Z okazji tegorocznego Święta Zmarłych – odwiedziłem z żoną na cmentarzu w Warszawskich Pyrach m.in. pisarza, dziennikarza, działacza społecznego, nazywanego „Kraszewskim polskiej marynistyki”!
Był autorem 61 książek, o łącznym nakładzie blisko 1,5 mln. egzemplarzy, w tym także tłumaczonych na język angielski i niemiecki.
Był też współtwórcą Festiwalu Krótkometrażowych Filmów Morskich, plenerów plastycznych, Klubu Marynistów Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, kiedy sekretarzowałem temu Towarzystwu. Przez 3 kadencje był także sekretarzem generalnym i prezesem Stowarzyszenia Marynistów Polskich. Organizatorem i wieloletnim prezesem Warszawskiego Okręgu reaktywowanej Ligi Morskiej.
A w latach 1996-2008 był również sekretarzem Klubu Publicystów Polonijnych.
Pisał z pasją o ludziach morza, gospodarce i kulturze morskiej, przyczyniając się niewątpliwie do popularyzacji tematyki morskiej wśród społeczeństwa, w tym szczególnie wśród młodzieży.
Do Jego najwspanialszych książek (które nigdy nie stracą na aktualności) należą m.in. „Nasi w Tropikach”, „Piraci z Karaibów”, „Bermudzki trójkąt śmierci”, „Sarmaci na morzach”, „Admirałowie polskiej floty”.
Starsi czytelnicy z pewnością dobrze go pamiętają, jako że w przeszłości był również redaktorem „Tygodnika Morskiego” i czasopisma „Jantar”. A w Szczecinie, w którym przed laty także mieszkał, powołał do życia Klub Marynistów” i skutecznie zabiegał o powstanie oddziału „morskiego” szczecińskiego Muzeum Narodowego. Był też organizatorem Ogólnopolskiego Sejmiku Twórców Morskich.
W jego dorobku autorskim na zawsze pozostaną takie pozycje, jak: „Morskie ABC”, „Bremerhaven – statek śmierci” czy „Morski leksykon współczesny”.
Jedna z jego ostatnich książek – to: „Przy sterach i pod żaglami. Poczet ludzi morza”, czyli literackie opowieści o ludziach najbardziej zasłużonych dla „polskiego morza” na przestrzeni ostatnich stu lat. Którzy od roku 1914 tworzyli na polskim wybrzeżu żeglugę, budowali Gdynię, szkolili młode kadry, a po II wojnie światowej udowodnili, że potrafią zagospodarować 500 kilometrowe wybrzeże i rozwinąć na nim polską gospodarkę morską!
Henryk Mąka nieustanie podkreślał (choć urodził się w Piotrkowie Trybunalskim, którego od roku 2000 był honorowym obywatelem), że Polska TEŻ jest krajem morskim i to nie byle jakim. Jego twórczość, działalność społeczna, a nade wszystko dokonania pisarskie pozostaną na zawsze chlubą polskiej marynistyki. Zachęcam do odwiedzenia jego mogiły, w której spoczywa razem z żoną – Danutą, podobnie jak on, znakomitą przed laty dziennikarką.






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)




