Strona główna Historia Powstanie styczniowe w Chełmie i na ziemi chełmskiej

Powstanie styczniowe w Chełmie i na ziemi chełmskiej

1
HYEYN9 Patrol of Polish Uhlans during January Uprising 1863 Dostawca: PAP/Alamy Dokładna data nieznana.

Mam życie, to do mnie należy

i te złożę na ołtarzu Ojczyzny

Kazimierz Bogdanowicz

W okresie powstania styczniowego Chełm i Ziemia Chełmska, wskutek podziałów administracyjnych dokonywanych przez rząd carski w XIX wieku, należały od 1842 roku do okręgu chełmskiego ówczesnego powiatu krasnostawskiego guberni lubelskiej: obejmowałyziemie położone między środkowym Wieprzem i środkowym Bugiem, w skład których wchodziły m. in. gminy: Puchaczów, Chełm, Cyców, Olchowiec, Sawin, Siedliszcze, Staw, Świerże, Żulin, Rejowiec, Turka, Horodysko, Żmudź, Wojsławice.

W 1863 roku, gdy wybuchło powstanie styczniowe, Chełm liczył 4034 mieszkańców, spośród których około tysiąca było Polakami (Żydów było 72%).

Manifestacje patriotyczne ogarnęły Chełm i niektóre okoliczne miejscowości już w 1860 roku. W mieście rozwinięto działalność spiskową, dążąc do przygotowania społeczeństwa do wybuchu powstania. Chełmianie, głównie Polacy, brali aktywny udział w manifestacjach patriotyczno-religijnych, ogarniających Warszawę i cały kraj, budzących wśród chełmskiego społeczeństwa polskiegoducha narodowego oraz demonstrowane od wieków postawy antyrosyjskie.

 W opracowaniach na temat powstania styczniowego podkreśla się, że poza Lublinem działalność spiskowa była najbardziej rozwinięta w Chełmie (prof. Ryszard Bender). Eugeniusz Niebielski konspiracyjną organizację powstańczą w Chełmie uznał za jedną z najbardziej rozwiniętych w Królestwie Polskim [prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym. [w]: Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s.13].

W styczniu 1860 roku w Chełmie w anonimowych listach domagano się usunięcia z zajazdu Teofila Świderskiego i aptekarza Antoniego Czaplicy rosyjskich szyldów i zastąpienie ich napisami w języku polskim.

W licznych ulotkach grożono rewizorowi carskiej policji Różańskiemu.

Konspiratorzy chełmscy nawiązali ścisłe kontakty z Lublinem i Warszawą. W 1860 roku bracia Jan i Kazimierz Bogdanowiczowie, właściciele Nadrybia (o Kazimierzu Bogdanowiczu pisałem w „Przeglądzie Dziennikarskim” 8 lutego 2022 r.), wspólnie z Bronisławem Deskurem z Horostyty koło Włodawy i Teodorem Jasińskim, zorganizowali grupę młodych szlachciców, którym – zacytujmy pamiętnik B. Deskura – „gorąco leżała na sercu sprawa narodowa”.

Jesienią 1861 roku Jan i Kazimierz Bogdanowiczowie, przez carską policję uważani za „niebezpiecznych agitatorów”, rozwinęli intensywne działania propagandowe i organizacyjne. Współpracowali ze studentami Akademii Medycznej w Warszawie, spotykali się z mieszkańcami miasteczek i wsi, w swoim majątku rozdawali teksty rewolucyjnych, narodowych pieśni. Nauczyciel wiejskiej szkółki w Nadrybiu, na polecenie Jana i Kazimierza Bogdanowiczów, nauczał dzieci tych pieśni, a szkolny chór, wożony przez nich co niedzielę do kościoła w Puchaczowie, śpiewał te pieśni podczas nabożeństw. Na placu obok kościoła w Puchaczowie Jan lub Kazimierz wygłaszali płomienne przemówienia, wzywającwiernych, aby wspólnie z właścicielami ziemskimi, walczyli z zaborcą i nie żałowali „nawet ostatniej kropli krwi dla wyzwolenia ojczyzny”. We dworach, wsiach, miastach i miasteczkach spotykali się z ich mieszkańcami, wzywając ich do walki z zaborcą. Gromadzili broń i amunicję, z przyjaciółmi ćwiczyli się w jeździe konnej i strzelaniu. W Łowczy, do miejscowej kuźni, chłopi przynosili kosy, które kowal osadzał na sztorc i które chowano w dworskim lochu w Nadrybiu.

A gdy 27 lutego 1861 roku od kul rosyjskich żandarmów zginęło w Warszawie 5 uczestników manifestacji patriotyczno-religijnej, w chełmskich kościołach: 9 marca w katedrze grecko-katolickiej (dziś: Bazylika Najświętszej Marii Panny) i kilka dni później w kościele ojców pijarów (dziś: Kościół pw. Rozesłania Świętych Apostołów) odbyły się uroczyste, narodowe nabożeństwa za ojczyznę.

W kościele ojców pijarów wielki ołtarz i okna świątyni przesłonięto czarną krepą, przy katafalku ustawiono dwie chorągwie z białym orłem i transparentem z napisem: Boże zmiłuj się nad nami i wróć nam naszą Ojczyznę”. Płomienne kazanie wygłosił zakonnik Adam Słotwiński, które naczelnik carskiej policji w raporcie do władz guberni lubelskiej określił jako „buntownicze i rządowi ubliżające”.

W czerwcu 1861 roku na murze jednego z chełmskich domów ukazał się anonimowy paszkwil wzywający chełmian do wybicia szyb w pałacu biskupa księdza kanonika Wójcickiego, rektora seminarium unickiego, znienawidzonego służalca i donosiciela, płatnego agenta władz carskich.

 Młodzież rzemieślnicza Chełma: rzemieślnicy, terminatorzy i służący, odpowiadając na ten paszkwil, w nocy wybiła Wójcickiemu szyby na parterze jego pałacu biskupiego, a wieczorem 13 czerwca 1861 roku, wspierana przez około 1000 mieszkańców miasta, urządziła mu „kocią muzykę”: „jedni grali na piszczałkach i fujarkach, drudzy grali na skrzypcach, inni bili w kotły, rondle i inne naczynia dźwięk wydające, a niosący barana, kota i prosię, kręcili te zwierzęta za ogony, aby przeraźliwe głosy wydawały”. (prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym. [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo. (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 12).

Mimo nakazu rozejścia się, wydawanego wielokrotnie przez burmistrza Kurczewskiego i rewizora policji miejskiej Różańskiego, tłum nie chciał się rozejść. „Z postawą zebranych solidaryzowali się inni urzędnicy miejscy, wymyślając rewizorowi i popychając go, a sekretarz magistratu zrzucił mu z głowy kask”. (prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). w: Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo. Chełm 2013, s. 12).

Dopiero pułk Kozaków płk. Abukumowa, wezwany przez biskupa grecko-katolickiej diecezji chełmskiej ks. Jana Tereszkiewicza, zmusił zebranych do rozejścia się.

Po tej manifestacji ksiądz kanonik Wójcicki zrezygnował z rektoratu, a Maksim Jegorow, nauczyciel języka rosyjskiego w seminarium „w następstwie doznanych nieprzyjemności” uciekł z Chełma do Równego.

Do kolejnych zaburzeń w Chełmie doszło 7 i 8 września 1861 roku w katedrze grecko-katolickiej w święto Narodzenia Matki Boskiej. Gdy biskup ks. Jan Tereszkiewicz zaintonował odśpiewanie Te Deum w związku z rocznicą urodzin następcy tronu carskiego, zgromadzeni w świątyni mieszkańcy Chełma i okolicznych miejscowości nie odśpiewalitej pieśni, lecz odśpiewali Boże coś Polskę – a w nocy w pałacu biskupim wybito kilka szyb.

W chełmskich manifestacjach uczestniczyła także młodzież szkolna. Uczeńchełmskiej szkoły, „10-letni chłopiec Czapuczyński i kilkunastu jego rówieśników wprost ze szkoły udali się do lasu, zrobili prosty krzyż i postawili go przy kościele ojców reformatów (dziś: Kościół i klasztor reformatów w Chełmie) z napisem: Krzyż za poległych” [prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym. [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 11].

W Sawinie, w miejscowej szkole, wielokrotnie zbierali się, agitowani przez Teofila Torczyńskiego i Józefa Grzywaczewskiego, mieszkańcy i wspólnie śpiewali zakazane przez władze carskie pieśni patriotyczne.

10 października 1861 roku w Horodle odbyła się wielka, kilkutysięczna manifestacja narodowa zwołana w rocznicę unii polsko- litewskiej. Uczestniczyła w niej grupa ziemian i duchownych chełmskich.

„Jak wspominał Seweryn Liniewski w drodze do tej miejscowości, duchowni obawiając się ingerencji policji lub wojska mocno naciskali, aby nie rozwijać chorągwi narodowych, lecz Kazimierz Bogdanowicz dobył chorągiew, rozwinął i tak wolno postępowaliśmy (…). Była to chorągiew ziemi chełmskiej, która podczas uroczystości na polach horodelskich, dzierżona przez Bogdanowicza powiewała wśród rozwiniętych tam sztandarów wszystkich ziem, województw i prowincji dawnej Polski”. [prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym. [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 13].

14 października 1861 roku car Aleksander II ogłosił stan wojenny w Królestwie Polskim, zakazując organizowanie wszelkich manifestacji i zgromadzeń narodowych. W Chełmie nie przerwano działalności konspiracyjnej. W chełmskich kościołach, pijarskim i reformackim, wciąż śpiewano zakazane pieśni narodowe. 3 listopadakowal Paweł Kwiatkowski wniósł do kościoła pijarówchorągiew z białym orłem. Został natychmiast aresztowany i uwięziony, a chełmscy policjanci Łukasz Łatwiński i Walenty Wójcicki, odmówili zdjęcie z krzyża „rewolucyjnego” napisu, upamiętniającego poległych w Warszawie. Nie chcieli, a byli nieustępliwi w swoim postępowaniu, dopuścić sięświętokradztwa: – za niewykonanie rozkazu skazani zostali przez sąd kryminalny.

W 1862 r., szczególnie w okresie lipiec-październik, chełmska organizacja narodowa rozwinęła bardzo aktywną działalność konspiracyjną, angażując w nią wielu mieszkańców Chełma i Ziemi chełmskiej. Naczelnikiem okręgu był Leon Niemirowski z Nowosiółek, ks. Leopold Zgodziński pełnił obowiązki naczelnika powiatu.

W tym okresie przyjęto do chełmskiej organizacji narodowej Aleksandra Andrzeja Starczewskiego, ekonoma, w domu którego kwaterowali kozacy. Okazał się on jednak zdrajcą i rosyjskim szpiegiem, który „zaczął przesyłać do samego namiestnika, pomijając władze gubernialne lubelskie, dane o powstańczej organizacji”.

„Dane” te doprowadziły do licznych aresztowań chełmskich konspiratorów. W zapadłych 22 kwietnia 1863 r. wyrokach skazani oni zostali na długoletnie więzienie, ciężkie roboty, katorgę i zesłanie na Syberię, na karną służbę wojskową i policyjny nadzór.

Komitet Centralny Narodowy polecił Leonowi Niemirowskiemuzlikwidować zdrajcę. Z jego rozkazu utworzona została przez Adama Szulakowskiego, stelmacha z Chełma, 12-osobowa grupa egzekucyjna, złożona z chełmskich rzemieślników, czeladników i terminatorów, która 2 listopada 1862 roku w lesie pod Okszowem k/Chełma powiesiła Starczewskiego oraz jego konkubinę Konstancję Czerniak. Wyrok wykonał Kazimierz Bogdanowicz (nie wszystkie publikacje wskazują go jako wykonawcę wyroku).

Władze rosyjskie krwawo rozprawiły się z mieszkańcami Chełma i okolicznych miejscowości. Powołały wojskową komisję śledczą, której przewodniczył płk Kalist Witkowski, szef sztabu V dywizji, Polak w służbie rosyjskiej, który z gorliwością i przebiegłością wzorowego żandarma wziął się do dzieła…(…) używał wyjątkowo podstępnych środków, pochlebstw, obłudy, obietnic w stosunku do aresztowanych i gróźb” [prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym. [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 14].

Aresztowano i uwięziono w twierdzy zamojskiej 30 osób. Byli wśród nich m. in. Jan Bogdanowicz, zastępca członka Komitetu Centralnego, pełniący nadzór nad Rusią oraz województwami lubelskim i podlaskim; Leon Niemirowski i jego brat Julian; zakonnicy: Wincenty Markiewicz i Hubert Leszczyński; ks. Baltazar Paśnikowski i jego pomocnik Kazimierz Walentowicz; Stanisław Sankowski, podpisarz sądu oraz Adam Szulakowski.

Wszystkich ich Sąd Wojskowy skazał na karę śmierci, którą zamieniono na syberyjską katorgę od sześciu do dwunastu lat. Łącznie na Syberię zesłano 54 osoby. Większość z nich nigdy już nie wróciła do ojczyzny. Wydarzenia z 1862 roku głośnym echem odbiły się wśród polskiego społeczeństwa, a w historii Polski określone zostały jako „sprawa chełmska”.

Mimo aresztowańchełmskich spiskowców, w Chełmie nie zaniechano przygotowań do wybuchu powstania. Leon Frankowski, komisarz Rządu Narodowego, jego organizację polecił Kazimierzowi Bogdanowiczowi, mianując go naczelnikiem powstańczym okręgu chełmskiego. Z Kazimierzem Bogdanowiczem współdziałali Bolesław Ettinger, naczelnik Chełma i jego zastępca adwokat Tomasz Majewski. W nocy z 22 na 23 stycznia 1863 r. oddział Kazimierza Bogdanowicza miał zebrać się we dworze w Bukowej Małej – i stąd zaatakować i zdobyć Chełm w pierwszym dniu powstania.

