Strona główna Hobby Kultura Barbara Kubiak – od edukacji w Technikum Chemicznym do konserwacji książek i...

Barbara Kubiak – od edukacji w Technikum Chemicznym do konserwacji książek i malarstwa

1

„Malarstwo – to widok zachodzącego słońca, niczym ponury nokturn, sprawia, że można się zamyślić nad kruchością świata i znikomością ludzkiej egzystencji …” Nasze postrzeganie, jak pisał wybitny teoretyk estetyki Wolfgang Welsch, skupia się raczej na interpretacji rzeczywistości, niż na niej samej. „W jaki sposób wyobraźnia wpływa na proces widzenia, a w jaki sposób czynią to wcześniej zapamiętane obrazy i przyzwyczajenia?”

O ile niektórzy autorzy w swoich pracach próbują przedstawić świat w sposób odmienny od codziennych przyzwyczajeń, o tyle inni, stawiają pytania o mechanizmy odbioru malarstwa. Problemem zakłóceń widzenia zajmowało się już wielu artystów  i wcale nie trzeba cofać się do impresjonistów.

Ktoś kiedyś powiedział, że malarstwo to milcząca poezja, a poezja to słowne malarstwo.

Bywałam na kilku wernisażach wystaw malarstwa Basi, później kilka razy gościłam u niej w mieszkaniu, słuchając jej wspomnień o rodzinie, o dorastaniu, studiach, drodze zawodowej i oczywiście o tym późniejszym okresie jak spędza czas będąc już na emeryturze. Byłam pod wrażeniem jej samorodnego talentu i jej pierwszych prac, które powstały jeszcze w okresie pracy zawodowej.

Basia Kubiak całym sercem oddaje się swojej drugiej pasji – malarstwu. Jej pierwszym etapem dorosłego życia zaraz po ukończeniu w 1965 roku Technikum Chemicznego w Szczecinie to studia na Wydziale Technologii Chemicznej Politechniki Szczecińskiej, gdzie w 1970 roku uzyskuje tytuł magistra inżyniera technologii chemicznej. Skąd u niej takie zacięcie do przedmiotów ścisłych?  Okazuje się, że było inaczej. Zawsze ciągnęła ją sztuka, chciała zdawać egzamin do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. C. Brancusiego w Szczecinie, na co  ojciec ostudził jej zapał słowami: – Basiu, trzeba wybrać konkretny zawód, bo z tego chleba nie będziesz miała.  Grzeczna córka posłuchała się taty i wybrała Technikum Chemiczne. Z wyborem studiów nie miała już żadnych wątpliwości.

 

Praca zawodowa

Po ukończeniu studiów na początku pracowała w Spółdzielni Pracy „Chemik” przy ul. Powstańców Wielkopolskich. Następnie jako nauczycielka chemii uczyła młodzież w Technikum Gastronomicznym przy ul. Sowińskiego, a także w Liceum Ogólnokształcącym nr IX przy pl. Mariackim.

1 sierpnia 1979 roku zatrudniła się WiMBP zwanej obecnie Książnicą Pomorską w Szczecinie. Krótko pracowała w Dziale Gospodarczym, po czym, zgodnie z wykształconym kierunkiem, rozpoczęła się jej przygoda z książką w Dziale Reprografii i Konserwacji Zbiorów utworzonym w bibliotece rok wcześniej.Były to trudne początki z uwagi na brak przestronnych pomieszczeń i odpowiedniego wyposażenia technicznego.Z czasem Dział Reprografii i Konserwacji Zbiorów wraz z Introligatornią rozszerzył swój zakres działania i w jego skład doszły pracownie: Oddziału Reprografii, Oddziału Konserwacji, Oddziału Mikrofilmów i Fotografii oraz Oddziału Kserograficznego.

Gdy kierownik Introligatorni Jan Zduleczny odszedł na emeryturę, Barbara Kubiak awansowała po nim na kierownicze stanowisko. Introligatornia podlegała pod wspomniany Dział Reprografii i Konserwacji Zbiorów, którym od początku kierowała niemal do dziś Jolanta Doroszkiewicz[1].

