Dyskryminacja w Polsce

10
<współautorstwo: Monika Rogalińska>
 
„Wszyscy ludzie są równi” – prawda ta stanowi fundament kultury europejskiej. Już starożytni Grecy byli dumni, że demokratyczny ustrój, który stworzyli, był ustrojem isonomii – równości wobec prawa. Równość ta stanowi po dzień dzisiejszy jądro każdej demokracji i każdego praworządnego państwa…Pojęcie równego traktowania może mieć wiele znaczeń i wiele wymiarów. Nie budzi jednak wątpliwości to, że bycie traktowanym w zgodzie z zasadą równości oznacza w pierwszym rzędzie gwarancje ochrony przed wszelkimi formami dyskryminacji"[1].
 
Dyskryminacja to pojęcie trudne do zdefiniowania, ponieważ nie tylko odbywa się na wielu płaszczyznach, ale zarówno w sektorze socjalnym, jak i na rynku pracy, przyjmuje różne formy, od rażących i widocznych do ukrytego ostracyzmu; występuje też pośrednio, jak i bezpośrednio. Istnienia dyskryminacji nie można negować, a jej siła i zakres często determinowane są czynnikami takimi jak: postęp techniczny, możliwość łatwego przemieszczania się, a także bliskość innych narodowości i kultur. Intensywności dyskryminacji nie da się zmierzyć ani ocenić w bezpośrednich statystykach, można jedynie porównać jej skutki i przebieg na przełomie lat bądź zestawić ją z sytuacją w innych krajach i dążyć do minimalizacji jej skutków.
Wspomniane powyżej płaszczyzny nietolerancji mogą być różnorakie, na przykład warto wyróżnić dyskryminację ze względu na płeć, wiek, rasę, orientację seksualną, wyznawaną wiarę, niepełnosprawność, itp. To tylko nieliczne kategorie na podstawie których często dochodzi do wykluczenia społecznego, a których jest znacznie więcej. Wobec powyższej różnorodności płaszczyzn dyskryminacji, problem jest szeroki, a możliwości walki z nim dość ograniczone.
Polska ze względu na mniejszą atrakcyjność imigracyjną nie doświadczyła aż tak dużego napływu obcych narodowości, kultur, czy religii, jak inne kraje europejskie. Poniższy wykres prezentuje ankietę przeprowadzoną w Polsce i za granicą, charakteryzującą ilość osób o odmiennym wyznaniu, pochodzeniu etnicznym, orientacji seksualnej i niepełnosprawnych.
Rys. 1[2] (kliknij na wykres, żeby go powiększyć)
Wynika z niego, że obywatele Polski w swoim najbliższym otoczeniu mają znacznie mniejszą ilość znajomych z przedstawionych grup niż ludność innych państw europejskich. W związku z powyższym, może się wydawać, że prawdopodobieństwo dyskryminacji w Polsce ze względu na mniejszy wskaźnik danych grup społecznych, powinna być analogicznie mniejsza. Z drugiej strony brak kontaktów z mniejszościami może powodować większe wyczulenie na te grupy i w związku z tym podkreślać ich odmienność w społeczeństwie, co z kolei również prowadzi do różnych form nietolerancji. Rozwiązując powyższy problem i jednocześnie odpowiądajac na pytanie jaki wpływ na tolerancję społeczeństwa polskiego mają mniejszości, przeprowadzono ankiety i badania, a następnie wyniki porównano ze społeczeństwami innych krajów w Europie, co prezentuje poniższy wykres:
Rys. 2[3]
Z danych tych wynika, że pomimo niższych wskaźników występowania odmiennych grup w homogenicznym polskim środowisku, postrzeganie i doświadczenie dyskryminacji jest równie wysokie jak w innych krajach europejskich, co prowadzi do wniosków, że nasilenie stopnia występowania grup mniejszościowych w danym kraju nie jest proporcjonalne do jego wskaźnika dyskryminacji. Często przyczyny uprzedzeń do danej grupy społeczeństwa w narodzie powstają na tle psychologicznym, kulturowym, bądź historycznym danego kraju.
            Unia Europejska, w tym Polska, jak i organizacje rządowe i pozarządowe, świadomedestrukcyjnych wpływów zjawiska dyskryminacji na społeczeństwo, podjęły odpowiednie kroki prawne mające na celu zabezpieczenie praw osób dyskryminowanych. Najbardziej kontrolowanym obszarem, jeśli chodzi o ustalenia prawne i akty dotyczące zakazu dyskryminacji, jest miejsce pracy. Mimo wszystko, zjawisko to występuje jednak w polskich firmach równie często jak w innych środowiskach. Vladimir Spidla, były Komisarz Unii Europejskiej ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Równości Szans stwierdził, że istnieje duża niesprawiedliwość w prawie europejskim, ponieważ poza miejscem pracy występują ustawy o dyskryminacji wyłącznie ze względu na płeć oraz pochodzenie rasowe i etniczne[4]. W związku z tym, poza środowiskiem pracowniczym, zjawisko dyskryminacji powinno być dużo bardziej rozwinięte niż bezpośrednio w nim samym. W realiach polskich jednakże, wysoka stopa bezrobocia i duża konkurencja w sektorze zatrudnienia sprawiają, że wszelka odmienność traktowana jest dość surowo i, jak się okazuje, największe znaczenie ma wiek kandydata, jego ogólna prezencja, ale też niepełnosprawność, orientacja seksualna oraz przekonania religijne. Dokładne dane przedstawia poniższy wykres:
Rys.3[5]
Rynek pracy ze względu na swoją konkurencyjną naturę był od zawsze narażony na większe ryzyko nierówności i faworyzowania pewnych grup społecznych wobec innych, co potęguje wrogie nastroje wobec tych zatrudnionych, jak i ubiegających się o pracę.
            W Polsce świadomość dyskryminacji oraz praw do dociekania sprawiedliwości i równego traktowania nie jest w wystarczającym stopniu rozwinięta. Pracownicy często boją się występować w roli „ofiar” prześladowań w związku z obawą przed utratą stanowiska pracy bądź degradacji. Dodatkowo większość z nich nie zna swoich praw i nie potrafi się efektywnie bronić się przed nierównym traktowaniem ze strony współpracowników czy pracodawców. Następujący wykres prezentuje poważny niedostatek takiej świadomości w społeczeństwie nie tylko polskim, ale i pozostałych krajów Unii Europejskiej:
 
Rys. 4[6]
Wynika z tego fakt, że przedsiębiorstwa znad Wisły w dużej mierze wykorzystują niezdolność swoich pracowników do podejmowania działań prawnych przeciwko dyskryminacji i działają według narzuconych przez siebie „praw dżungli”.
Niestety, najbardziej martwiący jest fakt, że zjawisko to zachodzi również w obliczu prawa, a nie tylko wśród nieuczciwych przedsiębiorców. Podczas jednej z konferencji prasowych dotyczącej dyskryminacji prawnej osób niepełnosprawnych wystąpił pan Tomasz Jarosiński. Obecnie 56-latek, już od wieku 16 lat był niepełnosprawny. Prasa podaje, że „od 40 lat pobiera on rentę przyznaną, w drodze wyjątku, przez prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych”[7]. Przepisy głoszą, że osoba otrzymująca taką rentę, nie może być zatrudniona pod rygorem jej utraty. Niestety, pan Jarosiński, chcąc poprawić swój byt, zatrudnił się w telepracy. Teraz musi zwrócić państwu całość świadczeń, które otrzymał, ze względu na sam fakt, że pracował. „Jak przekonuje PiRR, działania te są sprzeczne z Konstytucją, której jeden z artykułów stanowi o tym, że nie wyklucza się możliwości zatrudniania osób niepełnosprawnych do telepracy. Osoby, które otrzymały rentę w drodze wyjątku, są jedyną grupą osób niepełnosprawnych, której zabrania się pracować, pod rygorem utracenia świadczeń”[8]. W związku z tym widać, że przepisy prawne nie są przychylne takiej grupie osób jak pan Jarosiński, nie tylko ze względu na jego niepełnosprawność, ale też na fakt, że inne grupy inwalidzkie, otrzymujące „normalne” renty socjalne, nie są objęte przepisami o zakazie podjęcia pracy.
            Równie głośnym, aczkolwiek bardzo kontrowersyjnym przypadkiem dyskryminacji pracowniczej były słowa pani Elżbiety Radziszewskiej, Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania, w których oświadczyła, że „szkoły wyznaniowe mogą się kierować własnymi wartościami i zasadami, dlatego mają prawo odmówić pracy na przykład osobie homoseksualnej”[9]. Z jednej strony, po części uzasadniony jest fakt, że np. w szkołach katolickich nikt nie zezwoliłby na obnoszenie się pracowników ze swoją odmienną seksualnością, aczkolwiek w tym przypadku bardziej potrzebny byłby kompromis pomiędzy dwoma sprzecznymi środowiskami, aniżeli kategoryczna odmowa pracy, która skłóca Kościół i mniejszości seksualne.
            Ciekawym jest też fakt, że dyskryminacja nie przyjmuje wyłącznie jednego „toru” dzielenia społeczeństwa, a mianowicie, na każdej z płaszczyzn odmienności, może ona zachodzić w obie strony, w zależności od tego, która grupa znajdzie się w większości (lub na bardziej uprzywilejowanej pozycji). I tak, osoby czarnoskóre będące większością, mogą dyskryminować osoby rasy białej[10], żydzi mogą nie tolerować katolików, a kobiety mogą dyskryminować mężczyzn w środowisku pracy.To swoiste zjawisko odwrócenia dyskryminacjijest równie groźne, co jego pierwotna postać. Należy więc niezwykle ostrożnie i rozważnie wprowadzać wszelkie parytety i przywileje dla grup dotychczas ciemiężonych. Dobrym przykładem jest „znana wytwórnia filmowa Se-Ma-For, która przyjęła proporcje zatrudnienia 60% kobiet i 40% mężczyzn”[11]. Choć nie słychać o żadnej zachodzącej tam dyskryminacji, tego rodzaju ustalenia są zastanawiające.
            Jak widać, zjawisko dyskryminacji pokrywa nie tylko dużą ilość dziedzin, ale ma również wiele przejawów i różne oblicza. To głównie dlatego walka z nią jest skomplikowana i wymaga wielu lat pracy, wysiłku, odpowiednich ustaw prawnych, kampanii podnoszących świadomość społeczną i przede wszystkim chęci. Można by zadać pytanie – czy warto walczyć z uprzedzeniami, które miały miejsce przecież od początku istnienia ludzkości? A jeśli tak, to jakie będą korzyści wynikające z ich eliminacji?
            Otóż przeprowadzono badania[12] w różnych przedsiębiorstwach w całej Europie, mające na celu ustalenie zależności pomiędzy różnorodnością, innowacyjnością i wydajnością pracy. Okazało się, że w zróżnicowanym środowisku pracy pod względem rasowym, kulturowym, wiekowym, płciowym itd., odnotowane są znacznie lepsze wyniki jeśli chodzi o dziedziny takie jak: kreatywne myślenie, rozwiązywanie problemów, wprowadzanie oryginalnych pomysłów oraz udoskonalanie istniejących i tworzenie nowych produktów. Nancy J. Adler[13], profesor wydziału zarządzania w McGill University w Kanadzie, również uważa, że innowacja, wydajność i zdolność skutecznego rozwiązywania problemów ma duży związek z obecnością wielokulturowej kadry pracowniczej, która przyczynia się do szybszego rozwoju firmy. Podobnego zdania są Beth A. Hennessey i Teresa M. Amabile[14], które twierdzą, że różnorodność jest głównym motorem postępu i korzyści, nie tylko na poziomie jednostki, ale całego przedsiębiorstwa.
            Niestety, abyśmy jako kraj wolny i uświadomiony społecznie mogli korzystać z zalet różnorodności pracowniczej, należy przełamać bariery uprzedzeń i zwalczyć szeroko rozwiniętą dyskryminację. W ankiecie przeprowadzonej na Polakach, okazuje się, że temat jest kontrowersyjny, a zdania bardzo podzielone. W pytaniach dotyczących działań przeciwko dyskryminacji, podejmowanych w naszym kraju, prawie połowa obywateli twierdzi, że podejmowane kroki nie są wystarczające, natomiast druga połowa wręcz przeciwnie, co widać na zamieszczonym wykresie:
Rys. 5[15]
W związku z tak różnymi opiniami, nie należałoby kierować się wersją optymistyczną, że 49% Polaków uważa działania rządu za skuteczne i wystarczające, tylko skupić się na tej drugiej części, która nie jest świadoma prób i rezultatów walki z dyskryminacją.
            Ważne jest, aby uświadomić nasze społeczeństwo, że istnieją, oprócz związków zawodowych i władz państwowych, organizacje rządowe i pozarządowe, które zajmują się problemami równego traktowania. Istnieje też wiele praw chroniących osoby prześladowane, związki i stowarzyszenia, w których z pewnością można szukać pomocy. Polacy muszą wiedzieć, że w przypadku doświadczania nietolerancji nie są sami i mogą liczyć na pomoc z wielu stron.
            Zdaniem Komisji Europejskiej[16] podnoszenie świadomości społeczeństwa to długi i żmudny proces, który łączy wysiłki zarówno na szczeblu krajowym, jak i europejskim. Komisja Europejska ze swojej strony również przeciwdziała uprzedzeniom i prześladowaniom, m.in. w swojej wieloletniej akcji „Za różnorodnością. Przeciwko dyskryminacji”. Tylko dzięki wspólnym wysiłkom wszystkich obywateli, krajów i organizacji europejskich będziemy w stanie wyeliminować nierówne traktowanie i zbudować wspólną, tolerancyjną i różnorodną Unię Europejską.


