Odczarowanie LGBT

0
Adrian Grycuk - Praca własna - CC BY-SA 3.0 pl

Marsze równości świadczą, że osoby LGBT nie czują się równe. Ale właściwe dlaczego? Mają przecież wszelkie prawa obywatelskie, a odnosząca się do nich akceptacja społeczna znacznie przekracza 50% i rośnie z roku na rok. Są to ci, którzy w odróżnieniu od ignorantów z prawicy wiedzą, że LGBT to fizjologiczne dzieło natury, a nie wtórny wobec niego akt woli. Jeżeli Prezes i jego ludzie pozwalają sobie na prostackie dowcipy i chichotki, to sami odbierają sobie prawo do nazywania się ludźmi inteligentnymi.

Połączone aktem własnej woli pary są albo małżeństwem sakralnym bądź cywilnym, albo wolnym związkiem. W Polsce żyje według statystyk niemal 900 tysięcy par dwupłciowych w związkach niesformalizowanych. Ci nie czują się dyskryminowani, uzgadniają zakres zobowiązań między sobą lub potwierdzają go prawnie i nie uczestniczą w marszach równości, ponieważ czują się ludźmi wolnymi. Nie widać powodu, dla którego miałoby być inaczej ze związkami osób LGBT.

Kwestię posiadania dzieci reguluje samo życie. W przypadku lesbijek to proste, każda może mieć własne dziecko z wyłączeniem obowiązków ojca. Geje mają drogę otwartą do korzystania z surogatek. Takie dzieci podlegają opiece państwa jak wszystkie inne, z zaznaczeniem w metryce ojciec bądź matka nn – pod warunkiem, że któreś z rodziców zrzeka się prawa do dziecka. Nikt też nie może zabronić parze LGBT prawa do dziecka przejętego z okna życia. Jednym słowem, wszystkie wolne związki dwu- i jednopłciowe, posiadając dzieci i opiekujące się nimi, powinny być traktowane jednakowo.

Cała reszta należy do sfery prywatnej, która nie wymaga regulacji zewnętrznych.

To wszystko da się rozwiązać kosmetyką istniejącego prawa.

Autor: Andrzej Lam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj