(W SZCZEGÓLNOŚCI POMIĘDZY LICEUM REISMANNA W PADERBORN Z B. LICEUM IM. ŚW. AUGUSTYNA W WARSZAWIE, jednocześnie autorem licznych lokalnych publikacji nt. kultury XIX i XX wieku oraz obrazu Polski i Polaków w „Historii pamięcią pisanej”, (Pułtusk 2017).
Karol Czejarek (Karol):
Panie Profesorze, Klausie, dziś mówimy sobie po imieniu, gdyż od tamtych lat, które będziemy wspominać w naszej rozmowie, pozostajemy w bliskiej, nawet rodzinnej przyjaźni – powiedz proszę:
jakie znaczenie miała wymiana młodzieży, kiedy obaj osobiście angażowaliśmy się w spotkania uczniów naszych szkół, gdy w roku 1990, dołączyłem do realizowanych przez Was spotkań od roku 1976?
Klaus Hohmann (Klaus):
Wszystko zaczęło się od inicjatywy jednego z naszych nauczycieli, nieżyjącego już ks. Josefa Krögera, który na jednej z naszych rad pedagogicznych zaproponował, abyśmy „taką wymianę szkolną” z warszawskim liceum (wtedy nazywanym „Paxem”) podjęli.
Karol:
Jak to argumentował?
Klaus:
Tym, żebyśmy wspólnie z młodzieżą polską i naszą odwiedzali m.in. b. obóz zagłady „Auschwitz” i rozmawiali o tym, co tam się wydarzyło! Aby nigdy więcej taka zbrodnia przeciwko ludzkości nie miała miejsca, a Polacy i Niemcy podali sobie ręce – po tragicznych wydarzeniach lat 1939 – 1945.
Karol:
I co?
Klaus:
Wtedy obecni na tej Radzie nauczyciele, także przedstawiciele młodzieży i rodziców – SPONTANICZNIE przyjęli propozycję ks. Josefa, zresztą ulubionego nauczyciela nie tylko religii i etyki, ale także ekonomii i historii w naszej szkole.
Karol:
Czy rzeczywiście „spontanicznie”? Bez jakiegokolwiek sprzeciwu czy choćby dyskusji na ten temat?
Klaus:
Dyskusja oczywiście była, ale summa summarum, po dłuższym wywodzie ks. Josefa, że młodzieży naocznie powinniśmy pokazywać do czego byli zdolni niemieccy naziści. A wszystko w celu umocnienia dobrej współpracy współczesnych Niemiec z Polską (zwłaszcza po liście biskupów polskich do biskupów niemieckich). Rozmowy powinny dotyczyć spraw szczególnie trudnych, a nie tylko „wycieczkowo-rozrywkowych”. Słowa ks. Josefa były na tyle przekonujące, że zebrani jednogłośnie wyrazili pełne uznanie i poparcie dla tego przedsięwzięcia.
Karol:
Przedsięwzięcia?
Klaus:
Przepraszam, jeśli użyłem niestosownego wyrażenia, więc powiem – inicjatywy.
Karol:
No dobrze, przecież my jako nauczyciele odpowiadamy za wychowanie młodzieży, a wtedy (przypomnijmy były to początkowe lata przemian politycznych zarówno w Polsce, jak i w Niemczech), więc tym bardziej moim rodakom trudno było pojąć, że człowiek – człowiekowi mógł uczynić TYLE ZŁA, jakim było Auschwitz i okupacja Polski przez III Rzeszę w czasie drugiej wojny światowej.
Klaus:
Muszę podkreślić, że wtedy i ja spontanicznie opowiedziałem się za podjęciem wymiany z Liceum (w którym potem pracowałeś i Ty), tym bardziej, iż moje osobiste doświadczenia z Polakami, zaczęły się już w okresie pomiędzy latem roku 1943r., a końcem kwietnia 1945. Bowiem w gospodarstwie, w którym w czasie wojny jako dziecko z rodzicami się znalazłem, pracowało wielu robotników przymusowych z Polski, wzbudzając nasz podziw swą pracowitością. Pamiętam też, jak wieczorami w gronie rodzinnym toczyliśmy dyskusje na temat pogardliwego stosunku wielu Niemców do polskich robotników przymusowych.
To zjawisko było dość powszechne; gdy już byłem uczniem, a potem studentem – często słyszałem pogardliwe „polnische Wirtschaft” (o polskiej gospodarce), przeciwko czemu zawsze się buntowałem, jak i w ogóle przeciwko niesprawiedliwym ocenom Polski i Polaków, jak też polskiej tradycji kulturowej itp.
Karol:
Cenię to w Tobie najbardziej, bo byłeś jak gdyby „od początku” za zmianą widzenia przez Niemców „polskości”, za szukaniem dróg pojednania i współpracy takiej, jaką mamy obecnie w ramach wspólnej przynależności do UE, dwustronnych porozumień i Traktatu o przyjaźni i współpracy pomiędzy naszymi krajami.
Klaus:
Można to tak określić! Ja do dziś mam przeświadczenie, że budowanie pomostu między naszymi narodami (szczególnie po tym co się w latach 1939-1945 pomiędzy nami wydarzyło) było i JEST nadal naszym obowiązkiem – w tym szczególnie zacieśnienie wzajemnych kontaktów młodzieży. To spowodowało, że od roku 1976 „ciałem i duszą” włączyłem się w budowanie naszych dwustronnych kontaktów, które po Twoim przyjściu do pracy do Liceum św. Augustyna osiągnęły swój najwyższy poziom!
Karol:
Ale gdyby nie było tak licznej grupy Waszych i naszych nauczycieli, bez reszty oddanych tej sprawie, m.in. Waltera Hungera czy wspomnianego już ks. Josefa Krögera, pani prof. Karoli Hennemeyer, Knuta Kocha, a z naszej wieloletniego dyrektora Szkoły – Zdzisława Piaseckiego, jego zastępczyni i w ogóle licznego grona nauczycielskiego, którzy inicjatywę „wymiany szkolnej” poparli – nie byłoby to możliwe.
Klaus:
Oby znaleźli się dzisiaj chętni do kontynuowania tamtych dokonań i podejmowania nowych…
Karol:
Nie tylko kontynuacji, ale nieustannego wzbogacania wzajemnego zaufania i przyjaźni już w innych okolicznościach, jako że obydwa Licea już nie istnieją.
Klaus:
Zgadzam się z Tobą!
Karol:
Kiedy po raz pierwszy wziąłeś udział – jako nauczyciel – w wyjeździe z młodzieżą do Polski i z jakimi przeżyciami się wtedy w naszym kraju spotkałeś?
Klaus:
Po raz pierwszy było to w roku 1988, wtedy jeszcze jako osoba towarzysząca, ale już w roku 1989 postanowiłem przejąć w naszej szkole kierownictwo programu corocznej wymiany uczniowskiej z Waszym krajem. I gdybym mógł, ale niestety jestem już od wielu lat na emeryturze i mogę tylko „podpowiadać” swoim następcom, kontynuowałbym to zadanie z największym zaangażowaniem. Stąd próbuję tylko podpowiadać swoim następcom, co w tej wymianie jest najważniejsze.
Karol:
Co mianowicie?
Klaus:
Moje niezapomniane wrażenia z pierwszej podróży! Była to m.in. wizyta w Klasztorze św. Maksymiliana Kolbe w Niepokalanowie. Panorama historii Polski znajdująca się w tamtejszym kościele, zadziwiła mnie i uświadomiła, jak w Polsce łączy się świadomość narodowa, mity historyczne i wiara katolicka. A jeszcze bardziej zadziwił mnie nasza wizyta w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie.
Karol:
Czym Cię zadziwił?
Klaus:
Że „Solidarności” udało się stworzyć taką enklawę (w kraju, wtedy jeszcze zarządzanym przez komunistów) pamięci ks. POPIEŁUSZKI. Grób zamordowanego księdza znajduje się na placu przed frontem świątyni. I wtedy ostatecznie przekonałem się do organizowania wymiany międzyszkolnej, aby naszej młodzieży pokazać, do jak heroicznych wyzwań są zdolni Polacy! A nasza młodzież powinna o Polsce wiedzieć o wiele więcej, gdyż tylko prawda zbliża ludzi do siebie. Tego zbliżenia z Polakami i z Polską, większość naszego społeczeństwa (zwłaszcza po wspomnianym już liście biskupów Polskich do Niemieckich) domagała się od naszych władz.
Karol:
To przypomnij Klausie, jaki był ciąg dalszy historii, zainicjowanej przez Was w roku 1975, że za Twojego działania w latach 90. rozkwitła ona w pełni i powinna być przykładem, jak młodym Niemcom pokazywać Polskę?
Klaus:
Nasza młodzież była oczarowana po zwiedzeniu St. Miasta w Warszawie, Waszym Teatrem Wielkim – Operą Narodową, a potem pobytem na Jasnej Górze, w Krakowie, Zakopanem, a w drodze powrotnej – w odbudowanym Wrocławiu. Ale ponad wszystko – zachwyciła się Waszą GOŚCINNOŚCIĄ.
Karol:
To przypomnij ludzi zasłużonych ze swojej Szkoły, którzy Ci potem w realizacji Twojego dzieła pomogli.
I przedstaw się naszym Czytelnikom: kim jesteś z wyksztalcenia, z zamiłowania, jaką masz pasję? Opowiedz w kilku zdaniach o swoim całkowitym zaangażowaniu się w umacnianie kontaktów polsko-niemieckich, wciąganiu do tego bardzo wielu ludzi, nie tylko młodzieży, ale i jej rodziców. Dlaczego tak naprawdę tej sprawie oddałeś tyle lat swojego życia, poświęcając cały swój czas i energię, ale przede wszystkim SERCE.
Klaus:
A zatem szanowny Karolu i przepraszam jeśli to nie będzie po kolei według Twego pytania. Z wyksztalcenia jestem germanistą i historykiem i z największą pasją dalej poświęcam się „zabytkom” nie tylko mojego Landu, ale przede wszystkim tym, które wpisały Niemcy, do tradycji kultury europejskiej i światowej.
Studiowałem w Göttingen, Freiburgu i Münster. Gdzie nie mówiono nam prawie nic o nazistach i ich czasach, ani też o marksizmie, leninizmie i stalinizmie. Natomiast Polskę przedstawiano „historycznie” jako anarchistyczną republikę szlachecką i często jako kraj wielokulturowego Cesarstwa Habsburskiego. Ale już po pierwszym pobycie w Waszym kraju zmieniłem zdanie i…
Karol:
I… postanowiłeś pokazywać swoim uczniom (poprzez wymianę szkolną) inną rzeczywistość, niż powszechnie się w Niemczech o Polsce słyszało, także w odniesieniu wyrażenia „polnische Wirtschaft”, a przede wszystkim kulturę i…
Klaus:
i… tragiczną okupację niemiecką po napaści hitlerowskich Niemiec na Wasz kraj w 1939 roku.
Karol:
Klausie szanowny, wymień jednak nazwiska osób, które Ci pomagały w tym, aby Polskę Niemcom przedstawić taką, jaką obecnie jest – jako kraj przynależący do tradycji Zachodu, rozwijający się, którego Niemcy są aktualnie największym partnerem gospodarczym. Kraj gotowy do współpracy z wszystkimi miłującymi pokój i szannującymi prawa człowieka.
Klaus:
Wymiana pomiędzy niemieckim gimnazjum Reismanna a warszawskim Liceum św. Augustyna Stowarzyszenia PAX, zaczęła się (najpierw nieoficjalnie) od roku 1976. Były to czasy reform Edwarda Gierka. I mimo stanu wojennego w Polsce, była przez nas w latach 1982, 1984 i 1985 kontynuowana i rozwijana, uzyskując oficjalny charakter.
A jeśli chodzi o osoby najbardziej zasłużone z naszej strony, to niewątpliwie należą do nich: ks. Josef Kröger, Walter Hunger, pani Karola Hennemeyer z mężem i córką, swego czasu dyr. nacz. Szkoły – Knut Koch, Lilli Schwanitz i naprawdę jeszcze wielu, wielu innych. Także Fundacja Roberta Kocha w Stuttgarcie, która uznała w 1984r. (przez swoje finansowe wsparcie) nasze działania, polegające na nawiązaniu stosunków z Polską za pionierskie. Tym bardziej, że nasi uczniowie, biorący udział w tych wymianach, przeżyli głęboko dramatyczne wydarzenia historyczne i cierpienia, jakich szczególnie w II wojnie światowej doznali Polacy i Polska ze strony hitlerowskich Niemiec. Dostrzegli też polityczny przełom, jaki wtedy już miał miejsce w Waszym pięknym, bogatym w dobrych ludzi kraju. Ale Auschwitz na zawsze zostanie w ich pamięci! Bardzo przeżyli każdorazową wizytę w tym obozie Brak mi słów, aby to skometować.
Karol:
Dziękuję Ci Klausie za tak życzliwe słowa. Ja także w Niemczech zawsze spotkałem się z wielką życzliwością i zainteresowaniem naszym krajem. Zatem rozpoczęte przed laty dzieło „pojednania” powinno być kontynuowane!
Klaus:
Nie tylko kontynuowane, ale wzmacniane i nieustanie rozwijane!
Karol:
I taka możliwość istnieje, przede wszystkim w ramach UE, którą wspólnie tworzymy, jak i poprzez bilateralne kontakty, nie tylko na szczeblu rządowym, ale z poszczególnymi Landami, ale też naszymi województwami (na co jest już kilka przykładów).
Klaus:
Tak, tak, masz rację, choć ostatnimi czasy Wasze partie opozycyjne próbują ten proces „wzajemnego zbliżania się” wyhamowywać, gdy ja np. chciałbym, aby nasza młodzież (jak to było, gdy wspólnie organizowaliśmy „wymianę”), zapoznawali się z ludobójstwem dokonanym w Auschwitz, aby doświadczyła z autopsji Waszej nadzwyczajną gościnności i otwartości, poznając odbudowę Waszego kraju po 1945r. i zmiany polityczne, które w nim nastąpiły po roku 1990.
Dla naszych pobytów w Waszym kraju, zawsze wybieraliśmy z góry przemyślane trasy, służące naszym uczniom dla poznania przeszłości, a przede wszystkim wspólnej pokojowej, gospodarczo i kulturowo przyszłości.
Karol:
A co Twoim zdaniem było w tej wymianie najistotniejsze?
Klaus:
Przygotowywanie się do tych spotkań, zapoznawanie uczniów po jednej i drugiej stronie z historią, kulturą i dobrymi przykładami naszej współpracy właśnie dla wspólnej przyszłości, żeby to, co było ZŁEGO w naszej historii – już nigdy się nie powtórzyło!
Karol:
A ja dodam do tego, że ważne było też omawianie naszych „wymian” na radach pedagogicznych, zarówno w Twojej, jak i w mojej Szkole. Ważne było wciągnięcie do organizacji tych pobytów – rodziców po jednej i drugiej stronie (uczestnicy mieszkali u rodzin, zarówno niemieckich, jak i polskich). Byli przyjmowani przez władze odwiedzanych miast, z uwzględnieniem wolnego dla uczniów czasu na ich „własne programy” (wspólne wyjścia przykładowo – do teatrów, na wystawy czy koncerty, a nawet na „prywatki”). Istotne było wspólne dyskutowanie zarówno o przeszłości, jak i przyszłości naszych narodów.
Klaus:
Pięknie to ująłeś!
Karol:
I chyba nigdy nie doświadczyłeś w Polce uprzedzeń czy ataków słownych w stosunku do Waszej młodzieży i towarzyszących im nauczycieli?
Klaus:
Wręcz odwrotnie – ujmującą grzeczność i uprzejmość.
Karol:
Oby tego typu „wymiana” była kontynuowana poprzez inne szkoły, bowiem przyczynia się z całą pewnością DO ZMNIEJSZANIA WZAJEMYCH JESZCZE UPRZEDZEŃ, które nie znikają od razu. Oby ich było coraz mniej!
Klaus:
Dziękuję Ci za naszą rozmowę, jej zainicjowanie i cierpliwe przeprowadzenie.






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)





Drogi Karolu, z wielkim zainteresowaniem przeczytałem rozmowę z Klausem Hohmanem i nie mogę się nadziwić, że tacy ludzie nie są obecni w szerszym wymiarze w polskich mediach, jako wzór przedstawiciela niemieckiego społeczeństwa, pokazującego Polskę swoim rodakom jako kraj o wielkim dorobku kulturalnym i na dodatek przyjaznym, mimo krzywd doznanych w czasie nazistowskiej nocy. Dziękuję za bardzo ciekawy materiał. Serdecznie pozdrawiam – Szymon Koprowski