Kolejna książka dr Józefa Musioła znanego śląskiego działacza politycznego i społecznego, prawnika-sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, dziennikarza, literata, założyciela Towarzystwa Przyjaciół Śląska w Warszawie i Stowarzyszenia Sędziów Sądu Najwyższego w st. spoczynku, przewodniczącego Rady Programowej Zespołu Pieśni i Tańca ,,Śląsk” im. St. Hadyny tym razem jest autobiografią.
Niełatwo jest w sposób obiektywny i udokumentowany odtworzyć dzieje swojej rodziny ze strony matki i ojca. Tego niełatwego zadania podjął się autor tej autobiografii, wykonując wprost benedyktyńską pracę przy gromadzeniu materiałów o rodzinie. Tytuł jest w pełni adekwatny do zaprezentowanej treści.
Opracowanie J. Musioła składa się z 11 rozdziałów i aneksu, w których ukazał losy swoje i rodziny nie tylko w XX i XXI wieku, ale sięgnął też do XIX wieku. Poświecił je Osobie sobie najbliższej Marcie Białeckiej Musioł–swojej Matce, Ślązaczce, która wychowała 11 dzieci w „wierze oraz tradycji śląsko-polskiego patriotyzmu” a zarazem „cichej polskiej bohaterce czasów trwania oraz walki o godność” w okresie okupacji. W pełni zasługuje na tę ocenę a zarazem na szacunek i uznanie, bo podjęła też dzielność konspiracyjną w AK, ryzykując życiem wielu Osób. Ojczyzna dla Niej była wartością najwyższą i gotowa była dla niej poświęcić życie nie tylko swoje, ale licznej rodziny.
W rozdziale I autor ukazuje w dużym skrócie rodzinę matki już od XIX wieku a sygnalizuje tylko swoją , które zaangażowane były w walkę o prawo do własnej tożsamości i narodowej. Jest to też najkrótszy rozdział w pracy, bo liczy faktycznie tylko 9 stron [ze zdjęciami 21], ale wprowadza on Czytelnika w bogate życie jego autora, które przedstawił w kolejnych rozdziałach. Autor zwraca uwagę, że członkowie obu rodzin aktywnie uczestniczyły w powstaniach śląskich, np. ojciec Józefa Musioła, uczestniczył z bronią w ręku w trzech powstaniach śląskich. Podobnie było w wielodzietnej, zamożnej rodzinie jego Matki-Marty Białeckiej, w którym panowała nie tylko atmosfera patriotyczna, ale dążność do walki o niepodległość. Niezwykła osobowość Jej ojca Karola wpłynęła na postawę Jej braci: Szymona Jana, Franciszka, Karola i Teodora, którzy zaangażowali się w polski ruch niepodległościowy. Szymon wstąpił 24 VIII 1914 r. do I Brygady Legionów, zaś w trzecim powstaniu śląskim był szefem sztabu w Grupie „Wschód”. Zwycięskie III powstanie doprowadziły do włączeni najbogatszej części Śląska do Macierzy.
Rodziny te połączyło małżeństwo Franciszka Musioła i Marty Białeckiej zawarte w 1919 r., które miało aż 11 dzieci w tym Józefa urodzonego 9 I 1933 r. w Połomi, czyli przyszłego znanego śląskiego działacza społeczno- politycznego. W roku następnym rodzina przeprowadziła się do Moszczenicy Śląskiej, gdzie zakupili ziemię z tzw. dóbr. rycerskich. Tu prowadzili gospodarstwo rolne w wybudowanym obszernym domu, w którym Józef z rodzeństwem spędzał beztrosko czas do wybuchu II wojny światowej. Dzieci wychowywane były na tradycjach powstańczych, z ugruntowaną polską świadomością i kulturą śląską. W domu przestrzegana była triada „Bóg – Honor – Ojczyzna”. Jej podporządkowane było życie w rodzinie i obowiązująca jest do dnia dzisiejszego. Rodziny Musioła i Białeckich, podobnie jak wiele śląskich, traktowały religię, honor i patriotyzm jako podstawowe elementy tożsamości narodowej i te wartości wpajali dzieciom. Kontynuatorem tych wartości jest autor tej książki, który ceni sobie religię i honor, zaś swoje siły twórcze poświęca do dnia dzisiejszego Ojczyźnie. Dlatego też odmówił w 2026 r. przyjęcia tytułu Honorowego Obywatela Jastrzębia Zdroju władzom tego miasta, bo uznał iż zamierzały wykorzystać Jego Nazwisko do celów propagandowo-politycznych [został Honorowym Obywatelem Gminy Mszana w 2013 r.]. W podobny sposób postąpił w latach 70-tych ubiegłego wieku, kiedy zaproponowano mu nadania stopnia profesora. Też odmówił przyjęcia, bo chciał być nadal sędzią a nie pracownikiem naukowym. Po prostu był wierny triadzie „Bóg – Honor – Ojczyzna”, w której Honor, podobnie jak Bóg i Ojczyna miały wartości najwyższe w jego życiu i jest im wierny do dnia dzisiejszego.
Dzieciństwo Józefowi przerwała napaść hitlerowskich Niemiec na Polskę we IX 1939 r. Klęska państwa polskiego była tragedią dla ludności polskiej, też na Górnym Śląsku, który włączony został do III Rzeszy. Władze okupacyjne przystąpiły do germanizacji tego terenu, eksterminacji zamieszkującej tutaj ludności polskiej. Autor pisze, że w początkowym okresie okupacji „ matka jak kokoszka pod swymi skrzydłami miała jedenaścioro dzieci […]. Wiedziała, że może nas uratować, jeśli będziemy pracować i to wszyscy, z wyjątkiem tych dzieci, które nie ukończyły sześciu lat” . Wysłany została „na służbę” do bogatych krewnych do Marklowic, gdzie wypasał kilka krów. To był efekt przejęcia przez III Rzeszę posiadłości Musiołów w Moszczenicy Śląskiej w 1940 r., które przekazano zarządcy niemieckiemu. Starsze rodzeństwo skierowano do pracy w majątku zarządcy. Sytuacja materialna była ciężka a wyżywienie rodziny wielodzietnej wymagało podjęcia pracy nawet przez dzieci. Matka bez męża [uchodźca na Węgrzech, gdzie podjął działalność antyhitlerowską] walczyła każdego dnia o kęs chleba dla licznej rodziny. Nie mogła liczyć na pomoc władz okupacyjnych, które rodzinę Musiołów uznały za wrogów III Rzeszy.
Z kolei praca przerastało siły fizyczne J. Musioła. Po roku zbiegł z pracy i zatrudniony został u proboszcza ks. Maksymiliana Kowalczyka w Moszczenicy, gdzie pasał nie tylko krowy i kozy, ale pilnował prosięta i gęsi. Po opuszczeniu probostwa pracował w okolicznych gospodarstwach rolnych. Przyzwyczajony został do ciężkiej pracy już w młodości i zdawał sobie sprawę, że dzięki niej można osiągnąć sukces w życiu. Jednym słowem sprawdziło się powiedzenie „bez pracy nie ma kołaczy”.
Nie można pominąć zaangażowania się rodzin Musioła i Białeckich w działalność konspiracyjną podczas okupacji Polski przez III Rzeszę, m.in. łączniczką Armii Krajowej była jego siostra Zofia mająca pseudonim „Lila” [aresztowana przez gestapo]. Łącznikiem został też J. Musioł „Zefek”, który przenosił meldunki od dowództwa Inspektoratu Rybnickiego AK do Obwodu Rybnickiego AK i odwrotnie. Był nie tylko odważnym, ale pewnym siebie nawet w sytuacjach zagrażających aresztowaniem. Nie bez znaczenia była tutaj doskonała znajomość języka niemieckiego, którą poprzez uczęszczanie do szkoły z dziećmi niemieckim z bombardowanego przez lotnictwo alianckie Berlina i innych miejscowości, które z rodzinami ewakuowane zostały na Śląsk, w tym do Jastrzębia i Moszczenicy Śląskiej.