[1] Barbara Liegl, Bernhard Perchinig i Birgit Weyss, Prawne i instytucjonalne aspekty przeciwdziałania dyskryminacji w Polsce, Twinning PL, Warszawa, 2004:6.

[2] „Dyskryminacja w UE”, Komisja Europejska, 2009, <http://ec.europa.eu/public_opinion/archives/ebs/ebs_317_fact_pl_pl1.pdf>, 06.01.2011.

[3] „Dyskryminacja w UE”, op.cit.

[4] EU Action Against Discrimination, Activity Report 2007-2008, European Commision, Belgium, April 2009.

[5] „Dyskryminacja w UE”, op. cit.

[6] „Dyskryminacja w UE”, op. cit.

[7] „Niepełnosprawni dyskryminowani przez prawo”, <http://guliverpsieserce.blox.pl/2008/05/Dyskryminacja-niepelnosprawnych-w-Polsce-jest.html>, 11.01.2011.

[8] Ibidem.

[9] „Tej Pani dziękujemy. Kobiety i geje przeciw Radziszewskiej” < http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,8456286,_Tej_Pani_dziekujemy___Kobiety_i_geje_przeciw_Radziszewskiej.html>, 11.01.2011.

[10] Dobrym przykładem będzie tutaj Republika Południowej Afryki i wprowadzona tam akcja afirmatywna.

[11] „Parytet w parytecie …a wszystko to jeszcze raz w parytecie”, < http://www.stosunki.pl/?q=content/parytet-w-parytecie-wszystko-jeszcze-raz-w-parytecie>, 12.12.2010.

[12] Directorate-General for Employment, Continuing the Diversity Journey: Business Practices, Perspectives and Benefits, European Communities, Luxemburg, 2008:26.

[13] N.J.Adler, International Dimensions of Organizational Behavior, fourth edition, South Western Thompson Learning, Cincinnati, Ohio, 2002.

[14] B.A. Hennessey and T. M. Amabile. "Reward, Intrinsic Motivation, and Creativity." American Psychologist 53, no. 6 (June 1998): 674-675.

[15] „Dyskryminacja w UE”, op. cit.

[16] European Commission, Spokesman’s Service, „16% of Europeans report experiencing discrimination – new opinion survey”, Brussels, 9 November 2009.

10 KOMENTARZE

  1. Homoseksualizm to skrzywienie psychiczne i choroba – jako takie należny je piętnować ponieważ choroba ta działa destruktywnie na społeczeństwo.

    Stawiając znak równości po między związkami heteroseksualnymi a homoseksualnymi prowadzimy do zaburzenia prawidłowej percepcji zachowań wśród młodych ludzi. Dalekosiężną konsekwencją takiej polityki i przyzwolenia jest doprowadzenie do zahamowania a następnie zagłady społeczeństwa (oczywistym jest, że dwóch homoseksualistów nie jest w stanie stworzyć, żadnego życia).

  2. naprawdę??? dwóch homoseksualistów nie jest w stanie stworzyć życia?? a to mądrość jaka… ale szczerze to lepiej, żeby nastąpił niż demograficzny, niż dziaci miałyby się męczyć z takimi zacofanymi rodzicami.:)

Pozostaw odpowiedź hehe Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here