Wspomnienie: Helena Maria Hofman-Wolf (1926-2022)

0

Helena Maria Wolf, z d. Hofman, szczecińska primadonna scen operetkowych, pedagog od emisji głosu i śpiewu solowego.

Urodziła się 12 maja 1926 roku w Warszawie. Wychowywała się w domu, w którym królowała muzyka.

Babka, Maria Brykczyńska ze strony matki miała wykształcenie muzyczne, dziadek, Franciszek Brykczyński był architektem.

Matka, Helena Hofman, z d. Brykczyńska, absolwentka konserwatorium warszawskiego była uczennicą znanego w Warszawie pianisty, prof. Aleksandra Michałowskiego.

Ojciec, Bolesław Hofman, jako młody chłopiec chodził do szkoły handlowej w Lublinie, lecz ze względu na trudną sytuację rodzinną (ojciec zmarł, gdy miał dwa lata), w wieku dwunastu lat wyjechał do Kijowa, gdzie pracował w znanej księgarni Leona Idzikowskiego. Ponadto uczył się grać na skrzypcach. W 1911 roku Leon Idzikowski otworzył filię księgarni w Warszawie przy Marszałkowskiej 91 i powierzył Bolesławowi Hofmanowi jej prowadzenie. Potem powstała duża prywatna księgarnia spółki pod szyldem Hofman-Kuncewicz z wyspecjalizowanym działem muzycznym i wypożyczalnią książek w pięciu językach. To do tej księgarni przychodziła młoda studentka muzyki, Helena Brykczyńska, w której Bolesław Hofman bezgranicznie się zakochał.

Długo musiał czekać na swoją wybrankę, ponieważ wyjechała na letnie wakacje ze swoją mamą do majątku ciotki do Narowli na Polesiu. Tam zastała je pierwsza wojna światowa i już nie mogły powrócić. Zrozpaczony dwudziestosiedmioletni Bolesław wysyłał regularnie swojej ukochanej na Polesie kurierską przesyłką świeże białe róże. Helena, po kilku latach przymusowego pobytu w Siewsku, wyszła za mąż za śpiewaka i oficera, białogwardzistę Sergiusza Supruckiego. W 1920 roku urodziła im się córka Irena. Wkrótce Suprucki zginął podczas wojny domowej. Wdowa ciężko pracowała, by móc utrzymać córkę i swoją mamę. Dorabiała grając na fortepianie w niemym kinie i udzielała prywatne lekcje muzyki.

Całe dziesięć lat Bolesław Hofman czekał na powrót swoje ukochanej. Był szczęśliwy z jej powrotu, przyjął ją z otwartym sercem, a na jej słowa, że wróciła, ale z „dobrodziejstwem inwentarza”, odpowiedział: „ożeniłbym się z tobą nawet wtedy, gdybyś miała dziesięcioro dzieci”. To była wielka romantyczna miłość, której trudne wojenne czasy nie były w stanie zniszczyć. Pobrali się w 1924 roku, a dwa lata później urodziła się ich córka Helena Maria. Obie dziewczynki dorastały i rozpoczęły naukę w konserwatorium w Warszawie.

Gdy wybuchła druga wojna światowa, Helenka Maria miała trzynaście lat. Zaczął się trudny okres w życiu rodziny i dorastających córek. Wszelki ruch w dobrze prosperującej przed wojną księgarni zamarł. Ze spółki ”Kuncewicz-Hofman” wystąpił Kuncewicz, a jego miejsce zajął również ceniony księgarz Sroczyński. Księgarnia, pod zmienionym szyldem „Sroczyński-Hofman” przetrwała do 1 sierpnia 1944 roku, choć niemiecka machina próbowała zdławić normalne życie warszawiaków.

W Helenie Marii zakochał się przystojny, dwudziestojednoletni Dionizy Soiński, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i znał rodzinę Hofmanów.

Hofmanowie, w obawie przed wywiezieniem córki na przymusowe roboty do Niemiec, z pomocą znajomego załatwili jej pracę w niemieckiej fabryce zbrojeniowej Brunh-Verke w Warszawie, mieszczącej się przy ul. Belwederskiej, gdzie już pracował jej narzeczony.

6 maja 1944, tydzień przed osiemnastoletnimi urodzinami, Helena Maria wraz z mamą i Dionizym byli na nabożeństwie majowym w kościele św. św. Piotra i Pawła przy ul. Emilii Plater. Po wyjściu z kościoła, Dionizy poprosił przyszła teściową o wyrażenie zgody na ich krótki spacer. W trakcie spaceru, nagle nadjechała „buda”, duża ciężarówka niemiecka i rozpoczęła się łapanka. Kazali wszystkim położyć się na chodniku twarzą do ziemi, kobiety po jednej stronie ulicy, a mężczyźni po drugiej. W chwili, gdy Niemcy podeszli do mężczyzn, Helena, czołgając się, niepostrzeżenie ukryła się w pobliskiej bramie i szczęśliwie dotarła do domu. Młodzi narzeczeni nigdy się już nie spotkali. W odwecie za wcześniej zlikwidowanego Niemca, wszystkich Polaków bestialsko podczas tej obławy rozstrzelali. Dionizy Soiński aktywnie działał w AK, i jak wynikało z informacji kolegów, którzy zadbali o odzyskanie ciała, miał rany postrzałowe nóg, co świadczyło, że zginął podczas ucieczki[1].