Rodziny Musiołów i Białeckich aktywnie uczestniczyły też w działalności AK w Generalnym Gubernatorstwie, np. kpt./ppłk Dominik Ździebło to legendarny „Kordian” dowódca Zgrupowania AK „Żelbet” w Krakowie [ w okresie powojennym współwięzień płk/gen. bryg. Jana Mazurkiewicza „Radosława”], zaś st. szer. Rafał Białecki „Krajan” był żołnierzem Batalionu „Parasol” i zginął w Powstaniu Warszawskim 19 VIII 1944 r. Z kolei do wojska niemieckiego przymusowo powołano m.in. Władysława Musioła, który zdezerterował we Francji i nawiązał współpracę z francuskim ruchem oporu. Ujęty przez żandarmerię wojskową w 1942 r., sądzony przez sąd wojskowy, który skazał jego na karę śmierci przez rozstrzelanie-wyrok został wykonany. Też nie doczekał wolności.
Natomiast wojska sowieckie opanowały część Górnego Śląska pod koniec I 1945 r. [np. Katowice 27]. Na pozostałej części nadal panował terror. Autor pisze „ Myśmy naprawdę czekali, żeby nas Rosjanie wyzwolili. Czekaliśmy na chwilę, kiedy znów będziemy mogli legalnie mówić po polsku […]. Język ojczysty jest tak potrzebny człowiekowi jak powietrze i woda”. Doczekali wolności, bo 23 marca Moszczenica i inne miejscowości były wolne. Doczekali wolności, ale dla wielu rodzin rozpoczęła się znowu gehenna, bo wielu żołnierzy radzieckich dokonywało kradzieży, rozbojów a głównie gwałtów. To ich zachowanie odcisnęło swoje piętno na świadomości Ślązaków, w tym też u J. Musioła. Autor zwraca uwagę, że mimo tego „Rosjanie przynieśli nam wolność. Z tej wolności wszyscyśmy się cieszyli, Wracali ci, co przeżyli w obozach koncentracyjnych, wychodzili z ukrycia, zaczęły pracować polskie instytucje”. Rodzina Musiołów powróciła do swojego gospodarstwa, przejęteho przez III Rzeszę.. Okres okupacji ukształtował charakter Musioła, który nie uległ zmianie do dnia dzisiejszego, czyli bezkompromisowej walki z przejawami łamania prawa i praworządności a udzielania bezinteresownej pomocy jej potrzebującym.
Okres powojenny w życiu J. Musioła pełen była wyrzeczeń, walki jego i rodziny o przetrwanie, które ukazał w kolejnych rozdziałach autobiografii. Wkrótce po wyzwoleniu Moszczenicy otwarto szkołę podstawową w której kontynuował naukę. Po jej ukończeniu w 1948 r., uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego w Wodzisławiu Śląskim, aby w ostatniej klasie [w 1950 r.] uczestniczyć jeszcze dodatkowo w kursie pedagogicznym. W 1951 r. został jego absolwentem i z dyplomem nauczyciela. Wkrótce po maturze skierowany został z innymi absolwentami do 19. Brygady Powszechnej Organizacji „Służba Polsce” do Gdańska-Jelitkowa do nieodpłatnej pracy, Po powrocie z Gdańska otrzymał nakaz pracy do szkoły podstawowej. w Kokoszycach a następnie w Bełsznicy. W 1953 r. podjął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Jako syn tzw. kułaka nie uzyskał akademika a rodziców nie było stać na wynajęcie mieszkania w Krakowie. Początkowo spał na dworcu a po kilku tygodniach koledzy ze studiów zabrali jego potajemnie do akademika z którymi dzielił pokój do 1956 r. Ostatni rok spędził w akademiku już oficjalnie, ale niejednokrotnie był głodny, bo nie miał pieniędzy na zakup podstawowych artykułów żywnościowych. Te lata zahartowały przyszłego prawnika i wyczuliły na biedę z którą boryka się do tej pory wiele rodzin. Studia ukończy w 1957 r.
Po studiach podjął pracę w sądownictwie, początkowo jako aplikant sądowy Sądu Wojewódzkiego w Katowicach a po zdaniu egzaminu sędziowskiego we IX 1959 r. został asesorem sądowym Sądu Powiatowego w Rybniku, zaś w latach 1961-1966 był jego sędzią. W tym czasie J. Musioł zaangażował się w społecznie w działalność w Stronnictwie Demokratycznym, pełniąc funkcję zastępcy przewodniczącego Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Rybniku. Też był współorganizatorem Rybnickich Dni Literatury i dokończenia budowy teatru w Rybniku jako Domu Kultury. Na swojej drodze „znalazł” najbliższą sobie Osobę, którą pokochał i to ze wzajemnością.. To była Ewa Podlodowska. 26 XII 1963 r. był nadzwyczajnym dniem w życiu J. Musioła, bo wziął ślub kościelny w Jaworzynce, czyli wierny był, o czym pisałem, triadzie Bóg-Honor-Ojczyzna. To była odważna decyzja, bo mogła negatywnie wpłynąć na dalszą karierę. Tak się jednak nie stało, bo do Katowic powrócił już jako sędzia Sądu Wojewódzkiego w Katowicach [1966-1977 ], z tym iż od 1976 r. był też zastępcą redaktora naczelnego redakcji „Prawo i Życie” [do 1977 r.]. W V 1976 r . obronił pracę doktorską „Sądy polowe w III powstaniu śląskim”, zaś w rok później. został sędzią Sądu Najwyższego, w tym w latach 1978-1983 oddelegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości do pełnienia funkcji zastępcy dyrektora Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskiej w Polsce. Przeciwny był wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce w 1981 r., zaś w czasie stanu wojennego zapobiegł likwidacji Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa, bronił też działaczy Solidarności, m.in. Kazimierza Kutza, Andrzeja Czeczota. Tym samym był niewygodny dla władz SD, które chciały wysłać jego na ambasadora w Szwecji, lecz odmówił. Był natomiast zwolennikiem wprowadzenia do systemu konstytucyjnego w Polsce Trybunału Stanu, Trybunału Konstytucyjnego, Rzecznika Praw Obywatelskich itd.
W 1983 r. władze SD a w zasadzie jej przewodniczący prof. Edward Kowalczyk zaproponował dr Musiołowi objęcie stanowiska podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, który wyraził zgodę, ponieważ uważał, że będzie mógł wpływać „na demokratyzowanie skostniałych struktur”. Funkcje tę pełnił do lat 90-tych, z tym iż w latach 1989-1990 był jednocześnie dyrektorem Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce oraz członkiem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W 1990 r gościem dr Musioła był dyrektor Bundesarchiwum w Koblencji prof. Friedrich Kahlenberg, który został przyjęty bardzo serdecznie. Podczas wizyty pożegnalnej dowiedział się od dr. Musioła, że jego brat Władysław został rozstrzelany przez Niemców i prosi o kopię wyroku, jeśli znajduje się w archiwum w Koblencji. Profesor był zaskoczony i stwierdził „ mimo to pan dla mnie, Niemca, jest tak serdeczny i przyjazny?”. Odpowiedział dr Musioł „ Panie profesorze, my Polacy mamy wiele wad, jesteśmy porywczy, ale nie potrafimy długo tkwić w nienawiści […] A poza tym czas zakopać dzielące nas rowy nienawiści. Jesteśmy sąsiadami, musimy wrócić do takiego okresu, który był chlubą w stosunkach polsko-niemieckich”. Ta wypowiedź charakteryzuje Doktora, który ma też swój wkład w pojednanie między obu narodami.
Uwagę zwraca fakt, że to J. Musioł przywrócił pamięć prof. .dr. hab. Rudolfa Ranoszka nie tylko na Śląsku jako cenionego badacza Wschodu Starożytnego. W 1984 r. zwrócił się listownie z prośbą do premiera gen. broni Wojciecha Jaruzelskiego o przesłanie listu gratulacyjnego dla zapomnianego wybitnego uczonego z okazji 90 rocznicy urodzin. List taki odebrał dr Musioł z kancelarii premiera z prośbą Generała o osobiste wręczenie Jubilatowi, co uczynił 5 IV 1984 r. Dr. Musioł zainicjował również akcję nadanie prof. Ranaszkowi tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Śląskiego, co nastąpiło w dniu 8 maja 1985 r., mimo iż wzbraniał się przed przyjęciem tej godności. W udzielaniu pomocy dr Musioł angażował się wiele razy, m.in. w otrzymaniu paszportu dla Bronisława Kowalskiego, specjalisty AK od zrzutów lotniczych w Polsce w II wojnie światowej, który miał uczestniczyć w rocznicowym święcie lotów RAF nad Warszawą w Jahannesburgu.
Dr Musioł na XIV Kongresie SD w 1989 r. ponownie został wybrany ma wiceprzewodniczącego [pierwszy raz na XII Kongresie SD w 1981 r.], który był zwolennikiem unowocześnienia państwa. Spotykał się z przedstawicielami władz i Solidarności. Rozpoczęła się walka o stanowiska. Autor pisze „Każdy chciał urwać jak najwięcej z szaty Rzeczypospolitej”. W tej sytuacji zrezygnował z pełnienia funkcji politycznych w 1991 r. i odbył wyjazd studyjny do Republiki Południowej Afryki zaś w 1993 r. został adwokatem, aby po 4 latach powrócić jako sędzia Sądu Najwyższego.
Natomiast po przejściu w stan spoczynku w 2003 r. [ukończył 70 lat] założył i przewodniczy Stowarzyszeniu Sędziów Sądu Najwyższego w Stanie Spoczynku. Prezydenta RP powołał Jego w skład Komitetu Budowy Pomnika Wojciecha Korfantego w Warszawie 3 grudnia 2013 r. Między innymi z Jego inspiracji i Grzegorza Łubczyka powołano Społeczny Komitet Budowy w Warszawie i Budapeszcie Pomnika Henryka Sławika i Jozsefa Anttala sen. Pomnik ten odsłonięty został w Dolince Szwajcarskiej w Warszawie 8 XI 2016 roku.
Na uwagę zasługują Jego artystyczne dokonania. Wiele uwagi poświęca Zespołowi Pieśni i Tańca „Śląsk”., w którym jest przewodniczącym Rady Programowej. Z Jego inicjatywy zorganizowano wielu koncertów Zespołu w Warszawie, w tym w: Bazylice Archikatedralnej [ 8 XI 2016 r.], Muzeum Kolekcji im Z i J Porczyńskich im Jana Pawła II, siedzibie Sądu Najwyższego, Muzeum Niepodległości w Warszawie.
Dr Musioł był nie tylko współzałożycielem Fundacji Pamięci Ofiar Auschwitz-Birkenau, [od 2011 r. Prezydent Rady tej Fundacji], ale założycielem Towarzystwa Przyjaciół Śląska w Warszawie we IX 1989 r. , którego jest prezesem do dzisiaj. Efektem jego pracy społecznej było wzajemne poznania się Ślązaków mieszkających w stolicy, ukazywanie wkładu Śląska i jego mieszkańców w rozwój Polski itd. Podkreślał niejednokrotnie, że Ślązacy nie muszą wstydzić się swojego rodowodu i mogą być z niego dumni
Uwagę zwracają różnorodne zainteresowania pisarskie dr Musioła. Spod Jego pióra „wyszły” już, czy tylko 32 książki, które poświęca głównie Ślązakom-zapomnianym cichym bohaterom uczestniczącym w walce o niepodległą Polskę na frontach II wojny światowej nie tylko w kraju, ale poza jej granicami. Wielu z nich oddało Ojczyźnie najcenniejszą rzecz jaką posiada człowiek-życie. Inni dotarli do kraju, z chęcią budowy jej wielkości, ale dla niektórych nie była upragnioną Matką. Wiele miejsca Autor poświęcał życiu ludzi w bezmiarze zbrodni popełnianych głównie przez niemiecki faszyzm, czyli masowemu ludobójstwo, eksterminacji całych narodów. Dr J. Musioł ukazywał w tym systemie władzy współudział aparatu wymiaru sprawiedliwości III Rzeszy z rozbudowaną machiną ludobójstwa. W wyniku tej współpracy mordowano nie tysiące, ale miliony ludzi. Eksterminacją objęto całe narody, zwłaszcza słowiańskie, chociażby przez realizację programu „wyniszczania przez pracę” [Vernichtung durch Arbeit]. Tematyka ta w różnym stopniu ukazana została przez Autora w licznych artykułach i książkach, w których zwraca uwagę, że w procesach zbrodniarzy po wojnie wyroki tylko niektóre były adekwatne do pełnionych zbrodni. Wielu zbrodniarzy uniknęło zasłużonej kary, chociażby SS-Obersturmbahnnführer dr Johannes Thümmler, któremu Autor poświecił książkę. Nie oznacza to, że dr Musioł zajmuje się tylko okresem II wojny światowej, bo ukazuje też niektóre zawikłane losy Ślązaków od połowy XIX wieku [ Od Wallenroda do Kordiana. Dramatyczne Ślązaków wybory. 2000] po XXI wiek [ Twarze Śląska- I wydanie w 2010 a II wydanie w 2019 r.]. Z kolei książka „Przesłuchanie” miała trzy wydania, w tym w 1986 r. przetłumaczono w RFN na Das Verhőr i adoptowano na sztukę teatralną.