Dział ten stanowi integralną i bardzo ważną komórkę w Książnicy Pomorskiej, choć jak przypuszczam, wielu użytkowników, kojarzy tę instytucję raczej z wypożyczaniem książek, a o tym dziale ma mgliste pojęcie. A jest to dział, który obecnie funkcjonuje w przestronnych pomieszczeniach. Ma do dyspozycji nowoczesne urządzenia, znacznie ułatwiające prace zatrudnionym tam specjalistom. Pracują w nim konserwatorzy i dokumentaliści, renowatorzy i introligatorzy, plastyk i fotograf, a także specjaliści od kamer filmowych i kserokopiarek. Dział świadczy usługi na rzecz książnicy, ale też na zewnątrz takie jak:

– drukarskie (książki, zaproszenia, wizytówki i in.);

– ksero;

– introligatorskie (oprawa książek, prac dyplomowych itp.);

– konserwację i renowację starych druków, map, rycin);

– fotografię techniczną w zakresie reprodukcji czarno-białej i kolorowej;

– mikrofilmowanie zbiorów;

– prace plastyczne.

W trakcie pracy Barbara Kubiak poznawała tajniki i sposoby konserwacji starych książek. Wyjeżdżała razem z kierowniczką Jolantą Doroszkiewicz na szkolenia zawodowe do Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie i do Biblioteki Narodowej w Warszawie. Stykała się z księgami rękopiśmiennymi z wieków średnich, bogato ozdabianymi iluminacjami, które są istnymi dziełami sztuki. Oprawiono je w drewniane okładziny bukowe czy dębowe, następnie obciągane skórą. Zdobione przepiękną ornamentyką karty ksiąg wzmacniano na brzegach okuciami i metalowymi guzami, chroniącymi je przed zniszczeniem.

Wynalezienie druku w XV wieku, zastosowanie nowych narzędzi introligatorskich przyczyniło się do rozkwitu zdobnictwa opraw w XVII i XVIII wieku, bardzo misternego i skomplikowanego.  W epoce klasycystycznej dekoracje opraw były skromniejsze, eleganckie, pozbawione ozdób koronkowych, przez co stały się zapewne łatwiejsze w późniejszym procesie konserwacyjnym i introligatorskim. Każdy etap zdobnictwa książek, czy to ręczny czy mechaniczny był etapem artystycznym, do dziś podziwianym przez konserwatorów i kolekcjonerów sztuki starych książek.

Stare druki będące pod pieczą Książnicy Pomorskiej dzielą się na:

–  Inkunabuły – książki drukowane do 1500 r. włącznie. Najpiękniejszy inkunabuł w kolekcji zbiorów to Opuscula św. Bonawentury wydrukowana w Strasburgu w 1489 roku.

Polonika – czyli zbiór druków wydanych na terenie państwa polskiego w historycznych granicach oraz polonika zagraniczne (książki napisane przez Polaków, po polsku lub dot. Polski wydane za granicą).

Cymelia takie jak drugie wydanie dzieła Mikołaja Kopernika De revolutionibus orbium coelestium (Bazylea 1566) oraz prace astronomiczne gdańszczanina Jana Heweliusza: Selenographia i Machina coelestis (Gdańsk 1673).

Pomeranika – dzieła wydane na terenie Pomorza Zachodniego w jego historycznych granicach oraz Pomorza dotyczące. Najcenniejsze pochodzą z biblioteki kapitulnej w Kamieniu Pomorskim (m.in. Missale Caminense, Norymberga 1506) oraz z biblioteki książęcej w Szczecinie.

Do wyjątkowych dzieł sztuki o wartości bibliofilskiej należą książki oprawiane w luksusowy aksamit, używany od czasów średniowiecza do czasów nowożytnych. Stare przepiękne księgi poniemieckie, oprawiane w skórę, z ilustracjami i ekslibrisami, złoceniami na papierze czerpanym stanowią cenny zbiór znajdujący się w Oddziale Sztuki oraz Dziale Regionalnym Książnicy Pomorskiej.

O losach książek, które trafiają do rąk konserwatora pisały na łamach „Bibliotekarza Zachodniopomorskiego m.in. Urszula Ganakowska[2] sekretarz naukowy Biblioteki Głównej Uniwersytetu Szczecińskiego, przewodnicząca Koła Bibliotek Naukowych Okręgu Zachodniopomorskiego SBP obecnie dyrektor Biblioteki US, a także Urszula Kremer-Wróblewska[3], starszy konserwator zbiorów Książnicy Pomorskiej.

Barbara Kubiak po przepracowaniu trzydziestu latach pracy, z czego dwadzieścia dwa lata w Książnicy Pomorskiej – przeszła na emeryturę w 2001 roku.   Na emeryturze zaczął się jej następny okres życia – artystyczny – równie ekscytujący, co praca przy przywracaniu drugiego życia pięknym starym księgom.

 

Życiowa pasja – malarstwo  

 

Jedni mają talent do przemawiania

Inni do opisywania

Lecz gdy zabraknie już słów

Ożywi je muzyka

Zaczaruje malarstwo

                        

Zaczęła malować w 1997 roku jeszcze pracując, ale rozwój jej samorodnego talentu nabrał tempa dopiero wtedy, gdy mogła się tej pasji całkowicie poświęcić. Maluje już od trzydziestu lat i jak sama podkreśla, początki były trudne. Impuls do malowania pojawił się znacznie wcześniej, choć rozkwitł na dobre kilka lat przed emeryturą. Praca w Książnicy Pomorskiej w Dziale Introligatorni i stykanie się z pięknem opraw starych książek zapewne miała wpływ na rozwinięcie się jej talentu.

Tworzy pejzaże, przyrodę; ulubionym motywem Basi są kwiaty, głównie irysy, a także smakowite, dojrzałe, mięsiste owoce porzeczki czy agrestu, których z płótna czuje się niemal zapach i smak. Maluje także portrety i akty. W okresie szkoły średniej była pod wrażeniem talentu Picassa, gdy w Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie obejrzała wystawę jego dzieł. Później zafascynowali ją impresjoniści, szczególnie Wincenty Van Gogh. I ten sposób malowania, jaki wprowadzili impresjoniści w XIX wieku widoczny jest w pracach Barbary Kubiak. Jej przelotnie rzucona na papier linia i barwna rozbijająca się plama kolorów wzajemnie działa na siebie i miesza tworząc subtelne barwy uzupełniające. Stosowane przez nią kropki tworzą niebanalny szkic twarzy czy aktu, chwilami zacierające wyraźne kontury.

Akwarele to jej ulubiona technika, wymagająca subtelnej i wypracowanej ręki oraz doboru odpowiedniego materiału (papieru akwarelowego: canson, montval, rowney o różnej gramaturze). Nie muszę przekonywać chyba nikogo o tym, że malarstwo akwarelowe wcale nie jest łatwą techniką. Wiem to m.in. od zaprzyjaźnionego i nieżyjącego już dziś malarza artysty, Ludwika Piosickiego, u którego w domu gościłam kiedyś razem z Hanną Orską, także już nieżyjącą osobą o zdolnościach plastycznych i wtedy opowiadał nam o swojej ulubionej technice.

Z jakimi wyzwaniami mierzą się doświadczeni akwareliści, których twórczość zyskała uznanie krytyków dowiedziałam się natomiast z artykułu Niny Kinitz pt. „Malarstwo akwarelowe. Problemy i sprawdzone rozwiązania”[4].Większość jej rozmówców wskazywała, że najwięcej problemów sprawiało im ukazanie niuansów związanych ze światłem. Trudne jest uchwycenie światła w pochmurny dzień. To powoduje, że artysta ma problem z uchwyceniem koloru i musi operować szarościami. I te szarości w pracach Basi Kubiak wychodzą wspaniale. Światło odgrywa też decydująca rolę w przypadku malarstwa impresjonistycznego, gdzie trzeba podkreślić żywość poszczególnych plam, a to miało miejsce przy tworzeniu portretu kobiety w różnych wersjach. Także w 29 numerze „Artysta i sztuka” malarz Michał Jasiewicz zwierzył się, że dla niego dużym wyzwaniem jest przygotowanie odpowiedniej ilości farby, ponieważ pracuje na dużych formatach, to z reguły brakuje mu jakiegoś koloru i musi go rozrabiać w trakcie tworzenia, i wtedy trudno jest uzyskać odpowiedni odcień. Inny rozmówca Niny Kinitz, Grzegorz Wróbel dodaje że im mniej artysta walczy z tym medium, tym lepsze są efekty pracy. „Każde dotknięcie pędzla jest ważne i praktycznie nieodwracalne”. I żebyśmy my laicy uzmysłowili sobie trud pracy akwarelistów zacytuję dalszy fragment tej wypowiedzi: „Problematyczne jest również stosowanie płynu maskującego, którego nakładanie zajmuje czasem nawet ¼ czasu poświęconego na malowanie pracy, a więc od 2 do 4 godzin! Jego używanie wymaga dokładności i niesie za sobą ryzyko czasowych przebarwień plamy oraz zniszczenia struktury papieru po zdjęciu fluidu”[5]

Powyższe trudności miała i Basia Kubiak, a skoro jest to jej ulubiona technika, to radzi sobie przy tworzeniu bez przeżywania większych rozterek. Każdy artysta, niezależnie jaką dziedziną sztuki się zajmuje, stosuje własne lub podpatrzone, czyli wyuczone metody i posługuje się takimi narzędziami, które ułatwiają mu uzyskanie spodziewanego EFEKTU. Technika akwarelowa wymaga z jednej strony szybkiego działania i wykorzystania płynnej farby, z drugiej strony cierpliwości przy nakładaniu warstwy po warstwie, aż do momentu wyschnięcia każdej z nich. Basia jest świadoma tych paradoksów, ma czas, nic ją nie rozprasza i może się poddać tej czynności bez reszty.

Drugą jej ulubioną techniką jest akryl. Nie posiada pracowni i nie maluje farbami olejnymi. Akryl pozwala na większą swobodę. Zadziwiającą domeną jej amatorskiego talentu jest wypracowany warsztat: szukanie sposobu nakładania farb, budowanie kompozycji, odpowiednich proporcji i zawężonej gamy kolorów. Jej malarstwo nie jest abstrakcyjne, krzykliwe; jest stonowane, medytacyjne, wyciszone. Wielu znanych twórców (malarzy, pisarzy, kompozytorów, muzyków) próbuje przekonać odbiorców do swoich prac. Pisarz Michel Houellebecq w swojej książce „Uległość” uważa: „ … podobnie jak literatura również malarstwo może budzić zachwyt lub otwierać nowe spojrzenie na świat. Lecz jedynie literatura jest w stanie wywołać poczucie kontaktu z umysłem innego człowieka …”. Cóż, jeśli chodzi o mnie, to potrafię wzruszyć się czytając książkę, która długo potem siedzi w mojej głowie, jak i widokiem piękna zamkniętego w obrazie oraz brzmieniem utworu muzycznego.

Prace Basi powstają niekiedy pod wpływem chwili, a czasem są przemyślane i te powstają długo, bo w trakcie trzeba coś zmienić, poprawić, dodać więcej światła, koloru, a czasem wręcz odwrotnie; jej obrazy poprzez szarą i delikatną paletę spowite są mgłą niedopowiedzenia.

31 stycznia 2003 roku Barbara Kubiak i jej  koleżanka z lat studenckich Cecylia Markiewicz[6] zorganizowały wspólną wystawę w Książnicy Pomorskiej pt. „Karnawał wenecki”, którą oficjalnie otworzył Stanisław Krzywicki[7], dyrektor Książnicy.  Przybyli pracownicy Książnicy Pomorskiej i przyjaciele Basi z czasów studiów. Dzięki ogromnej życzliwości państwa Sobolewskich, obie panie kilkakrotnie prezentowały swoje prace na dziedzińcu prowadzonej przez nich zamkowej restauracji „Na Kuncu Korytarza”. Mały dziedziniec Zamku Książąt Pomorskich, na którym Barbara wystawiała swoje prace malarskie – a dzięki talentowi scenograficznemu Cecylii Markiewicz – stawał się miejscem różnorodnej sztuki, a także muzyki. W trakcie wystaw Bolesław Sobolewski[8], szef tej restauracji, dawniejszy muzyk wraz z kolegą Wojciechem Rapą[9] występowali przed zaproszonymi gośćmi oraz przypadkowymi osobami i turystami zwiedzający w tym czasie szczeciński Zamek. Pomysłów na organizowanie wystaw na dziedzińcu zamkowym było mnóstwo. W założeniu były to wystawy prac  np. zielone, niebieskie  oraz w podobnym kolorze zaprojektowana scenografia. W takich kolorach ubierały się też organizatorki wystaw. Jeden z kolejnych kreatywnych pomysłów obu pań nosił tytuł „Przywiało na Biało”. Metaforycznie ujmując, po wernisażu, w którymś momencie biała „Tancerka” zapragnęła wyjść z ram obrazu na dziedziniec i w rytm muzyki dobiegającej z otwartych okien siedziby Opery na Zamku – powirować w uniesieniu. Obraz spadł, szyba się potłukła, a tancerka wyglądała jak surrealistyczne „nieszczęście”. Praca została zdjęta z wystawy i schowana. Na drugi dzień przyszedł pan, który był na wernisażu i chciał kupić „Tancerkę”. Koleżanka Barbary oznajmiła, że nie może mu sprzedać obrazu, bo został uszkodzony. Chętny nabywca stwierdził, że to mu nie przeszkadza i obraz zakupił.

Prezentacje prac Barbary odbywały się w różnych miejscach miasta. Oczywiście nie zapominała o Książnicy Pomorskiej. 5 października 2007 roku, na uroczyste obchody dziewięćdziesięciolecia Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich (SBP) w Okręgu Zachodniopomorskim, książnica zorganizowała projekt pt. Bibliotekarz po godzinach – wystawa „Pasja i twórczość bibliotekarzy w Książnicy Pomorskiej”. Organizatorzy wyszli z założenia, że czytelnikom trzeba pokazać bibliotekarzy z innej strony; to przecież ludzie, którzy w wolnym czasie oddają się swoim różnym zajęciom: kolekcjonują, podróżują, malują. Wśród 31 bibliotekarzy ze Szczecina i z terenu województwa, swoje prace (akwarele i prace tuszem) zaprezentowała także Barbara Kubiak.

 

Senna inspiracja i uroczysty Zjazd Politechniki Szczecińskiej

W zaciszu domowym, w przerwach pomiędzy wystawami, artystka oddaje się malowaniu.  Inspiracją do tworzenia obrazów są również sny. Na szczególną uwagę zasługuje obraz, przedstawiający głowę Chrystusa, który przyśnił się jej w cierniowej koronie. Barbara podarowała ten obraz w 2002 roku wspomnianej wyżej przyjaciółce. I ten obraz (o wymiarach 45 x 52) oprawiony w drewnianej surowej ramie w 2003 roku Cecylia Markiewicz zawiozła do Rzymu na uroczystość kanonizacji św. Urszuli Ledóchowskiej. Rodzina Ledóchowskich mieszkała w Szczecinie przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie i hrabiemu Antoniemu Ledóchowskiemu, kapitanowi żeglugi wielkiej poświęcone było wspomnienie w ramach „Święta ulicy Marii Skłodowskiej-Curie”[10].

Okazją do zaprezentowania twórczości Barbary Kubiak był uroczysty Zjazd 70-lecia Politechniki Szczecińskiej[11], na który zjechali się dawni studenci tej szacownej uczelni. Barbara Kubiak wspólnie z przyjaciółką Cecylią Marczewską, mieszkającą od lat w Wiedniu  przygotowały na tę okoliczność wystawę, na której znalazły się prace obu pań. Spotkania po tylu latach obfitowały w chwile pełne wzruszeń i był to dobry moment do odnowienia kontaktów. Wystawę tę pod nazwą „Chemicy górą” powtórzyły potem w Książnicy Pomorskiej. I znów pojawiło się wielu przyjaciół ze studiów i znajomych. Kolejna jej wystawa miała miejsce 28 lutego 2020 roku w Książnicy Pomorskiej[12].

Artystka eksperymentuje w różnorodny sposób. Unikatową formą sztuki są wielkanocne malowanki. Materiałem do malowania stały się jajka różnej wielkości. Te niezwykłe prace można było oglądać i kupić podczas wernisażu wystawy w dniu 1 kwietnia 2017 roku w restauracji „Planty” w Szczecinie. Zaczęła malować wydmuszki kurze, kacze, indycze, a apogeum talentu osiągnęła malując jaja strusie… Tak, strusie, bo Barbara Kubiak ma wielu przyjaciół nie tylko w Polsce, w Europie, ale także w Australii, od których otrzymała w prezencie duże jaja od strusi żyjących dziko i strusi hodowlanych. I wciąż zaskakuje. Teraz tworzy męskie akty, a czemuż by nie, skoro ma na nie zamówienie. Jej artystyczna wyobraźnia jest bogata. Wykorzystuje (m.in. glinę, papier, tekturę, tkaninę, drewno i inne materiały) i spod jej ręki wychodzą zachwycające dzieła sztuki.

Zadziwiła mnie kolejnymi pomysłami artystycznymi, a mianowicie wykonała dwie płaskorzeźby, na których uwidocznieni są kapitanowie żeglugi wielkiej Karol Olgierd Borchardt[13] i Józef Gawłowicz. Do szacownej dwójki dołączyła pana Jana Rasiaka, właściciela hotelu Wulkan. W 2022 roku, w tym hotelu zorganizowała swoją wystawę. Te trzy płaskorzeźby umieszczone są na stałe w holu hotelu Wulkan. Nasuwa się pytanie, co malarka ma wspólnego ze stocznią?  Otóż brat Basi, Tadeusz i jego syn Tadeusz są od lat wielkimi pasjonatami żeglarstwa. W maju tego roku, dwunastoosobowa załoga z juniorem Tadeuszem Kubiakiem na pokładzie żaglowca „I Love Poland”[14] jako pierwsza szybko dopłynęła do mety w Palmie, zwyciężając w prestiżowym hiszpańskim wyścigu La Larga. Gdy do mnie zadzwoniła, by podzielić się tą wiadomością, była przeszczęśliwa i dumna ze swojego bratanka.

Jest też ilustratorką dwóch książek poety Mariusza Hantke[15] z Kielc. Jego fraszki, limeryki przyozdobiła rysunkami (akwarele w negatywie) przedstawiającymi akty młodych kobiet.

 

Charytatywna działalność

Jako wrażliwa osoba, nie jest obojętna na krzywdę innych ludzi. Przez wiele lat udzielała się charytatywnie współpracując ze Stowarzyszeniem „Więź”, którego pomieszczenia znajdowały się w dawnym „Domu Aktora” przy ul. Arkońskiej. Jej podopieczni to młodzież i inne osoby niepełnosprawne. Współpracowała także z Galerią „Pod fontanną”, gdzie prowadziła zajęcia plastyczne z młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie i młodzieżą z depresją. Podczas tych zajęć jej podopieczni z radością tworzyli własne prace i dowartościowywali się, co w ich życiu jest niezmiernie ważne. Była współorganizatorką dwóch spotkań dla podopiecznych w prywatnej restauracji „A nóż widelec” na Jasnych Błoniach. Właścicielem tego lokalu był niezwykle życzliwy Tomasz Nieżychowski (syna znanego artysty Jacka Nieżychowskiego[16], który kończył Wydział Elektryczny na Politechnice Szczecińskiej, ale talent odziedziczył po swoim ojcu i świetnie gra na pianinie.

W 2007 roku, Barbara Kubiak, Cecylia Markiewicz i Monika Szwają przekazały swoje prace na aukcję charytatywną, zorganizowaną przez Lions Club Jantar Szczecin pod nazwą „Kobieta niejedno ma imię”, która odbyła się w Willi West Ende.

Barbara Kubiak lubi czytać książki oraz podróżować. Dzięki zaproszeniu kol. Cecylii Markiewicz, mieszkającej od lat w Wiedniu, zwiedziła m.in. Hiszpanię i słynne Muzeum Dalego, a także muzea i galerie w Wiedniu.

Swoje obrazy Barbara Kubiak prezentowała na ponad trzydziestu wystawach w szczecińskich galeriach w tym, m.in.: w Restauracji „Na Kuncu Korytarza”, „Cafe 22”, Książnicy Pomorskiej, Miejskiej Bibliotece Publicznej w Świnoujściu, w Galerii „Pod fontanną”, Willi West-Ende, w Galerii „Soraya”, w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Kaliszu Pomorskim i w 2022 roku w holu hotelu „Wulkan” w Szczecinie.

Prace Barbary Kubiak znalazły nabywców w kraju i za granicą m.in. w USA, Szwecji, Francji, Austrii, Australii, Niemczech, Watykanie i w polskich domach, w tym również i w moim mieszkaniu.

 

Bibliografia:

  1. Andrzej Dulewicz, Słownik sztuki francuskiej, Warszawa 1981, 535 s.
  2. Książnica Szczecińska. Banki szczecińskie. Informator, opr. Władysław Michnal, Lidia Milewska, zdjęcia Jan Surudo, Szczecin 1993, 20 s.
  3. Mieczysław Ledóchowski, … aby pozostał nasz ślad. Dzieje rodu Ledóchowskich, Wrocław 2002, 219 s. [4 s. nlb.]
  4. Najpiękniejsze oprawy XIX. I XX. w zbiorach Książnicy Pomorskiej.
  5. Od Stadtbibiothek do Książnicy Pomorskiej 1905-2005, redakcja i korekta: Hanna Niedbał (redaktor naczelny), Barbara Chojnacka oraz Agnieszka Gnat-Leśniańska, Szczecin 2002, 494 s.
  6. Wojciech Rapa, W cieniu kapelusza, czyli dziwne przypadki muzyka rozrywkowego, Szczecin 2019,
  7. Skarby Książnicy Pomorskiej, Redakcja i wstęp Cecylia Judek, Szczecin 2010, 32 s.
  8. Andrzej Szpak, Muzyczny Szczecin lat 60., Szczecin 2020, 503 s. 234.

 

 

[1]  Jolanta Doroszkiewicz, organizatorka Działu Reprografii i Konserwacji Zbiorów. Główny specjalista i kierownik Działu Reprografii. Nowoczesną bazę informatyczno-techniczną stworzyła m.in. wraz z Lilią Marcinkiewicz. Była bardzo cenionym, można rzec niezastąpionym fachowcem. W 2021 r. przeszła na emeryturę.

[2] Urszula Ganakowska, „Losy książki”, w: „Bibliotekarz Zachodniopomorski” Rocznik XLVIII nr 2 (127) 2007, s. 5-6.

[3] Urszula Kremer-Wróblewska, „Przygoda konserwatora”, w:”Bibliotekarz Zachodniopomorski”, Rocznik XLVIII nr 2 (127) 2007, s. 7-9.

[4] Nina Kinitz, „Malarstwo akwarelowe. Problemy i sprawdzone rozwiązania”, w : „Artysta i sztuka” nr 29, marzec, kwiecień, maj 2019, 116 s.

[5] Tamże, s. 64.

[6]  Cecylia Markiewicz, absolwentka Wydziału Inżynierii Chemicznej Politechniki Szczecińskiej. Podróżniczka i fotografka mieszkająca w Wiedniu.

[7]  Stanisław Krzywicki (1933-2022) historyk i działacz społeczny. W 1974 roku został dyrektorem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie, która później przekształciła się w Książnicę Pomorską. Pracował na tym stanowisku aż do przejścia na emeryturę w 2003 roku. Jego największym osiągnięciem był pomysł i realizacja rozbudowy Książnicy Pomorskiej. Nowe, nowoczesne skrzydło od ul. Rybackie to w dużej mierze dzieło jego życia. Więcej na stronie:

https://24kurier.pl/aktualnosci/wiadomosci/zmarl-stanislaw krzywicki/?fbclid=IwAR3xdZAeHXL5eqNUjriU1USt46p7Ueou_sxi_azOFTqf9SD1aRC0_uTMp-U    

[8]  Bolesław Sobolewski, perkusista, przed wieloma laty popularny muzyk szczeciński, a obecnie współwłaściciel znanej restauracji „na Kuncu Korytarza”. Współtwórca Śledziożerców, znawca kuchni, prawdziwy smakosz. Wspólnie ze znanym szczecińskim dziennikarzem Dariuszem Staniewskim napisał dwie książki kulinarne po tytułem „W szponach Gryfa I i II, W: Wojciech Rapa, W cieniu kapelusza, czyli dziwne przypadki muzyka rozrywkowego, Szczecin 2019, s.224.

[9] Wojciech Rapa, gitarzysta, basista, kompozytor – członek ZAIKS-u, dziennikarz muzyczny. Grał w latach 60.  oraz 70. w popularnych zespołach z Wawelami. Współpracował z pionierami polskiego mocnego uderzenia – Katarzyną Sobczyk, Heleną Majdaniec, Karin Stanek, Reginą Pisarek, Jackiem Lechem, Henrykiem fabianem Edwardem Hulewiczem oraz członkami zespołu „Czerwone Gitary” i „No To Co”.

[10] Inicjatorką od 2004 roku cyklicznych spotkań mieszkańców ulicy Marii Skłodowskiej-Curie była Krystyna Łyczywek, prezeska Oddziału Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Francuskiej w Szczecinie, o czym mowa jest w mojej publikacji wydanej w 2022 roku pt. Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Francuskiej Oddział w Szczecinie 1988-2018.

[11] Obecnie Politechnika Szczecińska nosi nazwę Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny.

[12] O tej wystawie anonsował „Kurier Szczeciński” na 14 stronie Magazynu z dnia 28 lutego 2020 r.

[13]  Kpt. ż. w. Karol Olgierd Borchardt – polski pisarz i marynista. Autor książki „Znaczy kapitan”. Do wielu jego zainteresowań należały plastyka, malarstwo akwarelowe i rzeźba. Brał udział w programach telewizyjnych „Gawędy wilków morskich” i „Latający Holender”.

[14]  Jacht ” I Love Poland” zajął I miejsce w wyścigu  La Larga wokół wysp Majorki, El Toro i Minorki. Trasę 240 mil pokonał w 24 godziny.  Następny żaglowiec dotarł na metę dopiero po 15 godzinach.          

Więcej o tym wydarzeniu: https://radiogdansk.pl/wiadomosci/polska-swiat/2023/05/04/polski-jacht-gora-i-love-poland-zwyciezca-prestizowego-hiszpanskiego-wyscigu-la-larga/

[15] Mariusz Hantke, Erotaszki i inne fraszki, rysunki Barbra Kubiak, Kielce 2014, 189 s.

    Mariusz Hantke, Niepewność gwarantowana, rysunki Barbara Walczak, Kielce, b.r.

[16]  Jacek Nieżychowski (1924-2009), aktor, śpiewak, dyr. teatru, dziennikarz (pod pseud. Jerzy Pomian). Uczył się śpiewu u A. Sari oraz L. Szuster w Szczecinie i J. Popławskiego w Gliwicach. W latach1956-1959 inicjator i współorganizator oraz pierwszy dyrektor Operetki Szczecińskiej. W latach 1962-1963 inicjator i organizator Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie.  Zasłynął później z występów estradowych z zespołem „Silna Grupa pod Wezwaniem” (Nagroda Prasy na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, (1969).

1 KOMENTARZ

  1. Post factum: W moim tekście o Barbarze Kubiak, który został opublikowany 12 czerwca 2023 roku, zauważyłam błędnie napisane nazwiskach dwóch osób. Bardzo przepraszam Panią Cecylię Markiewicz (błąd na s. 5) oraz Pana Jana Rosieka (błąd na s. 6).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj