałów powstańczych i wielu potyczkach w różnych miejscach. (…).
Ważnymi znaleziskami z sondażowych wykopów 1. i 2. była broń należąca do powstańców – lanca wzoru polskiego i gorzej zachowany dwulufowy pistolet podróżny z zamkiem skrzynkowym (zabytek w zbiorach Izby Pamięci Zespołu Szkół w Sawinie)”. (mgr Stanisław Gołub, Formy badań działań powstańczych metodami archeologicznymi na przykładzie Malinówki i Lipniaka, [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s.124-125).
W wyniku tych badań w Malinówce „odkryto nowe wzgórze po wschodniej stronie drogi Chełm – Włodawa, gdzie zlokalizowano ślady pościgu i ostrzału karabinowego, udokumentowanego znaleziskami kul pistoletowych, raczej niewielkiego oddziału powstańczego” [oraz] „w bagnie jednego z lasów koło Malinówki (…) znaleziono „wspaniale zachowany pistolet kapiszonowy kawaleryjski austriacki (model 1859 z systemu Lorenz), należący do jednego z polskich powstańców”.
Natomiast w badaniach prowadzonych na terenie obozu powstańczego w Lipniaku (obóz funkcjonował tu od czerwca 1863 do marca 1864 roku) zlokalizowano m. in. „pozostałości obwałowań o wysokości do 1m i szerokości u podstawy od 2 do 3 m. (…). Szukano też trzech mogił powstańców (…). Niestety, uzyskane dane, nie pozwalają na ustalenie, czy mamy do czynienia z pojedynczymi grobami, czy mogiłą masową. (…). Konieczne w tym wypadku byłyby odwierty z wykopem sondażowym”. (mgr Stanisław Gołub, Formy badań działań powstańczych metodami archeologicznymi na przykładzie Malinówki i Lipniaka, [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s.127-128).
Spośród 37 zabytków metalowych z XIX i XX w. znalezionych w Lipniaku ich „znaczna część (…) z całą pewnością była związana z obozem powstańczym. Zaliczyć do nich można całe i fragmenty przedmiotów związane z uzbrojeniem: fragmenty prochowniczki, wyciora, dobijaka, kosy powstańczej, ołów do odlewania pocisków, pocisk karabinowy oraz nieokreślony fragment broni palnej.
Drugą grupą przedmiotów były narzędzia, haki i kute gwoździe, które służyły do wykonania prowizorycznych konstrukcji obozowych, zapewne wykonanych z drewna.
Trzecią grupę tworzyły przedmioty związane z życiem obozowym: dwa krzesiwa, moneta, fragmenty łańcuchów czy sprzączka do pasa. Rozkład występowania zabytków metalowych, w powiązaniu z danymi topografii terenu,pozwoliły na wytyczenie orientacyjnych granic obozu”. (…).
Szansę udostępnienia turystycznego i ocalenia od niepamięci obozu wykorzystał Poleski Park Narodowy, tworząc ścieżkę przyrodniczo-historyczną „Obóz Powstańczy”. (…).
Poza tym w Ośrodku Dydaktyczno-Muzealnym Parku w Załuczu Starym prezentowana jest stała wystawa, której ważną częścią jest powstanie 1863 roku. Tam właśnie zdeponowane i pokazywane są zabytki, znalezione w czasie badań obozu w Lipniaku”. (mgr Stanisław Gołub, Formy badań działań powstańczych metodami archeologicznymi na przykładzie Malinówki i Lipniaka, [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s.129).
Pamiątki z powstania styczniowego gromadzi Muzeum Ziemi Chełmskiej im. Wiktora Ambroziewicza.
Mgr Beata Mojska-Zając, pracownik muzeum:
„Zbiór pamiątek z Powstania Styczniowego nie jest duży. Zawiera przedmioty związane z powstaniem oraz okresem manifestacji patriotycznych przed jego wybuchem, a także pamiątki, przypominające kolejne rocznice tego wydarzenia. Można do nich zaliczyć pojedyncze eksponaty, takie jak: proporczyk powstańczy, pochodzący przypuszczalnie z oddziału partyzanckiego walczącego na terenie ziemi chełmskiej, są eksponaty związane z represjami po upadku powstania i pamiątki po zesłańcach.
Znajdują się tu również przykłady sztuki, reprezentowane przez tzw. „czarną biżuterię” oraz obrazy i rysunki przedstawiające żyjących w tym czasie mieszkańców ziemi chełmskiej, uczestników i świadków Powstania Styczniowego”. (mgr Beata Mojska-Zając, Pamiątki Powstania Styczniowego w zbiorach Muzeum Ziemi Chełmskiej im. Wiktora Ambroziewicza w Chełmie, [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s.178).
Noszenie „czarnej biżuterii” stało się narodowym obowiązkiem w 1861 r., po wystąpieniu metropolity warszawskiego, arcybiskupa Antoniego Fijałkowskiego, który 3 marca 1861 r. – po pogrzebie pięciu Polaków zabitych w Warszawie 21 lutego 1861 r. podczas tłumienia demonstracji – powiedział:
„We wszystkich częściach dawnej Polski przybiera się żałoba na czas nieograniczony: niewiasty mogą tylko na czas ślubu nosić białe suknie. Znośmy z godnością naszą niedolę i nasze zakrwawione rany”. (Przewodnik po wystawie roku 1863, Lwów 1913, s. 48).
Pomimo surowego zakazu cara, noszenie „żałobnych pamiątek” z motywami martyrologicznymi i religijnymi (koroną cierniową, kajdanami, krzyżem, gorejącym sercem) stało się powszechne.
Noszono m. in. czarne ubiory, czarną biżuterię z symbolami narodowymi, pierścionki z Orłem i Pogonią, obrączki z czarną emalią, czarne broszki, klamry, spinki do mankietów i krawatów, czarne bransolety i naszyjniki wykonane w formie skręconego drutu lub łańcucha symbolizujące niewolę i martyrologię narodu.
„Czarna biżuteria” zastąpiła biżuterię (złote ozdoby) noszoną w Polsce i na emigracji od drugiej połowy XVIII wieku, tj. od Konfederacji Barskiej, Sejmu Wielkiego i powstania kościuszkowskiego. Obie te niezwykłe, występujące tylko w Polsce, pamiątki historyczne określamy dziś mianem pamiątek narodowych, patriotycznych.
„Czarna biżuteria” przed – ,w czasie i po powstaniu styczniowym pełniła bardzo ważne funkcje społeczne, jednoczyła Polaków, stała się symbolem miłości i wierności Bogu i Ojczyźnie. Była nie tylko najbardziej osobistą i czytelną formą powszechnego, narodowego manifestowania uczuć patriotycznych po utracie niepodległości, środkiem narodowego porozumienia społecznego, ale wyrazem najgłębszego patriotyzmu i gotowości poświęceń się dla Polski.
Pozostańmy przy bitwie pod Malinówką, odwołując się do wybranych, ale jakże tragicznych wydarzeń historycznych tamtego czasu oraz do archiwalnych i współczesnych materiałów dokumentujących jej przebieg, bohaterstwo powstańców, postawę mieszkańców Sawina oraz zbrodnie żołnierzy rosyjskich.
Do pierwszego powstańczego starcia doszło tu już 19 listopada 1863 roku. W zorganizowanej przez Rosjan zasadzce zginął powstaniec z oddziału majora Walerego Kozłowskiego.
W Archiwum Parafii Rzymsko-Katolickiej w Sawinie, w „Księdze Zgonów 1838-1864, 1863”, akt nr 2, czytamy:
„Dzieło się to w mieście Sawin dnia dwudziestego drugiego listopada 1863 r. o godz. 4 po południu. Stawili się Jan Siedlecki lat 62 i Jan Szpakowski lat 56 mający, obydwa dziady szpitalne przy kościele sawińskim zamieszkali i oświadczyli, w dniu dwudziestym listopada roku bieżącego o godzinie szóstej wieczorem w potyczce w Rudce Łowickiej został zabity powstaniec…”. (cytuję za: Hubert Wiciński, Tradycje Powstania Styczniowego na terenie Gminy Sawin, [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s.103).
21 listopada 1863 roku połączone oddziały (ok. 1500 powstańców) podpułkownika Karola Kryńskiego i majora Walerego Kozłowskiego, otoczone przez 3000 carskich żołnierzy, stoczyły krwawy bój z trzema kolumnami wojsk rosyjskich. Wojska rosyjskie wspierało dziesięć (lub dwanaście) dział, partyzanci strzelali do wroga – przyrządem do rzucania rac.
J. Nałęcz-Roztworowski, uczestnik bitwy pod Malinówką:
„W naszych oczach nowo przybyłe z Dubienki posiłki nieprzyjacielskie zsiadłe z furmanek, szykowały się i zmierzały na nas. Myśleć o zwycięstwie już nie można było, chodziło tylko o to, aby się nie dać zgnieść.
Byliśmy zupełnie otoczeni. Dziesięć czy dwanaście dział i przeszło trzy tysiące ludzi świeżych ściskało nasze dwa, około 1500 ludzi liczące oddziały, od kilku dni w ciągłych utarczkach będące. Przeszło dwóch żołnierzy na jednego rekruta, stosunek dla nas wcale nie obiecujący. Każdy wiedział, że się trzeba przerznąć lub zginąć. Dla dopięcie tego należało opanować wzgórze, leżące przy drodze do Sawina, zarosłe lasem wysokopiennym, i pod zasłoną oddziału tam się ostrzeliwującego, cofnąć na Sawin, przejść błotnista rzeczkę Uher i wejść w lasy na prawym brzegu jej położone.
O wzgórze to od tej chwili głównie walka się toczyła, lecz nieprzyjaciel rozumiał dobrze, że jak je utrzyma, wszystkich nas mieć będzie.
Ogień obustronny był tak silny, że dawni wojskowi utrzymywali, że nawet w wielkich bitwach na jednym punkcie tak gęsto kule nie padały i ziemia tak szybko trupami się nie pokrywała.
Naczelnicy sami i oficerowie z karabinami w ręku stali na czele swych kompanii na owej smutnej pamięci wzgórzu. Nie było ani okrzyków zachęceń, każdy szeregowiec pojmował, że mały ten lasek musi być jego cmentarzem lub portem, w którym znajdzie ocalenie”. (…).
Straty naszego oddziału w poległych i ciężko rannych wynosiły około 150 ludzi. (…). Sądzę, że nieprzyjaciel nie mniejsze, a raczej większe poniósł straty, gdyż nie dość że zwycięstwo po dwakroć na naszą przechyliło się stronę i tylko przybycie nowych posiłków nam je wydarło…”. (cytuję za: Hubert Wiciński, Tradycje powstania styczniowego na terenie gminy Sawin, [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 76).
Symboliczna mogiła powstańców poległych pod Malinówką znajduje się w centrum cmentarza parafialnego w Sawinie przy, prowadzącej od głównego wejścia, Alei Powstańców Styczniowych.
W 2003 roku, w 140 rocznicę powstania styczniowego, z inicjatywy dr. hab. Eugeniusza Wilkowskiego i ks. kan. Mieczysława Marszałka, proboszcza parafii Sawin, grób powstańców został uporządkowany: na podmurówce wykonanej z polnych kamieni postawiono drewniany krzyż z figurą Chrystusa z odciętymi rękami, symbolizujący rany zadane Polsce; na granitowej tablicy umieszczono napis:
Bóg mocą
celem Ojczyzna
mogiła powstańców styczniowych
1863-1864.
Pamięci poległych Malinówka 21.11.1863 r.
Bukowa Mała 22.01. 1863 r.
- 12. 1863 r.
Wdzięczni rodacy
Sawin 28.09.2003 r.
O zbrodniach carskich żołdaków popełnionych po bitwie pod Malinówką pisał w 1924 roku anonimowy autor w artykule pt. Sawin w lokalnym, chełmskim tygodniku „Zwierciadło” (1924, nr 4-5):
„Po pobiciu i rozproszeniu wszystkich oddziałów powstańczych carscy siepacze – kozacy stanęli w Sawinie na kwaterach, męcząc i prześladując spokojną ludność. Niewesołe nastały czasy. Nie było domu gdzieby nie opłakiwano brata, syna i krewnego.
Zajęto się zbieraniem ciał poległych bohaterów. Jakiż straszny przedstawił się widok! Dzicz kozacka nawet po śmierci nie uszanowała swych wrogów. Ze zmasakrowanych w bestialski sposób trupów pościągali carscy niewolnicy ubrania i bieliznę, nie zostawiając literalnie nic.
Zarządzono zbiórkę bielizny i ubrania po mieście i wsiach okolicznych i poubierano w to bohaterów, którym wróg nie tylko zabrał Ojczyznę – Matkę, ziemię ukochaną i najdroższy skarb, bo życie, ale jeszcze ostatnie łachmany i strzępy ubrań, jakie na sobie posiadali.
Jeden tylko powstaniec nie był obdarty, bo nie chciało im się lub nie mieli odwagi wejść na wysoką sosnę, w której konarach ukryty prażył moskali ze swej strzelby. Dojrzeli go wreszcie. Trafiony kulą karabinową, wypuścił z rąk strzelbę, zaczął się staczać po konarach drzew… Jakaś dobroczynna gałąź chwyciła go za pas i tak zawisł w powietrzu.
Na cmentarzu sawińskim wykopano dwa wielkie doły i zwieziono ciała zabitych. W jednym dole pogrzebanych jest 28-u, a w drugim 37-u powstańców. Ceremonie religijne odprawił w czasie pogrzebu proboszcz sawiński ks. Bagiński. Miejsce, gdzie są pogrzebani powstańcy, są do dziś wiadome i nie zajęte przez inne groby. 5-iu ciężko rannych powstańców przewieziono do Sawina i umieszczono w szkole, gdzie wkrótce zmarli”.
Wiktor i Józef Zbarachewiczowie, prawnukowie Wawrzyńca Zbarachewicza, gajowego w sawińskich lasach:
„Wawrzyniec Zbarachewicz, ur. 1825 r., był gajowym przez ponad 40 lat w gajówce Sarniawy (…).
W czasie powstania w zimowy śnieżny dzień zjawił się 20-osobowy konny oddział powstańczy. Byli to prawdopodobnie rozbitkowie jednej z bitew. Byli zmarznięci i głodni.
Pradziadek przyjął ich należycie. Konie wprowadzili do stodoły. Ludzie zostali rozlokowani na ile było stać m. in. na strychu nad oborą w sianie. Spodziewając się pościgu przed nastaniem dnia opuścili swoje kwatery, częściowo zacierając ślady pobytu. Odjechali w nieznanym kierunku.
Niedługo po ich odjeździe na podwórze zajechał oddział kozaków, rozpoczynając rewizje i śledztwo. Przeszukali bardzo dokładnie cały dom i budynki gospodarcze. Biciem zmuszano członków rodziny do przyznania się, że udzielali pomocy powstańczej partii.
Dowódca kozacki słynął z okrucieństwo wobec Polaków, więc miał okazję ku temu, by się wyżyć na bezbronnych ludziach. Pradziadek nie przyznał się kto był. Jednak świeże ślady koni spowodowały dokładniejsze przeszukania. W wyniku którego na strychu obory natrafiono na pozostawiony w pośpiechu powstańczy kożuszek. I on stał się dowodem gościny.
Dowódca kozaków wydał wyrok śmierci na pradziadka. Jednak po chwili zmienił zdanie. Wydało się mu, że śmierć to zbyt łagodny wyrok. Zmienił go więc na 500 nahaj kozackich. Do wykonania wyroku wybrał 4 solidnej budowy żołnierzy. Rozebrano skazanego do naga i położono na śniegu do góry plecami, i po dwóch kozaków biło na zmianę.
Krew i wyrywane kawałki ciała rozbryzgiwały się dookoła i zamarzały na śniegu. W wyniku egzekucji na plecach i na pośladkach odsłoniły się kości pod strzępami zbitego ciała. Takiej kary 500 nahajek na ogół nikt nie był w stanie wytrzymać i egzekucja kończyła się śmiercią. Tak zmasakrowanego zostawili z tą myślą, że się wykrwawi.
Jednak wyrok Boski był inny. Żona Katarzyna zaprzęgła konie do wozu i włożywszy męża udała się z nim do szpitala do Włodawy. Tam natrafili na lekarza, który był Polakiem. On zorientowawszy się w sprawie, kazał rozmawiać po rosyjsku. Mimo obawy o własne bezpieczeństwo podjął się leczenia tych strzępów ludzkiego ciała.
W szpitalu Wawrzyniec przebywał 2 miesiące. Proces gojenia był bardzo długi i trudny, ale dzięki opiece żony Wawrzyniec dochodził do zdrowia. Kości pleców i pośladków powlekła skóra, z wieloma śladami blizn i ran. Trudno było siedzieć i leżeć na plecach. Dla uśmierzenia cierpienia Wawrzyniec miał przyszytą do spodni poduszeczkę do siedzenia i miękki piernacik do leżenia na plecach. Zmarł jako wdowiec w 11.01.1911 r. w wieku 86 lat”. (W. i J. Zbarachewicz, Powstańczy epizod w rodzinie Zbarachewiczów, „Gazeta Sawinian” 2003, nr 3(4) (wrzesień), s. 3).
Carscy oprawcy mordowali wszystkich, których napotkali na swej drodze.
„Odział rosyjski, złożony z ułanów i dwóch dział, idący ze wsi Rakołupy, przybył 12 lutego 1863 roku o godzinie czwartej po południu do Wojsławic.
Piechota, przechodząc przez miasteczko, strzelała do jego mieszkańców, wskutek czego kilku z nich zginęło.
Następnie otoczyli pałac, w którym znajdował się sam właściciel hr. Leopold Poletyło z dwojgiem małych dzieci, szwagier tegoż p. Tytus Wojciechowski (przyjaciel Fryderyka Chopina – przyp. zwo), właściciel Poturzyna, jego syn Józef, dwóch rezydentów – weteran dawnej armii polskiej major Jan Kuhn i pułkownik wojsk napoleońskich Walenty Dunin, kilka kobiet i służby.
Podczas napaści na dwór w Wojsławicach zginęli m. in. pułkownik Walenty Dunin, major Jan Kuhn, syn Tytusa Wojciechowskiego Józef oraz dwóch służących i szafarka. Wojska carskie zrabowały ponadto srebra stołowe i biżuterie. Po obrabowaniu zabitych i dworu żołnierze opuścili Wojsławice.
Napaść na bezbronnych relacjonowały obszernie gazety w zaborze pruskim i austriackim”. (mgr Beata Mojska-Zając, Pamiątki Powstania Styczniowego w zbiorach Muzeum Ziemi Chełmskiej im. Wiktora Ambroziewicza w Chełmie, [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 189).
Bitwę pod Malinówką, jej historię, tradycję i dziedzictwo, badał i opisał w swoich publikacjach Hubert Wiciński, nauczyciel z Sawina:
„W swoich poszukiwaniach próbowałem ustalić, w jaki sposób te wydarzenia, związane z powstaniem, były przekazywane następnym pokoleniom. Niezwykle cennym materiałem źródłowym w tym zakresie okazały się kroniki Szkoły Podstawowej w Sawinie, prowadzone z pewnymi przerwami od 1924 roku. Pod datą 3 maja 1934 roku, zachowała się krótka informacja ze zdjęciem o obchodach uroczystości 70 rocznicy bitwy pod Rudnią (19 stycznia 1864 r. poległo w niej 20 powstańców – przyp. zwo).
„Święto 3 Maja rozpoczęło się nabożeństwem, następnie p. Pulikowski, weteran z 1863 r. odebrał defiladę dzieci szkolnych i stowarzyszeń, po której przemawiano.
Wreszcie cała szkoła pojechała do Rudni, gdzie przyjechały i inne szkoły. Cała uroczystość odbyła się pod krzyżem powstańców 1863 r. Na zakończenie odbyła się defilada przed p. Pulikowskim, weteranem z 1863 roku”. (cytuję za: Hubert Wiciński, Tradycje Powstania Styczniowego na terenie Gminy Sawin. [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego) Chełm 2013. s. 118-119).
W II tomie, cytowanej powyżej kroniki szkolnej z lat 1956 – 1965, pod datą 18 lutego 1963 roku, zapisano:
„W 1933 obchodzono 70 rocznicę Powstania Styczniowego w całym kraju. Wielka uroczystość odbyła się w okolicach Sawina w Rudzie (…) w miejscu walki powstańców, pod krzyżem pamiątkowym wzniesionym tam w 1923 r. (…). Pochód złożony był z młodzieży z okolicznych szkół, między innymi z młodzieży ze szkoły w Sawinie oraz ludności okolicznych miejscowości.
W uroczystości tej brał udział na zaproszenie Komitetu Pan Seweryn Pulikowski, 92-letni starzec, weteran z 1863 r. Młodzież uroczyście witała powstańca z 1863 r.
Uroczystość w Rudzie zgromadziła szerokie masy społeczeństwa ze wszystkich niemal miejscowości w promieniu 10 km, nacechowana była należytą powagą i dzięki obecności czcigodnego Weterana, dostarczyła głębokich przeżyć patriotycznych i pozostawiła bardzo wartościowe, niezatarte wrażenia, zwłaszcza u młodzieży szkolnej. (Kronika Szkolna Zespołu Szkół w Sawinie. Tom II 1956-65, s. 89).
Seweryn Pulikowski zmarł 12 maja 1936 roku, pochowany został z honorami wojskowymi 14 maja 1936 roku na cmentarzu parafialnym w Sawinie. Pamiątki po nim, pochodzące z czasów walk powstańczych, rodzina oddała do muzeum w Chełmie.
W czasopiśmie „Wiarus” (1936, nr 26, s. 635) w pożegnalnym artykule pt. Pogrzeb śp. porucznika weterana 1863 roku Pulikowskiego Seweryna, sierżant Jan Biernacki pisał:
„Zmarły, jako 19-letni młodzieniec wstępuje w szeregi wojsk powstańczych oddziału konnego pod dowództwem pułkownika Wagnera i bierze czynny udział w kilku bitwach w okolicach Kraśnika, Janowa Lub. i Chełma. Za waleczność i odwagę otrzymuje nominację na porucznika.
W bitwie pod Krzywką dostaje się do niewoli rosyjskiej. Za udział w powstaniu zostaje zesłany na Sybir, gdzie przebywa przez okres 4 lat.
W dniu 14 maja b. r. odbył się pogrzeb śp. porucznika weterana Pulikowskiego Seweryna, na cmentarzu parafialnym w Sawinie.
Kondukt żałobny wyruszył z folwarku Arendowizna przy udziale orkiestry 7 p. p. Leg., oddziału honorowego Strzelca z Sawina, delegacji oficerskiej i podoficerskiej z garnizonu Chełm, delegacji starostwa pow. i licznej ludności z okolic.
O godz. 12 w południe zostało odprawione uroczyste nabożeństwo żałobne w kościele parafialnym w Sawinie, podczas którego przygrywała orkiestra 7 p. p. Leg., a dziatwa szkolna na chórze odśpiewała kilka pieśni kościelnych. Nad grobem pożegnał zmarłego w pięknych słowach ks. proboszcz Groszek, wiceprezydent m. Chełm, pan Pawlak i imieniem garnizonu Chełm p. mjr Meissner.
W blasku majowego słońca spuszczono do grobu trumnę, na którą posypały się grudki ziemi ojczystej, za którą walczył śp. por. weteran Pulikowski – w tym momencie orkiestra 7 p. p. Leg. odegrała marsza żałobnego, a oddział strzelecki z Sawina oddał trzykrotną salwę honorową.
Śp. por. weteran Pulikowski Seweryn był odznaczony krzyżem niepodległości z mieczami, krzyżem walecznych i krzyżem powstańczym 1863 r. (cytuję za: Zbigniew Lubaszewski, Miejsca pamięci związane z Powstaniem Styczniowym na terenie Chełma i powiatu chełmskiego. „Rocznik Chełmski”. Tom 23. Chełm 2019, s. 75).
Bezimienni bohaterowie powstania styczniowego spoczywają w zbiorowych mogiłach, kopcach i kurhanach powstańczych, w chełmskiej ziemi wszędzie tam, gdzie walczyli, ginęli i byli mordowani przez carskich zbrodniarzy za wolność i niepodległość swojej ukochanej Polski.
Niewielu chełmskich bohaterów powstania styczniowego znamy z imienia i nazwiska.
Ich groby, z nagrobkami, np. Bohaterowi Powstania Styczniowego, albo Weteran 1863 r., znajdują się na cmentarzach:
Franciszka Chmielewskiego (lat 80, zm. 1925) oraz Natalii (zm. 1916) i Adama (zm. 1893) Walkowskich w Chełmie;
Jana Zglinickiego (lat 87, zm. 1909) w Czułczycach;
Józefa Okonia (lat 73, zm. 1910) w Siedliszczu;
Szymona Typczyńskiego (lat 80, zm. 1922) w Wojsławicach; Szymona Piotra Ignatowskiego (lat 98, zm. 1929) w Kumowie.
W latach 2002-2006, w związku ze 140. rocznicą powstania styczniowego, z inicjatywy dr. hab. Eugeniusza Wilkowskiego, wspieranego przez: ks. infułata Kazimierza Bownika, ks. kan. Józefa Piłata, ks. prałata Tadeusza Kawalę, ks. kan. Stanisława Adamka, ks. kan. Janusza Krzaka, ks. kan. Mieczysława Marszałka, ks. kan. Henryka Suchodolskiego, postawiono na terenie ziemi chełmskiej pięć pomników poświęconych powstaniu styczniowemu w:
Depułtyczach Nowych (5 sierpnia 2002 r.);
Siedliszczu (2 grudnia 2003 r.);
Sawinie (listopad 2004 r.);
Świerżach (27 października 2006 r.);
pomnik Mikołaja Nieczaja w Dubience (10 listopada 2005 r.).
Środki finansowe na budowę pomników zapewniło Starostwo Powiatowe w Chełmie oraz urzędy gmin, na terenie których pomniki były stawiane.
Uroczystości odsłonięcia i poświęcenia pomników, poprzedzane Mszą Św., odbywały się z licznym udziałem miejscowej ludności, z ceremoniałem wojskowym, kompanią honorową garnizonu chełmskiego, salwą honorową i apelem poległych.
Część artystyczną przygotowywała młodzież szkolna i ona przejęła opiekę nad pomnikami. (dr hab. Eugeniusz Wilkowski, Dziedzictwo Powstania Styczniowego na Ziemi Chełmskiej znaczone pomnikami chwały (z lat 2002-2006), [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 63-77).
Odnotujmy też, że imię Romualda Traugutta 17-18 listopada 2003 r. otrzymało Liceum Ogólnokształcące w Siedliszczu (gmina Siedliszcze) oraz 22 października 2006 r. Zespół Szkół w Uhrze (gmina Chełm).
Imię ks. Józefa Dąbrowskiego (1842-1903), urodzonego 10 stycznia 1842 r. w Żółtańcach koło Chełma, powstańca styczniowego z oddziału Ludwika Mirosławskiego, od 1870 r. duszpasterza Polonii w Wisconsin w USA, założyciela i rektora polskiego Seminarium św. Cyryla i Metodego w Detroit, misjonarza wśród Indian, pedagoga i pioniera szkolnictwa polskiego w USA, otrzymał Zespół Szkół w Żółtańcach (gmina Chełm).
Dziedzictwo Powstania Styczniowego na Ziemi Chełmskiej – zacytujmy tytuł artykułu dr. hab. Eugeniusza Wilkowskiego – było znaczone dyskursem historycznym. Konferencjami, sympozjami, debatami, wystawami organizowanymi z okazji kolejnych rocznic powstania styczniowego.
Dr hab. Eugeniusz Wilkowski źródłowo, w oparciu o badania naukowe, w układzie chronologicznym, omówił konferencje, sympozja, debaty i wystawy organizowane w Chełmie i na ziemi chełmskiej od okresu międzywojennego po rok 2013, tj. 150. rocznicę wybuchu powstania, podkreślając m. in., że konferencja zorganizowana 17 października 2003 r. przez Wydział Chełmski Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego była „kolejnym krokiem wpisującym tradycję powstańczą w tożsamość naszej małej ojczyzny”.
O organizowanych w Wydziale Chełmskim Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego w latach 2004-2009 debatach historycznych pisał:
„Podejmowany dyskurs historyczny poprzedzany był montażem słowno-muzycznym, przygotowanych przez studentów.
Na tę okoliczność przygotowywana była stosowna oprawa plastyczna, z motywem brzozowego krzyża, barwami narodowymi, zrywającym się do lotu orłem, herbem powstania, symboliczną mogiłą powstańczą, zapalonymi zniczami. Elementy te bezspornie wprowadzały uczestników w określony stan napięcia emocjonalnego, skierowanego ku przeszłości.
Na te spotkania zapraszani byli historycy chełmscy, nauczyciele, lokalni działacze samorządowi, przedstawiciele partii politycznych. Uczestniczyły w nich zatem osoby o różnych poglądach. (…). Każda osoba mogła zabrać głos, wypowiedzieć swoje uwagi, przedłożyć swój sposób oceny. Niejednokrotnie dochodziło do długich sporów, odniesień zarówno do nurtu romantycznego, jak i krakowskiej szkoły historycznej, czy narodowej demokracji”. (dr hab. Eugeniusz Wilkowski, Dziedzictwo Powstania Styczniowego na Ziemi Chełmskiej znaczone dyskursem historycznym. Konferencje, sympozja, debaty, wystawy, [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi Chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 138-139).
Powstanie styczniowe wpisuje się w historię Chełma i ziemi chełmskiej najtragiczniejszymi wydarzeniami XIX i początków XX wieku.
Heroiczna walka powstańców styczniowych i ich dowódców, pełna poświęcenia i bohaterstwa, ofiar i krwi, ich gorące serca i bezgraniczny patriotyzm, emigracyjna tułaczka po Europie i świecie, syberyjskie zesłania i katorgi, bezinteresowna miłość do Ojczyzny, dla której poświęcili swoje życie, ich bezimienne i imienne mogiły, drewniane krzyże przy drogach, w lasach, na polach i łąkach, na polskiej ziemi, tak jak oni umęczonej – dziś wolnej i niepodległej, wzruszające legendy i pieśni o nich przekazywane z pokolenia na pokolenie, pomniki i cmentarze powstańcze, historia, tradycja i dziedzictwo walk i powstań niepodległościowych w okresie zaborów, są nieustannym dialogiem przeszłości z teraźniejszością, kształtującym naszą świadomość i tożsamość narodową w duchu ich najgłębszego i najszlachetniejszego patriotyzmu i miłości do Polski.
Utrwalanie pamięci o powstaniu styczniowym, największym, najdłużej trwającym i najtragiczniejszym polskim powstaniu narodowym, niezależnie od sporów, historiograficznych dylematów i kontrowersji na jego temat; poznawanie, dokumentowanie i przekazywanie jego historii i dziedzictwa kolejnym pokoleniom Polaków – w skali regionalnej, w wymiarze naszych małych ojczyznach – jest naszym obowiązkiem.