Recenzowana praca jest uwieńczeniem zbierania materiałów przez autora przez niemal całe życie. Rzetelnie przedstawił swoje życie, pracę i działalność społeczno-polityczną. Świadomie wybrał zawód sędziego, aby służyć społeczeństwu, eliminować wszelkiego rodzaju łamanie prawa, gwarantować równość wszystkim obywatelom wobec prawa. Stać na straży bezpieczeństwa ludzi a zwłaszcza ich rozwoju w wolnym, niepodległym, demokratycznym państwie.
Praca ma chronologiczny układ i obejmuję okres od XIX wieku do dnia dzisiejszego. Struktura chronologiczna pracy umożliwiła autorowi dokładną analizę wydarzeń z tamtych lat, także z lat powstań śląskich, okupacji i kolektywizacji. Praca adresowana jest dla szerokiego odbiorcy, ale w pierwszej kolejności do młodzieży, aby dążyła wytrwale do wytyczonego sobie celu, bo tylko ciężką pracą osiąga się sukces.
Podstawę źródłową tej pracy stanowią notatki autora, materiały zgromadzone przez autora i rodzinę, zebrane relacje, materiały prasowe oraz archiwalne itd. Przyjęta przez autora koncepcja pracy nie budzi zastrzeżeń a zaprezentowany sposób ukazywania faktów pozwala Czytelnikowi na swobodne poruszanie w podjętej tematyce. Taki sposób prezentowania przeżyć przez autora pozwala na pozyskanie młodego Czytelnika, dla którego wydarzenia z tamtych lat są tylko historią. Historią, ale przedstawioną w sposób niezmiernie ciekawy, która będzie wciągała Czytelnika w rozwijającą się fabułę, a tym samym pobudzi nie tylko emocje, ale skłoni też do samodzielnych przemyśleń i dociekań.
Praca posiada wartość poznawczą i dokumentalną .Należy podkreślić, że podstawową jej zaletą jest umiejętność prezentacji zdarzeń w sposób niezmiernie ciekawy, angażujący Czytelnika w poznanie ważnego fragmentu dziejów Polski. Doskonale jest napisana, z zachowaniem bezstronności. Uwagę zwraca pieczołowitość w ukazaniu faktów z bogatego życia Autora. Napisana z wielką dbałością, wręcz perfekcyjnie, a każde zdanie jest głęboko przemyślane. Autor z dystansem nie tyle ukazuje, co sygnalizuje też swój dorobek naukowy, a jest on znaczący w nauce polskiej, zwłaszcza w zakresie z historii Śląska Interesujący sposób narracji sprawia, że poszczególne rozdziały czyta się z dużym zainteresowaniem, ponieważ wciągają w rozwijającą się fabułę. Jednocześnie skłaniają do samodzielnych przemyśleń i dociekań.
Na zakończenie prezentacji tej cennej monografii chcę zwrócić uwagę na niezmiernie bogaty materiał ikonograficzny, perfekcyjnie przeprowadzoną korektę przez Marię Reklewską i Macieja Zweiffela . oraz zaprojektowaną okładkę przez Martę Galisz-Kaszę, Słowa uznania należą się też Wydawnictwu „Śląsk”. Jednym słowem napisana ciekawie a stylistycznie niemal perfekcyjnie, chociaż Autor nie uniknął powtórzeń niektórych faktów z życia, ale nie wpływają one na obniżenie wartość pracy, a odwrotnie podkreślają ich rangę. Dążył do obiektywnego przedstawienia wydarzeń, w których uczestniczył przez blisko 90 lat i zamierzony cel osiągnął.
—
Józef Musioł. Okrakiem przez wiek. Strzępy pamięci, wydanie drugie poszerzone i uzupełnione. Katowice 2024. [stron 634].






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)