Dionizy Soiński, ukończył Seminarium Nauczycielskie w Wejherowie i był artystycznie uzdolniony. Malował i rysował świetne karykatury. Podczas wojny zamieszkał w Warszawie i nawiązał potajemnie współpracę z Kornelem Makuszyńskim, wykonując ilustracje, prawdopodobnie do nowego wydania „Awantury i wybryki śmiesznej małpki Fiki-Miki”. Niestety, nie zachował się jakikolwiek ślad, wszystko spłonęło podczas wybuchu bomby w mieszkaniu państwa Janiny i Kornela Makuszyńskich przy ul. Grottgera 7/9/9A na Mokotowie.

Po drugiej wojnie światowej Bolesław Hofman założył w Łodzi prywatną księgarnię pod szyldem Bolesław Hofman. Skład Nut. Księgarnia i Czytelnia przy ul. Piotrkowskiej 61. Był znanym w całej Polsce cenionym księgarzem i wydawcą nut.

W 1945 roku Helena Maria kontynuowała naukę fortepianu w Państwowym Konserwatorium Muzycznym w Łodzi u pianistów Antoniego Dobkiewicza i Kiejstuta Bacewicza. Uczyła się śpiewu solowego PWSM w Łodzi na wydziale wokalnym w klasie profesor Adeli Comte-Wilgockiej, gdzie zaprzyjaźniła się z siostrami Adelą i Ireną Winiarskimi. Przyjaźń ta trwała przez całe lata. W trakcie studiów spotkała się z wielkimi nazwiskami: Kazimierzem Wiłkomirskim, Wandą Wiłkomirską, Józefem Wiłkomirskim i starszym o dwa lata kolegą Władysławem Kędrą. Helena marzyła o śpiewaniu na scenach operetkowych.

W 1952 ukończyła wyższe studia artystyczne i uzyskała stopień zawodowy artysty muzyka w zakresie śpiewu solowego. Zadebiutowała w tym samym roku, śpiewając w filii Opery Bytomskiej w Gliwicach, gdzie również zaangażowana była młodziutka, utalentowana Irena Brodzińska.

Przez dwa sezony od 1956 do 1958 roku Helena Hofman śpiewała partie w Wesołej wdówce Lehára wraz z partnerem scenicznym Witoldem Ermowem w Operetce w Łodzi.

W 1957 wystąpiła z gwiazdami polskich scen operetkowych w Turnieju Gwiazd Operetki w Polsce.

W Łodzi Helena Hofman śpiewała przez dwa sezony od 1956 – do 1958 roku, m.in. Wiktorię w operetce Wiktoria i jej Huzar.

W 1957 roku, pierwszą premierą przygotowaną przez szczeciński zespół Operetki Szczecińskiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru Muzycznego pod dyr. Jacka Nieżychowskiego była operetka Kraina uśmiechu Ferenca Lehára, w której gościnnie wystąpili soliści Operetki Gliwickiej. Operetka szczecińska mieściła się w spółdzielczym kinie przy ul. Bohaterów Warszawy. Irena Brodzińska grała wtedy Chineczkę, siostrę Su Czonga, a Helena Hofman rolę Lizel. Potem Teatr Muzyczny został przeniesiony na ul. Potulicką.

Helena Maria Hofman i skrzypek Roman Wolf pobrali się w 1957 roku i zamieszkali w Łodzi. Dwa lata później małżonkowie przenieśli się na stałe do Szczecina, a w 1958 urodził im się syn Bogdan Roland i Helena całkowicie dziecku poświęciła swój czas.

Dwunastoletnią karierę śpiewaczki, przerwała choroba. Występowała w popremierowych spektaklach w pierwszoplanowych rolach. Od 1959 do 1962 roku śpiewała w Teatrze Muzycznym w Gdyni, gdzie zatrudniła ją Danuta Baduszkowa. Najwięcej zdjęć zachowało się z okresu Jej występów w Gliwicach, w Łodzi i w Gdyni, gdzie grała tytułowe role w spektaklach: Kraina Uśmiechu i Wesoła Wdówka Lehára, Księżniczka Czardasza Kalmana, Orfeusz w Piekle Offenbacha, Wiktoria i jej Huzar Abrahama.

Od 1963 do 1981 realizowała się jako pedagog na Wydziale Wokalnym w Państwowej Szkole Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Szczecinie przy ul. Staromłyńskiej. Jej uczniami byli m.in.: Anna Furman, Grażyna Gawrylecka, Ryszard Handke, Henryk Karpisz, Małgorzata Górna, Elżbieta Kowalska, Aleksandra Posadzka. Niektóre Jej uczennice jak Iwona Grzesiukiewicz mieszkająca we Włoszech, Henrietta Choromański w Kanadzie, Danuta Putko w Niemczech szlifowały swój talent, realizując się w zawodzie muzyka i rozsławiając polską kulturę muzyczną.

Helena Maria Hofman-Wolf zmarła 22 grudnia 2022 roku w wieku 96 lat. 20 stycznia 2023 spoczęła na Cmentarzu Centralnym. Oprócz najbliższej rodziny, pożegnało Ją nieliczne grono byłych uczniów i bliskich przyjaciół.

Pamięć o Helenie Marii Hofman-Wolf i jej mężu, znanym skrzypku Romanie Wolfie zostanie utrwalona w publikacji pt. „Primadonna i koncertmistrz”, nad którą od kilku lat pracuję.

[1] O tym dowiedziałam się od pana Stanisława Leszczyńskiego z Mikołajek, który w 2016 roku skontaktował się ze mną po wydaniu mojej publikacji Helena Wolf i jej muzyka, Warszawa 2013. Pani Danuta Leszczyńska z d. Wesołowska, żona Stanisława Leszczyńskiego jest spokrewniona z Dionizym Soińskim.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj