Marsze równości świadczą, że osoby LGBT nie czują się równe. Ale właściwe dlaczego? Mają przecież wszelkie prawa obywatelskie, a odnosząca się do nich akceptacja społeczna znacznie przekracza 50% i rośnie z roku na rok. Są to ci, którzy w odróżnieniu od ignorantów z prawicy wiedzą, że LGBT to fizjologiczne dzieło natury, a nie wtórny wobec niego akt woli. Jeżeli Prezes i jego ludzie pozwalają sobie na prostackie dowcipy i chichotki, to sami odbierają sobie prawo do nazywania się ludźmi inteligentnymi.
Połączone aktem własnej woli pary są albo małżeństwem sakralnym bądź cywilnym, albo wolnym związkiem. W Polsce żyje według statystyk niemal 900 tysięcy par dwupłciowych w związkach niesformalizowanych. Ci nie czują się dyskryminowani, uzgadniają zakres zobowiązań między sobą lub potwierdzają go prawnie i nie uczestniczą w marszach równości, ponieważ czują się ludźmi wolnymi. Nie widać powodu, dla którego miałoby być inaczej ze związkami osób LGBT.
Kwestię posiadania dzieci reguluje samo życie. W przypadku lesbijek to proste, każda może mieć własne dziecko z wyłączeniem obowiązków ojca. Geje mają drogę otwartą do korzystania z surogatek. Takie dzieci podlegają opiece państwa jak wszystkie inne, z zaznaczeniem w metryce ojciec bądź matka nn – pod warunkiem, że któreś z rodziców zrzeka się prawa do dziecka. Nikt też nie może zabronić parze LGBT prawa do dziecka przejętego z okna życia. Jednym słowem, wszystkie wolne związki dwu- i jednopłciowe, posiadając dzieci i opiekujące się nimi, powinny być traktowane jednakowo.
Cała reszta należy do sfery prywatnej, która nie wymaga regulacji zewnętrznych.
To wszystko da się rozwiązać kosmetyką istniejącego prawa.
Autor: Andrzej Lam






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)