Do ataku na Chełm, w którym stacjonował garnizon rosyjski (liczący ok. 300 dragonów i kozaków), jednak nie doszło. Wskutek zdrady przybyły do Bukowy Małej Kazimierz Bogdanowicz (jako pierwszy) został schwytany przez por. Bietkowskiego (niektóre źródła podają nazwisko: Witkowski), dowódcę półszwadronu dragonów charkowskich.

Wydarzenie to opisał 25 stycznia 1863 r. w swoim sprawozdaniu gubernator lubelski:

Por. Bietkowski – „spotkał na podwórzu (w Bukowej Małej – przyp. zwo) nieznanego sobie obywatela Kazimierza Bogdanowicza, który chciał wystrzelić w pierś oficera, lecz nadbiegł ułan i wyrwał pistolet z rąk Bogdanowicza, który aresztowany został, wkrótce zaczęli zjeżdżać uzbrojeni obywatele, lecz tych ujęto i broń im odebrano”. [prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym. [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 15].

A tak wydarzenia te 18 lutego 1863 r. relacjonował dziennik krakowski pt. „Czas”:

Pod Chełmem w dniu 22 stycznia (1861 r. – przyp. zwo) wysłani z Krasnegostawu Moskale napadli na dwór we wsi Bukowa i takowy zupełnie obdarli, zrabowali, wszelki sprzęt, meble itp. Potłukli i poniszczyli. Właściciel p. Artur Ciemniewski powszechnie szanowany i kochany zdołał ukryć się” (Marian J. Kawałko, Cytaty z dziennika krakowskiego „Czas” z roku 1863. [w:] „Egeria. Pismo Literacko-Artystyczne”, nr 1,s.37-40).

Wróćmy jednak do roku 1861. Z odsieczą uwięzionym przybyli – pod wodzą Józefa Grzywaczewskiego – mieszkańcy Sawina oraz chłopi z pobliskich wsi, uwalniając Kazimierza Bogdanowicza i jego powstańców.

Wtem – przytoczmy zapis gubernatora lubelskiego – około północy na dany wystrzał sygnałowy zbiegła się wielka liczba ludzi uzbrojona w kosy i broń palną, napadła na tenże oddział wojska i zmusiwszy go do cofnięcia się odbiła wszystkich obywateli aresztowanych”. [prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym. [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 15].

Nie udało się jednak uratować wszystkich powstańców – w wyniku szarży kawaleryjskiej kozaków – i wycofania się oddziału powstańczego dwudziestu powstańców pozostało w rosyjskiej niewoli.

Kazimierz Bogdanowicz nie zaprzestał dalszej powstańczej walki. W ciągu kilku następnych dni zebrał rozproszonych wokół Sawina, Łowczy, Nadrybia, Bukowy Małej i Wielkiej powstańców, likwidując rosyjskie posterunki oraz gromadząc ludzi i broń.

Oddział jego tworzyli piechurzy (piesi) i kawalerzyści: piechurzy wyposażeni byli w strzelby myśliwskie, kosy osadzone na sztorc i mundury: brązowe świtki z czarnymi pasami, brązowe burki i barankowe rogate czapki; kawalerzyści, umundurowani w brązowe burki oraz granatowe, barankowe czapki, uzbrojeni byli w lance z biało-czerwonymi chorągiewkami, pałasze i pistolety.

Oddział Kazimierza Bogdanowicza – w opracowaniach o powstaniu styczniowym określany często jako oddział chełmski – złożony był z 300 piechurów i 30 kawalerzystów (niektóre źródła podają liczby, np. 200, 250, 400 piechurów; 60 jeźdźców), posiadał własny sztandar o barwach narodowych oraz kancelarię obozową prowadzoną przez dowódcę. W pierwszych dniach powstania był to jeden z najlepiej wyposażonych oddziałów powstańczych na Lubelszczyźnie.

*****

Na terenie Ziemi chełmskiej walki powstańcze trwały do marca 1864 roku.

Do Chełma pierwsze oddziały powstańcze wkroczyły1 czerwca 1863 roku. W tym dniu, do miasta, opuszczonego przez garnizon rosyjski, wkroczył z rozwiniętymi sztandarami narodowymi, orkiestrą i śpiewem Jeszcze Polska nie zginęła,oddział Kajetana Cieszkowskiego „Ćwieka”, liczący 1000 powstańców, z racji ich bohaterstwa i od pseudonimu dowódcy, przez miejscową ludność zwany „Ćwiekami”.

Chełmianie, uniesieni patriotycznym zapałem i wiarą, że oto nadeszła długo oczekiwana niepodległość, witali swoich wyzwolicieli jak bohaterów narodowych. Gromadnie wstępowali też do oddziału „Ćwieka”. Stanisław Brykczyński, jeden z adiutantów Kajetana Cieszkowskiego, tak pisał o tym niezwykłym triumfie polskich powstańców:

 „Przyjęto nas wspaniale, duchowieństwo obu obrządków unickiego i łacińskiego z biskupem unickim na czele, z chorągwiami, chórem śpiewaków, cechy mieszczańskie z chorągwiami i muzyką, a z nimi prawie cała ludność miasta (…). Kiedy minęliśmy rogatki, zabrzmiały dzwony we wszystkich cerkwiach i kościołach, zagrała muzyka (…) i tak triumfalnym pochodem dążyliśmy w górę ku katedrze, skąd po krótkim nabożeństwie, rozchwytali nas mieszczanie do domów na ugoszczenie. Jaki zaś w owych czasach był zapał patriotyczny to maluje najlepiej, że niektóre kobiety (…) padały na kolana i przez łzy, bez tchu, w jakimś zachwycie wołając: nasi! Nasi!” [prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym. [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 19].

4 czerwca oddział „Ćwieka” opuścił Chełm. Sprzyjający powstańcom burmistrz miasta Kurczewski nie podał miejsca i kierunku ich odejścia przybyłemu do Chełma rosyjskiemu dowódcy płk Baumgartemu, który udzielił mu nagany oraz zagroził dymisją i więzieniem:

 „…na koniec pan objaśniasz, że panu nie wiadomo skąd partia przyszła i gdzie z miasta Chełma wyszła, podobne doniesienie nie oznacza zdrowego rozsądku, alboż to pan nie wiesz którą ulicą i w którą stronę poszło ok. 800 ludzi”. [prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym. [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 19].

W październiku i listopadzie 1863 roku wokół Chełma skoncentrowanych zostało kilka oddziałów powstańczych dowodzonych przez Karola Krysińskiego, Walerego Kozłowskiego, Józefa Jankowskiego-Szydłowskiego i Władysława Ruckiego.

1 listopada 1863 roku do Chełma przybył sztab Karola Krysińskiego, entuzjastycznie witany przez chełmian. Biskup grecko-katolicki Jan Kaliński, demonstrując swoje gorące poparcie dla powstańców, przyjął ich uroczystym obiadem.

 (Biskup Jan Kaliński podarował powstańcom z oddziału Władysława Ruckiego 2100 rubli w gotówce i 2400 rubli w listach zastawnych. Za swoją propolską, patriotyczną postawę został uwięziony 23 września 1866 roku: zmarł 19 października 1866 roku).

2 listopada 1863 roku do Chełma wkroczył, witany przez tłumy chełmian, oddział „Ćwieków”, dowodzony przez Walerego Kozłowskiego. Na przedpolach miasta (okolice cmentarza przy ul. Lwowskiej) stoczył ponad dwugodzinny, zacięty bój z kawalerią rosyjską. Na prośbę mieszkańców Chełma, obawiających się spalenia przez Rosjan miasta, oddział „Ćwieków” i idące mu na pomoc oddziały Karola Krysińskiego i Władysława Ruckiego wycofały się do Siedliszcza.

*****

W czasie powstania styczniowego w Chełmie i na Ziemi chełmskiej stoczono ponad 20 bitew i potyczek (np. 17 lutego 1863 r. pod Rudką: 7 lipca 1863 r. pod Urszulinem; 9 lipca 1863 r. pod Świerżami; 5 sierpnia 1863 r. pod Depułtyczami; 21 listopada pod Malinówką; 16 marca 1864 r. pod Chojnem).

Największym powstańczym sukcesem oddziałów dowodzonych przez majora Władysława Ruckiego była bitwa (5 VIII 1863) pod Depułtyczami.

Najkrwawszy był ponad 6-godzinny bój pod Malinówką (21 XI 1863); ostatnim – bój pod Chojnem (16 III 1864), gdzie oddział kawaleryjski Etnera i wspomagające go niewielkie oddziały powstańcze zostały rozbite i rozproszone.

Bitwa pod Depułtyczami:

 „Moskale z Depułtycz wyparci, nawet bliskiego lasu nie zajmowali, tylko pędem uciekli aż pod Wierzchowiny. (…). Bój trwał do 4-ej po południu. (…). Straty nasze: 14 zabitych, 39 rannych, między ostatnimi podporucznik Korczyński i Koczorowski, 4 konie padły i 8 rannych. Moskale przeszło 60 zabitych schowali do karczmy, między innymi naczelnik wojenny okręgu chełmskiego major Buchner, który w Rybczewicach pastwił się nad jeńcami i rannymi”. („Czas”, nr 185 z 15 sierpnia1863.)

Bój pod Malinówką (21 XI 1863) w raporcie naczelnika powiatu krasnostawskiego z 25 listopada 1863 roku:

„Skutkiem tej bitwy powstańców poległo do chwili obecnej 43, rannych zabrano 12. Z wojska carsko-rosyjskiego widziałem tylko 4 rannych, a ciał zabitych nie widziałem. Ranni są opatrzeni przez lekarzy bliżej Sawina zamieszkałych. Zaś, co do pogrzebu trupów spisanie stosownego aktu są Policji Prostej Okręgu Chełmskiego wezwany”. [Hubert Wierciński, Tradycje Powstania Styczniowego na terenie gminy Sawin. [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 110].

*****

 „Chełmskie” bitwy i potyczki zostały naukowo, bardzo starannie i źródłowo, udokumentowane w literaturze poświęconej powstaniu styczniowemu. W opracowaniach tych podkreśla się m. in., że teren Ziemi chełmskiej był obszarem sprzyjającym prowadzonym tu walkom partyzanckim: był tu kordon graniczny zaboru austriackiego: z Galicji udzielano powstańcom pomocy w broni i ludziach, a ogromne kompleksy leśne umożliwiały prowadzenie niedozbrojonym oddziałom (partiom) powstańczym partyzanckiej walki z nieprzyjacielem.

Walczyły tu samodzielne, tworzone na tym terenie, oddziały (partie) powstańcze. Funkcjonowały różne instytucje i organy podziemnego państwa polskiego. Przez Ziemię Chełmską przemieszczały się w różnych kierunkach oddziały tworzone w innych rejonach kraju, dowodzone przez najbardziej znanych dowódców powstania, np. przez Marcina Borelowskiego-Lelewela, Michała Heydenreicha-Kruka czy ostatniego powstańczego dowódcę ks. Stanisława Brzóskę.

Spośród kilkudziesięciu dowódców tych oddziałów, sięgając do materiałach biograficznych im poświęconych, uwzględniając przebieg działań powstańczych, odwołując się do wspomnień i materiałów archiwalnych, do literatury przedmiotowej ukazującej powstańców w wymiarze ogólnopolskim, w tym do opracowań pisarzy i regionalistów chełmskich, chciałbym wskazać na dowódców, którzy w czasie powstania bardzo silnie związani byli z Chełmem i Ziemią Chełmską, a ich oddziały najczęściej walczyły na tym terenie.

Dowódcami tymi byli: Kazimierz Bogdanowicz, Mikołaj Nieczaj (inne zapisy nazwiska: Neczaj, Neczay, Niechaj), Władysław Rucki (właściwe nazwisko Drucicki), Kajetan Cieszkowski-Ćwiek, Walery Kozłowski, Karol Krysiński, Walery Wróblewski.

Przytaczam nazwiska wyżej wymienionych dowódców m. in. w oparciu o artykuł Zbigniewa Lubaszewskiego, znanego historyka i regionalisty chełmskiego, publicysty i autora kilkudziesięciu opracowań regionalnych (w tym publikacji na temat powstania styczniowego), który w artykule pt. Dowódcy oddziałów walczących na obszarze ziemi chełmskiej w okresie Powstania Styczniowego stwierdził:

 „Prezentowany artykuł ma na celu przedstawienie w syntetyczny sposób najbardziej znanych dowódców powstańczych, których formacje operowały w okolicach Chełma”. [Zbigniew Lubaszewski, Dowódcy oddziałów walczących na obszarze ziemi chełmskiej w okresie Powstania Styczniowego [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 26-49].

Patriotyzm dowódców, ich poświęcenie się dla ojczyzny, bohaterstwo podczas bitew i potyczek, zaangażowanie i odpowiedzialność za życie podkomendnych, szacunek dla nich, partyzancki sposób prowadzenia walk, wiedza wojskowa i umiejętności przywódcze, porywały powstańców do walki, stawały się legendami, które przetrwały w pieśniach i opowieściach śpiewanych i opowiadanych do dzisiaj wszędzie tam, gdzie toczyły się powstańcze walki. To oni wspólnie ze swoim żołnierzami składali swoje życie na ołtarzu Ojczyzny. Niech wiecznym przesłaniem ich bohaterstwa i poświęcenia się dla Polski będą słowa Kazimierza Bogdanowicza, wypowiedziane przez niego na jednym z konspiracyjnych zebrań: Mam życie, to do mnie należy i te złożę na ołtarzu Ojczyzny.

Losy w/w dowódców, były tragicznie związane z powstańczymi i po powstańczymi losami ich żołnierzy.

Kazimierz Bogdanowicz (1837-1863), schwytany przez Rosjan 26 lutego 1863 roku, odmówił złożenia prośby o ułaskawienie go przez cara:

 „Kazimierzowi Bogdanowiczowi dla większego dręczenia w sam dzień imienin jego (…) odczytali oprawcy wyrok śmierci (…). Przed egzekucją jenerał [Aleksander] Chruszczow, znany ze swego barbarzyństwa i poduszczania włościan do rzezi posiadaczy ziemskich, zapytywał Kazimierza Bogdanowicza, czy nie żąda łaski, zimno odpowiedział młodzieniec bohater: „od cara ani od jego podłych służalców nie żądam żadnej łaski, kiedy tyle krwi niewinnej przeleli”.(Czas”, nr 66 z 21 marca 1863 r.).

Kazimierz Bogdanowicz został rozstrzelany 6 marca 1863 roku w Lublinie. Miał 26 lat. Prochy jego oraz rozstrzelanych w 1863 roku powstańców – w 1916 roku zostały złożone w zbiorowej, powstańczej mogile na cmentarz przy ul. Lipowej w Lublinie.

Od 160 lat lud chełmski śpiewa ludową, anonimową Pieśń o Kazimierzu Bogdanowiczu, bohaterze narodowym, kochanym Bogdanowiczu (…) [który] liczył lat dwadzieścia parę, w młodym wieku ukazywał, jak czcić ojczyznę i wiarę. I modli się do Boga: O! za tyle poświęcenia obdarz nas wolnością Boże! I rok z roku daj zwycięstwo, niechaj ojczyznę wspomoże.

Mikołaj Nieczaj (ok.1818-1863), lekarz z Dubienki, 22 lutego 1863 roku, po rozbiciu jego oddziału przez Rosjan, dostał się do niewoli. Przesłuchiwany zachowywał się bohatersko. Skazany na śmierć przez carski sąd wojskowy, został rozstrzelany 19 marca 1863 roku w Krasnymstawie, a miejsce jego egzekucji i pochówku carscy oprawcy rozjechali armatami.

Walerego Wróblewskiego (1830-1908), którego oddział „żelaznej jazdy”został rozbity 19 stycznia 1864 roku pod Rudką Korybutową (obecnie Starościańską), dwukrotnie rannego, uratował chłop z pobliskiej wsi – i ukrywał go w swojej zagrodzie. Przewieziono go do Liniewki i Zawieprzyc, gdzie dzierżawcą majątku był Władysław Skłodowski, ojciec Marii Skłodowskiej-Curie. Stąd Walery Wróblewski, w kobiecym przebraniu, dostał się do Galicji. Do Polski nigdy już nie wrócił: pozostał we Francji, prowadząc działalność niepodległościową we Francji, Turcji i Anglii. Zmarł 5 sierpnia 1908 roku, pochowany został na cmentarzu Pere-Lachaise w Paryżu.

Losy Władysława Ruckiego (1815- ?), Kajetana Cieszkowskiego-Ćwieka (1826-1877), Karola Krysińskiego (1838-1908) i Walerego Kozłowskiego (1830-1869[95] – podawane są dwie daty jego śmierci: 1869 i 1895),), były równie tragiczne, jak losy tysięcy ich podkomendnych, zmuszonych udać się na emigrację, poddanych carskim represjom i prześladowaniom.

Po upadku powstania styczniowego na emigrację do Francji udali się: Kajetan Cieszkowski-Ćwiek i Karol Krysiński.

Kajetan Cieszkowski-Ćwiek, korespondent „Gazety Narodowej” we Francji, z powodu ubóstwa zajmował się handlem i tłumaczeniem sztuk teatralnych. Opuszczony przez żonę, chory na rozedmę płuc, w 1876 roku przyjechał do Krakowa, gdzie zmarł 5 lipca 1877 r. i spoczął na Cmentarzu Rakowickim.

Karol Krysiński prowadził we Francji działalność niepodległościową. Oskarżony o sympatie prorosyjskie w 1871 roku zamieszkał w Galicji. W 1875 roku dobrowolnie zgłosił się do władz rosyjskich, za działalność powstańczą został uwięziony w Cytadeli Warszawskiej, skąd uciekł. Schwytany po trzech dniach został rozstrzelany 12 maja 1877 roku. To jedna z wersji jego śmierci. Inna wersja zakłada, że został zesłany na katorgę, z której w 1908 roku, w roku swojej śmierci, powrócił do Galicji, starając się z powodu złego stanu zdrowia o przyjęcie do Przytuliska Weteranów Powstania 1863 roku w Krakowie.

Władysław Rucki, lwowianin, oficer armii austriackiej, uczestnik powstania krakowskiego w 1846 r., adiutant gen. Józefa Bema w 1848 roku, zamieszkał w Monachium. Marzył o powrocie do Polski, ale w 1865 roku odmówiono mu powrotu do Galicji. Nieznane są dalsze jego losy.

Mało znane są losy Walerego Kozłowskiego, uczestnika powstania krakowskiego w 1848 roku, Wiosny Ludów (1848-1849), skazanego za udział w tzw. powstaniu chrzanowskim w 1849 r. na dziesięć lat robót i uwięzionego w Ołomuńcu. Po powstaniu styczniowym został on, jak twierdzą niektórzy historycy, aresztowany przez Austriaków i uwięziony w Ołomuńcu. Jest – prawdopodobnie – autorem książki pt. Celniejsze zasady sztuki wojennej i jej działań to jest strategii i taktyki zebrał Walery Kozłowski (Kraków 1866). Grób jego z napisem: WALERY KOZŁOWSKI ŻOŁNIERZ Z 1863 R.+ 1895) może znajdować się na cmentarzu w Krośnie.

*****

Powstanie styczniowe, najdłużej trwające i największe z dotychczasowych polskich powstań narodowo-wyzwoleńczych, zakończyło się narodową klęską i tragedią Polaków.

 „W nierównej walce z rosyjską przemocą poległo na ziemi chełmskiej co najmniej kilkuset powstańców, niektórych rozstrzelano, wielu uwięziono i zesłano na syberyjską katorgę, z powodu „sprawy chełmskiej” znalazły się tam 54 osoby. Czy ich ofiara, ludzkie cierpienia, tragedie i dramaty były daremne? Tak – wobec klęski powstania i jej ciężkich dla Polaków następstw, odpowiadają niektórzy. Nie – mówi wielu, akcentując wpływ styczniowej insurekcji w dziele podtrzymania tożsamości narodowej i dążeń niepodległościowych, w tym duchu ukształtowane zostało pokolenie roku 1918. Niezależnie od tych historiograficznych dylematów i kontrowersji podtrzymanie pamięci o powstaniu styczniowym, także w skali lokalnej, jest naszym obowiązkiem. [prof. dr hab. Wiesław Śladkowski, Chełm i Ziemia Chełmska w Powstaniu Styczniowym. [w:] Powstanie Styczniowe na Ziemi chełmskiej. Tradycja i dziedzictwo (pod redakcją Zbigniewa Lubaszewskiego). Chełm 2013, s. 24].

O tym obowiązku „w skali lokalnej”, od 160 lat realizowanym w Chełmie i na Ziemi chełmskiej, opowiem już w następnym artykule.

Poprzedni artykułDUM SPIRO, SPERO – póki oddycham, nie tracę nadziei
Następny artykułHumor ludowy na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim w walce z polityką okupanta w latach 1939-1945
Zbigniew Waldemar Okoń
Zbigniew Waldemar Okoń - pisarz, animator kultury, regionalista. Ukończył filologię polską na UMCS w Lublinie (1968) oraz 3-letnie studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim (1991). Dyrektor Zasadniczej Szkoły Zawodowej (1969-1974), wizytator Kuratorium Oświaty i Wychowania (1975), dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury w Chełmie (1975-1987), wicedyrektor d/s naukowych i konserwatorskich Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie (1987-1991), nauczyciel dyplomowany szkół chełmskich (1982-1989, 1991-2002). Od 2003 roku na emeryturze. Redaktor naczelny studenckiego, ogólnopolskiego, naukowego pisma „Językoznawca” (1965-1968), współzałożyciel i wiceprzewodniczący Studenckiej Grupy Literackiej „Kontrapunkty” w Lublinie (1965-1968). Współredaktor „Ziemi Chełmskiej” oraz wydawnictw poświęconych chełmskiemu szkolnictwu (1968-2005). Członek Grupy Literackiej „Pryzmaty” w Chełmie (1969-1990, przewodniczący 1983-1990), Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej (sekretarz Zarządu 1975-1987). Lubelskiego Oddziału Związku Literatów Polskich (1984-, wiceprezes Oddziału 2006-2010, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Oddziału 2010-,). Debiutował w „Ziemi Chełmskiej” (1962). Autor 7 tomów poetyckich, 1 powieści, 11 monografii twórców i regionalistów chełmskich.

1 KOMENTARZ

  1. Bardzo syntetyczna i cenna „rozprawa” z „Tematem” Powstania na chełmszczyznie.Interesujące podejście do materii tematu.Spełnienie obowiązku o pamiętaniu.
    Życzę jeszcze wiele owocnych popełnień pisarskich Panie Zbigniewie!!
    Józef Osoba z Rejowca Fabrycznego

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj